Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Inka

    Dlaczego przyciągasz zaburzonych facetów?

    Dziękuję za diagnozę
  3. Dzisiaj
  4. Wczoraj
  5. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Natłok myśli

    Dzień Dobry, pierwsze pytanie czy Pani nadal chodzi do psychologa? Jeśli tak to proszę z tą Panią o tym porozmawiać żeby nie nakładały się dwa procesy pomocowe. Zbyt mało Pani pisze o sobie, o przyczynach dlaczego udała się Pani na konsultacje psychologiczne i o tym jak długo obserwuje Pani u siebie to nadmierne skupienie na sobie, brak poczucia czasu i natłok myśli. Pomoc psychologiczna polega na skupieniu się na sobie i może się zdarzyć, że faktycznie ciągła analiza swoich myśli, zachowania, emocji i potrzeb może być nadmierna - to pewien etap i trzeba przez niego przejść razem ze specjalistą.
  6. psycholog Rafał Olszak

    Strategie doboru partnera wymagają aktualizacji

    Panie i panowie dobierają się inaczej. Widać to choćby po tym nieszczęsnym Tinderze. Kobiety na ogół lajkują tylko nieliczne profile, a mężczyźni zwykle lajkują ich sporo i dopiero potem odrzucają. Obie strony mają kryteria, ale panie włączające, a panowie wyłączające. Kobieta może myśleć przed randką przykładowo „żeby był wyższy, żeby był z dobrej rodziny, żeby miał dobre wykształcenie, oby był dojrzały emocjonalnie, oby zapłacił po randce” itd. Mężczyzna może hipotetycznie myśleć coś w stylu „żeby nie miała nadwagi, oby nie miała małego biustu, oby nie zrzędziła, żeby nie robiła dram, żeby nie oczekiwała sponsoringu” itp. Obie strategie mają swoje wady. Strategia pań sprawia, że dłużej są same nim kogoś znajdą, o ile to w ogóle nastąpi, bo pokusa dodawania kolejnych pozycji do listy bywa ogromna. A jeśli już z kimś się zwiążą, przeceniają jakość dokonanego wyboru, więc przed rozstaniem skłonne są mimo wszystko zaangażować się, a nawet urodzić dziecko niegodnemu kandydatowi i wiele znieść nim nastąpi to, co nieuchronne. Taktyka panów sprawia, że wchodzą w związki z paniami, które niekiedy dopiero po czasie odrzucają, bo musi chwila minąć, nim strategia wyłączająca zadziała. Ich metoda zwiększa prawdopodobieństwo większej liczby partnerek, ale w dzisiejszych czasach oznacza to zwykle wyższe zobowiązania alimentacyjne i ciaśniejszą pętlę zadłużenia na karku. A cierpią na tym wszystkim głównie dzieci wychowujące się w niekompletnych rodzinach. Na szczęście niektóre mają wypasione deskorolki i walą to wszystko. Ewolucja pracowała nad wspomnianymi taktykami tysiące lat, ale nieszczególnie sprawdzają się one w dzisiejszych realiach. Jeśli miałbym coś sugerować, to obu płciom radziłbym próbę znalezienia złotego środka między obiema strategiami. Skomentuj na Facebook.
  7. Ostatni tydzień
  8. Ostatnio w moim życiu stała się dziwna sytuacja. Zacząłem nagle mieć znaczne obniżenia nastroju i dość duże problemy z koncentracją. I choć mogło to być przez sen i ogólne zmęczenie, ciągłą naukę. dodam, że jestem studentem Politechniki Wrocławskiej, od października zaczynam drugi rok akademicki. Nigdy wcześniej nie miałem takich huśtawek nastrojów. W rodzinie zawsze się układało i było dobrze, wiec tym bardziej sytuacja dziwi. Opiszę jak doszło do tych nagłych obniżek nastroju i stanów przygnębienia. Wszystko zaczęło się w marcu 2018 roku kiedy zainteresowałem się pewną dziewczyną rok młodszą ode mnie. Dziewczyna ta chodziła ze mną do liceum 2 lata i mieszka w sąsiedniej wiosce 2 km ode mnie. Dodatkowo dość często widujemy się w autobusie, kościele itd. Nigdy z nią jednak nie gadałem, a przez te kilka lat była mi zupełnie obojętna, specjalnie nie zwracałem na nią uwagi. Nawet w szkole, chodź często ją mijałem tak jakoś wyszło, że nie poznaliśmy się osobiście. Można powiedzieć, że to normalna rzecz, że ludzie mają nieraz ze sobą styczność, a jednak nie gadają ze sobą, nie poznają się itd. Maturę zdawałem w maju 2017 roku. Więc wtedy skończyłem szkołę. Poszedłem na studia z dosyć dobrze zdaną maturę i wszystko było w porządku. Pierwszy semestr zdałem wzorowo. Ale nagle w drugim.... na początku marca zacząłem nagle zwracać bardziej uwagę na tą dziewczynę. Chodź już rzadziej się widywaliśmy, bo głównie w autobusie to jednak coraz bardziej o niej myślałem i poprostu się nią zainteresowałem. Nie wiem czemu do niej najzwyczajniej w świecie nie zagadałem, i był później taki moment, że bardzo żałowałem, że skoro chdziliśmy