Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'lęk' w zawartość która została opublikowana w sekcji Artykuły.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne wyzwania i problemy psychologiczne
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Kalendarze

  • Community Calendar

Kategorie

  • Artykuły

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Znaleziono 28 wyników

  1. Zaburzenia lękowe - objawy

    Szacuje się, że nawet 30% pacjentów zgłaszających się do lekarzy pierwszego kontaktu cierpi na zaburzenia lękowe. Spora część wezwań pogotowia ratunkowego do chorych uskarżających się na zawał, czy udar, to wynik napadu paniki, a nie realne zagrożenie życia spowodowane dysfunkcją serca. Systematyczne zamartwianie się, lęk przed oceną, czy ataki paniki są najczęściej spotykanymi zaburzeniami lękowymi. Zaburzenia lękowe z napadami paniki Najogólniej ujmując zaburzenia lękowe z napadami paniki, to takie, w których spotyka się nagłe wystąpienie lęku, któremu towarzyszy kilka objawów somatycznych lub poznawczych. Objawami somatycznymi mogą być: zawroty głowy, drżenie rąk, wrażenie duszenia się, kołatanie serca itd. Objawami poznawczymi mogą być: strach przed rychłą śmiercią, utrata kontroli, czy zdrowia psychicznego. Po kilku takich napadach często pojawia się „strach przed strachem”, a osoby cierpiące na zaburzenia lękowe z napadami paniki stają się nadmierne wyczulone na wszelkie somatyczne doznania, np. lekki ból głowy mogą interpretować jak zbliżający się udar. Pojawia się wtedy błędna interpretacja doznań, które urastają do rangi katastrofy i wtedy pojawia się napad paniki. Jest kilka drobnych sposobów na radzenie sobie z atakami paniki, z których możesz skorzystać samodzielnie. Zapewne nie pomogą Ci się one uporać z przyczyną dolegliwości, ale mogą zmniejszyć Twój lęk. Fobia społeczna Fobia społeczna jest stosunkowo często rozpoznawanym zaburzeniem. Jego podstawą jest lęk przed negatywną oceną w kontakcie z innym człowiekiem, czy też w relacji społecznej. Istotą tego zaburzenia jest zarówno lęk przed oceną, jak i obawa, że dane zachowanie zostanie niezaakceptowane, a co najważniejsze – w konsekwencji będzie się to wiązało z utratą poczucia własnej wartości. Dlatego też osoby dotknięte fobią społeczną obawiają się wszelkich kontaktów międzyludzkich, ale z drugiej strony noszą w sobie pragnienie wywarcia na innych korzystnego wrażenia, co w konsekwencji doprowadza do małej wiary w siebie. Uogólnione zaburzenia lękowe Uogólnione zaburzenia lękowe są najczęściej rozpoznawanym ze spectrum zaburzeń lękowych. Jego dominującą cechą jest zamartwianie się. Osoby dotknięte tym zaburzeniem przez większość czasu odczuwają niepokój, podenerwowanie, drażliwość, napięcie, trudności z koncentracją i uczucie pustki. Wszelkie zaburzenia ze spectrum lękowych są najczęściej spotykanymi w gabinecie psychologa. Choć niektóre z nich wydają się być przerażające, a sytuacja absolutnie nie do zmienienia, nie jest to prawdą. Najlepiej udokumentowaną terapią w leczeniu lęków jest terapia poznawczo-behawioralna. Jej główną zaletą jest fakt, że nie trwa ona latami, a pierwsze efekty widoczne są stosunkowo szybko.
  2. Jak radzić sobie z napadami paniki

    Ostatni artykuł o zaburzeniach lękowych z napadami paniki powinien przybliżyć Ci ten temat, a przede wszystkim pokazać pewien schemat, po którym poruszają się osoby z napadami paniki. Samo zrozumienie błędnego koła jest bardzo istotne, ale jeszcze ważniejsze jest nabycie umiejętności radzenia sobie z atakami. Napady paniki – techniki radzenia sobie Umiejętność radzenia sobie z napadami jest bardzo indywidualna, dlatego też ważne jest, aby poznać, a co ważniejsze spróbować na sobie kilka poniższych technik, aby znaleźć jedną/dwie, które najlepiej pomagają. Choć bardzo istotna jest zmiana sposobu myślenia, na którą głownie nastawiona jest terapia poznawczo-behawioralna, tak dodatkowo możesz spróbować kilku technik, które wspomogą proces terapeutyczny. Poniższe techniki pomogą Ci zarówno uchwycić schemat napadów paniki, jak i obniżyć lęk w początkowej fazie napadu. Regularne używanie i trenowanie tych technik pozwoli Ci na lepszą kontrolę potencjalnych ataków. Jednak nie trenuj ich jedynie w sytuacji zagrożenia, najlepiej będzie, jeśli te metody będziesz stosować w spokojnych sytuacjach, wtedy szybciej je opanujesz i łatwiej będzie Ci je stosować przy zbliżającym się napadzie paniki. Naucz się spokojnie oddychać Odczuwanie niepokoju zazwyczaj wiąże się z przyspieszonym oddechem, co może skutkować hiperwentylacją, a ta np. zawrotami głowy, co bezpośrednio podtrzyma objawy albo je wzmocni. Jeśli przerwiesz błędne koło już na początku – wyłapując przyspieszony oddech możesz uwolnić się od potencjalnego napadu. Wbrew pozorom w sytuacji napięcia nie potrzebujesz większej ilości tlenu dostarczonego w szybkim tempie, a mniej w spokojnym tempie. Spróbuj powoli wdychać powietrze przez nos licząc 1, 2, 3, 4, następnie wydychaj powoli powietrze przez usta licząc przy tym – 1, 2, 3, 4, 5, 6. Postaraj się, aby powietrze nie trafiało tylko do Twojej klatki piersiowej. W spokojnym oddychaniu podczas wdechu powinien unosić się również Twój brzuch. Powtarzaj ten sposób oddychania kilkukrotnie, aż poczujesz, że napięcie Cię opuszcza. Spróbuj odwrócić swoją uwagę Osoby z zaburzeniem lękowym z napadami paniki bardzo często nadmiernie wsłuchują się w swój organizm, a każda zmiana rytmu serca czy odczuwanie lekkiego bólu wiąże się ze zwiększonym lękiem. Dlatego też ważne jest, aby odwracać uwagę od wsłuchiwania się w organizm. Jeśli zauważysz, że zbyt mocno koncentrujesz się na sygnałach płynących z Twojego ciała, postaraj się odwrócić od tego swoją uwagę. Możesz zacząć liczyć wszystkie niebieskie rzeczy, które znajdują się dookoła Ciebie, możesz zacząć grać w grę, która bardzo Cię wciągnie, pomyśl o czymś przyjemnym. Możesz robić lub myśleć praktycznie o wszystkim, co zaangażuje Cię na tyle mocno, że przestaniesz wsłuchiwać się we własne ciało. Zrelaksuj się W kontekście zaburzeń lękowych, relaksacja nie jest jedynie rozciągnięciem się na kanapie i pozwoleniem na bezwiedne poruszanie się myśli. Napad paniki bardzo często rozpoczyna się od napięcia mięśniowego, odpowiednie zastosowanie relaksacji pozwoli Ci na redukcję napięcia, a co za tym idzie na przerwanie błędnego koła. Ta technika działa najlepiej, jeśli szybko wyłapiesz zbliżający się napad, dlatego też tak ważne jest, abyś nauczył się relaksować wcześniej, a nie w trakcie rozwiniętego napadu. W Internecie znajdziesz wiele dostępnych nagrań czy opisów relaksacji. Najczęściej polegają one na odpowiednim napinaniu mięśni. Poszukaj nagrania i podążaj za słowami, które z niego płyną. Na początku systematycznie korzystaj z takich nagrań, kiedy się nauczysz relaksować samodzielnie, możesz z nich zrezygnować, sam będziesz wiedzieć co masz zrobić, aby przerwać błędne koło. Pamiętaj jednak, że są to techniki pomocowe. Jeśli obserwujesz u siebie w pełni rozwinięte zaburzenia lękowe z napadami paniki to same te metody nie będą wystarczające. Oczywiście pomogą Ci one, jednak tylko krótkoterminowo. Najważniejsza w pozbyciu się napadów paniki jest zmiana schematu myślenia, a to może się wydarzyć jedynie podczas terapii poznawczo-behawioralnej.
  3. Napady paniki, choć wydają się być przerażające, nie są raczej poważnym zaburzeniem psychicznym, a już na pewno nie są objawami, których nie można się pozbyć. Szacuje się, że co dziesiąta osoba przynajmniej raz doświadczyła w swoim życiu ataków paniki. Istotne jest, aby uświadomić sobie, że te lęki nie mają potwierdzenia w przyszłości, a obawy (np. zaraz będę mieć zawał) są obarczone niskim ryzykiem spełnienia się. Czym jest lęk? W kontekście napadów paniki trudno wyobrazić sobie, że lęk jest wartościową reakcją, jednak z punktu biologicznego jest to reakcja, która pozwala ludzkości przetrwać. Kiedy pojawia się lęk, organizm przygotowuje się do walki lub ucieczki, dzięki temu jesteśmy w stanie uciec od potencjalnego zagrożenia lub z nim walczyć. Jednak takie przygotowanie ma też swoje skutki uboczne np. napięcie mięśni może spowodować drżenie lub ból albo szybsze oddychanie (w reakcji walcz/uciekaj mięśnie potrzebują więcej tlenu) może prowadzić do zawrotów głowy. Lęk umiejscowiony w odpowiednim miejscu i czasie (w faktycznym zagrożeniu) jest bardzo wartościową reakcją, problem pojawia się w chwili, kiedy występuje on bez wyraźnego zagrożenia. W obecnych czasach dominuje lęk przed psychologicznymi zagrożeniami – niesprostanie wyzwaniom, pokazanie się w złym świetle. Choć takie sytuacje nie wymagają zaangażowania organizmu do walki/ucieczki, reaguje on dokładnie tak samo, jak w przypadku realnych zagrożeń fizycznych. Objawy napadów paniki Napady paniki zdarzają się zazwyczaj niespodziewanie, towarzyszy im silny lęk i niepokój. Choć trwają one stosunkowo krótko, tak osoby zmagające się z tym problemem mają wrażenie, że ten lęk trwa godzinami. Dodatkowo towarzyszy temu strach przed umieraniem czy popadnięciem w obłęd. Osoby dotknięte atakami paniki najczęściej relacjonują takie reakcje fizyczne jak: kołatanie serca, zawroty głowy, pocenie się, poczucie dławienia się, drżenie rąk lub dygotanie oraz duszności. W trakcie napadu paniki najczęściej pojawiają się myśli takie jak: zaraz zemdleję, mam zawał, udławię się lub uduszę się. Są to zazwyczaj spotykane objawy, jednak istnieje wiele innych symptomów, które mogą wskazywać na wystąpienie zaburzenia lękowego z napadami paniki. Kiedy pojawiają się napady paniki? Napady paniki mogą pojawiać się zarówno spontanicznie, jak i sytuacyjnie. Spontaniczne napady pojawiają się „znikąd”, często trudno znaleźć jest ich przyczynę. Natomiast napady sytuacyjne powtarzają się wielokrotnie w tej samej sytuacji. Istotną kwestią jest, aby rozpoznać, czy napady stanowią trudność psychiczną, czy organiczną. Podobne objawy do napadów paniki można zauważyć przy zatruciu kofeiną, amfetaminą, czy przy nadczynności tarczycy. Co wywołuje napady paniki? Ważną kwestią dla osób cierpiących na zaburzenia lękowe jest znalezienie czynnika wyzwalającego atak. Najczęściej niestety jest on bardzo nieoczywisty i trudny do zlokalizowania, jednak poprzez szczegółową analizę można go wychwycić. Najczęściej mogą to być drobne, praktycznie niezauważalne myśli albo nadmierne wsłuchiwanie się we własne ciało. Jednak ważniejsze od znalezienia przyczyny jest nabycie umiejętności radzenia sobie z napadem. Czynniki podtrzymujące lęk Istotną kwestią jest to, aby uświadomić sobie, że reakcja naszego organizmu wynika z naszego spostrzeżenia sytuacji np. idąc ciemną ulicą na wszelki hałas możesz zareagować lękowo – „ktoś tam jest i zrobi mi krzywdę” ale w rzeczywistości będzie to np. przebiegający kot. Pomimo braku realnego zagrożenia, pojawi się myśl o ataku z czyjejś strony. Jest to błędna interpretacja zdarzenia, które może wywołać atak paniki. Osoby dotknięte zaburzeniem lękowym z atakami paniki wszelkie występujące objawy interpretują w katastroficznej formie – zawroty głowy – „zaraz stracę przytomność”, to zwiększa lęk, który z kolei nasila objawy, a one zwiększają lęk itd. Takie poruszanie się po błędnym kole może doprowadzić do napadu. Niektóre z pojawiających się myśli lub zachowań podtrzymują występowanie objawów, ma to na celu urealnienie potencjalnego zagrożenia i przygotowanie na nadchodzące niebezpieczeństwo. Zachowania zabezpieczające - są to złudne zachowania, które mają na celu ochronę przed katastrofą, np. osoba, u której pojawił się płytki oddech interpretuje to jako objaw duszenia się, zaczyna wtedy głęboko oddychać, aby nie doprowadzić do uduszenia. Jest to zachowanie zabezpieczające, które jednak nie uchroni przed hipotetycznym uduszeniem, a może doprowadzić do hiperwentylacji – zawrotów głowy, a nawet omdlenia. Takie zachowania podtrzymują lęk na dwa sposoby – przede wszystkim osoba, która stosuje zachowania zabezpieczające może im przypisać sukces, np. „robiło mi się słabo, napiłem się wody, nic się nie stało. Zawsze, kiedy robi mi się słabo, muszę się napić wody”. Po drugie, niektóre z zachowań mogą zwiększyć odczuwanie objawów, np. szybkie oddychanie, może doprowadzić do hiperwentylacji, czego konsekwencją może być omdlenie. Lęk antycypacyjny – są to obawy, że w miejscu czy sytuacji, w której kiedyś pojawił się atak paniki, pojawi się on znowu. Skutkuje on unikaniem tych sytuacji czy miejsc, a nawet ogromnym lękiem przed samą myślą, że można się tam znaleźć. Nadmierna czujność – inaczej nazywane skanowaniem – jest to nadmierna czujność na wszelkie potencjalne zagrożenia, szczególnie te płynące z organizmu np. wypicie większej ilości kawy może powodować nieregularne bicie serca, osoba cierpiąca na zaburzenia lękowe z napadami paniki może to zinterpretować jako zawał. Poza tym nasz organizm różnie zachowuje się w ciągu dnia i rzadko się zdarza, żeby wszystko było w idealnym porządku, dlatego też chwilowa trudność w złapaniu powietrza czy ból głowy nie muszą oznaczać od razu duszenia się czy udaru – a tak będą to spostrzegały osoby obarczone zaburzeniem lękowym. Najważniejsze w przypadku zaburzeń lękowych z napadami paniki jest nieuciekanie od ataków, każda ucieczka wzmacnia myśl o zbliżającej się katastrofie, ponadto nie ma wtedy możliwości zauważenia, że ten straszny z pozoru atak nie niesie za sobą poważnych konsekwencji. Życie w ciągłym lęku, przeplatane napadami paniki może być potwornie męczące, na szczęście terapia poznawczo-behawioralna odnotowuje najwyższą skuteczność w zapanowaniu nad napadami paniki. W dodatku sama terapia najczęściej obejmuje zaledwie kilka spotkań, dzięki którym w zupełności można przywrócić swoje życie do jego dawnego wyglądu.
  4. Zalety psychoterapii online, psychologa przez Skype

    Dlaczego psychoterapia online? Możliwość uczestnictwa w psychoterapii bez dalekich lub czasochłonnych dojazdów, poza standardowymi godzinami pracy, bez wychodzenia z domu kiedy przebywanie w nim jest konieczne (gdy np. dogląda się starszej osoby lub gdy np. samemu z powodu choroby ma się ograniczoną mobilność). Możliwość szybszego uzyskania pomocy – bez rezerwowania odległych terminów w czasie, który akurat najbardziej odpowiada wielu klientom. Mniejsze koszty uzyskania pomocy, ponieważ terapia online jest po prostu tańsza – wymaga mniejszego zaplecza lokalowego, odpadają koszty dojazdów. Jawi się jako bardziej komfortowa osobom, które na przykład są nieśmiałe, boją się lub wstydzą udać do stacjonarnego gabinetu psychoterapii, szczególnie cenią anonimowość i możliwość współpracy z terapeutą z dala od miejsca zamieszkania. Jest szczególnie skuteczna w przypadku osób, które potrzebują więcej czasu by zyskać pewien wgląd w siebie, dokonać refleksji na poruszane tematy, dokonać różnorakich przemyśleń i analizy swojego postępowania z uwzględnieniem tego, co terapeuta przekazuje czarno na białym w toku korespondencji e-mail bądź przez zamknięte forum, rozmowy w czasie rzeczywistym na czacie lub przez Skype. Umożliwia swobodny wybór terapeuty zwłaszcza osobom z mniejszych miejscowości, gdzie gabinetów jest niewiele. Co jest potrzebne? Komputer z dostępem do Internetu, darmowy program Skype do wideorozmów, prosta kamerka internetowa (wydatek rzędu 10-20 zł) i prosty mikrofon (wydatek rzędu 5-15 zł). Warto odnotować, że większość notebooków posiada wbudowaną kamerkę, natomiast część kamer internetowych ma z kolei wbudowany już mikrofon. Oznacza to, że już i tak niskie koszty można jeszcze bardziej ograniczyć. Czy psychoterapia online jest skuteczna? Istnieją twarde dowody potwierdzające skuteczność psychoterapii przez Internet. Należy stanowczo podkreślić, że psychoterapia przez Internet nie jest bynajmniej jakąś próbą przeniesienia standardowej terapii twarzą w twarz na płaszczyznę online, lecz jest to zupełnie odmienne podejście, odrębna metoda prowadzenia psychoterapii. Pomoc terapeutyczna online ma własną specyfikę – w niektórych przypadkach sprawdza się bardzo dobrze, w innych korzystniejszy może być kontakt bezpośredni, na żywo. Profesor Aza Baraka i współpracownicy przeanalizowali różne metody stosowane w psychoterapii przez Internet i stwierdzili, że różne metody leczenia problemów klinicznych (jak depresja, chorobliwy stres czy zaburzenia lękowe) są równie skuteczne zarówno stosowane stacjonarnie, w gabinecie oraz online, przez Internet. Obie grupy pacjentów były w zbliżonym stopniu zadowolone z przebiegu psychoterapii; dodatkowo klienci korzystający z psychoterapii przez Internet bardzo cenili sobie możliwość wracania do zapisów z sesji, do których często zaglądali już po terapii. Ułatwiało to unikanie nawrotów problemu. Inne badanie przeprowadził Lawrence J. Murphy oraz Paul Parnass. Nosiło ono nazwę „Satysfakcja klienta i porównanie wyników terapii on-line i twarzą w twarz”. Nie odnotowali różnić między wynikami uczestników terapii internetowej i stacjonarnej niezależnie od płci i wieku osób badanych. Skuteczność psychoterapii przez Internet (z wykorzystaniem programu Skype) potwierdziła także Martha Stark, psychiatra i doświadczony psychoterapeuta praktykujący w USA, wykładowca na Harvardzkich Uniwersytecie Medycznym, należąca do Bostońskiego Instytutu Psychoanalitycznego. Więcej informacji o skuteczności psychoterapii można znaleźć w tym miejscu. Co jest dla klienta korzystne w psychoterapii online: Możliwość terapii w dowolnym momencie i miejscu (wystarczy dostęp do Internetu, komputer z kamerką internetową, mikrofon i chwilę wygospodarowanego czasu dla siebie). Dostęp do narzędzi online (kwestionariuszy ćwiczeń, formularzy usprawniających wykonywanie prac osobistych, platformy do kontaktu z terapeutą, który normalnie byłby dostępny dopiero podczas sesji). Pełen zapis psychoterapii (wypełnione prace pisemne oraz pisemne raporty z sesji wykonywane przez terapeutę), co jest dogodne w tym sensie, że w dowolnej chwili można wrócić do poruszonych wątków, odnieść się do czegoś lub drążyć dany temat, do czego dojrzało się dopiero po jakimś czasie. Stała kontrola przebiegu i postępów psychoterapii dzięki badającym to narzędziom online, ankietom, co wydatnie usprawnia i czyni bardziej efektywną współpracę (bo pacjent udziela terapeucie informacji zwrotnej na temat określonych oddziaływań a także sam dostaje konkretną, praktyczną informację od terapeuty, do czego sam mógłby bardziej się przykładać lub w co intensywniej angażować, aby proces przebiegał wydajniej). Umożliwia pacjentowi swobodny wybór indywidualnego tempa pracy nad sobą z uwzględnieniem okoliczności życia codziennego i obowiązków zawodowych. Pozwala na zgłębianie tych elementów, które wydają się najbardziej użyteczne i dające najlepsze rezultaty w danym czasie. Pozwala na zintensyfikowanie pracy z materiałem, który pacjent uważa za najbardziej „gorący” na danym etapie psychoterapii, ewentualnie rozciągnięcie w czasie pracy z treściami, które wymagają bardziej wytężonego namysłu. Jest mocno angażująca pacjenta, ponieważ ma on dostęp do narzędzi online całą dobę i może do nich zasiadać tak często, jak tego potrzebuje, kiedy tylko zechce. Codzienny kontakt z psychoterapeutą w trakcie psychoterapii dzięki zamkniętemu forum dyskusyjnemu daje dodatkowe wsparcie i polepsza relację, dobrze wpływa na współpracę. Psychoterapia online ma pod pewnymi względami jeszcze bardziej niż standardowo charakter współpracy – kooperacji polegającej na kształtowaniu unikatowego, indywidualnego przebiegu procesu, by jego tempo, rytm, intensywność były adekwatne do bieżących możliwości i potrzeb pacjenta. Elementy związane z ćwiczeniami pisemnymi i kwestionariuszowymi dają czas na refleksję respondenta na temat postawionego pytania i czas na sformułowanie przemyślanej odpowiedzi. Akt pisania odpowiedzi mobilizuje także do uporządkowania pewnych pojęć, niejako zmusza od ponownej analizy, osądu, zapewniając, że myśli są dokładnie opracowywane. Z perspektywy terapeuty bardzo użyteczna bywa natomiast możliwość analizy wypowiedzi pacjenta na spokojnie, bez żadnego pośpiechu, oraz możliwość skierowania optymalnego komunikatu. Co więcej, w psychoterapii online główny terapeuta jest wspierany przez wspólnika, koterapeutę lub wręcz grupę terapeutów. Chociaż interakcja przebiega między pacjentem a jednym terapeutą, za tym ostatnim stoi w istocie cały zespół.
  5. Radzenie sobie z emocjami, regulacja emocji

