Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Czy faktycznie przemoc ma płeć

    Zgadzam się, z podpunktem przemoc słowna. Rzeczywiście istnieje coś takiego jak przemoc słowna. Jest to subtelny rodzaj przemocy. Z przymróżeniem oka biore argument jak to mężczyźni są w sądach dyskryminowani. Z kilku powodow. Po pierwsze mało ojców chce wziąć dzieci do siebie. Po drugie to nie wina złych feministek, że jak juz jakis ojciec faktycznie tego chce to I tak matka dostanie opieke, tylko kultury, w ktorej żyjemy. Tak sie zwyklo uwazac, ze matka jest od zajmowania sie dzieckiem. Dawniej gdy kobiety nie mialy nic do gadania było jeszcze bardziej bylo to widoczne, gdy ojcowie jeszcze mniej angazowali sie w wychowywanie dzieci. Także jestem skłonna zaryzykowac twierdzenie, ze mężczyzni wyrazają pelna zgode na te "dyskryminacje" bo jest on im zwyczajnie na rece. A ta rzekoma dyskryminacja ma druga strone medalu. Bo ja moge powiedziec, ze to wkręcz przywilej męski, gdyż cały trud związany z wychowywaniem dziecka spadnie na kobiete a facet zaplaci pieniadze, odwiedzi dziecko raz w tygodniu I jest super tatusiem. Hejt plci to nie jest żaden argumet bo w internecie mozna znaleźć bardzo duzo komentarzy obrazajace kobiety. Czy tez podpunkt seksizm nie jest argumentem bo takie komentarze kobiety od mezczyzn rownie slysza bardzo czesto + to że "kobiety sie tylko do seksu nadają". To sie ociera o smiesznosc, że mężczyźni obrażają kobiety a potem płączą, że ich obrażają. Piszę pan, że od mężczyzn się oczekuje, że beda za wszystko placić oraz, że traktuje sie ich jak nieudacznikow gdy zarabiaja mniej. Ale czy tylko kobiety tak ich traktuja? Bo wydaje mi sie, ze mezczyzni też. W takiej kulturze żyjemy, że tak definiuje rolę meżczyzn, więc to nie jest przemoc tylko ze strony kobiet. Nie na temat to w ogole. Seksizmem natomiast jest to, ze od mężczyz wymaga siê, żeby jak najwięcej zaliczali, bycie prawiczkiem uchodzi za wstyd. Ale to rownież przemoc nie tylko ze strony kobiet.
  3. Wczoraj
  4. Ostatni tydzień
  5. Przeszłość nie daje mi spokoju

