Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazuje wyniki dla 'depresja' w artykułów.


Nie można odnaleźć tego co szukasz? Spróbuj wyszukać:


Więcej opcji wyszukiwania

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 49 wyników

  1. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Jak postępować gdy Twój bliski choruje na depresję.

    Dużo miejsca na naszym blogu poświęcamy osobom cierpiącym na depresję. Dziś chciałabym się zwrócić do osób bliskich chorym na to poważne zaburzenie, które na co dzień muszą sprostać wielu wyzwaniom. Depresja u partnera powoduje dezorganizację dawnego życia. Dzielone do tej pory obowiązki spadają w całości na drugą osobę, od której dodatkowo wymaga się aby wspierała też chorego. Tak duża zmiana, nowa, trudna sytuacja, obciążenie wieloma aspektami codziennego funkcjonowania oraz poczucie odpowiedzialności za życie drugiego człowieka powoduje, że partnerzy chorych osób też powinni otrzymać pomoc. W Polsce około 1,5 miliona osób choruje na depresję - ich bliskich może być dwa razy więcej. Początki depresji łatwo przeoczyć. Zmęczenie, zniechęcenie, rezygnacja, negatywne nastawienie – możemy ich doświadczać będąc zupełnie zdrowymi. Trudności w znalezieniu pracy lub obawa przed zwolnieniem, strata kogoś bliskiego, zerwane relacje, lęk przed egzaminem, niepewność co do przyszłości – wszystkie te i wiele innych codziennych wyzwań może powodować krótkotrwałe pogorszenie nastroju. Zdrowi ludzie poradzą sobie z kryzysem i będą dobrze funkcjonować w przyszłości. U chorych na depresję każdy trudny epizod powoduje pogłębienie się choroby. Jeśli zauważasz u bliskiej Ci osoby nawracające niskie oceny wystawiane samej sobie, rozpamiętywanie porażek, smutek, porzucenie zajęć, które do tej pory lubiła wykonywać, zaburzenie apetytu lub snu zwróć na to uwagę. Sprawdź też jakie ma nastawienie co do przyszłości, czy nie jest też obciążone negatywnym myśleniem. Aron Beck, ekspert w terapii depresji z uniwersytetu w Pensylwanii przeprowadził badania, które dowiodły, że depresja zaburza nie tylko emocje ale i procesy myślowe. Chorzy widzą głównie negatywny obraz świata. Na przykład: pokazywano im dwa obrazki: jeden przedstawiał siedzącą wokół stołu wesołą, świętującą grupę ludzi, a drugi te same osoby, pogrążone w smutku, stojące wokół trumny. Osoby chore na depresję zapamiętywały scenę z pogrzebu znacząco częściej niż badane w ten sam sposób osoby zdrowe. Porozmawiajcie. Osoba zagrożona depresją będzie obwiniała i krytykowała samą siebie nieadekwatnie do sytuacji, w której się znajduje – jej szklanka będzie zawsze w połowie pusta. Może Cię to irytować, ale pamiętaj, że Twój bliski cierpi z tego powodu, jest przekonany, że jest beznadziejny, że wszystkich zawiódł i na nic lepszego nie stać go ani nie zasługuje w przyszłości. Jeśli obserwujesz, że taki stan utrzymuje się u Twojego partnera minimum od dwóch tygodni postaraj się przekonać go do wizyty u specjalisty psychologa lub psychiatry. Umów też wizytę do lekarza endokrynologa aby wykluczył schorzenia tarczycy, które dają podobne objawy jak zaburzenie nastroju. Pomagając w profesjonalny sposób choremu pomagasz też sobie. Ty też potrzebujesz wsparcia i wiedzy jak radzić sobie w trudnej sytuacji i jak zadbać o chorego, ale i o siebie. Perswaduj i nalegaj na zapisanie się na wizytę. To może być trudne. Dla wielu osób problemy psychiczne to tematy wstydliwe i same konsultacje uważają za stygmatyzujące. U osób chorych na depresję myśl o konieczności udania się do specjalisty może ją jeszcze potęgować, bo tylko w ich mniemaniu potwierdza, że są nic nie warci. Dlatego przygotuj się do rozmowy. Wybierz moment kiedy chory jest w lepszym nastroju. Mów o depresji jak o chorobie somatycznej, która jest uleczalna. Zaplanuj coś przyjemnego po wizycie. Chwal za dobrze podjętą decyzję. Czym szybciej depresja zostanie zdiagnozowana i chory uzyska profesjonalną pomoc tym większe ma szanse na powrót do zdrowia i uniknięcie pogłębienia się choroby, bardzo trudnej dla obu stron. Depresja jest chorobą, która prawidłowo leczona – mija. Jej przebieg może być długotrwały, mogą pojawiać się nawroty, ale bardzo ważne jest to, żebyście Ty i cierpiący na to zaburzenie mieli świadomość, że jest to choroba uleczalna. Dobre wyniki leczenia uzyskuje się w 70-80% jeśli depresja jest wcześnie zdiagnozowana, chory bierze zalecone leki oraz uczestniczy w psychoterapii. Jak każde schorzenie depresja pociąga za sobą zmiany w życiu całej rodziny. Wymaga ona od bliskich uruchomienia olbrzymich pokładów cierpliwości, akceptacji i zachowania stabilności emocjonalnej. Rola rodziny w leczeniu depresji jest olbrzymia. Chory spotyka się z lekarzem czy terapeutą kilkadziesiąt minut w tygodniu, a z bliskimi przebywa cały czas. Powinni mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Odrzucenie, wykluczenie czy niezrozumienie pogłębia depresję. Postaraj się „oswoić chorobę”: sam udaj się do specjalisty psychologa aby dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Zapytaj skąd czerpać wiedzę o depresji, które książki najlepiej przeczytać, do jakich grup wsparcia dołączyć. Dopilnuj aby chory brał leki (w przypadku gdy zostaną przepisane) i chodził na konsultacje. Zaakceptuj fakt, że chory nie wykonuje nawet prostych czynności, które kiedyś bez problemu robił. To choroba powoduje, że nie może tego zrobić. Twoje wsparcie i zrozumienie jest dla niego najważniejsze. W depresji wahania nastroju są cykliczne. Jeśli chory czuje się lepiej i ma chęć na wyjście, spotkania się ze znajomymi – wykorzystajcie to. Pozytywne emocje i przebywanie wśród innych ludzi wzmacniają terapię. Rozmawiaj z chorym. Pozostawienie go sam na sam z jego myślami nie jest korzystne, bo te myśli są negatywne. Jego sposób postrzegania świata się zmienił a prowadzona w odpowiedni sposób rozmowa ma funkcje terapeutyczne: możesz u swojego bliskiego zauważyć, ze tendencyjnie wybiera fakty, tylko te które świadczą o jego słabości, a pomija lub przeinacza rzeczy pozytywne. Pokaż mu jego osiągnięcia choćby drobne i doceń za to; nie daj się wciągnąć w pułapkę uogólnień i czarno-białego myślenia. Jeśli przypadkiem upuści kubek z herbatą, wytłumacz, że nie oznacza to, że jest niezdarą w każdym aspekcie życia i nic nie potrafi zrobić; nie pozwalaj aby ‘czytał Ci w myślach”. Chory na depresję jest bardzo wrażliwy na zachowanie i ton głosu drugiej osoby oraz odnosi wszystko do siebie – w negatywny sposób. Twoje zniecierpliwienie może interpretować jako odrzucenie, czym umocni niska ocenę samego siebie; okazuj akceptację i empatię, ale nie zachęcaj do użalania się nad sobą. Unikaj słów „musisz” czy „powinieneś”. Konieczność zrobienia czegoś może być dla chorego przytłaczająca. Raczej proponuj, w niezobowiązujący sposób, włączenie się do wykonania czynności, które kiedyś lubił; zachęcaj do podjęcia aktywności mówiąc w liczbie mnogiej „chodźmy, zróbmy”. W leczeniu chodzi o to, aby u chorego wywołać wewnętrzną chęć działania, a nie przymus oraz żeby był pewien, że może liczyć na obecność drugiej osoby. Pilnuj aby w czasie ciężkiego epizodu czy nawrotu depresji Twój bliski nie podejmował ważnych decyzji życiowych. Niska samoocena może wywołać myśli u chorego, że do niczego się nie nadaje i w związku z tym chęć porzucenia pracy. Obniżony popęd seksualny, może prowadzić do poczucia winy za zmarnowane życie partnera i postanowienia o rozwodzie. W takich chwilach okazuj spokój, życzliwość, uczucie i przypominaj choremu, że jego myśli wywołane są chorobą, gorszym samopoczuciem, ale razem pracujecie nad tym aby minęły. Nie zapominaj, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do samobójstwa. Jak podają różne statystyki policyjne i medyczne w Polsce od 15 do 25% chorych na depresję popełnia samobójstwo i to często w czasie widocznej dla bliskich fazie poprawy. Lepsze samopoczucie bliskiego może Cię uspokoić, a właśnie wtedy powinieneś być wyczulony na myśli i działania zwiastujące możliwość podjęcia próby samobójczej. Chory wydawałoby się, że wraca do zdrowia a on podjął decyzję, ze najlepszym sposobem zatarcia jego winy za to jaki jest będzie odejście. Twój bliski nie powie o tym wprost. Powinno Cię zaniepokoić, jeśli będzie wspominał o śmierci, ulotności i nietrwałości życia, uporządkowaniu swoich spraw, testamencie czy pożegnaniu. Obserwuj jego zachowanie. Zwróć uwagę czy nie gromadzi dużych ilości leków, podejmuje ryzykowne zachowania czy zgłasza chęć przebywania w samotności. Najlepiej zadzwoń wtedy po pogotowie. Lekarz oceni skalę niebezpieczeństwa i zaleci obserwacje w szpitalu psychiatrycznym. Zadbaj o siebie. Ciągła opieka nad chorym, dostosowanie trybu życia do cyklów choroby i wahań nastroju cierpiącego, ciążące odium choroby psychicznej, zagrożenie samobójstwem są wycieńczające dla bliskich. Powodują, że może dojść do izolacji społecznej i „zanurzenia się” w chorobie. Nie można do tego dopuścić. Opieka i pomoc bliskiej osobie jest bardzo ważna, ale skutecznie może pomóc tylko bliski, który dba o swoje samopoczucie i zdrowie: zaangażuj najbliższą rodzinę w proces leczenia. Wytłumacz na czym polega depresja i jak postępować z cierpiącym na nią bliskim. Nie dźwigaj całego ciężaru choroby tylko na swoich barkach. Zarówno chory jak i Ty będziecie mieli szerszą grupę wsparcia i możliwość uzyskania pomocy; nie odsuwaj się od przyjaciół i nie zamykaj przed nimi drzwi. Powiedz zaufanym osobom z czym się zmagasz i poproś żeby byli z Tobą w kontakcie. Spotykaj się z nimi i w miarę możliwości włączaj w to chorego; nie porzucaj zajęć, którym oddawałeś się przed chorobą – nie miej wyrzutów sumienia, że zabierasz czas przeznaczony na opiekę nad bliskim. Wykonywanie czynności, które lubisz dadzą Ci siłę aby sprostać w walce z depresją; dbaj o regularny sen, odpowiednią dietę i aktywność fizyczną – dla Ciebie i dla chorego; zaplanuj przyjemne wydarzenia i drobne przyjemności, tylko i wyłącznie dla Ciebie; zwróć się z pytaniami i wątpliwościami, które Cię dręczą do lekarza lub psychologa. Wsparcia ze strony przyjaciół i bliskich, kontynuacja pasji, drobne przyjemności - dla Ciebie będą to chwile wytchnienia, dla cierpiącego na depresję oznaka stabilizacji i może jeden powód do poczucia winy mniej, że z jego powodu musiałeś zrezygnować z wybranych aspektów swojego życia. Bibliografia: David D. Burns „Radość życia czyli jak zwyciężyć depresję” (1999) Zysk i S-ka Poznań H.I.kaplan, B.J.Sadock, V.A.Sadock „Psychiatia kliniczna” (2004) Urban & Partner Robert L. Leahy „Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie” (2004) WUJ Kraków
  2. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: nasz zespół