    Przede wszystkim należy wziąć odpowiedzialność za własne emocje. O tyle, o ile obwiniamy za ich wystąpienie, intensywność wszystkich dookoła, sytuację, o tyle mniejszy jest nasz wpływ na to, jak się czujemy. Nie to, co się wydarza, nie surowe doświadczenie, obiektywna rzeczywistość, ale to, jak ją interpretujemy, oceniamy, widzimy przesądza o emocjach. Istotnym jest również zweryfikowanie swoich przekonań na temat emocji. Czasami na przykład ludzie doświadczają smutku i pogarszają sprawę mając to jeszcze sobie za złe, uznając za objaw słabości, coś ze wszech miar niepożądanego. Takie podejście utrudnia dostrzeżenie, jaką funkcje pełni smutek, co sygnalizuje, jaką ma wartość. Niektóre osoby mają przekonanie, że gniew jest czymś złym, choć przecież pełni bardzo cenną funkcję – chociażby mobilizuje do obrony tego, co dla nas ważne i w tym sensie jest pożyteczny (o ile tylko nie osiąga poziomu furii, bo człowiek jest przeświadczony, iż gniew nie podlega żadnej kontroli). Szczególnie ważną kwestię jest coś, co w psychologii określa się słowem – uprawomocnienie. Polega ono na uznaniu, że emocja jest faktem i miała prawo się pojawić wziąwszy pod uwagę sposób odbierania tego, co ma miejsce w życiu osoby. Jest to rodzaj akceptacji emocji, polegającej na uznaniu jej istnienia, co jest punktem wyjścia do poddania jej refleksji i dania wyrazu. Niektóre osoby mają duże problemy z tzw. regulacją emocji (wpływaniem na to, jakie się pojawiają, ile trwają i jak są intensywne w zależności od funkcji, jaką mają spełnić w kontekście celów danego człowieka). Dotyczy to często ludzi, którzy dojrzewali w unieważniającym środowisku, gdy w odpowiedzi na przeżywanie trudnych emocji byli krytykowani, nie liczono się z ich uczuciami, uznawano je arbitralnie z nieodpowiednie, jakby mówiono im „nie czuj tak”. Emocja chce spełnić swoją funkcję, coś zakomunikować, zaakcentować pewną potrzebę lub stan, zwrócić na coś uwagę, do czegoś zmobilizować – jeśli nie uwzględnia się, że ma coś do przekazania, wzmaga się, by mimo wszystko dotrzeć do nas z tym przekazem. Brak uprawomocnienia, akceptacji istnienia emocji nierzadko pogarsza sprawę. Przykładem może być smutek odbierany jako niepożądany, a więc taki, który koniecznie trzeba jakoś tłumić, albo wymagający unikania, np. uciekając w ruminacje (nadmierne zamartwianie się), zażywanie substancji czy inne destrukcyjne sposoby radzenia sobie z emocjonalnym cierpieniem, co stosowane przewlekle powoduje różne trudności, miewa bardzo poważne konsekwencje w kontekście zdrowia psychicznego. Podsumowując, uprawomocnienie, czyli akceptacja emocji takiej jaka jest, to warunek jakiejkolwiek zmiany samopoczucia. Tylko widząc coś takim, jakie jest, można to – mówiąc metaforycznie – wziąć na warsztat, coś z tym realnie zrobić. Akceptowanie pewnej jakość, nie oznacza, że się ją aprobuje. Kwestionowanie jej istnienia zupełnia pozbawia szansy na zmianę. Jakie są konstruktywne sposoby radzenia sobie z emocjami? Kontaktując się z kimś gotowym, by słuchać, można asertywnie wyrazić emocję, co czasami okaże się wystarczające... Można podjąć aktywność zmierzającą do pozytywnej zmiany sytuacji, by poczuć ulgę (np. uczyć się więcej, by doświadczać mniejszego lęku przed egzaminem)... Można zastosować ćwiczenia głębokiej relaksacji, by zaznać częściej wewnętrznego spokoju i generalnie zmniejszyć podatność na drażliwość, gniew, stres... Można praktykować uważność, by nieosądzająco, z ciekawością obserwować swoje stany emocjonalne, które niczym fale z reguły narastają do pewnego poziomu, po czym nieuchronnie opadają... Można poddać refleksji, co się czuje i dlaczego, by wziąwszy pod uwagę inne interpretacje tego, co się dzieje, poczuć się inaczej. Jak widać konstruktywnych sposobów regulacji emocji nie brakuje, a lista ta bynajmniej nie wyczerpuje tematu. Połowa sukcesu to nie pogarszać sprawy – w miarę możliwości nie stosować destrukcyjnych, krótkowzrocznych sposobów, które co najwyżej dają doraźnie ulgę. Toksyczne sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami bywają różne: uciekanie w zamartwianie się, przejadanie się, uporczywe tłumienie emocji, odmawiania sobie prawa do ich przeżywania, odurzanie się alkoholem lub innymi substancjami, stosowanie innych, niż chemiczne, używek jak ma to na przykłąd miejsce u osób nadużywających pornografii lub wręcz od niej uzależnionych, rozładowywanie emocji w sposób rujnujący relacje z otoczeniem, obwinianie innych, a nawet stosowanie samookaleczania. Dobrze jest pamiętać, że jeśli doświadcza się przytłaczających emocji, z którymi nie udaje się sobie w satysfakcjonujący sposób poradzić, warto rozważyć kontakt z psychologiem, psychoterapeutą, by opanować optymalne sposoby postępowania z emocjami. Regulacja emocji często bywa jednym z bardzo istotnych tematów podczas psychoterapii, ponieważ trudności w tym zakresie (tzw. dysregulacja emocji) współwystępują z różnymi problemami psychologicznymi. Dla przykładu, choć zaburzenia odżywiania pojawiają się w efekcie takich czynników jak obraz samego siebie, perfekcjonizm, trudności interpersonalne, to liczne dowody wskazują na to, że niebagatelną rolę odgrywa tu też nieadaptacyjna regulacja emocji. Innym przykładem może być problematyczny gniew, nad czym pracuje się podczas psychoterapii pod kątem tzw. zarządzania gniewem.
  6. Kiedy do psychologa, psychoterapeuty?

    Kiedy do gabinetu, psychologa, psychoterapeuty? Częstokroć do gabinetu psychoterapii zgłaszają się ludzie chcący skonsultować się w celu uzyskania informacji jak zachowywać się w kontakcie z osobą chorą, cierpiącą, przechodzącą trudne chwile, wymagającą wsparcia. W tym sensie wizyta w gabinecie nie ma więc związku z leczeniem, a raczej jest formą psychoedukacji – poszerzania wiedzy na tematy związane ze zdrowiem psychicznym, uwzględniwszy specyfikę i kontekst konkretnego przypadku. Część osób odwiedza gabinet psychoterapii szczególnie ceniąc sobie możliwość dyskusji na każdy temat, bez tabu, bez udawania i kreowania się na kogoś innego, niż są. Terapeuta nie jest wprawdzie spowiednikiem i nie daje rozgrzeszenia, ani też kimś w rodzaju doradcy, ale prowadząc rozmowę w szczególny sposób prowadzi do przepracowania, "obgadania" pewnych kwestii w taki sposób, by klient uzyskał satysfakcjonujące rezultaty - podjął optymalne decyzje, zweryfikował swoje zapatrywania i uporał się z dręczącymi go dylematami. Osoby zgłaszające się do gabinetu uskarżają się na różnorakie dolegliwości: objawy lękowe, depresyjne, doznania bólowe, zaburzenia snu, zaburzenia jedzenia, trudności w skupieniu i trzymywaniu uwagi oraz inne. Zgłaszane problemy mogą dotyczyć pogorszonego codziennego funkcjonowania w wyniku nieustępującego zmęczenia, chronicznego uczucia wyczerpania i braku motywacji do działania, trudności w wykonywaniu obowiązków domowych lub zawodowych. Często zgłaszanymi trudnościami są problemy w życiu rodzinnym - konflikty z członkami rodziny wynikające na przykład z braku odpowiedniej troski lub ze względu na nadopiekuńczość. Bywa, że ludzie doświadczają bardzo obciążającego poczucia winy z racji krzywdy wyrządzanej rodzinie lub poczucia krzywda w związku ze złym traktowaniem przez domowników. Skargi dotyczą także niesatysfakcjonujących relacji emocjonalnych zarówno towarzyskich jak i partnerskich, małżeńskich. Problemem bywa poczucie niemożności zaufania albo wprost przeciwnie - przeświadczenie, że zanadto zawierzyło się partnerowi, który teraz to wykorzystuje. Niektórzy klienci uskarżają się na lęk w sytuacjach społecznych, poczucie bycia nieadekwatnym bądź odrzucanym, nieatrakcyjnym towarzysko. Część osób zgłasza się z problemem polegającym na nieumiejętnosći stworzenia trwałego związku uczuciowego pomimo nieradzenia sobie z samotnością. Nierzadko do gabinetu trafiają również osoby, które stoją przed jakimś trudnym dylematem, zmagają się z wątpliwościami, utrudniającymi podjęcie konkretnej decyzji. Psychoterapeuta oczywiście nie jest wszystkowiedzącym ekspertem, który mówi, jak należy postąpić. Posiada jednak umiejętności takiego kierowania rozmową, by proces podejmowania decyzji przez klienta był możliwie najbardziej efektywny i zakończył się optymalnym rozstrzygnięciem. W poradniach i gabinetach omawiane są także kwestie związane z rodzicielstwem i wzywaniami, jakie ono stawia. Bywa, że klienci zgłaszają się z trudnościami przy wychowywaniu dzieci, doświadczają nadmiernego lęku z powodu przeświadczenia o własnej niekompetencji i obaw, że nie zrealizuje się prawidłowo obowiązków rodzicielskich. Dorosłe dzieci zmagają się niekiedy z trudnościami, które wynikają z nadmiernego angażowania się rodziców w ich życie czy sposób wychowywania własnego potomstwa. Tak dorosłe dzieci jak i ich rodzice uskarżają się na trudności wynikające z niespełniania wzajemnych oczekiwań: dzieci mają żal za "złe" wychowanie, które nieprzygotowało ich do dorosłego życia, dorośli miewają pretensje do dzieci, że marnują swój potencjał i nie chcą kroczyć ścieżką, którą dla nich zaplanowali. Klientami gabinetów psychoterapii i poradni psychologicznych są także osoby, które zmagają się z trudnościami w związkach małżeńskich - z niewiernością, nieudanym współżyciem seksualnym, niedopasowaniem fizycznym bądź psychicznym. Czasami pary decydują się na pracę nad swoim małżeństwem gdy spostrzegają, że bezczynność w końcu najpewniej doprowadzi do rozwodu. Inny rodzaj problemów, z jakimi ludzie zgłaszają się do psychoterapeutów, to problemy zawodowe. Poczucie błędnego wyboru zawodu, własnych niekompetencji, trudności w używaniu swoich umiejętności, przekonanie o byciu niedocenianym i nieadekwatnie wynagradzanym, gniew z powodu braku awansó, poczucie krzywdy w związku z trudnymi warunkami pracy czy specyficznym traktowaniem przez współpracowników i pracodawcę. Kolejnym przykładem motywu wizyty w gabinecie jest chęć uzyskania fachowej pomocy w zrywaniu z nałogiem. Na przykład coraz więcej ludzi usiłuje rzucić palenie, ale mimo wytężonych starań i licznych eksperymentów wciąż prędzej czy później znowu sięgają po papierosa. Psychoterapia jest w stanie wydatnie wpłynąć na motywację do rzucenia nałogu oraz znacząco ułatwić zerwanie z paleniem. Nie inaczej jest w przypadku innych złych nawyków i uzależnień – kompulsywnego jedzenia, zakupów, hazardu. Z psychoterapeutą spotykają się także osoby przeżywające kryzys, przechodzące zawirowania życiowe, narażone na duży stres lub trudne emocjonalnie doświadczenia. Z jednej strony mają szansę uzyskać praktyczne wskazówki, w jaki sposób wydajnie radzić sobie z przeżywanymi stanami, by nie paść ich ofiarą. Z drugiej strony mogą uzyskać wsparcie, pomoc psychologiczną, co ułatwia im utrzymanie wewnętrznej równowagi, a to sprzyja sprostaniu wyzwaniom codzienności. W gabinecie pojawiają się też klienci, którzy zauważają u siebie niepokojące sygnały, więc chcą się upewnić, czy nie są to zwiastuny jakiegoś problemu. Przykładem mogą być osoby borykające się z nawracającymi dolegliwościami, które zdaniem lekarza medycyny nie wynikają z choroby organizmu, lecz prawdopodobnie mają podłoże psychiczne – być może są objawami somatycznymi (fizycznymi) nerwicy. Wsparcia szukają osoby, które samodzielnie rozpoznały u siebie trudności natury psychicznej w oparciu o informacje na przykład znalezione w Internecie. Psychoterapeuta jest w stanie na podstawie prawidłowo rozpoznanych objawów postawić fachową diagnozę oraz przedstawić jakie są możliwości leczenia. Innym motywem wizyty jest swoista forma profilaktyki zdrowia psychicznego – chęć zapobiegania trudnościom poprzez możliwie najwcześniejsze interweniowanie niejako z wyprzedzeniem. W tym wypadku chodzi o to, by w porę przyjąć odpowiednią postawę, nabyć potrzebne kompetencje, żeby w razie pojawienia się kryzysu być na niego lepiej przygotowanym, móc mu lepiej podołać. Przykładem mogą być osoby rozpatrujące rozwód bądź spodziewające się w swoim życiu fatalnego biegu wydarzeń w najbliższej przyszłości. Nierzadko na psychoterapii korzystają też osoby, które: pragną większej pewności siebie gdyż nieśmiałość nadmiernie utrudnia im normalne funkcjonowanie i spełnianie potrzeb, chcą ulepszyć swoje umiejętności komunikacyjne, asertywność, by lepiej radzić sobie w kontakcie z innymi. Tematem przewodnim psychoterapii bywają problemy w bliskich związkach, kłopoty w relacjach rodzinnych, trudności w kontaktach z ważnymi z punktu widzenia klienta osobami w jego życiu. Częstym motywem rozpoczęcia psychoterapii jest pragnienie rozprawienia się z chronicznie obniżonym nastrojem, uczuciem rezygnacji, depresją. Zaburzenie depresyjne jest jednym z najpowszechniejszych problemów psychicznych, z jakim zmagają się ludzie w każdym wieku, częściej kobiety niż mężczyźni. Co piąta matka cierpi na depresję poporodową. Poza depresją, psychoterapia generalnie sprawdza się w przypadku rozpoznawania i leczenia różnorakich zaburzeń i chorób psychicznych jak na przykład schizofrenia, zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia), lęk uogólniony, fobia społeczna, zaburzenia nerwicowe, zaburzenia osobowości. Psychoterapia jest użyteczna również w przypadku osób, które doświadczyły skrajnie trudnych przeżyć, wypadków, krytycznych zdarzeń, nadużyć bądź przemocy, albo wciąż są narażone na fatalny wpływ choćby ze strony toksycznych partnerów. Trauma, skrajnie wysoki stres to powody, z których ludzie decydują się na skorzystanie z pomocy profesjonalistów w dziedzinie psychoterapii. Psychoterapia nie jest tylko leczeniem zaburzeń, ale także sposobnością do rozwijania umiejętności niezbędnych do realizacji zamierzeń i osiągania upragnionych celów wykraczających poza bieżące możliwości jednostki. Ludzie uczą się lepiej radzić sobie ze stresem, frustracją, trudnymi emocjami... pokonują własne wewnętrzne blokady i przełamują schematy, które ich ograniczały. To tylko część powodów, dla których ludzie zgłaszają się do gabinetu psychoterapii. Jak widać część z wymienionych powyżej motywów dotyczy właściwie każdego człowieka - z niektórymi problemami jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej, a część osób po prostu uczy się z nimi żyć. Są jednak i tacy, którzy czują potrzebę rozwiązywania swoich trudności, dylematów przy wsparciu osoby, która fachowo wesprze ich w tych staraniach bazując na aktualnej wiedzy psychologicznej i bieżących wynikach badań. W gabinecie psychoterapii mogą liczyć na tego rodzaju wsparcie.
  7. Jak radzić sobie z natrętnymi, obsesyjnymi myślami

    Ruminacja to słowo, które psychologia zaczerpnęła z biologii. Dotyczy "przeżuwania" myśli na jakiś temat. Wydaje się, że ta nazwa jest szalenie trafna. Niektóre zwierzęta (na przykład antylopy) pochłaniają w pośpiechu pożywienie, które następnie trafia do jednej z komór żołądką. Robią tak, bo w każdej chwili może się pojawić zagrożenie - drapieżnik. Dopiero w bezpiecznych warunkach, np. wieczorem, tak powstała miazga pokarmowa "wraca" z tej komory z powrotem do paszczy, gdzie jest przeżuwana. Wracając do psychologii, o ruminacjach mówimy wtedy, gdy "wyciągamy" z głębi umysłu częściowo przetworzone doświadczenie i "przeżuwamy" je ponownie. "Niesmak", który to powoduje, może być wyjątkowo przykry - przygnębienie, niepokój, obniżone poczucie własnej wartości... Możliwe strategie radzenia sobie z natrętnymi myślami (ruminacjami w depresji): - zamknięcie tematu poprzez przywołanie zawczasu przygotowanej odpowiedzi na dręczący dylemat („znam już odpowiedź, mam już wyjaśnienie, nie ma sensu tego dalej przerabiać, są inne sprawy do przemyślenia”) - zaplanowanie, jak się postąpi w przypadku, gdyby doszło do bardzo podobnej sytuacji, by być przygotowanym, gotowym („gdyby wydarzyło się coś podobnego, zareaguję asertywnie / zaripostuję / spojrzę na kogoś w taki sposób…”), - aby odetchnąć od natrętnych myśli można zająć uwagę czymś innym, ale powinna to być jedna czynność umysłowa, ponieważ przeciążony umysł jest bardziej podatny na obsesyjne myśli; przykłady czynności umysłowych: rozwiązywanie krzyżówek, gra logiczna online, liczenie od 1000 co 3, uważna lektura...), - pozwolenie sobie na „przemyśliwanie”, „przeżuwanie” danej sprawy lub kwestii, ale tylko przez określony czas, na przykład 10-30 minut, zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze, by poza miejscem i obranym terminem temat nie powracał. Możliwe strategie radzenia sobie z obsesyjnymi myślami (ruminacjami) występującymi w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym: - uzmysłowienie sobie i wytłumaczenie, że myśl jest tylko myślą, przemyka przez umysł, ale do niczego nie musi prowadzić, niczego nie musi wywoływać, jest zaledwie jedną kroplą w stale płynącym potoku innych myśli, - zwiększenie tolerancji na natrętne myśli poprzez wykorzystanie zjawiska habituacji (oswajając się z czymś, co nas niepokoi, w końcu stajemy się na to obojętni; można więc minimum 3 godziny dziennie przez 10 dni z rzędu całkowicie zająć się daną myślą wypisując ją w notesie w różnych wariantach, albo nagrać ją na dyktafon i odtwarzać [np. w słuchawkach] aż stanie się niesłyszalnym tłem, jak dźwięk wydychanego powietrza, szum za oknem, których to dźwięków nie słyszymy, bo do nich przywykliśmy); w tym czasie należy powstrzymać się od wszelkich kompulsji, które łagodzą niepokój podczas doświadczania natrętnych myśli. Możliwe strategie radzenia sobie z obsesyjnymi myślami (ruminacjami) występującymi w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym oraz z ruminacjami w depresji: - praktykowanie mindfulness (uważność), dzięki której – mówiąc metaforycznie – traktujemy umysł jak pogodę, a myśli jak przemijające zjawiska atmosferyczne… natomiast emocje traktujemy jak fale, które, jeśli tylko im na to pozwolimy, narastają do krytycznego poziomu a potem nieuchronnie maleją; myśli nie osądza się i nie ocenia, uznaje się po prostu, że są – jak kolejne wagony długiego pociągu przesuwają się przez naszą uwagę, i nic ponad to.
  8. Depresyjny stan utknięcia i niemocy