    @Piotrek Wprawdzie nie jest wykluczone, że uzyska Pan od kogoś odpowiedź, ale aby to uprawdopodobnić zachęcam jednak do wykorzystania instrukcji darmowej porady. Ja na tak postawione pytanie nie zdecydowałbym się odpowiadać. Sam Pan mówi, że pisze chaotycznie. Jednolita ściana tekstu i całkowita swoboda w poruszanych wątkach nie ułatwiają sprawy. Moim skromnym zdaniem byłoby bardziej fair wobec osoby, od której oczekuje Pan wsparcia, by przedstawił Pan ten wywód w bardziej przemyślany sposób, uporządkował swoją wypowiedź i postawił mniej ogólne pytanie, bardziej precyzyjne i konkretne. Być może uporządkowanie tego, co chce Pan przekazać i o co chce Pan zapytać, przyniosłoby pożytek również Panu? Ogarnięcie tego chaosu może okazać się przydatne nie tylko w kontekście uzyskania porady na tym forum, ale w ogóle.
  6. Cześć, mam na imię Piotrek i mam 21 lat.. Dość długo zbierałem w sobie odwagę i chęć aby napisać komuś o swoich problemach, ponieważ coraz słabiej sobie radzę i może tutaj otrzymam jakieś rady i wsparcie. Zacznę może od początku, czyli od dzieciństwa. Pochodzę z rodziny w której nigdy normalnie nie było, głównym problemem jest ojciec i jego problem czyli alkohol. Alkohol, to od zawsze rzecz święta jeżeli chodzi o ojca, awantury, bijatyki, wyzwiska, rzucanie we wszystkich różnymi rzeczami i wizyty policji to był standard... Spokój mieliśmy (ja, siostra oraz mama) tylko w tygodniu z racji na zawód ojca (kierowca zawodowy), w tygodniu jakoś się wszystko toczyło, gdy zbliżał się piątek wieczór każdy zamykał się w swoim pokoju, bo wiedzieliśmy że przyjdzie do domu pijany i będzie kolejna awantura, czekaliśmy tylko na poniedziałkowy poranek i jego kolejny wyjazd. Z racji takiej że duża część pieniędzy szła na różnego rodzaju alkohol mama była zmuszona dość dużo pracować aby starczało nam na opłaty, przez to wszystko można powiedzieć że wychowała mnie siostra ale tym też różnie bywało... Siostra jest 6 lat starsza, wiadomo, miała do ogarnięcia swoją szkołę, miała swoich znajomych i kolegów przez co ja często byłem odtrącany i siedziałem sam, zaczęły się problemy w szkole już od 3 klasy szkoły podstawowej, wagary, ucieczki z lekcji i tego typu akcje. Kiedy miałem 12 lat ojciec stwierdził że "czas się wziąć za wychowanie dzieci" i zmienił pracę na taką z której wraca codziennie do domu i standardem jest 5 piw zaraz po pracy i jeszcze kolejnych w domu. Wiadomo, że jak dzieci mają 12 i 18 lat to już za późno na wychowanie ale do dziś traktuje mnie i siostrę jak małe dzieci oraz próbuje swoich "sił" najczęściej właśnie po alkoholu, nie zauważa tego że jesteśmy już pełnoletni, siostra ma swoje dziecko i dawno z nami nie mieszka a ja mu się stawiam, bo nie pozwolę sobie już na różnego rodzaju wybryki, bo i tak już wystarczająco nam życie zepsuł. W gimnazjum spędziłem 4 lata, nie zdałem w pierwszej klasie, bo nie miałem ochoty wracać do domu a o pójściu do szkoły nie wspomnę, przemęczyłem to gimnazjum, poszedłem do zawodówki na kierunek który mnie interesował (mechanik samochodowy) wytrzymałem 4 miesiące i z dnia na dzień przestałem chodzić, dobijały mnie ciągłe komentarze tylu "po ch*j ci ta szkoła, i tak nic nie potrafisz" "i czego się nauczyłeś tuku? zamiatania parkingu?" i po rezygnacji poszedłem do pracy na budowę (nie miałem jeszcze 18lat) i jakoś nie zwracałem uwagi na to co się działo w domu, bo przychodziłem późno a rano wcześnie wstawałem.Trzy lata temu mu się postawiłem podczas jednej awantury, skończyłem w szpitalu z połamaną dłonią i później drutami w niej, a ojciec dostał trzy miesiące zakazu zbliżania się do nas i 5 lat w zawieszeniu, po powrocie do domu po tym czasie przez pewien czas był spokój, później zaczęło się na nowo. Ze znajomymi też nieciekawie było, bo bardzo duża część z nich się odwróciła, urwała kontakt i została niewielka garstka ludzi z którymi mogłem wyjść, porozmawiać, pośmiać się i zapomnieć o problemach... W tej grupce znajomych była Maja, dziewczyna młodsza ode mnie o 4 lata (15 lat), młodziutka, drobniutka dziewczyna uśmiechnięta, radosna o brązowych oczach, po kilku tygodniach zaczęliśmy się spotykać, był to mój jak i jej pierwszy związek, na początku starałem się robić co w mojej mocy aby uśmiech z jej twarzy nie znikał, była dla mnie oczkiem w głowie do momentu mojej załamki, problemami zdrowotnymi i problemami w domu (które powróciły po trzy miesięcznej przerwie) zacząłem się coraz bardziej zamykać w sobie, coraz mniej rozmawialiśmy, często wybuchałem i się kłóciliśmy przez moje jakieś dziwne wybuchy.. Po ponad roku i okresie trzech miesięcy ciągłych kłótni się rozeszliśmy, załamałem się jeszcze bardziej, zrezygnowałem z pracy, nie wychodziłem z domu i tak trwało to prawie dwa miesiące, po tym okresie kolega zaprosił mnie na urodziny, była tam Kamila, dziewczyna kumpla, ogólnie nie przeszła mi przez głowę myśl że kiedykolwiek będziemy razem, traktowałem ją jak zwykłą koleżankę, sprawy potoczyły się szybciej niż myślałem, bo tydzień później kumpel z Kamilą się rozeszli, kolejny tydzień później z Kamilą zacząłem spotykać się ja, gdy ta informacja doszła do tej garstki znajomych wszyscy urwali kontakt, bo stwierdzili że odbiłem ją specjalnie... teraz wiem że to było zwykłe chwilowe zauroczenie, na początku było pięknie, dogadywaliśmy się i było dobrze, lecz nadal brakowało mi Mai, po pół roku zaczęło się psuć wszystko, Kamila stała się strasznie negatywną osobą, była takim wampirem który wysysa całą energię, dobry humor i całą resztę, wieczny foch, obraza na cały świat, nie dało się jej dogodzić w żaden sposób ale po tych wszystkich wcześniejszych przejściach stwierdziłem że skoro tak jest to tak musi być, brnąłem w to dalej i dalej aż do września kiedy powiedziałem dość, bo już naprawdę nie dawałem rady... Jest grudzień, minęło prawie 3 miesiące a jest tylko gorzej, nie mogę patrzyć na zdjęcia Mai na których jest taka szczęśliwa z nowym chłopakiem, po nocach mi się śni, śni mi się że morduję jej chłopaka, że ginę ja i naprawdę całe mnóstwo morderstw, zabójstw etc, do tego Kamila wypisuje non stop że się zmieniła, że chce spróbować jeszcze raz, że jej zachowanie się nie powtórzy a ja w to nie wierzę do tego wszystkiego dochodzi to że mama jest po poważnej operacji po której nie może się denerwować, ojciec coraz więcej pije a ja ze wszystkim zostałem sam, ze świadomością że wszystko zniszczyłem ja, bez znajomych, bez dziewczyny, bez wsparcia i znów zaczynam się zamykać w sobie, nieśmiałość powraca, ponieważ nawet wstydzę się porozmawiać z ekspedientką w sklepie i coraz gorzej to wszystko widzę, jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów i potrafię wybuchnąć przez najmniejszą pierdołę... Więc zaczęło się od ojca alkoholika a skończyło się na samotności w wieku 21 lat...Co ja mogę zrobić w takiej sytuacji?? Da się w jakiś sposób to załagodzić? Napisane chaotycznie ale myślę że da się rozumieć, bo to i tak wielki skrót. Za dużo tego we mnie, tego co tutaj napisałem nikomu nigdy nie mówiłem, jesteście pierwsi i myślę że będzie odzew choć jednej osoby. Dziękuje.
  7. Jak przestać być DDA?

    No właśnie... Bycie DDA nie oznacza automatycznie że cierpi się jakoś straszliwie z powodu tego całego Syndromu Dorosłego Dziecka Alkoholika. A nawet jeśli to przecież nie pod każdym względem, nie ma się wszystkich przejawów tego.
  8. Psychologiczne forum dyskusyjne dla DDA i nie tylko

    Zapowiada się nowe bardzo fajne miejsce w sieci... Trzymam kciuki żeby się rozkręciło
  9. Psycholog online i psychoterapia przez Skype

    Psycholog online to dobra opcja jest też dla ludzi którzy w okolicy zwyczajnie nie za bardzo mają pod ręką specjalistę (tak jest w moim przypadku) albo tak jak moja znajoma wolą rozmawiać z psychologiem nie mieszkającym w tej samej małej miejscowości...
  10. Wcześniej
  11. Co niszczy współczesnego mężczyznę?

