Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'seksualność' w zawartość która została opublikowana w sekcji Artykuły.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne wyzwania i problemy psychologiczne
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Kalendarze

  • Community Calendar

Kategorie

  • Artykuły

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Znaleziono 8 wyników

  1. Problem molestowania seksualnego dzieci

    Sprawcami molestowania dzieci najczęściej bywają rodzice lub bliscy krewni przeciwnej płci względem płci dziecka. W następnej kolejności sprawcami są ludzie wykonujący zawody zaufania publicznego, na przykład nauczyciele czy księża. W przytłaczającej większości przypadków dziecko zna sprawcę i darzy go zaufaniem. To bardzo szczególne okoliczności doznania tego rodzaju krzywdy, ponieważ ofiara tym bardziej czuje ogromne poczucie winy, a także miewa w przyszłości problemy z tym, by kogoś obdarzyć zaufaniem. Nierzadko zdarza się, że w wyniku przytłaczającego cierpienia osoba nieletnia wypiera wspomnienia i przez całe lata nie zdaje sobie sprawy z tego, co zaszło. Bywa jednak, że wspomnienia powracają i wówczas zaczyna się emocjonalny dramat. Ogromnym utrudnieniem bywa stosunek niektórych instytucji do problemu molestowania dzieci przez pracowników tychże organizacji. Dla ochrony własnej reputacji zatajają takie przypadki, co prowadzi w konsekwencji do dalszych tragedii. Przykładem może być oburzająca działalność Kościoła Katolickiego przedstawiona chociażby w opartym na faktach i nagrodzonym dwoma Oscarami filmie „Spotlight” oraz w dokumencie „The Keepers”. Na szczęście obecnie także ofiary dysponują wsparciem na poziomie instytucjonalnym. Pod numerem 116 111 znajduje się Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Specjaliści, którzy dyżurują przy telefonie rozmawiają z osobą o każdym problemie. Osoba, która dzwoni nie musi podawać swoich danych i adresu zamieszkania. Rozmowy są w pełni dyskretne. Specjaliści wskazują również gdzie szukać pomocy. Działa również Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka 800 12 12 12, który jest telefonem skierowanym do wszystkich dzieci potrzebujących pomocy. Z numerem 800 12 12 12 można połączyć się bezpłatnie z każdego stacjonarnego numeru oraz za pośrednictwem strony internetowej. Pod numer Dziecięcego Telefonu Zaufania mogą również dzwonić osoby dorosłe, by zgłosić problemy dzieci. Proces zdrowienia po doznaniu krzywd, zwłaszcza tak poważnych jak molestowanie seksualne w dzieciństwie, jest procesem trudnym i czasochłonnym. Zdarzenia takie pozostawiają bolesny ślad w psychice. Zmagając się z przytłaczającymi wspomnieniami oraz emocjami warto poszukiwać wsparcia psychoterapeutycznego. Między innymi bywa ono ukierunkowane na pokonanie nieadekwatnego poczucia winy, które bywa niezwykle mocno nasilone, „rozlewa się” na różne sfery funkcjonowania danej osoby i powoduje szereg trudności w codziennym życiu, a zwłaszcza w sferze relacji z innymi ludźmi. Czasem człowiek staje się nieomal niewolnikiem tego uczucia i żyje pod jego dyktando, co zamyka go w błędnym kole przyjmującego różne formy samokarania. Trudno jest odzyskać skradzioną niewinność, ale próby jej odzyskania są godne podjęcia i nierzadko przynoszą ukojenie.
  2. Uroda a dyspozycja do tworzenia trwałych związków

    Serwisy społecznościowe to scena, na której lansują się domorosłe gwiazdy. Robią wszystko, by ich zdjęcia były w centrum uwagi. I zyskują spore zainteresowanie, wzbudzają zazdrość. Niektórzy uznają, że takie kobiety mogą mieć każdego, a faceci mogą liczyć na najlepsze partie. Czy jednak w istocie jest czego zazdrościć? Pod pewnymi względami piękni rzeczywiście mają łatwiej. Działa na przykład tak zwany efekt aureoli, więc łatwiej jest im zrobić dobre pierwsze wrażenie, gdyż ładnym osobom ludzie z automatu przypisują często inne pozytywne cechy, jak poczucie humoru czy inteligencja. Urodziwi dla przykładu częściej bywają więc zapraszani narandki i mogą liczyć na to, że druga strona zechce się z nimi spotkać ponownie. Wszystko to na dłuższą metę jest jednak guzik warte i w kontekście trwałych związków niegodne pozazdroszczenia. Dlaczego? Otóż w perspektywie czasu pierwsze wrażenie i wizja danej osoby podlega weryfikacji. Podczas relacji wychodzi w praniu, jaki ktoś jest naprawdę. Rozwody wśród celebrytów są bardzo częste, a małżeństwa trwają zazwyczaj dość krótko. Przypadek? Nie sądzę! Co kryje się za atrakcyjną fasadą? Nietrudno przewidzieć, jak ogromna potrzeba aprobaty kryje się za tym gigantycznym parciem na bycie gwiazdą serwisów społecznościowych, jak wielkie kompleksy ukrywają się za epatowaniem swoim wizerunkiem dla jak największej liczby lajków i obserwatorów. Jaka niepewność kryje się za tonami makijażu i nałożonymi filtrami retuszującymi zdjęcie. Łatwo się domyślić jak poważne problemy z poczuciem własnej wartości miewają ludzie z tak wielkim ciśnieniem na bycie w centrum uwagi. Często ktoś taki nie inaczej funkcjonuje w relacji – także tam szuka uwagi, poklasku, chce być niejako w świetle reflektorów. Tymczasem zdrowy związek tak nie funkcjonuje, jest w nim symetria. Natomiast życie z narcyzem lub narcystyczną kobietą to droga przez mękę. Nic zatem dziwnego, że badania ankietowe jednoznacznie wskazują, że ludzie wolą wiązać się z osobami o przeciętnej oraz o nieoczywistej urodzie. Piękni ludzie często bywają problematyczni w relacjach – zdarza się nierzadko, że są zbyt egocentryczni, roszczeniowi, mniej się starają niż ludzie o zwyczajnej urodzie. Tymczasem związek wymaga troski i opieki obu stron. Nie wystarczy być, leżeć i pachnieć. Dorastający w świetle reflektorów raczej nie są skłonni uznać, że trzeba się wysilić. Przecież są inne opcje w zanadrzu – wokół gwiazd kręcą się zawsze tabuny zainteresowanych orbiterów i petentek, ustawiających się w długich kolejkach po ich atencję. Warto dla przyzwoitości odnotować, że wśród ponadprzeciętnie ładnych osób zachowanie polegające na gromadzeniu polubień i obserwatorów na potęgę wcale nie jest normą. Istnieją nieprawdopodobnie piękne kobiety i niezwykle przystojni mężczyźni, którzy nie epatują na lewo i prawo swoim seksapilem, bombardując zdjęciami wszelkie możliwe serwisy społecznościowe. Niektóre z tych osób całkiem często świadomie usiłują wtopić się w tłum. Robią to z analogicznych powodów jak bogaci mężczyźni nie przyjeżdżający swoimi niebotycznie drogimi samochodami na randki. Chcą budować autentyczne relacje i otrzymywać zainteresowanie za to kim są, a nie za to, jaką przyciągają uwagę tłumów i jakie ludzie mają na ich temat wyobrażenia. Nie chcą być oceniani w głównej mierze przez pryzmat jednej cechy, bo mają o wiele więcej do zaoferowania. Nie szukają też powierzchownych relacji, więc unikają płytkich ludzi. Związek z petentem lub petentką nigdy nie byłby partnerski.
  3. Wymagania mężczyzn w związku, czego pragną panowie