    Jak wybrnąć z depresyjnego stanu utknięcia? W depresji czasem człowiek ma wrażenie jakby utknął na mieliźnie niczym statek. Charakterystyczne dla takiego położenia jest to, iż wydaje się, że nic nie można zrobić. Utknęło się, nic nie zmieni się na lepsze, co najwyżej sytuacja pogorszy się. Człowiek czuje się jak w potrzasku, jakby miał związane ręce albo był osaczony. W dodatku dotkliwie wini się za to, gdzie się znalazł i okrutnie osądza siebie za to, że nie zdołała uniknąć tej pułapki. Bezradność, trudność z podejmowaniem nawet prozaicznych decyzji, obezwładnienie – oto skrótowy opis „depresyjnej mielizny”. Potrzebne jest wsparcie, bo samemu niezwykle trudno wybrnąć z takiej sytuacji. Nie wystarczą jednak słowa „weź się w garść”, „otrząśnij się”, „wszystko będzie dobrze”. Niezbędna jest specjalistyczna pomoc, która umożliwi przebrnięcie przez mieliznę i utrzymanie wiatru w żaglach. Takie wsparcie oferuje psychoterapia niekiedy uzupełnione także farmakoterapią. Bywa że częścią terapii musi być skoncentrowanie się na poszukiwaniu rozwiązań. Depresja jest chorobą, która może wystąpić u osób funkcjonujących zawodowo i społecznie, ale jest szczególnie zagrażająca w przypadku ludzi mających poważne trudności w tym zakresie. Szczególnie narażone na trudny przebieg choroby są osoby bezrobotne lub w bardzo niepewnej sytuacji zawodowej, mające problemy finansowe, doświadczające samotności lub wręcz opuszczenia, izolacji. Wprawdzie psychoterapia, mówiąc metaforycznie, „nie wyleczy z problemów życiowych”, ale w pewnym zakresie może pomóc w mierzeniu się z nimi, zwłaszcza gdy ktoś ma poczucie, że zabrnął w ślepą uliczkę. Terapia ułatwia także przeformułowanie nadawanego problemom znaczenia, by człowiek pomimo trudności mógł w określonych sferach swojego życia spełniać się, doświadczać satysfakcji i przyjemności. Nie jest to niestety takie proste gdy depresja zmniejsza zdolność do odczuwania pozytywnych emocji tego typu. Niezwykle ważna jest zmiana sposobu myślenia, która pociąga za sobą modyfikację postępowania. Zachowując się inaczej oraz działając z innym nastawieniem można liczyć na odmienne niż dotychczas efekty. Początkowo nie są one diametralnie różne od wcześniejszych, ale stopniowo nabierają wyrazistości. A razem z tym życie odzyskuje smak i urok. Jedzenie przestaje być wyjałowione z walorów smakowych „jak siano”, sztuka odzyskuje poruszające walory artystyczne, codzienność przestaje być pasmem mechanicznie wykonywanych z niechęcią i oporem czynności. Niestety nie zawsze udaje się w porę uprzytomnić sobie, przypomnieć, że kochało się życie, cieszyło się nim i posiadało nadzieję. Niestety wyobrażane perspektywy bywają tak przytłaczające, przerażające i nie do zniesienia, że niektórzy decydują się realizować najbardziej ponure myśli… Właśnie z tego względu, aby pokonać „depresyjną mielizną” absolutnie nie należy lekceważyć myśli samobójczych, które są alarmującym sygnałem, że bezzwłocznie należy szukać pomocy.
  9. Fobia społeczna, lęk społeczny

    Fobia społeczna jest zaburzeniem lękowym, które zaczęto solidnie badać w latach osiemdziesiątych XX wieku, czyli stosunkowo niedawno. Fobia społeczna to przede wszystkim lęk przed oceną ze strony innych ludzi. O zaburzeniu możemy mówić wtedy, kiedy lęk ten dramatycznie utrudnia codzienne funkcjonowanie, ponieważ chory usilnie unika różnego rodzaju sytuacji społecznych. Ze zrozumiałych względów wydatnie ogranicza to jego możliwości, ponieważ musi lawirować między takimi sytuacjami zamiast osiągać swoje cele przechodząc przez nie tak samo, jak inni. W fobii społecznej ważną rolę odgrywa strach przed własnymi reakcjami fizjologicznymi – lęk przed zaczerwienieniem się, spoceniem, naturalnymi odgłosami towarzyszącymi jedzeniu i trawieniu. Fobia społeczna a zaburzenie osobowości – osobowość unikająca Jest subtelna, ale ważna różnica między osobą cierpiącą na fobię społeczną, a osobą z zaburzeniem osobowości. W przypadku osobowości unikającej unikanie ludzi ma bardziej ogólny charakter – chory odsuwa się od ludzi z powodu generalnego poczucia, że nie pasuje, że jest nieprzystosowany, albo z powodu silnej obawy przed dyskomfortem wynikającym ze znalezienia się wśród ludzi. Fobia społeczna bardzo często współwystępuje z osobowością unikającą – w takim wypadku leczenie jest trudniejsze. Dana osoba może chcieć jakichś kontaktów, ale z drugiej strony ma trudność w odczuwaniu przyjemności i satysfakcji w kontaktach z ludźmi. Może pragnąć związku, ale z powodu dyskomfortu w towarzystwie innych i wycofania mieć ogromne trudności ze znalezieniem odpowiedniej osoby. Fobie społeczne a lęk społeczny Kryteria diagnostyczne ICD-10 zawierają wskazówki diagnostyczne na temat rozpoznania fobii społecznych, natomiast DSM-IV-R wskazówki na temat fobii społecznej nazywanej tamże również lękiem społecznym. Istnieją znaczne podobieństwa w obu kryteriach, ale są też subtelne różnice. ICD-10 zwraca większą uwagę na obawy przed reakcjami wegetatywnymi (lęk przed zaczerwienieniem się, zwymiotowaniem lub problemami żołądkowymi). DSM-IV-TR koncentruje się raczej na wskaźnikach psychologicznych (osoba obawia się, że zachowa się w sposób upokarzający lub wstydliwy, przy czym obawy te oceniane są jako nadmierne lub nieracjonalne i prowadzą do wyraźnego unikania znalezienia się w sytuacjach związanych z obawą; ponadto osoba unika sytuacji potencjalnie zagrażających i ma lękowe oczekiwania oraz odczuwa silny dyskomfort, gdy już znajdzie się w sytuacji społecznej). Myśli osób z fobią społeczną W trakcie psychoterapii „wychodzą na jaw” myśli oraz przekonania osób, które zmagają się z lękiem społecznym. Te myśli i przeświadczenia wymagają przepracowania, gdyż z jednej strony wzmagają lęk, a z drugiej podtrzymują dyskomfort w sytuacjach społecznych. Myśli tego rodzaju to na przykład „Żeby zrobić na kimś dobre wrażenie trzeba bez przerwy być błyskotliwym…”, „Jeśli ktoś okazuje lęk, to znaczy, że jest nieprzygotowany, niekompetentny…”, „Najważniejsze jest to, co inni o mnie myślą…”, „Jeśli coś zrobię nie tak to wyjdzie na jaw jaka jestem beznadziejna i zostanę odrzucona…”, „Jeżeli się zaczerwienię to wszyscy dowiedzą się, ze brakuje mi obycia…”, „Jeśli zabraknie mi słów w gębie i znowu będę miała pustkę w głowie to się zaczerwienię i wszyscy dowiedzą się jaka jestem pusta i głupia”. Osoby cierpiące na fobię społeczną często w głębi duszy skrywają okrutne myśli na własny temat – etykietują się jako głupie, nudne, nieatrakcyjne towarzysko, niedostosowane. Fobia społeczna a otoczenie Osoba cierpiąca na fobię społeczną jest bardzo uwrażliwiona na pewne reakcje innych ludzi. Uważa, że są to sygnały, wskazówki na temat tego, jaka jest. Na przykład dostrzega znudzony wyraz twarzy u słuchacza w ostatnim rzędzie i na tej podstawie wnioskuje o nieatrakcyjności swojego wystąpienia oraz niekompetencji własnej osoby. Można powiedzieć, że człowiek cierpiący na lęk społeczny stale przyjmuje pozycję obserwatora, który bacznie przygląda się sobie oraz reakcjom innych na własną osobę. Nie jest to obserwator przychylny, lecz wprost przeciwnie – bezwzględnie wytykający wszelkie potknięcia i okrutnie osądzający za każdy przejaw domniemanego niedostosowania. Grzechem jest zaczerwienienie się, zająknięcie, dłuższe zastanowienie się, nie dość błyskotliwa reakcja, niewiedza, jak odpowiedzieć lub brak odpowiednio zabawnego komentarza. Będąc tak okrutnie osądzanym człowiek w końcu zaczyna unikać sytuacji, w których do tego dochodzi – stara się nie uczestniczyć w sytuacjach społecznych. Fobia społeczna – leczenie Leczenie fobii społecznej przede wszystkim polega na psychoterapii. Psychoterapia indywidualna koncentruje się na zmianie dysfunkcjonalnych, pogrążających sposobów myślenia (w tym także przekonań) oraz na motywowaniu pacjenta do stopniowego przerywania unikania. Z technicznego punktu widzenia skuteczna psychoterapia lęku społecznego jest na szczęście relatywnie prosta, nie znaczy to jednak bynajmniej, że w praktyce jest łatwa. Wprost przeciwnie – bywa wręcz dramatyczna i dlatego wymaga bardzo dużo zaangażowania terapeuty oraz bardzo mocnej relacji terapeutycznej. Niezwykle trudno jest dotrzeć do osoby, która boi się ludzi, więc nawiązanie takiej głębokiego, silnego przymierza terapeutycznego jest wyzwaniem. Bez tego terapia niestety częstokroć jest jednak przerywana w bardziej niekomfortowych dla pacjenta momentach, gdy musi mierzyć się z lękiem. Obawy i dyskomfort są bowiem nie do zaakceptowania, a poczucie, że nie sprostało się oczekiwaniom terapeuty niekiedy powoduje, że pacjent przerywa leczenie. Jest to dramat, ponieważ przerwanie psychoterapii w takim wypadku jest dla pacjenta bardzo szkodliwe – utrwala w nim wzorzec unikania, czyli właśnie ten mechanizm, który powinien być przepracowany. Psychoterapia fobii społecznej przez Internet Fobia społeczna może być leczona przez Internet, a czasami jest to jedyne rozwiązanie. Osoby, które bardzo unikają kontaktów z innymi mogą być niezdolnego do wizyty w gabinecie. W takim wypadku kontakt przez Internet (z pomocą forum dyskusyjnego lub wideorozmów przez Skype) jest w zasadzie jedynym rozwiązaniem. Z czasem, gdy sytuacja ulega poprawie, pacjent sam coraz częściej konfrontuje się ze swoimi lękami i wobec tego jest też w stanie wykonywać zadania terapeutyczne albo przynajmniej uczestniczyć w psychoterapii stacjonarnej, w gabinecie. Psychoterapia fobii społecznej często wychodzi też poza gabinet: psychoterapeuta wraz z klientem planują pewne formy konfrontowania się z lękiem w miejscach publicznych i wspólnie przeprowadzają takie działania. Fobia społeczna – jak sobie pomóc? Jak sobie radzić po rozpoznaniu u siebie objawów fobii społecznej? Rozwiązaniem jest psychoterapia indywidualna. Ze względu na specyfikę tego problemu interakcja z drugą osobą jest kluczem do sukcesu, pomaga przerwać ciąg unikania oraz przekonać się, że kontakt z drugim człowiekiem może być komfortowy. W trakcie psychoterapii, ale i we własnym zakresie, nabywa się też umiejętności asertywnego kontaktu z ludźmi. Asertywność jest bardzo użyteczna, ponieważ osoba czuje się pewniej, wiedząc jak konkretnie może się zachować w określonych sytuacjach. To niebagatelne zwłaszcza w przypadku osób, które przez lata unikały sytuacji społecznych, więc brakuje im umiejętności na temat tego, jak się w takich okolicznościach zachowywać.
  10. OCD czyli zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne

    Niektórzy ludzie są bardziej niż inni skłonni do dokładności i starannego wykonywania zaplanowanych działań. Takie postępowanie może być użyteczna w pracy i w życiu. Jeśli jednak wymyka się spod kontroli, jest dalece przesadne, wówczas zamiast sprzyjać, przeszkadza. Sprawdzanie, porządkowanie, kontrolowanie, układanie, przestrzeganie pewnego porządku może zacząć pochłaniać tyle czasu, że zdezorganizuje codzienne życie. Człowiek wykonuje jednak te czynności, bo w przeciwnym wypadku odczuwa niepokój, dyskomfort, lęk, że coś pójdzie nie tak lub skończy się groźnie. Jeśli czynności wykonywane w celu załagodzenia tego niepokoju zaczynają zajmować więcej niż godzinę dziennie można podejrzewać zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (dawniej "nerwica natręctw"). Niektórzy ciągle myją ręce, unikają dotykania klamek z obawy przez zakażeniem, wykonują osobliwe rytuały, by wszystko poszło zgodnie z planem, a więc dobrze. Inni popadają w skrajność w kontekście sprawdzania – wielokrotnie wracają, by sprawdzić czy zamknęli drzwi, pozakręcali kurki, odłączyli urządzenia z prądu. Inni zmagają się z obsesyjnymi myślami, których nie znoszą i szczerze się obawiają. Sądzą, że mogą się ziścić (np. matce przychodzi do głowy, że skrzywdzi dziecko). Uważają je za skrajnie dokuczliwe (np. natrętne myśli o podtekście seksualnym). Obsesje a kompulsje W obu przypadkach chodzi o utratę kontroli nad czynnością – umysłową w przypadku obsesji, behawioralną (dotycząca zachowania) w przypadku kompulsji. Obsesje to natrętne myśli narzucające się danej osobie, natomiast kompulsje to odbierane jako przymusowe czynności, które osoba musi wykonać, by załagodzić niepokój. Szacuje się, że 20% chorych zmaga się tylko z obsesjami. Częściej osoba, u której zdiagnozowano zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne ma obsesje i kompulsje. Są też osoby cierpiące głównie z powodu kompulsji, choć na ogół daje się u nich rozpoznać także pewne nawyki myślowe. Diagnoza różnicowa Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne zaliczane jest do zaburzeń lękowych, tak samo jak hipochondria (lęk o zdrowie). Różnica jest subtelna, ale znacząca. Jeśli nawracające, dolegliwe myśli dotyczą wyłącznie strachu przed poważną chorobą, wówczas stawia się diagnozę hipochondrii. Jeśli natomiast towarzyszą im rytuały lub sprawdzanie, wskazana może być dodatkowa diagnoza zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego (OCD, Obsessive-Compulsive Disorder). Należy także odróżnić myśli obsesyjne (zwykłe ruminacje) od depresyjnych ruminacji. W obu przypadkach są to natrętne czynności umysłowe, ale w depresji mają więcej wspólnego z JA oraz nastrojem przygnębienia (roztrząsanie przeszłości, niepowodzeń, porażek, zakładanie czarnych scenariuszy w przyszłości), natomiast myśli obsesyjne zwykle są sprzeczne z JA, a nawet wobec niego intruzywne (niepożądane natrętne myśli o wyrządzeniu komuś krzywdy, o tym, że jest się homoseksualistą, że jest się zdolnym do podpalenia swojego domu, że popadnie się w obłęd i zrobi coś potwornego, że odbędzie stosunek seksualny z przypadkową osobą). Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne a inne dolegliwości Z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym często współwystępują zaburzenie osobowości (osobowość obsesyjno-kompulsyjna) oraz depresja. Depresja nierzadko bywa wtórna, to znaczy pojawia się niejako w odpowiedzi na długotrwający i nieleczony problem obsesji i kompulsji. Jeśli ktoś zmaga się z taką dolegliwością i nie otrzymuje adekwatnej pomocy psychoterapeutycznej i psychiatrycznej, objawy stają się coraz bardziej dokuczliwe, a to w końcu doprowadza do depresji. Rodzaje obsesyjnych myśli Obsesje związane ze skażeniem (nadmierny lęk lub obrzydzenie rzeczami i sytuacjami takimi jak: odchody i wydzieliny, brud lub zarazki, lepkie substancje, chemikalia i środki czystości, substancje zanieczyszczające środowisko, dotykanie zwierząt, insekty, choroba spowodowana skażeniem, specyficzne choroby jak żółtaczka, opryszczka, AIDS). Obsesje związane z syllogomanią („nie wyrzucę, bo to mi się przyda”), oszczędzaniem, zbieraniem (obawy przed wyrzuceniem bezużytecznych i bezwartościowych rzeczy do śmieci, przemożne pragnienie zbierania tego rodzaju przedmiotów, niepokój na widok pustych, niezagospodarowanych przestrzeni w mieszkaniu, skłonność do nabywania kilku takich samych rzecz, dążenie do utrzymywania zakupionych przedmiotów w nienaruszonym stanie, skłonność do podnoszenia z ziemi niepotrzebnych przedmiotów). Obsesje związane z porządkowaniem (niezdrowe wręcz zainteresowanie symetrią, precyzją, ładem, przesadna troska, żeby pismo ręczne wyglądało idealnie, układnie wszystkiego wedle założonych reguł z ogromnym przejęciem). Obsesje związane z religią (doświadczanie natrętnych, bluźnierczych myśli, odmawianie w „idealny” sposób modlitwy aż się uda, tracenie nad sobą kontroli w miejscach kultu). Obsesje związane z wyglądem ciała (nadmierne skupienie na faktycznych, ale i RZEKOMYCH defektach swojego ciała, częstokroć w ogóle niedostrzegalnych przez nikogo innego). Obsesje związane ze zdrowiem (związane z obawą zachorowania na straszną chorobę lub obawą spowodowania takiej choroby u kogoś bliskiego). Obsesje związane z przemocą (natrętne myśli nt. ryzyka, że straci się nad sobą panowanie i wyrządzi komuś lub sobie krzywdę, obsesyjne rozmyślanie na temat swojej RZEKOMEJ odpowiedzialności za jakiś wypadek). Obsesje związane z seksem (natrętne, dokuczliwe obrazy i impulsy, myśli dotyczące napastowania, obmacywania innych osób, dotyczące bycia homoseksualistą lub zmiany orientacji). Inne, różne obsesje (np. bezsensowna potrzeba wyszukiwania i zapamiętywania bezużytecznych informacji, poddawanie się irytacji pod wpływem pewnych dźwięków jak tykanie zegara czy brzęczenie, przesadne zainteresowanie przesądami). Rodzaje kompulsji Sprzątanie i mycie (rytualne, częste, długie mycie rąk i odczuwanie niepokoju, gdy nie można tego zrobić, unikanie dotykania przedmiotów uznawanych za nieczyste, skażone, zatrute, przymus porządkowania, czyszczenia, sprzątania). Sprawdzanie (czy nieświadomie kogoś się nie skrzywdziło, czy nie popełniło się błędu, czy nie stało się coś złego, sprawdzanie zamków, drzwi, okien, kurków, urządzeń domowych). Kompulsyjne oszczędzanie, gromadzenie (zachowywanie niewątpliwie bezużytecznych przedmiotów, trudność z wyrzucaniem do kosza zbędnych rzeczy, jeżdżenie pół dnia po różnych sklepach, by dzięki promocjom zaoszczędzić bardzo mała kwotę). Kompulsyjne powtarzanie, liczenie, porządkowanie (zbyt częste czytanie tego samego, powtarzanie rutynowych czynności, liczenie w trakcie rutynowych czynności jak mieszanie herbaty, czesanie się, układanie książek, ołówków i innych przedmiotów wedle pewnego schematu). Kompulsje dotyczące wyglądu ciała (przesadne analizowanie swojego wyglądu pod kątem defektów, nadmierne zaabsorbowanie maskowaniem rzekomych defektów, zmiana wyglądu w celu ukrycia lub pozbycia się rzekomych defektów). Kompulsje związane ze zdrowiem (ciągłe poszukiwanie potwierdzenia, że nie jest się chorym, przeprowadzanie ciągle badań, ciągłe przeglądanie Internetu w poszukiwaniu informacji o chorobie). Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne – leczenie Leczenie odbywa się głównie w ramach psychoterapii. Pomocna bywa także farmakoterapia (głównie lekami przeciwdepresyjnymi z grupy SSRI). Często najlepsze efekty daje połączenie psychoterapii poznawczo-behawioralnej z leczeniem lekami. Terapia wymaga od pacjenta pełnego zaangażowania – często należy uznać psychoterapią za priorytet na danym etapie życia, ponieważ między sesjami każdego dnia pacjent musi od 1 do 3 godzin poświęcić na pracę nad sobą w zaplanowany sposób. Ważne, by podjąć odpowiednie leczenie – niewłaściwe może być nie tylko niepomocne, ale wręcz okazać się szkodliwe. Należy nastawić się, że w toku psychoterapii pojawią się wyjątkowo trudne momenty, gdy objawy mogą stać się nawet bardziej dokuczliwe. Nie należy w tym momencie samemu bez konsultacji ze specjalistą rezygnować z terapii. Taki etap jest przejściowy, a jedyne rozwiązanie, to przebrnąć przez to nie rezygnując z procesu zdrowienia. Poznawczo-behawioralna psychoterapia zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, przy pełnym zaangażowaniu pacjenta, trwa około 2-3 miesięcy. Terapia nie należy do łatwych, ale każdy dzień jest postępem, drogą ku lepszemu. W wielu wypadkach udaje się ograniczyć objawy do szeroko pojętej normy (wszyscy ludzie miewają niekiedy natrętne myśli lub odczuwają przymus zrobienia czegoś, ale nie tak dotkliwie, intensywnie i często, jak w przypadku osób chorych). Część osób poprawia swój stan wydatnie, redukuje dotkliwość objawów do 20% poziomu wyjściowego. Jeśli zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne współwystępuje z innym problemem natury psychologicznej, wówczas czas terapii może być dłuższy (zwłaszcza, jeśli osoba cierpi na zaburzenie osobowości). PRZYKŁADY Pacjent 1 – lęk przed zarazkami nasilał się tak bardzo, że pacjent mył ręce 120 razy dziennie Pacjent 2 – nękany myślą „a jeśli…” ciągle sprawdzał, czy pozamykał drzwi, okna, wyłączył wszystkie urządzenia, tracąc na to tyle czasu, że nie był w stanie w porę docierać do pracy, albo musiał wstać tak wcześnie, że przez resztę dnia był nieprzytomny Pacjent 3 – potwornie bał się, że jego natrętne myśli o zranieniu własnego dziecka w końcu się ziszczą, więc ciągle prosił partnerkę o zapewnienie, że do tego nie dojdzie, że to tylko myśl Pacjent 4 – nie był zdolny funkcjonować, jeśli coś poszło nie po jego myśli, jego porządek w domu został jakoś naruszony, gdy przesunięto jakikolwiek przedmiot Pacjent 5 – wychodząc z domu zawsze musiał przejść przez cały rytuał, między innymi najpierw dotykając lewej, potem prawej framugi drzwi, ale jeśli w trakcie pojawiała się jakaś niewłaściwa myśl, czuł przymus, by wszystko robić od początku Pacjent 6 – nie miał miejsca w mieszkaniu, ponieważ przeświadczony, iż „wszystko może się kiedyś przydać” nagromadził taką ogromną ilość zbędnych przedmiotów, przede wszystkim gazet Pacjent 7 – miał ciągle poczucie winy, gdy przychodziła mu do głowy „zła myśl” (coś bluźnierczego, erotycznego) modlił się; modlitwa musiała być jednak wykonana doskonale, by mogła „zadziałać” Pacjent 8 – był nękany natrętnymi myślami, które wciąż odtwarzały się w jego głowie niczym powtarzany w kółko film; wciąż się obawiał, że popada w obłęd; bał się, że myśli mogą się ziścić
  11. Zaburzenia lękowe, problemy z lękiem