    Niezwylke trafne i odwazne spostrzezenia !
  12. @Rocksett To dobry znak, że Pani szuka pomocy i wsparcia, ale wskazówki na forum dyskusyjnym nie zastąpią rzetelnej diagnostyki, bo tylko ona umożliwi pracę nad przyczynami problemów. Wobec tego odsyłam jednak mimo wszystko do zaleceń z mojej pierwszej odpowiedzi.
  13. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Moja mama mieszka sama w dużym domu ze mną. Jest po raku i ma jiespeawną jedbą rękę (wycięte węzły chłonne). Pomagam jej w związku z tym. Wyprowadzka to ostatnia rzecz o jakiej myślę. Nie wyobrażam sobie by mama musiała sana dźwigać ciężary itd. A znam ją już na tyle, że jak się ją na 5 min zostawi to ona najchętniej zrobiłaby wszystko na raz sama. A tak się nie da. Potem leży wykończona. Jak ja o nią nie zadbam to ona tego nie zrobi. Staram się też trochę innym pomagać jak jest sposobność i czas ale to wciąż za mało. Czy można być pod wrażeniem tego że po prostu żyję? W sumie wszystko w moim życiu to nie moje osiągnięcia a mamy. Przyciskała mnie żebym skończyła szkołę itd. To jej zasługa. Finansowo na razie jest kiepsko. Ale planuję pięniądzę które zarobię w jakiejś małej części wydać na psychologa czy psychoatrę. Na razie spróbuję jakoś wytrzymać. Albo pujdę na nfz. Nie wiem. A tak spytam. Lepiej iść do psychologa czy od razu do psychiatry? Bo powiem szczerze mam dosyć nie miłe doświadczenie z psychologiem. Byłam u jednego raz na wizycie to śmiał się cały czas i ogólnie nie dawał mi do kończyć bo twierdził, że chcę szybko wszystko na raz powiedzieć. Powiedział mi, że to tylko mała nerwica. Nie sądzę bym przy małej nerwicy chciała się zabić. Jest też inna mniejsza kwestia. Prosiłabym o rozsądną opinię. Kiedyś moja mama potrzebowała fachowców i wśród nich był facet który zaczepił moją mamę. Powiedział, że wie jak wiele przeżywa itd. Okazało się, że jest jasnowidzem, bioebergoterapeutą noo coś takiego. Powiedział bardzo wyraźne szczegóły z naszego życia no które nikt obcy nie mógł znać. Zaprosiła więc go mama kilka razy do domu by pomógł mo jak trochę chorowałam. Miałam kontuzje mogi itd. I na prawdę mi pomagał. Lepiej się czułam. No i jie dawno postanowiłam się odezwać do niego incognito. Już wcześniej jak był dawał pewne sygnały. Mówił, że po takich seansach wszystkie kobiety mają potem fantazje erotyczne ze mną itd i że to normalne. A potem zasugerował, że zwłaszcza ja będę mieć taki problem. Noo i tak faktycznie było. Co było dla mnie dziwne bo noo facetode mnie starszy 20 lat. Spotkaliśmy się no i on chciał mi pomóc. Tłumaczył mi jakmamzmienić myślenie itd. Mówił o duszy i o świadomości. Dusza to moje nietykalne ja a świadomość to wysypisko śmieci czyli wszystkie doświadczenia ludzi, infornacje itd.ciejawa bardzo teoria. Na początku wszystko wydawało mi się ok. Do momentu w którym nie powiedział mi że muszę wyrzucić z siebie emocje sexualne. Tłumaczył, że czasami dotknięcie jego ręki może nawet mnie zaspokoić. Tylko że muszę to gdzieś wyrzucić. Potem, że przez sex niby będzie lepiej że spróbuje moją ebergię sexualną wtedy nakierować na inne rzeczy żebym całą energię którą wykorzystuję na sex używała np. Do znalezienia pracy itd. Niby wszystko pięknie. Zdecydowałam się na sex. Ale teraz zamiast czuć się lepiej to czuję się gorzej. Kiedy pomyślę o nim to mamjakiś odrzut i wstręt.czuję się dziwnie a zarazem gdzieś tam lgnie mnie do tego człowieka. Nie wiem czy dobrze zrobiłam i czy powinnam spotykać się jeszcze z tym człowiekiem. Trochę mam gdzieś z tyłu głowy słowa manipulacja i wykorzystanie. Ale może za bardzo dramatyzuję. Nie wiem co nam myśleć tym bardziej, że przy nim na prawdę czułamsię bardzo spokojna i nawet zaczynałam gdzieś tam wierzyć w siebie. Tylko czy to rzeczywiście tak jest czy to kompletne oszustwo?
  14. lenistwo

    @leniuch98 Relacjonuje Pan swoje trudności związane z brakiem motywacji do działania oraz z odwlekaniem pewnych spraw na ostatnią chwilę. Chociaż używa Pan terminu prokrastynacja to jednak używa go Pan razem z pejoratywnym określeniem lenistwo. Nie znam Pana. Wiem jednak, że faktycznie każdemu może zdarzyć się trochę lenistwa. Wiadomo mi również, że bycie leniwym potrafi być zaletą. Na przykład ludzie leniwi szukają optymalnych rozwiązań, dzięki którym będą mogli w jak najkrótszym czasie rozwiązywać pewne sprawy. To nie jest jednoznacznie negatywna cecha – wszystko zależy od tego, jak się ją wykorzysta. Jeśli zaś chodzi o prokrastynację, czyli tzw. patologiczne odwlekanie, to problem, u którego podłoża mogą leżeć różne przyczyny. Rozpoznanie ich byłoby możliwe podczas rozmowy diagnostycznej z psychoterapeutą. Czasami to tylko wierzchołek góry lodowej – za tym problemem kryją się inne kwestie do przepracowania podczas terapii. Proszę nie lekceważyć tego przeciwnika i zmierzyć się ze swoimi „demonami” podczas psychoterapii, bo to może pomóc. Prokratystancja to nie jest po prostu jakaś odmiana lenistwa, to niestety coś więcej. Szerzej o prokrastynacji swego czasu pisałem tutaj:
  15. @Rocksett Relacjonuje Pani, że ma trudne doświadczenia z dzieciństwa. Mówi Pani o negatywnym stosunku do samego siebie oraz o bardzo silnych samokrytycznych myślach i przeżywaniu napadów lęku. Opisuje Pani także, że stosuje przemoc wobec samej siebie. Wspomina też o trudnościach w relacjach z mężczyznami jak również o kilku innych kwestiach. Po lekturze Pani przejmującego wpisu jestem poruszony i jednocześnie pod wrażeniem, że znosi Pani to wszystko tak dzielnie. Rozumiem jednak, że ma Pani prawo czuć się u kresu sił, bo to naprawdę sporo jak na tak młodą osobę. Niektóre problemy, o których Pani pisze, mogą wynikać z niskiego poczucia własnej wartości, a inne z zaburzeń lękowych i nastroju. Oczywiście na podstawie opisu na forum, bez rozmowy z daną osobą psycholog nie może diagnozować, ale diagnoza jest wskazana, by potem ustalić, jak rozwiązywać te problemy psychologiczne. Ze względu na charakter opisywanych objawów uważam, że warto by skorzystała Pani stacjonarnie z kontaktu z psychoterapeutą jak również z lekarzem psychiatrą. Może Pani to zrobić prywatnie lub korzystając z usług służby zdrowia (lekarz psychiatra w razie potrzeby, a podejrzewam, że tak uzna, da skierowanie na psychoterapię). Psycholog online w tym wypadku w mojej ocenie nie jest wskazany, bo psychoterapia przez Internet byłaby tu nieodpowiednia. Nie wiem na ile jest Pani samodzielna, ale skoro tak źle znosi Pani kontakt z mamą być może warto rozważyć zamieszkanie osobno. Podczas terapii dowiedziałaby się Pani też jak stosować asertywność w relacji z matką i wypracowałaby sposób na zmianę swojego stosunku do niej, by kontakt nie obfitował w takie cierpienie.
  16. Psychologiczne forum dyskusyjne dla DDA i nie tylko

