Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Maciej1986

    Kryzys w zwiazku

    Witam Mam 33lata dwojke dzieci. Jestem w zwiazku od 10lat. Ale ostatni rok wszystko sie popsulo. Moja kobieta mial a dosc mojego nieodpowiedzialnego zachowania jak to mowi. Zmian pracy. Lekcewazenia jej. Wybiwrania sportu ponad rodzine. Zaprosila do znajomych na facebooku kolege ze szkoly w ktorym za lat szkolnych sie kochala. No I sie zaczelo. Nie bede sie Tu rozpisywal Bo nie w tym sedno. Do dam tylko ze on Nadal sie kocha no I ona jak to mowi, zagubiona dala sie poniesc. Doszlo do klamstw Pisani a po kryjomu telefonow. No I w koncu do zdrady. Trwalo to rok. Ale nie Doszlo do rozstania. Dodam ze w tym czasie wyjechalem z kraju w celu pracy I takiej separacji. W czasie kiedy bylismy osobno pisalismy dzwonilismy. Bylo mozna powiedziec dobrze. Pisalas ze kocha ze zaluje ze tesknie ze mam wracac.wszystko ladnie pieknie. Gdyby nie fat ze facet mieszkam u niej I Doszlo do kolejnej zdrady. Oczywiscie do wszystkie go sie przyznala. Powiedziala ze po pewnym czasie zrozumiala ze zle robi. No ale wrocmy do tej separacji. Byly obiecanki ze zakonczy calkowity kontakt ze nie mam sie martwic o niego nawet w jednym Provence I inne. Wracam do domu I okazuje ze czar pryska snow dystans do mnie I stay kontakt z innym facetem. Mika kilka miesiecy na dzien dzisiejszy jest lepiej miedzy nami. Ale dalej jest kontakt z nim. Jak to twierdzi ze zakonczyla wszystko jest tylko kolezenski kontakt. Mowi mi o tym otwarcie. Ale sa klutni Bo tego nie akceptuje chce zeby zerwala ten kontakt ale ona uparcie nie. Dodam juz na marginesie ze stracila do mnie zaufanie. I kaze mi je odzyskac pokazac to wtedy zrezygnuje ze wszystkie go I ze nic teraz juz nie robi ma czyste sumienie I tyle. Dlugo by Tu pisac. I ostanie Co Chce napisac to twierdzi, e mnie kocha. Ale Boi sie cierpiec zaufac otworzyc. Ze potrzebuje czasu. A z tym facetem nic juz nie ma ja wyolbrzymiam I jestem choro zazdrosny. Prosze o pomoc. Jak ta sytuacja jest widziana okiem exsperta. Jak Tu postepowac. Czy moze ja wyolbrzymiam czy mam racje ze MA kontakt zerwac. Czy ten zwiazek ma sends jak ona tak postepuje I Co Tu w tym wszystkim jest ciekawe ze nie chce sie rozstac nawet nie wspomina
  3. Maciej1986

    Kryzys w zwiazku

    Witam Mam 33lata dwojke dzieci. Jestem w zwiazku od 10lat. Ale ostatni rok wszystko sie popsulo. Moja kobieta mial a dosc mojego nieodpowiedzialnego zachowania jak to mowi. Zmian pracy. Lekcewazenia jej. Wybiwrania sportu ponad rodzine. Zaprosila do znajomych na facebooku kolege ze szkoly w ktorym za lat szkolnych sie kochala. No I sie zaczelo. Nie bede sie Tu rozpisywal Bo nie w tym sedno. Do dam tylko ze on Nadal sie kocha no I ona jak to mowi, zagubiona dala sie poniesc. Doszlo do klamstw Pisani a po kryjomu telefonow. No I w koncu do zdrady. Trwalo to rok. Ale nie Doszlo do rozstania. Dodam ze w tym czasie wyjechalem z kraju w celu pracy I takiej separacji. W czasie kiedy bylismy osobno pisalismy dzwonilismy. Bylo mozna powiedziec dobrze. Pisalas ze kocha ze zaluje ze tesknie ze mam wracac.wszystko ladnie pieknie. Gdyby nie fat ze facet mieszkam u niej I Doszlo do kolejnej zdrady. Oczywiscie do wszystkie go sie przyznala. Powiedziala ze po pewnym czasie zrozumiala ze zle robi. No ale wrocmy do tej separacji. Byly obiecanki ze zakonczy calkowity kontakt ze nie mam sie martwic o niego nawet w jednym Provence I inne. Wracam do domu I okazuje ze czar pryska snow dystans do mnie I stay kontakt z innym facetem. Mika kilka miesiecy na dzien dzisiejszy jest lepiej miedzy nami. Ale dalej jest kontakt z nim. Jak to twierdzi ze zakonczyla wszystko jest tylko kolezenski kontakt. Mowi mi o tym otwarcie. Ale sa klutni Bo tego nie akceptuje chce zeby zerwala ten kontakt ale ona uparcie nie. Dodam juz na marginesie ze stracila do mnie zaufanie. I kaze mi je odzyskac pokazac to wtedy zrezygnuje ze wszystkie go I ze nic teraz juz nie robi ma czyste sumienie I tyle. Dlugo by Tu pisac. I ostanie Co Chce napisac to twierdzi, e mnie kocha. Ale Boi sie cierpiec zaufac otworzyc. Ze potrzebuje czasu. A z tym facetem nic juz nie ma ja wyolbrzymiam I jestem choro zazdrosny. Prosze o pomoc. Jak ta sytuacja jest widziana okiem exsperta. Jak Tu postepowac. Czy moze ja wyolbrzymiam czy mam racje ze MA kontakt zerwac. Czy ten zwiazek ma sends jak ona tak postepuje I Co Tu w tym wszystkim jest ciekawe ze nie chce sie rozstac nawet nie wspomina
  4. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Co o tym myśleć?