    Lęk to jedna z najbardziej przykrych emocji. Czasami ludzie określają go jako niepokój, strach lub zdenerwowanie. Bywa kompletnie nieracjonalny. Zaburzenia lękowe - objawy Zaburzenia lękowe, będące przedmiotem pracy podczas psychoterapii to najczęściej: fobie swoiste (lęk przed określonymi obiektami jak wysokość, otwarte przestrzenie, ludzie), napady paniki (uczucie lęku doświadczane razem z myślą, że zaraz się zemdleje, umrze lub wręcz zwariuje), zespół stresu pourazowego (powtarzające się wspomnienia okropnych przeżyć z przeszłości i bardzo silny niepokój z tym związany), zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, dawniej nerwica natręctw (obsesyjne myślenie o określonych rzeczach lub przymus wykonywania pewnych czynności jak mycie rąk, sprawdzanie), zespół lęku uogólnionego („rozlany”, utrzymujący się przez dłuższy czas lęk współwystępujący z nieustannym zamartwianiem się). Psychoterapia wymaga, by pacjent zdawał sobie sprawę z tego, kiedy konkretnie doświadcza lęku. Pomocna jest więc świadomość, jakie są jego przejawy. Uznaje się, że objawy lęku to: spocone dłonie, napięcie mięśni, przyspieszone bicie serca, zarumienione policzki, uczucie pustki w głowie, przecenianie zagrożenia, nie docenianie własnej umiejętności radzenia sobie z problemem, nie docenianie dostępnej pomocy, zamartwianie się i zmaganie z katastroficznymi wizjami. Osoba mająca problem z lękiem unika sytuacji, które go wywołują, wycofuje się z określonych sytuacji, gdy zaczyna odczuwać lęk, podejmuj próby kontrolowania wszystkiego lub wykonywania czynności perfekcyjnie, żeby zapobiec niebezpieczeństwu. Takie podejście wyostrza wzrok na wszelkie najdrobniejsze nawet błędy i przejawy braku kontroli, co tylko pogarsza sprawę. Osoby zgłaszające się na psychoterapię z powodu problemów z lękiem uskarżają się na doświadczanie takich odczuć jak niepokój, rozdrażnienie, zdenerwowanie w pewnych szczególnych sytuacjach, drażliwość oraz inne przykre, kłopotliwe nastroje. W obliczu lęku człowiek z reguły stosuje jedną z trzech strategii – „walcz, uciekaj lub stój”. Są to typowe reakcje lękowe, które niekiedy bywają bardzo pomocne. W obliczu niebezpieczeństwa mobilizacja do walki bywa użyteczna, gotowość do ucieczki lub zachowanie bezruchu także. Gorzej, gdy tego typu reakcje pojawiają się w dużym, nieadekwatnym natężeniu w okolicznościach, które wymagałyby innego postępowania. Zaburzenia lękowe - leczenie Leczenie zaburzeń lękowych podczas psychoterapii odbywa się poprzez rozpoznanie mechanizmów, wywołujących lęk, zmianę struktur poznawczych (praca nad sposobem myślenia), trening technik relaksacji ogólnie zmniejszający napięcie jak równie ułatwiający minimalizowanie fizjologicznych objawów lęku, gdy się pojawiają. W ramach psychoterapii osoba zmagająca się z problematycznym lękiem uczy się też konfrontowania z sytuacjami, które go wywołują, wzmagają, czyli innymi słowy oducza się unikania takich okoliczności. Psychoterapia może być wspierana farmakoterapią w sytuacjach wyjątkowo trudnych, gdy pacjent wręcz jest paraliżowany lękiem i nie może nawet zacząć pracy nad sobą. Leki jednak łagodzą objawy – nie leczą przyczyny toteż psychoterapia jest nieodzowna. W wielu wypadkach przystępna cenowo psychoterapia przez Internet (online) z wykorzystaniem programu Skype daje bardzo dobre rezultaty, ale niekiedy szczególnie pomocny okazuje się bezpośredni kontakt z psychoterapeutą. Niekiedy konfrontowanie się z lękiem wymaga na przykład przeprowadzenie eksperymentu behawioralnego, czyli wspólnego przebywania w miejscach wzbudzających lęk. W takim wypadku psychoterapia przez Internet może pomóc tylko o tyle, o ile pomocne okażą się techniki wyobrażeniowe. Psychoterapia zaburzeń lękowych – podsumowanie Częste zaburzenia lękowe to fobie, zespół lęku napadowego (ataki paniki), zaburzenie lękowe uogólnione (lęk uogólniony), zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (dawniej znane jako nerwica natręctw), zaburzenie stresowe pourazowe (PTSD). Objawy stanów lękowych to między innymi: drażliwość, napięte mięśnie, potliwość, przyśpieszone bicie serca, pustka w głowie, unikanie wzbudzających lęk sytuacji, poszukiwanie otuchy w celu załagodzenia niepokoju, uwrażliwienie na wszelkie oznaki lęku. Zaburzeniom lękowym towarzyszą myśli mające zniekształcenia poznawcze, katastroficzne zapatrywania, koncentracja na zagrożeniu, poczucie własnej niezaradności, bezbronności, poczucie niebezpieczeństwa. Myśli współwystępujące ze stanami lękowymi często zaczynają się od „co jeśli…, „a jeżeli…”, „jeśli tego nie zrobię, to…”, „to oznaka, że zraz… (stanie się coś strasznego)”. Zaburzenia lękowe można wydatnie zmniejszyć lub wręcz całkowicie wyleczyć. Psychoterapia zaburzeń lękowych z technicznego punktu widzenia jest na szczęście stosunkowo prosta, choć nie znaczy to bynajmniej, iż jest łatwa. Wymaga determinacji pacjenta i niekiedy uznania psychoterapii priorytetem na danym etapie życia. Niektóre zaburzenia lękowe są czasochłonne w leczeniu – wymagają praktykowania zaplanowanych podczas sesji psychoterapii ćwiczeń nawet do paru godzin dziennie. Leczenie, jeśli psychoterapia jest priorytetem, systematycznie poprawia stan chorego. Ze względu na czasochłonność procesu leczenia oraz fakt, że czasami konieczne jest zaangażowanie psychoterapeuty znacznie wykraczające poza standardowe sesje refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, niekiedy psychoterapia jest wymagająca finansowo, wymaga wzięcia kredytu lub ekonomicznego wsparcie ze strony rodziny. Gdzie uzyskać pomoc? Skuteczna psychoterapia zaburzeń lękowych Gabinet psychoterapii Ocal Siebie oferuje wsparcie terapeutyczne online.
  12. Jak opanować lęk

    Jak oswoić lęk? Jak poskromić lęk? Pamiętajmy, że myśli to nie fakty. Jeśli przychodzi nam do głowy w trudnej chwili „Nie zniosę tego, wpadnę w panikę” to postarajmy się mieć na względzie, że to jedynie myśl, wstępna opinia na temat tego, co się dzieje. Opinia, którą można zmienić. Opinia, której nie trzeba przyjmować jako jednoznacznie prawdziwą ani uznawać za dowód. Równie dobrze możemy zastąpić tego rodzaju myśli zupełnie innymi przemyśleniami jeśli tylko postanowimy, by nie poprzestawać na pierwszej refleksji. Uspokajający dialog wewnętrzny zamiast bezkrytycznej wiary w straszące myśli obarczone zniekształceniami poznawczymi. Zamiast przewidywać straszne konsekwencje i wyobrażać sobie nieprawdopodobne następstwa należy starać się adekwatnie i wiarygodnie ocenić sytuację. Zamiast wyolbrzymiać ryzyko fatalnych skutków raczej trzymać się faktów i rzetelnych danych. Przyzwolenie na to, by lęk wybrzmiał do końca. bez prób tłumienia go lub unikania, ponieważ tylko w ten sposób można go oswoić. W przypadku gdy bezpośrednie skonfrontowanie się z lękiem jest zbyt trudne – stawienie mu czoła najpierw w wyobraźni. Zamiast walczyć z lękiem i próbować go ujarzmić albo zmienić na inne uczucie, można go po prostu „przetrzymać”, znieść, przyjąć do wiadomości. Kiedy wybrzmi do końca nieuchronnie zacznie milknąć. Raz za razem będzie natomiast coraz cichszy. Umiejętność konstruktywnego wyrażania emocji. pozwoli łatwiej przejść przez chwile, gdy ich rodzaj lub natężenie są trudne. Lepiej powiedzieć o swoich emocjach nawet ryzykując krytykę lub odtrącenie niż tłamsić je w sobie, za wszelką cenę udawać nieustraszonych. Każdy ma prawo odczuwać pełne spektrum różnych emocji. Wypieranie uczuć może dawać efekty odwrotne od zamierzonych – wzmagać je zamiast koić. Kiedy emocje rosną warto spróbować ochłonąć, odprężyć się i zwolnić tempo. Chodzi o spowolnienie zarówno działania jak i myśli. Łatwiej jest „wyłączyć” automatycznego pilota, gdy na spokojnie monitoruje się treść swoich myśli pod kątem ewentualnych zniekształceń poznawczych. Lęk wydaje się słabszy gdy mniej dokuczliwe są jego fizjologiczne objawy – warto zatem praktykować techniki relaksacyjne. Przykładem może być oddychanie torem przeponowym (oddech tak, że podnosi się brzuch, a nie klatka piersiowa). Do ośmiu powolnych oddechów na minutę – wolno wdychając powietrze i powoli je wypuszczając. Nauka technik relaksacyjnych może być przedmiotem sesji terapeutycznej - doskonale sprawdza się do tego typu psychoedukacji przystępna cenowo psychoterapia online. Na dłuższą metę poskromić lęk pozwoli podejmowanie ryzyka zamiast unikania sytuacji i miejsc, które go wywołują. Tylko mierząc się z lękiem możemy zacząć zyskiwać nad nim przewagę. W razie konieczności podejmowanie ryzyka dobrze jest sobie podzielić na małe kroki, zaplanować, by działać stopniowo, ale konsekwentnie i regularnie. Zmagając się z lękiem warto wiedzieć jak najwięcej o swoim „przeciwniku”. Dobrze jest zatem odrobić lekcje i zorientować się, z czym ma się do czynienia (czytaj: lęk, fobia). Warto nazwać swoje zaburzenie i być gotowym do przyznania się do niego. Wiedza odtajnia sekrety problemu, pozbawia go otoczki tajemniczości, nadaje konkretną formę i dzięki temu łatwiej wziąć ją na warsztat i uporać się z nią. Nie jest czymś nieuchwytnym, niedookreślonym, ale czymś nad czym można pracować stosując konkretne techniki. W razie potrzeby pomocna bywa diagnoza kliniczna na przykład psychoterapeuty. Pogodzenie się z tym, że leczenie wymaga czasu. umożliwia wytrwanie w systematycznej praktyce koniecznych metod postępowania. Osoby łudzące się możliwością natychmiastowej, rewolucyjnej wprost zmiany mogą się łatwo zniechęcić do pracy nad sobą i przedwcześnie zrezygnować z narzędzi o potwierdzonej skuteczności, ale wymagającej systematycznego wykorzystywania przez dłuższy czas. Z tego względu pomocna bywa psychoterapia - terapeuta wspiera klienta, pomaga mu wytrwać w pracy nad sobą, pełni poniekąd funkcję osobistego trenera. Dzieje się tak zarówno w trakcie psychoterapii stacjonarnej jak i terapii online. Łatwiej wytrwać w systematycznej praktyce także wtedy, gdy akceptuje się swoje niepowodzenia. Pewne sposoby początkowo mogą przynosić bardzo małe, niezauważalne efekty i zacząć solidnie działać dopiero po jakimś czasie. Ważne by przyjąć do wiadomości, że potknięcia i niepowodzenia mają prawo się przytrafić, i kontynuować pracę nad sobą wedle planu. Aby lepiej radzić sobie z chorobą warto nie myśleć niecierpliwie o zakończeniu leczenia lecz przyjąć, iż tak zdrowienie jak i podtrzymywanie zdrowia to proces bez sprecyzowanej granicy. Niekiedy może zdarzyć się powrót do wcześniejszych etapów – nie należy się tym zrażać, lecz konsekwentnie iść naprzód. Wychodząc na prostą warto odrzucić myśli o nadchodzących atakach lęku. Wypatrując ich człowiek czyni siebie bardziej na nie podatnym. Uwrażliwia się na to, co je wywołuje.
  13. Sprawdzanie własnego sposobu myślenia

    Jednym z czynników odgrywających kluczową rolę w zaburzeniach nastroju (jak depresja), zaburzeniach lękowych (jak lęk uogólniony, lęk o zdrowie) lub zaburzeniach somatomorficznych (jak hipochondria) jest specyficzny sposób myślenia. Osoba traktuje myśli jako fakty i często przyjmuje je wprost bezkrytycznie. Konsekwencje mogą być bardzo poważne, gdy mowa o myślach takich jak na przykład: „nigdy mi się nie ułoży”, „jestem nieudacznikiem”, „nie zasługuję na miłość”, „nigdy nie znajdę sensownej pracy”, „nic dobrego mnie już nie spotka”, „kiedy tam pójdę to spanikuję i zrobię z siebie pośmiewisko”, „to z pewnością objawy poważnej choroby”, „lekarz nie ma racji, mój stan na pewno jest bardzo poważny”, „teraz już na pewno się rozchoruję”. Czasem osoba nawet nie uzmysławia sobie w pełni tego typu myśli – dopiero po bardziej wnikliwej analizie swojego toku rozumowania dostrzega, że odegrały one ważką rolę. Kiedy już ma się pełną świadomość, że tego typu refleksje przychodzą do głowy, można zacząć nad nimi pracować. Aby podważyć tak pogrążające zapatrywania warto zebrać dowody na rzecz bardziej realistycznych, adekwatnych i trafnych spostrzeżeń niż te krańcowo przytłaczające i obarczone zniekształceniami poznawczymi. W zbieraniu dowodów pomocne mogą się okazać następujące pytania. Czy przypominam sobie jakiekolwiek doświadczenie, które sugeruje, że dana myśl nie zawsze jest w stu procentach trafna? Gdyby bliska mi osoba była dręczona przez taką myśl, jaka byłaby moje reakcja, co bym jej powiedział? Gdyby bliska, troskliwa i sprzyjająca mi osoba wiedziała, że dręczy mnie taka myśl, co by powiedziała, albo co by powiedział mój terapeuta? Gdy czuję się inaczej niż obecnie, czy myślę inaczej? Jak? Czy w przeszłości w jakiś sposób udało mi się zmienić tego typu myśli na mniej pogrążające? Jak? Czy znajdowałem się już w tego typu położeniu, jak teraz? Co mogę o tamtej sytuacji powiedzieć z perspektywy czasu? Czy była taka, jak mi się wówczas wydawało? Czy mogę z tego wyciągnąć jakieś wnioski, które mi teraz pomogą? Czy są jakieś fakty, które obecnie pomijam, a które z pomogłyby mi podważyć zasadność tej myśli? Czy za kilka tygodni, miesięcy lub lat obecna sytuacja mogłaby być przeze mnie interpretowana inaczej? Jak? Czy pomijam jakieś ważne aspekty sytuacji skupiając się tylko na wybranych kwestiach? Jakie to aspekty i co z nich wynika? Jak widać, w wielu przypadkach tego typu analiza własnych zapatrywań może się okazać bardzo konstruktywna, uspokajająca lub nawet dodająca otuchy. Istotne, by „wyłączyć automatycznego pilota” i czynnie monitorować swój sposób myślenia pod kątem tego, czy można by uwzględnić alternatywne, bardziej adekwatne lub użyteczne refleksje. Chodzi o to, by na bieżąco optymalizować swoje zapatrywania pod kątem tego, na ile są realistyczne, nieobarczone błędami (jak zniekształcenia poznawcze), prawdopodobne i czy nie ma innych przemyśleń, które też warto uwzględniać. Pomocna w opanowaniu tego rodzaju bardziej stabilizującej i realistycznej mowy wewnętrznej jest psychoterapia.
  14. PTSD czyli zaburzenie stresowe pourazowe