    mgr Rafał Olszak psycholog kliniczny, psychoterapeuta twórca ocalsiebie.pl nazwa użytkownika na Skype: ocalsiebie Ukończyłem pięcioletnie studia na kierunku Psychologia kliniczna uzyskując tytuł magistra na warszawskim Uniwersytecie Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej. Posiadam przygotowanie teoretyczne i kilkuletnie doświadczenie w indywidualnej praktyce. REALIZUJĘ SPECJALNE PROGRAMY TERAPEUTYCZNE Terapia DDA, zwłaszcza kojenia poczucia krzywdy u Dorosłych Dzieci Alkoholików, psychoterapia dla tzw. "kobiet kochających za bardzo" oraz psychoterapia uzależnienia od pornografii. Ponadto często pracuję z parami, a także z osobami chorującymi na depresję i zaburzenia lękowe. ODBYTE STAŻE KLINICZNE - Akademickie Centrum Psychoterapii i Rozwoju SWPS (Warszawa); - Bródnowski Szpital Wojewódzki; II Klinika Psychiatryczna Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (Warszawa); - Mazowieckie Specjalistyczne Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza (Pruszków); - Oddział Leczenia Zaburzeń Nerwicowych, Grupa Medyczna VERTIMED+ (Warszawa). UKOŃCZONE KURSY Podstawy pomocy psychologicznej Postępowanie terapeutyczne w praktyce klinicznej Praktyka kliniczna w psychiatrii Psychologiczna diagnoza kliniczna Komunikacja terapeutyczna Wywiad psychologiczny Internet Cognitive Therapy Psychologia pozytywna Postępowanie z osobami z zaburzeniami psychicznymi Psychologia optymalnego działania Psychoterapia poznawczo-behawioralna Techniki terapii poznawczej Terapia poznawcza lęku i fobii Terapia poznawcza zaburzeń lękowych Terapia poznawczo-behawioralna zaburzeń osobowości borderline Terapia poznawcza zaburzeń osobowości Psychoterapia integracyjna Postępowanie terapeutyczne w praktyce klinicznej Terapia poznawczo-behawioralna par i rodzin Integracyjna psychoterapia uzależnień Terapia skoncentrowana na osobie Dialog motywujący w praktyce klinicznej Terapia poznawczo-behawioralna zaburzeń odżywiania Integracyjny program zmiany sposobu życia poprzez zmianę schematu Seksuologia i zdrowie reprodukcyjne Strategie współczesnej psychoterapii Praktyka psychologiczna w medycynie somatycznej Psychoterapia dialektyczno-behawioralna Neuropsychologia kliniczna Psychologiczne podstawy rekrutacji i oceny pracowników NURT W JAKIM PRACUJĘ Pracuję w nurcie poznawczo-behawioralnym (psychoterapia poznawczo-behawioralna, CBT tj. cognitive behavioral therapy). Swoją pomoc oferuję zarówno w gabinecie jak i za pośrednictwem Internetu (z wykorzystaniem platformy OcalSiebie.pl oraz programu Skype). Psychoterapia online tym różni się od standardowej formy, że kontakt z każdym klientem mam niemal codziennie. W ramach psychoterapii stosuję doskonale znane klinicystom metody jak i najświeższe techniki – jedne i drugie o potwierdzonej naukowo skuteczności. Nie eksperymentuję z niezbadanymi narzędziami, nie działam brawurowo lecz kładę nacisk na jak najlepsze wykorzystanie możliwie najtrafniej dobranych technik gruntownie sprawdzonych w ramach badań. DLACZEGO TERAPIA POZNAWCZO-BEHAWIORALNA? Wentylacja emocji oraz wgląd częstokroć są niewystarczające do uporania się z problemami natury psychicznej. Nie wystarczy bowiem uznać i wyrazić uczucia oraz zrozumieć problematyczne mechanizmy choć jest to cenne. Aby rzeczywiście dokonać konkretnej i trwałej zmiany konieczna jest transformacja sposobów: myślenia, odczuwania i zachowania. Podczas terapii poznawczo-behawioralnej odbywa się to poprzez wdrażanie do codziennego życia prostych, ale uchwytnych i skutecznych technik. Jeśli ktoś poświęca czas i wysiłek na systematyczne wykorzystywanie tych metod, może spodziewać się sukcesu proporcjonalnego do wysiłku, który wkłada. SYSTEMATYCZNIE MONITORUJĘ SWOJĄ PRACĘ - 91% sesji psychoterapii ocenianych jest jako pomocne, - tylko 20% moich klientów nagle przerywa leczenie, - 98% klientów ocenia moje pisemne raporty jako pomocne, - aż 22% klientów przechodzących terapie uzależnienia od pornografii pozostaje wolnych od nałogu po dwóch latach od zakończenia psychoterapii. [stan z lutego 2017 r.] SUPERWIZJA Korzystam ze wsparcia doświadczonych kolegów i koleżanek po fachu, tzn. korzystam z superwizji koleżeńskiej. Wsparcie innych specjalistów uważam za bardzo cenne. NAJWIĘKSZE DOŚWIADCZENIE Największe doświadczenie mam w psychoterapii depresji, zaburzeń lękowych i zaburzeń osobowości. Ta tematyka interesuje mnie w sposób szczególny. Często pracuję również z DDA (skrót od Dorosłe Dziecko Alkoholika). Prowadzę też terapię uzależnienia od pornografii. Ponieważ żyjemy w epoce burzliwych związków, często pomagam przy okazji różnych kryzysów w relacjach (zdrada, oddalenie się od siebie, problemy seksualne, konflikty). Moimi klientami bywają osoby o różnej orientacji, osoby preferujące tradycyjne relacje ale i niekonwencjonalne związki. Nie ma dla mnie tematów tabu. Wolne terminy, formularz rezerwacji oraz cennik usług mgr Kamila Kubaczyk psycholog, psychoterapeuta uzależnień i współuzależnienia nazwa użytkownika na Skype: live:kamilakubaczyk Przygotowanie teoretyczne: Pięcioletnie studia na kierunku Psychologia, tytuł magistra na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS w Sopocie Studium terapii uzależnień i współuzależnienia, tytuł terapeuty uzależnień w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie (w procesie certyfikacji). Terapia Skoncentrowana na rozwiązaniu - 1 Stopień Doświadczenie zawodowe: • Ośrodek Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Gdyni • Areszt Śledczy w Wejherowie • Ochotnicze Hufce Pracy • 7 Szpital Marynarki Wojennej • Centrum Interwencji Kryzysowej Stawiam na praktykę: W swojej karierze zawodowej oprócz przygotowania merytorycznego jakie zdobyłam na Uniwersytecie Swps oraz w Instytucie Psychologii Zdrowia stawiam na praktykę; prawdziwy, wspierający kontakt z drugim człowiekiem jest dla mnie najważniejszy. Pracowałam w różnych miejscach m.in. Ośrodku Profilaktyki i Terapii Uzależnień, Oddziale Psychiatrii, Centrum Interwencji Kryzysowej, w Areszcie Śledczym. Wierzę, że każdy posiada wewnętrzny potencjał. W pracy z drugim człowiekiem staram się, by klient go dostrzegł, poznał siebie, swoje potrzeby, emocje, by nauczył się je akceptować. Terapia uzależnień: To pracy z osobami uzależnionymi poświęcałam ostatnio najwięcej czasu. Jedynym skutecznym i właściwym sposobem na zatrzymanie i niepogłębiania się uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy leków jest leczenie tzn. terapia uzależnień z zachowaniem abstynencji. Panuje przekonanie, że uzależnienie jest chorobą duszy, ciała i umysłu. W swojej praktyce pracy z osobą uzależnioną oprócz stosowania podejścia strategiczno-strukturalnego staram się patrzyć na człowieka właśnie przez pryzmat tych trzech aspektów. Superwizja: Korzystam ze wsparcia superwizora oraz zaprzyjaźnionych psychologów i psychoterapeutów. Obszary pracy: • Terapia uzależnień • Terapia oraz wsparcie dla rodzin i bliskich, osób dotkniętych uzależnieniem • Wsparcie w kryzysie życiowym (zmiana/utrata pracy, problemy w związku, żałoba, przemoc) • Zaburzenia nastroju (rozpoznawanie, wyrażanie i kontrolowanie uczuć i emocji) • Lęk, stres, trauma • Coaching/Motywacja (asertywność, trudności w komunikacji, rozwój osobisty) • Niskie poczucie własnej wartość Wolne terminy, formularz rezerwacji oraz cennik usług mgr Katarzyna Tuszyńska-Niezgoda psycholog kliniczny, psychoterapeuta uzależnień, psychodietetyk nazwa użytkownika na Skype: katarzyna_405 Wykształcenie: mgr psychologii klinicznej i zdrowia, Uniwersytet SWPS Warszawa psychodietetyk, Uniwersytet SWPS Warszawa dietetyk, Warszawski Uniwersytet Medyczny psychoterapeuta uzależnień, Studium Terapii Uzależnień i Współuzależnienia Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (w toku) Staże: Grupa Medyczna Vertimed + w Warszawie Akademickie Centrum Psychoterapii i Rozwoju Uniwersytetu SWPS w Warszawie Specjalizacja: Specjalizuję się w poradnictwie, pomocy psychologicznej i dietetycznej w przypadkach nadwagi, otyłości oraz w zakresie zaburzeń odżywiania takich jak: jedzenie z napadami objadania się, bulimia psychiczna (bulimia nervosa), jedzenie kompulsywne, jedzenie pod wpływem impulsu, anoreksja psychiczna (anorexia nervosa), ortoreksja, zespół jedzenia nocnego, innych, niespecyficznych. oraz współwystępujących problemach, np: depresja, depresja poporodowa, stres, lęk, fobie, natręctwa, obsesje i kompulsje, wypalenie zawodowe. Prowadzę również poradnictwo dietetyczne oraz coaching dietetyczny dla osób, które chcą zweryfikować swój sposób odżywiania się i styl życia. Pracuję z osobami dorosłymi i młodzieżą a także wspieram i edukuję rodziny, w których występują zaburzenia odżywiania lub otyłość. Moje wykształcenie, doświadczenie i zainteresowania, łączące wiedzę psychologiczną z dietetyką, zapewnią Ci kompleksowe podejście do pomocy w przypadkach zaburzeń odżywiania. Jako specjalista psycholog-dietetyk pomogę Ci odzyskać kontrolę nad jedzeniem i wprowadzić oraz utrwalić nowe nawyki żywieniowe, będę Cię wspierać podczas całego procesu oraz wyposażę Cię w wiedzę i narzędzia niezbędne do samodzielnego, zdrowego funkcjonowania w przyszłości. Gwarantuję Ci indywidualne podejście, pełne zaangażowanie, zrozumienie i wsparcie. W swojej pracy stosuję do zaleceń Kodeksu Etyczno-Zawodowego Psychologa opracowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Metody pracy: korzystam z dorobku różnych nurtów i stosuję te, które będą najwłaściwsze i najbardziej skuteczne dla Ciebie w sytuacji w jakiej aktualnie się znajdujesz zapewniam indywidualne podejście mające na celu rozwiązanie Twoich problemów. stosuję wywiad psychologiczny - aby poznać Ciebie i rodzaj Twoich trudności edukuję z zakresie psychologii i dietetyki - aby pomóc Ci zrozumieć na czym polega problem i jak go rozwiązać wspieram Cię w całym procesie zmiany gwarantuję szacunek i pełne zaangażowanie w pracy z Tobą Wolne terminy, formularz rezerwacji oraz cennik usług
  3. Przyglądając się swojemu obecnemu i przeszłemu życiu spostrzegasz, że powtarzają się w nim pewne schematy, które oceniasz negatywnie, jako problematyczne, nastręczające trudności lub utrudniające osiąganie celów? Masz poczucie, że kluczysz, drepczesz w miejscu, raz za razem wpadając w te same pułapki lub powtarzając pewne błędy? Jeśli tak, warto przyjrzeć się uważniej nadmiernie dominującym wzorcom postępowania pod kątem tego, jaka jest ich geneza, natura, i w jaki sposób można by usprawnić Twoje funkcjonowanie poprzez rozpracowanie owych schematów. PUŁAPKA POWTÓRZEŃ Destrukcyjny schemat to wzorzec, który powstał w okresie dzieciństwa i wywiera istotny wpływ na całe życie. Ukształtowały go przede wszystkim doświadczenia nabywane w relacjach z najbliższymi osobami oraz z rówieśnikami. Wzór ten determinuj sposób w jaki się myśli, odczuwa, zachowuje w różnorakich sytuacjach. Aktywizuje określone reakcje w znacznej mierze schematycznie. Bywa to dojmujące, a nawet niekiedy pogrążą w trudnych odczuciach skłaniających do zachowań obronnych, ofensywnych, komplikujących okoliczności zamiast ułatwiających ich rozwikłanie. Co gorsza dzieje się tak nawet mimo ewidentnie większej adekwatności bez wątpienia równie zasadnych reakcji, które pchnęłyby w stronę konstruktywnego rozstrzygnięcia. Schemat zmusza do działania wedle usztywnionej procedury, która z uwagi na swoją nieelastyczność częstokroć okazuje się po prostu nieadekwatna do sytuacji. SCHEMATY ZAKŁÓCAJĄCE FUNKCJONOWANIE JAKO TEMAT PSYCHOTERAPII INDYWIDUALNEJ W trakcie psychoterapii tematem nie są jedynie depresja, lęk, ataki paniki, uzależnienia, zaburzenia odżywiania, problemy seksualne, bezsenność, ale również leżące u podłoża różnorakich trudności destrukcyjne schematy osobiste, specyficzne wzorce postępowania, które raczej nastręczają kłopotów niż umożliwiają optymalne funkcjonowanie. Kiedy pacjent omawia problem i mówi „Zawsze taki byłem, zawsze miałem ten problem”, jego trudność wydaje się mu „naturalna”. Ma poczucie bycia „uwięzionym”. Jednocześnie odczuwa pragnienie zmiany i opiera się jej. Brakuje mu zrozumienia autodestrukcyjnych zachowań i myśli, oraz mechanizmów, które są ich przyczyną. Zakłócające funkcjonowanie schematy są trudne do zmiany, ponieważ podtrzymują je czynniki poznawcze, behawioralne oraz emocjonalne. Pomoc psychologiczna musi zatem odnieść się do nich wszystkich – z osobna i razem wziętych. Stanowi to wyzwanie, ale korzyści są bezsprzeczne i z całą pewnością godne wysiłku. Trud pracy nad sobą popłaca – pacjent w sposób namacalny odczuwa pozytywne efekty korzystnych zmian. Terapia momentami jest niełatwa, ale jednocześnie stanowi fascynującą podróż w głąb siebie, z której powraca się w lepszej formie – dosłownie i w przenośni. Praca ze schematami podczas psychoterapii to: rozpoznanie i korygowanie specyficznych schematycznych tendencji ukierunkowujących i automatyzujących aktywność umysłową, zjawiska i procesy emocjonalne, zachowania, postawy behawioralne i wzorce interakcji. CELE PROGRAMU „WYJŚĆ POZA SCHEMAT” W trakcie programu psychoterapii online „WYJŚĆ POZA SCHEMAT” celem jest zidentyfikowanie destrukcyjnego schematu osobistego i wprowadzenie takiej zmiany, dzięki której uczestnik zyska wgląd w mechanikę tego wzorca i nabędzie umiejętność reagowania w sposób bardziej dla niego korzystny, postępowania bardziej konstruktywnie i z pożytkiem dla jakości życia, relacji interpersonalnych, stosunku do samego siebie. JAK DZIAŁAJĄ DESTRUKCYJNE SCHEMATY ZACHOWAŃ → Niektóre osoby mniej lub bardziej świadomie skłonne są unikać bliskości ze względu na obawę przed zranieniem lub z obawy przed tym, że zostaną odtrącone. → Inne osoby mają raczej tendencje do nadmiernego uzależniania się od partnerów, ulegania im nawet kosztem własnych wartości i swojego spełnienia, gdyż są silnie przeświadczone, że same nie poradzą sobie w życiu, albo że nie zasługują na nic lepszego, niż niesatysfakcjonująca relacja bądź nawet związek z toksycznym, przemocowym partnerem. → Niektórzy ludzie narzucają sobie bezwzględne standardy osobiste i cechują się nadmiernym krytycyzmem względem siebie, co prowadzi do wycieńczającego, wypalającego perfekcjonizmu, permanentnego stresu i stałego poczucia niezadowolenia, nieusatysfakcjonowania. → Pewne osoby cechuje natomiast okrutny krytyk wewnętrzny, który stale podsuwa im negatywne refleksje, przez co nie są w stanie myśleć o sobie w kategoriach innych niż bycie nieudacznikiem, kimś niepełnowartościowym – towarzyszy temu dojmujące uczucie wstydu, skrępowania, przekonanie o swojej niskiej wartości. → Niektórzy ludzie mają poczucie nieprzystosowania, uważają, że nie pasują do społeczeństwa, co skłania ich do izolacji, która ze zrozumiałych względów utrudnia spełnienie istotnych potrzeb i pragnień. PRZYKŁADOWE DESTRUKCYJNE SCHEMATY Ciągłe obawy dotyczące porzucenia lub stabilności więzi Istotą tego schematu jest oddziaływanie lęku, który podsuwa ciągłe obawy dotyczące utraty ważnych dla ciebie osób, opuszczenia, samotności. Bardzo, wręcz ponad miarę zabiegasz, by bliscy ponad wszelką wątpliwość mieli z tobą dobrą więź. Paradoksalnie może to prowadzić do konfliktów, rozstań i utraty stabilności relacji, ponieważ nikt nie chce być osaczany, pozbawiony przestrzeni, żyć w poczuciu nie respektowania jego granic. Kiedy coś jest dla ciebie nie do zniesienia, na przykład krótka rozłąka, twoje usposobienie może stać się trudne do wytrzymania, ponieważ stajesz się podirytowany, a nawet wrogi, jakby ktoś próbował wyrządzić ci krzywdę. Podejrzliwość powodowana obawą przed zranieniem Towarzyszy ci przekonanie, że ludzie stanowią tym większe zagrożenie, im są ci bliżsi – nie pozwalasz więc nikomu się do siebie zbliżyć, bo obawiasz się zranienia, krzywdy, rozczarowania, odrzucenia. Wchodząc w jakąkolwiek relację z góry zakładasz, że zostaniesz oszukany, ktoś nadużyje twojego zaufania lub w inny sposób przysporzy ci cierpienia. Albo budujesz w sobie mury nie do przebycia, albo wchodzisz w powierzchowne relacje, w których nigdy się nie otwierasz. Może się też zdarzyć, że próbujesz „oszukać swoją naturę” i angażujesz się w związki, ale z takimi ludźmi, którzy potwierdzą twoje przekonania – faktycznie cię zranią. Poczucie niemocy Jesteś przekonany o braku niezbędnych kompetencji do tego, by sobie z powodzeniem radzić w codziennym życiu. Angażujesz się zatem w relacje w taki sposób, że uzależniasz się nadmiernie od innych i oczekujesz od nich zaopiekowania, wsparcia, których bezustannie potrzebujesz, wprost wymagasz. Brakuje ci samodzielności, a kiedy musisz samemu decydować o swoim losie bywa, że czujesz dokuczliwy niepokój, gniew albo smutek. Starasz się unikać niezależnego działania i rezygnować z udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących twojego życia. Ze zrozumiałych względów taka sytuacja niekiedy wydatnie ogranicza twój rozwój, hamuje potencjał, przeszkadza w znalezieniu i wytrwaniu na pisanej ci drodze do szczęścia. Spodziewanie się najgorszego W twoim życiu dominującą rolę odgrywa permanentny lęk. Stale obawiasz się, że wydarzą się jakieś nieszczęścia: choroba, wypadek, kłopoty finansowe, katastrofa. Być może wstrzymujesz się przed jazdą samochodem, zakładając wysokie prawdopodobieństwo tragicznego zdarzenia na drodze, albo unikasz wind, lękając się, że dojdzie do wypadku. Zależnie do tego, jak intensywnie i w jak wielu sytuacjach ujawnia się twoje przewidywanie najgorszego, twoje funkcjonowanie jest mniej lub bardziej utrudnione z powodu różnorakich działań zapobiegawczych oraz nieustannego unikania ryzyka. Tobie i twoim bliskim coraz trudniej jest normalnie funkcjonować w takim trybie. Niewiara w możliwość bycia kochanym Jesteś przekonany, że z pewnych względów nikt nigdy nie obdarzy cię autentycznym uczuciem. Nie potrafisz uznać, że ktoś naprawdę troszczy się o ciebie lub komuś faktycznie na tobie zależy, gdyż uważasz to za wprost nierealne. Mając takie przeświadczenie, nieświadomie angażujesz się w relacje z ludźmi, którzy je potwierdzają – są to osoby nieprzystępne i zimne. Tego typu związki oczywiście okazują się niesatysfakcjonujące, więc stajesz się zły lub rozgoryczony, a jako taki, sprawiasz, że bardziej