ze sobą do szkoły to trzeba było podejść i pogadać. Trochę się obwiniałem o to, ale teraz już tego nie robię. Ale wracając do tej sytuacji to po prostu ta osoba mnie zafascynowała, a właściwie fantazje które zacząłem o niej mieć. Ciągle o niej myślałem, przypisałem jej cechy kobiety idealnej, pobożnej, uśmiechniętej itd. Po prostu ją wyidealizowałem. I zamiast zagadać w autobusie to przez to, że strasznie się emocjonalnie związałem z tymi wyobrażeniami o tej dziewczynie to po prostu bałem się odrzucenia. Zacząłem nieustannie jej wypatrywać, szukać kontaktu wzrokowego, uśmiechać się, szukać oznak zainteresowania z jej strony. Szukałem 100 % okazji kiedy ona popatrzy na mnie, uśmiechnie się i wtedy do niej podejdę i zagadam. Ta okazja jednak się nie pojawiła. I tu pojawia się mój kolejny problem- BRAK OPANOWANIA MYŚLI I EMOCJI. Nie mogłem przestać myśleć o tych wyobrażeniach, fantazjach. Ciągle rozmyślałem jaka to jest idealna i że jesteśmy razem, jesteśmy w związku itd. Przerodziło się to trochę w obsesję. Zacząłem szukać w internecie informacje o niej na różnych portalach, stronach. Potrafiłem długo patrzeć w jej zdjęcia na facebooku i emocjonować się jaka to jest wspaniała i ciągle wyobrażać sobie wspólne życie. I tak było przez koniec marca i cały kwiecień-szukanie 100% okazji kiedy na mnie popatrzy i da mi jasny sygnał, nieustannie wypatrywanie jej w autobusie, kościele itd. Szukałem nawet jej plany zajęć by wiedzieć o której godzinie kończy lekcje i wraca tym samym autobusem co ja. Specjalnie zrywałem niektóre zajęcia aby móc ją spotkać w tym autobusie i na nią się popatrzeć i znaleźć kontakt wzrokowy. Dodatkowo jeszcze napisałem do niej na facebooku, że jest ciekawą osobą i chcę ją poznać. Ona nie odpisała mimo wyświetlenia wiadomości. Nie chcę gdybać czemu. Może dlatego, że wzięła mnie za dziwaka i olała po prostu albo widziała, że jestem jakiś za bardzo napalony i nie chciała mnie skrzywdzić... Nie miałem wtedy jeszcze jakiś zniżek emocjonalnych, stanów przygnębienia itd. Wszystko zaczęło się w maju.... W maju postanowiłem, że skończę już z tym czajeniem się na tą osobę i zagadam w końcu. Dziewczyna w prawdzie już byłą mocno zdziwiona tą sytuacją i moją osobą, ale przez te fascynacje i wyidealizowanie tej dziewczyny w ogóle nie docierało do mnie to jak się to wszystko może skończyć. Akurat jechała pisać maturę z matematyki. Wtedy postanowiłem, że jak wysiądzie z autobusu to podejdę do niej i zagadam. Całą drogę patrzyłem się na nią w oczy by szukać kontaktu wzrokowego chodź miejsce w autobusie obok niej było wolne. Potem wysiadła z autobusu i szybko wsiadła w tramwaj. Można to tłumaczyć tym, że śpieszyła się na maturę, chodź dzisiaj na trzeźwo mogę powiedzieć, że szybko uciekała przede mną. Bo rzeczywiście wyszedłem na jakiegoś świra i napaleńca. Chodź wtedy byłem strasznie zaślepiony tą aurą wyidealizowanej dziewczyny i fantazjami o niej. Nie zamierzałem się poddawać.... Dalej myślałem, że mi się uda w końcu znaleźć 1000% okazję w której da mi jasny sygnał, żebym podszedł i zagadał. Po tym jak napisała maturę z matematyki w poniedziałek 7.05 i wracała o tej samej godzinie autobusem to mimo, że siedziała i miała obok siebie miejsce wolne to mimo tej chęci jej poznania to nie podszedłem do niej i nie zagadałem. Jakbym po prostu ciągle się czegoś obawiał.. Jakbym czekał aż to ona do mnie podejdzie.. Nic z tego... Ja zamiast do niej podejść i pogadać, znowu patrzyłem jej w oczy i się lekko uśmiechałem. Później w domu bardzo żałowałem tego czemu nie zagadałem do niej i ciągle o niej fantazjowałem, patrzyłem dalej na jej zdjęcia.. Zaczęło się wewnętrzne obwinianie się. W ciąż nie rozumiałem, że to jest głównie pociąg do wyidealizowanych cech, które ta osoba może nie posiadać. Mimo, że na naprawdę mnie zainteresowała, zaciekawiła to po prostu źle ta cała sytuacja się ułożyła i przez to zacząłem powoli wchodzić w błędne kółko. Później we wtorek 8.05 była matura z angielskiego. Punkt kulminacyjny całego zdarzenia. Zacząłem się zastanawiać nad tą całą sytuacją i myślałem, że tym razem dziewczyna będzie chciała na maturę pojechać nieco wcześnie bo widziałem jak wtedy się spieszyła. Akurat siostra która jest z jej rocznika też pisała maturę i chciała wcześniej wyjechać. A, że wcześniej autobus nie kursował o pasującej godzinie to jechałem z siostrą autem. Pomyślałem, że dziewczyna pojedzie innym autobusem