    Jakiś czas temu na łamach strony pojawił się artykuł o kobiecych wymaganiach w związku. Pora dla równowagi poznać oczekiwania mężczyzn. Czego pragną mężczyźni w związku. Da się wyróżnić kilkanaście takich rzeczy… Oto one. Szacunek i docenienie Bynajmniej nie mają w tym zakresie niebotycznie wysokich wymagań. Jeśli jednak potrzeby te są zaspokajane w marginalnym stopniu lub przez dłuższy czas wcale nie są, wywołuje to znaczące rozczarowanie, frustrację. Podziękowanie za radę, docenienie podsuwanych rozwiązań, zauważenie wysiłku, dostrzeżenie starań – niby tak mało, a wiele dla mężczyzn to znaczy. Czasem wystarczy poklepanie po ramieniu i powiedzenie „Brawo stary, jesteś ekstra”. Panowie niezbyt dobrze reagują natomiast na uznawanie przez niektóre kobiety, że pewne wysiłki partnerów to oczywistość. „Jesteś mężczyzną, więc musisz po mnie przyjechać / musisz za mnie zapłacić” – to przekaz, który manifestuje brak jakiejkolwiek wdzięczności czy docenienia. Przecież to takie oczywiste, że jaśnie panią, księżniczkę trzeba obsłużyć. Do głowy by jej nie przyszło, że mogłaby się dorzucić, sama pofatygować na miejsce spotkania lub czasem do partnera. Prędzej czy później taka postawa mści się na kobiecie, ale o tym pojawi się parę słów przy innej okazji. Akceptacja Mężczyźni cenią akceptację ze strony swoich kobiet. Bez wątpienia różnią się od płci pięknej nie tylko aparycją, ale i konstrukcją psychiczną. Nie zamierzają za to przepraszać. Są jednak skłonni przyjmować krytykę, o ile jest konstruktywna, logiczna i merytoryczna. Natomiast z trudem potrafią na dłuższą metę wytrzymać z partnerką, która stale ma do nich pretensje o to, że funkcjonują inaczej, ewentualnie w najmniej spodziewanych momentach narzeka, wypomina historie sprzed dłuższego czasu, wyrzuca z siebie ni stąd ni zowąd rozmaite pretensje bez żadnej zapowiedzi, bez wyczucia czasu i bez gotowości partnera, by właśnie teraz omawiać pewne sprawy. Krytykowanie publicznie panowie niekiedy znoszą wyjątkowo źle, ponieważ mają poczucie, że próbuje się ich ośmieszyć, popsuć ich dobre imię. Lojalność Panowie cenią swoją reputację. To istotna przyczyna tego, że lojalność kobiety jest dla nich ważna. Mężczyźni nie chcą mięć przyprawionych rogów ani doświadczać sytuacji, gdy kobieta nie jest wobec nich fair. Czasami są na tym punkcie wrażliwi i nawet publiczne kwestionowanie opinii partnera niektórzy mężczyźni mogą odebrać jako pewien rodzaj nielojalności. Wspólny budżet Mężczyźni mają nadzieję, że partnerka będzie w porównywalnym stopniu dokładała się do budżetu domowego. Nie chcą czuć się wykorzystywani, eksploatowani finansowo, traktowani jak bankomat. Są skłonni wspierać i pomagać w razie trudności zawodowych swoje partnerki, sami także pragną, by kobieta nie odwracała się od nich w tego typu okolicznościach. Nawet najlepszym nie zawsze przecież wiedzie się w interesach. Każdy chce czuć się potrzebny za coś więcej, niż tylko płacenie rachunków. Asertywność Mężczyźni często podkreślają, że chcieliby, aby kobiety były bardziej asertywne – mówiły czego chcą w sposób jasny, wprost, a nie okrężną drogą. Niedomówienia, niezdecydowanie, sprzeczne sygnały, oczekiwania, że mężczyzna się domyśli bywają bardzo frustrujące. Między innymi mężczyźni chcą, by kobiety w konkretny sposób mówiły jakiego wsparcia w danej chwili oczekują. Na przykład aby wyraźnie dała do zrozumienia, gdy nie chodzi jej o podsuwanie rozwiązań, a jedynie wysłuchanie, przytulenie i emocjonalne wsparcie. Dzięki temu reakcje mężczyzny mogłyby być bardziej adekwatne z korzyścią dla obojga. Jednoznaczna komunikacja Panowie bardzo źle znoszą, gdy kobiety stosują gierki lub testującą komunikację. Jeśli na przykład kobieta mówi po randce „Ja zapłacę za siebie, a potem, gdy partner na to przystaje, ma do niego pretensje, że nie nalegał, by sam pokrył rachunek, bo przecież to obowiązek faceta” to mężczyzna może mieć wrażenie, że ma do czynienia z osobą chorą psychicznie. Z osobą, która nie wie czego chce i zachowuje się jakby w ogóle nie brała odpowiedzialności za swoje słowa. Zainteresowanie Mężczyźni mają dużą świadomość, jak kobiety potrafią kokietować, kiedy im zależy, jak są w stanie być zmysłowe, jeśli tak postanowią. Z reguły nie oczekują, by stale było jak na początku, ale chcą czuć, że działają na swoje partnerki, że one wciąż jeszcze starają się im podobać, angażują się w nie mniejszym stopniu w życie intymne, uwzględniają ich preferencje, potrzeby. Mężczyźni nienawidzą prosić się o seks, co odbierają jako uwłaczające, poniżej godności. Negatywnie odbierają wszelkie próby manipulowania seksem, dozowania go w zamian za coś, ponieważ takie postępowanie stoi w sprzeczności z tym, na czym mężczyznom szczególnie zależy w tej materii – na autentycznym pożądaniu ze strony kobiety i prawdziwej bliskości. Namiętność Mężczyźni pragną kobiet, które są biegłe w sztuce ars amandi bądź przynajmniej są zainteresowane rozwojem w tym zakresie. Zdecydowanie nie poszukują natomiast partnerek, które w sypialni są pasywne, bierne, z egoistyczną postawą w stylu „Dostąpiłeś zaszczytu, jestem twoja, teraz mnie obsłuż, wykaż się chłopcze”. Za bardziej problematyczne uznają również partnerki, które nie znają swojego ciała, nie są zdolne od osiągania orgazmu, a na hasło „film erotyczny” czy „masturbacja” reagują straszliwym zgorszeniem. Podsycanie żaru Niektórzy seksuolodzy mawiają, skądinąd beznamiętnie, że pożądanie w długim związku to towar deficytowy. Tym bardziej ważnym jest, by mieć na względzie wartość wzajemnego okazywania sobie tęsknoty oraz należytej troski o swój wygląd. Tak samo jak kobiety pragną zadbanych mężczyzn, tak i oni chcą by ich partnerki o siebie dbały. Ludzie w długich związkach mogą podsycać żar na wiele różnych sposobów. Mężczyźni chcieliby, aby robiły to także kobiety. Jego granice Nie zawsze jest to dla kobiet zrozumiałe, ale mężczyźni mają dużą potrzebę samodzielności. W związku z tym nierzadko preferują rozwiązania, które kobiecie mogą wydawać się nie dość szybkie lub niewystarczająco skuteczne. Panowie oczekują, by kobiety szanowały ich potrzebę wykonywania pewnych rzeczy po swojemu. Czerpią z tego satysfakcję i inne pozytywne emocje. Brak zaborczości Faceci źle znoszą zaborczość. Nie ma nic złego w odrobinie zazdrości, która może dodawać pikantności relacji, ale przesadne próby kontrolowania czy osaczenia niejako pozbawiają tchu i odbierają swobodę ruchów. Pozbawiają też mężczyznę okazji do wykazania się. Ponadto stwarzają atmosferę nieufności, odbierają niezbędną każdemu przestrzeń dla siebie jako jednostki. Bliskość – tak, totalna symbioza, osaczenie – nie. Symetria Coraz częściej mężczyźni zwracają uwagę na potrzebę rzeczywistego równouprawnienia tzn. sytuacji, w której kobieta nie tylko domaga się nowych praw, przywilejów, ale bierze na siebie również nie mniejszą dozę obowiązków, wysiłku. Asymetryczny rozkład odpowiedzialności jest przez mężczyzn coraz rzadziej akceptowany. Obecnie faceci mają większą świadomość tego, jak wygląda rzeczywiście partnerski związek, więc są w relacjach z kobietami bardziej asertywni i mają także lepiej sprecyzowane oczekiwania. Podsumowując, potrzeby mężczyzn i kobiet bywają w wielu punktach bardzo podobne, ale niektóre mogą wydawać się nieco różne. Generalnie kluczowa wydaje się komunikacja. Dopóki ludzie okazują wzajemnie zainteresowanie własnym potrzebom, skupiając się przy tym na rozwiązaniach, a nie na problemach, dopóty relacja ma szansę dawać obustronną satysfakcję.
  4. Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie

    Mężczyźni zwykle rozumieją, że wartościowe rzeczy wymagają uwagi. Na przykład pieczołowicie dbają o swoje samochody, sprawdzają poziom oleju, wymieniają zużywające się podzespoły, pilnują terminów przeglądów. Mogłoby się więc wydawać, że troskę o to, co dla niego cenne, mężczyzna ma we krwi. Czy jednak rzeczywiście? Specjalnie użyłem motoryzacyjnej metafory, by może trochę stereotypowo, ale przemówić do wyobraźni mężczyzn, którzy czytają ten artykuł. Warto wyraźnie sobie uzmysłowić, że ze związkiem jest w pewnym sensie podobnie. Także należy podejmować świadomy wysiłek na rzecz tego, by dobrze funkcjonował. Jeśli się tego nie robi, może nastąpić pogorszenie jakości więzi. Najlepszą motywacją do troski o relację są wynikające z tego namacalne korzyści Świadom tego, że ważna jest motywacja do działania, omówię tę kwestię. Nie wystarczy sama świadomość, że coś trzeba zrobić. Zwróćmy więc w tym miejscu uwagę na oczywiste korzyści płynące z troszczenia się o związek, o dobry kontakt z partnerką i o jej potrzeby. Jeśli związek prosperuje, ma się poczucie sukcesu, jak w wypadku dobrze wykonanej misji. Jest mniej stresu i pretensji ze strony partnerki, rzadziej dochodzi do nieporozumień, a zatem można liczyć na więcej świętego spokoju, harmonii. W dobrze działającej relacji oboje wzajemnie mobilizują się do troski o swoje potrzeby. Działa zasada: im lepiej, tym bardziej. Bez wątpienia w takiej sytuacji lepszy jest również seks, stosunki są częstsze, bardziej namiętne, bo partnerka jest skora do zbliżeń, gdy czuje się ważna, kochana, ma wsparcie. Jeśli na bieżąco przywiązuje się wagę do pielęgnacji związku właściwie nie ma się tego denerwującego poczucia, że ciągle jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, co czasem ma miejsce w relacjach, w których trudne sprawy są zamiatane pod dywan, cięższe tematy pozostają nieomówione. Wreszcie troska o związek to dobry pomysł także z tego powodu, że ma się satysfakcję z dawania szczęścia ukochanej osobie, realizowania się jako partner, mężczyzna. Można więc liczyć na więcej uznania, mniej krytyki. Krótko mówiąc pielęgnacja związku zwyczajnie opłaca się. Na co zwracać szczególną uwagę No dobrze, ale jakie sprawy wymagają konkretnie uwagi? Przecież sporo kobiet z powodu czynników wychowawczych i kulturowych ma opór przed otwartym mówieniem o swoich potrzebach. Niektórzy mężczyźni narzekają, że muszą się domyślać i że taka sytuacja bywa dla nich frustrująca. Tymczasem rozwiązanie tego kłopotu wcale nie jest takie trudne. Zdecydowanie warto zachęcać partnerki, by mówiły, czego potrzebują, komunikowały wprost swoje oczekiwania. Mężczyzna powinien starać się tworzyć przestrzeń, by jego kobieta mogła zająć stanowisko, wyrazić swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Z drugiej strony dobrze mieć także świadomość spraw fundamentalnych i nie oczekiwać w ich zakresie instrukcji obsługi od kobiety. W trakcie terapii dla par i indywidualnych sesji terapeutycznych często powraca określony repertuar potrzeb, oczekiwań, preferencji kobiet. Przyjrzyjmy się mu. Czego pragną kobiety w związku Miłość. Dla kobiet bardzo ważna jest miłość, a to oznacza, że są skłonne poświęcać dużo energii i czasu na pielęgnację uczucia. Wiele kobiet stawia miłość, związek na pierwszym miejscu, czyniąc z tego sprawę najwyższej wagi, coś priorytetowego. Nie są więc – wbrew temu, co wielu mężczyzn im zarzuca – nieznośnie wymagające. Przecież to zrozumiałe, że jeśli coś jest dla człowieka niezwykle ważne, przywiązuje dużą wagę do szczegółów i pragnie, by spełniało wysokie standardy. Kobiety pod tym względem bywają bardzo konsekwentne. Co więcej, w ich odczuciu stanowczo nie wystarczy postarać się raz – to, co cenne, zasługuje na nie mniejszą niż na początku troskę na bieżąco. Łączność. Kobiety pragną poczucia łączności z partnerem, chcą w miarę możliwości wiedzieć, co dzieje się w sercu i umyśle mężczyzny. Chcą czuć się wtajemniczone w jego życie wewnętrzne. Nie robią tego po to, by pilnować faceta, kontrolować go, ograniczać jego swobodę. To naprawdę nie jest forma zakamuflowanej inwigilacji. Ta łączność daje poczucie, że między dwojgiem istnieje silna więź. Daje szansę, że czasami mogą rozumieć się bez słów. Kobiety pragną więc, żeby partner mówił, co mu w duszy gra, by nie zamykał się w sobie na siedem spustów, by dzielił się tym, co go trapi, cieszy, porusza. Chcą żyć razem z partnerem, a nie obok niego. Nie zrozumcie mnie źle… Nie ma się co łudzić, że skryty mężczyzna stanie się nagle wylewny. Nikt tego nie oczekuje. Na pewno mógłby natomiast trochę częściej niż zwykle, na swój własny, męski sposób ujawniać to, co dzieje się z jego emocjami i w jego głowie. Tyle może w zupełności wystarczyć. Łączność to niejako droga dwukierunkowa. Ważne jest więc, by partner był zainteresowany tym, co kobieta ma do powiedzenia, by aktywnie słuchał. Dziewczyny doceniają sytuacje, w których mężczyzna okazuje gotowość do wysłuchania swojej drugiej połówki. Czasami kobiecie trudno jest się otworzyć bez odpowiedniego klucza, którym jest właściwie okazane zainteresowanie mężczyzny. Jeśli natomiast partner nie przejawia gotowości do słuchania, nie pokazuje zainteresowania bieżącymi potrzebami kobiety, nie inicjuje rozmów i nie podejmuje określonych tematów, to w takim wypadku mimochodem stwarza dystans, oddala się od niej, a skoro tak, łączność między nimi pogarsza się. Okazje do przeżywania bliskości. Kiedy kobieta planuje jakieś przedsięwzięcia, nie znaczy to, że chodzi jej o kontrolowanie mężczyzny, jego przestrzeni, życia. Kobiety są z natury kreatorkami – stwarzają sytuacje, w których mogą doświadczać bliskości. Kreują rzeczywistość, dzięki której czują się lepiej i w analogiczny sposób angażują się w troskę o związek. Planowanie ma głęboki sens, jest etapem tworzenia. Warto odbierać to jako zaangażowanie, a nie próbę osaczenia czy przejęcia steru. Dobrze, gdy mężczyzna próbuje włączać się w ten proces zamiast go na przykład lekceważyć lub – co gorsza – sabotować. Urok czasu. Kobiety mają uświęcony stosunek do czasu, co ma swoje przyczyny między innymi w ich fizjologii (kobiety w sensie dosłownym, nie w przenośni, odczuwają upływ czasu odmiennie niż mężczyźni, a dzieje się tak chociażby z uwagi na cykl hormonalny). Tak to już jest, że kobiety spostrzegają czas inaczej niż mężczyźni, dla których jest to z reguły zaledwie ciąg minut, godzin i dni. One miewają emocjonalny stosunek do czwartego wymiaru. Właśnie z tego powodu przeżywają to, jak długo mężczyzna zwleka z odpowiedzią lub z telefonem, jak bardzo spóźnia się z realizacją pewnych planów, jak bardzo ociąga się z podejmowaniem ważnych dla związku decyzji, kiedy ostatnio wychodzili gdzieś razem, tego, czy mądrze zarządza czasem, który spędza z partnerką. Kobiety często razi obojętne podejście mężczyzny do tego zagadnienia. Jeśli mężczyzna ma lekceważący stosunek do dzielonego z partnerką czasu, kobietę może to wręcz ranić. Nie metaforycznie. Może powodować rzeczywisty emocjonalny dyskomfort, a nawet cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa. Nie mniej ważną kwestią jest dla kobiet poczucie bezpieczeństwa. I wbrew pozorom nie chodzi tylko o to, by mężczyzna był postawny, przystojny, bo wtedy unikną krytyki koleżanek, nieprzychylnych spojrzeń bądź fizycznego zagrożenia. Nie chodzi także wyłącznie o zasobność portfela, choć zaradność jest przez kobiety doceniana (a nie ceniona – między tymi słowami jest subtelna, lecz ważka różnica). Chodzi nade wszystko o to, by kobieta mogła polegać na swoim partnerze, by był słowny, dawał poczucie pewności, iż można na niego liczyć, wywiązywał się z obietnic, konsekwentnie realizował postanowienia, stawał po jej stronie. Oczywiście niezbędna do tego jest wiedza, czego się chce. Jeśli mężczyzna jest stale niezdecydowany, przesadnie często zmienia zdanie – kontakt z nim nie daje poczucia bezpieczeństwa, gdyż kobieta ma wrażenie, że znajduje się na ruchomych piaskach. Pewny grunt jest niezbędny, by związek mógł się rozwijać. Docenienie. Płeć piękna jest bombardowana komplementami, więc tak naprawdę nie jest najważniejsze, by partner ciągle zachwalał urodę kobiety, choć czynienie tego przesadnie rzadko bądź wyraźnie rzadziej niż krytykowanie, także mogłoby stanowić problem. Kobiety pragną aby je doceniano i chcą czuć, że ich obecność w życiu partnera jest ważna, wnosi coś do świata mężczyzny i że on jest tego świadom. Branie obecności kobiety u swojego boku za pewnik może prowadzić do braku zachowań dających jej wyraźnie do zrozumienia, że odgrywa istotną rolę. Słowa nie są pozbawione znaczenia, choć lepiej je ważyć niż liczyć, ale przede wszystkim istotne są czyny. Jeśli zachowaniem okazuje się w kulminacyjnych momentach kobiecie, że jest najważniejsza, wówczas czuje się doceniana. Zainteresowanie jej życiem, myślami, uczuciami, pytanie o jej potrzeby, okazywanie, że ceni się jej zdanie i rady, okazywanie, że nie uważa się jej obecności za jakąś oczywistość – to oczekiwania wyrażane przez kobiety. Spójność. Kobiety oczekują też, że słowa i czyny mężczyzny będą spójne. Jeśli swoim postępowaniem rozmija się z tym, co deklaruje, kobieta może poczuć się zmanipulowana, mieć wrażenie, że partner ją okłamuje albo nie liczy się z nią. Oparcie. Mężczyźni są coraz mniej skorzy by iść na taki układ, bo honor jest dla nich ważny i nie chcą łatki bankomatu, nie chcą też czuć się niesprawiedliwie eksploatowani, toteż kobiety częściej muszą brać większą dozę tego celu na siebie, wciąż jednak zdarza się, że oczekują, by partner gwarantował związkowi, rodzinie stabilizację finansową. Asertywność. Kobiety pragną, by mężczyzna był asertywny. Potrafił w razie potrzeby wyraźnie zasygnalizować swoje stanowisko, wstawić się za związkiem, kiedy jego interes jest zagrożony. Chcą też, by asertywnie, bez agresji, wyrażał swoje potrzeby, emocje. Na przykład męski gniew nie jest dla kobiet jakąś ocenzurowaną emocją gorszej kategorii o ile oczywiście mężczyzna wyraża go panując nad sobą, robi to bez agresji oraz bez wywoływania poczucia zagrożenia u osób w otoczeniu. Spełnienie. Kobiety pragną, by ich seksualne potrzeby nie były lekceważone. Chcą mieć możliwość ekspresji seksualnej w zgodzie z wartościami ważnymi dla związku. Współczesne kobiety skłonne są niekiedy przejmować inicjatywę, ale nie chcą, aby całokształt tych starań spoczywał na ich barkach. Źle znoszą, kiedy mężczyzna staje się w tym zakresie zbyt bierny i opieszały. Wrażenie częściej niż od święta. Kobiety mają swoje oczekiwania względem wyglądu mężczyzny. Dla mężczyzny z reguły jasnym jest, że należy okazać należyty szacunek pracodawcy, współpracownikom, klientom poprzez adekwatny strój w miejscu pracy. Jasnym jest, że wybierając się na uroczystość, do kościoła czy do teatru należy się właściwie ubrać. Dlaczego więc miałoby być inaczej w związku? Jeśli stanowi to swoistą normę, chodzenie w dresie po domu może nie stanowić problemu o ile ta formuła nie jest nadużywana i zdarzają się od niej dobre odstępstwa. Tym niemniej warto mieć na względzie, że kobiety traktują partnera trochę jak swoistą wizytówkę własnego dobrego gustu, zaś jego wygląd w pewnym sensie jak miernik tego, czy mężczyźnie wciąż jeszcze zależy. Niektórym kobietom bardzo trudno mieć wrażenie, że dla partnera relacja jest ważna, jeśli nie dba on o siebie, nie podejmuje świadomych wysiłków na rzecz wzbudzania w drugiej osobie pozytywnych odczuć, nie okazuje partnerce szacunku należytą troską o swój wygląd, którym komunikuje się przecież stosunek do samego siebie oraz do otoczenia. Podsumowując, jeśli mężczyzna chce, by jego związek z kobietą dobrze działał, sprawdzał się, warto by troszczył się o niego systematycznie, a nie tylko od święta. A czego mężczyźni oczekują od kobiet i jak wyglądałaby instrukcja obsługi faceta? To temat na odrębny artykuł… Natomiast przemyślenia o tym, jakie błędy w relacjach popełniają zwłaszcza faceci, można znaleźć tutaj.
  5. Psycholog o Tinder, czemu Tinder rozczarowuje, zawodzi

