Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'depresja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 95 wyników

  1. Witam serdecznie !! Hmm.. Jak tu zacząć ciężko pisać o własnych problemach ale OK pojadę odrazy natomiast: Jestem młodą dziewczyna od dłuższego czasu wyjechałam z Polski tak jak większość młodych ludzi za pieniędzmi. Nie całe 2 lata temu zaczeły mi się problemy przesypiania całego dnia jak i nocy do tego doszło brak apetytu lęk osób drugich uczucie ze ktoś ciągle mnie śledzi i że o mnie ktoś mówi nie miłe rzeczy do tego słyszę głosy nie zawsze one są ale SĄ. Następnie pracowałam jako salowa w szpitalu i wracałam z pracy i nie wiedziałam gdzie iść jak się nazywam jechałam autobusem miejskim MZK aż w końcu dany autobus dojechał do pętli i kierowca do mnie ze mam wysiąść z autobusu a Ja jak bym nie rozumiała co on do mnie mówi pytał mnie z kąd jestem gdzie mieszkam czym się zajmuje a ja nic nie pamiętałam wezwał karetkę zabrali mnie na SOR w moim mieście i z tam tąd przetransportowali mnie do szpitala psychiatrycznego w opolu byłam w nim 2 miesiące powiedzieli ze mam niska wartość samej siebie i po 2 mies wyszłam wróciłam do pracy wynajęłam sobie pokój bo chciałam być nie zależna od rodziny i miałam 2 epizot tego i już wylondowalam w szpitalu w Branicach tam byłam 3-4 miesiące i wykryli mi Schizofrenie-paranoidalną wyszłam z tego szpitala zaczęłam chodzić na oddział dzienny nie daleko mojego miasta natomiast chodziłam na niego 4-miesiące i wyjechałam za Granice . Jestem już za Granica pół roku na granicy zabrali mi leki wszystko było ok jak już dojechałam nie brałam leków ani nic a od jakiś 2-tygodni zaś się zaczęło nie spanie poczucie winy a nic nie zrobiłam brak apetytu złość lek przed osobami drugimi rozmawiam wstępnie z moją Mamą nie dawno naświetliłam jej sprawę i wogóle a Mama na to dziecko sieć tam gdzie jesteś przecież masz dobrze krzywda ci się nie dzieje i wogóle. Ale w mojej pracy jaką wykonuje jest wszystko w porządku no ale od tyg jest trochę nie za ciekawie tz. miałam mies 8 h pracy a pracuje 12 h a płacone jak za 8 h nie chce się nikomu stawiać bo tak nie potrafię. Poprosiłam swoja przyjaciółkę z Polski bym poszła do naszej wspólnej terapeutki i powiedziała mniej więcej o co chodzi by mi wypisała receptę i wykupi i te lekki wyśle pocztą i teraz czekam na odpowiedz czy to się uda czy nie może wy mi coś doradzicie co robić pije rożne herbaty uspakajające ale one nic nie dają Proszę o szczere odpowiedzi .. Pozdrawiam Różą
  2. Diffident

    Życiowa stagnacja

    Jakoś "funkcjonuje" o ile można to tak nazwać.... bo z domu wychodzę jedynie do pracy(której mam już dość, bo pierwsza lepsza osoba "zabrana" z ulicy może ją wykonywać) + jakieś tam obowiązki(zakupy, wizyta u lekarza itd). Ja już mam tego wszystkiego dość i naprawdę nie wiem od czego zacząć żeby przerwać ciąg powtarzających się zdarzeń. Praca - dom . praca- dom -> pc > konsola i tak w kółko. Każda sfera mojego życia jest na zerowym poziomie. Stałem się bardziej nerwowy, więcej rzeczy mnie drażni(w szczególności dyskusje na poziomie podstawówki osób z którymi muszę pracować -> pracuję jako operator produkcji z 0 możliwością na zmianę stanowiska) + nabawiłem się IBS czasami mam takie "ataki" że szukam jakiejkolwiek opcji żeby zostać w domu i nie iść do pracy. Najlepsze jest to,że osoby z gorszym wykształceniem zajmują lepsze stanowiska....... Nie wysyłam nigdzie CV bo mam 0 doświadczenie(teraz 2.5 roku jako operator produkcji... to mogę sobie wpisać w CV) i przerwane studia w CV -> zrezygnowałem na 3 roku, bo nie wyrabiałem już psychicznie + wpadłem w wielki "dołek" po rozstaniu z dziewczyną(było to 4 lata temu) o powrocie na studia nawet nie myślę głównie przez zbyt duża ilość materiału do nadrobienia i dodatkowych przedmiotów(zresztą kierunek, który wybrałem był nie trafiony) + rok wyjęty życia i tak po tym wszystkim wylądowałem w pracy na produkcji jako zwykły robol i żeby zarobić 2500 zł na rękę muszę przepracować 1 weekend -> sam nie wiem czy to dużo czy mało, bo mam 0 porównanie z innymi pracami -> nie licząc jakiś tam śmieciówek z poprzednich lat typu pomocnik magazyniera albo pracownik ochrony(nie wpisuję tego do CV bo pracowałem krótko ok 2-3 tygodnie). Ciężko mi dostrzec jakieś pozytywne cechy charakteru.Może, to że kiedyś lubiłem pomagać innym tak bezinteresownie(dużo osób, to wykorzystało).Nie wiem co mam napisać naprawdę.... Kiedyś interesowałem się motoryzacją -> bardzo lubiłem oglądać programy o budowaniu motocykli, z uśmiechem na twarzy oglądałem serial "Synowie Anarchii" i kiedyś nawet marzyłem o motocyklu....Co chciałbym osiągnąć? chciałbym w końcu zacząć żyć tak jak inni..... mieć grupę znajomych z którymi mógłbym wyskoczyć w weekend do pubu, zajmować lepsze stanowisko w pracy mieć wreszcie jakiś szacunek innych, a nie być pośmiewiskiem tak jak zawsze... nie wiem... mam za dużą pustkę w głowie i zbyt duży mętlik żeby wszystko sobie poukładać i nie przekładać niczego na później tylko coś zmienić.. Nie tak miało to wszystko wyglądać zresztą kiedyś mówiłem, że nigdy nie będę pracować na produkcji...... Teraz mam 27 lat jestem samotny, mieszkam z rodzicami(staram się im pomagać bo są już w podeszłym wieku) i mogę określić się mianem nieudacznika i życiowego zera z zerową perspektywą na jakąkolwiek zmianę. Wszystko i wszyscy poszli/idą do przodu...... a u mnie jest tak samo i mam tego dość........
  3. Karolina Ka

    Zagubiona

    Mam 25 lat, jesteśmy z mężem 1.5 roku po ślubie cywilnym. Przed zawarciem związku małżeńskiego byliśmy parą 7 lat z przerwa w trakcie po której zdaliśmy sobie sprawę że chcemy być ze sobą już zawsze. Oświadczył mi się prawie rok później zaszłam w ciążę. Wzięliśmy ślub cywilny. Gdy byłam w 6-7 miesiącu ciąży, losowo trafiłam na jego historię z laptopa. Było tam niemało przeglądanych stron nie tyle pornograficznych ale i anonsów erotycznych jak i różnych dziwnych ofert pań oddających się. Poddałam się spokojnej rozmowie z nim przyznał się do oglądania lecz zarzekał się że nic nie poczynił w tym kierunku obiecał że nigdy się to nie powtórzy. Dodam że czułam się psychicznie zdradzona. Po tym czasie moje zaufanie do niego wynosiło 0. 5 miesięcy później byliśmy na weselu ja jako młoda mama 2 miesięcznego dziecka nie wyglądałam jeszcze jak modelka ale na moje oko dobrze wyglądałam. Podczas wesela bardzo namiętnie rozmawial i tańczył z jedną dziewczyna, ja wycofałam się zebrałam rzeczy i wróciłam do domu zapłakana. Zabolalo mnie to, widziałam że mają się ku sobie. Mimo tego że znów odbyliśmy rozmowę o zastrzegłam że jeszcze jedna tego typu sytuacja i odchodzę on przejął się i zrozumiał. Ale ja nadal nie mogę tego wymazać. Ciągle mi się zdaję że ogląda jakieś strony (od tego czasu incydentu nie przeglądam jego historii) oraz że przyglądanie kobietom na ulicy. Jakoś nie umiem sobie poradzić być szczęśliwa. Rozumiem każdy ma swoje słabości popełnia błędy. Ale ja nie mogę uwierzyć w siebie zaufać znów z tego powodu czuję że popadam w depresję. Co zrobić by znów czuć się szczęśliwa pełna życia?
  4. Nerwus