    Strona internetowa Gabinetu Ocal Siebie niedawno przeszła metamorfozę. W tej chwili dostępne jest na niej także monitorowane przez psychologów forum dyskusyjne, na którym można rozmawiać o sprawach obyczajowych, psychologicznych. Można na nim także uzyskać nieodpłatne porady, których członkowie naszego zespołu terapeutycznego w miarę możliwości czasowych. Mottem serwisu jest hasło „psychologia blisko ludzi”. Misją platformy jest niesienie pomocy psychologicznej online: wsparcie przez forum internetowe, porady psychologa przez Internet, psychoterapia przez Skype. OcalSiebie.pl jest bezpiecznym azylem, na którym w życzliwej atmosferze, anonimowo można porozmawiać zarówno o trudnych sprawach jak i o tym, co cieszy, wzrusza. Psychologiczne forum dyskusyjne na łamach naszej platformy posiada sekcje poświęcone relacjom, dolegliwościom lękowym oraz związanym z nastrojem, a także o tematyce DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika) i o innych zagadnieniach. Rejestracja na łamach serwisu jest bezpłatna. Oto lista kluczowych sekcji na forum wraz z ich krótkim omówieniem: Poznajmy się! Forum, na którym nowi Użytkownicy mogą przywitać się i powiedzieć parę słów o sobie. Rozwój osobisty Forum przeznaczone do rozmów o pogłębianiu różnego rodzaju miękkich kompetencji, a także o pracy nad poczuciem własnej wartości czy asertywnością. Niełatwe przejścia Forum poświęcone różnorakim problemom osobistym – takim jak na przykład samotność, stres w pracy. Problemy w związkach Forum poświęcone różnorakim trudnościom występującym w relacjach – na przykład małżeńskich, partnerskich. Rozstania, rozwody, żałoba Forum przeznaczone dla osób, które przeżywają ból emocjonalny po zakończeniu lub utracie bliskiej relacji. DDA / DDD Forum, na którym o swoich specyficznych trudnościach mogą rozmawiać tzw. Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz tzw. Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Zaburzenia lękowe Forum przeznaczone dla osób doświadczających dolegliwości lękowych takich jak na przykład zaburzenie lękowe z napadami paniki czy fobia społeczna. Zaburzenia nastroju Forum poświęcone takim dolegliwościom jak między innymi depresja i choroba afektywna dwubiegunowa. Inne wyzwania i problemy psychologiczne Forum o zagadnieniach, które nie klasyfikują się do żadnej z pozostałych sekcji strony. Hyde Park Forum do swobodnych rozmów na różnorakie tematy.
  17. Psycholog online i psychoterapia przez Skype

    Pomoc psychologiczna idzie z duchem czasu. Dzięki powszechnej dostępności szerokopasmowe Internetu możliwy jest kontakt z psychoterapeutą, psychologiem przez Skype czyli program do rozmów wideo. Konsultacja psychologiczna lub sesja psychoterapii przebiega analogicznie jak ma to miejsce stacjonarnie. Dobrowolnie uczestniczy się w sterowanej przez terapeutę rozmowie prowadzonej w taki sposób, by wywołała pozytywne zmiany w sposobie myślenia i zachowania, a przez to w funkcjonowaniu klienta. W naszym gabinecie spotkanie zawsze zwieńczone jest dostarczanym w ciągu paru dni pisemnym raportem, który podsumowuje poruszone wątki. Dla kogo są terapia online i konsultacje psychologiczne przez Internet? Z konsultacji psychologicznych korzysta praktycznie cały przekrój społeczeństwa – sportowcy, celebryci, gwiazdy estrady, aktorzy, funkcjonariusze publiczni i ludzie, których na co dzień widujemy w sklepie czy mijamy na ulicy. Psychoterapia nie jest już tylko dla zamożnych elit. Dzięki temu, że polska waluta jest stosunkowo niedroga na tle innych walut, osoby przebywające zagranicą mogą korzystać z psychologa online w przystępnych cenach. Ze względu na sporą dostępność takich usług i fakt, iż spotkania odbywają się zwykle nie częściej niż kilka razy w miesiącu, także osoby mieszkające w Polsce często są w stanie sobie na to pozwolić. Dla osób na emigracji nierzadko jest to jedyny sposób na to, by porozmawiać z psychoterapeutą w ojczystym, polskim języku. Kontakt z psychologiem za pośrednictwem Internetu przeznaczony jest dla osób, które: najzwyczajniej w świecie w danym momencie potrzebują wsparcia, chcą omówienia w poufnej atmosferze intymnych spraw z kimś bardziej obiektywnym i wykształconym pod kątem niesienia pomocy psychologicznej, doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Podczas rozmowy z psychologiem przez Internet dyskutuje się nie tylko o problemach, trudnościach czy zaburzeniach i chorobach psychicznych. Wiele osób w ramach higieny zdrowia psychicznego omawia swoje sprawy ze specjalistą, który sprawia, że na pewne kwestie mogą spojrzeć inaczej – na przykład w mniej gniewny lub wywołujący mniej napięcia sposób. Kontaktując się z psychologiem można także dowiedzieć się jakie ludzie w różnych sytuacjach stosują rozwiązania i jakie to daje rezultaty. Pozwala to uniknąć straty czasu i energii na niepomocne strategie oraz zapobiec szkodliwym rozwiązaniom. Psycholog online wykorzystuje nie tylko wiedzę z zakresu psychologii klinicznej, dotyczącej zaburzeń i chorób psychicznych, ale również z zakresu psychologii pozytywnej (psychologia pozytywna to dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia). W kontakcie ze specjalistą nie chodzi więc zawsze jedynie o to, by pozbyć się problematycznych czy destrukcyjnych schematów, zachowań czy sposobów myślenia, ale o to, by między innymi rozwijać swoje mocne strony, lepiej sobie radzić, być bardziej skutecznym interpersonalnie i bardziej komfortowo czuć się we własnej skórze w obliczu rozmaitych sytuacji. Terapia przez Internet oraz psychoterapeuta online to także wybór osób, które prowadzą intensywny styl życia, często są w podróży i trudno byłoby im regularnie bywać w stacjonarnym gabinecie psychologicznym. Niektórzy ludzie doświadczają trudności, które utrudniają im wychodzenie z domu. Wtedy również kontakt ze specjalistą przez Skype jest rozwiązaniem korzystnym. Przynajmniej na początku, gdy inne opcje nie wchodzą w rachubę. Psychoterapia online ma też swoje ograniczenia Istnieją pewne problemy, które wymagają pomocy stacjonarnej. Można tu wymienić na przykład trudności, z którymi współwystępują tendencje zagrażające zdrowiu czy życiu danej osoby. Czasami terapia online ma takie same ograniczenia jak pomoc stacjonarna. Jest tak w przypadku dolegliwości, które wymagają specyficznej formy pomocy lub leczenia farmakologicznego bądź hospitalizacji. Więcej informacji o psychoterapii można znaleźć w wymienionych tutaj artykułach. Natomiast na kontakt z psychoterapeutą za pośrednictwem programu Skype można umówić się w tym miejscu.
  18. Hejka