    Pisze Pani, że korzysta Pani obecnie z pomocy psychologa. Proszę z poruszyć ten temat na konsultacji.
  5. Wczoraj
  6. Dziekuje bardzo za odpowiedz. Partner uszanowal w koncu moja decyzje o rozstaniu i lada dzien sie wyprowadza. Co do psychologa, pojde za Pana rada. Wydaje mi sie ze tkwilam w zwiazku z potrzeby pomocy drugiej osobie, bowiem trzy lata temu moj mlodszy brat popelnil samobojstwo i do tej pory czuje wyrzuty sumienia ze moglam lepiej mu pomoc i zapobiec tragedii. Uwazam sie za osobe z silna psychika, ale chyba czas pomyslec o sobie. Dziekuje i pozdrawiam
  7. Ostatni tydzień
  8. Sagittarius

    Co o tym myśleć?

    Tak miałam obniżony nastroj z powodu pracy. Duze oczekiwania, ciągła gonitwa na celem... nie wytrzymałam tego nerwowo. Odbijało się na życiu prywatnym. Do psychologa chodze raz w tygodniu do teraz. Chcę nad sobą pracować dla własnego lepszego komfortu życia. Partner mówił bliskim, że jest zmiana we mnie, a co za tym idzie między nami. Jest dobrze. Teraz zaś w smsie obwinił mnie, że nie ma zmian. Gdy do mnie wrócił sam zagadywał o tym abyśmy razem mieszkali. Mówił mojej mamie jakiej szafki szuka do łazienki żebym mogła pomieścić swoje rzeczy bo w tej chwili nie ma tam takiego miejsca. Abyśmy mogli zamieszkać musiałam zmienić miejsce pracy gdyż od niego do obecnej mam za daleko. Specjalnie uczyłam się języka aby dostać sie bliżej. Dopytywał wcześniej kiedy mam testy itp. Śmiał się, że będę musiała się nauczyć że rano łazienka jest zajęta. Obecnie... nie mam do niego żalu, strach różnie działa na ludzi. Kocham go, tęsknię za nim i za jego córką. Mamy problem w komunikacji i chyba przydałaby się nam pomoc specjalisty aby ten problem ogarnąć. Złość za to jak postąpił zniknęła. Chcę by wrócił. Wtedy zawaliłam ja, teraz on. I jak każdy zasługuje na szansę. Tylko czy on będzie chciał. Nie rozumiem jego zachowania. Zapoznanie rodziców, mówienie, że jest dobrze, że jest zmiana, a tu takie coś.
  9. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Co o tym myśleć?