    Wypalenie

    Jestem 34 letnia kobieta od pół roku czuje się coraz gorzej nie mam ochoty na nic najlepiej przespałabym cały dzień .... do tego dochodzi praca w której od 13 lat mam kontakt z ludźmi bo pracuje w sklepie... Jak mam tam iść to zaczynam się cała trzepać z nerwów boli mnie brzuch i chce mi sie płakać co jakis czas boli mnie w mostku jakby ktos mi tam szpilę wbijał... i ten ból kręgosłupa...wmawiam sobie ze dam radę ale jakos nie wychidzi porostu mam już dość . Co robić?
  5. Po prawie roku od stwierdzenia u mnie zaburzeń lękowych i leczeniu psychiatrycznym i terapeutycznym, mój stan znacznie się pogorszył. Zaczęłam się bać o siebie i samej siebie więc zgłosiłam się do szpitala psychiatrycznego. Spędziłam w nim 2 miesiące. Wyszłam na początku tego miesiąca. Mój stan znów się pogarsza. Moje wizyty u psychiatry i psychologa ciągle przepadają. Nie mam z kim porozmawiać. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale mam dość wszystkiego. Nie mam siły żyć. Chciałabym wrócić do szpitala ale nie mogę z różnych przyczyn. Nie umiem się pozbierać bo pobycie w szpitalu, nie potrafię wrócić do swojego życia i żyć, cieszyć się nim. Wszystko mnie przytłacza i męczy. Już nie wiem co ze sobą robić...
  6. Witam, postaram się przedstawić swoja sytuację od początku. Gdy miałam 2 lata rodzice rozstali się, mama zawsze uważała że kobieta bez mężczyzny jest gorsza. Jestem jedynaczką, choć mama ma męża, ojczym pojawił się gdy miałam 10 lat.To miły ciepły człowiek, są razem do dziś. Pierwszą miłość poznałam podczas rekolekcji oazowych. Zakochałam się bardzo, ale on chciał częściej się spotykać, a póżniej zaczął myśleć o zakonie i jakoś nasze drogi się rozeszły. Mama nie pozwalała mi na kontakt z nim bo był starszy o 5 lat, mieszkał 160 km ode mnie a ja bałam sie sama coś zdecydować i postawić na swoim.Później poznałam fajnego chłopaka, ale znów daleko....380km i znów mama...zabroniła. W rezultacie wyszłam za mąż za kolegę z mojej miejscowości. To fajny i dobry chłopak, ale nie było tego czegoś. Przez lata byłam samotna. Urodziłam córkę, zbudowaliśmy dom, obok teściów i żyłam, a raczej wegetowałam. Były miłe chwile, ale...nigdy nie mogłam sama podjąć żadnej decyzji. On...wojskowy...wiedział wszystko lepiej, codziennie byłam u mamy, która też wiedziała lepiej.Doszło do tego że zostawiałam teściowej klucze od domu gdy wychodziłam i mówiłam gdzie idę. On ciągle poza domem, lata byłam sama z córką.Wbijał mnie w poczucie, ze źle wyglądam, jestem blondynką, on woli czarne, jestem za gruba, za chuda...zależy kiedy coś mówił. Dochodziło do tego, że kilkakrotnie w ciagu dnia myłam i układałam włosy, jak natrętna idiotka, bo czułam się źle ze sobą.Pewnego dnia zadzwonił telefon i męski głos powiedział...pani maż kogoś ma. Przyznał to, powiedział, że się zakochał, a ja wpadłam w panikę co dalej. Po miesiącu oprzytomniał i stwierdził, ze jednak dom jest tu i chce być z nami. Ja czułam ze jestem w klatce, bez wyjścia, bo...dom obok teściów, nie mam gdzie iść, tu jest bezpieczeństwo i stabilizacja, mimo, ze sama całe zycie pracuje w urzędzie. Nie przyznałam się mamie co się stało, nie dowiedział się nigdy nikt poza teściową która podsłuchała rozmowę. Później córka zaczęła buntować się w stos. do taty i są tygodnie ze ze sobą nie rozmawiają. Zgodziłam się i wrócił, ale...znów zaczęłam czuć się niepewnie i...zażądałam przeprowadzki. Zgodził się, sprzedaliśmy dom szwagrowi a sami kupiliśmy działkę by w rok się przeprowadzić. Niedaleko, ale "na swoje", a nie przy teściach.Myślałam że to da mi poczucie pewności, będę wreszcie dorosła. I wtedy...gdy już mury stały odezwał się on...miłość z oazy. Zwykła wiadomość...co u ciebie i zaczęła się nasza przyjaźń. Nadal mieszka tam gdzie mieszkał, miał żonę, później był w kolejnym związku, ma 3 dzieci i...tęskni za mną całe życie. Ma wszystkie moje listy, wszystkie kartki i zdjęcia, ma więcej wspomnień niż ja. Nie pamiętam tego co on, nie wiem dlaczego? Dlaczego nie pamiętam że spędziliśmy razem sylwestra? Jak opowiada o tym to coś mi pojawia się, ale ogólnie pamiętam tylko ze on istniał, nic więcej. Poszłam na strych odkopałam listy...i uświadomiłam sobie jak mnie kochał. Mówi, ze kocha nadal, że ciągle mnie szuka i nie może już beze mnie żyć. Sprawił, ze poczułam się ładna, mądra, że zaczęłam sama podejmować decyzję, choćby wybranie lodów, co kiedys graniczyło z cudem. On cierpliwie czeka, aż wybiorę pierwsza, bo zazwyczaj mówie...to samo proszę, ale nie, on nie pozwala na to.To on mówi...przeciez wiesz i napewno dobrze zdecydujesz, to on mówi...spokojnie, nic się nie dzieje jak coś mi sie nie uda, a nie wyzywa od idiotek... A ja...nie wiem co robić, jestem jak rozbity dzban. Przy nim czuję się na właściwym miejscu, śmieję się i płaczę, on mnie wspiera, rozmawia ze mną...nauczył mnie rozmawiać, bo nigdy z nikim nie rozmawiałam. On uważa że jestem zdominowana przez mamę i męża, i chyba ma rację, boje się wszystkiego, boje się odmawiać, zawsze na wszystko się zgadzam, zawsze i wszędzie, nie odmawiam nawet w pracy czy sąsiadom w pomocy.Cokolwiek...ja się zgadzam. Teraz przeprowadziłam się do wymarzonego domu i....siedzę i płaczę, nie śpię , nie jem, nie mogę oddychać, najchętniej przespałabym cały dzień. Nie wiem co się dzieje. Mąż krzyczy że mnie umieści gdzieś w zakładzie bo nie po to pracował żebym ja wydziwiała, a on...przyjechał by pobyć ze mną, zabrać mnie na spacer, porozmawiać, pozwolić się wypłakać. I nie chodzi tu o intymność, a o przyjaźń. Boje się zmiany swojego życia, boje się wziąć odpowiedzialność za swoje życie, boje się podjęcia każdej decyzji. Nie umiem sama butów kupić bo nie wiem na które się zdecydować. I teraz boje się, ze to znów moja ucieczka. I że za jakiś czas znów poczuje ze to nie to....błagam...co robić, jak żyć by znów umieć być.Czasem chciałabym uciec, nic nie czuć.... Jestem jedynaczka, nie mam z kim porozmawiać, moja mama nic nie wie, uważa mojego męża za cud świata a ja czuje się taka samotna i bezsilna. Dziś maż oznajmił że jedzie z kolegami na męski wypad a ja mam się ogarnąć i posprzątać po przeprowadzce, tylko, że ja...nie wiem jak wstać. Co jest ze mną nie tak?
  7. Mam 23 lata i odkąd pamiętam nie byłam optymistką. Wiele rzeczy sprawiało mi problemy emocjonalne, związki przerażały (głównie przez fizyczność, która mnie odrzuca). Staram się analizować swoje problemy, a przynajmniej je określać co bywa strasznie męczące. Każdego dnia prześladują mnie bardzo negatywne myśli, które ciężko wyłączyć. Odczuwam nieustający strach, spięcie. Często jestem przygnębiona, zmartwiona i przerażona przyszłością. Jestem sfrustrowana brakiem powodzeń – mam wysokie ambicje, których nie potrafię spełnić. Nie pamiętam kiedy ostatni raz odczuwałam ulgę lub spokój. Widzę w sobie w większości wady. Stresuje mnie wiele rzeczy, zwłaszcza opinia innych ludzi, mam wrażenie że jestem gorsza, znacznie gorzej sobie radzę niż osoby z mojego otoczenia. Dodatkowo nie ważę tyle ile bym chciała, mam cerę i włosy w kiepskim stanie pomimo że staram się o nie dbać, mimo leków, wizyt u specjalistów ciągle mam jakieś problemy, na tle osób, które są z mojego bliskiego otoczenia i wyglądają dobrze (pomimo niewielkiego wysiłku) czuję się okropnie, bardzo mnie to denerwuje, jest to dobijające i frustrujące. Każdego dnia przeraża mnie upływ czasu. Nie mogę się pogodzić z tym, że się starzeję i że wszyscy wokół również. Odczuwam presję czasu na każdym kroku. Nie widzę również sensu życia, które w końcu i tak się kończy a pod koniec wszyscy są słabi i nieustannie zastanawia mnie czy ludzie starsi czują frustracje i niespełnienie bo pomimo pracowania przez większość swego życia kończą sami i bez godnych warunków. (Nikomu o tym nie mówię, wstydzę się, mam wrażenie że to strasznie głupie co myślę a z drugiej strony mam takie dziwne odczucie-wrażenie, że jeśli komuś bym to powiedziała to by kogoś to dobiło- jakbym była jedyną osobą, która jest świadoma takich rzeczy-dziwaczne myślenie, którego nie mogę się wyzbyć..) Źle się czuję z tym że powinnam być dorosła, znaleźć pracę, zrobić prawo jazdy itp. Mam wrażenie że nie pasuję do otaczającej rzeczywistości i nikt mnie nie rozumie. Z drugiej strony nie chcę pasować, nie chcę być szarym mieszkańcem bloku z rodziną (bo dzieci wypada mieć) i kredytem i codziennie wracać z pracy i siadać przed tv.. Ciągle jestem zmęczona, bez energii i coraz bardziej dobija mnie i frustruje, że nie mam siły żeby poprawiać swoje umiejętności czy wykonywać obowiązki, dążyć do celów. Wydaje mi się, że mam też huśtawkę nastrojów/ emocjonalną ale głównie jeśli chodzi o negatywne rzeczy. Nie mam pewności siebie(jeśli chodzi o karierę, pod względem spotykania się z ludźmi kiedyś było znacznie gorzej- z 8 lat temu praktycznie nie miałam znajomych), mam wrażenie, że cokolwiek robię inni zrobiliby to lepiej i zostaliby docenieni a mi ciągle przydarza się pech mimo, że się staram. Nie poddaję się ale każde potknięcie strasznie mnie osłabia i wzmaga we mnie pełno kolejnych negatywnych emocji i utwierdza mnie w przekonaniu, że coś ze mną jest nie tak i tylko mi się nic nie udaje, że to właśnie JA zawsze mam pod górkę. Mam już dość wszystkiego i brak mi sił żeby ten stan przezwyciężyć. Nie potrafię sobie wmawiać że będzie dobrze i czerpać z tego sił. Każde niepowodzenie pcha mnie w kierunku negatywnych myśli, wątpliwości względem własnej osoby np. na studiach wydaje mi się że innych prace są bardziej doceniane od moich- zaczynałam myśleć, że się do tego nie nadaję i takie analizy są coraz bardziej skrupulatne, myślę że każdy oprócz mnie ma do tego większy talent, że z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu ja jestem w tym słaba i wszyscy wokół to widzą i tak myślą… Mam też problemy z nerwami. Łatwo się denerwuję. Mam wrażenie że wszystko w moim życiu już na tyle okazało się odbiegać od tego co chciałam osiągnąć i jak chciałam, żeby było, że nic mnie już nie potrafi cieszyć. Podsumowując mam problem z załamaniem, brakiem pewności siebie, wiary w swoje możliwości, strachem przed przyszłością oraz opinią innych ludzi, nie widzę sensu w życiu, nie chcę być dorosła i się tak zachowywać, prześladuje mnie strach egzystencjalny, jestem neurotyczką, emocjonalnie nie daję sobie rady z poziomem wrażliwości na wszystko jestem zmęczona i okropnie sfrustrowana moim życiem co również mnie przeraża bo myślę że będę całkowicie zgorzkniała jeśli niczego znaczącego w życiu nie osiągnę- lub ktoś nie poprawi mojego życia. Każdego dnia nawiedza mnie milion dziwnych i przytłaczających myśli. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Co mi dolega? Co robić? Jak mam sobie radzić sama ze sobą. Proszę o pomoc.
  8. Witam , Zacznę od tego że do dzisiaj borykam się z konsekwencjami mojej przeszłości , Używałem sobie przez co popadłem w problemy psychiczne postawiono mi diagnozę , Depresja , stany lękowe , urojenia , nerwica , zaburzenia psychosomatyczne i podejrzewano początki schizofrenii ale na szczęście nie wykryto u mnie jej , Jestem w związku od 10 miesięcy i przez ostatnie kilka miesięcy jest to bardzo burzliwy związek , zaczęło się to dziać od czasu jak odstawiłem leki które mi przypisał lekarz , Na początku związku wszystko było idealnie , nawet jak była kłótnia to chwilowa i koniec tematu z czasem gdy odstawiłem leki zaczęło być że mną coraz gorzej co odbiło się na mojej dziewczynie i związku. Zacząłem być coraz bardziej zazdrosny , nieufny spadła moja samoocena stałem się coraz bardziej nerwowy co przełożyło się na ciągłe kłótnie , ciągle urajam sobie że dziewczyna mnie nie kocha mimo że nie daje mi takich znaków , tak samo jest gdy się z nią nie widzę ciągle myślę że mnie zdradzi itp mimo że Mnie bardzo kocha i ciagle mi to mówi to przez kłótnie ja zaczynam myslec że jest inaczej , sprawdzam jej telefon i nigdy nic nie znalazłem co by wskazywało na zdradę itp ale mimo to ta myśl nie odchodzi , Od ostatniego czasu ciągle boje się że Mnie zostawi że ma mnie już dość i mówiłem jej to wiele razy ale zawsze mówi że tak nie jest , a ja zaś myślę że po prostu nie chce mi powiedzieć co tak na prawdę myśli by nie robić Mi krzywdy w złości potrafiła nie raz powiedzieć bardzo przykre słowa ale po chwili przepraszała , wiem o tym że jest wybuchowa i ja tak samo jestem , martwię się bo ciągle niszcze ten związek przez kilka dni jest okej np gdy jest przy mnie cały czas ale jak wracam do siebie i nie ma jej przy mnie to zaczyna się właśnie myślenie o zdradzie , że mnie nie kocha i wiele różnych scenariuszy , dobijające też jest to że nie potrafię pogodzić się z jej przeszłością , miała przede mną partnera z którym spała ja jestem tym drugim ale mimo to że ja także mam bagaż to nie jestem w stanie z tym się pogodzić dzisiaj też kolejna kłótnia jest z mojej winy bo martwię się czy ze mną zerwie ale nie chce mnie wesprzeć że jest inaczej dobija mnie z wielką agresją nie chce nawet porozmawiać na spokojnie , zdaje sobie z tego sprawę że normalny to nie jestem , zastanawiam się nad psycjoterapią na początku tylko dla siebie a jeśli partnerka się zgodzi to dla par
  9. Witam. Chciałam prosić o pomoc ponieważ już sama nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak... Mam 30 lat. Mieszkam obecnie z mamą w domu. Rok temu zmarł mój tata a mój długoletni związek rozpadł się dlatego zostaliśmy z mamą same. Pół roku temu poznałam mężczyznę z którym jestem naprawdę szczęśliwa i myślę że w końcu znalazłam tą właściwą osobę z którą cghce spędzić resztę życia. Niestety z moją mamą ciągle ma jakieś pretensje.. Najgorsze jest to że potrafi być wszystko ok siedzimy razem, grillu jemy, jemy śniadanie i nagle jedziemy gdzieś na calodniowa wycieczkę z moim facetem wracamy ja mówię że jesteśmy a ona skrzywiona i z pretensjami mówi do mnie "mogłabyś spędzić trochę czasu z matką w domu" i "muszę radzić sobie sama ze wszystkim. Mogłaś wrócić chociaż pół godziny wcześniej".dodam że nie dł zadzwoniła do mnie ze coś się dzieje ani nic takiego. Kilka godzin wcześniej rozmawiałam z nią ponieważ zadzwoniłam czy wszystko dobrze i wszystko było ok a tu nagle pretensje. I tak jest zawsze. Co dwa tygodnie wszystkie swoje żale wylewa na mnie.. Ja rozumiem że jest jej ciężko. Mo również jest bardzo ciężko. Tata był dla mnie bardzo ważna osoba i zawsze stawałam na głowie żeby wszystko było ok ponieważ długo chorował i często był w szpitalu. Byłam na każde skinienie. I nie traktuje tego jako poświęcenie ponieważ ogromnie go kochałam i to było dla mnie czymś normalnym i też do tej pory ciężko mi się pogodzić z tym że już go nie ma. I naprawdę staram się spędzać z mamą tyle czasu ile moge Organizuje jakoś czas. Wychodzimy po południu gdzieś razem, jeździmy a zawsze i tak wszystkie pretensje są do mnie. Dodam że mam 3 siostry. Nie mieszkają z nami. Mają swoje rodziny i mieszkają w innych miastach. Przyjeżdżają raz na jakiś czas. Dzwonią i z mimo rozmawia normalnie a mnie traktuje jak wroga... Nie wiem co robić. Oczywiście siostry nie widzą problemu. Kiedy im o tym mówię to dla nich to normalne bo przecież na kom ma się wyzywac skoro mieszkamy razem to przecież normalne.. Taki tekst usłyszałam... Dla mnie to nienormalne. Nie chcę żyć w ciągłej niepewności jaki będzie mieć humor i jakie nastawienie i czy się odezwie do mnie dziś czy nie bo coś "niby złego zrobiłam... Nke wiem już co robić... Jakiś czas temu przeżywałam to z moim byłym który również miał humory i kłótnie o byle co.... Potrafiło być dobrze a za godzinę coś mu nie spasowalo i nagle pretensje o głupoty bo źle wywiesilam pranie... Naprawdę czuje ze ta sytuacja mnie powoli wykancza psychicznie... Nie zostawię mamy samej w domu bo nie da sobie rady ale czasem jedyna rzeczą jest chęć wyprowadzki... Proszę o radę o zrobić. Czy to ja jestem taka straszna że chce sobie ułożyć życie? Czy powinnam poświęcić się mamie bo ona została sama? :(
  10. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: męska depresja, depresja mężczyzny