przystępne osoby raczej się od ciebie odsuwają. Głęboka niewiara w możliwość pokochania ciebie rzutuje na twoje relacje z innymi wpędzając cię w jeszcze głębsze poczucie bycia godnym jedynie odrzucenia. W rezultacie wciąż zmagasz się z dojmującym poczuciem egzystencjalnej pustki. Nawet jeśli zrządzeniem losu stajesz się obiektem czyjejś miłości, tak naprawdę nigdy nie dajesz temu wiary, nie umiesz ocenić, czy to, co sam czujesz, jest miłością czy tylko jakimś złudzeniem lub czymś niezdefiniowanym. Unikanie ludzi Problemem jest izolacja – czujesz się nieadekwatny, niedopasowany, inny, co przekłada się na unikanie głębszych kontaktów społecznych. Być może posiadasz lub posiadałeś pewne cechy, które utrudniały nawiązywanie znajomości. Nie oznacza to bynajmniej, że nie możesz mieć przyjaciół i bliskich więzi, ale tak właśnie się dzieje, ponieważ nie dopuszczasz nikogo do siebie. Wystrzegasz się życia towarzyskiego i przyjaźni. Niewykluczone, że mimo wszystko w kontaktach indywidualnych okazujesz się dobrym partnerem do rozmowy. Zdecydowanie gorzej jednak radzisz sobie w sytuacjach grupowych – na przyjęciach, zebraniach, zajęciach w towarzystwie większej ilości osób; wtedy stajesz się niespokojny i wyobcowany, reagujesz na takie okoliczność „alergicznie”. Poczucie niepełnowartościowości i wstyd Masz uporczywe poczucie, że nie jesteś jak inni ludzie – czegoś ci brakuje, jesteś głęboko niedoskonały. Niewykluczone, że sam siebie piętnujesz poprzez przyczepianie sobie etykiety lenia, nieudacznika, beztalencia, naiwniaka, głupca. W efekcie wyolbrzymiasz swoje niepowodzenia uznając je wręcz za fatalne porażki i katastrofy. Jesteś wobec siebie bezwzględny, krytyczny do granic lub wręcz potępiasz siebie… W rezultacie niejako skazując się na trwanie w poczuciu niepowodzenia, co tylko pogarsza sprawę. Nadmierna spolegliwość Wpadasz w pułapkę podporządkowania – ulegasz urokowi osób dominujących albo takich, które są ciągle potrzebujące i wzbudzając poczucie winy umieją swoje oczekiwania wynieść na piedestał. Tak czy inaczej schodzisz na dalszy plan, a wraz z tobą twoje własne pragnienia. Poświęcasz się dla innych samemu nie otrzymując nic w zamian, częstokroć nawet wdzięczności lub choćby dobrego słowa. Trudno ci wyplątać się z takich relacji lub ciągle wchodzisz w podobne. Motywacją do powtarzania tych błędów jest odczuwany jako wyjątkowo dotkliwy i raniący lęk przed odrzuceniem, jakąś formą kary lub poczucia winy, gdy zawiedziesz czyjeś oczekiwania. Bezwzględny krytyk wewnętrzny Narzucasz sobie niezwykle wymagające standardy i z ogromnym trudem usiłujesz się z nich wywiązać. Nie cieszysz się jednak dążeniem do ideału – każda nie dość dobra sytuacja wydaje się sytuacją całkowicie nie do zaakceptowania. Wciąż jesteś nieusatysfakcjonowany, dusisz się w uścisku własnego perfekcjonizmu, który niczym władca niewolników wciąż rozlicza cię z każdego, choćby najmniejszego uchybienia. Nadmierna koncentracja na statusie, pieniądzach, urodzie, porządku lub sławie wymaga od ciebie tak dużych poświęceń, że ofiarą tego wszystkiego staje się przyjemność i szczęście, nieosiągalne w tych warunkach wiecznego ciśnienia, ciągłych dążeń i bezwzględnych standardów. Co gorsza własne standardy stosujesz wobec innych, co bynajmniej nie przysparza ci sprzymierzeńców, a wręcz przeciwnie. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  4. Poradzenie sobie z poczuciem, które pojawia się w odpowiedzi na doświadczenie krzywdy, nie jest zadaniem łatwym, ale możliwym i godnym wysiłku. Artykuł wyjaśnia na czym polega ten proces i dlaczego warto się w niego zaangażować. Egzystencja z poczuciem krzywdy Ludzie niekiedy idą przez życie niejako po śladach wyznaczonych przez krzywdy doznane w przeszłości. Ludzki los płynie natenczas korytem psychicznych blizn. Teraźniejszość rozwija się w cieniu minionych zranień. I choć nie jest to podróż donikąd, bo żadna taką nie jest, to jednak nie towarzyszy jej głębokie poczucie sensu. Ciężar doświadczeń zdaje się przytłaczający, przemierzanie kolejnych tygodni, miesięcy i lat nie dystansuje od bólu, a na horyzoncie nie widać ukojenia. Człowiek jest w ruchu, ale tak naprawdę pozostaje zatrzaśnięty w swoim cierpieniu, które odpuszcza mu tylko na chwilę, by nawracając dokuczać ze wzmożoną siłą. Nieprzepracowane poczucie krzywdy pozostaje aktualnym problemem niezależnie od tego, ile czasu minęło od zranienia. Problemem, który domaga się podjęcia kroków zaradczych i działań naprawczych. Problem zaprzeczania doznanej krzywdzie Niekiedy poczucie krzywdy bywa niejako zamrożone nawet przez bardzo długi okres czasu. Nie znaczy to bynajmniej, że doświadczenia krzywdy nie było – poszkodowany po prostu nie dopuszcza do siebie takiej wizji. Przyjęcie jej do wiadomości i uznanie, że zostało się ofiarą nie jest z różnych względów sprawą łatwą. Dla jednych to problem, ponieważ w ich odczuciu oznacza przyznanie, iż nie byli wystarczająco silni. Innych przeraża perspektywa ponownego przeżycia cierpienia, które towarzyszy przyglądaniu się zranieniom i określaniu szkód. Potrzeba odwagi, by uznać, iż coś głęboko dotknęło oraz aby spojrzeć w oczy własnym demonom. Potrzeba determinacji, żeby chcieć zmierzyć się z trudnym procesem kojenia poczucia krzywdy. Potrzeba szczerości, by wskazać, kto był sprawcą, a nierzadko bywa to niesłychanie trudne. Ciężko jest powiedzieć „zraniła mnie matka”, „skrzywdził mnie ojciec”, „żona spowodowała moje cierpienie”, „mąż zadał mi ból”. Stwierdzenia takie podważają iluzję porządku osobistego danego człowieka. Rzecz w tym, że ta iluzja i tak musi zostać pokonana, bo krzywda burzy wewnętrzny ład i stawia przed koniecznością budowania go od nowa. Trzeba będzie poukładać pewne pojęcia od początku, skoro zranienie nadeszło ze strony tych, którzy powinni być wsparciem. Kiedy podpora przestaje pełnić swoją funkcję, zapada się wewnętrzny świat. Naprawa tego stanu rzeczy to wyzwanie i słusznie jawi się jako trudny proces. Jest on jednak konieczny, więc unikanie go odwleka to, co niezbędne, i wydłuża całą historię cierpienia. Sens uzmysłowienia sobie poczucia krzywdy Dopiero po świadomym uzmysłowieniu sobie poczucia krzywdy następuje głęboka refleksja nad doznanymi zranieniami i określanie poniesionych strat. Poczucie krzywdy pozwala je oszacować tak samo jak ból pozwala rozpoznać miejsce, w którym ciało choruje. Temu właśnie służy to poczucie – między innymi pozwala się zorientować, co w człowieku zostało naruszone podczas doświadczenia krzywdy. Oszukiwanie samego siebie, że krzywdy nie było, jest w istocie życiem w kłamstwie. Ponura maskarada może być na tyle przekonująca, że człowiek sam zaczyna w nią wierzyć. Wtedy problemy życiowe i kłopoty w relacjach, które są następstwem krzywdy, jawią się jako niezrozumiałe albo upatruje się ich przyczyn w niewłaściwych czynnikach. A skoro tak, trudniej jest tym trudnościom zapobiegać. Stają się nieodłączną częścią teraźniejszego bytu danej osoby, choć ich prawdziwe powody pozostają ukryte i mają korzenie sięgające do momentu, gdy zaistniało doświadczenie krzywdy. Żyje się we mgle stale wracając do tych samych miejsc, w których nieodmiennie czeka na człowieka cierpienie. Nie mając wiedzy o motywach i mechanizmach problematycznego postępowania trudniej jest schodzić ze śladów wiodących do emocjonalnego bólu. Z poczuciem krzywdy można także starać się po prostu egzystować. Da się z nim żyć. Wtedy jednak człowiek ma tendencje do tego, by się znieczulać, bo nawracający ból bywa bardzo dokuczliwy. Skłania to do nałogów oraz do silnych, dramatycznych przeżyć, którymi osoba stara się zagłuszyć echa zranień. Znieczulenie niekiedy oznacza w praktyce nieczułość, niewrażliwość, obojętność, a nawet sadyzm lub samoudręczenie. Człowiek otumaniony tak naprawdę nadal pragnie coś czuć – może wobec tego sięgać po drastyczne rozwiązania, które krzywdzą jego lub innych, tak czy inaczej skazując go na poczucie osamotnienia. Oszacowanie strat po doświadczeniu krzywdy Nie ma mowy o radykalnym akceptowaniu przeszłości lub odpuszczeniu win, jeśli właściwie nie wie się, co stara się uznać lub co i komu darować. Właśnie dlatego tak istotne jest rzetelne rozstrzygnięcie, jakie zostały spowodowane szkody. Można je pogrupować w trzy kategorie. Pierwsza kategoria to straty, czyli wszystko to, czego w wyniku doświadczenia krzywdy człowiek został pozbawiony. Druga kategoria to ciężar, czyli bagaż, który w następstwie doświadczenia krzywdy dana osoba ze sobą niesie. Trzecia kategoria to rozstrój, czyli pomieszanie pojęć, utrata punktów odniesienia, a zatem chaos, który powstał w wyniku zburzenia wewnętrznego ładu, porządku osobistego danego człowieka w rezultacie doświadczenia krzywdy. Konsekwencje doświadczenia krzywdy w dzieciństwie Dorosłych Dzieci Alkoholików Dzieci, które były świadkami przemocy małżeńskiej lub, co gorsza, same były ofiarami jakiejś formy przemocy (na przykład fizycznej lub psychicznej) częściej w przyszłości doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Z większą dozą prawdopodobieństwa takie dzieci już jako dorosłe osoby będą sięgały po używki oraz same stosowały przemoc wobec własnych partnerów życiowych. Część osób, które były w dzieciństwie świadkami lub ofiarami jakiejś formy przemocy mogły także jako dzieci doświadczać wzmożonego niepokoju, złego samopoczucia, depresji, miewać koszmary senne, samemu wobec siebie stosować przemoc, a także doświadczać fizjologicznych dolegliwości, będących objawem silnego stresu. Następstwa długo trwającego okresu krzywdzenia U części osób, które żyły w środowisku pełnym przemocy przez dłuższy czas, mogą pojawić się bardzo poważne problemy psychologiczne takie jak: ostra reakcja na stres, zespół stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia adaptacyjne, depresja i inne. Trudności te wystąpić mogą zwłaszcza u osób, które są na nie genetycznie podatne. Szczególnie dolegliwe bywają następstwa przewlekle niezaspokajanych potrzeb dziecka, które są dla niego krytycznie ważne. Brak wystarczającej dozy właściwie wyrażanej miłości rodzicielskiej skutkuje trwałym deficytem w tym kontekście. Osoba może czuć się niekochana, nie akceptować siebie, nie darzyć samej siebie miłością własną albo – gdy więź z rodzicami była niewłaściwa – wchodzić w krzywdzące relacje i nie wychodzić z nich pomimo złego traktowania i braku perspektyw poprawy. U niektórych kobiet dochodzi do wykształcenia mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie, które dodatkowo podsycane są opisanymi dalej trudnościami w zakresie samokontroli i uciekania w fantazje. Nie liczenie się z granicami, odrębnością bądź prywatnością dziecka oraz brak poszanowania dla jego autonomii może spowodować, że trudno mu w przyszłości będzie odkryć i zaakceptować własną indywidualność oraz podejmować suwerenne decyzje. Natomiast całkowite zlekceważenie wyznaczania dziecku pewnych granic, przyzwalanie by „wychowywało się samo” może z kolei sprawić, że stanie się nadmiernie niezależne w stopniu utrudniającym mu tworzenie zgodnych, partnerskich relacji z innymi osobami. Dorosłe Dziecko Alkoholika może żyć z głębokim przeświadczeniem o własnej niekompetencji i przez to przyjmować bierną postawę wobec problemów. Jeśli dziecko nie ma poczucia, że spełnia wymagania rodziców, bo są oni wiecznie zajęci własnymi sprawami lub narzucają mu nierealne standardy, by zrekompensować sobie własne porażki, ono w końcu przyjmuje, że zawiodło rodziców, nie jest wystarczająco dobre. Dziecko wychowujące się w nękanej przez problem alkoholowy rodzinie, która funkcjonuje odmiennie w zależności od tego, czy rodzic pił czy jest trzeźwy, może mieć trudność ze zdefiniowaniem własnej tożsamości. Skoro wszystkie zasady zmieniają się jak w kalejdoskopie, a środowisko permanentnie lub okresowo pogrążone jest w chaosie, dziecku trudno się w tym wszystkim połapać. Ciężko odnaleźć samego siebie dorastając w warunkach bezplanowości – w zamęcie, w którym nic nie jest pewne. Niektórym Dorosłym Dzieciom Alkoholików ten nieład tak wchodzi w krew, że stale egzystują w dramacie – idą przez życie mimowolnie siejąc w nim ferment. W rodzinie, w której występuje problem alkoholowy, potrzeby dziecka mogą być traktowane jako mniej ważne. Niepisaną i sztywną zarazem regułą jest, że dziecku nie wolno stwarzać problemów, by nie pogarszać już i tak ciężkiej sytuacji. Nie wolno zatem zakłócać spokoju wyrażając emocje ani zawracać głowy swoimi oczekiwaniami chociaż są to przecież w istocie prawa każdego małego człowieka. Nic więc dziwnego, że tak wielu Dorosłym Dzieciom Alkoholików niezwykle trudno jest mówić o swoich uczuciach i potrzebach, co ze zrozumiałych względów nie ułatwia im budowania satysfakcjonujących relacji. Znoszenie skrajnie trudnych sytuacji, które mogą występować w rodzinach dysfunkcyjnych, wywiera na dziecku ogromną presję, by udawało, że nic się nie dzieje. Rzeczy nie do zniesienia trzeba przecież jakoś wytrzymać, by przeżyć. Zablokowane przeżycia emocjonalne odbijają się jednak na funkcjonowaniu człowieka w jakiś sposób znajdując w końcu prędzej czy później ujście. Czasami wytrenowana w ten sposób zdolność blokowania przeżyć staje się nawykiem, przez co Dorosłe Dzieci Alkoholików mogą tolerować niebywałe obciążenia – przynajmniej do czasu, aż blokady w jakimś punkcie pękną. Emocje nigdy nie przechodzą bez echa. O ile dziecko ma pewien wpływ na siebie, wie co się z nim dzieje i może w jakiś sposób kierować sobą, w przyszłości raczej również będzie zdolne do normalnej dozy samokontroli. W rodzinie z problemem alkoholowym działania nie zawsze prowadzą do tych samych skutków i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. To jak życie przy tykającej bombie, która w każdej chwili może wybuchnąć. Aby odnaleźć się w takich warunkach trzeba się niesłychanie (jak na możliwości dziecka) kontrolować. A kiedy już dochodzi do zapłonu, następuje totalny chaos, po którym pijący rodzic nierzadko znowu narzuca sobie i otoczeniu żelazną dyscyplinę na pewien, trudny do oszacowania czas. W rezultacie Dorosłe Dzieci Alkoholików miewają różne problemy z kontrolą – sztywnieją, gdy jest okazja do luzu, zwłaszcza w intymnych relacjach kontrolują nadmiernie i są przesadnie odpowiedzialne, by nie czuć niepokoju bądź uciekają w fantazje albo mają ogromną trudność z zachowaniem samokontroli. Ta ostatnia ewentualność czyni je szczególnie podatnymi na nałogi. Warunki uporania się z poczuciem krzywdy Kojenie poczucia krzywdy często przypomina ciężką przeprawę. Można próbować radzić sobie z tym w pojedynkę, ale zdecydowanie lepiej mieć wsparcie. Zwłaszcza specjalisty wykwalifikowanego w niesieniu pomocy psychologicznej. Najpierw należy zadbać o to, by ustało doświadczenie krzywdy, i zatroszczyć się o bezpieczeństwo poszkodowanej osoby. Czasami ludzie są ranieni całymi latami. Uporanie się z poczuciem krzywdy, wynikającym z minionych doświadczeń, musi zostać poprzedzone rozwiązaniem bieżących bolesnych spraw. W następnej kolejności można przystąpić do nadrabiania zaległości w zakresie tego, czego człowiek został pozbawiony. Jeśli nie jest to możliwe, konieczne jest określenie sposobów radzenia sobie z własnymi deficytami. W zależności od rodzaju ubytków, potrzebne może okazać się również odżałowanie tego, co człowiek stracił przez doświadczenie krzywdy, ponieważ po niektórych zranieniach musi nastąpić żałoba. Zasadne może okazać się również skontaktowanie się z innymi, niż smutek i żal, emocjami takimi jak poczucie bezradności, lęk czy gniew, oraz rozplątanie nie dających spokoju węzłów poczucia winy i wstydu. Proces ten ma służyć wentylacji tych emocji, ale i opanowaniu umiejętności radzenia sobie z nimi w konstruktywny, bezpieczny sposób, oraz asertywnego wyrażania ich. Poza tym pomaga w odzyskaniu łączności z samym sobą, z własnymi potrzebami. Bardzo istotna jest też nauka umiejętności, których nie opanowało się w następstwie krzywdy polegającej na zaniechaniu lub zaniedbaniu, gdy rodzic nie przekazał ich swojemu dziecku. Nie mniej ważna jest nauka radykalnego akceptowania, co jest praktyką, lekcją do stałego przerabiania, a nie jednorazowym aktem, i pozwala dostrzegać oraz uznawać stan faktyczny zamiast spostrzegać go przez pryzmat poczucia zranienia lub z pozycji ofiary. Kolejną sprawą jest rozpoznanie ciężaru krzywdy i odpowiednie z nim postępowanie. Zależnie od formy takiego bagażu konieczne są różne strategie radzenia sobie z nim. Czasami są nim destrukcyjne przekonania, które trzeba przepracować. Ewentualnie problematyczne schematy funkcjonowania wymagające korekty lub zastąpienia innymi. Mogą to być dolegliwości, z którymi trzeba nauczyć się żyć lub problemy psychiczne bądź zaburzenia, które należy leczyć. Może to być balast negatywnych myśli o sobie i własnym życiu, którego trzeba się pozbyć, żeby zrobić miejsce dla nowych zapatrywań na swój temat w celu odzyskania poczucia własnej wartości. Często nieodzowne jest poszukiwanie nowych interpretacji na temat przeszłości, w tym całego kontekstu doświadczenia krzywdy, a nawet jej samej. Radzenie sobie z ciężarem w określonych przypadkach może polegać na praktyce uważności w celu na przykład ograniczenia „emocjonalnych wstrząsów wtórnych”, pojawiających się w odpowiedzi na nawracanie wspomnień krzywdy. I wreszcie koniecznym jest zwieńczenie poprzednich kroków czyli odzyskanie wewnętrznego ładu. Regulacja wywróconych do góry nogami lub poustawianych w poprzek znaczeń. Przyjęcie systemu wartości, który pozwala nadać życiu sens. Odnalezienie siebie poprzez: ograniczenie chaosu, wyznaczanie granic, oddzielenie przeszłości od teraźniejszości, pragnień od potrzeb, kaprysów od celów, życzeń od możliwości, planów od marzeń, ograniczeń od wad. Zależnie od obranego systemu wartości człowiek dokonuje też ostatecznej decyzji o tym, w jaki sposób będzie odpuszczał winy sprawcom swojego cierpienia. Określi również nową, spójną narrację osobistą, która nada egzystencji konkretny kierunek i głębokie znaczenie, a dzięki temu ułatwi satysfakcjonujące spożytkowanie reszty czasu, jaki został mu dany. Obserwuj mój fanpejdż. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  5. psycholog Rafał Olszak