    Dzień Dobry. Opisuje Pani relację z partnerem, w której na początku czuła się Pani dobrze. Potem miala Pani obniżony nastrój i partner oczekiwał, że Pani się zmieni/wróci do poprzedniego stanu. Relacjonuje Pani, że była u psychologa, ale nie pisze Pani jaka była diagnoza. Parter z Panią zerwał, następnie wrócił, ocenił, że nastąpiła zmiana (u Pani? w Waszych relacjach?) a potem zerwał obwiniając Panią. Wcześniej planowaliście Państwo wspólne zamieszkanie. To jednak zbyt mało informacji. Stwierdza Pani, że nie wie Pani co robić. Proponuję żeby Pani przeanalizowała swoje uczucia w stosunku do partnera, jakie emocje Pani odczuwa w tej sytuacji i relacji z Partnerem. Takie spojrzenie na siebie może Pani pomóc w odpowiedzi na pytanie - co robić? Zachęcam do umówienia się na konsultacje z psychologiem, który będzie Panią wspierał w całym procesie. Pozdrawiam, Katarzyna
  10. Witam serdecznie !! Hmm.. Jak tu zacząć ciężko pisać o własnych problemach ale OK pojadę odrazy natomiast: Jestem młodą dziewczyna od dłuższego czasu wyjechałam z Polski tak jak większość młodych ludzi za pieniędzmi. Nie całe 2 lata temu zaczeły mi się problemy przesypiania całego dnia jak i nocy do tego doszło brak apetytu lęk osób drugich uczucie ze ktoś ciągle mnie śledzi i że o mnie ktoś mówi nie miłe rzeczy do tego słyszę głosy nie zawsze one są ale SĄ. Następnie pracowałam jako salowa w szpitalu i wracałam z pracy i nie wiedziałam gdzie iść jak się nazywam jechałam autobusem miejskim MZK aż w końcu dany autobus dojechał do pętli i kierowca do mnie ze mam wysiąść z autobusu a Ja jak bym nie rozumiała co on do mnie mówi pytał mnie z kąd jestem gdzie mieszkam czym się zajmuje a ja nic nie pamiętałam wezwał karetkę zabrali mnie na SOR w moim mieście i z tam tąd przetransportowali mnie do szpitala psychiatrycznego w opolu byłam w nim 2 miesiące powiedzieli ze mam niska wartość samej siebie i po 2 mies wyszłam wróciłam do pracy wynajęłam sobie pokój bo chciałam być nie zależna od rodziny i miałam 2 epizot tego i już wylondowalam w szpitalu w Branicach tam byłam 3-4 miesiące i wykryli mi Schizofrenie-paranoidalną wyszłam z tego szpitala zaczęłam chodzić na oddział dzienny nie daleko mojego miasta natomiast chodziłam na niego 4-miesiące i wyjechałam za Granice . Jestem już za Granica pół roku na granicy zabrali mi leki wszystko było ok jak już dojechałam nie brałam leków ani nic a od jakiś 2-tygodni zaś się zaczęło nie spanie poczucie winy a nic nie zrobiłam brak apetytu złość lek przed osobami drugimi rozmawiam wstępnie z moją Mamą nie dawno naświetliłam jej sprawę i wogóle a Mama na to dziecko sieć tam gdzie jesteś przecież masz dobrze krzywda ci się nie dzieje i wogóle. Ale w mojej pracy jaką wykonuje jest wszystko w porządku no ale od tyg jest trochę nie za ciekawie tz. miałam mies 8 h pracy a pracuje 12 h a płacone jak za 8 h nie chce się nikomu stawiać bo tak nie potrafię. Poprosiłam swoja przyjaciółkę z Polski bym poszła do naszej wspólnej terapeutki i powiedziała mniej więcej o co chodzi by mi wypisała receptę i wykupi i te lekki wyśle pocztą i teraz czekam na odpowiedz czy to się uda czy nie może wy mi coś doradzicie co robić pije rożne herbaty uspakajające ale one nic nie dają Proszę o szczere odpowiedzi .. Pozdrawiam Różą
  11. Witam. Swojego (byłego) partnera poznałam w lutym tamtego roku. Od początku była między nami chemia. Czyste obustronne zakochanie. Dziennie dzien dobry i dobranoc... spotkania i weekendy, a to u niego a to u mnie. Po ok 4miesiącach poznalismy swoich rodziców. Wspolne wakacje. Mój luby ma dziecko z którym mam cudowny kontakt. Mowi mi ze kocha i przytula, całuje. Mama małej tez mnie lubi choć się nie znamy. Ogólnie było bardzo fajnie. Kryzys przyszedł po moich urodzinach w listopadzie. Wpadlam w jakies doly.. ciagle niezadowolona i marudna. Tydzien sie nieodzywal po czym przyjechal ze musimy nad tym pracowac. Ale moj stan sie pogarszal. Praca bardzo zle na mnie dzialala. Odwalilam kilka glupich akcji o scen. Wkurzyl sie i po sylwestrze zerwal. Poszlam do psychologa bo widzialam problem. Po poltora miesiaca wrocil. Poczatek marca byl dla mnie cudowny. To byly rewelacyjne dwa miesiace. On sie staral wprowadzac zmiany, ktore obiecywal i ja nad sobą pracowałam. Od poczatku powrotu zagadywal o wspolnym mieszkaniu. Na poczatku tylko odpowiadalam cos tam na ten temat. Z czasem zaczelam o tym myslec. Aby nie byc ciagle w dole uczylam sie niemieckiego by zmienic miejsce pracy. Zmiana tego miejsca umozliwilaby szybsze zamieszkanie razem. Przed majowka chial isc na rower wiec zaproponowalam mu aby kumpla zaprosil i niech sobie jada. Mial cala sobote z kumplami. Przyszla majowka. Organizowalismy grilla. Zaprosil swoich rodzicow i siostre z rodzina. Dzien przed grillem mama sie wygadala ze ich tez zaprosil (chyba to miala byc niespodzianka dla mnie). Dla mnie to byl bardzo powazny i wazny krok w naszej relacji bo zapoznanie rodzicow to jednak cos poważnego. Mowil szwagrowi ze jest lepiej ze jest zmiana... jest ok. Ogolnie majowke spedzilsimy w domu. Spacer po okolicy.. jeden dzien znowu mowil o rowerze wiec powiedzialam ze ma isc na rower ja sobie ide pospacerowac. I tak zrobilismy. W sobote oznajmil ze w niedziele pojedzie z kumplem na rower. Wkurzylam sie bo my ciagle w domu a tu z kim innym gdzies jedzie. Jak male dziecko walnelam focha. Wieczorem wiedzial ze cos jest nie tak wiec sie do mnie przytulil. Odpuscilam... kochalismy sie. Ale rano wstalam wkurzona bo wiedzialam ze mnie odstawi i sobie pojedzie. Po majowce dostalam sie do nowego miejsca pracy. Ogolnie nasza relacja byla potem troche "sucha". Odwiedzialam go w czwartek... bylo milo, pogadalismy, kochalismy sie namietnie. Od soboty sie znowu cos popsulo. Ja juz mialam w glowie obraz ze on to skonczy. I w srode wyslal mi sms... smsa uwierzycie?! A w esie stek bzdur... ze nic sie nie zmienilo. Ze tlamsze jego hobby. Od zawsze mowi ze nie umie okazywac uczuc a tu mnie zarzuca ze moja postawa odpycham ludzi i jak ma mi okazac uczucia...ze zabieram mu energie zyciowa i nie moze ze mna mieszkac. Jego siostra i moja mama mowia ze dostalam sie do nowej pracy... ze mielismy zamieszkac razem. I chyba sie wystraszyl. To facet, ktory w poprzednim zwiazku sporo wycierpial. I twierdzi ze sobie z tym poradzil. A ja uwazam ze jednak nie. Nie wiem co robic  mam 31lat niebawem 32... on 35
  12. Sagittarius

    Co o nim myśleć?