    Depresja mężczyzny to poważny temat. Choćby dlatego, że rocznie kilka tysięcy Polaków podejmuje próby samobójcze zwieńczone tragicznym finałem. Również z tego powodu, że przytłaczająca większość mężczyzn nigdy nie udaje się po pomoc psychologa – m.in. nie dają sobie prawa do sięgnięcia po wsparcie, chcą podtrzymać wizję samowystarczalności albo po prostu nie wierzą w skuteczność terapii i żadne wyniki badań ich nie przekonują. Geneza depresji czyli skąd wziął się na dysku „depresyjny program” Mówiąc o męskiej depresji warto moim zdaniem nade wszystko odwołać się do perspektywy ewolucyjnej. Zgodnie z tą teorią depresja nie jest bezsensowną przypadłością, która jak wysypka nęka człowieka, by złośliwie uprzykrzać mu życie. Psychologowie ewolucyjni utrzymują, że depresyjny nastrój w przeszłości skłaniał do powstrzymania się przed aktywnościami, które w danym okresie mogły nie być korzystne. Jeśli przychodziły chude lata albo wyjątkowo ciężkie czasy, człowiek „zwalniał obroty”, wycofywał się i dzięki temu nie marnował energii, zasobów, nie ogałacał spiżarni w okresie, kiedy zdecydowanie nie należało biesiadować ani nadwerężać budżetu, a o kobietach można było co najwyżej pomarzyć. Trzeba było oszczędzać siebie i zasoby, więc człowiek miał obniżony nastrój, mniejszą motywację do działania, niższy poziom libido, chował się w jaskini i przeczekiwał trudny czas. Nie był to stan przyjemny, ale zdawało to egzamin. Właśnie dlatego uważam, że mężczyzną w depresji powinna zaopiekować się psychoterapeutka – psycholog kobieta. Już sam fakt kontaktu z kobietą jest wyłamaniem się ze schematu, w którym często tkwią mężczyźni w depresji pozbawieni satysfakcjonujących relacji z płcią piękną. Oczywiście nie może to być pierwsza z brzegu magister psychologii. Ma to być taka kobieta psycholog, która ma zdrowy stosunek do czasu – nie spogląda ukradkiem na zegarek myśląc „byle do końca”, ale sensownie organizuje spotkania, by było jasne, co jest do zrobienia i mieściło się to w zaplanowanych 50-ciu minutach. Taka, która daje narzędzia do radzenia sobie z depresją, a nie tylko kiwa głową jak maskotka stawiana w starych autach na desce rozdzielczej. Taka, która umie wykorzystać swój kobiecy pierwiastek w sposób, który inspiruje mężczyznę do działania, a nie zawstydza go lub dodatkowo dołuje, gdy depresyjny smutek jednak nie pozwolił zrealizować pewnych celów. Stan ten dzisiaj określa się jako zaburzenie nastroju, zaburzenie depresyjne, epizod depresji i uznaje za chorobowy. Oczywiście istnieją inne teorie na temat genezy depresji, ale na potrzeby tego artykułu pozostańmy przy tej perspektywie. Przyjmijmy, że jest to dawno temu wgrany nam przez ewolucję do mózgu program, który aktywuje się pod wpływem określonych czynników – obecnie bardzo często całkiem nie w porę. Przyczyny depresji czyli co u mężczyzn uruchamia „depresyjny program” Jeśli by się dobrze przyjrzeć, dzisiejsze społeczeństwo i jego funkcjonowanie na wiele różnych sposobów stwarza warunki, które aktywują wspomniany „depresyjny program”. Wysoki poziom stresu, wszechobecna presja, nieadekwatne sprzeczne wymagania, niesprawiedliwy rozkład sił, nieustająca walka, nadmierne korzystanie lub wręcz uzależnienie od używek dla złagodzenia emocjonalnego bólu – to tylko niektóre czynniki. Na domiar złego mężczyźni od zarania dziejów, ale zwłaszcza w ostatnim czasie, gdy wszystko toczy się w galopującym tempie na ekstremalnie wysokich obrotach, mają tendencję do skupiania się na hierarchii zamiast na życiu i własnych potrzebach. Wojna na drabinie społecznej wykańcza nawet najlepszych – ofiar stanowczo nie brakuje na każdym szczeblu, bo depresja nie oszczędza nikogo. Statystyczny mężczyzna trafia do pracy, w której za beznadziejne pieniądze jest eksploatowany do granic możliwości. Dużą część zarobionych pieniędzy oddaje w formie podatków, które są głównie dystrybuowane między innych ludzi – wobec niego obojętnych lub nawet wrogich. Grzęźnie w nie dającym satysfakcji małżeństwie lub monogamicznej relacji innego typu, na domiar złego zwykle po paru latach doświadczając dojmującego spadku pożądania do widywanej codziennie, nieskorej do intymnych urozmaiceń partnerki, która wiecznie czegoś od niego chce – często przy tym oferując niewiele w zamian. W akcie desperacji sięga po alkohol lub inne używki, które stanowią swoisty wentyl bezpieczeństwa, którym uchodzi gromadzone napięcie. Doświadcza poczucia niższej wartości stale będąc zestawianym i porównywanym przy różnych okazjach do lepiej zarabiających, o lepszym statusie społecznym. Ewentualnie sam się porównuje codziennie stojąc w korkach w swoim 15-letnim samochodzie, mijając kolejne bilbordy z twarzami wymuskanych celebrytów zarabiających miesięcznie za bieganie za piłką lub robienie z siebie wariata na wizji tyle, co on przez rok lub dwa. Czuje się jak w pułapce bez wyjścia, nie dostrzega perspektyw (które realnie rzecz biorąc nierzadko bywają bardzo trudne). Jeśli na dodatek za młodu był na tyle naiwny, by ożenić się i spłodzić dzieci, jest w potrzasku, ponieważ odchodząc lub będąc rzuconym przez roszczeniową małżonkę i tak będzie musiał na nią i odebrane mu potomstwo łożyć przez długie lata. Kobieta wychodząc z małżeństwa ma dzieci i systematyczne zastrzyki pieniędzy – mężczyzna jedynie długi i poczucie zawodu. A jeśli ośmieli się nie być trybikiem w tej machinie, czeka go więzienie. Zaś świat chce od niego coraz więcej i więcej, choć i tak już Polacy żyją około 7 lat krócej od Polek, natomiast zdecydowana większość dochodu państwa wytwarzana jest przez mężczyzn, zaś spożytkowywana przez płeć piękną. Biorąc to wszystko pod uwagę można powiedzieć, że to doprawdy jakiś cud, że depresję rozpoznaje się „tylko” u około 10% populacji, a polska Policja odnotowuje „jedynie” około 10 tys. prób samobójczych rocznie (z czego przytłaczającą większość podejmują mężczyźni). Jak widać, istnieje całe mnóstwo czynników, które mogą uruchomić „depresyjny program” i nierzadko robią to skutecznie (więcej o tym, co niszczy współczesnego mężczyznę, pisałem tutaj). W rezultacie mężczyźni wycofują się społecznie, przestają się rozwijać, załamują ręce bo nie mają już chęci uczestniczyć w wyścigu szczurów. Albo przestają widzieć sens w odgrywaniu roli trybiku bądź tracą siłę by dalej walić głową w mur. Ewentualnie by zaspokajać mające nieadekwatne oczekiwania kobiety tylko po to, by potem utknąć w monogamicznej pułapce drenującej ich portfele i zasoby energii życiowej w imię realizowania społecznych ideałów. Z małżonką przypominającą sobie o współżyciu jedynie wtedy, gdy przyjdzie jej do głowy spłodzenie kolejnego potomka. Nic dziwnego, że mężczyźni czują się oszukani przez „system”, mówią o funkcjonowaniu w „Matrix” i mają poczucie, że zostali zdradzeni przez społeczeństwo. Naprawdę niewiele potrzeba, by w takiej sytuacji uruchomił się „program”. Zwłaszcza, że w mediach ciągle słyszy się o kolejnych przywilejach dla kobiet, a na temat dyskryminacji mężczyzn i o kampaniach na ich rzecz prawie wcale, choć doświadczają nie mniejszych problemów. Mężczyzna chorujący na depresję NIE jest kimś, kto ma słaby charakter Wprost przeciwnie, może to być bardzo twardy facet, który jest w stanie wiele znieść, a przy tym ma oczy szeroko otwarte, jest świadom tego, jak źle się dzieje wokół, co może być dołujące, gdy analizuje się zbyt głęboko i długo. Być może to nawet nieuniknione, by przejść etap przygnębienia po uprzytomnieniu sobie pewnych spraw, ale na szczęście nie zawsze przybiera on postać aż kliniczną. Niestety, część mężczyzny uważa, że depresja to słabość charakteru lub jakiś rodzaj wydumanego wymysłu bądź wręcz zakamuflowana forma lenistwa. Abstrahując już od medycznej nomenklatury, która określa ten problem jako choroba, warto poważnie potraktować ten temat i gdy dostrzeże się sygnały działania „depresyjnego programu”, postarać się go wyłączyć lub przynajmniej ograniczyć do znośnych rozmiarów. Często trzeba „zaktualizować system”, zmienić pewne przekonania, pracować nad wykrywaniem tzw. automatycznych myśli i kwestionowaniem ich lub podjąć określone działania. Ma to miejsce podczas samodzielnej pracy nad sobą oraz w trakcie psychoterapii indywidualnej. Nierzadko warto mieć też wsparcie farmakologiczne, by łatwiej było zebrać siły na dezaktywację „programu”. Z tego względu należy skonsultować się z lekarzem psychiatrą oraz psychoterapeutą po dostrzeżeniu objawów depresji takich jak stany przygnębienia, rozdrażnienie, spadek motywacji, trudność w doświadczaniu radości i utrata zainteresowań, trudność w podejmowaniu decyzji, tendencje do izolowanie się od ludzi, nietypowo częste rozklejanie się, bezsenność, spadek apetytu lub zajadanie chandry, myśli o śmierci lub samobójstwie. Nie ma co się czaić, migać od wizyty u lekarza czy psychologa, bo to żadna ujma, że ma się uruchomiony „depresyjny program”, który po prostu trzeba wyłączyć stosując odpowiednie metody. Analogiczne jak w przypadku wirusa komputerowego, który usuwa się przy pomocy specjalnej aplikacji po to, by móc bezproblemowo działać. Mężczyzna w depresji – jak wybrać psycholog, psychoterapeutkę Niektóre psycholożki są zbyt zasadnicze, ę, ą, bątą, wchodząc w rolę eksperta w oprawkach za 3000 zł i garsonce o podobnej wartości, w dodatku kupionej przez nadzianego męża. Zdają się prowadzić terapię, aby się dowartościować, wywyższyć i nie siedzieć w domu. To nic, że gabinet opłaca im tatuś lub partner. Inne nie mają pomysłu na terapię, więc sesje z nimi są przegadane, niekonkretne (to tzw. dryf terapeutyczny). Zdarzają się też „mamuśki”, które z ogromną, przesadną empatią starają się zaopiekować klientem, co jest aż trudne do zniesienia, bo dorosły człowiek może poczuć się niezręcznie, gdy jest traktowany jak dziecko. Zdarzają się jednak na szczęście całkiem ogarnięte babki, które nie tylko mają dyplom, ale i odpowiednie podejście. Warto pamiętać, że stosunkowo rzadko zdarza się, że od razu trafi się na właściwą osobę, ewentualnie na człowieka, który pomoże we wszystkim – czasem trzeba po jakimś okresie zastąpić jednego specjalistę innym. Tak to wygląda w praktyce, bo poszczególni terapeuci mają swoje poglądy, preferują określone metody i podejścia teoretyczne, mają opanowane różne techniki lub są szczególnie dobrze rozeznani w zakresie leczenia wybranych dolegliwości i mają ukończone odpowiednie kursy na ten temat. Jeśli chodzi o leczenie depresji równie skuteczne są pomoc psychologiczna stacjonarnie, udzielana podczas sesji terapeutycznych w gabinecie oraz wsparcie psychologa online, w trakcie psychoterapii przez Skype. Choć istnieją poradnie, w których także z psychiatrą można porozmawiać przez Internet, warto w miarę możliwości udać się do lekarza osobiście. Niewykluczone zresztą, że zleci jakieś badania i tak czy owak trzeba będzie pofatygować się do placówki zdrowia. Mężczyznom cierpiącym na depresję przydaje się nierzadko również kontakt z doradcą zawodowym, by mogli lepiej planować karierę, dobrym (naprawdę sensownym) life i zawodowym coachem, by zwiększać jakość życia i optymalizować wydajność. Niektórzy mężczyźni chwalą sobie również kontakt z duchownymi, zwrócenie się do siły wyższej i odwołanie do wartości religijnych. Jeśli zaś chodzi o niesatysfakcjonujące relacje, czasami pomocna okazuje się terapia małżeńska, terapia dla par.
  11. psycholog Rafał Olszak