z innej linii. I w nadzieii, że uda mi się "załapać" na wspólną rozmowę z wielką chęcią pojechałem z siostrą autem do miasta. Później wsiadłem w miejski autobus by podjechać na ten konkretny przystanek na którym może być ta dziewczyna. Pomyślałem, że poczeka na nią z te pół godzinki, akurat na zajęcia mi się nie śpieszyło bo zaczynały się od 11, a to była godzina 7:30. Matura zaczynała się od godziny 9:00. Więc według moich obliczeń dziewczyna jadąc autobusem z innej linii powinna być właśnie około 7:40 na tym przystanku. Stało się tak jak planowałem.... Wysiadła około godziny 7:40, a ja już na nią wtedy tam czekałem. Zobaczyłem, że jest w słuchawkach i z telefonem w ręku. Nieśmiało zacząłem się do niej zbliżać. Ona wyraźnie się odsunęła. Ja byłem cały czas zaślepiony moimi fantazjami o tej osobie i ciągle miałem nadzieje, że zechce ze mną pogadać. Wsiadłem za nią w tramwaj i gdy wysiadłem na przestanku kolejnym na którym odjeżdżał inny tramwaj bezpośrednio do szkoły to był po prostu początek moich problemów.... Chwila ta tak mi utkwiła w pamięci... Chcę do dzisiaj zapomnieć o tej sytuacji, jakby to byłą jakaś zwykła sprawa i drobnostka, ale ciężko jest... Mam nadzieję, że kiedyś będę się z tego wszystkiego śmiał.. Wracając do tej sytuacji to... oboje wyszliśmy z tego tramwaju i ja zacząłem na nią się patrzyć i nieśmiało podążać w jej stronę. Ona to wyczuła i samo poszła w moją. Minęła mnie, stanęła na chwilkę i mocno popatrzyła mi w oczy jakby dała mi sygnał żebym podszedł i zagadał a ja ... nie zagadałem tylko po prostu popatrzyłem na nią jakbym czekał nieświadomie, aż to ona podejdzie i zacznie kontakt. To było bardzo dziwne... Minęliśmy się i ona wsiadła do tramwaju i pojechała na tą maturę, a ja ze spuszczoną głową poszedłem sobie dalej. I można powiedzieć, że to zwykła błahostka i tak po prostu dziwnie wyszło... Mi też się początkowo tak wydawało, ale ta sytuacja diametralnie zmieniła moje nastawienie i nastrój. Gdy na następny dzień wróciłem ze studiów do domu zaczęły się straszne huśtawki nastroju. To było okropne. Miewałem straszny żal, stany przygnębienia, jakbym obwiniał siebie wewnętrznie o zaistniałą sprawę. Bywały chwile wysokiego entuzjazmu, ale mieszały się one z tym okropnym zjazdem emocjonalnym. Nawet jak chodziłem później na wspólne spotkania ze znajomymi to musiałem wcześnie wracać gdyż dostawałem takiego doła tak.. po prostu znikąd. Nie musiałem specjalnie rozmyślać o tej dziewczynie by gwałtownie obniżył mi się nastrój. Co było dalej... Dalej mimo tych zjazdów emocjonalnych postanowiłem pogadać w końcu z tą dziewczyną wierząc, że ułagodzi to mój wewnętrzny ból. Zacząłem szukać i rozmyślać dalej kiedy mogę ją spotkać i wtedy po prostu nie zależnie od sytuacji podejść i już bez żadnego patrzenia i szukania oznak zainteresowania pogadać. Koledzy znaleźli spis matur ustnych kiedy ona ma i o której godzinie. Wiedziałem na którym przystanku ona wysiądzie. Ciągle rozmyślałem o niej i o tym, że wysiądzie i zaproszę ją na herbatkę do pobliskiego lokalu itd. Oszacowałem mniej więcej godzinę kiedy wysiądzie z tego tramwaju po powrocie z matury. Czekałem ponad godzinę... Nie było jej... No cóż myślałem, że będę szukał dalej sytuacji w przyszłości i poszedłem spokojnie na zajęcia.. Okazało się, że miałem w tym dniu 2 kolokwia i oba doszczętnie uwaliłem. Prawie cały dzień miałem obniżony nastrój i wewnętrzne rozbicie. W przerwie między jednym wykładem a drugim poszliśmy z kolegami do pewnej księgarni. Akurat droga wiodła obok mojego byłego liceum, tego samego w którym dziewczyna miała w tym dniu maturę. Dodatkowo czułem się straszliwie rozbity wewnętrznie i miałem straszny stan przygnębienia... Po tym feralnym dniu wróciłem do domu i tak jakby coś się uspokoiło trochę.. Ciągle jednak miałem nadzieje, że uda się w końcu doprowadzić do tej sytuacji w której podejdę i zagadam do niej. Szukałem róznych okazji, np. wtedy kiedy wracała z matury z historii i czekałem na nią na przystanku by pogadać.. oczywiście jej nie było. A ja później w domu miałem znowu stany przygnębienia. Na następny dzień był koncert Krawczyka i akurat wtedy spotkałem się z kolegami i była chwila optymizmu, radości.. Później przez kilka dni jeszcze miałem te huśtawki nastrojów. Jednak w końcu uświadomiłem sobie, że to ciągłe rozmyślanie o niej i szukanie na siłę sytuacji w której ją spotkam sprawia, że czuję się przygnębiony. Postanowiłem sobie odpuścić.. na jakiś czas. I nawet po drodze miałem okazje w autobusie by podejść i zagadać, ale nie skorzystałem, ale mimo to ciągle czułem, że w końcu pogadamy ze sobą. Oczywiście wchodząc do autobusu zacząłem z przyzwyczajenia oglądać się na wszystkie strony. W końcu było coraz lepiej... 