    Witam. Swojego (byłego) partnera poznałam w lutym tamtego roku. Od początku była między nami chemia. Czyste obustronne zakochanie. Dziennie dzien dobry i dobranoc... spotkania i weekendy, a to u niego a to u mnie. Po ok 4miesiącach poznalismy swoich rodziców. Wspolne wakacje. Mój luby ma dziecko z którym mam cudowny kontakt. Mowi mi ze kocha i przytula, całuje. Mama małej tez mnie lubi choć się nie znamy. Ogólnie było bardzo fajnie. Kryzys przyszedł po moich urodzinach w listopadzie. Wpadlam w jakies doly.. ciagle niezadowolona i marudna. Tydzien sie nieodzywal po czym przyjechal ze musimy nad tym pracowac. Ale moj stan sie pogarszal. Praca bardzo zle na mnie dzialala. Odwalilam kilka glupich akcji o scen. Wkurzyl sie i po sylwestrze zerwal. Poszlam do psychologa bo widzialam problem. Po poltora miesiaca wrocil. Poczatek marca byl dla mnie cudowny. To byly rewelacyjne dwa miesiace. On sie staral wprowadzac zmiany, ktore obiecywal i ja nad sobą pracowałam. Od poczatku powrotu zagadywal o wspolnym mieszkaniu. Na poczatku tylko odpowiadalam cos tam na ten temat. Z czasem zaczelam o tym myslec. Aby nie byc ciagle w dole uczylam sie niemieckiego by zmienic miejsce pracy. Zmiana tego miejsca umozliwilaby szybsze zamieszkanie razem. Przed majowka chial isc na rower wiec zaproponowalam mu aby kumpla zaprosil i niech sobie jada. Mial cala sobote z kumplami. Przyszla majowka. Organizowalismy grilla. Zaprosil swoich rodzicow i siostre z rodzina. Dzien przed grillem mama sie wygadala ze ich tez zaprosil (chyba to miala byc niespodzianka dla mnie). Dla mnie to byl bardzo powazny i wazny krok w naszej relacji bo zapoznanie rodzicow to jednak cos poważnego. Mowil szwagrowi ze jest lepiej ze jest zmiana... jest ok. Ogolnie majowke spedzilsimy w domu. Spacer po okolicy.. jeden dzien znowu mowil o rowerze wiec powiedzialam ze ma isc na rower ja sobie ide pospacerowac. I tak zrobilismy. W sobote oznajmil ze w niedziele pojedzie z kumplem na rower. Wkurzylam sie bo my ciagle w domu a tu z kim innym gdzies jedzie. Jak male dziecko walnelam focha. Wieczorem wiedzial ze cos jest nie tak wiec sie do mnie przytulil. Odpuscilam... kochalismy sie. Ale rano wstalam wkurzona bo wiedzialam ze mnie odstawi i sobie pojedzie. Po majowce dostalam sie do nowego miejsca pracy. Ogolnie nasza relacja byla potem troche "sucha". Odwiedzialam go w czwartek... bylo milo, pogadalismy, kochalismy sie namietnie. Od soboty sie znowu cos popsulo. Ja juz mialam w glowie obraz ze on to skonczy. I w srode wyslal mi sms... smsa uwierzycie?! A w esie stek bzdur... ze nic sie nie zmienilo. Ze tlamsze jego hobby. Od zawsze mowi ze nie umie okazywac uczuc a tu mnie zarzuca ze moja postawa odpycham ludzi i jak ma mi okazac uczucia...ze zabieram mu energie zyciowa i nie moze ze mna mieszkac. Jego siostra i moja mama mowia ze dostalam sie do nowej pracy... ze mielismy zamieszkac razem. I chyba sie wystraszyl. To facet, ktory w poprzednim zwiazku sporo wycierpial. I twierdzi ze sobie z tym poradzil. A ja uwazam ze jednak nie. Nie wiem co robic mam 31lat niebawem 32... on 35
  13. Diffident

    Życiowa stagnacja

    Jakoś "funkcjonuje" o ile można to tak nazwać.... bo z domu wychodzę jedynie do pracy(której mam już dość, bo pierwsza lepsza osoba "zabrana" z ulicy może ją wykonywać) + jakieś tam obowiązki(zakupy, wizyta u lekarza itd). Ja już mam tego wszystkiego dość i naprawdę nie wiem od czego zacząć żeby przerwać ciąg powtarzających się zdarzeń. Praca - dom . praca- dom -> pc > konsola i tak w kółko. Każda sfera mojego życia jest na zerowym poziomie. Stałem się bardziej nerwowy, więcej rzeczy mnie drażni(w szczególności dyskusje na poziomie podstawówki osób z którymi muszę pracować -> pracuję jako operator produkcji z 0 możliwością na zmianę stanowiska) + nabawiłem się IBS czasami mam takie "ataki" że szukam jakiejkolwiek opcji żeby zostać w domu i nie iść do pracy. Najlepsze jest to,że osoby z gorszym wykształceniem zajmują lepsze stanowiska....... Nie wysyłam nigdzie CV bo mam 0 doświadczenie(teraz 2.5 roku jako operator produkcji... to mogę sobie wpisać w CV) i przerwane studia w CV -> zrezygnowałem na 3 roku, bo nie wyrabiałem już psychicznie + wpadłem w wielki "dołek" po rozstaniu z dziewczyną(było to 4 lata temu) o powrocie na studia nawet nie myślę głównie przez zbyt duża ilość materiału do nadrobienia i dodatkowych przedmiotów(zresztą kierunek, który wybrałem był nie trafiony) + rok wyjęty życia i tak po tym wszystkim wylądowałem w pracy na produkcji jako zwykły robol i żeby zarobić 2500 zł na rękę muszę przepracować 1 weekend -> sam nie wiem czy to dużo czy mało, bo mam 0 porównanie z innymi pracami -> nie licząc jakiś tam śmieciówek z poprzednich lat typu pomocnik magazyniera albo pracownik ochrony(nie wpisuję tego do CV bo pracowałem krótko ok 2-3 tygodnie). Ciężko mi dostrzec jakieś pozytywne cechy charakteru.Może, to że kiedyś lubiłem pomagać innym tak bezinteresownie(dużo osób, to wykorzystało).Nie wiem co mam napisać naprawdę.... Kiedyś interesowałem się motoryzacją -> bardzo lubiłem oglądać programy o budowaniu motocykli, z uśmiechem na twarzy oglądałem serial "Synowie Anarchii" i kiedyś nawet marzyłem o motocyklu....Co chciałbym osiągnąć? chciałbym w końcu zacząć żyć tak jak inni..... mieć grupę znajomych z którymi mógłbym wyskoczyć w weekend do pubu, zajmować lepsze stanowisko w pracy mieć wreszcie jakiś szacunek innych, a nie być pośmiewiskiem tak jak zawsze... nie wiem... mam za dużą pustkę w głowie i zbyt duży mętlik żeby wszystko sobie poukładać i nie przekładać niczego na później tylko coś zmienić.. Nie tak miało to wszystko wyglądać zresztą kiedyś mówiłem, że nigdy nie będę pracować na produkcji...... Teraz mam 27 lat jestem samotny, mieszkam z rodzicami(staram się im pomagać bo są już w podeszłym wieku) i mogę określić się mianem nieudacznika i życiowego zera z zerową perspektywą na jakąkolwiek zmianę. Wszystko i wszyscy poszli/idą do przodu...... a u mnie jest tak samo i mam tego dość........
  14. brendta