    Przygnębienie na własne życzenie

    Wydawać się może, że gdzie byś nie poszedł i co byś nie zrobił, wszędzie chcą od ciebie pieniędzy. Niektórym to bardzo doskwiera. Tymczasem przecież najważniejsze rzeczy są bezcenne. Jeśli więc myślisz, że to z powodu braku środków na koncie wiele w życiu cię omija, to może po prostu udajesz się w niewłaściwe miejsca w złym celu… Kiedy ostatnio wyciągałeś ręce jak ptak rozpościera skrzydła? Kiedy ostatnio chodziłeś boso po plaży lub trawie? Kiedy ostatnio łapałeś na język krople deszczu? Kiedy ostatnio dotykałeś kory drzewa? Kiedy ostatnio byłeś pod wrażeniem z wyboru? Kiedy wsłuchiwałeś się w śpiew ptaków o świcie? Kiedy podziwiałeś wyraz oczu partnerki zamiast oglądać się za innymi? Kiedy ostatnio kontemplowałeś przyrodę lub sztukę? Kiedy w całkowitym spokoju czytałeś dobrą książkę lub ulubione czasopismo? Kiedy ostatnio przejmowałeś się tym, co sam pomyślisz, zamiast tym, co pomyślą inni? Kiedy ostatnio poświęcałeś czas relacji z samym sobą? Kiedy ostatnio… Rzeczywistość, w której żyjemy, jest najlepszą z możliwych – innych po prostu nie ma. Akceptując ten fakt można w końcu skierować swoją uwagę na to, co przynosi szczęście zamiast na rzeczy powodujące stres, poczucie bezwartościowości czy inny rodzaj emocjonalnego bólu.
  12. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: skuteczne leczenie depresji