13 czerwca miała być w kościele na jednym nabożeństwie i wtedy chciałem zaczekać po nabożeństwie i do niej podejść i zagadać. To trzymało mnie w nadziei. Przez resztę maja i początek czerwca żyłem w przekonaniu, że w końcu w tą środę podejdę do niej i pogadamy. Ciągle zacząłem mieć wyobrażenia jak ze sobą gadamy po tej skończonej mszy itd. Nawet ułożyłem sobie w głowie dialog... Mimo, że naprawdę kłopoty z koncentracją ciągle były, ale już te stany przygnębienia nie były tak straszliwie mocne i dało się normalnie żyć. No i pojawiła się ta środa 13 czerwca.. No i co? Skończyło się nabożeństwo, a ja czekam na nią pod kościołem i ... ona się nie pojawia i ... ja wracam do domu i dalej mam ten stan przygnębienia... I błędne koło. Wtedy po tej sytuacji i po wizycie u psychologa już któreś z kolei już całkowicie zdałem sobie sprawę, że strasznie jestem emocjonalnie związany z wyobrażeniami o tej dziewczynie i nie ma znaczenia, że kiedyś chciałem naprawdę ją poznać. Zdałem sobie też sprawę, że najlepiej jak w 100% zapomnę o tej całej sytuacji a ona stanie się dla mnie obojętną dziewczyną. Pytanie jak to zrobić by byłą dla mnie tą obojętną osobą? Można powiedzieć, że była to jakaś dziwna obsesja.. Ja wciąż jednak wracam myślami do tej sytuacji i do tej dziewczyny mimo, że chcę ją zneutralizować. Mam myśli o niej różne, że widzę ją w basenie obok domu i tak dalej. Chcę po prostu wrócić do normalności tak jak to było te 3 miesiące temu. Pytanie jak zapomnieć o tej sytuacji i jak sprawić by ta osoba była całkowicie mi obojętna..? Jakie jest najlepsze wyjście z tej sytuacji? To było dziwne też z tego powodu, że wcale nie jestem już taką osobą nieśmiałą i normalnie wcześniej zdarzało mi się podchodzić do dziewczyn i nawiązywać jakąś rozmowę. W tym przypadku byłem strasznie napalony emocjonalnie na wyobrażenia, fantazje o tej osobie, stąd pewnie tak to się potoczyło. Podświadomie czuję, że będziemy razem, że to historia jak w hollywodzkim filmie i skończy się happy endem. Jednak tak naprawdę wiem, że najlepiej jak zapomnę o tej sytuacji i zneutralizuję tą dziewczynę. Wiem, że to największe wyzwanie w moim życiu i chcę to rozwiązać. Miałem różne ciężkie momenty w życiu i wiele z nich przezwyciężyłem w wielkim stylu. Mam dalej duże chęci do życia i nowych wyzwań mimo tej trudnej sytuacji. Chcę traktować tą sytuację jako szkołę życia i wyciągnąć wnioski na przyszłość. I PRAGNĘ normalnie nawiązywać znajomości z dziewczynami, nie rozmyślając dniami i nocami o nich i oglądając ich słodkie zdjęcia. Problem tylko w tym, że do końca nie mogę zapanować nad myślami i emocjami. A ta sytuacja odcisnęła piętno na mojej psychice i często do niej wracam myślami i przez to wciąż mam stany obniżonego nastroju, chodź nie są to te stany przygnębienia co miałem w połowie maja to jednak ciężko z tym normalnie funkcjonować. Chciałbym aby ta osoba była dla mnie zupełnie obojętna. Przeczytałem już setki artykułów o podobnych schorzeniach. Próbuję wielu rzeczy: medytacji, dłuższego snu, wizyt u psychologów... Jednak mimo dosyć dużej poprawy nie mogę wyjść z tego stanu. Zastanawiam się co to może być: obsesja, mania, natłok myśli? Może to przez ten natłok myśli spowodowany ciągłym gonieniem za sukcesem (a mam ich trochę na swoim koncie), małą ilością snu po prostu nie panuje do końca nad swoimi myślami i te wyobrażenia i wyidealizowanie tej dziewczyny wzięło się właśnie z tego powodu? Chciałbym po prostu aby ta dziewczyna była dla mnie obojętna, bym był szczęśliwy jak wcześniej, a wcześniej w ogóle jej nie znałem. Dodatkowo chciałbym panować bardziej nad myślami o emocjami. Jeden z psychologów mi doradził, że warto skorzystać z terapii poznawczo behawioralnej. Chciałem się wobec tego zapytać również czy rzeczywiście ta terapia mogła by pomóc całkowicie wrócić do normalności? Czy mógłbym znaleźć w Polsce gdzieś taką terapię na NFZ? Proszę o odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i jasną ocenę tej całej sprawy związaną z obsesją, brakiem kontroli myśli i emocji i dziwną huśtawką nastrojów. Z góry dziękuję
  9. Kamikadze