    Psychologiczne forum dyskusyjne dla DDA i nie tylko

    Strona internetowa Gabinetu Ocal Siebie niedawno przeszła metamorfozę. W tej chwili dostępne jest na niej także monitorowane przez psychologów forum dyskusyjne, na którym można rozmawiać o sprawach obyczajowych, psychologicznych. Można na nim także uzyskać nieodpłatne porady, których członkowie naszego zespołu terapeutycznego w miarę możliwości czasowych. Mottem serwisu jest hasło „psychologia blisko ludzi”. Misją platformy jest niesienie pomocy psychologicznej online: wsparcie przez forum internetowe, porady psychologa przez Internet, psychoterapia przez Skype. OcalSiebie.pl jest bezpiecznym azylem, na którym w życzliwej atmosferze, anonimowo można porozmawiać zarówno o trudnych sprawach jak i o tym, co cieszy, wzrusza. Psychologiczne forum dyskusyjne na łamach naszej platformy posiada sekcje poświęcone relacjom, dolegliwościom lękowym oraz związanym z nastrojem, a także o tematyce DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika) i o innych zagadnieniach. Rejestracja na łamach serwisu jest bezpłatna. Oto lista kluczowych sekcji na forum wraz z ich krótkim omówieniem: Poznajmy się! Forum, na którym nowi Użytkownicy mogą przywitać się i powiedzieć parę słów o sobie. Rozwój osobisty Forum przeznaczone do rozmów o pogłębianiu różnego rodzaju miękkich kompetencji, a także o pracy nad poczuciem własnej wartości czy asertywnością. Niełatwe przejścia Forum poświęcone różnorakim problemom osobistym – takim jak na przykład samotność, stres w pracy. Problemy w związkach Forum poświęcone różnorakim trudnościom występującym w relacjach – na przykład małżeńskich, partnerskich. Rozstania, rozwody, żałoba Forum przeznaczone dla osób, które przeżywają ból emocjonalny po zakończeniu lub utracie bliskiej relacji. DDA / DDD Forum, na którym o swoich specyficznych trudnościach mogą rozmawiać tzw. Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz tzw. Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Zaburzenia lękowe Forum przeznaczone dla osób doświadczających dolegliwości lękowych takich jak na przykład zaburzenie lękowe z napadami paniki czy fobia społeczna. Zaburzenia nastroju Forum poświęcone takim dolegliwościom jak między innymi depresja i choroba afektywna dwubiegunowa. Inne wyzwania i problemy psychologiczne Forum o zagadnieniach, które nie klasyfikują się do żadnej z pozostałych sekcji strony. Hyde Park Forum do swobodnych rozmów na różnorakie tematy.
  6. WPROWADZENIE Można metaforycznie powiedzieć, że depresja oducza człowieka dostrzegania pozytywnych aspektów codzienności i jednocześnie szkoli w zwracaniu uwagi na aspekty negatywne. W efekcie człowiek alergicznie reaguje na kolejne dni jawiące mu się jak pasmo przykrości i źródło negatywnych doświadczeń. Aby pozbyć się tej „alergii” a zarazem ponownie zacząć cieszyć się tym, co przyjemne, przede wszystkim najpierw trzeba ponownie opanować sztukę dostrzegania dobrych, przyjemnych i satysfakcjonujących rzeczy, które się przytrafiają. W następnej kolejności warto zacząć samemu organizować codzienność tak, by aktywności owocowały pozytywnymi emocjami. Aby sobie w tym pomóc, warto wykonać poniższe dwa zadania. ZADANIE 1 W miarę możliwości proszę na najbliższy tydzień zaplanować przynajmniej kilka choćby drobnych przyjemnych aktywności tygodniowo. Na przykład: spacer po parku lub przynajmniej wyjście trochę się przewietrzyć, wizyta w zoo, wizyta w ogrodzie botanicznym, gra w tenisa bądź wizyta na basenie, planowanie urlopu ze szczegółami lub planowanie atrakcji na weekend, zwiedzanie nowych miejsc w okolicy, wycieczka krajoznawcza, długa kąpiel z pianką, sprzątanie przy głośnej muzyce, masaż, lektura dobrej książki, film w kinie lub online, wizyta w teatrze lub kabarecie, kontemplacja przyrody, dbanie o siebie, głęboka relaksacja (metoda 1, metoda 2), przebieżka po lesie, wyprawa rowerowa, gra w kręgle lub bilard, udanie się na karaoke ze znajomymi, wizyta u fryzjera, opalanie się, kurs tańca, wyjście do restauracji na rzadko spożywany lub ulubiony rodzaj posiłku, samodzielne lub wspólnie z partnerem przygotowanie fantazyjnego posiłku, zmysłowy wieczór z partnerem poprzedzony pójściem na randkę, spotkanie z przyjacielem, wizyta w muzeum, wizyta w galerii sztuki, drobny upominek z galerii handlowej, pójście na imprezę lub spotkanie towarzyskie, pójście na koncert, wizyta u kosmetyczki, spontaniczna przejażdżka samochodem, wyprawa fotograficzna, pisanie bloga przy smacznej kawie w domu lub w kawiarni, trening jogi, trening uważności, medytacja, słuchanie najulubieńszej muzyki np. zawczasu przygotowanej listy utworów, życzliwa rozmowa z kimś nieznajomym lub szczera rozmowa z przyjacielem, krewnym, beztroska drzemka, malowanie obrazu bądź antystresowa kolorowanka, kurs garncarski, udział w grze typu escape the room, udział w grach i zabawach organizowanych przez miejsca spotkań i ośrodki kultury, grillowanie na świeżym powietrzu, paintball, wolontariat, wizyta na siłowni, wycieczka nad jezioro, obejrzenie filmu motywacyjnego na YouTube, planowanie innych przyjemnych aktywności np. używając internetowych serwisów bądź specjalnych aplikacji na smartfon jak Pitu Pitu, inspeve, coigdzie.pl, Going., Briefly), udanie się na spotkanie tematyczne organizowane przez ludzi poprzez serwis meetup. Aktywności te mają być przyjemne dla Pana/Pani. To ma być czas dla Pana/Pani. Proszę w zdrowy sposób skupić się na sobie choć nie kosztem innych osób. Proszę unikać aktywności szkodliwych (odpadają więc doraźnie poprawiające humor wysokokaloryczne posiłki, bomby kaloryczne w postaci lodów i innych deserów, alkohol lub inne używki, nadwerężanie się, folgowanie niekorzystnym nawykom itd.). ZADANIE 2 Proszę zaplanować na najbliższy tydzień przynajmniej kilka takich aktywności, które dadzą satysfakcję, choć trochę przybliżą rozwiązanie ewentualnych bieżących problemów; tego typu doświadczenia prawdopodobnie zwiększą poczucie sprawczości, wpływu na własne życie. Mogą to być czynności związane np. ze sferą zawodową, edukacją albo jakieś obowiązki domowe. Proszę zanotować sobie to, co się Pani/Panu udało zrobić, i ocenić na ile było przyjemne bądź satysfakcjonujące w skali od 0 do 10.
  7. psycholog Rafał Olszak

    Zalety psychoterapii online, psychologa przez Skype

    Dlaczego psychoterapia przez Skype, online? Możliwość uczestnictwa w psychoterapii bez dalekich lub czasochłonnych dojazdów, poza standardowymi godzinami pracy, bez wychodzenia z domu kiedy przebywanie w nim jest konieczne (gdy np. dogląda się starszej osoby lub gdy np. samemu z powodu choroby ma się ograniczoną mobilność). Możliwość szybszego uzyskania pomocy – bez rezerwowania odległych terminów w czasie, który akurat najbardziej odpowiada wielu klientom. Mniejsze koszty uzyskania pomocy, ponieważ terapia online jest po prostu tańsza – wymaga mniejszego zaplecza lokalowego, odpadają koszty dojazdów. Jawi się jako bardziej komfortowa osobom, które na przykład są nieśmiałe, boją się lub wstydzą udać do stacjonarnego gabinetu psychoterapii, szczególnie cenią anonimowość i możliwość współpracy z terapeutą z dala od miejsca zamieszkania. Jest szczególnie skuteczna w przypadku osób, które potrzebują więcej czasu by zyskać pewien wgląd w siebie, dokonać refleksji na poruszane tematy, dokonać różnorakich przemyśleń i analizy swojego postępowania z uwzględnieniem tego, co terapeuta przekazuje czarno na białym w toku korespondencji e-mail bądź przez zamknięte forum, rozmowy w czasie rzeczywistym na czacie lub przez Skype. Umożliwia swobodny wybór terapeuty zwłaszcza osobom z mniejszych miejscowości, gdzie gabinetów jest niewiele. Co jest potrzebne? Komputer z dostępem do Internetu, darmowy program Skype do wideorozmów, prosta kamerka internetowa (wydatek rzędu 10-20 zł) i prosty mikrofon (wydatek rzędu 5-15 zł). Warto odnotować, że większość notebooków posiada wbudowaną kamerkę, natomiast część kamer internetowych ma z kolei wbudowany już mikrofon. Oznacza to, że już i tak niskie koszty można jeszcze bardziej ograniczyć. Czy psychoterapia online jest skuteczna? Istnieją twarde dowody potwierdzające skuteczność psychoterapii przez Internet. Należy stanowczo podkreślić, że psychoterapia przez Internet nie jest bynajmniej jakąś próbą przeniesienia standardowej terapii twarzą w twarz na płaszczyznę online, lecz jest to zupełnie odmienne podejście, odrębna metoda prowadzenia psychoterapii. Pomoc terapeutyczna online ma własną specyfikę – w niektórych przypadkach sprawdza się bardzo dobrze, w innych korzystniejszy może być kontakt bezpośredni, na żywo. Profesor Aza Baraka i współpracownicy przeanalizowali różne metody stosowane w psychoterapii przez Internet i stwierdzili, że różne metody leczenia problemów klinicznych (jak depresja, chorobliwy stres czy zaburzenia lękowe) są równie skuteczne zarówno stosowane stacjonarnie, w gabinecie oraz online, przez Internet. Obie grupy pacjentów były w zbliżonym stopniu zadowolone z przebiegu psychoterapii; dodatkowo klienci korzystający z psychoterapii przez Internet bardzo cenili sobie możliwość wracania do zapisów z sesji, do których często zaglądali już po terapii. Ułatwiało to unikanie nawrotów problemu. Inne badanie przeprowadził Lawrence J. Murphy oraz Paul Parnass. Nosiło ono nazwę „Satysfakcja klienta i porównanie wyników terapii on-line i twarzą w twarz”. Nie odnotowali różnić między wynikami uczestników terapii internetowej i stacjonarnej niezależnie od płci i wieku osób badanych. Skuteczność psychoterapii przez Internet (z wykorzystaniem programu Skype) potwierdziła także Martha Stark, psychiatra i doświadczony psychoterapeuta praktykujący w USA, wykładowca na Harvardzkich Uniwersytecie Medycznym, należąca do Bostońskiego Instytutu Psychoanalitycznego. Więcej informacji o skuteczności psychoterapii można znaleźć w tym miejscu. Co jest dla klienta korzystne w psychoterapii online: Możliwość terapii w dowolnym momencie i miejscu (wystarczy dostęp do Internetu, komputer z kamerką internetową, mikrofon i chwilę wygospodarowanego czasu dla siebie). Dostęp do narzędzi online (kwestionariuszy ćwiczeń, formularzy usprawniających wykonywanie prac osobistych, platformy do kontaktu z terapeutą, który normalnie byłby dostępny dopiero podczas sesji). Pełen zapis psychoterapii (wypełnione prace pisemne oraz pisemne raporty z sesji wykonywane przez terapeutę), co jest dogodne w tym sensie, że w dowolnej chwili można wrócić do poruszonych wątków, odnieść się do czegoś lub drążyć dany temat, do czego dojrzało się dopiero po jakimś czasie. Stała kontrola przebiegu i postępów psychoterapii dzięki badającym to narzędziom online, ankietom, co wydatnie usprawnia i czyni bardziej efektywną współpracę (bo pacjent udziela terapeucie informacji zwrotnej na temat określonych oddziaływań a także sam dostaje konkretną, praktyczną informację od terapeuty, do czego sam mógłby bardziej się przykładać lub w co intensywniej angażować, aby proces przebiegał wydajniej). Umożliwia pacjentowi swobodny wybór indywidualnego tempa pracy nad sobą z uwzględnieniem okoliczności życia codziennego i obowiązków zawodowych. Pozwala na zgłębianie tych elementów, które wydają się najbardziej użyteczne i dające najlepsze rezultaty w danym czasie. Pozwala na zintensyfikowanie pracy z materiałem, który pacjent uważa za najbardziej „gorący” na danym etapie psychoterapii, ewentualnie rozciągnięcie w czasie pracy z treściami, które wymagają bardziej wytężonego namysłu. Jest mocno angażująca pacjenta, ponieważ ma on dostęp do narzędzi online całą dobę i może do nich zasiadać tak często, jak tego potrzebuje, kiedy tylko zechce. Codzienny kontakt z psychoterapeutą w trakcie psychoterapii dzięki zamkniętemu forum dyskusyjnemu daje dodatkowe wsparcie i polepsza relację, dobrze wpływa na współpracę. Psychoterapia online ma pod pewnymi względami jeszcze bardziej niż standardowo charakter współpracy – kooperacji polegającej na kształtowaniu unikatowego, indywidualnego przebiegu procesu, by jego tempo, rytm, intensywność były adekwatne do bieżących możliwości i potrzeb pacjenta. Elementy związane z ćwiczeniami pisemnymi i kwestionariuszowymi dają czas na refleksję respondenta na temat postawionego pytania i czas na sformułowanie przemyślanej odpowiedzi. Akt pisania odpowiedzi mobilizuje także do uporządkowania pewnych pojęć, niejako zmusza od ponownej analizy, osądu, zapewniając, że myśli są dokładnie opracowywane. Z perspektywy terapeuty bardzo użyteczna bywa natomiast możliwość analizy wypowiedzi pacjenta na spokojnie, bez żadnego pośpiechu, oraz możliwość skierowania optymalnego komunikatu. Co więcej, w psychoterapii online główny terapeuta jest wspierany przez wspólnika, koterapeutę lub wręcz grupę terapeutów. Chociaż interakcja przebiega między pacjentem a jednym terapeutą, za tym ostatnim stoi w istocie cały zespół.
  8. psycholog Rafał Olszak

    Mężczyźni a pornografia i inne używki

    Większość ludzi oglądających pornografię robi to, bo po prostu erotyczne bodźce sprawiają im przyjemność. Nie jest im to niezbędne. W ich wypadku nie ma co doszukiwać się drugiego dna w aktywności polegającej na oglądaniu zgodnych z prawem takich czy innych treści dla dorosłych. Czasami ludzie robią to w pojedynkę, innym razem w gronie znajomych albo z partnerem bądź partnerką. Niekiedy używają pornografii trochę jak źródła inspiracji, podniety, afrodyzjaku bądź swoistego filmu instruktażowego. Spore zainteresowanie treściami erotycznymi pojawia się zwłaszcza u osób młodych, którym świat seksu wydaje się szczególnie pociągający, bo to coś jeszcze tajemniczego, nowego, a poza tym w pewnym okresie dorastania hormony buzują. Ich wielkie zaciekawienie bynajmniej zatem nie dziwi. Tym niemniej okazuje się, że pornografią niezwykle żywo interesują się również takie osoby dorosłe, którym właściwie nie wydaje się to tak naprawdę jakoś szczególnie przydatne czy potrzebne. W wyniku tego zafascynowania szybko dochodzą do etapu, kiedy właściwie z każdej perspektywy widziały już wszystko wykonane na wszelkie możliwe sposoby. W wyniku tego niektórzy robią się zblazowani, zaczynają mieć skrajnie przedmiotowy stosunek do partnera, tracą radość z seksu z żywą osobą albo przywiązują do tej aktywności niebywale dużą wagę. Istnieje pewien odsetek osób, które sięgają po pornografię impulsywnie, niemal lub dosłownie nałogowo. Robią to po to, żeby lepiej się poczuć, co bez tego typu wrażeń jest dla nich trudne do osiągnięcia lub nawet niemożliwe. Pragną tego jak łyku świeżego powietrza po długiej podróży w dusznym, zatłoczonym środku transportu albo jak palacz pragnie papierosa po dłuższej przerwie od nikotyny. Potrzebują bodźców pornograficznych żeby radzić sobie z frustracją, dużym stresem, ciężkimi chandrami lub wręcz depresją, a ilekroć korzystają z tej strategii zaniedbują trening innych umiejętności radzenia sobie z tymi problemami. Doraźnie, na krótką chwilę ten sposób działa – przynosi krótkotrwałą ulgę. Po niej nieuchronnie stany przygnębienia względnie szybko powracają. Czasem nawet są bardziej dotkliwe, bo wzmożone przez poczucie winy, wstyd czy żal do siebie o nieumiejętność powstrzymania się przed sięgnięciem po pornografię. Część tych osób nie zdaje sobie sprawy, że próby „samoleczenia” swoich przewlekle negatywnych nastrojów używkami w perspektywie czasu pogarszają sprawę. Te próby czynią człowieka jeszcze bardziej podatnym na emocjonalny ból towarzyszący stresowi, smutkowi czy frustracji, a poza tym pozbawiają okazji do trenowania innych, zdrowych sposobów radzenia sobie. Używki są jak triki, które chwilową odwracają uwagę od problemów nijak ich nie rozwiązując, a często mnożąc kolejne lub pogłębiając już istniejące. Faceci często tego nie rozumieją. Strategie radzenia sobie bazujące na używkach czasami całkiem solidnie maskują problem – stopniowo to używki stają się widocznym na pierwszy rzut oka kłopotem, a nie frustracja czy przewlekle zły humor albo niemal codzienne rozdrażnienie. Kiedy do gabinetu psychologicznego przychodzi ktoś mówiąc, że ma problem z pornografią, z reguły to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią kryje się znacznie więcej – nierzadko są to problemy małżeńskie, seksualne, a także depresja, inne uzależnienia, poważne a nierozwiązywane latami trudności osobiste bądź psychologiczne. Żyjemy w czasach, w których dla wielu mężczyzny jawi się jako katastrofa kontakt z kobietą, która nie zna pornografii. Z drugiej strony dla kobiety katastrofą bywa czasami nie tyle samo oglądanie pornografii przez mężczyznę, co fakt, że zna on ten świat na wylot. Ich poziom znajomości tego tematu i stopień zainteresowania tym zagadnieniem nierzadko tak dalece od siebie odbiegają, że zaczyna to prowadzić do poważnego rozłamu w relacji. Warto dobrze się zastanowić, czy przypadkiem przyczyny tego stanu rzeczy nie stanowi tak zwane uzależnienie od pornografii, które jest dolegliwością możliwą do pokonania w trakcie psychoterapii. Trzeba jednak pamiętać, że rozpoczęcie tego procesu często prowadzi do odsłonięcia wszystkiego, co kryje się pod spodem, i co dotyczy zwykle nie tylko jednej osoby, ale pary. Niezwykle rzadko jest tak, że do przepracowania w trakcie kryzysu relacji ma coś tylko jedna strona…
  9. Kiedy do gabinetu, psychologa, psychoterapeuty? Częstokroć do gabinetu psychoterapii zgłaszają się ludzie chcący skonsultować się w celu uzyskania informacji jak zachowywać się w kontakcie z osobą chorą, cierpiącą, przechodzącą trudne chwile, wymagającą wsparcia. W tym sensie wizyta w gabinecie nie ma więc związku z leczeniem, a raczej jest formą psychoedukacji – poszerzania wiedzy na tematy związane ze zdrowiem psychicznym, uwzględniwszy specyfikę i kontekst konkretnego przypadku. Część osób odwiedza gabinet psychoterapii szczególnie ceniąc sobie możliwość dyskusji na każdy temat, bez tabu, bez udawania i kreowania się na kogoś innego, niż są. Terapeuta nie jest wprawdzie spowiednikiem i nie daje rozgrzeszenia, ani też kimś w rodzaju doradcy, ale prowadząc rozmowę w szczególny sposób prowadzi do przepracowania, "obgadania" pewnych kwestii w taki sposób, by klient uzyskał satysfakcjonujące rezultaty - podjął optymalne decyzje, zweryfikował swoje zapatrywania i uporał się z dręczącymi go dylematami. Osoby zgłaszające się do gabinetu uskarżają się na różnorakie dolegliwości: objawy lękowe, depresyjne, doznania bólowe, zaburzenia snu, zaburzenia jedzenia, trudności w skupieniu i trzymywaniu uwagi oraz inne. Zgłaszane problemy mogą dotyczyć pogorszonego codziennego funkcjonowania w wyniku nieustępującego zmęczenia, chronicznego uczucia wyczerpania i braku motywacji do działania, trudności w wykonywaniu obowiązków domowych lub zawodowych. Często zgłaszanymi trudnościami są problemy w życiu rodzinnym - konflikty z członkami rodziny wynikające na przykład z braku odpowiedniej troski lub ze względu na nadopiekuńczość. Bywa, że ludzie doświadczają bardzo obciążającego poczucia winy z racji krzywdy wyrządzanej rodzinie lub poczucia krzywda w związku ze złym traktowaniem przez domowników. Skargi dotyczą także niesatysfakcjonujących relacji emocjonalnych zarówno towarzyskich jak i partnerskich, małżeńskich. Problemem bywa poczucie niemożności zaufania albo wprost przeciwnie - przeświadczenie, że zanadto zawierzyło się partnerowi, który teraz to wykorzystuje. Niektórzy klienci uskarżają się na lęk w sytuacjach społecznych, poczucie bycia nieadekwatnym bądź odrzucanym, nieatrakcyjnym towarzysko. Część osób zgłasza się z problemem polegającym na nieumiejętnosći stworzenia trwałego związku uczuciowego pomimo nieradzenia sobie z samotnością. Nierzadko do gabinetu trafiają również osoby, które stoją przed jakimś trudnym dylematem, zmagają się z wątpliwościami, utrudniającymi podjęcie konkretnej decyzji. Psychoterapeuta oczywiście nie jest wszystkowiedzącym ekspertem, który mówi, jak należy postąpić. Posiada jednak umiejętności takiego kierowania rozmową, by proces podejmowania decyzji przez klienta był możliwie najbardziej efektywny i zakończył się optymalnym rozstrzygnięciem. W poradniach i gabinetach omawiane są także kwestie związane z rodzicielstwem i wzywaniami, jakie ono stawia. Bywa, że klienci zgłaszają się z trudnościami przy wychowywaniu dzieci, doświadczają nadmiernego lęku z powodu przeświadczenia o własnej niekompetencji i obaw, że nie zrealizuje się prawidłowo obowiązków rodzicielskich. Dorosłe dzieci zmagają się niekiedy z trudnościami, które wynikają z nadmiernego angażowania się rodziców w ich życie czy sposób wychowywania własnego potomstwa. Tak dorosłe dzieci jak i ich rodzice uskarżają się na trudności wynikające z niespełniania wzajemnych oczekiwań: dzieci mają żal za "złe" wychowanie, które nieprzygotowało ich do dorosłego życia, dorośli miewają pretensje do dzieci, że marnują swój potencjał i nie chcą kroczyć ścieżką, którą dla nich zaplanowali. Klientami gabinetów psychoterapii i poradni psychologicznych są także osoby, które zmagają się z trudnościami w związkach małżeńskich - z niewiernością, nieudanym współżyciem seksualnym, niedopasowaniem fizycznym bądź psychicznym. Czasami pary decydują się na pracę nad swoim małżeństwem gdy spostrzegają, że bezczynność w końcu najpewniej doprowadzi do rozwodu. Inny rodzaj problemów, z jakimi ludzie zgłaszają się do psychoterapeutów, to problemy zawodowe. Poczucie błędnego wyboru zawodu, własnych niekompetencji, trudności w używaniu swoich umiejętności, przekonanie o byciu niedocenianym i nieadekwatnie wynagradzanym, gniew z powodu braku awansó, poczucie krzywdy w związku z trudnymi warunkami pracy czy specyficznym traktowaniem przez współpracowników i pracodawcę. Kolejnym przykładem motywu wizyty w gabinecie jest chęć uzyskania fachowej pomocy w zrywaniu z nałogiem. Na przykład coraz więcej ludzi usiłuje rzucić palenie, ale mimo wytężonych starań i licznych eksperymentów wciąż prędzej czy później znowu sięgają po papierosa. Psychoterapia jest w stanie wydatnie wpłynąć na motywację do rzucenia nałogu oraz znacząco ułatwić zerwanie z paleniem. Nie inaczej jest w przypadku innych złych nawyków i uzależnień – kompulsywnego jedzenia, zakupów, hazardu. Z psychoterapeutą spotykają się także osoby przeżywające kryzys, przechodzące zawirowania życiowe, narażone na duży stres lub trudne emocjonalnie doświadczenia. Z jednej strony mają szansę uzyskać praktyczne wskazówki, w jaki sposób wydajnie radzić sobie z przeżywanymi stanami, by nie paść ich ofiarą. Z drugiej strony mogą uzyskać wsparcie, pomoc psychologiczną, co ułatwia im utrzymanie wewnętrznej równowagi, a to sprzyja sprostaniu wyzwaniom codzienności. W gabinecie pojawiają się też klienci, którzy zauważają u siebie niepokojące sygnały, więc chcą się upewnić, czy nie są to zwiastuny jakiegoś problemu. Przykładem mogą być osoby borykające się z nawracającymi dolegliwościami, które zdaniem lekarza medycyny nie wynikają z choroby organizmu, lecz prawdopodobnie mają podłoże psychiczne – być może są objawami somatycznymi (fizycznymi) nerwicy. Wsparcia szukają osoby, które samodzielnie rozpoznały u siebie trudności natury psychicznej w oparciu o informacje na przykład znalezione w Internecie. Psychoterapeuta jest w stanie na podstawie prawidłowo rozpoznanych objawów postawić fachową diagnozę oraz przedstawić jakie są możliwości leczenia. Innym motywem wizyty jest swoista forma profilaktyki zdrowia psychicznego – chęć zapobiegania trudnościom poprzez możliwie najwcześniejsze interweniowanie niejako z wyprzedzeniem. W tym wypadku chodzi o to, by w porę przyjąć odpowiednią postawę, nabyć potrzebne kompetencje, żeby w razie pojawienia się kryzysu być na niego lepiej przygotowanym, móc mu lepiej podołać. Przykładem mogą być osoby rozpatrujące rozwód bądź spodziewające się w swoim życiu fatalnego biegu wydarzeń w najbliższej przyszłości. Nierzadko na psychoterapii korzystają też osoby, które: pragną większej pewności siebie gdyż nieśmiałość nadmiernie utrudnia im normalne funkcjonowanie i spełnianie potrzeb, chcą ulepszyć swoje umiejętności komunikacyjne, asertywność, by lepiej radzić sobie w kontakcie z innymi. Tematem przewodnim psychoterapii bywają problemy w bliskich związkach, kłopoty w relacjach rodzinnych, trudności w kontaktach z ważnymi z punktu widzenia klienta osobami w jego życiu. Częstym motywem rozpoczęcia psychoterapii jest pragnienie rozprawienia się z chronicznie obniżonym nastrojem, uczuciem rezygnacji, depresją. Zaburzenie depresyjne jest jednym z najpowszechniejszych problemów psychicznych, z jakim zmagają się ludzie w każdym wieku, częściej kobiety niż mężczyźni. Co piąta matka cierpi na depresję poporodową. Poza depresją, psychoterapia generalnie sprawdza się w przypadku rozpoznawania i leczenia różnorakich zaburzeń i chorób psychicznych jak na przykład schizofrenia, zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia), lęk uogólniony, fobia społeczna, zaburzenia nerwicowe, zaburzenia osobowości. Psychoterapia jest użyteczna również w przypadku osób, które doświadczyły skrajnie trudnych przeżyć, wypadków, krytycznych zdarzeń, nadużyć bądź przemocy, albo wciąż są narażone na fatalny wpływ choćby ze strony toksycznych partnerów. Trauma, skrajnie wysoki stres to powody, z których ludzie decydują się na skorzystanie z pomocy profesjonalistów w dziedzinie psychoterapii. Psychoterapia nie jest tylko leczeniem zaburzeń, ale także sposobnością do rozwijania umiejętności niezbędnych do realizacji zamierzeń i osiągania upragnionych celów wykraczających poza bieżące możliwości jednostki. Ludzie uczą się lepiej radzić sobie ze stresem, frustracją, trudnymi emocjami... pokonują własne wewnętrzne blokady i przełamują schematy, które ich ograniczały. To tylko część powodów, dla których ludzie zgłaszają się do gabinetu psychoterapii. Jak widać część z wymienionych powyżej motywów dotyczy właściwie każdego człowieka - z niektórymi problemami jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej, a część osób po prostu uczy się z nimi żyć. Są jednak i tacy, którzy czują potrzebę rozwiązywania swoich trudności, dylematów przy wsparciu osoby, która fachowo wesprze ich w tych staraniach bazując na aktualnej wiedzy psychologicznej i bieżących wynikach badań. W gabinecie psychoterapii mogą liczyć na tego rodzaju wsparcie.
  10. psycholog Rafał Olszak