    Duże zaburzenie depresyjne jest powszechne i kosztowne dla jednostek oraz społeczeństwa, ponieważ wyłącza ludzi z normalnego funkcjonowania, a leczenie generuje wysokie koszty. Uważa się, że w ciągu roku do kilkudziesięciu milionów na świecie osób doświadczy tego problemu psychologicznego. Ponadto szacuje się, że do 2030 r. sama depresja będzie prawdopodobnie główną przyczyną ogólnego obciążenia chorobami w krajach o wysokim dochodzie. Podczas gdy depresja jest bardzo częsta w populacji ogólnej, jej rozpoznawanie kliniczne jest mniej powszechne. Niedawna metaanaliza 118 badań obejmujących ponad 50 000 pacjentów oszacowała, że lekarze rodzinni prawidłowo identyfikują depresję w jedynie 47% przypadków. Depresja na całym świecie w dużym stopniu przyczynia się do obciążenia poważnymi dolegliwościami. W skali globalnej zajmuje wysokie pozycje w rankingu najbardziej dokuczliwych problemów zdrowotnych wydanie utrudniających normalne funkcjonowanie. W 2000 r. oszacowano obciążenie ekonomiczne USA związane z zaburzeniami depresyjnymi na 83,1 miliarda dolarów; prawie 1/3 tych kosztów można przypisać bezpośrednimi wydatkom medycznym. Przewidywane spadki wydajności związane z produkcją siły roboczej w wyniku cierpienia ludności na depresję wynoszą w USA szacunkowo 24 miliardy dolarów rocznie. Jednostki, rodziny i społeczeństwo traci przez depresję ogromne fundusze, które można by spożytkować inaczej - to ogromny problem emocjonalny, ale i ekonomiczny, który państwa muszą starać się jak najlepiej rozwiązywać. Podstawowa opieka pozostaje głównym punktem dostępu do leczenia depresji. Mniejsza część osób leczona jest w gabinetach prywatnych, odpłatnie. Psycholog online, psychoterapia przez Skype Jednak pomimo postępów w leczeniu depresji w zakładach zdrowotnej opieki publicznej skuteczność leczenie depresji pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jak w przypadku innych chorób przewlekłych osoba cierpiąca na tę dolegliwość ma przed sobą do pokonania wysokie schody, by uzyskać adekwatną i skuteczną pomoc. Aby choroba depresyjna mogła być skutecznie leczona klinicznie, dotknięta chorobą osoba musi wejść do systemu opieki zdrowotnej, zostać prawidłowo zdiagnozowana, rozpocząć leczenie, które okaże się adekwatne i dostosowane do jej indywidualnych potrzeb oraz uzyskać efekt, co niestety nie dzieje się tak często, jak byśmy tego oczekiwali. Poważne luki istnieją obecnie w podstawowej opiece medycznej na każdym etapie tego procesu, w wyniku czego na poziomie populacji zdecydowana większość pacjentów z zaburzeniami depresyjnymi pozostaje nieleczona lub nieskutecznie leczona. Sami zainteresowani też pogarszają sprawę, gdyż nie udają się do specjalistów, nie wykazują odpowiedniej determinacji podczas poszukiwania odpowiedniej pomocy. Jeśli chodzi o statystykę, to w populacji ogólnej w Stanach Zjednoczonych 64% osób leczonych w prywatnym sektorze zdrowia psychicznego i 41% osób leczonych w ogólnym sektorze medycznym otrzymuje odpowiednie leczenie depresyjne. „Odpowiednie leczenie depresyjne” definiowano jako otrzymanie co najmniej 8 sesji psychoterapii lub co najmniej 4 wizyty kontrolne dotyczące leków w poprzednim roku. Jest to zatem bardzo pojemna kategoria - aż za bardzo, biorąc pod uwagę, że zwykle skuteczne leczenie wymaga więcej nakładów czasu i dłuższej terapii. Stale trwają prace nad poprawą „docieralności” do pacjentów, sposobami prawidłowego diagnozowania oraz skutecznego leczenia depresji metodami psychiatrycznymi i psychologicznymi. Jeśli chodzi o dostępność psychoterapii depresji pozytywne zmianą zachodzą dzięki możliwościom kontaktu z psychologiem, psychoterapeutą online, przez Internet. Wsparcie psychologiczne oraz psychoterapia online jest oferowana najczęściej za pośrednictwem darmowego programu do wideorozmów – Skype. Istnieją internetowe poradnie psychologiczne, które specjalizują się w niesieniu tego rodzaju pomocy. Choć oferowane w nich usługi psychoterapii są płatne, to jednak ceny pozostają relatywnie niskie, gdyż placówka nie musi wynajmować gabinetu w drogiej lokalizacji w centrum komunikacyjnym dużego miasta.
  13. psycholog Rafał Olszak

    Kontakt z przyrodą a leczenie depresji u alkoholików

    Jak się okazuje psychoterapia na łonie natury sprzyja zdrowieniu. Potwierdza to badanie sprzed kilku lat roku. Przed badaniem 92 alkoholików podzielono na grupy leczone i kontrolne. Swego czasu pewna grupa terapeutyczna uczestniczyła w szeregu programów terapii leśnej, natomiast grupa kontrolna wykonywała swoje codzienne czynności (czyli uczestniczyła w leczeniu, ale nie brała udziału w leśnym obozie). Obie grupy zostały ponownie sprawdzone po zakończeniu programu. Okazało się, że nastąpiła znaczna poprawa poziomu depresji u alkoholików, którzy uczestniczyli w programie obozu leśnego (grupa terapeutyczna). Ci uczestnicy w wieku 40 lat, którzy mieli ciężki poziom depresji na początku programu, wykazali najbardziej znaczącą poprawę w czasie trwania programu. To naprawdę pokrzepiające, gdyż nierzadko jest tak, że osoby zmagające się z ciężkimi problemami uzyskują najmniejszą poprawę. Z badania jasno wynika, że przejście obozu „terapii leśnej” może znacznie zmniejszyć i poprawić poziom depresji u alkoholików. Wprawdzie w Polsce tego rodzaje terapii nie są powszechnym zjawiskiem, ale mają taką wiedzę warto na własną rękę wykorzystywać leczący kontakt z przyrodą. Liczni artyści, pisarze, ale i geniusze w innych dziedzinach niejednokrotnie zwracali uwagę na jej kojący wpływ. Nie znaczy to jednak, że sama kontemplacja przyrody musi być wystarczająca. Psycholog bywa niezwykle pomocny. Terapia uzależnień to poważna sprawa. Badanie, o którym tu mowa: The influence of forest therapy camp on depression in alcoholics; badacze: Won Sop Shin, Chang Seob Shin, Poung Sik Yeoun,
  14. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: leczenie depresji i bezsenności

    Depresja to poważna choroba dręcząca ludzkość. Globalnie jest odpowiedzialna za więcej "lat straconych" na niepełnosprawność niż jakikolwiek inny problem zdrowotny. Wynika to w dużej mierze z tego, że cierpi na nią wiele osób - około 350 milionów ludzi według Światowej Organizacji Zdrowia, a także z uwagi na fakt, że może ciągnąć się całymi latami. W rankingu według niepełnosprawności i śmiertelności depresja zajmuje wysoką pozycję tuż za zabójcami takimi jak choroby serca, udar i HIV. Jednak depresja jest szeroko nierozpoznana i nieleczona z powodu stygmatyzacji i ograniczonej dostępności skutecznych terapii oraz psychoterapeutów i lekarzy psychiatrów. Prawie połowa światowej populacji żyje w kraju, w którym jest tylko dwóch psychiatrów na 100 000 osób. Bezsenność i depresja są poważnymi problemami zdrowia publicznego, dotykającymi duży odsetek populacji. Współwystępowanie bezsenności i depresji jest zjawiskiem powszechnym, mającym poważne negatywne skutki dla jednostki i społeczeństwa. Istnieją farmakologiczne i psychologiczne metody leczenia zarówno depresji jak i bezsenności. W przypadku bezsenności leczenie farmakologiczne jest zalecane tylko w perspektywie krótkoterminowej. Leczenie psychologiczne w postaci poznawczo-behawioralnej terapii (CBT) oraz internetowa psychoterapia poznawczo-behawioralna (iCBT) charakteryzuje skuteczność poparta silnymi dowodami zarówno w kontekście pokonywania bezsenności jak i depresji. Cognitive Behavioral Therapy (CBT; terapia poznawczo behawioralna) to oparte na dowodach leczenie zaburzeń – depresyjnych, lękowych i innych. Wiele osób ma trudności z dostępem do leczenia z powodu różnych przeszkód. Doceniają zatem możliwość wykorzystania Internetu do udziału w CBT. W ciągu ostatniego dziesięciolecia interwencje psychologiczne dostarczane przez Internet stały się bardziej powszechne, a internetowa platforma CBT (iCBT) ma wiele zalet w porównaniu z tradycyjną metodą CBT. Po pierwsze, leczenie można przeprowadzić w dowolnym preferowanym miejscu i czasie, a uczestnicy mogą pracować z materiałem w swoim własnym tempie i przeglądać go tak często, jak jest to pożądane. Po drugie, poziom zaangażowania terapeuty można dostosować i zindywidualizować; w ten sposób możliwe będzie zredukowanie czasu terapeuty przy zachowaniu skuteczności. Co ważne, wykazano, że iCBT jest równie skuteczny jak tradycyjne metody CBT, jeśli chodzi o lęk i depresję. Aby osiągnąć dobrą zgodność i wyniki przy dostarczaniu iCBT, zaleca się indywidualne wsparcie ze strony psychologów. Wydaje się również korzystne dostosowanie interwencji w kierunku konkretnych problemów w populacji docelowej zamiast stosowania terapii ogólnych. Nasz gabinet oferuje pomoc psychologiczną i psychoterapię przez Internet. Więcej informacji: psycholog online.
  15. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: leczenie depresji