    Jak to się dzieje, że aplikacja tak często nie sprawdza się? Nie można powiedzieć, że nie działa wcale, ale z pewnością wiele osób rozczarowuje, a nawet mocno zawodzi. Czemu tak jest? Bo woda sodowa uderza do głowy Jak już jakiś czas temu zauważył noblista Daniel Kahneman, gdy człowiek ma zbyt wiele opcji, drastycznie zawyża wymagania. Efekt jest taki, że ludzie ustawiają się w długich kolejkach do osób najbardziej urodziwych, a robią tak nawet jednostki o zupełnie przeciętnej urodzie. Ci przystojniacy i te piękności o których i które zabiegają tłumy uderzają natomiast oczywiście do co najmniej równie atrakcyjnych, a najchętniej celebrytów, aktorów, bogaczy. „Szóstki” podbijają do „dziewiątek” i „dziesiątek”, a to powoduje rozczarowanie, bo ci „z wyższej półki” skłonni są przeciętniaków co najwyżej wykorzystywać. Promują więc własne Instagramy, blogi, vlogi i wykorzystują aplikację do promocji swojej osoby w mediach społecznościowych albo oczekują zabawiania bądź szybkiego zaspokojenia ściśle określonych potrzeb. Na ich warunkach, oczywiście! Bo to mało prawdopodobne, by Tinder zadziałał Jak pokazują różne badania, duża część użytkowników, zwłaszcza kobiet, korzysta z aplikacji żeby się dowartościować, dla atencji, by połechtać swoje ego. Spora część osób robi to wyłącznie dla rozrywki, aby poczatować i pooglądać profile. Dużo ludzi, zwłaszcza mężczyzn, szuka tam jedynie przygodnych znajomości. Statystyki też nie stoją po stronie osoby, która liczy na poznanie tam kogoś do sensownej relacji. Dane z 2015 pokazują, że tylko 54% użytkowników to single. Niemal połowa przesunięć w prawo idzie więc od razu na marne. Bo nadmiar utrudnia lub udaremnia wybór Wspomniany noblista wykazał też, że przy nadmiarze opcji do wyboru człowiek po prostu traci głowę, ma ogromny problem z podjęciem decyzji. W rezultacie najczęściej nie wybiera nic. Bo powodzenie psuje motywację Osoby, o które zabiega wielu innych użytkowników nie mają motywacji do angażowania się w poszukiwanie partnera. Stają się egocentryczne i roszczeniowe – skoro czują, że mają takie wzięcie, zaczynają wymagać specjalnego traktowania, mają się za lepsze. Czasem wyciąga to z nich tendencje narcystyczne. W wyniku otrzymywania tak dużej atencji od otoczenia mocno podwyższają wymagania wobec innych przy jednoczesnym ograniczeniu własnych wysiłków. A przecież flirt to zabawa dwuosobowa, zaś do tanga trzeba dwojga. Inaczej to nie zadziała. Do budowania relacji od początku potrzebne jest partnerskie podejście. Książęta i księżniczki na starcie uniemożliwiają więc sobie tworzenie sensownych związków. Bo nie jest to w interesie producenta Gdyby aplikacja była skuteczna, firma by splajtowała, bo malałaby liczba klientów. Perfidne algorytmy i strategiczne podtrzymywanie złudzeń jest natomiast w interesie aplikacji. Klient ma być kuszony piękną perspektywą i jednocześnie odpowiednio, na granicy wytrzymałości frustrowany – wtedy jest najbardziej zmotywowany do zakupu specjalnych funkcji, bo wzmaga się w nim determinacja. Potrzeba posiadania tych funkcji jest wykreowana przez twórców aplikacji, która przecież mogłaby działać inaczej, przychylnie dla użytkownika. Tylko że wtedy zyski byłyby niższe. Najlepiej więc, by użytkownik nie wiedział na czym stoi, nie miał rzetelnych informacji, a od pewnego czasu nie mógł nawet sprawdzić, kiedy rozmówca był online (funkcję tę usunięto). Za łatwo byłby wtedy w stanie zorientować się, że nie jest przez niego poważnie traktowany. Lepiej by był trzymany w niepewności, łudził się, że druga strona może nie jest online i wkrótce odpowie. Wydłuża to czas korzystania z aplikacji, co zwiększa prawdopodobieństwo zakupu specjalnych funkcji. To bezwzględna gra o $$$. Bo ludzie są zblazowani i zrobienie wrażenia graniczy z cudem W zamierzchłych czasach przed Internetem ludzie mogli zaimponować innym nieco łatwiej niż ma to miejsce dzisiaj, gdy każdy wszystko już widział i widuje wciąż na co dzień. Bywamy przesyceni różnorodnymi bodźcami, znudzeni tym, wręcz zblazowani. Wszystko już jest opatrzone, a normalność nie dorasta do pięt temu, co nam imponuje, jest teraz na topie. Mężczyźni rozczarowują kobiety, bo nie są tacy, jak faceci z seriali, filmów, sztuk teatralnych, serwisów plotkarskich, nie podjeżdżają takimi furami i nie noszą nienagannie wyprasowanych białych koszul do drogich garniturów, nie wygłaszają spontanicznie takich tekstów jak bohaterowie popkultury zaprojektowani przez sztab specjalistów. Nie mają wszyscy po 190 cm i kaloryferów na brzuchu. Natomiast kobiety denerwują facetów roszczeniami oraz pasywnością, nie mają wszystkie talii osy i biustu Pameli Anderson, ale przede wszystkim rozczarowują mężczyzn w sypialni, bo już kilkunastoletni chłopcy widzieli w sieci praktycznie wszystko, co da się w niej zrobić i znają na wylot każdy rodzaj kobiecej urody. W rezultacie im nawet nie chce się o to jakoś specjalnie zabiegać, tak samo jak dziewczętom nie chce się kokietować. Niejednej osobie wydaje się, że jej się należy; mało komu przychodzi do głowy, że realnie trzeba coś dać od siebie. Bo ludzie wzajemnie się okłamują Nie jest to wyłącznie przypadłością Tindera, bo w ogóle użytkownicy serwisów randkowych kłamią. Kobiety odejmują sobie parę lat, wstawiają zdjęcia z okresu młodości oraz fotografie niekiedy tak bardzo wyretuszowane lub zrobione z tak korzystnej perspektywy, że ciężko potem poznać na ulicy przedstawione na nich panie. Mężczyźni natomiast też wrzucają zdjęcia sprzed jakiegoś czasu i używają filtrów retuszujących zdjęcia, ale również dodają sobie średnio parę centymetrów wzrostu i oszukują w kwestii formy zatrudnienia. Obie strony kłamią na temat statusu i sytuacji życiowej żeby podwyższyć swoją atrakcyjność. Problem polega na tym, że wszystkie te manipulacje i kłamstwa w końcu wychodzą na jaw. Tinder, pułapka na czas i portfele samotnych serc Podsumowując, jest naprawdę sporo poważnych przyczyn, z powodu których aplikacje randkowe, w tym także Tinder, nie sprawdzają się. Wbrew pozorom nie tylko w przypadku przeciętnie wyglądających osób, ale również tych wszystkich zagubionych „dziewiątek” i „dziesiątek”. Tinder to skok na kasę samotnych serc.
  6. Mężczyźni a pornografia i inne używki