    hipokryzja?

    Witam,jestem mężatką od prawie 10 lat i mamy 3ke dzieci,od ślubu zajmuje się domem i dziećmi,wydawało by się że jesteśmy szczęśliwi i dobrze się rozumiemy ale coś zaczyna pękać...Mój mąż zawsze był zazdrosny ale nigdy nie było to większym problemem,mi również się zdarzało jak to w związku...Tylko problem się pojawił niedawno,kiedy mój mąż wpadł w furię zarzucając mi zdradę,której nie było..ale od początku...Bym dzień kiedy ja i jego kolega siedzieliśmy razem w komisji wyborczej,jako że to była wieś kawałek od miasta,w budynku gdzie odbywały się wybory nie było zasięgu i miałam z mężem utrudniony kontakt.Wybory skończyły się po 1wszej ponieważ były problemy w liczeniu i wszyscy komisyjnie wyszliśmy z budynku i się rozjechali...a ja jako iż miałam po drodze to kolega się ze mną zabrał, wysadziłam go i na tym koniec.Gdy wróciłam do domu mąż był obrażony i udawał śpiącego gdy chciałam z nim porozmawiać.Na drugi dzień wrócił z pracy i zaczął robić aferę że mu nie powiedziałam że jego kolegę odwoziłam i że pewnie wybory nie trwały tak długo a ja się nie przyznałam bo na pewno do czegoś doszło..nie doszło..zaczął mi sprawdzać wiadomości prywatne na portalu i doszukiwać się w naszych relacjach dwuznaczności której zresztą tam nie było...musiałam się zarzekać na życie dzieci żeby mi uwierzył...kazał mi obiecać że więcej do niego nie napiszę itp..sęk w tym, że od tej pory a spotykamy się w wspólnym gronie znajomych,zresztą jedynym jakie mam odkąd zostałam "panią domu" jest cięty na tego kolegę ale do niedawna w ogóle tego nie pokazywał i myślałam,że zrozumiał że to tylko koleżeństwo bo było ok,aż do momentu w którym napisałam do tego kolegi coś odnośnie wspólnego wyjścia naszego grona na zabawę i zęby się za bardzo do mnie nie przyklejał bo mój mąż jest zazdrosny i żeby żadna wojna z tego nie wynikła bo wole żebyśmy zostali na stopie przyjacielskiej niż za byle zarzuty nasza paczka miała by się rozlecieć w żartach oczywiście...pech chciał ze mąż przeczytał ten kawałek wyrwany z kontekstu bo akurat stal przy koledze i mimochodem zerknął na jego telefon. Parę dni chodził nieswój aż spytałam co się stało a gdy zapytał czy do niego pisałam przyznałam się bez wahania i chciałam mu wyjaśnić sytuacje ale już nie słuchał tylko wpadł w szał i zarzucił mi romans który się rzekomo ciągnie od 3 lat,nie wspominając o koszmarze który potem zgotował wyzywając,rozbijając co mu stanęło na drodze w domu i dzwoniąc do kolegi wygrażając mu śmiercią i robiąc szopkę na kilka wsi z policją w tle.... Po pewnym czasie sprawa przyschła,niby jesteśmy pogodzeni niby nam się układa ale z kolegą się do tej pory nie pogodził,a zależy mi ponieważ tak naprawdę nic złego nikt nie zrobił a moje itak strasznie ubogie życie towarzyskie teraz spadło do zera..nie ukrywam ze jestem z tego powodu nieszczęśliwa bo poza teściowa,mężem i dziećmi nie mam z kim porozmawiać..mam wrednych sąsiadów ,maż pożarł się przy okazji z moim ojcem wiec tam również jak jadę to nieciekawa atmosfera..ogólnie wszystko ok a wszystko do dupy..a co do hipokryzji...mąż zarzuca mi zdradę a sam we wiadomościach na którą natknęłam się przypadkiem gdyż mamy wspólny laptop i nie zauważyłam ze to jego profil na wiadomość którą dostał na nowy rok od 20 lat młodszej rzekomo koleżanki z pracy(już tam nie pracuje)z ordynarnym filmikiem porno na który również jej odpowiedział podobnym filmikiem...jakie relacje miedzy ludźmi musza być żeby takie chamskie i naprawdę sprośne(nie jestem świętą) filmiki sobie wysyłać? bo ja bym nie była w stanie wysłać tego nawet mężowi, z którym mamy naprawdę bezpośrednie i bliskie relacje...dodam tylko ze gdy go zapytałam o to również okazując zazdrość i niesmak rzucił się na mnie ze pewnie szukam n a niego haka żebym mogła spowrotem trzymać kontakt z moim "gachem" .Nie chce się z nim kłócić i kocham go strasznie ale pamiętając ,że przez nią zażyło mi się uronić łzę gdyż była głównym tematem rozmów kiedy mąż wracał z pracy co mnie niepokoiło i bolało ,mam wierzyć że faktycznie nic nie było..mogę spróbować..ale chciałabym również aby mój mąż uwierzył mi w szczerość moich intencji,bo jesteśmy skłóceni z wszystkimi na których mi zależy i siedząc w domu sama dostaje jobla...jak go przekonać co zrobić jak to w ogóle ugryźć ? już sama nie wiem a sił coraz mniej... help...
  10. Witam, jestem szczęśliwą żoną, matką 3 letniej córki, którą kocham nad życie, ale problem tkwi we mnie, ponieważ nie potrafię, nie chcę się z nią bawić, irytuje mnie to, denerwuje mnie jej niesłuchanie mnie, wole zająć się "domem" niż bawić się z nią, mimo tego, że mnie bardzo prosi sprzątanie domu sprawia mi więcej radości niż zabawa próbuję się przełamać, ale nic z tego nie wychodzi. Najgorsze jest to, że z innymi dziećmi chętniej się bawię niż z własną córką
  11. psycholog Rafał Olszak