    PTSD oznacza zaburzenie po stresie traumatycznym – zespół problemów emocjonalnych, które mogą się pojawić po doświadczeniu dramatycznego, krańcowo stresującego zdarzenia, które jest poza zakresem zwykłych doświadczeń ludzkich. Nie każda trauma skutkuje PTSD, ale PTSD zawsze jest wynikiem traumy. Pourazowe zaburzenie stresowe – Kryteria Diagnostyczne według DSM-IV-TR. Osoba doznała traumatycznego doświadczenia, w którym miały miejsce oba z następujących: [1] osoba przeżyła, była świadkiem lub stanęła w obliczu zdarzenia bądź zdarzeń, które obejmowały rzeczywiste wystąpienie śmierci, zagrożenie śmiercią, poważny uraz albo zagrożenie fizycznej integralności osoby lub innych; [2] reakcja tej osoby wywoływała nasilony strach, bezradność lub przerażenie. Uwaga: U dzieci zamiast wymienionych może się wyrażać zachowaniem zdezorganizowanym lub pobudzonym. Traumatyczne wydarzenie jest stale ponownie przeżywane w jeden lub więcej z następujących sposobów: [1] Nawracające i natrętne, dręczące wspomnienia wydarzenia traumatycznego z udziałem wyobrażeń, myśli lub spostrzeżeń. Uwaga: U małych dzieci mogą wystąpić powtarzające się zabawy, w których ujawniają się tematy i aspekty traumy. [2] Nawracające, dręczące sny na temat wydarzenia traumatycznego. Uwaga: U dzieci mogą występować przerażające sny o nierozpoznawalnej tematyce. [3] Działania i odczucia, jak gdyby traumatyczne wydarzenie działo się ponownie (obejmuje doznanie przeżywania na nowo, iluzji, omamów i dysocjacyjnych epizodów retrospekcyjnych [flashback], w tym pojawiających się podczas budzenia się lub pod wpływem zatrucia). Uwaga: U małych dzieci może występować ponowne odgrywanie urazu. [4] Nasilone cierpienie psychiczne w przypadku narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. [5] Fizjologiczna reaktywność w razie narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. Utrwalone unikanie bodźców związanych z traumą i odrętwienie ogólnej gotowości reagowania (niewystępujące przed urazem) wskazywane przez trzy lub więcej z następujących: [1] próby unikania myśli, uczuć lub rozmów związanych z urazem; [2] próby unikania miejsc, działań lub osób przypominających traumę; [3] niezdolność do przypomnienia sobie ważnych aspektów urazy; [4] zmniejszenie w znacznym stopniu zainteresowania i udziały w istotnej aktywności; [5] poczucie wyobcowania i dystansu wobec innych ludzi; [6] zwężenie rozpiętości afektu (np. niezdolność do odczuwania miłości); [7] poczucie ograniczenia przyszłości (np. nieoczekiwanie kariery, małżeństwa, potomstwa lub normalnego czasu trwania życia). Utrwalone objawy wzmożonego wzbudzenia (niewystępującego przed urazem) w postaci dwóch lub więcej z następujących: [1] trudność z zasypianiem i trwaniem snu; [2] drażliwość i wybuchy gniewu; [3] trudności koncentracji; [4] nadmierna czujność; [5] wzmożona reakcja zaskoczenia. Zakłócenie powoduje klinicznie istotne cierpienie lub ograniczenie funkcjonowania społecznego, zawodowego lub w innych ważnych obszarach życia. Wyróżnia się zaburzenie stresowe pourazowe ostre, gdy czas trwania objawów nie przekracza 3 miesięcy, oraz przewlekłe, gdy czas występowania objawów wynosi 3 miesiące lub dłużej. Jeśli początek objawów następuje co najmniej po 6 miesiącach po zadziałaniu stresora mówimy o zaburzeniu stresowym pourazowym z początkiem opóźnionym. W różnych opracowania wymieniane są także następujące objawy: przeżywanie na nowo urazowej sytuacji w natrętnych wspomnieniach (reminiscencjach, tzw. flashbacks) i koszmarach sennych poczucie odrętwienia i przytępienia uczuciowego odizolowanie od innych ludzi brak reakcji na otoczenie niezdolność do przeżywania przyjemności unikanie działań i sytuacji, które mogłyby przypomnieć przebyty uraz stan nadmiernego pobudzenia wegetatywnego z nadmierną czujnością i wzmożoną reaktywnością na - bodźce oraz bezsennością lęk depresja myśli samobójcze Źródeł traumy można poszukiwać w dzieciństwie. Osoby, które doświadczały w dzieciństwie nadużyć mogą nie być w stanie wskazać jednego stresora, który spowodował uraz. Raczej mogą byś skłonne ogólnie wskazać pasmo stresujących wydarzeń. Dziecko może być świadkiem przemocy w rodzinie, świadkiem gwałtu na matce, samo może być ofiarą molestowania lub nadużyć fizycznych (przemoc fizyczna, głodzenie, niedostateczna opieka medyczna, wykorzystanie seksualne) bądź emocjonalnych (np. przemoc słowna, psychiczne znęcanie się, obarczanie odpowiedzialnością nieadekwatną w odniesieniu do dziecka, obwinianie za problemy w rodzinie, oczekiwanie emocjonalnego wsparcia od dziecka zamiast dawanie tego jemu, pozbawienie czułego, ciepłego i pozytywnego dotyku, wyszydzanie lub żartowanie z dziecka, niestosowne gesty seksualne i erotyczne aluzje). PTSD – test do autodiagnozy Odpowiedz na następujące pytania TAK lub NIE: (a) Przeżyłeś traumę: niekontrolowane przez Ciebie wydarzenie, podczas którego doświadczyłeś lub byłeś świadkiem fizycznego zagrożenia (np. przemoc seksualna, przemoc fizyczna, udział w wojnie, bycie świadkiem czyjejś nagłej śmierci, przeżycie klęski żywiołowej lub straszliwego wypadku). (b) Twoja reakcja na traumę to między innymi silne poczucie bezradności, strach lub przerażenie (lub jeśli byłeś w tym czasie dzieckiem – pobudzenie albo zdezorganizowane zachowanie). (c) Po traumie cierpiałeś na każde z podanych poniżej problemów przez ponad miesiąc: - Intruzje (nagłe przypominanie sobie traumy nawet jeśli stara się temu zapobiegać); - Unikanie (odrętwienie, poczucie odosobnienia, unikanie wszystkiego, co przypomina o traumie); - Pobudzenie (poczucie „podkręcenia”, np. szybkie popadanie w stany lękowe, „łatwe” przestraszanie się, problemy ze snem, problemy w ekspresji i modulacji złości); - Słabsze funkcjonowanie (problemy w relacjach, w pracy lub innych głównych obszarach życia). KLUCZ: W przypadku twierdzącej odpowiedzi na wszystkie pytania (a, b, c) prawdopodobnie cierpisz na PTSD (zaburzenie stresowe pourazowe). W kontekście omawianego zaburzenia możemy mówić o dwóch dodatkowych „wariantach”. Pierwszym z nich jest problem określany jako Complex PTSD (C-PTSD) lub Complex Trauma and Disorders of Extreme Stress (DESNOS), czyli Złożony Zespół Stresu Pourazowego. Istnieją pewne różnice w psychoterapii PTSD i DESNOS, które wynikają ze specyfiki każdego z tych zaburzeń. DESNOS jest koncepcją odnoszącą się do przewlekłego trwania traumy, jak w przypadku długotrwałego doświadczania krzywdy i powtarzających się urazów w przypadku molestowania seksualnego w rodzinie, maltretowanie kobiet, chronicznie utrzymującego się krańcowego stresu w przypadku życia w patologicznych warunkach rodzinnych. Kryteria diagnostyczne DESNOS obejmują zmiany w regulacji emocji: nieadekwatnie gwałtowne do sytuacji reakcje emocjonalne, autodestrukcyjne zachowania, takie jak: zaburzenia jedzenia, samouszkodzenia, myśli samobójcze, kompulsywność lub skrajne zahamowanie w sferze seksualnej, problemy w ekspresji i modulacji złości; zmiany w zakresie uwagi i świadomości: dysocjacje, amnezję lub hipermnezję w związku z traumatycznymi przeżyciami, zmiany w percepcji siebie, negatywny obraz siebie, poczucie bezradności, bezsilności, wstyd, poczucie winy i samoobwinianie, poczucie skalania albo napiętnowania (stygmatyzacji); zmiany w relacjach z innymi, w tym: trwały brak zaufania, rewiktymizację (ponowne stawanie się ofiarą), wiktymizację innych; somatyzacje: przewlekły ból, objawy ze strony układów pokarmowego, krążenia, oddechowego, objawy konwersyjne, zaburzenia seksualne; zmiany w systemie wartości: utratę dodającej otuchy wiary, poczucie beznadziejności i rozpacz. Drugim „wariantem” jest charakterystyczny i stosunkowo często występujący problem, który polega na tym, że zaburzeniu stresowemu pourazowemu towarzyszy nadużywanie substancji psychoaktywnych lub wręcz uzależnienie od nich. Częstość występowania PTSD wśród pacjentów objętych terapią nadużywania substancji psychoaktywnych wynosi 12-34%, dla kobiet aż 30-59%. Innymi słowy 30-59% kobiet nadużywających substancji psychoaktywnych (jak np. alkohol, twarde narkotyki, leki) diagnozuje się także PTSD. Motywem zażywania substancji jest w dużej mierze chęć złagodzenia objawów PTSD, co prowadzi jednak do błędnego koła i wpędzania się w uzależnienie, ponieważ odstawiwszy substancje dana osoba czuje się jeszcze gorzej. Takie „zaleczanie” dolegliwości pourazowego zaburzenia stresowego jest więc pogarszaniem sprawy. Groźne zażywanie substancji oraz inne niebezpieczne, ryzykowe, autodestrukcyjne zachowania bywają formą symbolicznego lub dosłownego odgrywania pierwotnej sytuacji urazu (Herman, 1998, s. 175). Podwójna diagnoza (PTSD i nadużywanie substancji) predestynuje do specyficznego rodzaju psychoterapii. Nawet jednak dobrze dobrana forma terapii nie oznacza, że leczenie jest łatwe. Niesienie pomocy osobom z takim podwójnym rozpoznaniem jest bardzo wymagające i trudne – szacuje się, że zaledwie 5% kwalifikujących się do terapii osób w ogóle decyduje się na udział w psychoterapii, zaś spośród tych, które ją rozpoczęły, kończy ją tylko połowa. W perspektywie dłuższego czasu osoby, u których zdiagnozowano PTSD uskarżają się także na szereg innych niż normalne objawy problemów w następujących sferach funkcjonowania: · ODBIÓR SAMEGO SIEBIE: poczucie bezradności i trudność z przejmowaniem inicjatywy, poczucie wstydu, winy, piętna, bycia nieodwracalnie skrzywdzonym, poczucie bycia innym, nienormalnym, gorszym, odbieranie siebie jako osoby starszej niż w rzeczywistości lub zdecydowanie młodszej (zniekształcone poczucie wieku). · ZNIEKSZTAŁCONY OBRAZ SPRAWY (gdy do traumy doszło na skutek czyjegoś działania): poczucie, że sytuacją kierowało przeznaczenie, że tak musiało być, iż natknęło się na sprawcę, idealizowanie i usprawiedliwianie sprawcy (tzw. „Syndrom Sztokholmski”), poczucie, że wciąż jest się pod wpływem sprawcy, wydatnie zmniejszony krytycyzm wobec sprawcy. · POCZUCIE SENSU: egzystencjalna pustka i niewiara w sens istnienia, poczucie beznadziejności, poczucie, że nic już w życiu ważnego się nie wydarzy, że nie ma się przyszłości, utrata oczekiwań względem przyszłości, życie z dnia na dzień z dojmującym poczuciem wegetowania i braku celu. · RELACJE: wchodzenie w toksyczne relacje przyjmując rolę ofiary, izolowanie się od ludzi, różnorakie problemy w bliższych związkach wynikające z nieufności, niemożność otwarcia się, autentycznego odsłonięcia i prawdziwego zaangażowania, tendencja do powtarzania problematycznych wzorców relacji (tzw. odtwarzanie), tendencja do traktowania innych ludzi jako wybawców, ofiary lub sprawców. · FIZJOLOGIA: jakiś rodzaj bezsenności, obniżona odporność organizmu i w wyniku tego częste niż przeciętnie infekcje i inne problemy zdrowotne, ryzyko chorób bądź powikłań w wyniku ryzykownych lub wręcz autodestrukcyjnych zachowań, brak apetytu lub obżarstwo („zajadanie emocji”), nadużywanie substancji psychoaktywnych (do „zaleczania” objawów PTSD). · SAMOREGULACJA: wybuchy złości lub przeciwnie – problemy z wyrażaniem gniewu, niska tolerancja na uczucia smutku i lęku, problematyczna seksualność (dezorientacja bądź zahamowanie albo pod wpływem niedającego się powstrzymać wewnętrznego przymusu, impulsywnie i ryzykownie), czasem obojętność i poczucie odrętwienia a czasem poczucie przytłoczenia nadmiarem uczuć lub nadmiernie intensywnymi emocjami, myśli samobójcze (czasem urzeczywistniane), używanie substancji psychoaktywnych do radzenia sobie z poczuciem pustki lub uczuciami, wykorzystywanie w tym celu innych destrukcyjnych metod i strategii radzenia sobie (np. samookaleczenia lub zagrażające zdrowi i życiu postępowanie by coś poczuć lub zmienić trudne uczucia na przyjemniejsze). · FUNKCJONOWANIE POZNAWCZE: niepamięć szczegółów traumy, poczucie „jakby to wszystko nie działo się naprawdę”, poczucie, że patrzy się na swoje ciało z zewnątrz, jakby czas stanął w miejscu (w momencie traumy), jakby nie było się obecnym mentalnie a tylko fizycznie, pogorszone funkcjonowanie na co dzień z powodu nawracających wspomnień, przebłysków z przeszłości (dotyczących traumy), koszmarów, powracania myślami do urazu. · ZDROWIE PSYCHICZNE: depresja, zaburzenia odżywiania, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, nałogi. Rokowania Jeśli chodzi o rokowania odnośnie leczenia PTSD, szacuje się, że 30% pacjentów doświadcza zaniku objawów, 60% doświadcza wydatnie łagodniejszych objawów niż przed terapią. Istnieją jednak coraz liczniejsze badania dotyczące specjalnych programów terapeutycznych, których wyniki są optymistyczne. Pourazowe zaburzenie stresowe jest jednak intensywnie badane od stosunkowo niedawna (późne lata osiemdziesiąta XX wieku i lata dziewięćdziesiąte to okres wzmożonego zainteresowania tym zjawiskiem). Leczenie bywa kłopotliwe w tym sensie, że na pewnym etapie może nastąpić pogorszenie stanu pacjenta (objawy PTSD zaostrzają się). Niestety wszystko wskazuje na to, że „Jedyna droga, żeby się z tego wydostać, to przejść przez to”, co oznacza w praktyce, że niezbędne jest odpowiednie przygotowanie się do tej trudnej fazy terapii, zniesienie bólu emocjonalnego i przepracowanie problemu bez chowania głowy w piasek. Zwiastunami zdrowienia jest możliwość mówienia o traumie już bez tak wielkiego zdenerwowania czy lęku (albo bez pozorowanego lekceważenia lub sztucznego umniejszania powagi sytuacji), pacjent „wraca do żywych”, jest zdolny do ufania i nawiązywania zdrowych relacji, ma lepszą relację z samym sobą (dba o swoje ciało zdrowo sypiając, odżywiając się i gimnastykując się, nie zażywając substancji psychoaktywnych, nie narażając swojego zdrowia i życia np. poprzez przygodne kontakty seksualne bez zabezpieczenia), nie stosuje autodestrukcyjnych strategii, jest zdolny czerpać przyjemność z życia, radzi sobie w życiu – potrafi utrzymać pracę. Ponadto wierzy, że zasługuje na dbanie o siebie, jest w stanie się chronić, by żyć bezpiecznie. Temu wszystkiemu towarzyszy oczywiście również wydatne złagodzenie lub nawet zanik objawów. Niestety zwłaszcza w przypadku długoletniej traumy nie wszystkie skutki są odwracalne, chociażby z uwagi na długoletnie, często wczesnorozwojowe zaburzenia więzi.
  15. Test, kwestionariusz objawów lęku

    Warto, by osoby, które cierpią z powodu lęku, sporządziły coś w rodzaju profilu tej dolegliwości. Aby tego dokonać, należy wypełnić poniższy kwestionariusz (a najlepiej robić to raz w tygodniu, by śledzić, czy podejmowane środki zaradcze poprawiają stan, nie zmieniają go, czy pogarszają). Dzięki takiej strategii w trakcie psychoterapii można na bieżąco monitorować jakie są dla danej osoby najbardziej pomocne metody radzenie sobie z konkretnymi rodzajami objawów lęku (fizjologicznymi, behawioralnymi tj. związanymi z zachowaniem, poznawczymi czyli związanymi z myśleniem, emocjonalnymi tj. związanymi z nastrojem). Test lęku, kwestionariusz objawów lękowych Biorąc pod uwagę ostatnie 7 dni dla każdego z objawów określamy częstotliwość występowania podając odpowiednią cyfrę. 0 – wcale 1 – czasami 2 – często 3 – przez większość czasu Podenerwowanie Zamartwianie się Dreszcze lub drgawki lub roztrzęsienie Napięcie lub ból mięśni Zaniepokojenie Męczliwość (relatywnie szybkie odczuwanie zmęczenia) Skrócony oddech Przyśpieszone bicie serca Uczucie pustki w głowie Zarumienienie policzków Niespowodowana temperaturą potliwość (np. pocenie się dłoni) Suchość w ustach Zawroty głowy Nudności lub biegunka lub problemy z żołądkiem Częste oddawanie moczu Uderzenia gorąca lub fale zimna Problemy z przełykaniem, ściśnięte gardło Poczucie, że znajduje się na krawędzi Strachliwość Trudności z koncentracją Problemy z zaśnięciem, budzenie się w nocy Rozdrażnienie Unikanie miejsc, wywołujących niepokój Unikanie kontaktów, wywołujących niepokój Powracające myśli o zagrożeniu Poczucie bezradności, nie radzenia sobie Przeświadczenie, że stanie się coś strasznego Na koniec sumujemy wyniki i uzyskujemy w ten sposób ogólny rezultat, który możemy sprawdzać co jakiś czas, np. raz w tygodniu, by monitorować efektywność swoich metod radzenia sobie z lękiem. Maksymalny wynik to 81, a minimalny - 0.
  16. Samopomoc w razie bardzo trudnych emocji

    Istnieje narzędzie, które można wykorzystać, by poprawić lub po prostu unormować sobie nastrój, spowodować pożądaną zmianę zachowania, ewentualnie zmienić sposób myślenia psujący relację z innymi. Tym narzędziem jest STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY / ZAPIS MYŚLI (zapis dotyczący stanu wewnętrznego), który początkowo stosuje się poprzez wykorzystanie specjalnego formularza. Późneij, po nabyciu biegłości w użytkowaniu tego instrumentu stosuje się go rutynowo, „w myślach”, bez użycia kwestionariusza. Początkowo jest on jednak niezwykle pomocny, a na etapie poznawania narzędzia – wręcz nieodzowny. Aby sprawdzić jak działa STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY proszę postępować według wskazówek. Z narzędzia można korzystać w dowolnym sprzyjającym momencie, gdy ma się chwilę, by starannie sobie wszystko opisać. Do użytku narzędzia bardzo pomocna jest znajomość zniekształceń poznawczych. Przedstawiona niżej wersja jest wariantem podstawowym. Zarówno użytkowanie tej, jak i bardziej zaawansowanej, rozbudowanej wersji może być omówione w trakcie sesji psychoterapii. Zasadniczo STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY jest do samodzielnego użytku, ale niekiedy warto go wykorzystać razem z partnerem bądź terapeutą, by dostatecznie dobrze opracować etapy związane z gromadzeniem i oceną dowodów. Atutem tego narzędzia jest jego błyskotliwa prostota i fakt, że nie wymaga ono znacznej wiedzy psychologicznej czy specjalistycznych umiejętności. Dzięki temu mogą go używać także osoby, które mają problemy z koncentracją na przykład w związku z depresją bądź lękiem. STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY (wersja podstawowa) [1] CZYNNIK SPUSTOWY Czynnik spustowy to inaczej bodziec, który wywołuje naszą reakcję, wywołuje emocje, myśli i uruchamia pewne zachowanie. Takim bodźcem najczęściej jest jakaś sytuacja. Proszę przywołać z pamięci sytuację z ostatniego tygodnia, która spowodowała przykre emocje, a następnie dokończyć trzy poniższe zdania. Ta sytuacja miała miejsce, gdy… W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył… Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ… Przykład – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w poniedziałek wróciłam do domu po pracy. W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył mój mąż. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ ubodło mnie, że nawet na mnie nie spojrzał, wcale go nie obchodziło, że przyniosłam ciężkie zakupy. Przykład 2 – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w sobotę siedziałam sama w domu. W tej sytuacji oprócz mnie nikt nie uczestniczył. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ to był wyjątkowo ponury dzień. [2] REAKCJA EMOCJONALNA Opisana wcześniej sytuacja wywołała pewne uczucia. Proszę określić, jaka emocja lub jaki nastrój dominował w trakcie danej sytuacji. Jeśli odczuć było kilka, proszę wskazać nie więcej niż 3, tak by jak najtrafniej opisać, co się czuło. Następnie proszę określić natężenie każdego ze wskazanych uczuć w skali od 0 do 100% i wartość tą napisać obok danej emocji. Przykład – Smutek (70%), Złość (80%), Samotność (60%) Przykład 2 – Depresyjność (100%), Beznadziejność (100%), Samotność (100%) [3] NATYCHMIASTOWE PRZEMYŚLENIA Określona sytuacja wywołała pewne emocje, ale towarzyszyły jej też jakieś przemyślenia. W terapii poznawczej takie błyskawicznie, samoczynnie nasuwające się myśli określa się jako myśli automatyczne. To takie treści poznawcze, myśli, refleksje lub wyobrażenia, które gwałtownie przychodzą nam do głowy w niekontrolowalny sposób, gdy doświadczamy różnych sytuacji. Proszę wypisać od 2 do 10 myśli, które przyszły Państwu do głowy w związku z przeżywaną sytuacją. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Jestem bezwartościowa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Następnie proszę spojrzeć na sporządzoną listę i podkreślić te spośród myśli, które w najbardziej ścisły sposób wiążą się ze wskazanymi wcześniej emocjami. Podkreślone refleksje będziemy nazywać gorącymi myślami. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Jeżeli ten etap nastręcza trudności pomocnym może się okazać odpowiedzenie sobie na pytania takie jak: co przyszło mi do głowy zanim zaczęłam czuć wymienione emocje, jakie wspomnienia czy obrazy przychodzą mi na myśl w tej sytuacji, co z tego dla mnie wynika i co to dla mnie oznacza, co to może mówić o mojej przyszłości, co ta sytuacja lub te emocje mogą oznaczać w najgorszym wypadku. [4] DOWODY NA TAK Niektóre myśli przychodzące nam do głowy można w pewien sposób uzasadnić. Proszę wskazać dowody potwierdzające gorące myśli (czyli te myśli, które Państwo przed chwilą podkreślili). Innymi słowy, proszę wyjaśnić, z jakiego powodu można by uznać te myśli za słuszne, prawdziwe. Co może sugerować, że są trafne. Przykład – Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. Przykład 2 – Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. Wypisując dowody na tak warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [5] DOWODY NA NIE Myśli przychodzące nam do głowy można zweryfikować pod kątem tego, na ile są trafne. W tym celu warto sprawdzić, czy gorące myśli rzeczywiście są bezspornie słuszne. Proszę wskazać dowody podważające zasadność gorących myśli. Innymi słowy, proszę powiedzieć, dlaczego te myśli mogą nie być trafne, prawdziwe. Przykład – Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. Wypisując dowody na nie warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [6] OCENA DOWODÓW Dobrze jest przyjrzeć się wszystkim przesłankom, dowodom na tak i dowodom na nie i oszacować, które są bardziej racjonalne, zasadne, mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi, lepiej przemyślane. Warto także uwzględnić ilość poszczególnych przesłanek – nierzadko okaże się, że dowodów na nie jest więcej i wydają się bardziej przekonujące, są mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi. Proszę ocenić każdy z dowodów i pozostawić nieskreślone tylko te, które są wysoce prawdopodobne, nieobarczone rażąco zniekształceniami poznawczymi, wydają się bardzo logiczne, racjonalne. Najlepsze dowody można podkreślić. Przykład – DOWODY NA TAK Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. DOWODY NA NIE Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – DOWODY NA TAK Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. DOWODY NA NIE W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. [7] PONOWNA OCENA SYTUACJI Przemyślawszy już dogłębnie przesłanki za i przeciw gorącym myślom, dysponujemy nową perspektywą i posiadamy alternatywną wizję danej sytuacji. Lepiej rozumiemy kontekst i mamy szerszy, a zarazem bardziej zdystansowany ogląd tego, co się wydarzyło. Proszę ponownie ocenić intensywność emocji wymienionych w drugim kroku. Przykład – Smutek (20%), Złość (40%), Samotność (10%) Przykład 2 – Depresyjność (60%), Beznadziejność (50%), Samotność (90%) Jeśli pojawiły się jakieś nowe emocje w chwili obecnej, to proszę je wymienić i określić ich intensywność. Przykład – Ulga (30%) Przykład 2 – Nadzieja (20%)
  17. W czym pomaga terapia poznawczo-behawioralna