    Witajcie. Założyłam wątek ponieważ mam problemy z samooceną.Cęhętnie popiszę z kimś kto choć trochę nakieruje mnie co robić. Oczywiście za każde odpowiedzi w założonym wątku dziękuję.
  19. Witam wszystkich forumowiczów. Jestem 23 letnią kobietą. Zakładam wątek ponieważ czuję się bezradna i nie potrafię sobie pomóc. Problem polega na tym, że od dziecka nigdy nie myślałam o sobie dobrze. Moja mama kiedy miałam 8 lat rozwiodła się z ojcem. W domu panowały krzyki. Ojciec agresją i krzykiem próbował rozwiązywać każde problemy. Z mamy robił psychopatkę. Straszył mnie, że ją wywiozą do zakładu zamkniętego. Miałam więc lęki, że ją stracę. Ojciec zamykał mnie w pokoju i zmuszał do grania na pianinie w zimnym pomieszczeniu czasami w koszulce nie mogąc wyjść do wc póki mama z pracy nie wróciła. Moją siostrę bił i krzyczał na nią. Kiedy mama się rozwiodła niby było wszystko ok. Ale to właśnie wtedy wszystko się zaczeło a więc nienawiść mojej siostry do mnie za to, że jej nie broniłam przed ojcem i nadopiekuńczość mamy. Ponieważ moja siostra nie dawała sobie w kaszę dmuchać, to wszystko skupiało się na mnie. Mama ponieważ byłam po operacji oczu i ze skazą białkową traktowała mnie jak osobę niepełnosprawną. Jak to się mówi chuchała i dmuchała. Mam 23 lata i robi to nadal. Ustawia moje życie pod siebie. Nawet jak ulicą ide to łapie na pasach za rękę jak małą dziewczynkę. Od jakiegoś czasu sypie mi się życie. Zawaliłam studia teraz trafiłam na słabą pracę. Prawo jazdy nie umiem zrobić i ciągle nic mi nie idzie. Miałam też trochę partnerów którzy mnie skrzywdzili. Nie szanowali mnie. Marzyłam kiedyś o byciu seksuologiem czy chociaż psychologiem ale to nie było to co chciała moja mama. Nienawidzę siebie i mam ochotę czasami rozerwać się na strzępy. Kiedy próbuję pomyśleć o sobie jakoś pozytywnie wtedy słyszę w głowie głosy i zaczynamnie wszystko boleć. Te głosy to śmiech albo: ty su... Nie przesadzasz? Itd. Na początku pojawiało się to bardzo rzadko. Teraz często i coraz silniej. Czasami wręcz krzyczę w swojej głowie albo błagam by to się uciszyło. By przestało. Jest to jednak silniejsze ode mnie. Wszystko trwa do momentu w którym nie zacznę jechać po sobie albo przytakiwać na te słowa albo póki nie uderzę się w twarz. Czasami ciągnę się za włosy. Mam też problem z sexem. Szukam poprzez sex miłości i akceptacji. Kiedy pojawia się partner często od razu chcę wskoczyć do łóżka albo chwalę się jak to bym to zrobiła jaka obeznana w temacie jestem itd. No nie jest to dobre bo potempakuje się w kłopoty, że on mnie nie szanuje itd. Raz nawet jeden mój partner w ranach hmm zemsty za to, że nie chciałam spędzić u niego sylwestra wrzucił moje dwuznaczne zdjęcia do internetu przez co nienawidzę siebie jeszcze bardziej. Mam czasami też takie ataki lękowe jak coś mi nie pujdzie to zaczynam widzieć swoją śmierć np.idę po schodach i widzę jak z nich spadam.mam wtedy przyśpieszony oddech i się hiperwentyluję. Nie wiem już co robić, dlatego chcę zapytać o to co mogę chociaż zrobić w chwili ataku np. Tych głosów żeby zmniejszyć ich działalność? No i czy są jakieś metody na poprawę swojego wizerunku? Jak też rozmawiać z toksyczną mamą? Podkreślam że uprawia szantaże emocjonalne np. Udaję chorą i bierze mnie na litość. Matka twierdzi, że moja choroba to wymówka lenistwa. W jaki sposób mogę uwolnić się od jej wpływów jednocześnie nadal pomagając jej w codziennych obowiązkach?
  20. lenistwo

    Jestem studentem w wieku 20 lat, który ma ogromny problem, którym jest lenistwo, a właściwie prokrastynacja. Konkretnie mój problem polega na tym, że w każdy czwartek powtarzam sobie, iż w ten weekend się pouczę, przygotuję na kolejny tydzień, napiszę sprawozdania, a potem kończy się tak jak dziś i wczoraj, że nic produktywnego nie zrobiłem, a cały czas spędziłem na jakiś głupotach typu oglądanie seriali, a w niedziele będę wszystko robił na ostaniom chwilę popychany wyrzutami sumienia, próbowałem zmienić ten schemat wiele razy, przecież czy nie zdrowiej by było zrobić co trzeba w piątek i sobotę, a w niedzielę mieć czas wolny i poczucie, że już wszystko zrobione, ale nigdy nie dokonałem tego niestety, a potem często nie zdarzę zrobić czegoś na czas, albo śpię 3 h w nocy bo mam jakiś deadline, dodatkowo od miesiąca próbuję sobie powiedzieć że wykonam minimum 10 zadań z chemii każdego dnia, gdyż przygotowuję się do poprawy matury, a efekt jest taki, że nie robię nic, a potem wszystko na ostatnią chwilę, mimo że myślę o nauce cały czas i nie mam jakiś ważnych obowiązków, które by temu przeszkadzały. Mój problem w zasadzie chyba polega na tym, że nie umiem się zabrać porostu do roboty, szczególnie jeśli powinienem własnie to robić. Wiem, że usłyszę coś w stylu po prostu zrób to i tyle, ale w praktyce to nie takie łatwe dla mnie.
  21. Dziękuję za odpowiedź i odnośnik do artykułu. Dobrze wiedzieć, co zrobić w sytuacji, kiedy cała sprawa stanie się naprawdę nieznośna.
  22. strach wobec agresji ze strony szefa w pracy