    Duże zaburzenie depresyjne jest drugim co do wielkości problemem opieki zdrowotnej na świecie pod względem niepełnosprawności spowodowanej chorobą. Zasadniczą cechą dużej depresji jest wystąpienie jednego lub więcej epizodów dużej depresji. Duże epizody depresyjne to okresy trwające co najmniej 2 tygodnie charakteryzujące się obniżonym nastrojem, większością dnia, prawie każdego dnia i / lub znacznym zmniejszeniem zainteresowania lub przyjemności we wszystkich lub prawie wszystkich działaniach. Aby uzyskać rozpoznanie ciężkiego zaburzenia depresyjnego, w ciągu tego samego okresu 2-tygodniowego dana osoba musi doświadczyć 5 lub więcej objawów z kryterium dużego epizodu depresyjnego, jak opisano w piątym wydaniu Diagnostycznego i Statystycznego Podręcznika Zaburzeń Psychicznych. Obecna klasyfikacja zaburzeń depresyjnych i lękowych opiera się na DSM-5 lub dziesiątej rewizji Międzynarodowej Klasyfikacji Statystycznej Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10) Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych i Behawioralnych. Leczenie ostrego ciężkiego zaburzenia depresyjnego (w ciągu pierwszych 3 miesięcy po rozpoznaniu) często polega na interwencji farmakologicznej (leki obejmujące selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, inhibitory wychwytu zwrotnego noradrenaliny serotoniny i trójcykliczne leki przeciwdepresyjne) i interwencje psychologiczne. Podczas gdy leki przeciwdepresyjne nadal stanowią podstawę leczenia dużych zaburzeń depresyjnych, wskaźniki przestrzegania zaleceń pozostają na niskim poziomie częściowo z powodu obaw pacjentów dotyczących skutków ubocznych i możliwej zależności. Ponadto badania wykazały, że pacjenci preferują interwencje psychologiczne zamiast leczenia antydepresantami. W związku z tym, leczenie psychologiczne odgrywa szczególnie istotną rolę. Trzy rodzaje psychologicznego leczenia depresji Trzy powszechne rodzaje psychoterapii w leczeniu dużych zaburzeń depresyjnych i uogólnionych zaburzeń lękowych to terapia poznawczo-behawioralna (CBT), terapia interpersonalna i terapia wspomagająca. Terapia interpersonalna Terapia interpersonalna koncentruje się na relacjach społecznych pacjenta z rodziną i przyjaciółmi. Celem tej terapii jest poprawa komunikacji i podniesienie samooceny. Jest ona szczególnie skuteczna w przypadku depresji wywołanej przez znaczące wydarzenia (rozwód, śmierć) lub odizolowanie. Terapia poznawczo-behawioralna Ten typ terapii pomaga chorym skorygować ich błędne widzenie rzeczywistości. Terapia poznawczo-behawioralna koncentruje się na pomaganiu pacjentom uświadomić sobie, w jaki sposób pewne negatywne automatyczne myśli, postawy, oczekiwania i wierzenia przyczyniają się do uczucia smutku i niepokoju. Pacjenci uczą się, jak rozpoznawać te wzorce myślenia, które mogły rozwinąć się w przeszłości. Dowiadują się też jak radzić sobie z trudnymi lub bolesnymi doświadczeniami. Terapia wspierająca Terapia wspierająca (zwana również niedyrektywną terapią wspomagającą) jest zwykle niestrukturalną terapią, która opiera się na podstawowych umiejętności interpersonalnych terapeuty, takich jak refleksja, słuchanie empatyczne i zachęta. Zostało zdefiniowane jako leczenie psychologiczne, w którym terapeuci nie angażują się w żadną strategię terapeutyczną inną niż aktywne słuchanie i oferowanie wsparcia, koncentrując się na problemach i obawach pacjentów. Skupia się raczej na bieżących problemach niż długotrwałych trudnościach. Ogólnym celem jest zmniejszenie poziomu dyskomfortu pacjentów i pomoc w radzeniu sobie z ich obecnymi okolicznościami.
  16. Jestem 26 letnia mężatką. mamy 9 miesiecznego synka. Problem polega na tym : jak wrocic sie do bliskosci intymnej? Jestem bardzo wstydliwa osoba.. wszystko zaczelo sie od tego ze szybko zaszlam w ciazy ..mialam straszna toksykoze i do 6 miesiaca nawet zapach meza to była masakra. I z kochaniem od 4 miesiaca to skaczylo sie. Potem gdy toksykoza przeszla ja calkiem nie chcialam tego i bylo strasznie i niewygodnie kochac sie... tak wyszlo ze nie kochaliśmy sie.( choc mąż moglby po duzo razy dziennie.. i dlatego byli klutnie.. nie mogłam siebie zmuszac do tego.. to ma być przyjemnosc a nie przymus... ) po porodzie nie moglam kochac sie gdzies jeszcze z 4 miesiace bo mnie bolalo, i bylo strasznie.. po prostu psychologicznie nie bylam gotowa. Gdy juz malutkiemu bylo z 5 miesiecy juz byłam gotowa, ale.. sypiamy w oddzielnych pokojach bo ja spie z dzieckiem bo nadal karmię pierscia i nie mam siły po 5 razy w nocy wstawac i wyciagiwac jego z łóżeczka itd. Dlatego śpię razem z nim. Chcialam przysunac lozeczko do lozka meza i tak spac. Ale miedzy lozkiem a lozeczkiem wielka dziura.. poprosiłam aby maz cos z tym zrobil... ale on powiedzial ze nie bo niechce z dzieckiem w jednym pokoju spac bo bedzie jego obudzal(nie bedzie mogl oglądać telewizji), a ja bede zloscić się na niego... malutkiemu juz 9 miesięcy .. nie sypiamy razem z półtora roku.. caly czas maz zlosci sie ze nie kochamy sie.. jak ja moge isc I kochac sie z nim kiedy po bliskosci on mi jest jako przyjaciel tylko.., jak mu wyjasnic to ze potrzebuje najpierw byc bardziej bliska z nim.. A my calkiem nie spedzamy razem czasu... on wiecznie pracuje I zajmuje sie swoim hobbi a rodzine ma na 3 miejscu.. ja juz nie mam sil poprostu..juz mysle o rozwodzie.. A malzenstwem jestesmy tylko rok.. ja nie moge poprostu wejsc do jego pokoju i powiedziec wyjeb mnie.. przed malzenstwem bylismy tylko 3 miesiace razem. Maz ma 35 lat. I on jest strasznym egoista na pierwsze miejsce stawi to do my potrzeba czego mu nie zrobiono.. ja juz nie daje rady.. mam na glowie 2 pietrowy dom, dziecko gotowanie, sprzatanie.. A on wiecznie nie zadowolony...jak mnie wreszcie wrocic bliskosc intymna?
  17. THECURE

    Szukam pomocy

    Witam wszystkich, piszę tutaj na forum, gdyż nie mam nikogo z kim mógłbym porozmawiać o tym co mnie dręczy. Pięć lat temu, po powrocie do Polski zacząłem pracę która dość mocno mnie stresowała. Po dwóch miesiącach zacząłem odczuwać coś w rodzaju depresji która szybko minęła. Zmieniłem pracę i po pewnym czasie moja depresja nasiliła się jakby bardziej, jednak i tym razem szybko minęło. Przepracowałem tam pięć lat, w międzyczasie ukończyłem roczną szkołę policealną, następnie studia na pewnym uniwersytecie + kursy i różne szkolenia. W tym okresie przeczytałem dużo książek (głównie o rozwoju samoświadomości, filozofii, duchowości itp). Czułem że się rozwijam, robię coś ze swoim życiem, kształcę się. Pod koniec drugiego roku, postanowiłem zapalić marihuanę. Dwa tygodnie po zapaleniu, będąc w pracy na nocnej zmianie, znalazłem się w najpiękniejszym stanie świadomości jaki może zdarzyć się człowiekowi, nie wiem jak to dokładnie nazwać (oświecenie duchowe, najwyższy stopień świadomości, otwarcie czakry korony). Później zdarzyło mi się kilka razy jeszcze zapalić. Od dłuższego czasu nie palę w ogóle. Po skończeniu studiów, postanowiłem zmienić pracę w której wytrzymałem dwa tygodnie. Tym razem depresja była tak silna i utrzymywała się o wiele dłużej niż zwykle. Czułem ogromne przerażenie, że przegram walkę ze swoimi (demonami). Gdy porzuciłem pracę od razu poczułem się lepiej, jednak cały czas czuję że coś jest nie tak (czasami zdarza mi się płakać, izoluje się od ludzi, najchętniej nie ruszałbym się w ogóle z domu itp). Szukam kogoś kto mógłby mi pomóc, miałby ochotę porozmawiać, lub cokolwiek. Pozdrawiam TC
  18. Bezgraniczniezakochany

    Depresja żony?