    Większość ludzi oglądających pornografię robi to, bo po prostu erotyczne bodźce sprawiają im przyjemność. Nie jest im to niezbędne. W ich wypadku nie ma co doszukiwać się drugiego dna w aktywności polegającej na oglądaniu zgodnych z prawem takich czy innych treści dla dorosłych. Czasami ludzie robią to w pojedynkę, innym razem w gronie znajomych albo z partnerem bądź partnerką. Niekiedy używają pornografii trochę jak źródła inspiracji, podniety, afrodyzjaku bądź swoistego filmu instruktażowego. Spore zainteresowanie treściami erotycznymi pojawia się zwłaszcza u osób młodych, którym świat seksu wydaje się szczególnie pociągający, bo to coś jeszcze tajemniczego, nowego, a poza tym w pewnym okresie dorastania hormony buzują. Ich wielkie zaciekawienie bynajmniej zatem nie dziwi. Tym niemniej okazuje się, że pornografią niezwykle żywo interesują się również takie osoby dorosłe, którym właściwie nie wydaje się to tak naprawdę jakoś szczególnie przydatne czy potrzebne. W wyniku tego zafascynowania szybko dochodzą do etapu, kiedy właściwie z każdej perspektywy widziały już wszystko wykonane na wszelkie możliwe sposoby. W wyniku tego niektórzy robią się zblazowani, zaczynają mieć skrajnie przedmiotowy stosunek do partnera, tracą radość z seksu z żywą osobą albo przywiązują do tej aktywności niebywale dużą wagę. Istnieje pewien odsetek osób, które sięgają po pornografię impulsywnie, niemal lub dosłownie nałogowo. Robią to po to, żeby lepiej się poczuć, co bez tego typu wrażeń jest dla nich trudne do osiągnięcia lub nawet niemożliwe. Pragną tego jak łyku świeżego powietrza po długiej podróży w dusznym, zatłoczonym środku transportu albo jak palacz pragnie papierosa po dłuższej przerwie od nikotyny. Potrzebują bodźców pornograficznych żeby radzić sobie z frustracją, dużym stresem, ciężkimi chandrami lub wręcz depresją, a ilekroć korzystają z tej strategii zaniedbują trening innych umiejętności radzenia sobie z tymi problemami. Doraźnie, na krótką chwilę ten sposób działa – przynosi krótkotrwałą ulgę. Po niej nieuchronnie stany przygnębienia względnie szybko powracają. Czasem nawet są bardziej dotkliwe, bo wzmożone przez poczucie winy, wstyd czy żal do siebie o nieumiejętność powstrzymania się przed sięgnięciem po pornografię. Część tych osób nie zdaje sobie sprawy, że próby „samoleczenia” swoich przewlekle negatywnych nastrojów używkami w perspektywie czasu pogarszają sprawę. Te próby czynią człowieka jeszcze bardziej podatnym na emocjonalny ból towarzyszący stresowi, smutkowi czy frustracji, a poza tym pozbawiają okazji do trenowania innych, zdrowych sposobów radzenia sobie. Używki są jak triki, które chwilową odwracają uwagę od problemów nijak ich nie rozwiązując, a często mnożąc kolejne lub pogłębiając już istniejące. Faceci często tego nie rozumieją. Strategie radzenia sobie bazujące na używkach czasami całkiem solidnie maskują problem – stopniowo to używki stają się widocznym na pierwszy rzut oka kłopotem, a nie frustracja czy przewlekle zły humor albo niemal codzienne rozdrażnienie. Kiedy do gabinetu psychologicznego przychodzi ktoś mówiąc, że ma problem z pornografią, z reguły to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią kryje się znacznie więcej – nierzadko są to problemy małżeńskie, seksualne, a także depresja, inne uzależnienia, poważne a nierozwiązywane latami trudności osobiste bądź psychologiczne. Żyjemy w czasach, w których dla wielu mężczyzny jawi się jako katastrofa kontakt z kobietą, która nie zna pornografii. Z drugiej strony dla kobiety katastrofą bywa czasami nie tyle samo oglądanie pornografii przez mężczyznę, co fakt, że zna on ten świat na wylot. Ich poziom znajomości tego tematu i stopień zainteresowania tym zagadnieniem nierzadko tak dalece od siebie odbiegają, że zaczyna to prowadzić do poważnego rozłamu w relacji. Warto dobrze się zastanowić, czy przypadkiem przyczyny tego stanu rzeczy nie stanowi tak zwane uzależnienie od pornografii, które jest dolegliwością możliwą do pokonania w trakcie psychoterapii. Trzeba jednak pamiętać, że rozpoczęcie tego procesu często prowadzi do odsłonięcia wszystkiego, co kryje się pod spodem, i co dotyczy zwykle nie tylko jednej osoby, ale pary. Niezwykle rzadko jest tak, że do przepracowania w trakcie kryzysu relacji ma coś tylko jedna strona…
  7. Czy spadek namiętności oznacza koniec związku?