    Nie mam pewności, czy jest tak w istocie, ponieważ nie było mnie przy tym i nie znam szczegółów sytuacji oraz konkretnych zachowań Pani pracodawcy. Hipotetycznie ma Pani jednak do czynienia ze zjawiskiem o nazwie bullying. Jest to: Zdarza się w szkole, pracy. Czasami, gdy zjawisko występuje w łagodnej, nieczęstej postaci, wystarczająca jest większa doza asertywności w kontakcie z daną osobą. Innym razem niezbędne jest uruchomienie procedur prawnych, kontakt z wyżej postawionymi w hierarchii przełożonymi lub zmiana środowiska, tzn. w tym wypadku miejsca pracy. Zwłaszcza długotrwałe narażenie na ten problem może powodować nadmierny stres i jego przykre następstwa, a także może negatywnie odbić się na Pani poczuciu własnej wartości. Niezłym źródłem informacji o tym, co robić, może być ten artykuł w serwisie praca.org.uk (link prowadzi poza stronę ocalsiebie.pl) http://praca.org.uk/dreczenie-w-pracy
  23. załamana

    @zła_przeszłość Trudno jest się ustosunkować do tak szczątkowych informacji, ale spróbuję. Jeśli w związku źle się dzieje, początkowo wywołuje to silne emocje mobilizujące do starań o poprawę sytuacji. Jednak po przekroczeniu pewnej granicy nastaje obojętność. Pozorny spokój, który nierzadko poprzedza rozstanie. W tym stanie człowiekowi przestaje zależeć, odcina się, dystansuje. To znak, że naprawdę jest niedobrze w danej relacji. Być może nie jest jeszcze za późno na psychoterapię dla par w celu poprawy jakości związku, by mogła Pani znowu coś poczuć. Prawdopodobnie to już tzw. ostatni dzwonek.
  24. załamana

    Czuję się załamana. Złamana psychicznie. Po ostatniej kłótni. O byle co. O mały głupi szczegół, który jest tyle istotny co wczorajszy śnieg. Pół nocy przepłakałam bo on tak krzyczał i nie pozwolił nic sobie powiedzieć. Racja musi być zawsze po jego stronie. Każda moja odpowiedź jest przez niego nazywana "Ty zawsze masz jakieś ale". Aż w końcu podczas tego płaczu poczułam, że mam już dość. Że to nie ma sensu takie płakanie. Że w ogóle po co czuć. I chyba od tamtej pory przestałam. Już nic mnie nie denerwuje, nic nie cieszy, nie stresuje. Czuję się pusta w środku. Bez niczego. Byle by przeżyć kolejną minutę, godzinę, dzień. Chyba razem ze łzami wyzbyłam się całych swoich emocji. A najgorsze jest, że on każe mi się ogarnąć i znowu być sobą. Ale ja nie wiem jak. I znowu słyszę jego krzyk i wyrzuty. Ale tym razem one nic nie dają. Nie czuję się przez nie źle. Nie chce mi się płakać słysząc jak on się drze. Po prostu czekam aż skończy. Wtedy każe mi się przytulić i to robię. Chce bym podała mu picie, przyniosła obiad, odpowiedziała na pytanie - robię to i już. Bez żadnego uczucia. Ale ja chcę znowu czuć. Znowu czerpać radość ze śmiania się, z płaczu. Chcę mieć własnie zdanie, móc się z nim nie zgodzić. Ale nie wiem jak. Nie potrafię. Czuję się złamana. Co mi jest? Czy to tylko moje widzimisię? Chcę znowu czuć. Proszę pomóżcie.
  25. jak mu pomóc by zapomniał

    Dziękuję za radę. Spróbuję cierpliwie czekać i wspierać go w tym. Liczę, że w końcu zrozumie, że to było i nic już nie znaczy.
  26. Wzmacnianie motywacji