    Witam z moją partnerką jestem prawie od 4 lat dokładnie czerwiec 2014, od kad ją poznałem świata poza mną nie widziała, jej rodzina niegdy mnie nie trafiła że względu sam nie wiem na co a ona uciekała z domu po to żeby się ze mną spotykać. Sprobowalismy dziecka ale po 3 miesiącach poronila. Troszkę się zalamalismy ale wspieralismy się i zawsze było ok, po kilku tyg od tego wydarzenia coś mnie tknelo żeby zobaczyć z kim pisze na Facebooku i zobaczyłem że są to jacyś faceci i wcale nie były to normalne rozmowy... Chciałem ja rzucić ale przysiegala że nigdy mnie nie zdradziła i żebym dał jej szansę, dałem powiedziałem jej jednak ze będzie trudno odzyskać mi zaufanie do niej, ona mówiła że zrobi wszystko żeby to odbudować, ale od tamtej pory byłem o nią na każdym kroku chorobliwie zazdrosny, nie wierzyłem że jest wobec mnie szczera. Staraliśmy się o drugie dziecko, urodziła synka w grudniu 2015, świat zupełnie się odwrócił i wiedziałem dla kogo chce poświęcić resztę swojego życia, to ona i nasze dziecko z zupełna wzajemnością, oświadczyłem jej się, wzięliśmy ślub w kwietniu 2016 całe nasze życie było usłane różami ale od początku 2017 roku cos zaczęło się dziać między nami, widziałem że coś jest nie tak ale nie mogłem domyślić się co byłem głupi wyprowadziła się w czerwcu do babci ale w sumie tylko na weekend i wróciła powiedziała że daje mi szansę bo wszystkiego jej zakazywalem. Odkąd wróciła starałem się bardzo ale sam w sobie czułem że nie do końca, ale może dlatego że nie czułem tego odwzajemnienia u niej. Prosiła mnie o drugie dziecko ale ja nie godzilem się mówiąc że chce poczekać do wakacji 2018 żebyśmy się jakoś ustabilizowali, tak naprawdę chciałem poprostu przekonać się czy ona naprawdę chcę tego dziecka, jednak gdy zobaczyłem że to dobre rozwiązanie powiedziałem jej ze chce jakieś 3 może 4 miesiące temu ona stwierdzila że jej się odechciało. Od miesiąca może dłużej coś we mnie się zmieniło zacząłem dostrzegać co robiłem źle zacząłem to naprawiać już z pełnym oddaniem, poprosiłem ja o wizytę u psychologa, który stwierdził u niej depresję i zapisał leki, dodam że jakis czas przed tym jak się poznaliśmy umarła jej mama, ojca nie miała po czym podjęła próbę samobójcza zakończona miesięcznym pobytem w psychiatryku, za depresję obwinia mnie bo twierdzi że ja doprowadzilem do tego że teraz jest chora. Od oswiadczyn przez dłuższy czas miałem dobre relacje z jej babcia jednak odkąd zostawiła mnie na ten weekend wszystko znowu się popsuło i jej babcia mnie nie tolerowala... W piątek tydzień temu wróciłem z pracy a ona stwierdziła że chce sobie przemyśleć czy chce jeszcze ze mną być czy zateskni i poprosiła żebym zawiozl ja do drugiej babci gdzie nigdy nie było żadnych problemów, zgodziłem się i chyba to był mój błąd kiedy kazała po siebie przyjechać w niedzielę ucieszyła się że jestem jednak to były tylko pozory... Powiedziała że porozmawiamy poważnie w domu, kiedy do niego weszliśmy zamieniła się w kogoś totalnie nie znanego nigdy przeze mnie, powiedziała że mnie nie nie kocha że to koniec że nie chce już iść ze mną przez życie że przemyslała sobie wszystko i nie będzie więcej udawać. Zapytałem czy mnie zdradziła najpierw mówiła że nie ale powiedziałem że chyba skoro chce rozwodu to może chociaż byłaby że mną szczera... Po kilku rozmowach uświadomiła mi że zdradziła mnie kiedy byłem w domu a ona poszła się przejść po kłótni, ale powiedziała że w trakcie stosunku przerwała wszystko i wróciła do mnie bo nie było jej z tym dobrze, jak czas później pojechała do babci z chwilą tego pierwszego rozstania. Na dobitke usłyszałem od niej słowa których nikt nie chciałby usłyszeć, że ślub był tylko dlatego że mieliśmy dziecko i że babcia powiedziała że nam nie pomoże jak będziemy żyli bez, że dziecko chciała dlatego że chciała mieć kogoś kto zawsze będzie ją kochał, ze akurat ja się przytrafiłem wtedy kiedy go chciała, położyła obrączke i pierścionek zaręczynowy na stole powiedziała że śpimy osobno dzisiaj oznajmiła mi jeszcze ze od 2 miesięcy pisze z jakimś innym facetem i chyba jemu chce dać szanse chociaż nigdy się z nim nie spotkała i nie znała oprócz snapchata:(( jednak mieszka jeszcze ze mną bo szuka pracy i mieszkania żeby się wyprowadzić, ja się z tego cieszę i staram jak Cholera żeby zmieniła zdanie widzę jakieś tam efekty ale tylko takie że przed wczoraj spędziliśmy trochę więcej czasu że sobą w samochodzie uznała że skoro trzymam rękę na jej kolanie to niech tak bedzie, chociaż wcale jej to nie odpowiada, wczoraj po powrocie z pracy oznajmilem jej ze rzuciłem pracę dla niej o co mnie prosiła od dłuższego czasu, wieczorem zjedliśmy lody obejrzeliśmy film no i w trakcie kiedy zacząłem ją dotykać pojawił się jakiś błysk zaczęliśmy uprawiać seks i to bez większego oporu,. Po wszystkim siedzieliśmy jeszcze dłuższy czas uśmiechają się do mnie, dzisiaj była znowu u psychiatry kazał jej brać nadal tabletki proponowałem jej terapię małżeńska nie godzila się bo mówi że to nic nie zmieni ale jeszcze pomyśli, sam nawet zapisałem się do psychiatry wizytę mam dopiero za 2 tygodnie. Po powrocie do domu było wszystko jakby ok przytulem ją siedziała mi na kolanach trzymała moja rękę smialismy się dotykał ją tu i ówdzie i nie sprawiało jej to żadnego problemu jednak nadal śpimy w nocy osobno i nadal mówi że raczej decyzji nie zmieni jednak jakieś tam szansę jeszcze mam ale nikłe. Najbardziej dobija mnie fakt że ona wychodzi codziennie wieczorem na dwór żeby porozmawiac z tym facetem przez telefon codziennie snapuje z nim gdy tylko nie widzę nie spotyka się tego jestem pewny, mamy teraz syn w domu bo zaczęliśmy remont kuchni na który zdecydowaliśmy się dzień przed jej wyjazdem na rozmyślania o naszym związku, kupę długów, przez to wszystko odechciewa mi się żyć i mam ochotę się poddać ale wiem że ją kocham, że kocham nasze dziecko i dotarło do mnie co tracę możliwe że na zawsze ale sam już nie wiem co jest słuszne w tym wszystkim dodam że powiedziałem że szanuje jej decyzję ale nigdy się z nią nie pogodze, wybaczylem zdradę, na co ona powiedziała że ona nie zasługuje na drugą szansę a mi już jej nie chce dawać i że boi mi się zaufać że coś się we mnie zmieniło że nie będę już o nią tak zazdrosny i powiem że zmieniło bo w pewnym sensie ta zdrada uświadomiła mi że nad niczym w życiu nie mamy kontroli, powiedziałem jej co do niej czuje i że chce nadal drugiego dziecka i nie przestanę walczyć o nas bo dom i rodzina to to co jest najważniejsze i cały czas wspominam o tej terapii małżeńskiej Błagam pomóżcie mi działać za nim będzie za późno
  19. Witam, mam 28 lat. Jestem osobą nieśmiałą w relacjach damsko-męskich. Od dłuższego czasu, a praktycznie od zawsze jestem sama. Najpierw studia, potem praca wypełniały mi pustkę spowodowaną brakiem bliskiej osoby. Od dłuższego czasu obserwowałam pewnego chłopaka, jednak nigdy nie miałam śmiałości się do niego się odezwać. Ostatnio, pomimo swojej wstydliwości odważyłam się napisać do Niego. Poznaliśmy się. Okazał się być mężczyzną takim o jakim marzyłam i jakiego wyobrażałam sobie na kandydata na idealnego męża. Po niecałym miesiącu bliższej znajomości stwierdził, iż szuka kogoś bardziej ekstrawertycznego. Stało się to po wspólnym wyjściu z Jego znajomymi (ich wpływ?). Były wspólne plany dotyczące spędzania wolnego czasu i zaproszenia na imprezy rodzinne. Pozostał mi smutek, pustka i ogromne poczucie winy, że nie wykorzystałam danej mi szansy. Mam poczucie, że poprzez swoje zachowanie nie pokazałam jak bardzo mi na Nim zależy. Starałam się być bardziej odważna i śmiała, ale chyba mi nie wyszło... Mam wrażenie, że w relacjach damsko-męskich moja nieśmiałość przerasta mnie i nie jestem w stanie nad nią zapanować. Pomimo, że od rozstania minął tydzień cały czas o Nim myślę i nie mogę sobie darować niewykorzystanej szansy. Dodatkowo dołuje mnie zaproszenie na wesele mojej przyjaciółki na które nie mam z kim iść. Nic mi się nie chce robić, wykonuje tylko czynności które muszę. Praca zawodowa przestała sprawiać mi przyjemność. Rano i wieczorem nachodzi mnie straszny smutek, zdarza mi się, że płaczę. Nie wiem jak sobie poradzić... Z góry dziękuję za pomoc
  20. Depresja po rozstaniu
  21. Witam wszystkich, 1)Kim jesteś ? Jestem studentem w wieku 22 lat 2) W jakiej sytuacji pojawił się problem oraz jak długo trwa ? Wydaję mi się, że pierwsze kompleksy i epizody krótkotrwałej, ale powtarzającej się depresji (chociaż nie wiem czy tak mogę napisać może po prostu ciągle miałem i mam depresję, ale była w innej fazie tak jakby uśpienia [od razu przepraszam za prostotę wypowiedzi ciężko mi to wszystko opisać przy użyciu profesjonalnych terminów]), przeplatającej się (chyba) z nerwicą (czasami miałem nagłe ataki płaczu wieczorami, problemy ze złapaniem oddechu wraz z lekkim drganiem rąk). Oczywiście należy tutaj również wspomnieć o okresowych, powtarzających się myślach samobójczych (tak tylko i wyłącznie myślach), ciągłym rozważaniu i analizowaniu wszystkiego (czasami za dużo myślę nad tym wszystkim) i chyba najgorsze - przeszkadzaniu sobie w osiągnięciu sukcesu (jakiegokolwiek tak naprawdę). Mam również zmienne nastroje - z bardzo zmotywowanego człowieka z konkretnym planem działania przemieniam się w ciągu paru minut w pesymistę bez siły do życia. 3)Na czym twoim zdaniem polega problem ? Wiem, że i tak nieco przydługo, ale spróbuję w miarę możliwości opisać wydarzenia, które mogły mieć wpływ na mnie. Pochodzę z bardzo biednego domu, gdzie nie mamy bardzo często ciepłej wody, czasami obrywa nam się kawałek sufitu, a o kombinowanej instalacji gazowej jak i elektrycznej nie wspomnę. Kiedy miałem 6 lat doświadczyłem widoku, którego nie powinienem widzieć. Mój ojciec chory na padaczkę dostał atak i za mocno uderzył głową w podłogę z której wyciekały naprawdę duże ilości krwi. Udało mi się wtedy pozbierać i powiadomić o zdarzeniu blisko mieszkającą rodzinę, ale były to za silne emocje. W szkole podstawowej i gimnazjalnej byłem wyśmiewany za każdą możliwą rzecz stąd też chyba obecne kompleksy na punkcie mojego intelektu czy ciała. Z biegiem lat moja rodzina miała coraz gorszy kontakt w szczególności po śmierci mojego dziadka który był swoistym spoiwem tego wszystkiego. Po śmierci babci nie miałem nikogo tak naprawdę komu mógłbym się zwierzyć. Liceum jakoś przemijało czy to bardziej czy mniej smutno. Zdarzały się przypadki zauroczenia płcią piękną która oczywiście odrzucała mnie z powodu bycia zbyt wylewnym, narzekającym i chucherkowatym jegomościem - to mnie tylko utwierdziło w przekonaniu że nie będę miał szans z żadną dziewczyną. Poruszając sprawę znajomych- cóż ... w podstawówce miałem beznadziejnie toksycznych ludzi którzy obgadywali mnie za plecami albo zadawali się ze mną tylko żeby dokuczyć. W liceum miałem dosłownie 2 znajomych ale skłonnych do picia alkoholu i stanów depresyjnych w wyniku czego po takich spotkaniach cała trójka miałą dużo groszy humor. Co prawda miałem jedną koleżankę pozniej ale nie mielismy wspolnych tematow. Po liceum poszedłem na studia na których po prostu aż od 4 lat męczę się. Tutaj z ludzmi było inaczej oczywiście. Najpierw dotknęło mnie to że są to zwykli impezowicze bez