    Badania wskazują, że terapia poznawczo-behawioralna (Cognitive behavioral therapy - CBT) jest skuteczna przy leczeniu wielu różnych dolegliwości. Oto niepełna lista zaburzeń, w który terapia poznawczo-behawioralna okazała się pomocna. Oczywiście zawsze o skuteczności terapii decyduje nie tylko metoda, ale i zaangażowanie i czynny udział klienta, bez czego znaczące postępy w nie są możliwe. Zaburzenia psychiczne: Duża depresja Depresja w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe uogólnione Zaburzenie lękowe w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe z napadami paniki Agorafobia Fobia społeczna Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne Zaburzenie zachowania Nadużywacie substancji psychoaktywnych ADHD Hipochondria Dysmorfofobia (lęk zw. z uznawaniem swojego ciała za brzydkie) Zaburzenia odżywiania się Zaburzenia osobowości Problemy sprawców przestępstw seksualnych Zaburzenie nawyków i popędów Choroba afektywna dwubiegunowa (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Schizofrenia (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Inne problemy psychiczne: Problemy w związku Problemy w rodzinie Patologiczny hazard Powikłana żałoba Cierpienie psychiczne u opiekunów Gniew i wrogość Problemy somatyczne z komponentami psychicznymi: Przewlekły ból pleców Ból w anemii sierpowatej Migrenowe bóle głowy Szum w uszach Ból w chorobach nowotworowych Zaburzenia pod postacią somatyczną Zespół jelita drażliwego Fibromialgia (uogólniony ból w układzie ruchu) Ból reumatyczny Zaburzenie wzwodu Bezsenność Otyłość Wulwodynia (chroniczny ból w genitaliach żeńskich przy braku infekcji) Nadciśnienie Syndrom Zatoki Perskiej Bibliografia: Terapia poznawczo-behawioralna - podstawy i zagadnienia szczegółowe, Judith Beck.
  18. Zmniejsza lęk, depresję, stres

    Pacjentom zmagającym się ze nadmiernym, chronicznym stresem, z depresją, lękiem uogólnionym, a nawet z predyspozycją do napadów paniki, zaleca się systematyczne ćwiczenia fizyczne. Dlaczego? Regularne treningi mają korzystny wpływ na kilka czynników fizjologicznych, które leżą u podłoża lęku. Powodują one: zmniejszenie napięcie mięśni szkieletowych, które jest w znacznym stopniu odpowiedzialne za poczucie „spięcia”, przyśpieszenie metabolizowania nadmiaru adrenaliny i tyroksyny, których obecność krwiobiegu zwykle podtrzymuje stan wzbudzenia, rozładowanie uwięzionej frustracji, która może zaostrzać reakcje lękowe lub napady paniki. Ponadto ćwiczenia fizyczne mają też szereg ogólnie dobrych efektów, do których należą między innymi: lepsze utlenowanie krwi i mózgu, co korzystnie wpływa na koncentrację, intensywniejsze wytwarzanie endorfin, substancji w naturalny sposób znieczulających i poprawiających samopoczucie, obniżenie pH krwi, co zwiększa poziom energii, poprawa krążenia, poprawa trawienia i wykorzystania spożytego pożywienia, poprawa wydalania (przez skórę, płuca i jelita), obniżenie ciśnienia, regulowanie masy ciała i masy mięśniowej, regulacja stężenia cukru we krwi. Wszystkie te czynniki fizjologiczne przekładają się na lepsze funkcjonowanie psychiczne. Poprawiają nastrój, zmniejszają drażliwość, niwelują bezsenność, polepszają zdolność koncentracji i zapamiętywania, dają poczucie łączności ze swoim ciałem i jego reakcjami co korzystnie wpływa na przekonanie o samokontroli, co jest kluczowe dla zapanowania nad negatywnymi przejawami lęku. Ponadto, ogólnie zmniejszają depresyjność, mogą też mieć korzystny wpływ na poczucie własnej wartości. Tymczasem unikanie ćwiczeń fizycznych przekłada się na słabą kondycję, co skutkuje łatwiejszą męczliwością, chronicznym napięciem mięśni, pozbawia naturalnej ochrony przed lękiem i obniżonym nastrojem, może przekładać się na ogólne zmęczenie, bezwładność, znużenie. Grozi także otyłością, słabym tonusem mięśniowym, przykrymi odczuciami bólowymi i związanymi z wyczerpaniem po względnie niewielkim wysiłku fizycznym jak wchodzenie po schodach czy krótka przebieżka na przykład na przystanek. Słaba kondycja negatywnie wpływa także na jakość pożycia seksualnego. Trening należy opracować z uwzględnieniem swojego wieku i aktualnych możliwości i uwarunkowań zdrowotnych. Generalnie jednak lepszy jakikolwiek ruch niż żaden. Jeśli nie wchodzą w grę aktywności jak jazda na rowerze, pływanie czy treningi aerobowe, warto przynajmniej wybierać się na co najmniej półgodzinne względnie szybkie spacery przynajmniej kilka razy w tygodniu. Rozwiązaniem może też być coraz popularniejszy Nordic Walking. W miarę możliwości warto uprawiać sport na świeżym powietrzu, gdyż wówczas czerpiemy dodatkowo korzyści z korzystnego, przeciwdepresyjnego oddziaływania światła słonecznego i dotlenienia się oraz przyjemnej zmiany otoczenia. W przypadku poprzestawania na ćwiczeniach w pomieszczeniach, warto rozpatrzyć zakup lampy do światłoterapii, która jest szczególnie pomoc w okresie jesiennym i zimowym, poprawia nastrój i niweluje senność za dnia. Oczywiście wszystko z umiarem. Nie chodzi o przetrenowywanie się czy nadwerężanie. Optymalne rezultaty uzyskuje się podejmując adekwatny do możliwości wysiłek. W przeciwnym wypadku, gdy się przesadza, negatywne skutki mogą zniwelować korzyści lub wręcz je przerosnąć. Dbajmy o siebie nie popadając w skrajności. Ewentualne trudności w mobilizacji do regularnych ćwiczeń mogą być przedmiotem konsultacji psychoterapeutycznej. Najczęściej deklarowane problemy to niemożność znalezienia czasu na ćwiczenia, chroniczne zmęczenie utrudniające rozpoczęcie treningów, odczuwanie silnego znudzenia w trakcie ćwiczeń, frustrowanie się różnymi niedogodnościami wynikającymi z konieczności wychodzenia na zewnątrz czy wybierania się na siłownię, przeświadczenie że jest się zbyt starym do podjęcia ćwiczeń, skargi związane z nadwagą, ze wstydem, bądź nierealistyczne oczekiwania, że sporadyczne treningi przyniosą przełomowe rezultaty. Jeśli zaś chodzi o sam dobór ćwiczeń - to także może być przedmiotem dyskusji z terapeutą, jakkolwiek w tej akurat kwestii warto skonsultować się także ze specjalistą na przykład na siłowni.
  19. Dlaczego warto skorzystać z psychoterapii

    Nie odwlekaj wizyty u psychoterapeuty. Nawet jeżeli czasami dolegliości samoczynnie mijają - ich przyczyny pozostawione bez zmian grożą nawrotem; nierzadko ziszcza się czarny scenariusz - problemy rosną, grożą powikłaniami i czynią człowieka bardziej podatnym na kolejne utrapienia. Utrwalone trudności ciężej się wykorzenia. Obezwładniające poczucie bezradności lub niewiedza o możliwych rozwiązaniach, a czasem jedno spotęgowane przez drugie – oto przeszkody na drodze do realnej zmiany swojego stanu, bariery hamujące proces podjęcia decyzji o rozpoczęciu intensywnej psychoterapii. Problematyczne bywa również fałszywe przeświadczenie, że dana trudność sama się rozwiąże, minie z czasem jak jakaś niegroźna dolegliwość fizjologiczna. W praktyce często nie wygląda to niestety tak optymistycznie. Utrapienie może zelżeć, a także okresowo zaniknąć, ale prędzej czy później może powrócić ze zwiększoną siłą. Nierozstrzygnięte trudności mają różną intensywność i skutki, rzadko utrzymują się na tym samym poziomie. Bywa że nieco się do nich przyzwyczajamy, ale nie znaczy to, że zostały rozwiązane. Odwlekanie wizyty u psychoterapeuty lub psychiatry jest działaniem na własną szkodę. Wcześnie rozpoczęta praca nad sobą bądź leczenie mogą nie tylko trwać krócej, ale także okazać się szczególnie efektywne. Kiedy jeszcze problem nie rozrósł się do dużych rozmiarów człowiek ma lepsze zasoby, by się z nim uporać. Bywa, że lekceważenie problemu, brak odpowiedniego postępowania pogarszają sprawę. Wiele trudności piętrzy się, wikła, przykłada do rozwoju innych kłopotów lub po prostu głębiej zakorzenia w człowieku i nabiera siły, przez co później ciężej jest się z nimi uporać. Dotyczy to zwłaszcza zburzeń lękowych, zaburzeń osobowości, zaburzeń nastroju (jak np. depresja), zaburzeń odżywiania, uzależnień. Stanowczo odradzamy, przestrzegamy przed chowaniem głowy w piasek, udawaniem, że problemów nie ma, odwlekaniem w nieskończoność wizyty u specjalisty. Im wcześniejsza interwencja, tym korzystniej. Problemy rosną i rodzą dodatkowe komplikacje czyniąc człowieka podatniejszym na inne dolegliwości. Zdecydowanie najlepiej jest rozpocząć pracę nad swoimi zmartwieniami w porę, dmuchać na zimno, troszczyć się o należytą profilaktykę, niż zwlekać do czasu, aż problem stanie się nie do zniesienia lub wręcz nie do udźwignięcia. Dysponując sposobami radzenia sobie z różnymi dolegliwościami można nie tylko się od nich uwolnić, ale i skutecznie się przed nimi chroni, unikając nawrotu bądź pogorszenia stanu.
  20. Napady paniki - objawy, leczenie

    Zaburzenie lękowe z napadami paniki wiąże się z nieoczekiwanymi epizodami ostrego strachu, który pojawia się jakby znikąd, bez wyraźnego, zrozumiałego powodu. Atak trwa zwykle nie więcej niż kilka minut; niekiedy nawraca falami, choć na ogół występuje pojedynczo. Objawy napadu paniki to: skrócenie oddechu, kołatanie serca (szybkie lub nieregularne bicie serca), drżenie lub dygotanie, dławienie się, nudności lub dolegliwości żołądkowe, odrętwienie, zawroty głowy lub zaburzenia równowagi, poczucie obcości samego siebie lub oddzielenia się od siebie, uderzenia gorąca lub zimna, silna obawa przed umieraniem, silna obawa przed popadnięciem w obłęd lub utratą panowania nad sobą. Diagnozę zaburzenia lękowego z napadami paniki stawia się po wykluczeniu innych możliwych przyczyn: hipoglikemii, nadczynności tarczycy, reakcji na nadmiar kofeiny lub odstawienie alkoholu, leków uspokajających lub sedacyjnych. Warunkiem postawienia diagnozy ściśle biorąc jest pojawienie się napadu paniki przynajmniej dwukrotnie, oraz gdy choć po jednym z nich dana osoba intensywnie zamartwiała się prawdopodobieństwem wystąpienia kolejnego napadu. Leczenie polega między innymi na: treningu relaksacyjnym, który dzięki regularnym ćwiczeniom pomaga w zredukowaniu, złagodzeniu fizycznych objawów paniki. Użyteczne są także wyselekcjonowane ćwiczenia fizyczne; terapii poznawczej ukierunkowanej na identyfikację i eliminowanie myśli katastroficznych, które przyczyniają się do występowania napadów paniki; desensytyzacji interoceptywnej, która polega na habituacji do fizycznych objawów paniki, co można przełożyć na ludzki język w ten sposób, że różne objawy stają się słabiej odczuwane i przeżywane dzięki swego rodzaju „przywyknięciu” do ich występowania, oswojeniu się z nimi; terapii farmakologicznej głównie z wykorzystanie leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI, które łagodzą objawy paniki; wprowadzeniu zmian w stylu życia oraz zmodyfikowaniu osobowości, dzięki czemu zmniejszone zostaną skłonności do ataków paniki, a także ulegnie zminimalizowaniu wpływ czynników zewnętrznych, które je prowokują lub wzmagają.
  21. Strach, lęk, fobia, panika

    Zasadnicza różnica między strachem, a lękiem polega na tym, że strach odczuwa się wobec konkretnego obiektu lub sytuacji, a zdarzenie, którego się boimy mieści się zwykle w granicach możliwości, jest realistyczne, prawdopodobne. Można bać się nie dotrzymania terminu, niepowodzenia jakiegoś przedsięwzięcia, odrzucenia przez kogoś, na kim nam zależy. Tymczasem lęk bardziej odnosi się do tego, co przeżywamy, co się w nas dzieje, jest reakcją na nasze nawet irracjonalne i nieprawdopodobne założenia bądź przeczucia, pozostaje przy tym często nieprzenikniony, nie do rozszyfrowania, bez zdefiniowanego konkretnie źródła, bywa wręcz reakcją na coś nierozpoznanego, co wydaje się odległe i tak naprawdę kompletnie niejasne. Można lękać się utraty panowania, że się zemdleje lub dostanie ataku serca, popadnięcia w obłęd, że stanie się coś fatalnego, że jest się obserwowanym – a to wszystko bez obiektywnych przesłanek. Strach pozwala nam lepiej przygotować się do podołania określonej sytuacji, mobilizuje do działań zapobiegającym złym konsekwencjom lub niepożądanym zdarzeniom, poniekąd motywuje do większych wysiłków, lepszego przygotowania się do potencjalnego wyzwania. Lęk natomiast może działać wręcz destrukcyjnie – wywoływać bez racjonalnego powodu gwałtowne bicie serca, pocenie się, napięcie mięśni, nudności, biegunkę, a przez to i inne czynniki ograniczać lub wręcz uniemożliwiać adaptacyjne, sprzyjające działania. Lęk może wzmagać się w określonych sytuacjach – jest to tzw. lęk fobiczny, zwany tęż lękiem sytuacyjnym, a potocznie fobią. Można lękać się np. otwartych przestrzeni (agorafobia) lub kontaktu z ludźmi (fobia społeczna). Istnieje również odmiana lęku zwana lękiem niezwiązanym (bez związku z konkretnym czynnikiem wywołującym go), który w ostrzejszych wariantach nazywany jest spontanicznymi napadami paniki. Kryterium pozwalającym odróżnić spontaniczny napad paniki od epizodu lęku niezwiązanego może być odróżnić obecność przynajmniej czterech z następujących objawów typowych dla paniki: OBJAWY PANIKI skrócenie oddechu, kołatanie serca (szybkie lub nieregularne bicie serca), drżenie lub dygotanie, dławienie się, nudności lub dolegliwości żołądkowe, odrętwienie, zawroty głowy lub zaburzenia równowagi, poczucie obcości samego siebie lub oddzielenia się od siebie, uderzenia gorąca lub zimna, silna obawa przed umieraniem, silna obawa przed popadnięciem w obłęd lub utratą panowania nad sobą. Lęk może być również wywołany przez samo myślenie o sytuacji postrzeganej jako zagrażająca, wywołującej trwogę. Swoiste, pełne niepokoju i obaw zamartwianie się towarzyszące intensywnemu rozmyślaniu o takiej okoliczności to lęk antycypacyjny. W skrajnych przypadkach również może doprowadzić do paniki – wówczas określanej mianem paniki antycypacyjnej. Podczas gdy spontaniczne ataki paniki dopadają człowieka w sposób nagły, osiągają krańcową siłę zwykle w ciągu kilku minut, a potem w ciągu około godziny słabną, lęk antycypacyjny narasta stopniowo, czasem bardzo długo, a potem względnie szybko słabnie. Bywa, że człowiek „zamartwia się na śmierć” przez kilka godzin, a potem, zaabsorbowany czymś innym dość szybko wraca do siebie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wszyscy niekiedy doświadczamy lęku. We współczesnym społeczeństwie to praktycznie nieuniknione. Jest naturalną rekcją na niepokojącą sytuację, której konsekwencji nie da się przewidzieć lub okolicznością, która nie jest do końca klarowna i zrozumiała, albo w sytuacji gdy bieg wydarzeń zdaje się w dużej mierze nieprzewidywalny. Problemem jest natomiast sytuacja, gdy natężenie, intensywność lęku jest nie do zniesienia, wydatnie zakłóca on normalne funkcjonowanie, wyjątkowo naprzykrza się i jawi się jako bardzo uciążliwy, przeszkadzający. W takim wypadku wielce prawdopodobne jest, że u danej osoby występuje zaburzenie lękowe. Wyróżnione w kryteriach diagnostycznych DSM-IV zaburzenia lękowe to: zaburzenie lękowe z napadami paniki, agorafobia, fobia społeczna, fobia swoista, uogólnione zaburzenie lękowe, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zaburzenie stresowe pourazowe (zespół stresy pourazowego), ostre zaburzenie stresowe, agorafobia bez napadów paniki w wywiadzie, zaburzenie lękowe spowodowane stanem somatycznym, zaburzenie lękowe wywołane substancją psychoaktywną. Jeśli zmagasz się z tego rodzaju problemem, rozważ psychoterapię, gdyż leczenie w ten sposób jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem (szczególnie pomocna jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym).
  22. Dlaczego akurat terapia poznawczo-behawioralna?

    Dlaczego psychoterapia poznawczo-behawioralna? Fundamentalną ideą psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest poparta licznymi badaniami psychologicznymi koncepcja mówiąca o tym, że sposób myślenia (o sobie, innych, świecie, czasie) wpływa na przeżywany nastrój i w znacznej mierze decyduje o tym, jakie człowiek podejmuje działania. Można to ująć następujące: myśli, jeśli są nieupilnowane, podążają bezwiednie za nastrojem, choć mogłyby korzystnie na niego wpływać; tymczasem działania wynikają ze sposobu, w jaki myślimy. Jeśli więc wskutek smutnego nastroju rozmyślamy o trudnych tematach, taka sytuacja kieruje naszym postępowaniem w ten sposób, że raczej decydujemy się unikać kontaktu z ludźmi i pozostać samemu, trwając w smutku, niż przebywać wśród innych, co raczej wymagałoby przecież więcej pozytywnej energii, której brak nie tylko dobitnie odczuwamy (zły nastrój), ale i potwierdzamy poprzez negatywne refleksje (ponure myśli). Oczywiście w trosce o swoje samopoczucie raczej powinniśmy szukać bardziej sprzyjających poprawie rozwiązań, ale oddając nastrojowi władzę nad umysłem i traktując myśli jak fakty, na które nic nie możemy poradzić, pogrążamy się coraz bardziej. Nawet jeśli w życiu przytrafia się coś naprawdę podłego, jedni radzą sobie z tym w bólu, ale wychodząc z tego cało, a inni niestety popadają w długotrwałe stany przygnębiania i w związku z tym podejmują niekorzystne dla nich działania. Jak widać, w tym ujęciu nieprawidłowości w funkcjonowaniu, złe samopoczucie i różnorakie trudne przeżycia wewnętrzne są zatem konsekwencją nieadekwatnej, obarczonej błędami, nadmiernie schematycznej interpretacji zdarzeń i sytuacji. Psychoterapia, polegająca w znacznym stopniu na modyfikacji niefortunnych, fałszywych i wadliwych sposobów myślenia, prowadzi do polepszenia się stanu pacjenta – poprawy samopoczucia i bardziej sprzyjających zachowań. Czynnikiem podtrzymującym taką poprawę funkcjonowania jest głębsza zmiana przekonań, które częstokroć leżą u podstaw pogrążających, niekonstruktywnych przemyśleń, wywołujących trudne stany emocjonalne. Skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest stale monitorowana. Jest z powodzeniem wykorzystywana w leczeniu takich trudności jak: fobia społeczna (Gelernter i In., 1991, Heimberg i In., 1990), depresja (Dobson, 1989), lęk uogólniony (Butle, Fennell, Robson, Gelder, 1991), lęk napadowy znany też jako zespół lęku panicznego (Barlow, Craske, Gerney, Klosko, 1989), zaburzenia odżywiania (Agras i In. 1992, Fairburn, Jones, 1991), nadużywanie substancji psychoaktywnych (Wody i In. 1989), problemy w intymnych związkach (Bancom, Sayers, 1990). Ponadto psychoterapia poznawczo-behawioralna stosowana jest też do leczenia zaburzeń osobowości, hipochondrii, schizofrenii, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Zgodnie z badaniami Persons, Burns i Perloff ten typ terapii może być z powodzeniem wykorzystywany w przypadku osób z różnym wykształceniem, dochodach i pochodzeniem. Ważną, i szczególnie cenioną przez pacjentów, cechą psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest koncentracja na problemie i bieżących trudnościach, oraz generalnie orientacja na konkretny cel. Wprawdzie w trakcie leczenia zwraca się uwagę na to, jakie czynniki rozwojowe lub konkretne wydarzenia mogły się przyczynić do powstania określonego problemu, ale istotą procesu jest usuwanie obecnych trudności, by jakość życia i stan pacjenta wpierw odzyskały optymalny poziom, a potem mógł też dokonać się wzrost zgodnie z ideami psychologii pozytywnej. Dzięki takiej koncepcji procesu psychoterapii możliwe jest uzyskanie poprawy w optymalnym czasie, bez niepewnego drążenia w odległej przeszłości o ile nie jest to rzeczywiście absolutnie niezbędne. Proces ma charakter współpracy – współudział pacjenta jest znaczny i wyraża się nie tylko obecnością na sesjach i wykonywaniem prac osobistych między nimi, ale realnym wpływem na przebieg zdarzeń ze względu na to, iż jest poniekąd ekspertem we własnej sprawie, tzn. jest najbardziej kompetentny jeśli chodzi o to, czy i w jakim stopniu określone techniki na niego z korzyścią oddziałują dając najlepsze efekty. Nie jest zatem pasywnym biorcą poddającym się trudnym do zrozumienia wpływom terapeuty, lecz czynnym współuczestnikiem procesu dzięki czemu psychoterapia od strony praktycznej uwzględnia jego potrzeby, bieżące możliwości, oczekiwania, najbardziej palące problemy. Pacjent może się spodziewać sukcesu proporcjonalnego do wysiłku, który wkłada. Z tych względów psychoterapia poznawczo-behawioralna jest jedną z najczęściej wybieranych metod leczenia dolegliwości psychologicznych zaś psychoterapeuci pracujący w tym nurcie mogą realizować świadczenia opieki zdrowotnej z zakresu psychoterapii finansowane ze środków publicznych (NFZ).
  23. Umysł ponad nastrojem