    W tym tekście porozmawiamy na temat tego, w jaki sposób wzmacniać swoją motywację. Na początek odrobina teorii, a potem część praktyczna. Kluczowe znaczenie motywującego dialogu wewnętrznego W radzeniu sobie z trudnością w rozpoczynaniu bądź podtrzymywaniu pożądanych działań zbliżających do wyznaczonych celów warto przede wszystkim przyjąć następujące założenia: [1] bezczynność NIE dzieje się sama, [2] bezczynność wynika z rozpraszającego, demotywującego dialogu wewnętrznego lub braku motywującego dialogu wewnętrznego, [3] wewnętrzny dialog motywujący sprzyja aktywności. Badania psychologiczne potwierdzają, że osoby silnie zmotywowane, aktywne, osiągające cele są w dobrym kontakcie ze sobą, tzn. potrafią w razie potrzeby kibicować sobie, wzywać do dalszego wysiłku, przekonywać do działania, życzliwie wspierać w razie kryzysu, a czynią to w znacznej mierze poprzez motywujący dialog wewnętrzny. Siła woli jest zasobem odnawialnym, ale zużywa się względnie szybko Siła woli niczym paliwo do działania zużywa się. W szczególności, gdy pracuje się na bardzo wysokich obrotach, wykonuje wiele rzeczy naraz. Koniecznym jest zatem przyjęcie jeszcze trzech ważnych założeń w kontekście radzenia sobie ze słomianym zapałem i brakiem aktywności: [4] siłą woli należy zarządzać jak zasobem, który odnawia się, gdy człowiek się regeneruje, a zużywa w trakcie podejmowania działań, [5] jakość działania w perspektywie czasu jest nie wyższa niż jakość odpoczynku, [6] nadmiar równoległych działań pochłania znaczne zasoby siły woli i zużywa je błyskawicznie, więc bardziej opłaca się robić mniejszą ilość rzeczy i bez zbędnego pośpiechu czy nadmiernego perfekcjonizmu. Warto wziąć sobie do serca te założenia, które w istocie można by przyrównać do swego rodzaju przykazań zmotywowanej osoby. Uwzględnianie ich wydaje się nieodzowne do pomyślnego radzenia sobie z oporem do działania i ze słomianym zapałem. ĆWICZENIE PRAKTYCZNE Jak wzmacniać swoją motywację? (A) W ciągu najbliższych dni proszę obserwować swój sposób myślenia w sytuacjach, gdy ogarnia Panią / Pana niechęć do podjęcia lub kontynuowania działania. Proszę sporządzić listę przynajmniej 15 myśli, które w takich sytuacjach przychodzą Pani / Panu do głowy. Mogą to być na przykład myśli takie jak „i tak nic z tego nie będzie”, „nie chce mi się tego robić”, „to bez sensu”, „na co mi to” lub raczej obrazy bądź trudniejsze do ubrania w słowa zapatrywania jak na przykład widok siebie odpuszczającego sobie zaczęte działanie, wyobrażenie siebie przegrywającego, wrażenie jakby miało się wyczerpać fizycznie, wizja porażki. (B) Proszę sobie wyobrazić, że to ktoś dla Pani / Pana bardzo bliski ma takie myśli. Proszę napisać w jaki sposób starałaby się Pani / starałby się Pan życzliwie wesprzeć tą bliską osobę, zmobilizować ją do działania, przekonać, że da radę i że podjęcie działania ma znaczenie, głęboki sens. Proszę się zastanowić, jakimi słowami można by dopingować daną osobę. Proszę to robić w sposób wiarygodny, w który sama byłaby Pani / sam byłby Pan skłonny uwierzyć. Proszę w ten sposób odnieść się do każdej z uprzednio spisanych myśli. Przykład: A - I tak nic z tego nie będzie. B - Mimo wszystko warto spróbować, żeby się przekonać, co z tego wyniknie. Może jednak coś się uda. Może przynajmniej częściowo uda się lub przez jakiś czas. Najwyżej będzie to tylko rozgrzewka, wprawka przed właściwym działaniem. Dobre i to! (C) Proszę napisać przynajmniej 10 zdań wyrażających uznanie za wykonanie dowolnego zadania. Mogą to być zdania takie jak „gratuluję, to była naprawdę dobra robota”, „jestem pełna uznania dla tego, jak uporałaś się z tym”. W razie trudności w formułowaniu takich zdań, proszę sobie wyobrazić bliską osobę lub dziecko, które zasłużyło na szczere, pełne życzliwości uczucia i uznanie dorosłego. (D) Proszę poddać głębokiej refleksji, w jakim tempie wyczerpują się zasoby Pani / Pana siły woli. Pomogą w tym poniższe pytania. Warto zastanowić się nad możliwym rozwiązaniami sytuacji. [D1] Czy moje zasoby siły woli nie zużywają się zbyt szybko z powodu heroicznych planów zakładających nadmiernie dużo działań do zrealizowania? [D2] W jaki sposób mogę ograniczyć pulę działań / wyzwań / bieżących celów, by zasoby siły woli nie zużywały się w galopującym tempie? [D3] Co mogę zrobić, by uwzględnić zasadę „jakość pracy w perspektywie czasu jest nie wyższa niż jakość odpoczynku”? To znaczy jak mogę zadbać o lepsze zaspokojenie swoich potrzeb i bardziej efektywny odpoczynek, by móc działać będąc bardziej zmotywowanym? (E) Proszę ocenić w skali od 1 (wcale do mnie nie przemawia) do 10 (bardzo do mnie przemawia) poniższe pytania, które mogłaby sobie postawić osoba, starająca się zmotywować. Wysoko punktowane odpowiedzi warto przywoływać sobie w celu wywoływania motywującego dialogu wewnętrznego. [E1] Jestem świadomy kosztów jakie niesie ze sobą podjęcie działania (np. wysiłek, zmęczenie, doświadczanie nudy), ale dla równowagi chcę też spojrzeć na drugą stronę medalu – jakie będą koszty NIE podejmowania danego działania (np. co stracisz, co cię może ominąć, jak pogorszy się twoje położenie)? [E2] Jak będzie wyglądało moje życie za 5 lat jeśli nadal nie podejmę działania (np. nauki języka, regularnych ćwiczeń fizycznych, racjonalnej diety, wychodzenia poza strefę komfortu, uwalniania się od złych nawyków lub nałogów)? [E3] Jakie opanowuje cię uczucie na myśl o tym, że nigdy nie zrealizowałeś tego planu? [E4] Czy przykrą bądź trudną czynność dałoby się jakoś uprzyjemnić lub uczynić mniej uciążliwą albo zmodyfikować w taki sposób, by jej wykonanie nie było aż tak niekomfortowe? [E5] Jaką mógłbyś wyznaczyć sobie nagrodę za wykonanie tego zadania? [E6] Skąd mógłbyś zaczerpnąć wsparcia, np. kto mógłby ci kibicować lub pomagać, byś realizował zamierzoną aktywność? [E7] Czy jest ktoś, komu dawałbyś dobry przykład swoim działaniem? [E8] Czy żywo odczuwana motywacja do działania rzeczywiście jest absolutnie niezbędna do tego, by je podjąć i dokończyć? [E9] Jak wpłynęłoby na twoje poczucie własnej wartości mierzenie się z tym wyzwaniem? [E10] Jeśli ktoś zakazałby ci wykonania tej czynności, co byś powiedział, żeby odzyskać prawo do jej wykonywania? [E11] Jaki wpływ na twoje samopoczucie będzie miał fakt wykonania zamierzonego działania (lub danego etapu)? [E12] Jaka jest najważniejsza przyczyna tego, że chcesz to wykonać? [E13] Co najgorszego może się wydarzyć, jeśli to nie będzie zrobione? [E14] W której części dnia byłoby najłatwiej wykonać to zadanie? [E15] Jaki stosunek do siebie / swojego otoczenia / własnego czasu wyraża wykonywanie tej czynności, a jaki jej lekceważenie? [E16] Jaką twoją potrzebę zaspokoi wykonanie tej czynności? [E17] W jaki sposób można tą czynność rozłożyć na możliwe i łatwe do zrealizowania etapy żeby zastosować strategię małych kroków? [E18] Co pomogłoby ci zebrać się na odwagę albo znaleźć potrzebną energię, żeby nie poddać się? [E19] Jakie podejście najszybciej doprowadzi cię do podjęcia działania? [E20] Co jest ekscytującego lub przynajmniej przyjemnego w perspektywie zrealizowania tego działania? [E21] Czy przypominasz sobie działania wywołujące większy opór, trudniejsze bądź bardziej żmudne, które udawało ci się zrealizować, co świadczy, że jesteś zdolny znowu uporać się z kolejnym wyzwaniem?
  27. Boję się załatwiać zwyczajne sprawy