    Depresja to kryzys po którym przychodzą zmiany

    Depresja to negatywizm w organicznej postaci. Człowiek dosłownie odczuwa w ciele psychiczne cierpienie, które rzeczywiście pozbawia fizycznych sił, spłyca oddech, wywołuje bladość, spowalnia reakcje lub, dla niepoznaki, zdradliwie pobudza, wywołuje rozdrażnienie. Ciało zresztą przeżywa także metamorfozę – w ciągu miesiąca masa ciała potrafi się zmienić o 5% lub więcej z powodu spadku apetytu lub „zajadania smutku”. Brak sił witalnych wynika poniekąd z problemów ze snem – jest związany z płytkim, złym snem, trudnością z zasypianiem, albo chroniczną ospałością, niewyspaniem. Objawem bywa częstokroć niemożność skoncentrowania uwagi, obniżona sprawność intelektu. To z kolei wydatnie utrudnia zmianę sposobu myślenia na sprzyjający, a nasila skupienie na mrocznych aspektach każdej sytuacji. W rezultacie pesymizm narasta. Towarzyszą temu: poczucie napięcia, przeżywanie niepokoju, niewiara w przyszłość, przeświadczenie o bezsensowności życia. Nawet prozaiczne wyzwania rzeczywistości zaczynają przytłaczać. Coraz więcej sił potrzeba na wykonywanie rutynowych czynności i obowiązków. Zlekceważenie tego rodzaju sygnałów, próby „przeleżenia”, przeczekania lub ignorowania depresji lub zaleczenia jej alkoholem bądź innymi używkami nie pomagają, a wręcz pogarszają sprawę. Z czasem nawet wstanie z łóżka czy higiena osobista może stanowić nadmierne obciążenie. Poczucie niemocy, niedostrzeganie szansy na pozytywną zmianę, brak energii do podjęcia pracy nad sobą powodują jeszcze większe cierpienie. Lista – obarczających trudną do zniesienia winą – oskarżeń, które przyczyniły się do wejścia w ten ponury stan, zostaje wydłużona o skargi rodziny, współpracowników, a także kolejne osobiste pretensje do samego siebie. Przygnębiający, skrajnie krytyczny dialog wewnętrzny robi się coraz głośniejszy, nękając osobę w depresji w sposób bezwzględny. Człowiek doświadcza dojmującej pustki, bólu wewnętrznego, traci zainteresowanie życiem, a czasem wręcz zaczyna się interesować śmiercią, postrzegając ją nawet jako swego rodzaju wybawienie. Trudność lub niemożność doświadczania przyjemności, zniechęcenie wobec dotychczasowych pasji i hobby, zwątpienie w siebie oraz w przyszłość sprawiają, że życie jawi się jako jałowa udręka. Wizja trwania w tym stanie wydaje się nie do zaakceptowania – około 10% osób cierpiących na depresję podejmuje decyzję ostateczną i ginie śmiercią samobójczą. Warto interweniować we własnej sprawie w porę nim sytuacja tak się pogorszy, że na ratowanie samego siebie może zabraknąć sił. Wychodzenie z ciężkiej depresji wymaga dużego zaangażowania i trudu, ale nawet w tym wypadku szanse na poprawę stanu i zapobieżenie nawrotom są realne. Osoby chorujące na depresje zmagają się z wątpliwościami odnośnie zasadności leczenia. W głębi czują bezsensowność swojej egzystencji, więc niezwykle trudno jest im przyjąć bardziej konstruktywną perspektywę. W wielu wypadkach konieczna jest profesjonalna pomoc psychologiczna i medyczna – psychoterapia oraz przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych. Te ostatnie mają ogromną wartość, zwłaszcza, gdy stan pacjenta znacząco ogranicza jego możliwości współpracy z psychologiem. Problem z lekarstwami przeciwko depresji polega jednak na tym, że tolerancja na dany preparat zmienia się z upływem czasu. Po pewnym okresie konieczne może się okazać zwiększenie dawki lub zmiana preparatu. Co gorsza cały okres leczenia depresji farmakologicznie może być dla pacjenta uciążliwy ze względu na różnorakie skutki uboczne. Psychoterapia także stanowi swego rodzaju wyzwanie – wymaga aktywnego udziału, przepracowywania problemów, rzeczywistej, ciężkiej pracy nad sobą. Efekty są jednak warte wysiłku! Współczesne metody psychoterapeutyczne fachowo wykorzystane w pracy z klientem mogą nie tylko wydobyć go z depresji, ale również nauczyć kompetencji pozwalających skutecznie zapobiegać nawrotom i w przyszłości samodzielnie radzić sobie sprawniej z kryzysami. Należy zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do zażywania tabletek, psychoterapia jest czymś w rodzaju podróży, jest procesem psychologicznej przemiany. Dla wielu osób bywa impulsem skutecznie mobilizującym do zgłębiania siebie, poprawy jakości swojego życia, nabywania nowych umiejętności, poprawiania relacji z innymi ludźmi. Bywa początkiem pasjonującej wędrówki ku lepszemu poznaniu siebie i pozytywnej zmiany życia. Trud nie tylko zatem popłaca w ten sposób, że stan pacjenta wraca do normy, ale może wręcz podnieść poprzeczkę ustanawiając wyższy standard, zapoczątkowując psychiczny wzrost. Ta wizja bez wątpienia dodaje otuchy – to ważne, gdyż podczas pracy nad depresją podczas psychoterapii bardzo istotna jest starannie pielęgnowana nadzieja. Jeśli cierpisz, ale trafiłeś na niniejszą stronę, to najwyraźniej jest w Tobie wiara w możliwość poprawy własnego stanu, ufność, że warto interweniować. To może być dobry początek nowego etapu! Ocal siebie.
  11. psycholog Rafał Olszak

    Depresja czyli fatalna relacja z samym sobą

    Depresja = fatalna relacja z samym sobą O depresji można mówić uwzględniając różne aspekty. Tym razem przyjrzyjmy się kwestii relacji z samym sobą. Niektórych Czytelników może zaskoczyć taka perspektywa, ponieważ przywykli myśleć o relacji wyłącznie w kontekście kontaktów z innymi ludźmi. Warto jednak zwrócić uwagę, że sami ze sobą także pozostajemy w kontakcie – prowadząc dialog wewnętrzny, oddziałując na siebie poprzez określone postępowanie, poddając się pewnym bodźcom (sytuacjom, ludziom, doświadczeniom), a innych unikając. Jaką mamy ze sobą relację cierpiąc na depresję? Krótko mówiąc fatalną. Można powiedzieć, że depresja jest odzwierciedleniem tego, jak źle człowiek siebie traktuje, jak ponuro o sobie myśli, jak bardzo odmawia sobie wsparcia, kibicowania, a zamiast tego atakuje siebie i wpędza w niepokój oraz przygnębienie. Depresja w pewnej mierze, choć nie tylko, bierze się ze zniekształconych myśli na własny temat – okrutnego oceniania, etykietowania, przygnębiania i straszenia siebie katastroficznymi wizjami. Jak taka postawa wobec siebie podtrzymuje lub pogłębia depresję? Podtrzymywana bywa również nieprzyjaznym postępowaniem, między innymi: - brutalnym, skrajnie obwiniającym podejściem do swoich niepowodzeń, - pozbawianiem siebie możliwości do przyjemnego spędzania czasu, - odmawianiem sobie otuchy i wsparcia, - pogrążaniem się poprzez roztrząsanie przeszłości i kreowanie negatywnych wizji o tym, co człowieka czeka, - izolowaniem się, pozbawianiem chwil radości w towarzystwie innych ludzi, - osądzaniem siebie w sposób bezwzględny i kierowaniem w stosunku do siebie dalece niekonstruktywnej krytyki, - brak troski o własne zdrowie poprzez lekceważenie lub wręcz wpędzanie się w dolegliwości wskutek nieprzestrzegania zaleceń lekarskich lub krańcowo niezdrowy tryb życia bez ruchu, odpowiedniej diety, - korzystaniem z doraźnych, a szkodliwych w dłuższej perspektywie „pomocy” jak używki, wysokokaloryczne potrawy, - reagowaniem smutkiem i przygnębieniem zamiast zdrowym gniewem na sytuację, sprzeciwem i aktywnym poszukiwaniem rozwiązań. Jak naprawić relację z samym sobą? Wiele można robić samemu, ale bardzo pomocna bywa psychoterapia. To właśnie w kontakcie z psychoterapeutą można bowiem obiektywnie ocenić, jak konkretnie i w jaki sposób należy postępować. Wspierający kontakt z terapeutą może być też, mówiąc metaforycznie, wzorem do naśladowania ilustrującym to, jak dobrze do siebie samego podejść… Jak podać sobie dłoń w trudnej chwili… Jak pokrzepić siebie… Kiedy i jak zakwestionować własne myśli, by przywrócić równowagę zamiast zatruwać swój umysł… Jak postępować względem siebie w sposób życzliwy, nie okrutny, straszący lub pozbawiający nadziei. Psychoterapia jest także źródłem wiedzy i użytecznych umiejętności dotyczących oczyszczania swojego sposobu myślenia ze zniekształconych, depresyjnych myśli. W trakcie sesji można praktykować nowe sposoby postępowania, eksperymentować z potencjalnie lepszymi wariantami siebie, by ostatecznie naprawić relację z własną osobą. Korzyścią będzie między innymi wychodzenie z depresji. Jak sobie pomóc? Skorzystaj z psychoterapii indywidualnej oraz skontaktować się z lekarzem psychiatrą.
  12. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: depresyjny stan utknięcia i niemocy

    Jak wybrnąć z depresyjnego stanu utknięcia? W depresji czasem człowiek ma wrażenie jakby utknął na mieliźnie niczym statek. Charakterystyczne dla takiego położenia jest to, iż wydaje się, że nic nie można zrobić. Utknęło się, nic nie zmieni się na lepsze, co najwyżej sytuacja pogorszy się. Człowiek czuje się jak w potrzasku, jakby miał związane ręce albo był osaczony. W dodatku dotkliwie wini się za to, gdzie się znalazł i okrutnie osądza siebie za to, że nie zdołała uniknąć tej pułapki. Bezradność, trudność z podejmowaniem nawet prozaicznych decyzji, obezwładnienie – oto skrótowy opis „depresyjnej mielizny”. Potrzebne jest wsparcie, bo samemu niezwykle trudno wybrnąć z takiej sytuacji. Nie wystarczą jednak słowa „weź się w garść”, „otrząśnij się”, „wszystko będzie dobrze”. Niezbędna jest specjalistyczna pomoc, która umożliwi przebrnięcie przez mieliznę i utrzymanie wiatru w żaglach. Takie wsparcie oferuje psychoterapia niekiedy uzupełnione także farmakoterapią. Bywa że częścią terapii musi być skoncentrowanie się na poszukiwaniu rozwiązań. Depresja jest chorobą, która może wystąpić u osób funkcjonujących zawodowo i społecznie, ale jest szczególnie zagrażająca w przypadku ludzi mających poważne trudności w tym zakresie. Szczególnie narażone na trudny przebieg choroby są osoby bezrobotne lub w bardzo niepewnej sytuacji zawodowej, mające problemy finansowe, doświadczające samotności lub wręcz opuszczenia, izolacji. Wprawdzie psychoterapia, mówiąc metaforycznie, „nie wyleczy z problemów życiowych”, ale w pewnym zakresie może pomóc w mierzeniu się z nimi, zwłaszcza gdy ktoś ma poczucie, że zabrnął w ślepą uliczkę. Terapia ułatwia także przeformułowanie nadawanego problemom znaczenia, by człowiek pomimo trudności mógł w określonych sferach swojego życia spełniać się, doświadczać satysfakcji i przyjemności. Nie jest to niestety takie proste gdy depresja zmniejsza zdolność do odczuwania pozytywnych emocji tego typu. Niezwykle ważna jest zmiana sposobu myślenia, która pociąga za sobą modyfikację postępowania. Zachowując się inaczej oraz działając z innym nastawieniem można liczyć na odmienne niż dotychczas efekty. Początkowo nie są one diametralnie różne od wcześniejszych, ale stopniowo nabierają wyrazistości. A razem z tym życie odzyskuje smak i urok. Jedzenie przestaje być wyjałowione z walorów smakowych „jak siano”, sztuka odzyskuje poruszające walory artystyczne, codzienność przestaje być pasmem mechanicznie wykonywanych z niechęcią i oporem czynności. Niestety nie zawsze udaje się w porę uprzytomnić sobie, przypomnieć, że kochało się życie, cieszyło się nim i posiadało nadzieję. Niestety wyobrażane perspektywy bywają tak przytłaczające, przerażające i nie do zniesienia, że niektórzy decydują się realizować najbardziej ponure myśli… Właśnie z tego względu, aby pokonać „depresyjną mielizną” absolutnie nie należy lekceważyć myśli samobójczych, które są alarmującym sygnałem, że bezzwłocznie należy szukać pomocy.
  13. psycholog Rafał Olszak

    OCD czyli zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne

    Niektórzy ludzie są bardziej niż inni skłonni do dokładności i starannego wykonywania zaplanowanych działań. Takie postępowanie może być użyteczna w pracy i w życiu. Jeśli jednak wymyka się spod kontroli, jest dalece przesadne, wówczas zamiast sprzyjać, przeszkadza. Sprawdzanie, porządkowanie, kontrolowanie, układanie, przestrzeganie pewnego porządku może zacząć pochłaniać tyle czasu, że zdezorganizuje codzienne życie. Człowiek wykonuje jednak te czynności, bo w przeciwnym wypadku odczuwa niepokój, dyskomfort, lęk, że coś pójdzie nie tak lub skończy się groźnie. Jeśli czynności wykonywane w celu załagodzenia tego niepokoju zaczynają zajmować więcej niż godzinę dziennie można podejrzewać zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (dawniej "nerwica natręctw"). Niektórzy ciągle myją ręce, unikają dotykania klamek z obawy przez zakażeniem, wykonują osobliwe rytuały, by wszystko poszło zgodnie z planem, a więc dobrze. Inni popadają w skrajność w kontekście sprawdzania – wielokrotnie wracają, by sprawdzić czy zamknęli drzwi, pozakręcali kurki, odłączyli urządzenia z prądu. Inni zmagają się z obsesyjnymi myślami, których nie znoszą i szczerze się obawiają. Sądzą, że mogą się ziścić (np. matce przychodzi do głowy, że skrzywdzi dziecko). Uważają je za skrajnie dokuczliwe (np. natrętne myśli o podtekście seksualnym). Obsesje a kompulsje W obu przypadkach chodzi o utratę kontroli nad czynnością – umysłową w przypadku obsesji, behawioralną (dotycząca zachowania) w przypadku kompulsji. Obsesje to natrętne myśli narzucające się danej osobie, natomiast kompulsje to odbierane jako przymusowe czynności, które osoba musi wykonać, by załagodzić niepokój. Szacuje się, że 20% chorych zmaga się tylko z obsesjami. Częściej osoba, u której zdiagnozowano zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne ma obsesje i kompulsje. Są też osoby cierpiące głównie z powodu kompulsji, choć na ogół daje się u nich rozpoznać także pewne nawyki myślowe. Diagnoza różnicowa Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne zaliczane jest do zaburzeń lękowych, tak samo jak hipochondria (lęk o zdrowie). Różnica jest subtelna, ale znacząca. Jeśli nawracające, dolegliwe myśli dotyczą wyłącznie strachu przed poważną chorobą, wówczas stawia się diagnozę hipochondrii. Jeśli natomiast towarzyszą im rytuały lub sprawdzanie, wskazana może być dodatkowa diagnoza zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego (OCD, Obsessive-Compulsive Disorder). Należy także odróżnić myśli obsesyjne (zwykłe ruminacje) od depresyjnych ruminacji. W obu przypadkach są to natrętne czynności umysłowe, ale w depresji mają więcej wspólnego z JA oraz nastrojem przygnębienia (roztrząsanie przeszłości, niepowodzeń, porażek, zakładanie czarnych scenariuszy w przyszłości), natomiast myśli obsesyjne zwykle są sprzeczne z JA, a nawet wobec niego intruzywne (niepożądane natrętne myśli o wyrządzeniu komuś krzywdy, o tym, że jest się homoseksualistą, że jest się zdolnym do podpalenia swojego domu, że popadnie się w obłęd i zrobi coś potwornego, że odbędzie stosunek seksualny z przypadkową osobą). Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne a inne dolegliwości Z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym często współwystępują zaburzenie osobowości (osobowość obsesyjno-kompulsyjna) oraz depresja. Depresja nierzadko bywa wtórna, to znaczy pojawia się niejako w odpowiedzi na długotrwający i nieleczony problem obsesji i kompulsji. Jeśli ktoś zmaga się z taką dolegliwością i nie otrzymuje adekwatnej pomocy psychoterapeutycznej i psychiatrycznej, objawy stają się coraz bardziej dokuczliwe, a to w końcu doprowadza do depresji. Rodzaje obsesyjnych myśli Obsesje związane ze skażeniem (nadmierny lęk lub obrzydzenie rzeczami i sytuacjami takimi jak: odchody i wydzieliny, brud lub zarazki, lepkie substancje, chemikalia i środki czystości, substancje zanieczyszczające środowisko, dotykanie zwierząt, insekty, choroba spowodowana skażeniem, specyficzne choroby jak żółtaczka, opryszczka, AIDS). Obsesje związane z syllogomanią („nie wyrzucę, bo to mi się przyda”), oszczędzaniem, zbieraniem (obawy przed wyrzuceniem bezużytecznych i bezwartościowych rzeczy do śmieci, przemożne pragnienie zbierania tego rodzaju przedmiotów, niepokój na widok pustych, niezagospodarowanych przestrzeni w mieszkaniu, skłonność do nabywania kilku takich samych rzecz, dążenie do utrzymywania zakupionych przedmiotów w nienaruszonym stanie, skłonność do podnoszenia z ziemi niepotrzebnych przedmiotów). Obsesje związane z porządkowaniem (niezdrowe wręcz zainteresowanie symetrią, precyzją, ładem, przesadna troska, żeby pismo ręczne wyglądało idealnie, układnie wszystkiego wedle założonych reguł z ogromnym przejęciem). Obsesje związane z religią (doświadczanie natrętnych, bluźnierczych myśli, odmawianie w „idealny” sposób modlitwy aż się uda, tracenie nad sobą kontroli w miejscach kultu). Obsesje związane z wyglądem ciała (nadmierne skupienie na faktycznych, ale i RZEKOMYCH defektach swojego ciała, częstokroć w ogóle niedostrzegalnych przez nikogo innego). Obsesje związane ze zdrowiem (związane z obawą zachorowania na straszną chorobę lub obawą spowodowania takiej choroby u kogoś bliskiego). Obsesje związane z przemocą (natrętne myśli nt. ryzyka, że straci się nad sobą panowanie i wyrządzi komuś lub sobie krzywdę, obsesyjne rozmyślanie na temat swojej RZEKOMEJ odpowiedzialności za jakiś wypadek). Obsesje związane z seksem (natrętne, dokuczliwe obrazy i impulsy, myśli dotyczące napastowania, obmacywania innych osób, dotyczące bycia homoseksualistą lub zmiany orientacji). Inne, różne obsesje (np. bezsensowna potrzeba wyszukiwania i zapamiętywania bezużytecznych informacji, poddawanie się irytacji pod wpływem pewnych dźwięków jak tykanie zegara czy brzęczenie, przesadne zainteresowanie przesądami). Rodzaje kompulsji Sprzątanie i mycie (rytualne, częste, długie mycie rąk i odczuwanie niepokoju, gdy nie można tego zrobić, unikanie dotykania przedmiotów uznawanych za nieczyste, skażone, zatrute, przymus porządkowania, czyszczenia, sprzątania). Sprawdzanie (czy nieświadomie kogoś się nie skrzywdziło, czy nie popełniło się błędu, czy nie stało się coś złego, sprawdzanie zamków, drzwi, okien, kurków, urządzeń domowych). Kompulsyjne oszczędzanie, gromadzenie (zachowywanie niewątpliwie bezużytecznych przedmiotów, trudność z wyrzucaniem do kosza zbędnych rzeczy, jeżdżenie pół dnia po różnych sklepach, by dzięki promocjom zaoszczędzić bardzo mała kwotę). Kompulsyjne powtarzanie, liczenie, porządkowanie (zbyt częste czytanie tego samego, powtarzanie rutynowych czynności, liczenie w trakcie rutynowych czynności jak mieszanie herbaty, czesanie się, układanie książek, ołówków i innych przedmiotów wedle pewnego schematu). Kompulsje dotyczące wyglądu ciała (przesadne analizowanie swojego wyglądu pod kątem defektów, nadmierne zaabsorbowanie maskowaniem rzekomych defektów, zmiana wyglądu w celu ukrycia lub pozbycia się rzekomych defektów). Kompulsje związane ze zdrowiem (ciągłe poszukiwanie potwierdzenia, że nie jest się chorym, przeprowadzanie ciągle badań, ciągłe przeglądanie Internetu w poszukiwaniu informacji o chorobie). Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne – leczenie Leczenie odbywa się głównie w ramach psychoterapii. Pomocna bywa także farmakoterapia (głównie lekami przeciwdepresyjnymi z grupy SSRI). Często najlepsze efekty daje połączenie psychoterapii poznawczo-behawioralnej z leczeniem lekami. Terapia wymaga od pacjenta pełnego zaangażowania – często należy uznać psychoterapią za priorytet na danym etapie życia, ponieważ między sesjami każdego dnia pacjent musi od 1 do 3 godzin poświęcić na pracę nad sobą w zaplanowany sposób. Ważne, by podjąć odpowiednie leczenie – niewłaściwe może być nie tylko niepomocne, ale wręcz okazać się szkodliwe. Należy nastawić się, że w toku psychoterapii pojawią się wyjątkowo trudne momenty, gdy objawy mogą stać się nawet bardziej dokuczliwe. Nie należy w tym momencie samemu bez konsultacji ze specjalistą rezygnować z terapii. Taki etap jest przejściowy, a jedyne rozwiązanie, to przebrnąć przez to nie rezygnując z procesu zdrowienia. Poznawczo-behawioralna psychoterapia zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, przy pełnym zaangażowaniu pacjenta, trwa około 2-3 miesięcy. Terapia nie należy do łatwych, ale każdy dzień jest postępem, drogą ku lepszemu. W wielu wypadkach udaje się ograniczyć objawy do szeroko pojętej normy (wszyscy ludzie miewają niekiedy natrętne myśli lub odczuwają przymus zrobienia czegoś, ale nie tak dotkliwie, intensywnie i często, jak w przypadku osób chorych). Część osób poprawia swój stan wydatnie, redukuje dotkliwość objawów do 20% poziomu wyjściowego. Jeśli zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne współwystępuje z innym problemem natury psychologicznej, wówczas czas terapii może być dłuższy (zwłaszcza, jeśli osoba cierpi na zaburzenie osobowości). PRZYKŁADY Pacjent 1 – lęk przed zarazkami nasilał się tak bardzo, że pacjent mył ręce 120 razy dziennie Pacjent 2 – nękany myślą „a jeśli…” ciągle sprawdzał, czy pozamykał drzwi, okna, wyłączył wszystkie urządzenia, tracąc na to tyle czasu, że nie był w stanie w porę docierać do pracy, albo musiał wstać tak wcześnie, że przez resztę dnia był nieprzytomny Pacjent 3 – potwornie bał się, że jego natrętne myśli o zranieniu własnego dziecka w końcu się ziszczą, więc ciągle prosił partnerkę o zapewnienie, że do tego nie dojdzie, że to tylko myśl Pacjent 4 – nie był zdolny funkcjonować, jeśli coś poszło nie po jego myśli, jego porządek w domu został jakoś naruszony, gdy przesunięto jakikolwiek przedmiot Pacjent 5 – wychodząc z domu zawsze musiał przejść przez cały rytuał, między innymi najpierw dotykając lewej, potem prawej framugi drzwi, ale jeśli w trakcie pojawiała się jakaś niewłaściwa myśl, czuł przymus, by wszystko robić od początku Pacjent 6 – nie miał miejsca w mieszkaniu, ponieważ przeświadczony, iż „wszystko może się kiedyś przydać” nagromadził taką ogromną ilość zbędnych przedmiotów, przede wszystkim gazet Pacjent 7 – miał ciągle poczucie winy, gdy przychodziła mu do głowy „zła myśl” (coś bluźnierczego, erotycznego) modlił się; modlitwa musiała być jednak wykonana doskonale, by mogła „zadziałać” Pacjent 8 – był nękany natrętnymi myślami, które wciąż odtwarzały się w jego głowie niczym powtarzany w kółko film; wciąż się obawiał, że popada w obłęd; bał się, że myśli mogą się ziścić
  14. Najczęściej kobiety. Na pierwszy rzut oka czarujące, przebojowe i kipiące pozytywną energią. Zadbane i podkreślające swoją atrakcyjność fizyczną (częstokroć solidnie poprawianą w gabinetach chirurgów plastycznych). Brylujące w towarzystwie, skupiające na sobie uwagę na różnorakich serwisach społecznościowych, a także w realnym świecie. Bardzo wyraziście eksponujące własną seksualność, uwodzicielskie, często wręcz w nieodpowiednich okolicznościach. Kobiety, które „mogą mieć każdego”. Z pozoru szczęśliwe, na fali, mające mnóstwo znajomych i jeszcze większe grono fanów, mające na koncie liczne, brawurowe przygody… Internetowe celebrytki, gwiazdy każdej imprezy, „królowe lansu”. Pozory bardzo mylą Na scenie gwiazda, za kulisami samotna Atrakcyjne, podziwiane, skrycie cierpią z braku autentycznej miłości Szczęście jest jednak pozorne – ich relacje są krańcowo nietrwałe, uwaga i aprobata są dla nich jak narkotyk bez którego doświadczają dotkliwego cierpienia, nic je na dłuższą metę nie cieszy, mają skłonności do nadużywania substancji psychoaktywnych, nadrabiają przesadnie teatralnymi gestami brak autentycznego wglądu we własne emocje, stale lub okresowo doświadczają depresji, która ma swoje źródło w poczuciu pustki, nudy czy utraty bezpiecznej, autentycznej i głębokiej więzi. Najsłynniejszą bodaj osobą z histrionicznym zaburzeniem osobowości była Merlin Monroe, która w ostatecznym rozrachunku skutecznie targnęła się na własne życie ginąc śmiercią samobójczą. Dla wszystkich było to ogromnym szokiem, nikt się tego nie spodziewał, domniemywano nawet, że to było morderstwo. Na tym właśnie polega tragizm tego zaburzenia – dla osoby tak ważny jest dobry wizerunek, że nie może się przemóc i poprosić o pomoc, wyjawić, że doświadcza cierpienia, pustki lub chronicznego i dojmującego poczucia, że czegoś jej w życiu brak. Nigdy nie wychodzi z roli i w końcu brakuje jej szansy, by tworzyć autentyczne związki, traci kontakt z samą sobą i już tylko skrajnie negatywne uczucia przypominają jej, że coś jest nie tak. Czasem uczucia te bywają nie do zniesienia. Ludzie z osobowością histrioniczną rzadko zgłaszają się na psychoterapię, ponieważ mają słaby wgląd w naturę swoich problemów. W naszym społeczeństwie forma mylona jest z treścią, więc osoby dobrze wyglądające, towarzyskie i śmiałe skupiają na sobie uwagę, ale w istocie jej jakość niczym nie różni się od tego, która pojawia się w ludziach na widok pięknego, rzadkiego samochodu. To nie jest ten typ uwagi, którym ludzie obdarzają się w bliskich związkach – miłości lub w przyjaźni. Niemal wszyscy mężczyźni, z jakimi mają styczność tak emanujące seksapilem kobiety chcą je tylko zdobyć – posiąść seksualnie lub mieć u swego boku przez kilka miesięcy, by mieć się czym pochwalić na Facebooku lub w tanich mediach śledzących życie celebrytów. Kobiety z osobowością histrioniczną wpadają w pułapkę atrakcyjności i wygodnego życia na cudzy rachunek Kobieta z osobowością histrioniczną wpada w pułapkę własnej atrakcyjności – onieśmiela zdolnych do zaangażowania, ale mniej brawurowych mężczyzn, natomiast przyciąga tych najbardziej wprawionych w podbojach, którzy jednakże bynajmniej nie zamierzają tworzyć stałych relacji. Bywa także, że kobiety z osobowością histrioniczną wpadają w pułapkę związaną z drogim stylem życia – ponieważ lans kosztuje, wiążą się z zamożnymi mężczyznami, którzy jednakże zmieniają partnerki co sezon, traktując je jako podkreślenie statusu czy ozdobę, dekorację, nic więcej. Bywa, że kobiety histrioniczne w toku życia nie nabywają kompetencji niezbędnych do samodzielnego radzenia sobie – traktują mężczyzn jak źródło pieniędzy, co jest niewątpliwie wygodne, ale prowadzi to tego, że kobieta staje się uzależniona od partnera. Dostawanie wsparcia i materialnych dóbr za atrakcyjny wygląd i pełne wdzięku zachowanie działa uzależniająco. Ponieważ jednak mężczyźni utrzymujący kobiety traktują je jak dobra luksusowe, stosunkowo często zmieniają partnerki – „na lepszy model”, młodsze... albo po prostu dla urozmaicenia. Kobieta zależna od bogatego mężczyzny pozostaje więc na lodzie, gdy tylko wypadnie z obiegu – przekroczy magiczną granicę 30-tki lub 40-tki. Część kobiet z osobowością histrioniczną wybiera unieważniające i skutkujące uprzedmiotowieniem profesje - pracują w klubach ze striptizem, jako fotomodelki do magazynów dla panów, aktorki w filmach dla dorosłych. Wprawdzie są wówczas bardziej niezależne, niż kobiety żyjące na rachunek zamożnego mężczyzny i zaspokajają potrzebę aprobaty, bycia w centrum uwagi, ale takie życie skazuje je na doświadczenia, które dopiero z perspektywy czasu postrzegają jako szkodliwe. Zresztą pomimo adoracji i zachwytów ze strony otoczenia, ich kluczowe przekonania o sobie pozostają negatywne. Histrioniczne zaburzenie osobowości a depresja Kobiety z histrionicznym zaburzeniem osobowości częstokroć zmagają się z depresją, którą usilnie kamuflują, byle tylko nikt się nie dowiedział, że tak naprawdę nie mają w życiu tego, na czym im najbardziej zależy. Nie są kochane, za to kim są, ale wielbi się je za to, jak wyglądają… nie są uważane za wartościowe, a jedynie przyjemne dla oka, nie są cenione jako życiowe partnerki, lecz tylko za możliwość pokazania się z nimi, podniesienia swojej wartości przy pomocy atrakcyjnej fizycznie kobiety u boku. Wielbione i oblegane przez mężczyzn, a mimo to mające ogromną trudność by stworzyć prawdziwy związek uczuciowy i doświadczyć miłości, a nie tylko banalnego podziwu, oceniania za wygląd, męskiego pożądania Odczuwając wewnętrzną pustkę i pozorność relacji, rekompensują to sobie byciem w centrum uwagi, podziwem anonimowych tłumów, zazdrością innych kobiet. Trochę to poprawia nastrój, ale nie rozwiązuje problemu, który zawsze w końcu daje się we znaki. Część kobiet z histrionicznym zaburzeniem osobowości ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. To ono w dużej mierze sprawia, że godzą się na życie z mężczyznami, traktującymi je przedmiotowo, jak maskotki, ozdoby, wyznaczniki wysokiego statusu. Niskie poczucie własnej wartości jest również przyczyną ciągłej troski o aprobatę i sygnały uwielbienia, które doraźnie poprawiają samoocenę, ale nigdy na dłuższą metę. Świadomość, że jest się cenioną głównie za seksapil, urodę, wdzięk wpędza te kobiety w desperacką walkę o podtrzymywanie piękna. Niesłychana troska o urodę (włączając liczne zabiegi upiększające oraz chirurgię plastyczną) też jest formą doraźnego poprawienia poczucia własnej wartości. Zbyt wiele doświadczeń unieważnienia i uprzedmiotowienia wpędza te kobiety w niskie poczucie własnej wartości, by takimi powierzchownymi sposobami można było je na stałe polepszyć. Aby problem rozwiązać konieczna jest głęboka, niepowierzchowna zmiana. Osobowość histrioniczna - styl funkcjonowania Histrioniczne zaburzenie osobowości - leczenie Psychoterapia jest dla osób z histrionicznym zaburzeniem osobowości wyzwaniem. Często rezygnują z dalszej terapii gdy tylko trochę złagodnieją objawy, z którymi przyszły. Rzadko chcą przyjrzeć się sobie, pracować nad sobą, spojrzeć prawdzie w oczy, skontaktować się naprawdę z własnymi uczuciami. Mają duży problem z wglądem w naturę swoich trudności. Nierzadko traktują terapię jako jeszcze jedną okazję, by zaspokoić swoją potrzebę bycia w centrum uwagi i pozyskania troski. Kiedy orientują się, że psychoterapeuta nie da się nabrać na ich sztuki, jest odporny na ich triki, lecz oczekuje aktywnej pracy nad sobą, wówczas wypisują się z terapii i idą szukać pola do popisu, okazji do gwiazdorstwa gdzie indziej. Bardzo rzadko dochodzi do sytuacji, gdy osoba z histrionicznym zaburzeniem osobowości faktycznie decyduje się przepracować swoje problemy. Zwłaszcza, że bywa to praca czasochłonna i wymagająca uznania, że „celebrycki styl życia” to ślepa uliczka w istocie wiodąca w przeciwnym kierunku, niż rzeczywiste spełnienie, głębokie więzi i poczucie sensu życia. Bycie w centrum uwagi nie ukoi poczucia pustki, nie zagoi jątrzących się ran, a szukanie mocnych wrażeń nie uchroni przed świadomością, że człowiekowi czegoś bardzo brakuje.
  15. psycholog Rafał Olszak