    Sedno stałego związku

    Ludzie tworzą stałe związki z różnych przyczyn. W kulturze zachodniej bardziej pragną ich kobiety niż mężczyźni, ale dla przedstawicieli obu płci wspólnym jest to, iż chcą, by związek zaspokajał ich potrzeby. O dojrzałej gotowości do związku można mówić wtedy, gdy pragnie się nie tylko być kochanym, ale również czuje potrzebę obdarzania miłością – odczuwa się pragnienie kochania. Bez tego powstaje relacja, w której dwoje ludzi licytuje się, kto komu okaże więcej uwagi i czyje potrzeby są istotniejsze. Takie targowanie się nie wróży dobrze. W stałym związku ważniejsze od pytania „Co możesz dla mnie zrobić?” jest pytanie „Co mogę dla ciebie zrobić?”. Skomentuj na Facebook.
  12. Jestem w zwiasku maluzenskim 29 lat ostatnio oddalilismy sie od siebie zaczolem ignorowac zone przesto zona myslala ze mnie na niejniezalezy i znalazla sobie kochanka kiedy sie zorjetowalem sie w tym chciala odejsc a ze ja bardzo kocham po rozmowie zgodzila sie zostac ze mna mowi ze potrzeba czasu zeby bylo jak dawniej ala ja ja tak bardzo kocham ze jej to wybaczylem bo po czesci to moja wina ale czuje ze jestem dlaniej opcy choc ona dwierdzi ze nie niewiem jak sie zachowywac w stosunku do niej chce zeby wiedziala ze mi na niej zalezy i zebysmy byli razem ale ono to odtraca niewiem co robic
  13. Witam. Mam 20 lat i jestem studentką. Problemy w relacjach z innymi osobami na studiach, oddalenie od domu oraz sytuacja rodzinna spowodowały to, że zaczęłam uczęszczać do Pani psycholog. Zadawne pytania oraz sama rozmowa zawsze dotyczyła mnie ( tego co czuje, czy ja tego chce, jakie jest moje zdanie itp). Zaczęłam się skupić tylko i wyłącznie na sobie. Męczy mnie natłok myśli oraz to, że nie potrafie się skupić na obecnej chwili. Jak ktoś do mnie mówi to słysze tą osobe jakby " za ścianą" a na pierwszym plane tylko własne myśli. Mam skłonność do ciągłego "wyobrażania sobie". Straciłam poczucie czasu oraz odnosze wrażenie, że biegnie on zupełnie za szybko. Nic robie a tu nagle już wieczór.
  14. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Atak Paniki podczas snu

    Dzień Dobry, opisuje Pan sytuację życia w ciągłym napięciu (studia i kolokwia) i otoczeniu innych ludzi (akademik) i dodatkowo liczy się Pan bardzo z opinią innych osób na temat swoich wyników w nauce lub innych sytuacji. Czas kiedy Pan odpoczywa to sen. W czasie głębokiego snu nie czuje Pan stresu i napięcie znika ale Pana mózg rejestruje te zmiany, odczytuje je jako zagrażające i wybudza Pana w sposób nieprzyjemny - atakiem lęku. To po to aby Pan był przygotowany do ucieczki lub walki. Aby tego uniknąć powinien Pan zadbać o siebie (odstresować) w ciągu dnia: - skorzystać z relaksacji - regularnie się odżywiać i pamiętać o nawodnieniu organizmu - uprawiać jakąś aktywność fizyczną (niekoniecznie sport wyczynowy, może być zwykły spacer) - spać przy otwartym oknie, w wywietrzonym pomieszczeniu - jesli to możliwe pomyśleć o innym mieszkaniu niż akademik - postarać się nabrać dystansu do ocen ze strony innych osób i sam siebie docenić za osiągnięte wyniki Jeśli powyższe środki zaradcze nie pomogą to wskazana jest konsultacja z psychologiem. Zakładam również, że nie korzysta Pan ze środków psychoaktywnych, które też mogą powodować ataki lęku. Pozdrawiam, Katarzyna
  15. kaskakaska

    sens takiego związku

    Tylko w jaki sposób z nim porozmawiać o tym czy chłodno go traktować? Czasem mam wrażenie że rozumiemy się a czasem myślę że nie pasujemy do siebie, boję się że nie myśli poważnie jego kolega krócej zna się że swoją dziewczyną a była ona u niego już paręnaście razy, a ja czuję dystans
  16. Dzień Dobry, Mam 37 lat i od 2 lat jestem w związku z 6 lat starszą kobietą. Ja kawaler. Ona rozwódka z dorosłym synem. Mieszkamy razem od ponad roku. Przeprowadziłem się do niej do dużego miasta z drugiego krańca Polski ze wsi. Kochamy się. Jesteśmy zaręczeni. Wkrótce bierzemy ślub. Zauważyłem, że im bliżej tego wydarzenia, coraz więcej wątpliwości pojawia się w mojej głowie. Czy dobrze robię? Czy sobie poradzę? Ostatnio nawet myślałem sobie, że jak już się rozejść, to lepiej przed niż po ślubie - mniej komplikacji. Powodem są napięcia, które czasem między nami powstają. Po zaręczynach nie spieszyło mi się do wyznaczenia terminu ślubu. Jedna moja druga połowa przycisnęła mnie i ustaliliśmy go w końcu w urzędzie. Mamy już zakupione ciuchy i obrączki. Świadkowie też już są. Zadaję sobie tylko pytanie, skąd we mnie ten niepokój? Czy to normalne? Może przesadzam? Co sądzicie?
  17. psycholog Rafał Olszak