    Średnio po 2-4 latach relacji namiętność maleje. Nierzadko doprowadza to do rozstania. Bez dużej namiętności niektórym ludziom trudno jest funkcjonować w związku. Jeśli dla kogoś na danym etapie życia ten aspekt jest priorytetem, relacja prawdopodobnie nie przetrwa dłużej niż kilka lat. Taka osoba będzie bowiem stale doświadczać rozczarowania i frustracji, że namiętność przestała być tak intensywna, jak na początku. Wbrew pozorom w grupie takich osób nie znajdują się jedynie ludzie młodzi, bo do jakości życia seksualnego ogromną wagę przywiązują mężczyźni i kobiety w różnym wieku. Spadek namiętności jest nieuchronny, ale nie musi być drastyczny i stanowić tragedii. Lepiej pod tym względem radzą sobie pary szczególnie dobrze dobrane (kiedy kobieta jest rzeczywiście w typie mężczyzny i odwrotnie, choć w przypadku panów to istotniejsze). Łatwiej sobie z tym radzą również pary o silnie sprecyzowanych preferencjach seksualnych lub wręcz fetyszach. Tego typu skłonności to swoisty samograj, który pobudza i jest źródłem przyjemności nawet wtedy, gdy namiętność nie jest taka, jak na początku związku. Lepiej są w stanie podołać tej sytuacji również takie pary, które dokładają starań, by namiętność całkiem nie wygasła, nie odpuszczają, nie rozleniwiają się. Znaczenie ma też to, czy inne składniki miłości są mocne. Jeśli brakuje życzliwości, ciepła, zaufania, przyjaźni oraz perspektyw na wspólną fajną przyszłość wtenczas spadek namiętności może być dla związku wręcz niszczycielski, prowadzić do rozpadu relacji lub zdrad. Kiedy ogień przygasa, trzeba dorzucić do paleniska, ale nie każdy ma powód i nie każdemu się chce. Zwłaszcza, gdy ogrzewa się już przy innym ognisku. Źle ze zmniejszeniem namiętności radzą sobie osoby, które w wyniku tego stanu rzeczy tracą też motywację do dbałości o siebie. Gdy trochę maleje wena do igraszek, niektórzy przestają przywiązywać wagę do atrakcyjnego wyglądu, co z kolei jeszcze bardziej pogarsza sprawę, bo tym mniej podobają się sami sobie oraz partnerowi czy partnerce. Zdarza się też, że niektórzy do tego tematu podchodzą wręcz cynicznie i starają się uzyskać jak największe korzyści dopóki trwa namiętność, a potem na jak najbardziej dogodnych warunkach rozstać się. Ze zrozumiałych względów nie jest w ich interesie podtrzymywanie znajomości, gdy ten jej aspekt przestaje działać jak niegdyś. Niektórym ludziom po pewnym czasie odechciewa się obcować seksualnie wciąż z tą samą osobą, którą znają na wylot i z którą kontakt nijak już ich nie ekscytuje. Jeśli proces ten bardzo się pogłębi, żaden powiew świeżości może nie być w stanie oczyścić tej atmosfery, dlatego warto reagować możliwie wcześnie – zanim rutyna całkowicie zdominuje zbliżenia. W perspektywie lat starzejemy się i brzydniemy. Nie każdy jest w stanie się z tym pogodzić i godnie to przyjąć. Niektórzy z ogromną determinacją poszukują wówczas potwierdzenia swojej atrakcyjności i dlatego wynoszą sferę seksu na piedestał. Pozostałe aspekty funkcjonowania związku przestają mieć istotne znaczenie i wobec tego tracą swoją moc w zakresie scalania relacji. Czasem z powodu zobowiązań taki związek staje się pusty i trwa, a para wegetuje, innym razem więź ulega rozpadowi. Czasami namiętność drastycznie maleje zwłaszcza po jednej ze stron z powodu jakichś problemów zdrowotnych czy psychologicznych. Rozwiązanie ich może znacząco poprawić sytuację, więc w razie potrzeby warto skorzystać z konsultacji ze specjalistą. Jeśli chodzi o seksuologa, to najlepiej by był to lekarz medycyny. Rozmowa z psychologiem, psychoterapeutą przydaje się natomiast zwłaszcza wtedy, gdy namiętność mocno zmalała w wyniku poważnych trudności w związku, a nie z powodu jakichś schorzeń organizmu u któregoś z partnerów. Podsumowując, wiedząc, że zmniejszanie się namiętności jest nieuchronne w każdej relacji, warto mieć do tego odpowiedni stosunek, nie robić z tego faktu dramatu, a ponadto na tyle, na ile to możliwe przeciwdziałać temu zjawisku nie pogarszając mimochodem sprawy. Jeśli natomiast ktoś jest świadom, że w danym okresie życia elektryzujący, bujny seks to dla niego absolutny priorytet, warto by był szczery ze sobą i z innymi. W przeciwnym wypadku prawdopodobnie skrzywdzi samego siebie i drugą osobę, która może się zaangażować niepotrzebnie licząc na poważny związek w sytuacji, gdy w perspektywie mogłaby tak naprawdę liczyć na co najwyżej kilkanaście miesięcy bądź kilka lat znajomości. Tylko kogo dzisiaj stać na taką szczerość?
  8. Wolne i wolni – mimowolnie bez pary