    Klient trafiający do gabinetu może się spodziewać, a nawet oczekiwać, że psychoterapeuta pomoże mu w zrozumieniu natury problemu. Zrozumienie, w czym rzecz, nie jest jeszcze rozwiązaniem, ale wydatnie sprzyja leczeniu, bo po prostu ułatwia znalezienie najlepszej strategii. W wielu wypadkach do wyjaśnienia trudności, z którymi pacjent się boryka, bardzo użyteczny jest pięcioczynnikowy model wzajemnych oddziaływań różnych aspektów życia. Atutem tego modelu jest jego przejrzystość i błyskotliwa prostota. Każda z pięciu sfer ludzkiego doświadczenia (wymiarów ludzkiej egzystencji) wpływa na pozostałe – wszystkie pozostają więc ze sobą nieustannie w związku. Te sfery to: otoczenie (obecne bądź dawne), myśli, reakcje (fizjologiczne), nastroje, zachowanie. Jesteśmy podatni na wpływy z otoczenia (kontekst sytuacyjny, inni ludzie, specyfika miejsca), co może wywołać określone reakcje fizjologiczne (na przykład stres) i pewne myśli, które z kolei mają wpływ na nastrój i oczywiście na to, jak się zachowamy. Powyższa kolejność to tylko jeden z możliwych wariantów. Równie dobrze to nastrój może być niejako na pierwszym planie i pod jego wpływem zachowamy się tak, że zmienimy swoje otoczenie na bardziej do niego odpowiednie, co poskutkuje określonymi myślami i reakcjami fizjologicznymi. Ten drugi wariant może mieć miejsce na przykład wówczas, gdy pod wpływem przygnębienia decydujemy się na samotność izolując się od wszystkich i zamykając w domu oraz wyłączając telefon, co spotęguje ponure przemyślenia, a także prawdopodobnie wywoła określone reakcje fizjologiczne – na przykład płacz lub pragnienia zwinięcia się w kłębek. Zrozumienie współzależności między pięcioma sferami życia wydatnie pomaga w zrozumieniu specyfiki problemów. Wiedząc, że poszczególne aspekty wzajemnie na siebie oddziałują, możemy przyjrzeć się każdemu z nich i poczynić odpowiednie zmiany, by w ten sposób wpłynąć na te czynniki, które są trudniejsze do kontrolowania, a przecież równie ważne dla ogólnej jakości życia i funkcjonowania. Najbardziej podatne na nasz własny wpływ są myśli – możemy w różnoraki sposób je modyfikować na przykład po to, by nie podążały za bądź nie wzmacniały negatywnego nastroju. Zmiana podejścia do problemu może też poskutkować zmianą zachowania na bardziej adekwatne do sytuacji. Przypisanie wydarzeniom innego niż dotychczas znaczenia, modyfikacja interpretacji określonych zdarzeń może natomiast sprawić, że przestaniemy na nie reagować w sposób tak intensywny – silną obawą lub skrajnym stresem. Z tego właśnie względu psychoterapia poznawczo-behawioralna koncentruje swoje wysiłki na takim wpływaniu na myśli i zachowanie pacjenta, by ten w ostatecznym rozrachunku doświadczył również zmiany nastroju, przeżywał pewne okoliczności inaczej, doznawał innych emocji. Istotą procesu psychoterapii poznawczo-behawioralnej, uwzględniając przedstawiony tu pięcioczynnikowy model współzależności różnych sfer życia, jest zatem wpływanie na te spośród nich, na które jest to możliwie w największym możliwym zakresie, które wydają się kluczowe, po to by wywołać zmiany w tych, które są trudne do trwałego zmodyfikowania w sposób bezpośredni. Osoby zgłaszające się do gabinetu psychoterapii często stawiają pytania w rodzaju „co ze mną nie tak, czemu tak postępuję”, „co zrobić, żeby zmienić swój stan”. Bywają jednak również takie osoby, które do gabinetu trafiają pod wpływem próśb ich bliskich, którzy martwią się o nie. W każdym z tych wypadków przyjęcie do wiadomości, że poszczególne sfery życia są we wzajemnej relacji, pozwala przyjąć nową perspektywę – ten moment jest trochę jak zapalenie się nad głową żarówki, swego rodzaju olśnienie, gdyż oznacza dostrzeżenie realnej szansy na pozytywną zmianę dzięki modyfikacji tego, co faktycznie znajduje się „w zasięgu ręki”. Zrozumienie jakie konkretnie czynniki są odpowiedzialne za bieżącą sytuację uzmysławia, co należy zrobić, by z obecnego stanu wybrnąć – czasem przekłada się to na diametralną zmianę położenia dzięki innemu niż dotychczas postępowaniu, kiedy indziej oznacza wydatną odmianę samopoczucia i przywrócenie zdolności przeżywania szczęścia, co bywa bardzo ograniczone w depresji. Warto w tym miejscu podkreślić, że czynnikiem tak naprawdę rzadko bywa „surowe” doświadczenie, obiektywny fakt, lecz główną rolę odgrywa to, jak go interpretujemy, w jaki sposób zapatrujemy się na niego, jakie przypisujemy mu konsekwencje, czyli krótko mówiąc jakie ma dla nas znaczenie. I tu pojawia się prawdziwe wyzwanie – niekiedy o tym, jakie i czemu przypisaliśmy znacznie dowiadujemy się dopiero po tym, jakie zmiany zachodzą w różnych sferach. Nie zawsze zatem o rzeczywistych powodach smutku i potencjalnych sposobach zmiany negatywnego nastroju dowiemy się poprzez drążenie tego tematu, lecz w oparciu o wiedzę nabytą podczas analizy pozostałych kluczowych sfer, które są poniekąd jak lustra, odbijające naszą ocenę i to, jakie przypisaliśmy znaczenie danemu faktowi, „surowemu” doświadczeniu. Poza tym, pamiętając o współzależności, możemy też dociec, jak oraz w jakim stopniu inne aspekty funkcjonowania przyczyniają się do pojawiania i podtrzymywania złego nastroju. Wiedząc to wszystko jesteśmy w stanie przedsięwziąć odpowiednie kroki, by wpłynąć na cały system, a nie tylko, jak w przypadku leczenia farmakologicznego, usiłować zmienić sam nastrój. Takie całościowe oddziaływanie ma na tyle dużą wartość, że podczas leczenia farmakologicznego takich dolegliwości jak na przykład depresja zalecana jest równolegle psychoterapia. Właśnie po to, by zmienić czynniki pogarszające nastrój lub podtrzymujące go, ponieważ samo leczenie lekami antydepresyjnymi jest niewystarczające. W ramach psychoterapii pacjent uczy się rozróżniać czynniki z poszczególnych sfer, a w zwłaszcza elementy składające się na sferę związaną z myślami (m. in. przekonaniami, wyobrażeniami, przeświadczeniami, schematami, automatycznymi myślami). W trakcie terapii uzmysławia sobie w pełni, iż „myśli nie są nim”, automatycznie nasuwające się spostrzeżenia i refleksje nie muszą wcale być ostatecznym poglądem na daną sprawę. Dzięki treningowi podczas pracy z terapeutą i w trakcie prac osobistych uczy się rekonstruować swoje podejście do różnorakich kwestii tak, by było jak najbardziej adekwatne i sprzyjało pożądanym zmianom w określonych sferach, z korzyścią dla pacjenta. Oczywiście absolutnie nie jest to jakaś forma zaklinania rzeczywistości lub wpajanie sobie optymistycznych wyobrażeń żeby patrzyć na wszystko przez różowe okulary. Proces polega na tym, by uzyskiwać rzetelny, wyrazisty, autentyczny wgląd, umożliwiający adekwatne do sytuacji postępowanie i konstruktywne refleksje na temat realnych rozwiązań.
  24. Zniekształcenia poznawcze i przykłady

    W pewnej kreskówce nad głową bohatera pojawiała się żarówka, kiedy wpadał na dobry pomysł. Można metaforycznie powiedzieć, że zniekształcenia poznawcze są jak śmieci, które nie pozwalają żarówce zaświecić. Czym konkretnie są zniekształcenia poznawcze? Zniekształcenia poznawcze to najoględniej rzecz ujmując prowadzące do trudnych emocji wadliwe sposoby myślenia, częstokroć zawierające błędy logiczne lub inne niedoskonałości. Takie „usterki” w pojmowaniu zdarzają się każdemu z różnych względów, natomiast niektórzy ludzie popełniają błędy częściej i poważniejsze. Podczas psychoterapii, z pomocą terapeuty, pacjent uczy się rozpoznawać charakterystyczne dla jego stylu rozumowania zniekształcenia, by następnie rozprawić się z nimi i zastąpić prawidłowymi, adekwatnymi do okoliczności zapatrywaniami. Trudność polega na tym, że niektóre osoby przyjmują swoje myśli za fakt – swego rodzaju oczywistość, choć rzecz jasna nie jest to prawdą. Owszem, część myśli odpowiada rzeczywistości, ale ważne, by mieć nawyk weryfikowania swoich refleksji zamiast brać je za pewnik podczas gdy brakuje dowodów na ich potwierdzenie. Warto też dopuszczać alternatywne zapatrywania zamiast "uwieszać się" na jednej koncepcji i brać ją od razu za najlepszą rację, ostateczną prawdę. Praca nad zniekształceniami wymaga ćwiczeń – trening jednak popłaca, gdyż z czasem pacjent zaczyna rozpatrywać różne kwestie w sposób bardziej zrównoważony, i dzięki temu nie naraża się na negatywne emocje wywoływane przez trudne przemyślenia. Naprawdę warto mieć wsparcie w walce ze zniekształceniami poznawczymi W trakcie psychoterapii psycholog wyjaśnia jakie są sprawdzone sposoby radzenia sobie z poszczególnymi zniekształceniami odnosząc się do konkretnych myśli, które klientowi przychodzą do głowy. Psychoterapeuta uczy też, jak samodzielnie rozprawiać się ze zniekształceniami poznawczymi przy pomocy łatwych w użyciu technik. Rozmawiając o tym z psychologiem miej pod ręką notatnik i coś do pisania, by notować sobie omawiane metody. Oto lista najpowszechniej występujących zniekształceń poznawczych. Ta klasyfikacja jest sporządzona, by ułatwić rozpoznanie poszczególnych problemów. Nie znaczy to jednak, że część z nich nie może się ze sobą w jakimś sensie, w jakiejś mierze pokrywać. Wcale nierzadko tak się dzieje. Czytanie w myślach polega na bezzasadnym przyjmowaniu za pewnik, że wiemy, co inni myślą w danej chwili i jakie mają motywy lub co pomyślą w określonej sytuacji. Przykłady: „Ja wiem czemu on mi to zrobił”, „Robi mi to na złość, specjalnie”, „Zachowuje się tak, żeby mi dokuczyć”. Inne przykłady: „On mnie na pewno nie trawi”, „Wszyscy na pewno widzą, że się nie przygotowałem”, „Ona uważa, że jestem nieatrakcyjny”, „Gdy się to wyda, cała grupa uzna mnie za idiotę i nieodwracalnie się skompromituję”. Etykietowanie ma miejsce wówczas, gdy przypisuje się sobie oraz innym negatywne predyspozycje, cechy lub intencje choć nie istnieją wystarczająco mocne przesłanki, by to uzasadnić. Może się też odnosić do sytuacji, którym z kolei przypisuje się bardzo specyficzne właściwości negatywne. Na przykład: „Jestem do niczego”, „Jestem idiotą”, „To jest beznadziejna sprawa”, „Ona jest za głupia żeby mnie zrozumieć”, „Nie da się mnie pokochać”. Występuje też w formie błędnego uzasadniania wzajemnie dwóch lub więcej fałszywych przesłanek, na przykład „Terapia jest bezcelowa, bo jestem beznadziejnym przypadkiem”. Filtr negatywny polega na tym, że koncentrujemy się na aspektach negatywnych i z trudem dostrzegamy jakiekolwiek pozytywy. Widzimy przez czarne okulary zauważając jedynie to, co niefajne. Na przykład: po tym jak ktoś wyraził entuzjazm – „Dzięki za słowa otuchy, ale nie wszystko mi się udało…”, a po stwierdzeniu, że osoba jest sympatyczna – „Zbyt wiele osób mnie nie lubi by to, co mówisz mogło być prawdą”. Inny przykład: „Nie widzę żadnych szans na wybrnięcie z tej sytuacji, moje położenie jest beznadziejne”. Jeszcze inny przykład „Wykonałem zadanie, ale nie wszystko wyszło idealnie, a poza tym mogłem to zrobić szybciej”. Przeskakiwanie do konkluzji – człowiek nie śledzi biegu wydarzeń (okoliczności) od początku do końca. W ogóle nie analizuje łańcucha przyczynowo-skutkowego, a zamiast tego od razu przewiduje, co będzie w wielkim finale. Można to porównać do wielkiego skoku z pozycji „start” na samą „metę”, dlatego wiele rzeczy po drodze umyka, w konsekwencji czego dana osoba wyciąga błędne wnioski. Przykłady: „I tak nic z tego nie będzie”, „To wszystko nie ma sensu, bo i tak mi nie wyjdzie”, „I tak nic dobrego z tego nie wyniknie”, „Nie ma sensu wysyłać CV, bo i tak na pewno mnie nie przyjmą do tej pracy”. Czasami te przewidywania mogą okazać się trafione, ale to mogłoby się okazać dopiero podczas weryfikacji, gdyż nikt przecież nie ma mocy widzenia przyszłości. Gdybanie polega na uporczywym myśleniu w kategoriach „co będzie, jeśli”, „a co jeżeli”, który to sposób myślenia wzmaga obawy przed tym, co ma nastąpić. Gdybanie często wywołuje niepokój, lęk. To ciągłe wybieganie w przyszłość i zakładanie złego obrotu spraw. Przykłady: „A co jeśli wtedy popełnię gafę”, „Co jeżeli się wygłupię”, „Co pocznę, jeśli zacznie mi się kręcić w głowie”, „A jeśli zemdleję”, „A jeżeli ona nie przyjmie zaproszenia na randkę”, „A co jeśli znowu źle się tam poczuję i zacznie mi się kręcić w głowie lub zacznę mieć problemy z oddychaniem, jak ostatnio”. Katastrofizacja polega na przypisywaniu określonym wydarzeniom lub sytuacjom bardzo poważnych, negatywnych, wręcz złowieszczych konsekwencji. Przykłady: „Całkowicie się załamię, jeśli nie dostanę tej pracy”, „Serce mi pęknie, jeśli ona mnie nie zechce”, „To będzie tragedia, jeśli nie podołam temu wyzwaniu”, „Nawet jak dostanę się na te studia, na pewno nie poradzę sobie”, „Podczas prowadzenia szkolenia na pewno się skompromituję i zrażę do siebie ludzi, to będzie totalna lipa”. Nie dość, że takie podejście wywołuje negatywne emocje i stres, to w przypadku gdy okoliczności faktycznie okazują się niesprzyjające, towarzyszą im o wiele gorsze odczucia, niż gdyby miało to miejsce bez tak dramatycznie złego nastawienia. Myślenie dychotomiczne zwane też spolaryzowanym, to rozumowanie w kategoriach zerojedynkowych, czarno-białych, albo-albo. Przykłady: „Całe moje życie jest do niczego”, „Zawsze to samo”, „Nie spotka mnie już nic dobrego”, „To wszystko jest beznadziejne”, „Każdy mój związek to porażka”, „Nie radzę sobie”, „Nigdy nic dobrego mnie nie spotyka”, „Żadna mnie nie zechce”, „Nic nie robię dobrze”. Jednym założeniem wyklucza się wszelkie inne warianty zdarzeń i przekreśla alternatywne scenariusze. Widząc jedynie czerń i biel całkowicie pomija się wszelkie odcienie szarości, wszystkie inne opcje aniżeli skrajności. Problem ten szczególnie wyraziście widoczny jest u perfekcjonistów, którzy są skłonni uznać realizację zadania za totalnie nieudaną i beznadziejną pomimo nawet tego, że poza pojedynczym potknięciem wszystko poszło zgodnie z planem (w myśl zasady, że jeśli coś nie jest perfekcyjne, to jest całkowitym fiaskiem). Nadmierne uogólnianie polega na daleko idącym generalizowaniu, zwłaszcza negatywnych okoliczności, w taki sposób, że przypisujemy je jakiejś fundamentalnej tendencji. To przesada. Osoby, które nadmiernie uogólniają robią z igły widły. Przykłady: „Nic w tym dziwnego, że mi się nie udało, ciągle ponoszę porażki”, „Jak zwykle nie dałem rady, to standard”, „Znowu to samo, tak już ze mną jest, że pakuję się w tarapaty i zawodzę innych, nie da się z tym nic zrobić”, „Tak, jak się czuję teraz, będzie już zawsze”. Inny przykład to pomyślenie o hałasujących przed blokiem dzieciach „Te dzieciaki nie zasługują na to, żeby tu mieszkać”, a o ich rodzicach „Ci ludzie są totalnie nieodpowiedzialni, wcale nie interesują się tym, co robią ich dzieci”. Nadmierne uogólnianie może być także uogólnianiem pozytywów, co czasem wyraźnie zniekształca obraz rzeczywistości i skłania do ryzykownych posunięć. Na przykład: „Dzisiaj wszystko idzie zgodnie z planem. To mój dobry dzień. Muszę odwiedzić kasyno, trzeba wykorzystać ten fart!” Nadużywanie imperatywów, powinności polega na częstym używaniu określeń „muszę”, „powinienem”, „trzeba, ”„tak ma być”, przez co człowiek nie skupia się na tym, jakie coś jest, a ciągle interpretuje wszystko w kontekście jakichś ideałów, wyimaginowanych standardów, ocenia siebie i sytuację przez pryzmat tego typu wyśrubowanych oczekiwań i warunków. Na przykład: „Skoro nie ma na tym etapie postępów, nie ma dla mnie perspektyw, jestem nieuleczalny”, „Powinienem był to zrobić lepiej”, „Musi mi się to udać albo okaże się, że jestem nieudacznikiem”, „Nie powinienem tak się czuć”. Nadużywanie powinności powoduje także często presję, która podcina skrzydła; na przykład człowiek może pomyśleć „Muszę w końcu załatwić tą sprawę” przez co jest mniej zmotywowany, bo przymuszanie siebie nie dodaje ochoty do działania. Ludzie nadużywający imperatywów często żyją w kieracie powinności, ciągle myślą w kategoriach „muszę” zamiast „chcę”, „to mi się opłaca”, „to mi wyjdzie na zdrowie”, „widzę w tym sens”. Oczywiście w efekcie trudniej im się zmobilizować, bo nie działa motywująco ciągłe przymuszanie się zamiast stosowania życzliwej mowy wewnętrznej. Niesprawiedliwe porównania to odnoszenie sytuacji do skrajnie wygórowanych standardów i wybór takich punktów odniesienia, które sprawiają, że oceniane osiągnięcia wydają się znikome. Na przykład: „Tomek jest moim rówieśnikiem a już posiada świetny samochód i mieszkanie w centrum”. Niesprawiedliwość tego porównania może polegać na przykład na tym, że Tomek pochodzi z bogatej rodziny, miał inny start lub po prostu trafiła mu się lepsza posada. Inny przykład „Krzysiek to ma wzięcie, ciągle umawia się z jakimiś atrakcyjny dziewczynami, które same do niego podbijają... A ja mam problem z umówieniem się na randkę”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że Krzysiek jest sławny lub ma aparycję modela albo po prostu więcej czasu poświęca na budowanie sieci kontaktów z kobietami i ogółem życie towarzyskie. Kolejny przykład „Monika zawsze świetnie wygląda, ma świetną sylwetkę, a ja ciągle wyglądam grubo”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że kobieta, która myśli w ten sposób, ma genetyczne predyspozycje do nadwagi i wykonuje siedzącą pracę podczas gdy z Moniką jest zupełnie inaczej, zawsze była szczupła i pracuje jako kelnerka, ciągle w ruchu. Nieumiejętność kwestionowania myśli polega na przyjmowaniu negatywnych spostrzeżeń w sposób bezrefleksyjny, bez weryfikowania ich prawdziwości, oraz generalny brak zdolności rewidowania swoich poglądów, pewną sztywność i zacietrzewienie, uporczywe trwanie w stanowisku, które ponad wszelką wątpliwość jest bezzasadne – nawet gdy przeczą mu wszelkie argumenty i dowody. Nie przyjmowanie do wiadomości aspektów oraz faktów, które stoją w sprzeczności z jakimś przekonaniem. Całkowita wiara w to, że dana myśl jest prawdziwa. Na przykład: „Jestem nieuleczalny, skuteczność terapii to tylko statystyka, a jestem jednym z tych, którym nie da się pomóc, nie ma co z tym dyskutować, to sprawa całkowicie jasna”, „Nie umiem żyć bez miłość, bez mężczyzny jestem bezwartościowa a egzystencja w pojedynkę to po prostu totalna porażka”, „Z niczym sobie nie mogę poradzić samodzielnie, jakieś drobne kwestie się nie liczą, jestem życiowym nieudacznikiem i nie ma co tego kwestionować, trzeba się z tym pogodzić, to niezbity fakt”. Obwinianie ma miejsce wtedy, gdy widzimy w innych winowajców własnych tarapatów, przypisujemy innym większość lub całą odpowiedzialność za własne problemy, emocje, lekceważąc swój wpływ na bieżącą sytuację oraz nie biorąc odpowiedzialności za swoje uczucia. Na przykład: „Gdybym miała normalną rodzinę, nie miałabym takich problemów”, „Gdybym miał normalne dzieciństwo, nie byłbym alkoholikiem”, „Gdyby mnie naprawdę kochał, nie musiałabym rozwalać małżeństwa, szukając ciepła u innego”, „To z jej powodu teraz jestem tak wnerwiony, to jej wina, że tak się wściekam”. Ocenianie polega na bardzo daleko idących uproszczeniach podczas odnoszenia się do różnych aspektów życia, sytuacji i osób mimo ich złożoności, długiego czasu trwania lub wielu wymiarów. Na przykład: „Całe liceum to był beznadziejny okres”, „Fatalnie wspominam dzieciństwo”, „Ci ludzie to kompletni imbecyle i zdrajcy”, „Spośród poplątanych ludzi ja jestem pokręcony w takim stopniu, że nie da się mnie zrozumieć”. Personalizacja następuje, gdy człowiek w nieproporcjonalny sposób czuje się odpowiedzialny za różne sytuacje i zaistniałe fakty. Na przykład: „Córka miała wypadek, bo nie upilnowałam jej”, „Syn się rozwodzi, gdyż źle go wychowałam”, „To wszystko moja wina, że tak się zadziało”, „To przeze mnie mąż odchodzi”, „Gdybym wtedy z nim porozmawiała, pewnie nie rozwiódłby się z moją córką”. Przepowiadanie przyszłości zwykle polega na wróżeniu najgorszych scenariuszy i na czarnowidztwie w ocenie nadchodzących wydarzeń. Zamiast dopuszczać różne warianty zdarzeń zakłada się ziszczenie fatalnych wizji. Czasem przybiera to wręcz postać samospełniającej się przepowiedni. Przykład: „Jeśli pójdę na imprezę, na pewno zdołuję się, że inni tak dobrze się bawią”, „Nie ma szans, żebym dostał tą pracę”, „I tak mi się nie uda”, „Terapia nie ma sensu, bo i tak w końcu pęknę i popełnię samobójstwo”, „Załamanie nerwowe jest tylko kwestią czasu”. Z tak ponurym nastawieniem faktycznie możemy funkcjonować poniżej swoich możliwości i w efekcie doprowadzić do ziszczenia czarnego scenariusza. Niekiedy przepowiadanie przyszłości polega na nazbyt pozytywnych przewidywaniach, na przykład „Jeśli zostałbym w domu pomimo tego przeczucia, straciłbym okazję do wygrania tej nagrody w kasynie; muszę iść grać”. Umniejszanie pozytywów jest przedstawianiem osiągnięć w gorszym świetle, nieadekwatnym zaniżaniem rangi sukcesów, traktowaniem powodzenia jako czegoś błahego, obniżaniem wartości pomyślnych okoliczności, określaniem wybranych zdarzeń jako bez znaczenia. Na przykład: „To tak miało wyglądać, więc nie ma powodu być z tego jakoś specjalnie dumnym, zresztą mogło być lepiej”, „To nie żaden sukces, po prostu mi się udało i tyle”, „To na pewno tylko chwilowa poprawa”, „Pojedynczy sukces o niczym nie świadczy”, „To nic wielkiego, nie ma się z czego cieszyć, każdy by to zrobił”. Uzasadnianie emocjonalne polega na tym, że dana osoba traktuje jako przesłanki własne odczucia i stany emocjonalne zamiast przyjrzeć się w sposób bardziej zrównoważony argumentom za i przeciw określonemu poglądowi. Na przykład: „Jest mi smutno, więc ten związek jest jałowy”, „Ciągle się boję, nie opuszczają mnie złe przeczucia, więc na pewno coś fatalnego wkrótce się wydarzy”, „Dziwnie się czuję, więc coś tu nie gra, on na pewno mnie okłamuje, ma kogoś na boku”, „Czuję niepokój czyli coś złego się ze mną dzieje, chyba umieram albo popadam w obłęd”, „Boję się, więc na pewno coś mi grozi”. Żałowanie przeszłości polega na formułowaniu stwierdzeń w stylu „gdybym uniknął tego, to…”, „mogłam to rozegrać inaczej”, chociaż nie da się cofnąć czasu i taka forma samoudręczenia nic nie zmieni, a jedyne co da się zrobić, to zmodyfikować bieżące postępowanie lub zaplanować inaczej najbliższą interakcję. Jak widać, na każdego z nas czyhają liczne pułapki błędnego rozumowania. Wszyscy od czasu do czasu padamy ich ofiarą w mniejszym lub większym stopniu. Warto pracować nad tym, by unikać tego typu niebezpieczeństw narażających nas na nierzadko zupełnie nieuzasadnione, negatywne emocje, które nie pojawiałyby się, gdybyśmy rozumowali w sposób bardziej zrównoważony. Znaczne namnożenie i duża częstotliwość występowania zniekształceń poznawczych jest typową cechą różnego rodzaju zaburzeń, więc nawet w przypadku dobrego samopoczucia, warto w miarę możliwości unikać błędnych zapatrywań w ramach profilaktyki własnego zdrowia psychicznego, z korzyścią dla samopoczucia, oraz komfortu w ogólności - oceniając obiektywniej to, co nas spotyka, jesteśmy w stanie bardziej adekwatnie zareagować. Typowe zniekształcenia poznawcze przy różnych dolegliwości: Zniekształcenie poznawcze Depresja Lęk Nadmierne uogólnianie Nic mi nie wychodzi. Nikt nie udzieli mi pomocy. Etykietowanie Jestem dnem! To koniec! Myślenie dychotomiczne Albo coś robię dobrze, albo jestem do niczego. Jeśli nie czuję się dobrze to znaczy, że nie warto w ogóle próbować. Przepowiadanie przyszłości Nigdy nie będzie lepiej. To wszystko nic nie da. Będę mieć zawał. Zwariuję. Nie zniosę tego. Selektywna uwaga Twarz jej drgnęła, pewnie coś głupiego palnąłem. Twarz jej drgnęła, pewnie sądzi, że coś ze mną nie tak. Czytanie w myślach Pewnie myśli, że jestem nieudacznikiem. Myśli, że i tak już nic ze mnie nie będzie. Personalizacja Jeśli się z nią spotkam, popsuję jej nastrój. Jeśli coś mi się stanie, to mój mąż tego nie przeżyje. Uzasadnianie emocjonalne Czuję dyskomfort, gdy o tym mówię – to znaczy, że jestem faktycznie winna. Boję się, więc coś musi mi grozić. Niektórzy Czytelnicy mogą teraz postawić pytanie w stylu „Ja wiem, że potrafię myśleć jasno, gdy się do tego przyłożę. Łatwo mi przychodzi rozpoznawanie zniekształceń nawet gdy czytam same przykłady. Niestety nie jest tak dobrze jeśli chodzi o moje własne myślenie - roi się w nim od błędów, a ja nic nie umiem na to poradzić. Dlaczego kieruję się irracjonalnymi przemyśleniami chociaż przecież jestem zdolny dostrzec błędy?” Otóż problem jest w tym, że pewne przemyślenia przyjmujemy za fakty ze względu na uczucia, których doświadczamy. Innymi słowy emocje traktujemy jak dowód słuszności. Osoba może wierzyć, że stwierdzenie „Jestem do niczego” jest prawdziwe, ponieważ czuje się psychicznie beznadziejnie i fatalnie. Dawid D. Burns tłumaczy to w sposób następujący: Jednym z elementów psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest systematyczne niweczenie nieracjonalnych przemyśleń, zniekształceń poznawczych lub przynajmniej znajdowanie alternatywnych opcji, równie prawdopodobnych refleksji, by przeżywane emocje były jak najbardziej adekwatne i zasadne. W tym kontekście terapeuta odgrywa bardzo pomocną rolę kogoś w rodzaju stale mobilizującego trenera, stojącego na straży konsekwencji, wytrwałości i systematyczności właśnie pracy nad zniekształceniami. Warto zaznaczyć, że samo zrozumienie problemu, a nawet okazjonalne ćwiczenia nie mają stabilnej mocy sprawczej - co najwyżej powodują okresową poprawę. Tylko stały trening, najlepiej w połączeniu z innymi oddziaływaniami terapeutycznymi, pozwala doświadczyć trwałej, korzystnej zmiany i rozwoju we właściwym kierunku. Analiza przemyśleń pod kątem ewentualnych zniekształceń poznawczych może być elementem profilaktyki i ćwiczeniem, które warto praktykować każdego dnia, by osiągnąć w tym biegłość i z coraz większą wprawą oceniać obiektywność swoich zapatrywań. INFORMACJA Osoby zmagające się z problemami psychologicznymi, które obfitują w zniekształcenia poznawcze, mogą skorzystać z psychoterapii przez Skype. Różnorakie ćwiczenia oraz sesje psychoterapii pomagają uporać się z chorobą lub po prostu lepiej radzić z trudnymi myślami i przytłaczającymi emocjami, które one wywołują.
  25. Okrutny Krytyk Wewnętrzny