    sens takiego związku

    @kaskakaska Szanowna Pani, opisuje Pani różne sygnały ostrzegawcze, które ze zrozumiałych względów Panią niepokoją. Nie znam szczegółów tej sytuacji, ale na podstawie informacji, które Pani przedstawiła, można mieć wątpliwość co do tego, czy intencje partnera są szczere i jest lojalny, nie szuka nikogo. Kwestie te należałoby wyjaśnić. Co do mało dżentelmeńskiego wychodzenia kwadrans po zbliżeniu, ma Pani prawo nie godzić się na to i wyraźnie zasygnalizować, iż nie życzy sobie takiego traktowania. Po zbliżeniu można odczuwać potrzebę kontaktu, bliskości z partnerem, a jeśli on zbiera się i wychodzi od razu można poczuć się potraktowanym przedmiotowo, niefajnie i stracić poczucie bezpieczeństwa.
  18. Witam, jestem 28 letnią dziewczyną, pracuję a od roku spotykam się z chlopakiem (32 lat). Poznaliśmy się przez moje jedyne koleżanki, ale dopiero później zdecydowałam się zaprosić go na kawę i tak zaczęliśmy się spotykać. Początkowo spotykaliśmy się częsciej na tygodniu i weekndzie, rozmawialiśmy,wychodzilismy na miasto. Dopiero po ok 2 mies spotkaliśmy się z tymi koleżankami i zaóważyłam że jedna z nich bardziej go interesuje, tzn przytulał się do mnie a ona się wierciła. Tej samej nocy przespaliśmy się i dowiedzialam się od niego że ta koleżanka była z nim na weselu ale nie spotykali się ona nie chciała wnioskuje z tego co mówił. To było wtedy a teraz się spotykamy jak zwykle u mnie w domu lub na mieście (u niego nie byłam w domu w ogóle, nie znam jego mamy ani brata mimo że byłam pod jego domem niejednokronie i była okazja, jedynie jego znajomych znam). Zauważyłam że jak jesteśmy razem u mnie to rozmowa się klei ale jak jesteśmy gdzieś indziej czy w śród znajomych czy nie znajomych jest już gorzej, wiem że ja jestem trochę wycofana, nie mam znajomych on zna mnóstwo osób, ma kolgów. Nasze spotkania są obecnie na weekandzie w sobotę przyjerzdza robimy coś, czasem seks i idziemy spać w moim łóżku a o 3 godz nad ranem jedzie do domu, w niedzielę z nowu się spotykamy też coś robimy ale w pon do pracy to wcześniej jedzie przed 24, na tyg piszemy tylko wieczorem i to nie codziennie. Mój problem polega na tym że jak w niedzielę wieczorem jest seks to on po ok 15 min jest gotowy jechać do domu, mimo że mówię żeby został. Mam wrażenie że jestem dla niego na tymczasem, nie mówi że będziemy razem, a że kocha to tylko po seksie mówi, może on wolałby być z moją koleżanką a nie ze mną, dlaczego nie pozna mnie ze swoją rodziną, moich urodzinach nie pamiętał choć tydz wczesniej mówiłam mu o nich. Źle się czuję nie zgadzam się na seks tak często jak kiedyś, mam obawy co dalej czy rozmawiać a jak tak to jak to zacząć...
  19. Jestem studentem w wieku 22 lat, moja sytuacja wygląda tak że od paru miesięcy miałem stresujący czas przez co zaczeły mi się śnić koszmary, pare dni temu podczas snu śniło mi się że ktoś umiera na moich oczach, bardzo się wierciłem(coś w rodzaju drgawek), pojawiły się łzy i atak paniki, moja dziewczyna się bardzo przestraszyła, w tym roku stało się to już trzeci raz, przez te miesiące czułem wewnętrzne zdenerwowanie, codziennie trzeba było mierzyć się z kolokwiami,spotkaniami itd, jak podołałem to było wporządku, jak wydarzyła się porażka to pare osób się denerwowało że za mało z siebie daje chociaż tak nie było, czułem że moja psychika działa na 110%, dodam że mieszkałem w akademiku w duzym miescie i bywało że nie byłem w samotności 2 tygodnie, czułem gniew i obojętność. Teraz są wakacje ale czuje skutki tego okresu, jestem mniej pewny siebie, bardziej zamknięty w sobie, śnią mi się koszmary. Chciałbym być otwarty, szczęśliwy, dumny z siebie, i poprostu odczuwać radość. Nie jestem w stanie określić co to jest, nie mam myśli samobójczych, ani depresji,
  20. Więc Ja mam 20 lat moja już była dziewczyna 17 wszystko było w porządku do czasu aż w marcu zaczęły się jakieś głupie kłótnie o jakieś głupoty..potem nadszedł maj prawie zerwaliśmy ale ona się popłakała i kurde wtedy mieliśmy taki wybuch miłości 2 dni ze sobą spędziliśmy nie rozstawialiśmy się na 5 minut ...potem nadeszła połowa maja i zaczęło robić się robić bardzo dziwnie...mówiła że nie ma czasu że źle się czuję akurat wtedy kiedy mieliśmy się spotkać...nadszedł koniec maja i doszły mnie słuchy że po szkole chodzi sobie z jakimś typem...(ja skończyłem szkołę w kwietniu)..no i się pytam co to ma znaczyć a ona że to tylko kolega i że ona musi sobie wszystko przemyśleć...przez tydzień nie rozmawialiśmy ze sobą nadszedł ten dzień jestem u niej a ona ze łzami w oczach mi mówi że chce przerwy że mnie kocha ale na razie chce sobie wszystko ułoży że na razie nie chce mieć chłopaka (miała naprawdę poważne problemy) no i pod koniec czerwca się dowiedziałem że w dzień naszej rocznicy on do niej przyjechał i robili sobie zdjęcia w lustrze i sie przytulali całowali...bardzo mnie to zabolało..i się jej pytam keidy to wszystko się zaczeło a ona mi powiedziała że pod koniec czerwca...myślałem nad samobójstwem byłem już kilka razy na moście kolejowym ale jakoś nie mogę tego zrobić nie potrafię...bardzo cierpie wiedząc że on trzyma cały mój świat a ja mogę tylko o tym pomarzyć..ona wypełnia moje życie od 4 lat a teraz nagle jakbym ją stracił kompletnie niby utrzymujemy normalny kontakt ale jakoś sobie z tym wszystkim nie potrafię poradzić..bardzo za nią tęsknię..pomóżcie jak am sobie z tym poradzić?
  21. asta