    Problemy w związku

    Dziękuję za odpowiedź. Chciałabym dodać tylko, że ja bardzo chcę spróbować z moim partnerem szczęścia i bardzo chcę żeby został ze mną ale kiedy widzę jak się miota, to nie wiem jaki jest sens budować coś, kiedy nie zakończyło się tak naprawdę poprzedniego etapu w swoim życiu. Mój dylemat polega na tym, że nie wiem czy to, co obecnie przeżywa mój partner jest normalnym zjawiskiem w tej sytuacji czy po prostu dać sobie spokój, bo on nigdy nie pogodzi się z tą sytuacją, pomimo tego, że to on odszedł od rodziny.
  15. Karolina Ka

    Zagubiona

    Mam 25 lat, jesteśmy z mężem 1.5 roku po ślubie cywilnym. Przed zawarciem związku małżeńskiego byliśmy parą 7 lat z przerwa w trakcie po której zdaliśmy sobie sprawę że chcemy być ze sobą już zawsze. Oświadczył mi się prawie rok później zaszłam w ciążę. Wzięliśmy ślub cywilny. Gdy byłam w 6-7 miesiącu ciąży, losowo trafiłam na jego historię z laptopa. Było tam niemało przeglądanych stron nie tyle pornograficznych ale i anonsów erotycznych jak i różnych dziwnych ofert pań oddających się. Poddałam się spokojnej rozmowie z nim przyznał się do oglądania lecz zarzekał się że nic nie poczynił w tym kierunku obiecał że nigdy się to nie powtórzy. Dodam że czułam się psychicznie zdradzona. Po tym czasie moje zaufanie do niego wynosiło 0. 5 miesięcy później byliśmy na weselu ja jako młoda mama 2 miesięcznego dziecka nie wyglądałam jeszcze jak modelka ale na moje oko dobrze wyglądałam. Podczas wesela bardzo namiętnie rozmawial i tańczył z jedną dziewczyna, ja wycofałam się zebrałam rzeczy i wróciłam do domu zapłakana. Zabolalo mnie to, widziałam że mają się ku sobie. Mimo tego że znów odbyliśmy rozmowę o zastrzegłam że jeszcze jedna tego typu sytuacja i odchodzę on przejął się i zrozumiał. Ale ja nadal nie mogę tego wymazać. Ciągle mi się zdaję że ogląda jakieś strony (od tego czasu incydentu nie przeglądam jego historii) oraz że przyglądanie kobietom na ulicy. Jakoś nie umiem sobie poradzić być szczęśliwa. Rozumiem każdy ma swoje słabości popełnia błędy. Ale ja nie mogę uwierzyć w siebie zaufać znów z tego powodu czuję że popadam w depresję. Co zrobić by znów czuć się szczęśliwa pełna życia?
  16. psycholog Rafał Olszak

    Zwiazek z osoba uzalezniona od kokainy

    @bianka Szanowna Pani, z przejęciem zapoznałem się z Pani wiadomością, w której relacjonuje Pani niełatwą relację z uzależnionym partnerem. Opisuje Pani różne wydarzenia w wyniku których czuje się Pani zawiedziona i mówi, iż nie widzi już Was dwojga jako szczęśliwej pary. Opisuje Pani również zachowania partnera, które można uznać za rodzaj przemocy emocjonalnej, szantaż emocjonalny, w tym groźby samobójcze. Tolerowanie takich zachowań może odcisnąć piętno na Pani psychice. Rozumiem, że partner nie jest Pani obojętny, a także podejrzewam, iż mimo wszystko wciąż żywi Pani do niego uczucie miłości, ale warto by wsłuchała się Pani w swoje potrzeby, intuicję i instynkt samozachowawczy. Niepokoi mnie także, iż niemal cała wiadomość odnosi się do partnera, a sobie poświęca w niej Pani dość mało czasu, a przecież waży się Pani przyszłość – do wyboru są inne perspektywy albo życie bez poczucia bezpieczeństwa, w nieufności u boku osoby uzależnionej zdolnej do gróźb samobójczych i powrotu do nałogu po małej sprzeczce. Warto porozmawiać z psychologiem na ten temat. Pozwoliłoby to wykluczyć, czy nie doskwiera Pani tzw. współuzależnienie (poważnie odbijające się na samopoczuciu i funkcjonowaniu ponoszenie różnego rodzaju konsekwencji uzależnienia partnera). Do Pani dyspozycji będą zarówno psychologowie przyjmujący stacjonarnie, jak i psycholog online, przez Skype, na przykład w naszym zespole.
  17. Suomen@poczta.onet.pl