    Sprawdzanie własnego sposobu myślenia

    Jednym z czynników odgrywających kluczową rolę w zaburzeniach nastroju (jak depresja), zaburzeniach lękowych (jak lęk uogólniony, lęk o zdrowie) lub zaburzeniach somatomorficznych (jak hipochondria) jest specyficzny sposób myślenia. Osoba traktuje myśli jako fakty i często przyjmuje je wprost bezkrytycznie. Konsekwencje mogą być bardzo poważne, gdy mowa o myślach takich jak na przykład: „nigdy mi się nie ułoży”, „jestem nieudacznikiem”, „nie zasługuję na miłość”, „nigdy nie znajdę sensownej pracy”, „nic dobrego mnie już nie spotka”, „kiedy tam pójdę to spanikuję i zrobię z siebie pośmiewisko”, „to z pewnością objawy poważnej choroby”, „lekarz nie ma racji, mój stan na pewno jest bardzo poważny”, „teraz już na pewno się rozchoruję”. Czasem osoba nawet nie uzmysławia sobie w pełni tego typu myśli – dopiero po bardziej wnikliwej analizie swojego toku rozumowania dostrzega, że odegrały one ważką rolę. Kiedy już ma się pełną świadomość, że tego typu refleksje przychodzą do głowy, można zacząć nad nimi pracować. Aby podważyć tak pogrążające zapatrywania warto zebrać dowody na rzecz bardziej realistycznych, adekwatnych i trafnych spostrzeżeń niż te krańcowo przytłaczające i obarczone zniekształceniami poznawczymi. W zbieraniu dowodów pomocne mogą się okazać następujące pytania. Czy przypominam sobie jakiekolwiek doświadczenie, które sugeruje, że dana myśl nie zawsze jest w stu procentach trafna? Gdyby bliska mi osoba była dręczona przez taką myśl, jaka byłaby moje reakcja, co bym jej powiedział? Gdyby bliska, troskliwa i sprzyjająca mi osoba wiedziała, że dręczy mnie taka myśl, co by powiedziała, albo co by powiedział mój terapeuta? Gdy czuję się inaczej niż obecnie, czy myślę inaczej? Jak? Czy w przeszłości w jakiś sposób udało mi się zmienić tego typu myśli na mniej pogrążające? Jak? Czy znajdowałem się już w tego typu położeniu, jak teraz? Co mogę o tamtej sytuacji powiedzieć z perspektywy czasu? Czy była taka, jak mi się wówczas wydawało? Czy mogę z tego wyciągnąć jakieś wnioski, które mi teraz pomogą? Czy są jakieś fakty, które obecnie pomijam, a które z pomogłyby mi podważyć zasadność tej myśli? Czy za kilka tygodni, miesięcy lub lat obecna sytuacja mogłaby być przeze mnie interpretowana inaczej? Jak? Czy pomijam jakieś ważne aspekty sytuacji skupiając się tylko na wybranych kwestiach? Jakie to aspekty i co z nich wynika? Jak widać, w wielu przypadkach tego typu analiza własnych zapatrywań może się okazać bardzo konstruktywna, uspokajająca lub nawet dodająca otuchy. Istotne, by „wyłączyć automatycznego pilota” i czynnie monitorować swój sposób myślenia pod kątem tego, czy można by uwzględnić alternatywne, bardziej adekwatne lub użyteczne refleksje. Chodzi o to, by na bieżąco optymalizować swoje zapatrywania pod kątem tego, na ile są realistyczne, nieobarczone błędami (jak zniekształcenia poznawcze), prawdopodobne i czy nie ma innych przemyśleń, które też warto uwzględniać. Pomocna w opanowaniu tego rodzaju bardziej stabilizującej i realistycznej mowy wewnętrznej jest psychoterapia.
  16. psycholog Rafał Olszak

    Depresja czyli destrukcyjne schematy

    Depresja jest efektem działania trzech różnych rodzajów schematów. Jedną z przyczyn powstania tych schematów są specyficzne doświadczenia w przeszłości, ale w tym ćwiczeniu skupimy się tylko na rozpoznaniu różnych schematów, a nie na ich genezie. Rozpoznanie i ocenienie nateżenia (np. w skali od 1 do 10) umożliwi następnie pracę nad nimi podczas terapii. SCHEMATY UMYSŁOWE: Oskarżanie siebie Postulowanie kary Obwinianie siebie Deprecjonowanie siebie (wyzywanie, określanie jako z małą wartością lub niekompetentną) Straszenie siebie Katastroficzne myślenie o przyszłości Tworzenie zagrażającej wizji świata i ludzi Pogrążające myślenie pesymistyczne i negatywne Myślenie o sobie jako o kimś gorszym od innych Odbieranie sobie nadziei Branie na siebie odpowiedzialności za złe postępowanie innych SCHEMATY BEHAWIORALNE (związane z postępowaniem): Zachowanie będące karaniem siebie Zaniedbywanie własnych potrzeb Branie na siebie nadmiaru obowiązków Odmawianie sobie przyjemności Odmawianie sobie wypoczynku Zaniechanie obrony, gdy jest się niesłusznie atakowanym Poddawanie się innym lub bierna postawa wobec losu Ustępowanie, unikanie konfrontacji Wycofywanie się i unikanie ludzi Wchodzenie w destrukcyjne relacje Narażanie się na przemoc lub stosowanie przemocy SCHEMATY EMOCJONALNE: Tendencja do automatycznego reagowania smutkiem Tendencja do automatycznego reagowania lękiem Tendencja do automatycznego reagowania poczuciem słabości i wyczerpania Tendencja do automatycznego reagowania utratą nadziei Tendencja do niewyrażania asertywnie gniewu (zamiast tego próby tłumienia go) Tendencja do automatycznego reagowania poczuciem winy Tendencja do automatycznego reagowania wstydem Tendencja do automatycznego reagowania poczuciem zdefektowania (bycia gorszym, bezwartościowym) Tendencja do przeżywania poczucia samotności (nawet wśród ludzi)
  17. psycholog Rafał Olszak

    DDA Dorosłe Dzieci Alkoholików

    Jak to jest wychowywać się w rodzinie z problemem alkoholowym? Wiedzą o tym dorosłe dzieci alkoholików (DDA). Podobne doświadczenia mają DDD, czyli dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, w których występowały inne uzależnienia lub problemy. W wyniku specyficznych doświadczeń u osób mających je w życiorysie kształtują się szczególne cechy i postawy. Oczywiście każda osoba jest niepowtarzalna, więc indywidualnie reaguje na określone sytuacje, ale mimo to możliwe jest wyróżnienie pewnych cech wspólnych ujawniających się u znacznej liczby osób z rodzin z problemem alkoholowym. Te cechy skłądają się na tzw. „Syndrom DDA” (o którym pisaliśmy szerzej już wcześniej). NA MARGINESIE: Jeśli chcesz rozmawiać o tematyce DDA / DDD możesz to zrobić na forum dyskusyjnym tutaj. Niemal zawsze osoba ma trudność z pełnym uzmysłowieniem sobie powstałych w wyniku życia w rodzinie z problemem alkoholowym mechanizmów, które sterują jej zachowaniem. Po prostu bardzo trudno przyjąć do wiadomości, że w pewnym sensie pozostaje się pod wpływem tego wszystkiego, co wówczas się działo. Łatwiej jest udawać przed sobą, że przeszłość minęła bezpowrotnie i życie zwyczajnie toczy się dalej. Niestety czasami pojawiające się trudności zdradzają jednoznacznie, że przeszłość nie została przepracowana, a człowiek wciąż przejawia postawy i stosuje strategie wyuczone na wczesnym etapie egzystencji. Niejako pozostaje „zamknięty w pokoju dziecięcym” i wciąż uwzględnia „nauki” uzależnionego lub współuzależnionego rodzica. Szkoła życia w rodzinie dysfunkcyjnej pozostawia bardzo trwałe ślady – zamiast udawać, że ich nie ma, należy uważnie i troskliwie przyjrzeć się sobie, by je znaleźć i w miarę możliwości naprawić, co odbywa się między innymi w ramach terapii grupowej lub psychoterapii indywidualnej. Chowanie głowy w piasek i udawanie że problemu nie ma jest w języku psychologicznym nazywane zaprzeczeniem. Zaprzeczenie w przeszłości mogło być przez daną osobę „trenowane” na różne sposoby. Dziecko mogło np. bronić rodziców, usprawiedliwiać ich, minimalizować szkody powodowane przez ich nałóg lub pomagać im kryć swoje uzależnienie („pije tylko piwo, to nie alkohol”, „piją tylko w weekendy”, „lubi dobrze się bawić, to wszystko”, „każdy zasługuje na chwilę odprężenia”, „to jego hobby”, „po prostu jest smakoszem wina”, „nie przyszedł do pracy bo jest obłożnie chory”). Innym wymiarem zaprzeczenia jest marginalizowanie wpływu rodziców na życie osoby. Udaje się, że to nie ma lub nie miało znaczenia, obwinia siebie za nałóg rodziców („przysparzałem im dużo trudności”, „mama wychowywała mnie samotnie”, „jako najstarszy syn powinienem był bardziej dbać o mamę”), neguje się, że odczuwa lub odczuwało cokolwiek wobec picia rodziców, jakby bycie świadkiem ich picia nie wzbudzało żadnych emocji. Trzeci poziom zaprzeczenia jest związany ze szczególnym stosunkiem do siły woli. Część osób ma poczucie, że skoro udało im się przetrwać swoje dzieciństwo to zniosą już nieomal wszystko. Krańcowo się eksploatują, egzystują prawie jak maszyny, które muszą ze wszystkim sobie poradzić bez okazywania uczuć, doskonale się kontrolują i bez przerwy monitorują swój stan oraz reakcje otoczenia, by być na wszystko przygotowanym. Jasnym jest, że tego typu postawy wiążą się ze specyficznymi doświadczeniami z domu rodzinnego choć osoba może przeczyć jakoby jej postępowanie miało cokolwiek wspólnego z dzieciństwem. Następny wymiar zaprzeczenia dotyczy stosunku do picia i alkoholu w ogólności. Niektórzy zestawiają siebie z rodzicami i stwierdzają, że nie mają problemu z piciem, bo nie piją tak jak oni. Inni zdecydowanie reagują obronnie, opryskliwie, gdy ktoś porusza temat ich picia. Krótko mówiąc osoba zaprzecza jakoby doświadczenia z domu rodzinnego miały wpływ na jej stosunek do alkoholu i picia chociaż dla postronnych obserwatorów ten związek wydaje się wyraźny. Ze zrozumiałych względów warunkiem uzmysłowienia sobie istoty swoich problemów jest zaprzestanie zaprzeczania i spojrzenie prawdzie w oczy. Dopiero wówczas możliwe jest „wzięcie na warsztat” problematycznych postaw oraz strategii postępowania i przepracowanie ich. Aby lektura niniejszego tekstu nie była tylko powierzchownym przyjrzeniem się potencjalnym cechom osoby z rodziny z problemem alkoholowym, dobrze mieć na względzie, czy podczas lektury nie stosuje się jakiegoś sposobu zaprzeczania. Warto przełamać się i szczerze, z otwartym umysłem, refleksyjnie podejść do tego zagadnienia. Można też wziąć kartę oraz długopis i czytając o różnych cechach DDA odnieść ich charakterystyki do własnej osoby oraz swojego doświadczenia i własnej historii. Tego typu wgląd może okazać się bardzo konstruktywny i pouczający. Cechy DDA (dorosłych dzieci alkoholików) Przyjrzyjmy się liście cech często spotykanych u DDA. [1] Ponieważ jako dziecko stale trzeba było mieć się na baczności, efektem tego jest doświadczanie lęku przed utratą kontroli. W dorosłym życiu może to przejawiać się na przykład poprzez: - dbałość o to, by nie okazywać uczuć (bo w dzieciństwie źle się to kończyło, było karane lub krytykowane albo uznawane za niegodne uwagi i chłodno lekceważone), - dbałość o porządek i regulaminowość, sztywność zasad (chaos utożsamia się z tym, co było najgorsze w trakcie dramatycznych sytuacji w domu, więc w dorosłym życiu odpowiedzią na takie doświadczenie jest unikanie nieładu, który jawi się jako nie do zniesienia lub coś, co wywołuje przykre emocje, a więc coś czego należy koniecznie unikać), - odczuwanie niepokoju gdy nad czymś się nie panuje, gdy coś jest poza wpływem danej osoby bądź coś nie daje się od razu zweryfikować, sprawdzić, - poczucie, że czułoby się lepiej, gdyby miało się więcej władzy, kontroli. [2] Lęk przed uczuciami może być powodowany tym, że gdy w domu rodzinnym emocje były uzewnętrzniane to głównie w dramatycznych okolicznościach, w ramach furiackich wybuchów, awantur, przemocy. Młody człowiek może zacząć przyjmować za pewnik, że emocje oznaczają kłopoty. W dorosłym życiu może się to przejawiać na przykład poprzez: - trudność w wyrażaniu uczuć, - brak rozeznania w uczuciach (niewiedza co się czuje lub co czują inni), w efekcie częstokroć zgadywanie jak powinno się czuć lub postąpić, - odbieranie emocji jako ciężar, coś niepożądanego, czego lepiej unikać, - doznawanie obawy, że mogłoby się stać coś złego gdyby pozwoliło się sobie na swobodne przeżywanie różnych uczuć, - przekonanie, że pewne emocje są zakazane, niewłaściwe, wadliwe lub świadczą źle o tym, kto je przeżywa, na przykład oznaczają słabość, niemoc lub wadę charakteru, - skłonność do unikania pewnych emocji (co tylko je wzmaga lub prowokuje do ujawnienia się w inny, niż naturalny, sposób), - tendencja do prób zastępowania emocji czymś bardziej kontrolowalnym, na przykład utożsamianie seksu z miłością lub przemocy z bliskością, - tendencja do reagowania zwykle ograniczoną liczbą emocji (jak gniew, smutek czy poczucie winy) i skłonność reagowania nimi w wielu różnych sytuacjach, nawet gdy nie wydaje się to w gruncie rzeczy w pełni adekwatne do okoliczności. [3] Ponieważ w dzieciństwie niejednokrotnie było się świadkiem lub wręcz uwikłanym w konflikt i wiązało się to niemal zawsze z bolesnymi przeżyciami, bo dorośli nie zachowywali się jak dorośli, a czasem nawet nie jak ludzie, lecz skaczące sobie do gardeł bestie, DDA odczuwa lęk wobec konfliktów. W efekcie: - za wszelką cenę stara się załągodzić sprawę (co czasem prowadzi do tego, że nie chroni swoich granic, toleruje zbyt wiele, nie staje we własnej obronie, nie reaguje asertywnie, tylko poświęca lub wchodzi w rolę ofiary) ALBO przeciwnie, zamiast dążyć do rozwiązania problemu od razu próbuje zakrzyczeć stronę przeciwną, bo czuje, iż tylko tak da się załatwić daną sprawę, - reaguje się dużym niepokojem na myśl o konflikcie tak jakby każdorazowo miał prowadzić do przemocy, - mimowolnie reaguje się złością i gniewem na konflikt uznając jednocześnie, że fatalnie on rokuje lub wręcz oznacza koniec relacji, - stara się unikać konfliktów (co utrudnia funkcjonowanie, ponieważ w istocie są one przecież naturalną częścią kontaktów z ludźmi i mogą prowadzić do konstruktywnych rozstrzygnięć), - automatycznie uznaje się, że konflikt oznacza odtrącenie, ponieważ w dzieciństwie zwykle doznawało się opuszczenia, gdy usiłowało się bronić własnego zdania bądź swoich granic. [4] U niektórych osób może dojść do nadmiernego rozwinięcia poczucia odpowiedzialności. Jeśli ktoś musiał stawać w obronie rodziców, wyciągać ich z tarapatów, brać na siebie ich obowiązki (np. opiekując się rodzeństwem lub jako małe dziecko samemu dbając o siebie bez odpowiedniej opieki) to w dorosłym życiu może: - mieć skłonność do brania na siebie odpowiedzialności za wszystko (czuć się winnym, gdy w związku się nie układa, gdy projekt w pracy nie jest realizowany we właściwym tempie mimo, że odpowiada za niego cały zespół), - odczuwać niechęć do delegowania zadań i do współpracy z innymi ponieważ i tak ma poczucie, że odpowiedzialność spoczywa na nim albo że prosząc o pomoc ujawnia osobiste niedostatki bądź niekompetencję, - nie umieć asertywnie odmawiać, nie być w stanie powiedzieć „nie” gdy ktoś prosi o pomoc. [5] Dla niektórych dorosłych dzieci alkoholików zmorą jest ciągle odczuwane poczucie winy. Kiedy jako dziecko prosi się rodzica o posiłek lub sygnalizuję potrzebę snu, a ten zarzuca mu, że zachowuję się jak mięczak lub psuje dobrą zabawę, mały człowiek reaguje poczuciem winy. Doświadczanie takich sytuacji po wielokroć może w końcu doprowadzić do wykształcenia się specyficznego mechanizmu: - odczuwa się poczucie winy z powodu swoich potrzeb (i na przykład nie umie się o ich spełnienie upomnieć w kontakcie z innymi), - często ma się poczucie winy ponieważ czuje się ciężarem dla innych. [6] Jako że w dzieciństwie funkcjonowało się tak jakby w sąsiedztwie czynnego wulkanu, niepokój odczuwało się praktycznie bez przerwy. Nigdy nie było wiadomo, kiedyś ktoś w rodzinie wybuchnie, kiedy będzie miała miejsce awantura, nic nie było pewne, czy rodzice się rozstają naprawdę czy znowu tylko tymczasowo, czy rodzic obiecujący poprawę mówi serio, czy znowu zawiedzie, czy można być pewnym słów ojca bądź matki, czy kolejny raz pojawi się dotkliwe rozczarowanie… Poza tym w domu awantury wisiały w powietrzu, napięcie było obecne bez przerwy, ewentualnie trzeba było chodzi na paluszkach, żeby rodzic wpadający w furię z błahych powodów nie zrobił piekła ponownie. W rezultacie: - danej osobie trudno się zrelaksować, rozluźnić, ciągle jest spięta i niełatwo jej się zwyczajnie, po ludzku pobawić (bo rozluźniając się czuje, iż coś wisi w powietrzu, że to swego rodzaju cisza przed burzą, zwiastun koszmaru), - ponieważ zabawy danej osobie kojarzą się z nieodpowiedzialnością, a odprężenie z nieuchronną awanturą, w chwilach przeznaczonych na zabawę może reagować napięciem, obawami, odrętwieniem, spodziewając się czegoś złego, - głośny śmiech mógł oznaczać, że sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, więc osoba może się poczuć zlękniona i „zesztywnieć”, gdy ktoś w jej towarzystwie tak się śmieje, co praktycznie uniemożliwia swobodny relaks i zabawę, - jeśli w rodzinie zabawa oznaczała picie, osoba sama może zacząć mieć problem z alkoholem ze względu na sięganie po niego, by dobrze się bawić lub zrelaksować, - ponieważ zabawy (nakrapiane alkoholem) częstokroć poprzedzały awantury i przemoc, osoba może w ogóle czuć się nieswojo na myśl o rozrywce oraz unikać zabaw. [7] Wychowując się w domu pełnym przemocy i stale będąc narażonym na bezpardonowe ataki młody człowiek musiał nauczyć się być wobec siebie krytycznym, by uniknąć ostrej reprymendy ze strony rodzica. Rodzica, który, dodajmy, nierzadko kompensował sobie brak panowania nad sobą kontrolując innych. W następstwie tego: - osoba jest wobec siebie nadmiernie krytyczna, wciąż się pilnuje, bezwzględnie (jak niegdyś rodzic) wypomina sobie błędy, okrutnie osądza siebie, etykietuje, - kontynuuje bezlitosne dzieło swojego okrutnego rodzica znęcając się nad sobą fizycznie (ranienie siebie, zaniedbywanie potrzeb organizmu, nadużywanie szkodliwych substancji i niezdrowego jedzenia, kompulsywne treningi fizyczne lub lekceważnie sportu) lub emocjonalnie (narażając się na trudne uczucia poprzez wchodzenie w przykre sytuacje lub poprzez pogrążający sposób myślenia), - „jest dla siebie najgorszym wrogiem”. [8] Z uwagi na to, że w rodzinie z problemem alkoholowym rzeczywistość jest stale zakłamywana przez rodziców, dziecko też stopniowo przyjmuje taką postawę wobec świata. W dorosłym życiu może wciąż stosować różnorakie sposoby zaprzeczenia, mieć skłonność do myślenia życzeniowego i magicznego. Ponadto osoba może: - mieć skłonność do kłamania nawet wtedy, gdy mogłaby powiedzieć prawdę, - mieć skłonność do manipulowania ludźmi (analogicznie jak rodzic postępował z nią i innymi), - częściej niż inni automatycznie reagować postawą obronną, gdy odbiera coś jako zagrożenie, - mieć skłonność do unikania rozmów na temat problemów i do chowania głowy w piasek, udawania, że nic się nie dzieje. [9] Ze względu to, iż „bycie blisko” oznaczało „bycie krzywdzonym” oraz z uwagi na brak dobrych wzorców, a nawet gorzej, czerpanie negatywnych wzorców z zaburzonej relacji rodziców, DDA może mieć trudności w intymnych związkach takie jak: - odczuwanie obaw, niepokoju, im bliżej z kimś jest, - unikanie bliskości lub zaangażowania z powodu głębokiego przeświadczenia o nietrwałości relacji, - spostrzeganie związku raczej jako pułapki, potrzasku, sytuacji, w której jest się eksploatowanym i narażonym na zranienie, - osoba może w żadnej relacji nie czuć się naprawdę bezpiecznie, - może mieć poczucie bezbronności i stale czuć się niepewnie, - może mieć tendencję do wchodzenia w związki w zasadzie skazane na niepowodzenie, by nie być „zbyt blisko”, „nie musieć się angażować” lub z uwagi na to, iż spełnienie dają tylko bolesne relacje obfitujące w trudności i cierpienie (zgodnie z przekonaniem „nie jestem godzien niczego lepszego”). [10] DDA mają skłonność do życia w pozycji ofiary ponieważ w ich domach przemoc fizyczna, słowna, a niekiedy także seksualna były codziennością, a poza tym: - czują się bezradne, - mają poczucie, że bez względu na to, co zrobią, spotka je przykry los, - mają poczucie, że nigdy nie będą dość dobre (rodzic nigdy nie chwalił, co najwyżej stwierdzał, że najlepsze możliwe oceny to oczekiwanyc standard, na który dziecko stać i koniec), - mają przeświadczenie, że cokolwiek uczynią nie zdobędą tego, czego pragną, - mogą mieć przekonanie, że tylko jako ofiary poświęcające się dla kogoś mogą tego kogoś przy sobie utrzymać, - mają skłonność do nie stawiania czoła problemom, reagowania niepokojem na myśl o wyzwaniach, jakie ich czekają, oraz mają tendencję do wycofywania się, reagowania różnorakimi dolegliwościami, byle tylko ustrzec się wzięcia odpowiedzialności za wynik zadania. [11] Część DDA przyznaje się do kompulsywnych (odczuwanych jako przymusowe) zachowań, takich jak: - punktualność, - praca, - czynności seksualne, - jedzenie, - stosowanie używek (alkohol, narkotyki, hazard), - czytania książek samopomocowych. [12] Pewna grupa DDA ma tendencję do mylenia miłości z litością. W rezultacie szczególnie atrakcyjne wydają im się relacje z ludźmi, którym mogą pomagać, których mogą ratować. Ponadto: - mają skłonność do pozostawania w związkach z osobami jakoś zranionymi lub nieosiągalnymi, - mogą nie wychodzić w porę z relacji, które są dla nich niszczące, - mogą trwać w relacjach z toksycznymi osobami oraz ludźmi uzależnionymi. [13] Wiele dorosłych dzieci alkoholików doznaje lęku przed odrzuceniem. Czasem wynika to z wielokrotnie przeżywanych incydentów o takim charakterze, a czasem z poczucia bycia porzuconym (epizod wyrzucenia lub ucieczki z domu). W rezultacie: - nie znoszą pożegnań, - źle reagują na rozstania z osobami im bliskimi, - nie potrafią pogodzić się z czyimś odejściem, nie pozwalają komuś odejść albo same nie odchodzą w porę, woląc tkwić w niesatysfakcjonującym lub toksycznym związku byle tylko nie byś samotne, - reagują dotkliwym poczuciem bycia odtrąconym w sytuacjach kiedy partner wcale nie kieruje się tego typu motywacją, - przywiązują nadmierną wagę do posiadania (statusu, dóbr, partnera, określonych cech), a pozbawione ważnych dla nich wartości bardzo łatwo reagują depresją (która w pewnym stopniu staje się wentylem dla odroczonego żalu, o którym więcej informacji znajduje się w dalszej części tekstu). [14] Sprawę pogarsza dodatkowo fakt, że częstokroć DDA: - mają skłonność do myślenia w kategoriach „albo-albo”, nie potrafią dostrzec odcieni szarości lecz cechuje je myślenie czarno-białe, zerojedynkowe, - mają tendencję do popadania w skrajności, do szczególnego maksymalizmu (nadużywanie powinności i imperatywów, „nigdy”, „zawsze”, „absolutnie”, „koniecznie”, „bezwzględnie”). Dorosłe dzieci alkoholików często cechuje także odroczony żal [15] (doznawanie smutku, który nie był wyrażany w trakcie trudnych doświadczeń, lecz ujawnia się po czasie) oraz specyficzna zdolność do przetrwania [16] (zdolność do wytrzymywania więcej niż inni np. trwając w toksycznych związkach, znosząc mobbing w pracy, eksploatując się na rzecz czyjejś wygody). "Syndrom DDA" - leczenie Osoby, które przeanalizowały powyższe typowe cechy „Syndromu DDA” i dostrzegają część z nich u siebie oraz chciałyby nad nimi pracować, mogą skorzystać z psychoterapii. Pomocny bywa także udział w grupach samopomocowych, które również ułatwiają przełamanie schematu „nie mów, nie czuj, nie ufaj” wpajanego im w dysfunkcyjnym domu rodzinnym. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  18. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: DDA Dorosłe Dziecko Alkoholika