    Sposób na jesienną chandrę

    Palenie tytoniu, kawa z mlekiem i mocne kakao.
  22. asta

    brak sił

    Zacznij mowic co ci lezy na duszy, to spowoduje, ze poczujesz sie lepiej, nie musisz byc zawsze usmiechnieta, dobra i lagodna kobieta, sek w tym, zebys byla rozumiana przez druga osobe, czyli, zeby twoje potrzeby nie byly ignorowane. Mozesz cos postawic na pierwszym miejscu...
  23. asta

    brak sił

    Co chcesz zrobic to przemysl i zrob, delikatnie zaznaczajac, ze nie tedy droga, zaryzykuj mowic co myslisz tak jak czujesz, a uwolnisz sie od tego koszmaru emocjonalnego poprzez to, ze ta osoba bedzie cie rozumiec, do ktorej wysylasz spojny komunikat i do ktorej poprzez to to trafia.
  24. asta

    Psycholog online: męska depresja, depresja mężczyzny

    Jak dla mnie to sport najlepszy na depresję...
  25. Mona

    Dlaczego przyciągasz zaburzonych facetów?

    Tak kochana - wszyscy faceci są źli a ty jesteś idealna! Skończ z tym narcyzmem... To takie wygodnictwo zrzucać winę na innych. Też tak robiłam, ale prawda jest taka że "podobieństwa się przyciągają" - jeśli nie zrobisz ze sobą porządku nic się nie zmieni. Tylko na siebie masz wpływ - zrób z tego użytek zamiast umywać ręce od swoich własnych problemów.. A przekonasz się że zaczniesz napotykać ludzi z innej gliny.
  26. Dzień dobry postaram się jak najlepiej wyjaśnić swój problem. Co miesiąc (głównie 1-2 tyg przed okresem) zaczynam się tak jakby inaczej zachowywac niż zwykle. Bez powodu płacze, kloce się, wybucham, jestem agresywna a ostatnio to nawet bez powodu nekalam pewna osobę sms-ami, meilami, telefonami (co skończyło się na zgłoszeniu sprawy na policję) a nigdy wcześniej tak się nie zachowywałam.Co mam z tym zrobić gdzie szukać pomocy. Jestem zapisana do pani psycholog ale boję się jej o tym wszystkim
  27. ewala

    brak sił

    Czy moje problemy nie są ważne? Nikt nic nie wypowie się?
  28. Mam 36 lat, odkąd jestem internowany w szpitalu psychiatrycznym nie umiem powiedzieć nie, gdy jeden z pacjentów prosi mnie o kawę, mam już tego dosyć, a sytuacja się powtarza, jego wymówką jest to, że jego mama mu zabiera pieniądze, mieszkam z nim w pokoju, boję się, że jeśli nie dam mu kawy to będę czuł się źle z tego powodu, to samo z Internetem, też chce ode mnie wyciągać i tytoń, bo widzi, że mam. Nie wiem co mam zrobić, żeby zrozumiał i zaakceptował fakt, że ma mieć wszystko swoje, to dotyczy również wszystkich innych pacjentów tego szpitala, że chcą coś i trzeba im dać, bo inaczej kradną albo się krzywo patrzą na mnie i robią przytyki. Nie wiem co mam zrobić, żeby nikomu nic nie dawać, bo nie chcę dawać i każdy powinien mieć swoje rzeczy. Proszę o pomoc.
  29. Inka

    Dlaczego przyciągasz zaburzonych facetów?

    Temat chyba nie został wyczerpany skoro nie znajduję tutaj wyjaśnienia swojej sytuacji. Może po prostu mężczyźni to zwykłe bajoro i bezsensem jest budowanie wokół tego naciąganych mechanizmów w stylu "to jednak ja tu mam problem".
  1. Załaduj więcej aktywności

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.