    Bywa, że pomimo odczuwania potrzeby związku uczuciowego, a nawet deklarowania takiej chęci i podejmowania pewnych ruchów w celu poszukiwania drugiej połówki, niektóre osoby nie są w stanie stworzyć relacji. Nie będziemy tu wnikać w to, jaka jest pierwotna geneza tego rodzaju trudności. Omijamy zatem szerokim łukiem groźnie brzmiące etykiety jak „lęk przed bliskością”, „samotność z lęku przed odrzuceniem”, „lęk przed zranieniem”, „lęk przed pochłonięciem przez partnera (utratą autonomii)” czy „nieufność potęgowana brakiem pewności siebie (swoich granic, potencjału, priorytetów) lub poczucia własnej wartości”. Skupiamy się konkretnie na problemie, a jest nim przecież nieangażowanie się w związek mimo realnych szans na stworzenie satysfakcjonującej relacji, przy czym nie jest to kwestia wyboru, a raczej wynik chronicznego niezdecydowania, unikania więzi lub dławienia miłości w zarodku. Na czym może polegać problem? Bycie samemu nie wiąże się z ryzykiem zranienia; ból samotności jest przynajmniej znany, bywa wręcz oswojony tzn. osoba już do niego przywykła, tymczasem ryzyko krzywdy (złamane serce, rozczarowanie, niespełnienie lub uwikłanie się w trudny układ) jawi się jako znaczące. Wchodzenie w związek wymaga zajęcia stanowiska w sprawach, które mogą być tematem różnych dylematów, nierozstrzygniętych konfliktów wewnętrznych. Mogą one dotyczyć wizji własnej osoby, najważniejszych oczekiwań, stosunku do wymogów społeczności, w której się żyje, przewidywań dalszego scenariusza, podejścia do kwestii jak posiadanie dzieci, ale także bardziej fundamentalnych kwestii jak niewiedza o własnej preferencji seksualnej lub ukrywanie rzeczywistych preferencji z obawy przed ostracyzmem bądź nietolerancją. Bycie samemu jest czymś, co się zna i jest względnie proste, a związek to w jakiejś mierze niewiadoma, potencjalne komplikacje. Na to nie każdy jest gotów, nie wszyscy mają po prostu czas stale angażując się w robienie kariery lub goniąc za wciąż „uciekającymi celami”. Nowy związek może być na początku wymagający, bo ludzie się docierają; wymaga to pewnej determinacji i dobrej woli, o którą nie zawsze łatwo, gdy na przykład ma się złe doświadczenia. Bycie z kimś wymaga pewnego wysiłku: zaangażowania, aktywnego słuchania, empatii, komunikowania skrywanych przemyśleń, ujawniania emocji, budowania zaufania, a to wszystko bywa niekiedy trudne lub osoba z różnych względów nie jest na to gotowa (na przykład potrzebuje szczególnie dużo okazji do wyżalenia się, wygadania i przerobienia trudnych emocji nim sama zdoła zaoferować to potencjalnemu partnerowi). Budowanie relacji wymaga pewnych kompetencji interpersonalnych i komunikacyjnych, których czasem brak, a trening, nawet „w żywiole” wydaje się ponad siły lub nadmiernie obciążający, a w każdym razie mało kuszący, bądź wręcz uciążliwy, trudny. Problemem może być bardzo duża nieśmiałość nieomal paraliżująca ilekroć pojawia się sposobność, by poznać kogoś uznawanego za interesującego. Wchodzenie w związek to perspektywa, która może wzbudzać obawy u osoby, która ma niskie poczucie własnej wartości; mogą temu w takim wypadku towarzyszyć myśli, że nie jest się tego wartym, że nie ma się dość do zaoferowania, że nie podoła się temu, że zawiedzie się partnera lub kogoś zrani, że nie wywiąże się ze swoich zobowiązań, zawiedzie, że gdy się kogoś do siebie dopuści to wyjdą na jaw wszelkie deficyty i niedoskonałości niemożliwe do zaakceptowania. Wchodzenie w związek wymaga specyficznej gotowości: chęci związania się z kimś, „miejsca” na relację (wystarczającej ilości zasobów – przede wszystkim czasu i zaangażowania), ewentualne zamknięcia za sobą spraw związanych z poprzednim związkiem, odżałowanie wcześniejszych strat i przeżycie swoistej „żałoby” po zakończonych relacjach. Dojrzałe uznanie za zamknięte poprzednich rozdziałów i zwrócenie się rzeczywiście ku teraźniejszość, by móc zacząć budować przyszłość, zamiast stale żyć przeszłością, rozpamiętywać lub liczyć na rekonstrukcję czegoś, co w istocie minęło i nie wróci. Działa narcyzm i dana osoba usiłuje kompensować swój głęboki brak poczucia własnej wartości poprzez perfekcjonizm, a konkretnie stawianie nierealnych wymagań wobec relacji. Być może chodzi o skrajnie wygórowane oczekiwania wobec partnera albo niemożliwe do zrealizowanie pragnienie stale skrajnie intensywnej namiętności typowej dla wczesnych początków związków miłosnych. Tak czy owak wizja jest dalece odrealniona i praktycznie uniemożliwia nawiązanie autentycznej relacji uczuciowej. Przedstawiona lista czynników rozpraszających, odwracających uwagę lub stojących na drodze do nowego związku jest długa, ale bynajmniej nie wyczerpuje tematu. Jedynie akcentuje możliwe warianty zdarzeń. Rozpoznanie składników problemu może być wstępnym etapem psychoterapii. Wcale niełatwej, ale jakże owocnej z perspektywy osoby, która po usunięciu blokad może nagle dojść do wniosku, że sama rzucała sobie kłody pod nogi i nie stwarzała w swoim życiu przestrzeni na relację, lub wręcz była na nią tak naprawdę zamknięta. Na koniec krótko poradnikowo... Nie mąć wody, by się zdawała głębsza – spójrz w taflę jak w lustro i uczciwie zmierz się z własnymi deficytami oraz problematycznymi działaniami, które stoją na drodze do udanego związku. Nie wykonuj ruchów pozorowanych, które niby mają wywołać zmianę – miej odwagę sięgać po to, czego pragniesz, zamiast ograniczać się do przebierania spośród opcji, które się napatoczą. Nie siedź z założony rękami – mijający czas może być czasem miłości, jeśli tylko naprawdę tego zechcesz i energicznie o to się postarasz. „Tyle z życia masz, ile dasz” mówi pewna piosenka, i analogicznie jest w przypadku nowych znajomości. Przemóż się, zdław opór i skontaktuj z osobą, która cię interesuje zamiast wiecznie czekać, aż ktoś wykona pierwszy ruch. Najlepszym lekarstwem na nieśmiałość jest robienie tego, co cię onieśmiela. Jeśli akurat nie masz nikogo na oku, zważ, że szukanie bądź selekcja spośród dostępnych opcji to też pewien wysiłek, który warto podjąć. Romantyczne scenariusze, miłość od pierwszego wejrzenia, zakochanie spadające nagle jak grom z jasnego nieba nie są standardem (i nie dają gwarancji, że związek będzie udany). Zwłaszcza, jeśli jesteś kobietą, nie udawaj, że zmiany obyczajowe się nie dokonały i nadal obowiązują dawne skrypty, odtwarzające romantyczny scenariusz. Ludzie znajdują się za pośrednictwem Internetu… bywa, że zakochują się po czasie, choć pracowali w jednej firmie… zdarza się, iż zauważają siebie dopiero wskutek szczególnego splotu okoliczności, chociaż mijali się na korytarzu nieomal każdego dnia… nierzadko impuls do wzajemnego poznania wychodzi ze strony kobiet, które coraz częściej wychodzą z inicjatywą, bo „poszukiwanych” mężczyzn w Polsce jest po prostu znacznie mniej niż „poszukiwanych” kobiet (w populacji ogólnie jest więcej kobiet; mniej jest mężczyzn wykształconych; więcej jest biernych zawodowo i bezrobotnych; zdecydowanie więcej mężczyzn stosuje strategie ucieczkowe unikając wyzwań poprzez różnorodne metody marnotrawienia czasu; więcej jest mężczyzn niedbających o wygląd, formę; osoby popełniające przestępstwa to w zdecydowanej większości mężczyźni; wprawdzie na depresję częściej chorują kobiety, ale to mężczyźni częściej popełniają samobójstwa).

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

×