    „Syndrom DDA”* można rozumieć jako utrwalone schematy funkcjonowania psychospołecznego powstałe w dzieciństwie spędzonym w rodzinie zaburzonej nadużywaniem alkoholu, które bardzo utrudniają kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie w przeszłości. Osoby te w życiu dorosłym nadal patrzą na wiele ważnych spraw w ich życiu z perspektyw krzywdzonego dziecka. Zofia Sobolewska-Mellibruda, terapeutka i wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Klinicznej proponuje następującą definicję: * W ostatnim czasie nie uszczegóławia się, że problemem był wyłącznie alkohol i coraz częściej używa się określenia DDD (Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych). Osoby z „Syndromem DDA/DDD” to osoby dorosłe, które wychowywały się w rodzinach dysfunkcjonalnych, z problemem alkoholowym. Osoby z syndromem DDA/DDD patrzą na świat oczami zranionego dziecka. NA MARGINESIE: Jeśli chcesz rozmawiać o tematyce DDA / DDD możesz to zrobić na forum dyskusyjnym tutaj. Określenie „Syndrom DDA” oraz fakt brania go w cudzysłów wynika z faktu, że w zasadzie jest to roboczy opis pewnego zestawu specyficznych problemów, z którymi zmagają się osoby wychowujące się w rodzinach alkoholowych, ALE nie jest to problem opisany kryteriami diagnostycznymi czy to w ICD czy DSM (diagnostyczne podręczniki zaburzeń). Warto mieć zatem świadomość, że pomimo zbieżności charakterystycznych problemów, między poszczególnymi osobami z „Syndromem DDA” mogą występować duże różnice w objawach. Każdorazowo należy więc ze szczególną starannością przyjrzeć się konkretnym trudnościom, z jakimi zmaga się pacjent. Syndrom DDA - geneza Uznaje się, że do wykształcenia się „Syndromu DDA” dochodzi wskutek specyficznych grup doświadczeń w dzieciństwie. Warto podkreślić, iż używa się tu sformułowania „grupy doświadczeń”, co wydatnie sygnalizuję, że nie mowa tu o pojedynczych przeżyciach, ale o pewnym zbiorze problematycznych przejść. Przy tej okazji dobrze też odnotować, że samo przeżycie określonego typu doświadczeń nie prowadzi w prostej linii do zaburzenia – kluczowe jest to, w jaki sposób przeszło się przez to, jakie miało to znacznie dla danej osoby, czym poskutkowało. Innymi słowy nie należy odgórnie zakładać, że każdy kto doświadczył opisanych poniżej grup przeżyć cierpi na „Syndrom DDA”, lecz jest charakterystyczne, że osoby z „Syndromem DDA” mają tego typu przejścia. A są to: doznawanie odrzucenia (ze strony uzależnionego rodzica, ale i niepijącego rodzica, którego jednakże zwykle można określić jako współuzależnionego – mówimy tak o osobie, która ponosi konsekwencje pozostawania w związku z osobą mającą problem alkoholowy), doświadczanie chronicznego stresu w wyniku nieprzewidywalności i chaosu w rodzinie alkoholowej, życie w warunkach stałego zagrożenia przemocą, doświadczanie nadużyć seksualnych lub bycie ich świadkiem, „życie na ruchomych piaskach”, tzn. funkcjonowanie w warunkach, w których brakowało jednoznacznej hierarchii wartości, rzeczywistość była zakłamywana a rodzice wysyłali sprzeczne sygnały. Syndrom DDA - objawy W konsekwencji doświadczania dorzucenia u danej osoby mogą wystąpić następujące problemy: lęk przed odrzuceniem, poczucie mniejszej wartości, brak nadziei, poczucie zagrożenia z powodu niepewności względem świata jawiącego się jako niebezpieczne miejsce, akceptowanie destrukcyjnych związków i relacji bez bliskości, poczucie osamotnienia, różnorakie zachowania zabezpieczające mające zrekompensować poczucie niepewności oraz związany z tym perfekcjonizm bądź unikanie wyzwań, próby kontrolowania swoich emocji (np. poprzez bezpośrednie wpływanie na nie zażywając substancje lub poprzez kompulsywny seks). Rezultaty funkcjonowania w atmosferze chaosu i nieprzewidywalności mogą być następujące: albo wzmożona kontrola siebie albo popadanie w drugą skrajność czyli totalny brak kontroli nad sobą, kompensowanie sobie chronicznego uczucia niepewności poprzez ciągłe porządkowanie swojego życia, nadmierne planowanie albo rezygnacja i kompletny brak planów („niewidzenie przyszłości”), lęk przed zmianami albo życie w permanentnej zmienności (np. ciągłe zmienianie partnerów, miotanie się z jednej pracy do drugiej, ciągłe poszukiwanie siebie), postawa „wytrzymałości” czyli znoszenia wszystkiego (nawet raniących działań innych, np. partnera), myślenie magiczne (łudzenie się). Żyjąc w atmosferze zagrożenia przemocą dana osoba może niejako „nasiąknąć” napięciem i w rezultacie mogą się u niej pojawić problemy jak: stałe odczuwanie obawy, nieustanne wypatrywanie sygnałów zagrożenia i zamartwianie się, nadmierna wrażliwość na oznaki zagrożenia, natomiast trwanie w takim stanie uwrażliwia i powoduje gotowość do walki, co przekłada się na konfliktowość, wybuchy złości, „rozładowywanie” gniewu. Możliwe jest też inne rozstrzygnięcie: tłumienie gniewu, usilne unikanie konfliktów a nawet niechronienie się i usprawiedliwianie sprawców raniących zachowań, życie w poczuciu krzywdy przyjmując ten stan za swoją normę. Bycie świadkiem nadużyć seksualnych lub ich ofiarą może mieć bardzo poważne konsekwencje. W przypadku osób z „Syndromem DDA” mogą to być problemy takie jak: brak akceptacji własnej seksualności, zaburzenia tożsamości, instrumentalne traktowanie seksu i partnera, nadmierna idealizacja miłości romantycznej (co może prowadzić np. do tzw. „kochania za bardzo” czyli tolerowania wszystkich raniących i nielojalnych zachowań partnera w imię wyższej wartości jaką jest miłość, przetrwanie związku). Funkcjonowanie w warunkach, w których nic nie jest pewne, zasady stale się zmieniają i brak jednoznacznej hierarchii wartości może prowadzić do pojawianie się: wygórowanych oczekiwań względem wszelkich norm i autorytetów albo znacznej nieufności wobec autorytetu jako czegoś/kogoś po prostu gruntownie niegodnego zaufania, nie gwarantującego niczego; radykalizmu moralnego, problemów w ustalaniu bądź przestrzeganiu zasad. Często przywoływane trudności osób z „Syndromem DDA” to także: lęk przed utratą kontroli, lęk przed uczuciami (przed zaangażowaniem), poczucie winy, niezdolność do odprężenia się oraz do spontanicznej zabawy, sstra, bezlitosna samokrytyka (okrutny krytyk wewnętrzny), życie w świecie zaprzeczeń i iluzji, pozostawanie w roli ofiary, nałogowy (obsesyjny) stosunek do: punktualności, seksu, schludności, jedzenia, alkoholu, pracy, robienia zakupów, korzystania z podręczników autoterapeutycznych, gromadzenia majątku, hazardu, praktyk religijnych, myślenie kategoriami "białe" lub "czarne" (radykalizm moralny), zalegający żal (np. uznawanie smutku za objaw słabości i jako taki zakazane uczucie), nadmierne znoszenie (tego, co nie powinno być tolerowane). Wybrane objawy DDA zilustrowane przykładami Lęk przed bliskością i niskie poczucie własnej wartości Po półtorarocznym związku Amanda wciąż nie chce zamieszkać ze swoim partnerem, chociaż nie umie jasno powiedzieć, co ją powstrzymuje. W terapii dochodzi do wniosku, że to może być lęk przed odtrąceniem, gdyż ma silne poczucie, że żyjąc z partnerem w stałym związku pod jednym dachem nie zdoła maskować swoich niedoskonałości i partner z nią zerwie, czego by nie zniosła, bo byłaby to powtórka z jej dzieciństwa (ojciec alkoholik ciągle schodził się z matką, wprowadzał, a potem znowu zaczynał pić, i musiał się wyprowadzić). Postawa „wytrzymałości”, pozostawanie w roli ofiary, przyjmowanie ciągłego napięcia jako własna norma Katarzyna, analogicznie jak jej mama, wyszła za mąż za mężczyznę z problemem uzależnienia i skłonnościami do przemocy. Trwa w tym związku, mimo, że ją wyniszcza psychicznie. Partner stosuje przemoc i stale naraża rodzinę na tarapaty wynikające z jego uzależnienia od hazardu. Katarzyna wydaje się nadmiernie idealizować miłość, wierzy, że „uratuje” swojego męża, dzielnie znosi wszystkie upokorzenia i przemoc. Wydaje się, że nie widzi przyszłości, która w obecnej sytuacji jawi się jednakże nad wyraz ponuro. Życie zmiennością, brak kontroli, instrumentalne traktowanie seksu Magdalena żyje w chaosie. Nigdy nie wie, co będzie dnia następnego. Ciągle traci pracę, ale jakoś sobie radzi wykorzystując facetów, których nazywa „bankomatami”. Zmienia ich jak rękawiczki. Umawia się na seks zawsze kiedy czuje się samotna albo „ma doła”. Uważa, że „wszystko dzieje się samo”, ona tylko odgrywa swoją rolę. W dzieciństwie kilkukrotnie była świadkiem wymuszania seksu na matce przez jej ojczyma. Mówi, że nie pamięta, czy sama też była ofiarą nadużyć seksualnych. W domu ciągle się piło. Nigdy nie wiedziała, czy dostanie jakikolwiek posiłek. Życie zmiennością, kompletna kontrola a potem totalny brak kontroli, instrumentalne traktowanie seksu Justyna ciągle angażowała się w burzliwe związki, które rozpadały się jak domki z kart. Miała wrażenie, że los z niej drwi, bo historia ciągle się powtarzała. Przed trzydziestką była już tak rozgoryczona i rozczarowana mężczyznami, że postanowiła zostać starą panną. Ograniczyła całkowicie kontakty z płcią przeciwną. Po prostu dała sobie spokój. Tylko, że potrzeby dawały się we znaki. Głównie seksualne. Zdarzało się, że całkowicie traciła nad sobą panowanie i wpadała w wir przelotnych romansów, a potem znowu przechodziła na celibat. Czuła się okropnie robiąc coś, co na dłuższą metę nie dawało jej szczęścia, a wręcz przeciwnie, ale nie umiała z tym nic zrobić. Na terapii dostrzegła pewien wzorzec podobny do postępowania jej matki, która szła w zaparte i wtedy nie piła, a potem załamywała się i wpadała w cugi alkoholowe. Trwanie w pozycji ofiary, depresja, niskie poczucie własnej wartości, izolacja, niewidzenie przyszłości i inne... Bożena nie jest w stanie się do nikogo zbliżyć. Kiedyś jej się to udało i wczepiła się w mężczyznę tak mocno, że tolerowała nawet jego niewierność, byle tylko nie być porzuconą. „I tak nie czułam pożądania” - stwierdza. W końcu odszedł do młodszej. Teraz nie ryzykuje już żadnych kontaktów z płcią przeciwną. W ogóle izoluje się od ludzi, którzy „zawsze tylko czegoś od niej chcą”. Nie ma też wsparcia ze strony rodziny – jedyna bliska osoba, czyli babcia, zmarła kilka lat temu. Matka Bożeny całe życie winiła ją za odejście męża. Ojciec po pijaku „dotykał ją trochę za bardzo”, a babka go na tym przyłapała i „przepędziła go”. Czuje się bezwartościowa i nie widzi dla siebie przyszłości. „Wegetuje” z dnia na dzień. Uważa, że nie jest godna miłości ze względu na to, co przeszła, i co to z nią zrobiło. Zmaga się z poważną depresją. Przykładowe problemy zgłaszane przez DDA TEST DDA – DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW – KWESTIONARIUSZ Niektóre stwierdzenia mogą się wykluczać ze względu na paradoksalną naturę procesu, który odpowiada za wykształcenie się różnych tendencji (np. osoba obawiająca się odrzucenia może w ogóle unikać związków lub wchodzić w związki z partnerami uzależnionymi, bo ci nie zrezygnują z opieki niepijącego partnera). Kwestionariusz nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy ma się problem z „Syndromem DDA”, ale umożliwia lepsze rozeznanie w kwestii problemów typowych dla DDA. Wymienione poniżej trudności w różnym nasileniu mogą występować u różnych osób, nie tylko Dorosłych Dzieci Alkoholików czy Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Kwestionariusz służy lepszemu wglądowi w naturę swoich problemów i pozwala oszacować, jakie tendencje występują i danej osoby. W przypadku uznania 15-stu lub więcej poniższych stwierdzeń za prawdziwe, wiedząc, że pochodzi się z rodziny dysfunkcyjnej lub z problemem alkoholowym, można podejrzewać „Syndrom DDA”. Doświadczam niskiego poczucia własnej wartości. Nie bardzo wiem, kim naprawdę jestem, np. nie potrafię wskazać swoich mocnych stron albo uważam, że jest ich skrajnie niewiele w stosunku do tego, ile mam wad. Mam tendencję do bardzo surowego oceniania siebie i swojego postępowania. Mam tendencję do unikania wyzwań, które mogłyby przynieść mi osobisty pożytek lub inne korzyści, ponieważ nie wierzę, że mogłabym sobie z nimi poradzić. Często czuję się bezradnie, bezsilnie, jakbym była osaczona bez możliwość wyjścia z trudnej sytuacji. Z pewnych przyczyn uważam się za inną, gorszą od reszty ludzi, i wydaje mi się, że nie da się z tym nic zrobić. Nie potrafię cieszyć się swoimi sukcesami – wydaje mi się, że miałam szczęście, gdy mi się coś udało, albo czuję, że mogłam coś zrobić lepiej. Zwykle winię siebie za niepomyślne wydarzenia w moim życiu i robię to nawet, gdy miałam ograniczony wpływ na daną okoliczność. Narzucam sobie bezwzględne standardy i dążę do ich spełniania za wszelką cenę. Zdarza się, że potępiam lub w jakiś sposób karzę siebie, także za drobne uchybienia. Bywa że bezwzględnie podważam zasadność własnych pragnień. Mam poczucie, że nie zasługuję na miłość. Z góry zakładam, że odsłaniając się (angażując w związku lub mówiąc o uczuciach) zostanę zraniona. W związku czuję się jak osoba, która musi udowodnić, że warto ze mną być, i często robię to kosztem dużych wyrzeczeń lub za cenę tolerowania nielojalności partnera. Mam tendencję do akceptowania raniących zachowań partnera, bo nie jestem w stanie wyegzekwować od niego dobrego traktowania lub uznaję, że taki jest już mój los. Zdarza się, że usprawiedliwiam ludzi, którzy mnie ranią, i obwiniam siebie, byle tylko uniknąć odrzucenia, większego konfliktu lub konfrontacji. W związkach czuję się bezbronna jakby nic ode mnie nie zależało. Bywa, że wchodzę w związki, w których ktoś mną steruje, daje mi wskazówki jak postępować, ponieważ czuję, że sama nie umiałabym sobie poradzić w życiu. Źle się czuję robiąc coś wyłącznie dla siebie. Często powracam myślami do przykrych doświadczeń, rozpamiętuję porażki, rozmyślam o popełnionych błędach. Zdarza się, że zaniedbuję swoje potrzeby, np. nie odżywiam się optymalnie, nie dbam o zdrowie, nie dbam o kondycję. Nadużywam albo jestem uzależniona od substancji (nikotyny, alkoholu, leków, środków psychoaktywnych). Zdarza się, że myślę, iż nie należy mi się miłość, szczęście, szacunek lub uznaję te wartości jako poza swoim zasięgiem. Bywa, że wyrządzam sobie krzywdę poprzez działania autodestrukcyjne (jak np. ranienie się żyletką). Nieroztropnie wchodzę w sytuacje nawet pomimo tego, iż mam względem nich bardzo złe przeczucia i coś mi mówi, że nie powinnam. Wchodzę w związki z osobami, do których coś nieomal magnetycznie mnie przyciąga, lekceważąc przy tym sygnały ostrzegawcze, a potem okazuje się, że znowu jestem w niezdrowej relacji. Mam tendencję do nie wychodzenia ze związków, które mnie niszczą / wypalają psychicznie. Miewam myśli samobójcze lub fantazje o śmierci. Obawiam się, że gdy ktoś się do mnie zbliży, zostanę tak jakby „zdemaskowana” i wyda się, jaka jestem naprawdę, więc bliska osoba przestanie mnie akceptować. Obawiając się bolesnego odtrącenia szybko przedwcześnie wycofuję się z relacji, nim zweryfikuję, jak mnie ktoś odbiera, albo w ogóle unikam okazji do nawiązywania kontaktów, bo sądzę, że odrzucenie mnie jest nieuchronne. Nawet nie próbuję zadawać się z ludźmi, bo wiem, że jestem nieciekawa – inni szybko to odkryją. Mam tendencję do wchodzenia w takie związki, w których czuję się potrzebna do ratowania kogoś lub opiekowania się (np. relacja z osobą uzależnioną). Gdy w związku czuję się zagrożona staram się manipulować lub kontrolować partnera. Osoby, z którymi byłam blisko, twierdziły, że jestem nadopiekuńcza i za bardzo ingeruję w ich działania. Osoby, z którymi byłam blisko, twierdziły, że mam zbyt dużą rezerwę i jestem zbyt zdystansowana, co utrudniało związek. Osoby, z którymi byłam blisko, zarzucały mi, że jestem bardzo zmienna, raz miła raz atakująca, raz dominująca raz spolegliwa, raz wspierająca raz krytykująca, co utrudniało związek. Moje oczekiwania wobec partnera potrafiły z tygodnia na tydzień drastycznie się zmieniać, co sprawiało, że relacje były nietrwałe. Bywa, że sama nie wiem czego chcę od związku i przeżywam „huśtawkę emocjonalną”. Związki traktuję instrumentalnie jako źródło przyjemności lub korzyści – używam ludzi i nie mam wyrzutów sumienia. Uważam, że wolno mi manipulować ludźmi i używać ich do własnych celów. Jeśli ktoś wydaje mi się nieprzydatny, nie chcę z nim utrzymywać kontaktu. Zdarza się, że wybucham i wtedy stosuję przemoc słowną lub fizyczną. Wyjątkowo wyraziście, wyraźniej niż inne uczucia, przeżywam negatywne emocje (jak smutek czy wstyd albo gniew, zazdrość, zniecierpliwienie, pogarda). Syndrom DDA - istota problemu i wskazania do psychoterapii Wymienione wyżej czynniki ukształtowane na skutek życia w rodzinie z problemem alkoholowym przekładają się na nieoptymalne bądź nieadekwatne reagowanie na to, co ma miejsce w dorosłym życiu jednostki. Działa to w taki sposób, że dana osoba ocenia bieżące wydarzenia i sytuacje przez pryzmat doświadczeń z dzieciństwa, co uniemożliwia jej zareagowanie we właściwy sposób. Reaguje z perspektywy zranionego dziecka wychowującego się w rodzinie z problemem alkoholowym, charakterystycznymi nawykami, a nie z perspektywy osoby dorosłej, której nie może przyjąć, ponieważ pozostaje pod destrukcyjnym wpływem przeszłości. Reaguje z poziomu osoby skrzywdzonej, z piętnem raniących i trudnych doświadczeń, a nie z poziomu człowieka, który uporał się z przeszłością. Ślady dawnych doświadczeń kształtują reakcje na bieżące okoliczności. Zrozumiałe zatem, że cele psychoterapii to rozpoznanie i zrozumienie charakterystycznych wzorców reagowania wynikających ze śladów, które pozostawiła w psychice specyficzna przeszłość. Ważnym celem psychoterapii „Syndromu DDA” jest również zmiana stosunku do samego siebie, który na ogół jest negatywny lub utrudnia optymalne funkcjonowanie. Nie zaznawszy zdrowej miłości w przeszłości osoby z „Syndromem DDA” mogą mieć trudność w obdarzaniu się miłością własną oraz z kochaniem w ogóle. Nie mniej istotne jest uporządkowanie życia, które niekiedy bywa pogrążone w chaosie (chaotyczna przeszłość znajduje odzwierciedlenie w chaosie teraźniejszości). Te i inne cele muszą zostać osiągnięte, by dana osoba odzyskała zdrowie psychiczne (najczęstsze dolegliwości to: depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, zaburzenia adaptacyjne, uzależnienia, u kobiet często także zaburzenia odżywiania). Niektóre osoby z „Syndromem DDA” przed przystąpieniem do terapii DDA muszą przejść psychoterapię uzależnienia (dotyczy to osób, które nadużywają lub są uzależnione od substancji psychoaktywnych jak alkohol, narkotyki, leki). Syndrom Dorosłego Dziecka Alkoholika - leczenie Leczenie „Syndromu DDA” wymaga uczestnictwa w kompletnej psychoterapii, która jest wymagająca i czasochłonna (od 6 miesięcy przy bardzo łagodnym przebiegu do 3 lat przy ciężkim), ale towarzyszą jej częstokroć pojawiające się stosunkowo szybko namacalne korzyści w postaci lepszego funkcjonowania, „zrzucenia ciężaru” poprzez uwolnienie zalegających od dawna emocji (jak wstyd, smutek), wyzwolenie się spod wpływu wspomnień krzywdzących doświadczeń, poprawa poczucia własnej wartości, poprawa w związkach z bliskim, odbierany jako zwrócenie się ku życiu i rozwojowi „powrót do teraźniejszości” tzn. wyciągnięcie hamującej kotwicy z przeszłości i zwrócenie się w stronę potencjału tego, co „tu i teraz” (jedna z pacjentek opisała to słowami „Wyszłam z więzienia przeszłości, czuję się wolna”). Ważnym etapem w psychoterapii jest budowanie zasobów do tego, by w niej wytrwać. Nie będzie łatwo i poprawa nie przychodzi od razu, więc niezbędna jest odpowiednia ilość motywacji do pracy nad sobą. Tymczasem wielu osobom braku wiary w możliwość pozytywnej zmiany, a nie odczuwając nadziei nie potrafią znaleźć w sobie motywacji do pracy. Terapeuta wkłada zatem wiele wysiłku w mobilizowanie klienta do tego, by nie uciekał przed problemami, nie odpuszczał, nie chował głowy w piasek, nie zniechęcał się, nie rezygnował, gdy coś się nie uda, lecz każdorazowo wstawał po potknięciach, wytrwale przepracowywał swoje trudności, pokonywał wewnętrzne bariery i możliwie konsekwentnie dążył do zwieńczenia procesu terapii. Trzeba sobie zdawać sprawę, że nie jest to podróż z górki, a raczej po stromych schodach, ale jednocześnie spojrzeć na to w taki sposób, że każdy kolejny stopień sprawia, iż podróżnik jest bliżej celu i o poziom wyżej. Pokrzepiająca perspektywa stanowi źródło sił, którym może momentami braknąć, kiedy przeszłość dotkliwie daje się we znaki. To nie jest jednodniowa wycieczka, to daleka wyprawa, więc niezbędna jest też cierpliwość – głównie wyrozumiałe bycie cierpliwym względem samego siebie, troska wyrażana w sprzyjającym dialogu wewnętrznym „dasz radę, idź dalej”. W trakcie psychoterapii, którą tu metaforycznie porównujemy do dalekiej podróży, osiąga się kolejne kamienie milowe. Ważne, by dana osoba uzmysłowiła sobie i zrewidowała swoje przekonania odnośnie własnego dzieciństwa. Niektórzy obwiniają siebie za to, co działo się w domu. Niektórzy nieprzerwanie czują wstyd z uwagi na to, co przeszli. Mają wrażenie, że noszą piętno, są „uszkodzeni”, „wybrakowani”, jakby pozbawiono ich czegoś najcenniejszego. Niektórzy cierpią z powodu poczucia skrzywdzenia w nieodwracalny sposób, jakby mieli otwartą, niegojącą się ranę. Niektórzy wciąż mają w sobie lęk, którym nasiąkli żyjąc w przerażających warunkach, które być może wówczas nie zdawały się aż tak straszne, bo obserwowali siebie jakby stojąc obok (co nazywa się dysocjacją i służyło odizolowaniu się od dramatycznych uczuć wprost niemożliwych do zniesienia) i mają takie wspomnienia dramatycznych wydarzeń, jakby obserwowali wszystko z zewnątrz, a nie własnymi oczami. Myśląc o przeszłości widzą w niej siebie jak bohaterów jakiegoś okrutnego filmu, i bardzo mocno pragną zareagować, wpłynąć na fabułę, zmienić los głównej postaci, ale on i tak raz za razem doświadcza tych samych trudnych przeżyć. Niektóre osoby niejako mają ten film cały czas włączony, on stale się w nich odtwarza – jeśli nie są tego świadome na jawie, to niekiedy oglądają go we śnie budząc się załamani i czując tak, jak kiedyś. Niezbędne jest odreagowanie tych urazów, zaopiekowanie się własnymi ranami, ale często nie da się tego zrobić „na dystans”, trzeba się więc do tych krzywd zbliżyć, by – mówiąc metaforycznie – nałożyć opatrunki, rozpocząć gojenie. Istotne, by przyjrzeć się nie tylko klasycznym formom przemocy, ale i mniej oczywistym aktom nadużyć, jakimi są zaniedbania, niezaspokajane potrzeby. Niektórzy żyją w przeświadczeniu, że nic nie da się w tej sprawie zrobić. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie przeszłości nie da się zmienić, ale wewnętrzne dziecko, które mamy w sobie, może być poddane odpowiedniej opiece. Zamiast wstydzić się przeszłości, którą uosabia właśnie to wewnętrzne dziecko, należy dać mu wsparcie. Troskliwe, czułe, delikatne, by mogło odzyskać równowagę i poczucie bezpieczeństwa. Można to czynić metaforycznie, poprzez wrócenie w wyobraźni do pewnych momentów w przeszłości i okazanie dziecku (samemu sobie z przeszłości) odpowiednio budującego wsparcia. Można je także wspierać okazując zdrową troskę samemu sobie, dając to, za co i ono byłoby wdzięczne. By dorosło, a wraz z nim zmieniła się także i perspektywa osoby. Wtedy możliwe jest spojrzenie na własne krzywdy już z pozycji człowieka dorosłego. Wówczas można zacząć pracować nad uporządkowaniem spraw z przeszłością, które należy pozamykać. Chodzi o to, by niedokończone wątki z przeszłości wreszcie zamknąć i móc zacząć nowy rozdział. By to nastąpiło, konieczne będzie uznanie tego, co było, pożegnanie się z tym, tak samo jak emocjonalne rozstanie się z rodzicami i przebaczenie, żeby nie korodować od środka w wyniku noszenia w sobie nienawiści, jadu. Wybaczenie bywa niezwykle trudnym procesem, który nierzadko załamuje się i wymaga pracy od nowa. Jeśli jednak osoba potrafi powiedzieć „mogę wybaczyć” i jest w stanie autentycznie to zrobić, to znaczy, że wyszła z roli skrzywdzonego dziecka i przyjęła perspektywę osoby dorosłej. Pogodzenie się z przeszłością i puszczenie jej wolno nie wymaga pojednania ze sprawcami nadużyć, ale wymaga przebaczenia im. W trakcie psychoterapii pracuje się również intensywnie nad zmianą stosunku do samego siebie. Ważne, by poznać źródła i mechanizmy niekorzystnych zachowań. Można by metaforycznie powiedzieć, że zrozumienie siebie jest jak rozumienie zasady działania przyrządu, który nie działa optymalnie, więc bierze się na warsztat, by go ulepszyć, naprawić. Tylko rozumiejąc zasadę działania da się dany przyrząd rozłożyć i złożyć z powrotem (bez wadliwych elementów). Pracuje się nad poprawą samooceny, nad lepszym rozumieniem konsekwencji swoich zachowań, nad lepszym poznaniem własnych potrzeb, nad asertywnym wyrażaniem ich (zamiast stosowania strategii „ucieczka albo atak”). Stare destrukcyjne schematy zastępuje się nowymi, by stać się sobie przyjacielem i nie być dłużej sabotażystą, wrogiem, kimś rzucającym kłody pod nogi, utrudniającym, wpędzającym w tarapaty. Mając lepszy kontakt ze sobą można też wydatnie poprawiać kontakt z innymi ludźmi, by móc tworzyć satysfakcjonujące, stałe związki. By uniknąć toksycznych relacji. By skutecznie chronić się przed jednostkami pozbawiającymi poczucia bezpieczeństwa lub sabotującymi ważne wartości. Wartości, które również znalazło się, umocniło, przyjęło i uznało za słuszne, sensowne, własne. Wartości, dzięki którym nie żyje się „na ruchomych piaskach”, w chaosie i nieustającej zmienności, lecz na bardziej stabilnych podstawach. Na podstawach, z których widać przyszłość, a więc można coś zaplanować, zaś trudności spostrzega się jako problemy do rozwiązania, a nie osaczające bariery. Jedną z kluczowych wartości staje się zdrowie psychiczne, a więc rozumie się samo przez się, że trwa konsekwentna praca nad dolegliwościami, których nabawiło się w drodze przez życia (jak depresja, lęk i inne). Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  19. Według kryteriów diagnostycznych DSM-IV-TR (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM) [Diagnostyczny i statystyczny podręcznik zaburzeń psychicznych]) o depresji możemy mówić między innymi w kontekście wystąpienia Większego epizodu depresji. Zdiagnozowanie tej dolegliwości dopuszczalne jest, jeśli objawy utrzymują się co najmniej 2 tygodnie i są wyraźną zmianą względem dotychczasowego stanu (stanu poprzedzającego zachorowanie). Uznaje się, że musi wystąpić co najmniej 5 z niżej przedstawionych objawów, przy czym jeden z nich to depresyjny nastrój albo utrata zainteresowań i przyjemności. psychoterapia przez internet online zdalnie terapia zdalna psycholog w internecie online skype przez skype wideorozmowy polska pl w języku polskim terapeuta psychoterapeuta leczenie objawy depresja zaburzenie depresyjne Objawy większego epizodu depresyjnego to: - subiektywnie odczuwany niemal codziennie, przez większość dnia obniżony nastrój (smutek) albo nastrój taki dostrzegany u danej osoby przez kogoś, a objawiający się na przykład płaczliwością, - występująca prawie codziennie przez niemal cały czas utrata przyjemności z większości czynności i zainteresowań, - spadek masy ciała bez specjalnej diety lub przyrost masy ciała (poprzez „zajadanie smutku”) o 5% wagi (w skali miesiąca), - bezsenność lub nadmierna senność przez większość dnia, - pobudzenie psychomotoryczna lub spowolnienie ruchowe niemal każdego dnia (dostrzegalne przez innych, a nie tylko w subiektywnym odczuciu danej osoby), - zmęczenie lub brak energii niemal każdego dnia, - poczucie bezwartościowości lub nadmiernej albo nieadekwatnej winy doświadczane prawie każdego dnia (wykraczające poza wyrzucanie sobie czegoś lub winę z powodu choroby), - niezdecydowanie lub problemy z koncentracją niemal każdego dnia (w subiektywnym odczuciu danej osoby albo według obserwatorów), - rozmyślanie o śmierci lub myśli samobójcze albo plany samobójstwa lub próby samobójcze, przy czym: - objawy prowadzą do istotnego klinicznego cierpienia lub ograniczają funkcjonowanie społeczne albo w innych ważnych aspektach życia, - objawów nie da się wyjaśnić zażywaniem jakichś substancji (substancji nadużywanej albo jakiegoś lekarstwa ze skutkami ubocznymi), ani stanem somatycznym (np. niedoczynność tarczycy), - objawów nie można lepiej wyjaśnić przeżywaniem żałoby. Dodatkowo w przypadku wystąpienia Większego epizodu depresyjnego można zdiagnozować większe zaburzenie depresyjne, pojedynczy epizod, jeśli: występuje Większy epizod depresyjny, którego nie można wyjaśnić występowaniem Zaburzenia schizoafektywnego i nie jest on nałożony na Schizofrenię, Zaburzenie o postaci schizofrenii, Zaburzenie urojeniowe lub Zaburzenie psychotycznie nieokreślone inaczej, a także nigdy nie było Epizodu maniakalnego, Epizodu mieszanego, Epizodu hipomaniakalnego (chyba, że któryś z nich został wywołany stanem ogólnomedycznym lub zażywaniem substancji). W przypadku diagnozy Większego zaburzenia depresyjnego określa się także, czy jest łagodne, umiarkowane, ciężkie bez cech psychotycznych (jak np. urojenia), ciężkie z cechami psychotycznymi, przewlekłe (trwający co najmniej 2 lata), z cechami katatonicznymi (m. in. możliwość występowania: znieruchomienie ruchowe wynikające z katalepsji, najwyraźniej bezcelowa nadmierna aktywność ruchowa), z cechami melancholicznymi (brak odczucia przyjemności podczas wszystkich lub prawie wszystkich aktywności ewentualnie brak reaktywności wobec bodźców zwykle sprawiających przyjemność, a także możliwość występowania: przygnębienia wyraźnie gorszego rano, wczesne budzenie się rano, odmienna jakość nastroju depresyjnego, który jest wyraźnie różny od uczucia przeżywanego po śmierci kogoś bliskiego), z początkiem w połogu (w ciągu 4 tygodni od porodu). W przypadku, gdy kryteria Większego epizodu depresyjnego nie są spełnione, Większe zaburzenie depresyjne może być dookreślone jako: w częściowej remisji (trwa okres dwóch miesięcy braku pełnoobjawowego Większego epizodu depresyjnego), w pełnej remisji (dłużej niż dwa miesiące bez objawów Większego epizodu depresyjnego), przewlekłe (objaśnienie – patrz wyżej), z cechami katatonicznymi (objaśnienie – patrz wyżej), z cechami atypowymi (przy niespełnieniu kryteriów z cechami katatonicznymi ani melancholicznymi reaktywność nastroju tzn. nastrój przejaśnia się w reakcji na bieżąco lub potencjalnie możliwe pozytywne zmiany w otoczeniu, a także możliwość występowania: bezwładność [ramiona „jak z ołowiu”], nadmierna senność, przyrost masy ciała i wzrost łaknienia, długotrwała wrażliwość na odrzucenie interpersonalne), z cechami melancholicznymi (objaśnienie – patrz wyżej), z początkiem w połogu (objaśnienie – patrz wyżej). Większe epizody depresji oraz Epizody mieszane (z objawami depresji i manii) występują również w Zaburzeniu dwubiegunowym (znanym także jako Choroba Afektywna Dwubiegunowa, w skrócie ChAD). Wyróżnia się dwa typy Zaburzenia dwubiegunowego, ale objaśnienie różnic wykracza poza niniejsze opracowanie. W przypadku, gdy depresyjny nastrój utrzymuje się co najmniej 2 lata, a także spełnione są inne kryteria (jak m. in. brak kiedykolwiek Epizodu maniakalnego, hipomaniakalnego bądź mieszanego), prawdopodobne jest Zaburzenie dystymiczne. Oględnie rzecz ujmując cechuje się ono przede wszystkim długotrwale obniżonym nastrojem i innymi objawami (jak poczucie beznadziejności, niska samoocena, bezsenność lub nadmierna senność, brak apetytu lub nadmierny apetyt), które nie znikały na dłużej niż 2 miesiące. Zakłada się, że kryterium Zaburzenia dystymicznego jest nie występowanie w ciągu pierwszych dwóch lat trwania zakłócenia nastroju Większego epizodu depresyjnego. Podane powyżej kryteria czasowe dotyczą osób dorosłych, nie dotyczą dzieci i osób dorastających (w ich przypadku są krótsze). Warto również zasygnalizować, że objawy depresyjne mogą także występować w Depresyjnym zaburzeniu osobowości, Mieszanym zaburzeniu lękowo-depresyjnym, Mniejszym zaburzeniu depresyjnym, Nawracającym krótkotrwałym zaburzeniu depresyjnym czy Psychotycznym zaburzeniu depresyjnym. W żadnym razie nie należy lekceważyć w szczególności objawów takich jak myśli samobójcze, poczucie beznadziejności czy popychające do izolacji społecznej uwrażliwienie na odrzucenie. Warto jak najszybciej skorzystać ze specjalistycznej pomocy, by nastąpiła profesjonalna diagnoza, która umożliwi odpowiednie leczenie. Stosowane metody leczenia depresji to: farmakoterapia, psychoterapia lub oba te oddziaływania równolegle. Gabinet Ocal Siebie oferuje przystępną cenowo psychoterapię w nurcie poznawczo-behawioralnym przez Internet poprzez wideorozmowy z wykorzystaniem darmowego programu Skype.
  20. psycholog Rafał Olszak