    Jak wrócić i czy w ogóle wracac

    Mam 32 lata. 2 m-ce temu zakonczylam swoj 17 letni związek. Wszystko skończyło sie w dosc nieprzyjemny sposób, moj partner jest alkoholikem, kiedy mnie uderzyl wyrzucilam go z domu. Teraz zaczelismy sie spotykac, wiem ze chciałabym do niego wrócić, bo wiem jak dobrym czlowiekiem jest tak naprawde. Niestety on caly czas wypomina mi ze wszystko to przeze mnie, ze to ja go wygonilam z domu. Nie umie wybaczyć. Chcialabym jakaś porade co moglabym zrobic zeby poukladac wszystko na nowo, zeby tak nie wypominal tylko zebyśmy zaczeli z czystą karta. Mówilam juz mu ze bedzie inaczej, lepiej, że ja też się zmienilam ale to nie pomaga. Czy w ogole warto jeszcze sie starać?
  18. Jestem w zwiazku z mezczyzna od 3 lat (ja mam 28 lat, on 32). Jest to osoba, ktora ma traumy z dziecinstwa (matka zwiazala sie z zonatym mezczyzna, wiedzac ze ten nie pozostawi rodziny. Wychowal sie w przekonaiu ze ojciec ma inna rodzine a dla nich jest tylko na pare dni w tygodniu. Jednak otaczali go miloscia, nie bylo w domu ani awantur, ani alkoholu, ani przemocy. Matka w pewnym momencie opuscila go na rok, wyjechala za granice do pracy co tez bylo dla niego przezyciem. Kiedy wyprowadzili sie oboje za granice, po jakims czasie doszla do niech smutna wiadomosc ze jego ojciec zmarl w wypadku samochodowym. Do tej pory ma zal do matki o swoje dziecinstwo i nienawidzi ojca). Po roku znajomosci wyjawil mi, ze byl uzalezniony od narkotykow - mieszkajac wczesniej w Hiszpanii. Twierdzil, ze juz to rozdzial zamkniety. Bylam pewna, ze w Polsce jest oddalony od tego srodowiska i nie bedzie szukal tego swinstwa. Niestety, po 1,5 roku wspolnego zycia podczas wyjazdu do Hiszpanii znowu powocil do nalogu. Punktem zapalnym byla mala sprzeczka. Byl to dla mnie cios. Przez jakis czas nie moglam mu przebaczyc. Staralam sie namowic na terapie, ale ze wzgledow pienieznych ostatecznie nie doszlo do skutku. Przyznal sie do bledu, nie byl w stanie wytlumaczyc co go sklonilo, ale twierdzil ze teraz jest juz pewien ze do tego nie wroci. Niestety po zaledwie 4 miesiacach, rowniez po klotni i w Polsce potrafil zdobyc narkotyk. Gdy wrocil w nocy do domu zaczal plakac, przepraszac mnie, uzalac sie nad soba ze ma problem z nalogiem, ze nie potrafi nad tym zapanowac. Sytuacja byla dramatyczna poniewaz zaczal mowic, ze musi zniknac z mojego zycia, ze tylko przez niego cierpie i ze ze soba skonczy. Nie wiedzialam jak zareagowac, bylam zla, chcialam uciec od niego ale balam sie ze sobie zrobi krzywde. Przyznal sie w koncu ze ma problem i pojdzie na terapie. Tak tez sie stalo. Jednak ja po calym zajsciu nie jestem w stanie mu tego wybaczyc. Boje sie kolejnego zawodu. Wiem, ze powinnam go wspierac podczas terapii jednak nie widze juz nas jako szczesliwej pary. Za duzo razy mnie zawiodl. Od tej nocy minal miesiac. Wciaz chodzi na terapie jednak nie potrafi sobie poradzic z tym ze podjelam decyzje o rozstaniu. Jest nerwowy, pije alkohol praktycznie codziennie, raz krzyczy, wyrzuca mi ze juz go nie kocham, ze pewnie mam juz kogos, potem nagle zmienia sie i zaczyna plakac i blagac zebym go nie porzucala, wychodzi z domu i mowi ze juz nigdy nie wroci, po czym wraca po 10 minutach. Nie radzi sobie zupelnie a ja nie wiem jak reagowac. Boje sie ze moze psychicznie nie wytrzymac i zrobic sobie krzywde. Jest bardzo niestabiliny emocjonalnie. W jaki sposob mam reagowac gdy wychodzi z domu, czy go na sile zatrzymywac czy pozwolic zeby ochlonal sam? Chcialabym tez zeby nie przerywal terapii i walczyl o siebie.
  19. psycholog Rafał Olszak

    Nie potrafię odejść

    Cieszę się, że przynajmniej wie Pani teraz już konkretnie na czym stoi i może stopniowo, powolutku goić rany po rozstaniu.
  20. Wcześniej
  21. Ona30

    Nie potrafię odejść

    Poszłam za Pana radą. Napisałam wiadomość, że popełniłam błąd i chciałabym naprawić naszą relację. Kilka godzin później otrzymałam wiadomość zwrotną, że ten temat został już zamknięty.
  22. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Problemy w związku