    @Aaa123 Diagnoza psychologiczna wymaga rozmowy z daną osobą. Nie otrzyma Pani zatem diagnozy na podstawie lektury wypowiedzi na forum. To, co mogę zrobić, to odnieść się do Pani niektórych pytań. Pyta Pani, czy to normalne, że w takim wieku doświadcza Pani takich trudności, które opisuje. Pewne rzeczy, o jakich Pani pisze, przytrafiają się ludziom w Pani wieku, a nawet starszym, ale raczej nie w takim natężeniu, z taką częstotliwością, w tak szerokim spektrum sytuacji i nie utrudniają w takim stopniu funkcjonowania, nie powodują aż tyle cierpienia, bólu emocjonalnego. Pyta Pani również, czy te trudności samoczynnie znikną. Nie jest wykluczone, że z czasem jakieś rzeczy zelżą lub całkiem przestaną stanowić problem. Wiadomo jednak, iż pewne problemy psychologiczne, o ile nie są odpowiednio leczone, mają tendencję do utrwalania się oraz pogłębiania. Już teraz w Pani relacji widać mechanizmy, które do tego mogą prowadzić. Rozumiem, że trudno jest przyjąć perspektywę, iż zmaga się z problemem psychologicznym lub nawet chorobą psychiczną, ale sądzę, że lepiej będzie sprawdzić taką hipotezę aniżeli udawać, że to tylko trudności towarzyszące wchodzeniu w dorosłość. Z tego względu sugeruję potraktować sprawę poważnie, nie zwlekać bez sensu i po prostu zmierzyć się z tym tematem. Warto poznać opinie dwóch specjalistów – lekarza psychiatry oraz psychologa, psychoterapeuty (zwłaszcza poznawczo-behawioralnego).
  28. Dzień dobry, Potrzebuję pomocy w zrozumieniu, czy mam jakiś problem. Niestety nie stać mnie na specjalistę, chciałabym pomóc sobie książkami, artykułami i iść na terapie tylko jeżeli będzie to absolutnie konieczne, a nie wiem czy moje odczucia nie są czymś zwyczajnym. Zacznę od tego, że mam 19 lat i z "problemem" zmagam się praktycznie od zawsze. Myślałam, że jest on coraz mniejszy, ale niestety się pogłębia. Boję się załatwiać zwyczajne sprawy - zamówienie jedzenia w fastfoodzie, odebranie paszportu w urzędzie, zamówienie pizzy przez telefon to czynności, które powodują u mnie podwyższoną akcję serca, duszność, staję się blada i staram się zrzucić te czynności na kogoś innego. Miesiąc temu podjęłam pracę w kawiarni. Ledwo przeżyłam rozmowę kwalifikacyjną, ale niestety każdy dzień spędzony w pracy to był dla mnie ogromny stres. Za każdym razem gdy ktoś, nawet miło, zwrócił mi uwagę miałam łzy w oczach, łamał mi się głos, robiłam się blada i serce albo biło mi strasznie mocno albo prawie stawało. To samo było gdy klient nie był z czegoś zadowolony, albo nawet bez niczego - samo przychodzenie do pracy i wymuszenie rozmowy z ludźmi to był dla mnie stres. Dziś postanowiłam odejść i miałam kolejny atak paniki, gdy pomyślałam, że muszę jechać tam rozwiązać umowę. Dlatego postanowiłam tu napisać. Boję się także kontaktów z ludźmi. Nie mam problemów przy pierwszym kontakcie, ale gdy przychodzi do drugiego spotkania strasznie się denerwuję, cały czas siedzę w stresie, że nie będzie o czym rozmawiać. Nie umiem prowadzić normalnej rozmowy z osobą, która nie jest mi bardzo bliska (rodzina, chłopak). To jest też powodem dla którego nie mam znajomych. Wszystkich ludzi odrzucam, bardzo chciałabym utrzymywać stałe kontakty, ale wbrew sobie odmawiam spotkań, nie odpisuje na wiadomości, boję się napisać pierwsza. Gdy siedzę i z pozoru wszystko jest ok często przypominam sobie nagle stresujące sytuacje i znów czuję ten ucisk w sercu i kołatanie. Miałam robione badania kardiologiczne, z moim sercem jest wszystko dobrze. Czy to jest normalny stan w moim wieku? Martwię się tym, sprawia mi to dyskomfort, ale wszyscy mówią, że mi to przejdzie jeżeli będę się przełamywać. Pchają mnie, żebym robiła i załatwiała wszytko sama, ale to nic nie daje. Nie pomaga, sprawia mi tylko większy ból psychiczny i fizyczny również. Lekarz mówi, że na stres najlepsza jest joga. Kupiłam karnet i nie jestem w stanie się przełamać, żeby tam chodzić. Wstydzę się tych wszystkich osób, czuję się niepewnie. Chciałabym żyć normalnie, mieć przyjaciół, zdać prawo jazdy (na egzaminie nie jestem w stanie ruszyć, bo trzęsą mi się wszystkie mięśnie i chcę uciec) i nie martwić się, gdy muszę kupić bułki w sklepie. Minie mi to gdy będę starsza? Przepraszam za tak długą wypowiedź i bardzo proszę o pomoc.
  29. Witam. Jestem kobietą w wieku 35 lat, pracuję. Od kilku miesięcy borykam się ze strachem wobec szefa w pracy, który jest osobą agresywną i despotyczną, nie znoszącą cienia sprzeciwu. Męczy mnie ta sytuacja, ponieważ powoduje moje nadmierne wycofanie się, ucieczkę w milczenie i pogorszenie kontaktów z innymi w odpowiedzi na obciążenie stresującą mnie sytuacją. Jak sobie radzę z problemem? Wiem, że jedną z metod jest podwyższanie własnych kompetencji, ciągłe zdobywanie wiedzy i umiejętności, aby czuć się pewnie, ale to i tak nie do końca wpływa na moją odruchową reakcję odcinania się od innych, zamknięcie się w sobie. Dodatkowe czynniki utrudniające: jestem osobą sumienną, staram się dobrze pracować, więc trudniej znoszę porażki, wykazywanie mi na każdym kroku błędów, niedociągnięć i niewiedzy. W sytuacji, kiedy czuję się pewnie (znam daną osobę, jest mi bliska), wobec pretensji i agresji słownej mam tendencje albo do uciekania w milczenie i zrywania kontaktu na jakiś czas, albo do odpowiedzi również agresją słowną. Jak radzić sobie z takim problemem i nabrać dystansu, pewności siebie? Jak postępować, aby czyjaś przemoc psychiczna nie była dla mnie destrukcyjna?
  1. Załaduj więcej aktywności

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

×