    PTSD czyli zaburzenie stresowe pourazowe

    PTSD oznacza zaburzenie po stresie traumatycznym – zespół problemów emocjonalnych, które mogą się pojawić po doświadczeniu dramatycznego, krańcowo stresującego zdarzenia, które jest poza zakresem zwykłych doświadczeń ludzkich. Nie każda trauma skutkuje PTSD, ale PTSD zawsze jest wynikiem traumy. Pourazowe zaburzenie stresowe – Kryteria Diagnostyczne według DSM-IV-TR. Osoba doznała traumatycznego doświadczenia, w którym miały miejsce oba z następujących: [1] osoba przeżyła, była świadkiem lub stanęła w obliczu zdarzenia bądź zdarzeń, które obejmowały rzeczywiste wystąpienie śmierci, zagrożenie śmiercią, poważny uraz albo zagrożenie fizycznej integralności osoby lub innych; [2] reakcja tej osoby wywoływała nasilony strach, bezradność lub przerażenie. Uwaga: U dzieci zamiast wymienionych może się wyrażać zachowaniem zdezorganizowanym lub pobudzonym. Traumatyczne wydarzenie jest stale ponownie przeżywane w jeden lub więcej z następujących sposobów: [1] Nawracające i natrętne, dręczące wspomnienia wydarzenia traumatycznego z udziałem wyobrażeń, myśli lub spostrzeżeń. Uwaga: U małych dzieci mogą wystąpić powtarzające się zabawy, w których ujawniają się tematy i aspekty traumy. [2] Nawracające, dręczące sny na temat wydarzenia traumatycznego. Uwaga: U dzieci mogą występować przerażające sny o nierozpoznawalnej tematyce. [3] Działania i odczucia, jak gdyby traumatyczne wydarzenie działo się ponownie (obejmuje doznanie przeżywania na nowo, iluzji, omamów i dysocjacyjnych epizodów retrospekcyjnych [flashback], w tym pojawiających się podczas budzenia się lub pod wpływem zatrucia). Uwaga: U małych dzieci może występować ponowne odgrywanie urazu. [4] Nasilone cierpienie psychiczne w przypadku narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. [5] Fizjologiczna reaktywność w razie narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. Utrwalone unikanie bodźców związanych z traumą i odrętwienie ogólnej gotowości reagowania (niewystępujące przed urazem) wskazywane przez trzy lub więcej z następujących: [1] próby unikania myśli, uczuć lub rozmów związanych z urazem; [2] próby unikania miejsc, działań lub osób przypominających traumę; [3] niezdolność do przypomnienia sobie ważnych aspektów urazy; [4] zmniejszenie w znacznym stopniu zainteresowania i udziały w istotnej aktywności; [5] poczucie wyobcowania i dystansu wobec innych ludzi; [6] zwężenie rozpiętości afektu (np. niezdolność do odczuwania miłości); [7] poczucie ograniczenia przyszłości (np. nieoczekiwanie kariery, małżeństwa, potomstwa lub normalnego czasu trwania życia). Utrwalone objawy wzmożonego wzbudzenia (niewystępującego przed urazem) w postaci dwóch lub więcej z następujących: [1] trudność z zasypianiem i trwaniem snu; [2] drażliwość i wybuchy gniewu; [3] trudności koncentracji; [4] nadmierna czujność; [5] wzmożona reakcja zaskoczenia. Zakłócenie powoduje klinicznie istotne cierpienie lub ograniczenie funkcjonowania społecznego, zawodowego lub w innych ważnych obszarach życia. Wyróżnia się zaburzenie stresowe pourazowe ostre, gdy czas trwania objawów nie przekracza 3 miesięcy, oraz przewlekłe, gdy czas występowania objawów wynosi 3 miesiące lub dłużej. Jeśli początek objawów następuje co najmniej po 6 miesiącach po zadziałaniu stresora mówimy o zaburzeniu stresowym pourazowym z początkiem opóźnionym. W różnych opracowania wymieniane są także następujące objawy: przeżywanie na nowo urazowej sytuacji w natrętnych wspomnieniach (reminiscencjach, tzw. flashbacks) i koszmarach sennych poczucie odrętwienia i przytępienia uczuciowego odizolowanie od innych ludzi brak reakcji na otoczenie niezdolność do przeżywania przyjemności unikanie działań i sytuacji, które mogłyby przypomnieć przebyty uraz stan nadmiernego pobudzenia wegetatywnego z nadmierną czujnością i wzmożoną reaktywnością na - bodźce oraz bezsennością lęk depresja myśli samobójcze Źródeł traumy można poszukiwać w dzieciństwie. Osoby, które doświadczały w dzieciństwie nadużyć mogą nie być w stanie wskazać jednego stresora, który spowodował uraz. Raczej mogą byś skłonne ogólnie wskazać pasmo stresujących wydarzeń. Dziecko może być świadkiem przemocy w rodzinie, świadkiem gwałtu na matce, samo może być ofiarą molestowania lub nadużyć fizycznych (przemoc fizyczna, głodzenie, niedostateczna opieka medyczna, wykorzystanie seksualne) bądź emocjonalnych (np. przemoc słowna, psychiczne znęcanie się, obarczanie odpowiedzialnością nieadekwatną w odniesieniu do dziecka, obwinianie za problemy w rodzinie, oczekiwanie emocjonalnego wsparcia od dziecka zamiast dawanie tego jemu, pozbawienie czułego, ciepłego i pozytywnego dotyku, wyszydzanie lub żartowanie z dziecka, niestosowne gesty seksualne i erotyczne aluzje). PTSD – test do autodiagnozy Odpowiedz na następujące pytania TAK lub NIE: (a) Przeżyłeś traumę: niekontrolowane przez Ciebie wydarzenie, podczas którego doświadczyłeś lub byłeś świadkiem fizycznego zagrożenia (np. przemoc seksualna, przemoc fizyczna, udział w wojnie, bycie świadkiem czyjejś nagłej śmierci, przeżycie klęski żywiołowej lub straszliwego wypadku). (b) Twoja reakcja na traumę to między innymi silne poczucie bezradności, strach lub przerażenie (lub jeśli byłeś w tym czasie dzieckiem – pobudzenie albo zdezorganizowane zachowanie). (c) Po traumie cierpiałeś na każde z podanych poniżej problemów przez ponad miesiąc: - Intruzje (nagłe przypominanie sobie traumy nawet jeśli stara się temu zapobiegać); - Unikanie (odrętwienie, poczucie odosobnienia, unikanie wszystkiego, co przypomina o traumie); - Pobudzenie (poczucie „podkręcenia”, np. szybkie popadanie w stany lękowe, „łatwe” przestraszanie się, problemy ze snem, problemy w ekspresji i modulacji złości); - Słabsze funkcjonowanie (problemy w relacjach, w pracy lub innych głównych obszarach życia). KLUCZ: W przypadku twierdzącej odpowiedzi na wszystkie pytania (a, b, c) prawdopodobnie cierpisz na PTSD (zaburzenie stresowe pourazowe). W kontekście omawianego zaburzenia możemy mówić o dwóch dodatkowych „wariantach”. Pierwszym z nich jest problem określany jako Complex PTSD (C-PTSD) lub Complex Trauma and Disorders of Extreme Stress (DESNOS), czyli Złożony Zespół Stresu Pourazowego. Istnieją pewne różnice w psychoterapii PTSD i DESNOS, które wynikają ze specyfiki każdego z tych zaburzeń. DESNOS jest koncepcją odnoszącą się do przewlekłego trwania traumy, jak w przypadku długotrwałego doświadczania krzywdy i powtarzających się urazów w przypadku molestowania seksualnego w rodzinie, maltretowanie kobiet, chronicznie utrzymującego się krańcowego stresu w przypadku życia w patologicznych warunkach rodzinnych. Kryteria diagnostyczne DESNOS obejmują zmiany w regulacji emocji: nieadekwatnie gwałtowne do sytuacji reakcje emocjonalne, autodestrukcyjne zachowania, takie jak: zaburzenia jedzenia, samouszkodzenia, myśli samobójcze, kompulsywność lub skrajne zahamowanie w sferze seksualnej, problemy w ekspresji i modulacji złości; zmiany w zakresie uwagi i świadomości: dysocjacje, amnezję lub hipermnezję w związku z traumatycznymi przeżyciami, zmiany w percepcji siebie, negatywny obraz siebie, poczucie bezradności, bezsilności, wstyd, poczucie winy i samoobwinianie, poczucie skalania albo napiętnowania (stygmatyzacji); zmiany w relacjach z innymi, w tym: trwały brak zaufania, rewiktymizację (ponowne stawanie się ofiarą), wiktymizację innych; somatyzacje: przewlekły ból, objawy ze strony układów pokarmowego, krążenia, oddechowego, objawy konwersyjne, zaburzenia seksualne; zmiany w systemie wartości: utratę dodającej otuchy wiary, poczucie beznadziejności i rozpacz. Drugim „wariantem” jest charakterystyczny i stosunkowo często występujący problem, który polega na tym, że zaburzeniu stresowemu pourazowemu towarzyszy nadużywanie substancji psychoaktywnych lub wręcz uzależnienie od nich. Częstość występowania PTSD wśród pacjentów objętych terapią nadużywania substancji psychoaktywnych wynosi 12-34%, dla kobiet aż 30-59%. Innymi słowy 30-59% kobiet nadużywających substancji psychoaktywnych (jak np. alkohol, twarde narkotyki, leki) diagnozuje się także PTSD. Motywem zażywania substancji jest w dużej mierze chęć złagodzenia objawów PTSD, co prowadzi jednak do błędnego koła i wpędzania się w uzależnienie, ponieważ odstawiwszy substancje dana osoba czuje się jeszcze gorzej. Takie „zaleczanie” dolegliwości pourazowego zaburzenia stresowego jest więc pogarszaniem sprawy. Groźne zażywanie substancji oraz inne niebezpieczne, ryzykowe, autodestrukcyjne zachowania bywają formą symbolicznego lub dosłownego odgrywania pierwotnej sytuacji urazu (Herman, 1998, s. 175). Podwójna diagnoza (PTSD i nadużywanie substancji) predestynuje do specyficznego rodzaju psychoterapii. Nawet jednak dobrze dobrana forma terapii nie oznacza, że leczenie jest łatwe. Niesienie pomocy osobom z takim podwójnym rozpoznaniem jest bardzo wymagające i trudne – szacuje się, że zaledwie 5% kwalifikujących się do terapii osób w ogóle decyduje się na udział w psychoterapii, zaś spośród tych, które ją rozpoczęły, kończy ją tylko połowa. W perspektywie dłuższego czasu osoby, u których zdiagnozowano PTSD uskarżają się także na szereg innych niż normalne objawy problemów w następujących sferach funkcjonowania: · ODBIÓR SAMEGO SIEBIE: poczucie bezradności i trudność z przejmowaniem inicjatywy, poczucie wstydu, winy, piętna, bycia nieodwracalnie skrzywdzonym, poczucie bycia innym, nienormalnym, gorszym, odbieranie siebie jako osoby starszej niż w rzeczywistości lub zdecydowanie młodszej (zniekształcone poczucie wieku). · ZNIEKSZTAŁCONY OBRAZ SPRAWY (gdy do traumy doszło na skutek czyjegoś działania): poczucie, że sytuacją kierowało przeznaczenie, że tak musiało być, iż natknęło się na sprawcę, idealizowanie i usprawiedliwianie sprawcy (tzw. „Syndrom Sztokholmski”), poczucie, że wciąż jest się pod wpływem sprawcy, wydatnie zmniejszony krytycyzm wobec sprawcy. · POCZUCIE SENSU: egzystencjalna pustka i niewiara w sens istnienia, poczucie beznadziejności, poczucie, że nic już w życiu ważnego się nie wydarzy, że nie ma się przyszłości, utrata oczekiwań względem przyszłości, życie z dnia na dzień z dojmującym poczuciem wegetowania i braku celu. · RELACJE: wchodzenie w toksyczne relacje przyjmując rolę ofiary, izolowanie się od ludzi, różnorakie problemy w bliższych związkach wynikające z nieufności, niemożność otwarcia się, autentycznego odsłonięcia i prawdziwego zaangażowania, tendencja do powtarzania problematycznych wzorców relacji (tzw. odtwarzanie), tendencja do traktowania innych ludzi jako wybawców, ofiary lub sprawców. · FIZJOLOGIA: jakiś rodzaj bezsenności, obniżona odporność organizmu i w wyniku tego częste niż przeciętnie infekcje i inne problemy zdrowotne, ryzyko chorób bądź powikłań w wyniku ryzykownych lub wręcz autodestrukcyjnych zachowań, brak apetytu lub obżarstwo („zajadanie emocji”), nadużywanie substancji psychoaktywnych (do „zaleczania” objawów PTSD). · SAMOREGULACJA: wybuchy złości lub przeciwnie – problemy z wyrażaniem gniewu, niska tolerancja na uczucia smutku i lęku, problematyczna seksualność (dezorientacja bądź zahamowanie albo pod wpływem niedającego się powstrzymać wewnętrznego przymusu, impulsywnie i ryzykownie), czasem obojętność i poczucie odrętwienia a czasem poczucie przytłoczenia nadmiarem uczuć lub nadmiernie intensywnymi emocjami, myśli samobójcze (czasem urzeczywistniane), używanie substancji psychoaktywnych do radzenia sobie z poczuciem pustki lub uczuciami, wykorzystywanie w tym celu innych destrukcyjnych metod i strategii radzenia sobie (np. samookaleczenia lub zagrażające zdrowi i życiu postępowanie by coś poczuć lub zmienić trudne uczucia na przyjemniejsze). · FUNKCJONOWANIE POZNAWCZE: niepamięć szczegółów traumy, poczucie „jakby to wszystko nie działo się naprawdę”, poczucie, że patrzy się na swoje ciało z zewnątrz, jakby czas stanął w miejscu (w momencie traumy), jakby nie było się obecnym mentalnie a tylko fizycznie, pogorszone funkcjonowanie na co dzień z powodu nawracających wspomnień, przebłysków z przeszłości (dotyczących traumy), koszmarów, powracania myślami do urazu. · ZDROWIE PSYCHICZNE: depresja, zaburzenia odżywiania, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, nałogi. Rokowania Jeśli chodzi o rokowania odnośnie leczenia PTSD, szacuje się, że 30% pacjentów doświadcza zaniku objawów, 60% doświadcza wydatnie łagodniejszych objawów niż przed terapią. Istnieją jednak coraz liczniejsze badania dotyczące specjalnych programów terapeutycznych, których wyniki są optymistyczne. Pourazowe zaburzenie stresowe jest jednak intensywnie badane od stosunkowo niedawna (późne lata osiemdziesiąta XX wieku i lata dziewięćdziesiąte to okres wzmożonego zainteresowania tym zjawiskiem). Leczenie bywa kłopotliwe w tym sensie, że na pewnym etapie może nastąpić pogorszenie stanu pacjenta (objawy PTSD zaostrzają się). Niestety wszystko wskazuje na to, że „Jedyna droga, żeby się z tego wydostać, to przejść przez to”, co oznacza w praktyce, że niezbędne jest odpowiednie przygotowanie się do tej trudnej fazy terapii, zniesienie bólu emocjonalnego i przepracowanie problemu bez chowania głowy w piasek. Zwiastunami zdrowienia jest możliwość mówienia o traumie już bez tak wielkiego zdenerwowania czy lęku (albo bez pozorowanego lekceważenia lub sztucznego umniejszania powagi sytuacji), pacjent „wraca do żywych”, jest zdolny do ufania i nawiązywania zdrowych relacji, ma lepszą relację z samym sobą (dba o swoje ciało zdrowo sypiając, odżywiając się i gimnastykując się, nie zażywając substancji psychoaktywnych, nie narażając swojego zdrowia i życia np. poprzez przygodne kontakty seksualne bez zabezpieczenia), nie stosuje autodestrukcyjnych strategii, jest zdolny czerpać przyjemność z życia, radzi sobie w życiu – potrafi utrzymać pracę. Ponadto wierzy, że zasługuje na dbanie o siebie, jest w stanie się chronić, by żyć bezpiecznie. Temu wszystkiemu towarzyszy oczywiście również wydatne złagodzenie lub nawet zanik objawów. Niestety zwłaszcza w przypadku długoletniej traumy nie wszystkie skutki są odwracalne, chociażby z uwagi na długoletnie, często wczesnorozwojowe zaburzenia więzi. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  21. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: spirala, błędne koło depresji

    W przypadku depresji możemy mówić o błędnym kole, które z czasem zaczyna przypominać wprost spiralę. Jak to działa? Wczesne doświadczenia kształtują w człowieku pewne przekonania, które jednakże w sprzyjających okolicznościach drastycznie nie utrudniają funkcjonowania, pozostają niejako w uśpieniu, bez dużego znaczenia. Niekiedy jednak w życiu osoby pojawiają się sytuacje, które wybudzają owe przekonania. Zwykle są to powodujące smutek: trudne przeżycia, utrata kogoś ważnego lub cenionej wartości, długotrwały stres. Wtedy ponure przekonania przekładają się na określony sposób myślenia: negatywne zapatrywania na temat własnej osoby, świata i innych ludzi, swojej przyszłości. Można to w skrócie wyrazić następująco: Znaczny smutek zapoczątkowuje pogrążające postępowanie (depresyjny sposób myślenia obarczony zniekształceniami poznawczymi, przytłaczająca mowa wewnętrzna, wycofanie z życia towarzyskiego, spadek aktywności, ograniczenie stymulacji i przyjemności postrzeganych jako nieatrakcyjne lub bezcelowe, brak zadaniowego podejścia do problemów), które wzmaga przygnębienie. W odpowiedzi pojawia się jeszcze bardziej pogrążające postępowanie i człowiek popada w głębszy smutek. Błędne koło w końcu doprowadza do zaburzenia nastroju (depresja) i coraz bardziej ponurych myśli aż do rozważań nad śmiercią samobójczą bądź nawet do targnięcia się na własne życie. Nie należy lekceważyć sygnałów i w porę zareagować na objawy depresji zanim sytuacja pogorszy się krańcowo. Im szybciej zahamuje się spiralę depresji i zacznie nad nią pracować, tym lepiej. Niekiedy bardzo trudno jest wydostać się z pułapki błędnego koła depresji samodzielnie. Rozwiązaniem w takim wypadku jest psychoterapia, a niekiedy również przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych przepisanych przez lekarza psychiatrę.
  22. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: co to jest dryf terapeutyczny

    Czasem terapia w subiektywnym odczuciu klienta, terapeuty bądź obu stron jest pomocna. Zdarza się, że proces psychoterapii postępuje w taki sposób, że jasnym jest, iż następuje poprawa i, mówiąc kolokwialnie, wszystko idzie w dobrym kierunku. Czy jednak zdanie się całkowicie i wyłącznie na intuicję zawsze stanowi najlepsze rozwiązanie? Nie wydaje się, by to było dobrym pomysłem. Właśnie dlatego tak ważne jest, by psychoterapii przyświecał konkretny, dobrze opisany cel oraz żeby miała ona określony program. W przeciwnym wypadku wzrasta ryzyko zjawiska o nazwie dryf terapeutyczny. Dryf terapeutyczny to negatywne, niepożądane zjawisko, które polega na tym, że proces psychoterapii wydaje się dryfować bez konkretnego celu, trwać, ale bez uchwytnych postępów, od spotkania do spotkania, które niczego namacalnego nie zmieniają. Terapia może wnosić pewne wartości, ale klient nie jest w stanie ich praktycznie spożytkować, by realnie i trwale zmienić swój stan. Nie są mierzone postępy na drodze do celów, ponieważ te cele nie zostały dostatecznie konkretnie opisane, są nieprecyzyjne i z tego powodu właściwie trudno powiedzieć, czy terapia zbliża do nich klienta. Dryf terapeutyczny zwykle bywa skutkiem: nieprawidłowo zdefiniowanych celów sesji terapeutycznych (określenie ich zbyt ogólnie, niezoperacjonalizowanych czyli bez możliwości jakiegokolwiek zmierzenia lub odnotowania przynajmniej oględnie ewentualnych postępów); konfliktu między oczekiwaniami, celami terapeuty i klienta (kiedy np. klient chce się uporać z depresją, ale usilnie unika uznania, że jest ona następstwem trwania w destrukcyjnym nałogu, z którego jednakże nie chce rezygnować; kiedy np. klient ma nierealistyczne oczekiwania bo spodziewa się niesłychanej rewolucji bez większego wysiłku podczas gdy konieczny jest jego aktywny udział w terapii, przepracowywanie problemów, uwzględnianie zaleceń, wykonywanie prac osobistych itd.; gdy de facto klient nie jest przynajmniej na danym etapie współpracy zainteresowany psychoterapią, ponieważ przyszedł na terapię naciskany przez współmałżonka bądź pracodawcę); unikania poznawczo-behawioralnego (gdy jednostka nie przyjmuje do wiadomości rzeczywistych powodów swoich problemów bądź usilnie unika przykrych emocji, nieodzownie towarzyszących rzeczywistemu konfrontowaniu się ze źródłami problemów psychicznych; gdy osoba unika sytuacji, które jawią się jej jako trudne lub nieprzyjemne, ale ich przeżywanie jest niezbędne do poprawy stanu bądź położenia); braku spójnej i ukierunkowanej konceptualizacji problemu / przypadku (czyli braku w dostatecznie dobry sposób opisujących stan faktyczny odpowiedzi na pytania: co stanowi problem, jak to się dzieje, że problem nie jest rozwiązywany samodzielnie przez pacjenta i co go podtrzymuje, dlaczego doszło do powstania problemu; brak wystarczająco solidnych odpowiedzi na te pytania uniemożliwia praktycznie wytyczenie drogi dalszego postępowania terapeutycznego). Jeżeli klient psychoterapeuty ma poczucie dryfowania albo psychoterapeuta ma wrażenie, że klient drepcze w miejscu i z różnych względów sam sobie ogranicza postępy, należy bacznie przyjrzeć się wyżej opisanym czterem obszarom problemowym i omówić te kwestie. Przyczyną ograniczonej skuteczności psychoterapii może być też nieprzestrzeganie warunków udanej terapii.
  23. psycholog Rafał Olszak

    Samopomoc w razie bardzo trudnych emocji

    Istnieje narzędzie, które można wykorzystać, by poprawić lub po prostu unormować sobie nastrój, spowodować pożądaną zmianę zachowania, ewentualnie zmienić sposób myślenia psujący relację z innymi. Tym narzędziem jest STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY / ZAPIS MYŚLI (zapis dotyczący stanu wewnętrznego), który początkowo stosuje się poprzez wykorzystanie specjalnego formularza. Późneij, po nabyciu biegłości w użytkowaniu tego instrumentu stosuje się go rutynowo, „w myślach”, bez użycia kwestionariusza. Początkowo jest on jednak niezwykle pomocny, a na etapie poznawania narzędzia – wręcz nieodzowny. Aby sprawdzić jak działa STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY proszę postępować według wskazówek. Z narzędzia można korzystać w dowolnym sprzyjającym momencie, gdy ma się chwilę, by starannie sobie wszystko opisać. Do użytku narzędzia bardzo pomocna jest znajomość zniekształceń poznawczych. Przedstawiona niżej wersja jest wariantem podstawowym. Zarówno użytkowanie tej, jak i bardziej zaawansowanej, rozbudowanej wersji może być omówione w trakcie sesji psychoterapii. Zasadniczo STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY jest do samodzielnego użytku, ale niekiedy warto go wykorzystać razem z partnerem bądź terapeutą, by dostatecznie dobrze opracować etapy związane z gromadzeniem i oceną dowodów. Atutem tego narzędzia jest jego błyskotliwa prostota i fakt, że nie wymaga ono znacznej wiedzy psychologicznej czy specjalistycznych umiejętności. Dzięki temu mogą go używać także osoby, które mają problemy z koncentracją na przykład w związku z depresją bądź lękiem. STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY (wersja podstawowa) [1] CZYNNIK SPUSTOWY Czynnik spustowy to inaczej bodziec, który wywołuje naszą reakcję, wywołuje emocje, myśli i uruchamia pewne zachowanie. Takim bodźcem najczęściej jest jakaś sytuacja. Proszę przywołać z pamięci sytuację z ostatniego tygodnia, która spowodowała przykre emocje, a następnie dokończyć trzy poniższe zdania. Ta sytuacja miała miejsce, gdy… W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył… Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ… Przykład – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w poniedziałek wróciłam do domu po pracy. W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył mój mąż. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ ubodło mnie, że nawet na mnie nie spojrzał, wcale go nie obchodziło, że przyniosłam ciężkie zakupy. Przykład 2 – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w sobotę siedziałam sama w domu. W tej sytuacji oprócz mnie nikt nie uczestniczył. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ to był wyjątkowo ponury dzień. [2] REAKCJA EMOCJONALNA Opisana wcześniej sytuacja wywołała pewne uczucia. Proszę określić, jaka emocja lub jaki nastrój dominował w trakcie danej sytuacji. Jeśli odczuć było kilka, proszę wskazać nie więcej niż 3, tak by jak najtrafniej opisać, co się czuło. Następnie proszę określić natężenie każdego ze wskazanych uczuć w skali od 0 do 100% i wartość tą napisać obok danej emocji. Przykład – Smutek (70%), Złość (80%), Samotność (60%) Przykład 2 – Depresyjność (100%), Beznadziejność (100%), Samotność (100%) [3] NATYCHMIASTOWE PRZEMYŚLENIA Określona sytuacja wywołała pewne emocje, ale towarzyszyły jej też jakieś przemyślenia. W terapii poznawczej takie błyskawicznie, samoczynnie nasuwające się myśli określa się jako myśli automatyczne. To takie treści poznawcze, myśli, refleksje lub wyobrażenia, które gwałtownie przychodzą nam do głowy w niekontrolowalny sposób, gdy doświadczamy różnych sytuacji. Proszę wypisać od 2 do 10 myśli, które przyszły Państwu do głowy w związku z przeżywaną sytuacją. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Jestem bezwartościowa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Następnie proszę spojrzeć na sporządzoną listę i podkreślić te spośród myśli, które w najbardziej ścisły sposób wiążą się ze wskazanymi wcześniej emocjami. Podkreślone refleksje będziemy nazywać gorącymi myślami. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Jeżeli ten etap nastręcza trudności pomocnym może się okazać odpowiedzenie sobie na pytania takie jak: co przyszło mi do głowy zanim zaczęłam czuć wymienione emocje, jakie wspomnienia czy obrazy przychodzą mi na myśl w tej sytuacji, co z tego dla mnie wynika i co to dla mnie oznacza, co to może mówić o mojej przyszłości, co ta sytuacja lub te emocje mogą oznaczać w najgorszym wypadku. [4] DOWODY NA TAK Niektóre myśli przychodzące nam do głowy można w pewien sposób uzasadnić. Proszę wskazać dowody potwierdzające gorące myśli (czyli te myśli, które Państwo przed chwilą podkreślili). Innymi słowy, proszę wyjaśnić, z jakiego powodu można by uznać te myśli za słuszne, prawdziwe. Co może sugerować, że są trafne. Przykład – Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. Przykład 2 – Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. Wypisując dowody na tak warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [5] DOWODY NA NIE Myśli przychodzące nam do głowy można zweryfikować pod kątem tego, na ile są trafne. W tym celu warto sprawdzić, czy gorące myśli rzeczywiście są bezspornie słuszne. Proszę wskazać dowody podważające zasadność gorących myśli. Innymi słowy, proszę powiedzieć, dlaczego te myśli mogą nie być trafne, prawdziwe. Przykład – Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. Wypisując dowody na nie warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [6] OCENA DOWODÓW Dobrze jest przyjrzeć się wszystkim przesłankom, dowodom na tak i dowodom na nie i oszacować, które są bardziej racjonalne, zasadne, mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi, lepiej przemyślane. Warto także uwzględnić ilość poszczególnych przesłanek – nierzadko okaże się, że dowodów na nie jest więcej i wydają się bardziej przekonujące, są mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi. Proszę ocenić każdy z dowodów i pozostawić nieskreślone tylko te, które są wysoce prawdopodobne, nieobarczone rażąco zniekształceniami poznawczymi, wydają się bardzo logiczne, racjonalne. Najlepsze dowody można podkreślić. Przykład – DOWODY NA TAK Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. DOWODY NA NIE Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – DOWODY NA TAK Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. DOWODY NA NIE W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. [7] PONOWNA OCENA SYTUACJI Przemyślawszy już dogłębnie przesłanki za i przeciw gorącym myślom, dysponujemy nową perspektywą i posiadamy alternatywną wizję danej sytuacji. Lepiej rozumiemy kontekst i mamy szerszy, a zarazem bardziej zdystansowany ogląd tego, co się wydarzyło. Proszę ponownie ocenić intensywność emocji wymienionych w drugim kroku. Przykład – Smutek (20%), Złość (40%), Samotność (10%) Przykład 2 – Depresyjność (60%), Beznadziejność (50%), Samotność (90%) Jeśli pojawiły się jakieś nowe emocje w chwili obecnej, to proszę je wymienić i określić ich intensywność. Przykład – Ulga (30%) Przykład 2 – Nadzieja (20%)
  24. psycholog Rafał Olszak

    W czym pomaga terapia poznawczo-behawioralna

    Badania wskazują, że terapia poznawczo-behawioralna (Cognitive behavioral therapy - CBT) jest skuteczna przy leczeniu wielu różnych dolegliwości. Oto niepełna lista zaburzeń, w który terapia poznawczo-behawioralna okazała się pomocna. Oczywiście zawsze o skuteczności terapii decyduje nie tylko metoda, ale i zaangażowanie i czynny udział klienta, bez czego znaczące postępy w nie są możliwe. Zaburzenia psychiczne: Duża depresja Depresja w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe uogólnione Zaburzenie lękowe w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe z napadami paniki Agorafobia Fobia społeczna Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne Zaburzenie zachowania Nadużywacie substancji psychoaktywnych ADHD Hipochondria Dysmorfofobia (lęk zw. z uznawaniem swojego ciała za brzydkie) Zaburzenia odżywiania się Zaburzenia osobowości Problemy sprawców przestępstw seksualnych Zaburzenie nawyków i popędów Choroba afektywna dwubiegunowa (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Schizofrenia (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Inne problemy psychiczne: Problemy w związku Problemy w rodzinie Patologiczny hazard Powikłana żałoba Cierpienie psychiczne u opiekunów Gniew i wrogość Problemy somatyczne z komponentami psychicznymi: Przewlekły ból pleców Ból w anemii sierpowatej Migrenowe bóle głowy Szum w uszach Ból w chorobach nowotworowych Zaburzenia pod postacią somatyczną Zespół jelita drażliwego Fibromialgia (uogólniony ból w układzie ruchu) Ból reumatyczny Zaburzenie wzwodu Bezsenność Otyłość Wulwodynia (chroniczny ból w genitaliach żeńskich przy braku infekcji) Nadciśnienie Syndrom Zatoki Perskiej Bibliografia: Terapia poznawczo-behawioralna - podstawy i zagadnienia szczegółowe, Judith Beck.
  25. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: test poziomu stresu

    W celu określenia poziomu stresu policz, ile z poniższych objawów stresu doświadczyłeś w istotnym natężeniu / znaczącym stopniu w ciągu minionych 30 dni. Objawy fizyczne: Bóle głowy (migrena lub napięcie) Bóle pleców Napięcie mięśni Ból szyi lub ramion Napięcie szczęki Skurcze mięśni Mdłości Bezsenność Zmęczenie, brak energii, szybka męczliwość Zimne ręce i/lub stopy Napięcie lub ucisk w głowie Wysokie ciśnienie krwi Biegunka Zmiany na skórze (np. wysypka) Alergie Zgrzytanie zębami Rozstrój żołądka (skurcze, wzdęcia) Ból żołądka lub wrzody Zaparcie Hipoglikemia Zmiany łaknienia Przeziębienia Obfite pocenie się Przyśpieszone lub mocne bicie serca, nawet w stanie spoczynku W stanie zdenerwowania przyjmowanie alkoholu, nikotyny lub innych substancji psychoaktywnych Objawy psychiczne: Lęk Depresja Dezorientacja lub zamroczenie Zachowania kompulsywne (silny przymus wewnętrzny zrobienia czegoś) Roztargnienie Uczucie nadmiernego obciążenia lub przytłoczenia Nadpobudliwość – poczucie, że nie możesz zwolnić tempa Wahania nastroju Częsta drażliwość Samotność Problemy z relacjami Niezadowolenie z pracy Trudności z koncentracją Niepokój / nerwowość Częste znudzenie Częste martwienie się lub obsesyjne myśli Częste poczucie winy Wybuchy złego humoru Wybuchy płaczu Koszmary senne Apatia Problemy seksualne Zmiana masy ciała Przejadanie się W przypadku wskazania do 7 objawów, można mówić, że poziom stresu jest niski. 8-14 objawów oznacza umiarkowany stres. 15-21 wysoki stres. Więcej niż 22 wskazane objawy oznaczają bardzo wysoki stres. Jeśli niepokoją cię uzyskane wyniki i chciałbyś / chciałabyś poznać pozytywne strategie radzenia sobie ze stresem, polecamy psychoterapią, psychologa online lub warsztaty dla firm prowadzone przez specjalistów z naszego gabinetu. Warto zapoznać się także z artykułem Jak zmniejszyć stres.

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×