    Dzień Dobry. Z Pani wpisu wynika, że oboje Państwo znajdujecie się w procesie zmiany swojego życia: wspólnie - tworząc nowy związek i osobno - każdy z Państwa przeżywa rozstanie czy stratę poprzedniego życia. Takie procesy wymagają czasu oraz zmierzenia się z różnymi uczuciami. Jak rozumiem, Pani z jednej strony chce nowego związku, a z drugiej daje Pani partnerowi wolną drogę do powrotu do rodziny. Warto aby Pani przyjrzała się swoim emocjom i motywacji. Najlepiej gdybyście Państwo skorzystali z konsultacji z psychologiem, podczas których moglibyście bezpiecznie skonfrontować się ze swoimi uczuciami i przejść proces zmiany.
  23. Jestem 20-letnią studentką i odkąd pamiętam jestem typem introwertyka: dobrze się czuję w samotności, lubię ciszę, wystarcza mi tylko kilka najbliższych osób itp. Od pewnego czasu- 2, może 3 lat, zauważyłam u siebie, że szybko się ludźmi nudzę: bywają relacje, że z kimś się zaprzyjaźniam a po jakimś czasie- maksymalnie roku- jestem nimi zmęczona, nie mam ochoty dłużej utrzymywać znajomości a równocześnie brakuje mi odwagi, żeby to skończyć, bo czuję, że to wobec nich nie w porządku- nie zrobili nic złego i zachowują się wobec mnie dobrze, nie chcę ich ranić ani żeby pomyśleli, że od początku miałam w zamiarze ich "zostawić" jak tylko się do mnie przywiążą. Z tego powodu całe podtrzymywanie relacji z mojej strony jest wymuszane, na siłę, nie darzę żadnego z moich przyjaciół takimi uczuciami, jakimi oni deklarują, że darzą mnie- są mi niemal obojętni. Szukałam winy w nich, ale nie zrobili nic, co spowodowałoby zniwelowanie moich uczuć. Zawsze mi ma nich zależało i nagle te uczucia wygasły. Sama mam poczucie, że PRAGNĘ wszystkie te relacje zakończyć: z moją przyjaciółką od 4 lat, z moim przyjacielem i nową przyjaciółką, ale czuję też, że to nie byłoby dobre, bo może jednak powinnam się ogarnąć, odwzajemnić uczucia i brnąć w to dalej. Moje pytanie: czego to może być przyczyną, dlatego nagle tracę uczucia do drogich mi osób i co robić?
  24. Dzień dobry. Jestem 40-letnią kobietą, która dokonała rewolucji w swoim życiu. Kilka miesięcy temu rozwiodłam się z mężem ponieważ uwikłałam się w trudną relację z mężczyzną, który dla mnie zostawił żonę w ciąży i dwójkę dzieci. Zamieszkaliśmy razem i na początku było bardzo fajnie ale od 2 miesięcy mój partner bardzo tęskni za dziećmi - przede wszystkim za tym nowo narodzonym maleństwem. Widuje swoje dzieci kilka razy w tygodniu - chodzi do swojego byłego mieszkania i do żony - są w trakcie rozwodu. Mój problem polega na tym, że widzę, że mój partner bardzo męczy się w tym układzie - nie potrafi zdecydować się gdzie tak naprawdę chce być - ze mną czy tam. On tak naprawdę nie uwolnił się do końca stamtąd i ciągle jest tam "jedną nogą". Twierdzi, że bardzo mnie kocha i jako kobietę chce mnie, choć wiem, że żona nie jest też jemu obojętna, bo sam mi to przyznał. Tęskni za dziećmi i za rodziną. Nie wiem jak jemu pomóc i czy takie rozterki to normalna rzecz w takim układzie. On twierdzi, że potrzebuje czasu żeby uporać się z tą sytuacją. Ja nie trzymam go przy sobie na siłę - mówię jemu, że może jeszcze w swojej rodzinie wszystko naprawić - jeszcze nie mają rozwodu. Całą sytuację komplikuje fakt, że jego dzieci nie chcą nas odwiedzać ze względu na moją osobę. Naprawdę nie wiem co robić - czy dać partnerowi ten czas i próbować go wspierać, choć nie jest to dla mnie łatwe bo bardzo go kocham a ciągle czuję jakbym była na bocznym torze czy zakończyć tę niełatwą relację? Jakiekolwiek rozmowy tak naprawdę nic nie wnoszą i w niczym nie pomagają, dlatego chciałabym uzyskać jakąkolwiek radę - pomoc co ja mam zrobić. Patrząc racjonalnie na to wszystko wiem, że powinnam po prostu się z nim rozstać i tym samym wybrać za niego, skoro on nie potrafi ale nie mam w sobie na razie tyle siły żeby powiedzieć jemu ŻEGNAJ.
  25. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Wypalenie

    Dzień Dobry, rozumiem, że jest Pani zmęczona pracą ze względu na przytłoczenie zbyt dużą ilością obowiązków. To powoduje u Pani stres, który może też przyczynić się do rozwoju chorób np. nadciśnienia. Proszę niech Pani pójdzie jednak do lekarza ze względu na bóle, które Pani opisuje. Pisze Pani o zmianie pracy - to jest jedna z możliwości, która Pani może pomóc w tej sytuacji jednak trzeba to zrobić na spokojnie, po zbadaniu możliwości zdobycia zatrudnienia w innym miejscu.
  26. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Rozstanie a dwójka maluchów