    Bezwzględny Narrator, Bezlitosny Szyderca, Ponura Postać, Cień – to pozornie zabawne imiona nadawane przez niektórych ludzi czemuś, co opanowuje sposób myślenia o sobie i skłania do krańcowo krytycznych ocen własnej osoby i swojego życia. Stanowi źródło negatywnych komunikatów, które potrafią całkowicie zdominować dialog wewnętrzny. Swoje korzenie ma głównie w dotkliwie krytycznych bądź zawstydzających uwagach słyszanych w dzieciństwo od ważnych osób – rodziców, opiekunów, bliskich autorytetów i członków rodziny, nauczycieli. W psychoterapii zwykło się ten wewnętrzny, maksymalnie przykry głos określać jako OKW – Okrutny Krytyk Wewnętrzny (zwany też negatywną mową wewnętrzną). Wikipedia definiuje go jako: Ponieważ ten głos tak jakby rozlega się we wnętrzu człowieka, częstokroć automatycznie odbiera się go jako wiarygodne źródło i przyjmuje na wiarę to wszystko, co ma do przekazania. Uznaje się podsuwane przezeń refleksje za bardzo przekonujące, a wywołane przez nie emocje – za potwierdzenie, iż to wiarygodne źródło prawdziwych informacji. Niestety nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ Okrutny Krytyk Wewnętrzny potrafi bez końca pastwić się nad człowiekiem, wpędzając go w coraz gorsze samopoczucie i obdzierając z poczucia własnej wartości. Okrutny Krytyk Wewnętrzny nie jest oczywiście czymś namacalnym, nie jest też objawem ciężkiej choroby umysłowej – omamem słuchowym czy inną halucynacją. Jest to pewna koncepcja, uwzględniająca fakt, że psychika każdego człowieka jest niesłychanie złożona i wieloaspektowa. Uważa się, że nie posiadamy jednej, jedynej osobowości, lecz dysponujemy szeregiem subosobowości (zwanych też konfiguracjami, przypominającymi poniekąd różne postawy w zależności od odgrywanej w danym kontekście roli życiowej), które pozostają w interakcji i determinują nasze działania. Można więc powiedzieć, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest takim aspektem osoby, która ma na jej własny temat drastycznie złe zdanie. Hiszpanie nazywają czasem ten ponury wymiar osobowości tecato gusano – „robalem”, który żywi się negatywnymi emocjami, niejako zżera człowieka od środka, pozbawiając wiary w siebie, nadziei, poczucia własnej wartości, wywołując poczucie ułomności i nieadekwatności, niekompletności, braku kompetencji, czy nawet poczucia, że jest niegodnym bycia kochanym. Osoby mocno „wsłuchane” w Okrutnego Krytyka Wewnętrznego mogą wręcz zacząć myśleć o sobie jak o kimś głęboko, wewnętrznie ułomnym, z jakimś strasznym piętnem, o kimś skazanym na najgorsze, niegodnym tego, co w życiu wartościowe. Działając pod wpływem informacji od Krytyka Wewnętrznego mogą unikać intymnych związków, bo są przeświadczone, że i tak nikt ich nigdy autentycznie nie pokocha z uwagi na ich wewnętrzne deficyty. Mogę też niejako kontratakować, by zagłuszyć nieznośnie podniesiony głos Krytyka i zamiast mu ulegać mogą desperacko próbować przeczyć temu, co sugeruje. W istocie także są pod jego nieustannym wpływem, z determinacją dążąc do tego, by go przekonać, iż są wartościowe, dość dobre i godne uczuć. Rzecz w tym, że Krytyk jest nieprzejednany i nigdy nie rezygnuje ze swojej ponurej wizji osoby. W ujęciu psychoterapii integracyjnej Okrutny Krytyk Wewnętrzny jawi się jako nie tylko podsuwacz negatywnych myśli i stwierdzeń, ale i przytłaczających komunikatów w formie bardziej obrazowej. Co zatem można zrobić? Nie łudźmy się, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamilknie, odpuści – przeciwnie, będzie działał bezlitośnie, dlatego musimy zatroszczyć się o siebie gwarantując sobie ochronę. Powinna nią być miłość własna, delikatność i autentyczna, ciepła troska, które będą chronić przed bezwzględnymi standardami i terrorem wyśrubowanych powinności. Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamiast dopingować i wspierać, tłamsi poczucie własnej wartości i dławi zapał, konieczny jest więc równoważący głos – mówiący językiem wzmacniającym, serdecznym, dodającym otuchy. Słowo po słowie trzeba się go nauczyć, by głos Krytyka nie był głosem jedynym, wiodącym. Na początek należy jednak „wyłączyć automatycznego pilota” i przestać w sposób bezrefleksyjny przyjmować absolutnie wszystkie wypowiedzi padające w nieustannie w nas trwającym dialogu wewnętrznym. Nie wszystkie komunikaty są sprzyjające – Okrutny Krytyk Wewnętrzny żywi się pogrążaniem i deprecjonowaniem, więc im jest silniejszy, tym brutalniej traktuje człowieka. Z lubością wykorzystuje do tego zniekształcenia poznawcze, a szczególnie etykietowanie, katastrofizowanie, ocenianie i filtr negatywny. Analizując własne myśli należy rozpatrywać, czy negatywne treści są adekwatnym opisem sytuacji i faktycznie pasują do kontekstu, czy raczej stoi za nimi Cień, który źle człowiekowi życzy i pragnie jego upodlenia. W przypadku, gdy mamy do czynienia z ewidentnym komunikatem Okrutnego Krytyka, należy go podważyć, a jeśli przekaz nie jest dobitny i dokuczliwy, więc da się go zignorować, po prostu tak zrobić. Podważanie może odbywać się poprzez rozpatrywanie za i przeciw lub bezpośrednią kontrargumentację. Jeśli mówi „jesteś beznadziejny” można na przykład pomyśleć w odpowiedzi „czasem popełniam błędy, ale mam na koncie wiele sukcesów, więc zarzut jest nietrafiony”. Gdy zaś sugeruje „jesteś słabym nałogowcem, ulegniesz pokusie prędzej czy później, nie opieraj się więc, zrób teraz to, na co masz ochotę” odpowiednią reakcją byłoby pomyślenie na przykład „wiele dni dawałem sobie radę bez nałogu i wiele razy opierałem się pokusom, więc dam radę także tym razem i kropka”. Można także notować sobie najdotkliwsze komunikaty Okrutnego Krytyka Wewnętrznego po to, by później na spokojnie poddać je wnikliwej analizie pod kątem bezzasadności, robiąc to na piśmie. To rozwiązanie jest szczególnie pomocne, bo do tak sporządzonych „rozpraw” można w dowolnym czasie wrócić, by sprawdzić, czy przypadkiem Krytyk znowu nie mąci, by odświeżyć sobie pamięć w kwestii tego, jakie stosuje sztuczki, by pogrążać. Gdy OKW podsuwa komunikaty jawiące się bardziej jak obrazy niż dotkliwe hasła tak jakby wypowiadane przez jakiś głos, należy spróbować rozpoznać, do czego te obrazy się odwołują. Do wyobrażeń, fantazji, wspomnień? Być może trzeba będzie wrócić do momentów szczególnych, w których zakotwiczyły się owe przytłaczające wizje, obrazy, ażeby doświadczyć tamtych chwil na nowo, w inny sposób, i w rezultacie „wciągnąć kotwice z powrotem na pokład”. Praca z tymi ogniskowymi obszarami (w których złośliwie zakotwiczyły się trudne do bezpośredniej zmiany wizje dotyczące własnej osoby) mogą być przedmiotem psychoterapii. Mówiąc metaforycznie, niekiedy trzeba dotrzeć do samego źródła problemu analogicznie jak ma to miejsce w sytuacji, gdy wędkarz zmuszony jest podpłynąć łódką do miejsca, gdzie zaczepił się haczyk. Czasem Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest wyjątkowo przebiegły i dobrze kamufluje się. Trudno odróżnić go od innych myśli, które też nie zawsze są jednoznacznie budujące i konstruktywne. Warto zastanowić się nad własnym określeniem dla OKW, by móc go identyfikować i od razu przywoływać do świadomości wiedzę o tym, że jest on bardzo złym doradcą. Niektórzy ludzie określają go jako Sabotażysta, który ciągle skłania ich do autodestrukcyjnych posunięć burząc szanse na realizację planów jak zerwanie z nałogiem czy szukanie pracy. Chodzi o to, by w nazwie (imieniu) Okrutnego Krytyka zawrzeć jego najulubieńszą strategię postępowania i sferę, w której najchętniej się objawia. Jeśli wydaje się bardzo wszechstronny, można mu nadać bardziej ogólną nazwę, jak choćby wspomniany już – Cień. Nazwanie OKW to dopiero początek określania jego „profilu sprawcy”. Aby wiedzieć, kiedy i w jaki sposób działa, warto się nad tymi kwestia dobrze namyślić. To ważne, ponieważ w wyniku jego podszeptów częstokroć człowiek może pogrążać się w wyjątkowo złym nastroju, angażować się w ryzykowne bądź problematyczne sytuacje i działania, albo wręcz wyrządzać sobie w pewien sposób krzywdę. ĆWICZENIE W celu sporządzenia „profilu” Okrutnego Krytyka, by móc go dzięki temu łatwiej rozszyfrowywać, warto dokończyć poniższe zdania: Czując się świetnie po ukończeniu jakiegoś trudnego zadania mój OKW… Gdy załamuję się i czuję przegrany, mój OKW… Czasami mam wrażenie, że mój OKW mówi głosem podobnym do głosu jakiejś ważnej dla mnie osoby z przeszłości lub kilku takich osób; są to prawdopodobnie… Kiedy słyszę, że ktoś darzy mnie pozytywnym uczuciem mój OKW… Ilekroć jestem przeciążony lub przytłoczony, mój OKW… W obliczu dylematu, trudnej decyzji, mój OKW… Kiedy coś nie idzie po mojej myśli mój OKW… Kiedy nudzę się bo mam niezorganizowany czas mój OKW… Kiedy mam kontaktować się z rodzicami mój OKW… Kiedy mam coś ważnego do zrobienia i termin jest już blisko, mój OKW… Kiedy jestem pod wpływem silnego stresu mój OKW… Kiedy wdaję się w spór mój OKW… Gdy ktoś na mnie krzywo spojrzy lub zaśmieje się ze mnie mój OKW… Kiedy będąc w grupie zrobię coś niestosownego lub głupiego mój OKW… Gdy kończę związek uczuciowy lub ważną dotychczas relację mój OKW… Gdy doświadczam przemocy, złego traktowania mój OKW… Gdy jestem przemęczony mój OKW… Gdy odczuwam pokusę, by oddać się nałogowi, z którego się leczę, mój OKW… Istnieją sytuacje, w których mój OKW milknie i wycofuje się, są to sytuacje gdy… Mój OKW stosuje specyficzne strategie sabotowania moich starań; oto kilka z takich najbardziej charakterystycznych dla mojego OKW strategii… Po dokończeniu powyższych zdań można jeszcze potrenować samoobronę przed Okrutnym Krytykiem. W tym celu należy jeszcze dopisać do każdego już sporządzonego zdania słowa ...a ja na to... i określić, jak się podchodzi do danego komunikatu bądź strategii OKW. Dobrze też zadbać o system motywujący do odpierania przykazań Okrutnego Krytyka. W tym celu warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania: Gdy udaje mi się z powodzeniem przez dobę skutecznie odpierać podszepty mojego OKW mam z tego takie korzyści, że… oraz dodatkowo nagradzam się za to poprzez… Gdy mam poczucie, że przez tydzień dawałem sobie radę w odpieraniu podszeptów mojego OKW zamiast tego dodając sobie otuchy, traktując się troskliwie i wyrozumiale, mam z tego takie korzyści, że… a co więcej nagradzam się poprzez… Rozpracowywanie Okrutnego Krytyka Wewnętrznego może być elementem psychoterapii – jest to wskazane zwłaszcza wówczas, gdy jego podszepty są wyjątkowo uporczywe, perfidne, a człowiek czuje się nimi wprost osaczony i w ich obliczu bezbronny. W takim wypadku psychoterapeuta staje się swoistym sprzymierzeńcem w równoważeniu dialogu wewnętrznego i nabywaniu przez pacjenta zdolności formułowania samouspokajających, serdecznych komunikatów, oraz umiejętności podważania myśli obarczonych zniekształceniami poznawczymi. Podsumowując, idea Okrutnego Krytyka Wewnętrznego jest tyleż prosta, co błyskotliwa... po prostu przemawia do wielu osób, ponieważ w nieskomplikowany sposób oddaje istotę problematycznego dialogu wewnętrznego, który powinien zostać poddany korekcie. Tym niemniej warto odnotować również, że bardziej sceptyczne osoby mogą uznawać koncepcję OKW za raczej naiwną. Jeśli jednak tylko będą w stanie przemóc się i spróbować przyjąć jej założenia, poeksperymentować z intencjonalnym wsłuchiwaniem się w krytyczne komunikaty i wolitywnym traktowaniem ich jako niepomocne, pogrążające treści, które należy podważyć, może i tak przynieść to dobre efekty (wiara nie jest potrzebna, wystarczy sprawdzić). Koncept OKW jest także atrakcyjny i użyteczny z uwagi na to, iż wszelkie podszepty i negatywne zapatrywania, które podsuwa, są niejako odrębne od osoby, która je „w sobie słyszy”. A skoro tak, nie wywołują one takiego wstydu – są czymś w pewnym sensie oddzielonym od człowieka, mogą być więc obiektywnie oceniane, a nie maskowane bądź ukrywane choćby przed sobą. Cień nie jest przekleństwem o tyle, o ile nie pozwalamy mu się piętnować.

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

×