    Dzień Dobry, rzeczywiście tak jest, że dla małego dziecka zapewnienie mu stabilizacji, pewnej powtarzalności i rutyny, a także obecności osoby z którą ma największe więzi jest kluczowe dla jego zrównoważonego rozwoju i poczucia bezpieczeństwa. Z tego co Pani pisze to Pani może to zapewnić swojej córce w większym stopniu niż partner. Może takie argumenty przekonają go i jego rodzinę do odwiedzin u Pani, a nie zabierania córki do siebie. Z Pani wypowiedzi rozumiem też, że obawia się Pani, że partner może nie odwieźć córki w uzgodnionym terminie. Wobec tego zastanawiam się czy sposób opieki nad córką nie powinien być ustalony na drodze prawnej.
  27. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Strach przed życiem

    Dzień Dobry, opisuje Pani trudności z komunikacją z ludźmi, strach (lęk) przed wyzwaniem lub podjęciem decyzji oraz niską samoocenę, która może wynikać z Pani doświadczeń z reakcją kolegów ze szkoły i ich rodziców na Pani chorobę. Ogranicza Pani kontakt z innymi bo boi się Pani, że wypowiada się Pani niezbyt jasno lub, że będzie Pani ignorowana. Cztery lata temu straciła Pani ważne dla Pani osoby z najbliższej rodziny i zwierzaka, który też jak rozumiem był dla Pani ważny. Bardzo Pani współczuję. Ze względu na to, że najwięcej miejsca poświęca Pani trudności z komunikacją polecam Pani spotkanie z psychologiem, może być on-line. Będzie Pani w bezpiecznej, komfortowej sytuacji , w której psycholog będzie zadawał pytania i udzieli Pani rzetelnej informacji zwrotnej na temat Pani wypowiedzi. Wspólnie z Panią zajmie się też innymi problemami. Pozdrawiam, Katarzyna
  28. psycholog Rafał Olszak

    Pobyt w szpitalu psychiatrycznym

    @penseeserrantes Szanowna Pani, rzeczywiście uzyskanie adekwatnej i skutecznej pomocy psychologicznej w zadowalającym tempie w Służbie Zdrowia nierzadko stanowi wyzwanie. Literatura fachowa mówi o „wysokich schodach” do pokonania zanim uzyska się satysfakcjonujące wsparcie oraz o „kaskadzie przeszkód” do przezwyciężenia po drodze do tego celu. Rozumiem, że może Pani czuć się sfrustrowana i wyczerpana. Proszę jednak zachować troskę o siebie, dać sobie czas i cierpliwie zabiegać o należną Pani pomoc. Jeśli może Pani sobie na to pozwolić być może warto skorzystać ze psychologa, psychoterapeuty prywatnie. Zwłaszcza poza dużymi ośrodkami miejskimi usługi takie bywają relatywnie niedrogie. Wsparcie psychologa online też można znaleźć w dość przystępnych cenach. Proszę też pamiętać, że w razie wystąpienia i nasilenia się myśli samobójczych ma Pani prawo wezwać pogotowie, by niezwłocznie uzyskać pomoc medyczną. Proszę także rozważyć doraźne wsparcie, którego mogą udzielić specjaliści w telefonach zaufania i pomocowych; niektóre numery podane są tutaj: http://www.ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ Pozdrawiam ciepło
  29. Katarzyna12345

    Strach przed życiem

    Niedługo kończe 30 lat. Od 18 lat choruję na cukrzycę typ 1. W szkole miałam dość przykre doświadczenia w związku ze swoja chorobą. Dzieciaki były zainteresowane na początku a później gdy się przyzwyczaiły do moich zastrzyków zaczeły się ode mnie odsuwać. Pamiętam jak mama mojej koleżanki rzucała mi zaszyty z lekcjami swojej córki przez ogrodzenie bo chyba bała się pojejść i zarazić tą cukrzycą. Z biegiem czasu zaczynam zauważać że to nie choroba była problemem lecz moja osoba. Być może moje dzieciństwo nie dostarczyło mi zainteresowania moją osobą i stad mój problem. Nie radzę sobie z komunikacją międzyludzką dlatego jestem cicha niezauważalna i słaba psychicznie. Nie potrafię nawiązać kontaktu z obcymi ludźmi. Nie lubię opowiadać o sobie bo nawet nie wiem co mówić. Brak mi pewności siebie w najbłachszych sytacjach. Np boję się rozmawiać przez tel bo nie wiem czy to co mówie druga osoba zrozumie i wyłuszczy wątek który poruszam. Zauważyłam również że te same kwestie poruszane przeze mnie i przez inna osobe są nie zauważalne przez potencjalnych odbiorców. Po prostu jakby nikt nie rozumiał albo nie chciał słyszeć co ja mówię może mój ton głosu jest jakiś nie taki nie zrozumiały wielokrotnie chciałam się zapisać do psychologa ale nie wiem co mu powiedzieć jak do niego pójdę. W 2014 roku pochowałam oboje rodziców babcie i psa. Za dużo jak dla mnie na raz. Najbardziej przeżyłam śmierć mamy bo chorowała ponad rok a ja codziennie patrzyłam jak gaśnie w oczach. przestała wstawać z łózka aż w końcu przestała oddychać 😞 (byłam przy tym) Strach towarzyszy mi od wielu lat wręcz od małego. Chciałabym zrobić prawo jazdy ale boję się nawet zapisać na kurs bo wiem że nie zdam testów a sam egzamin przeraża mnie tak że zapominam jak się nazywam. Podjęcie jakiejkolwiek ważnej decyzji niezależnie czego dotyczy wywołuje u mnie zimne poty aż zaczynam się jąkać i nie wiem co mówię 😥
  1. Załaduj więcej aktywności

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×