ambicji. Miałem paru kumpli ale teraz każdy poszedł inną drogą i nigdy nie rozmawialiśmy na poważne tematy. Jeśli poruszałem tematy w stylu beznadziejności i braku sensu życia słyszałem "to idz sie zabij i tyle" albo "od czegos jest psycholog a nie my" czyli nie chcieli być wsparciem, a ja w miarę możliwości zawsze starałem się słuchać ludzi. Na studiach też pojawiła się pewna dziewczyna która w ogóle nie powinna - podrywała mnie sama będąc w związku. Nic od niej nie chciałem ponieważ byłoby to bardzo niemoralne i złe wobec tego chłopaka. Po paru miesiącach z nim zerwała ale ja coś zacząłem czuć z powodu większej ilości spędzanego czasu z nią. Przebyliśmy strasznie dużo sprzeczek, kłótni i w sumie nie wiadomo czego. Przyjazn nie przyjazn było to bardzo i to bardzo niezręczne. Rozmowy przebywanie z nią. I znowu pozniej "kręciła" z paroma chłopcami i nagle też ze mną. Tyle dramatów było że nie mogłem skupić się na nauce i zacząłem powoli "uwalać" wszystkie przedmioty na studiach. Oczywiście nie obeszło się to bez komentarzy rodziców "to rzuć to idz do łopaty" i znajomych "nie każdy się nadaje". Czułem się coraz głupszy i głupszy. Zerwałem znajomości już z wieloma toksycznymi ludzmi, ale i tak ich ciagle jest tyle (a może oni nie są toksyczni tylko ja beznadziejny ? nie wiem sam). Rok temu poznałem moją terazniejszą dziewczynę. Początki z nią były bardzo ciężkie z powodu kłótni. Nie rozumiała dlaczego jestem zamknięty nawet wobec niej, jak to jest mieć depresję, nie znosiła ( i tak nadal nie znosi) moich wywodów o depresji (ale nie mówię że nie pomaga mi bo momentami naprawdę dużo dla mnei robi ale każdy ma swoje granice). Sama miała dosyc niedawno atak paniki z powodu wypalenia na uczelni i brakiem jakiejkolwiek możliwości do nauki( co prawda wynika to też z jej lenistwa które próbuję zwalczyć i pokaz jej że wiele można osiągnąć [ale tylko wtedy kiedy przejawia się moja zmotywowana pełna energii strona tak czyli relatywnie rzadko]). Zachęcała mnie do znajomości z toksycznymi ludzmi którzy wyśmiewali mnie z tego że jestem z klasy niższej oraz z mojego specyficznego stylu bycia( inna muzyka, inne poczucie humoru, inne poglądy). Bardzo często ci sami ludzie nastawiają moją dziewczynę przeciwko mnie a w wyniku czego dosyć często słyszę "że jestem człowiekiem bez honoru bo nie chcę postarać się zarabiać bardzo dużo dla niej" (tak przy dziennym studiowaniu i zerowym doświadczeniu w obecnej branży). Co prawda nie neguje tego żę to moze byc moja wina i raczej jest bo nie wiem czy moze istniec zdrowy związek kiedy to obie strony powinny udać się do psychologa. Jest dla mnie bardzo ważna, wyjątkowa i bardzo bardzo często przemiła, ale wymaga ode mnie bycia "słodkim i pozytywnym" praktycznie cały czas oraz przyspieszenia związku (teraz po studiach chce zamieszkać ze mną a ja nie wiem za co i gdzie) oraz bywa egoistyczna (z tego powodu że była śpiąca nie oddała popułudniu sprawozdania i miałbym niezaliczony przedmiot razem z nią, a tak jak wspomniałem nie przelewa się u mnie więc nie wiem jakim cudem zapłaciłbym kolejny warunek. Zauważyłem też że jak bardzo postaram się dla niej i jestem ciepły uczuciowy i tym podobne lub postawię jej kolację - przyzwyczaja się do tego i kiedy jestem zmęczony po pracy lub akurat nie mam ochoty na konstruktywne myslenie jak spędzić wolny czas to wypomina mi to. Przypomina mi również moje wszystkie błędy przez ten rok przez co zarzucam sobie coraz to więcej i więcej. Jeśli chodzi o pracę tutaj sprawa jest prosta. Miałem ich parę ale nigdzie nie byłem szanowany - więcej, szybciej, zostań na dłużej i tak w kółko. Za parę groszy. Przynajmniej mogę teraz wspierać finansowo rodziców. I tak naprawdę nie wiem czy po moich studiach jest praca. Nikt nie chce mnie przyjac na staz, bo nie mialem czasu przez to wszystko brac udziału w projektach albo kołach naukowych. Muszę zmienić branżę, ale nie wiem czy mentalnie mnie na to stać. Nie wiem gdzie jest moje miejsce na tym świecie. Gdzie popełniam błędy ? Czy ludzie za dużo wymagają ode mnie ? Czy to tak naprawdę ja pod wpływem nacisków, braku snu oraz toksycznych ludzi (a może rozsądnych a nie "toksycznych") uginam się i "robię sobie pod górkę ? Dodam na koniec że bardzo dużo rozmawiam z dziewczyną i próbuję przeprowadzać rozsądne dyskusję odpowiednio argumentując moje stanowisko, ale z drugiej strony często słyszę tautologię i zbyt impulsywne podejście w rozmowie. U mojego ojca i matki niestety stało się tak że siedzą każdy sobie samemu w urządzeniach elektronicznych odcięci od świata i pochłonięci do reszty. Miałem również kumpli z innej uczelni, ale nie akceptowali mojej dziewczyny ze względu na to, że nie uprawia żadnego sportu i bywają już ostrzejsza spięcia między nami kiedy to obrażają ją. Bardzo przepraszam za chaotyczne opisy, braku uporządkowanie oraz zbyt ogólnego naświetlenia sytuacji. 4)Jak ewentualnie radzisz sobie z problemem albo jak go znosisz ? W liceum zakochałem się w mojej gitarze elektrycznej i tak zostało do dzisiaj i zostanie. Dzięki niej potrafię wyrazić bardzo dużo emocji, a czasami mam wrażenie, że w pewnym stopniu personifikuję ją poprzez uważanie że to gitara mnie najbardziej rozumie. Ważny fakt (moim zdaniem) na studiach zacząłem ćwiczyć na siłowni i trenować kalistenike (oczywiscie okresowo 3 miesiące ćwiczeń 1-2 przerwy), a po treningu dostawać nagły zastrzyk dawki endorfin, a czasami nawet dostawać głupawki. Jednak im więcej ćwiczę tym potrzebuję silniejszego bodzca i dłuższego treningu by ten stan osiągać - stan w którym wszystko jest możliwe i nic mi nie stoi na przeszkodzie. Ale wiadomo wywoływanie hormonów nie trwa wiecznie i w końcu przychodzi depresja. Ona gdzieś tam jest. Tylko czeka aż zostanę sam. 5)Jakie ewentualne pytania odnośnie problemu ? Zmienić siebie ? Czy może otoczenie ? Otoczenie z ludzmi czy bez ? Godzić się z przegraną czy być realistą a może optymistą ? Jak odnalezc się na rynku pracy w Polsce ? Czy uda mi się przebranżowić ? Czy mój związek ma przyszłość ? Czy kiedyś przejdzie mi złe samopoczucie i kompleksy ? Czy warto żyć, czy tak naprawdę to co robimy to ciągła walka o przetrwanie,a cały ten system ma tylko za zadanie stworzenie iluzji, w której wydaje nam się że nie jesteśmy dzikimi zwierzętami w bezlitosnej dżungli ? (ponownie przepraszam tak kolokwialnie rzecz ujmę "ścianę tekstu")
  22. Witam. Wiem, że potrzebuję pomocy, zbieram się już do tego bardzo długo. Dzisiaj jednak postanowiłam że zrobię ten pierwszy krok i zarejestruje się na tej stronie. Od dłuższego czasu nic mnie nie cieszy. Mimo że moje życie jest jak w bajce. Nie czuję żadnych emocji tylko zmęczenie i smutek. Często chce mi się płakać a moja twarz wygląda na zmęczona. Bardzo często się zawieszam. Patrzę gdzieś bez sensu i tak jakby odplywam, gdy się orientuję to nie wiem nawet ile czasu to trwało. Proszę mi powiedzieć co ze mną się dzieje? Dlaczego wciąż jestem zmęczona, senna i zwyczajnie smutna? Czy to są objawy depresji? Jak mam sobie z tym radzić? Czy potrzebuje konsultacji?
  23. Witam, Szukam pomocy dla mojego brata, lat 35. Od wielu lat cierpi on na mase roznych chorob i fizycznych (borelioza, zzsk) oraz psychicznych (depresja, nerwica). Moj brat nie ma przyjaciol, zony czy dziewczyny, mieszka z rodzicami, ktorzy sa bardzo toksyczni - mama ciagle krzyczy i wyzywa od najgorszych, tata jest uzalezniony od pornografii w internecie. W przeszlosci bardzo duzo sie klocili i tata bil mame, czego moj brat zawsze byl swiadkiem. Od urodzenia mial guza na glowie, ktorego operowano gdy skonczyl 18 lat, ale zanim to zrobiono, mial wiele zakazow- nie mogl bawic sie z rowiesnikami jak inni aby przypadkiem nie uderzyc sie w glowe i nie naruszyc guza. Dzieci w szkole zawsze sie z niego smialy. Gdy byl nasolatkiem, zawsze go przesladowali, gonili i chcieli bic bo nie moglo sie bronic. Gdy dorosl, probowal szukac pracy, ale zawsze mowil ze go wszystko boli i nie moze isc do pracy. Lekarze zdiagnozowali go jako hipohondryka, i porzez wiele wiele lat bral leki na depresje. Kilka lat temu moj brat sam postanowil zrobic sobie badania i wykryl borelioze oraz zzsk. Lekarze zmienili kurs leczenie i oprocz antydepresantow, przepisali mase antybiotykow. Jest na antybiotykach i antydepresantach juz wiele lat, ale nic nie dziala. Jest on w bardzo zlym stanie i psychicznym i fizycznym, ciagle pisze mi ze chce umrzec. Ja jestem coachem zdrowia i wiem ze jego nawyki zywieniowe (dieta bardzo uboga w skladniki odzywcze, duzo cukru, bialego chleba i niskiej jakosci wedlin) nie pomaga w zyskaniu sil do walki z chorobami a wrecz sprawia ze czuje sie gorzej. Do tego sytuacja w domu wplywa bardzo zle na jego stan psychiczny. Niestety, jako mlodsza siostra, nie mam sily przebicia. Nigdy nie mielismy silnej wiezi, on zawsze byl zazdrosny o mnie (byl jedynakiem do 7 roku zycia). Do tego, nie mieszkam w Polsce tylko w Meksyku i jedyna forma komunikacji to internet. Moj brat uwaza ze dieta to fanaberie i calkowicie nie wplywa to na jego zdrowie. Jakiekolwiek proby przekonania go do zmiany nawykow koncza sie klotnia - mowi mi ze jestem glupia i nic nie wiem, ze jego choroba jest nieuleczalna i nic mu nie pomoze. Do tego twierdzi, ze nie jest w stanie jest zdrowo, bo nie czuje sie na silach zeby gotowac a na miescie mozna kupic tylko fast foody. Uwazam, ze o jest auto sabotaz, ze on podswiadomie chce byc chory. Przyczyna moze byc to ze nigdy z nikim nie przerobil to co dzialo sie w domu, to jak zmarla babci a (z ktora byl bardzo blisko), to jak go przesladowali w szkole itp itd. Szukam pomocy osoby z zewnatrz, gdyz ja zbyt emocjonalnie do tego podchodze. Bylabym wdzieczna za jakakolwiek pomoc w tej sprawie. Pozdrawiam Joanna D.
  24. Cześć Wszystkim, piszę gdziekolwiek, cokolwiek o sobie pierwszy raz. Na pewno nie napiszę wszystkiego, bo jest tego naprawdę dużo, ale do rzeczy. Mam 19 lat, niedługo zdaję maturę, ale w ogóle się tym nie przejmuje, ale nie o to chodzi. Mam problem ze sobą. Od kilku lat (3-4) czuję, że coś jest nie tak. Nic mnie nie cieszy wszystko martwi. Nie potrafię z niczego się cieszyć, choć mam wspaniałego Męża... Czuję jakby moje wnętrze umarło. Czasem mam wrażenie że moje życie to sen i chce umrzeć, nie chce żeby tak było. Czuję jakby były dwie moje osoby, które mają rozbieżne interesy. Mój największy problem to choroby. Na 1000000% mam zaawansowany nowotwór, ale Mąż wcale mi nie wierzy, w ogóle mnie nie rozumie, a ja to czuje. Nie chce się badać, nie ufam nikomu i nie wierze lekarzom. Miałam już trochę przeżyć w życiu i chciałabym w końcu funkcjonować normalnie. Nie mam żadnych przyjaciół to chyba mi też trochę przeszkadza, jest zamknięta w sobie i nie ufna, ale to akurat mi nie przeszkadza. Nie wiem co robić. Czuję się bezsilna. Wiem, że umrę, a tak bardzo chciałabym jeszcze zdążyć mieć Dziecko... dom, szczęśliwą Rodzinę. Ale nie potrafię nawet teraz się cieszyć. Ciągle udaje. Nie chce tego. Chciałabym to zmienić ale nie potrafię, boję się wszystkiego. Jestem zagubiona, proszę kogoś o pomoc. Co mogę zrobić, aby znów móc być szczęśliwą? NIe chcę zmarnować swojego krótkiego życia na pogrążenie w płaczu, chciałabym się nim cieszyć już do końca.
  25. Dzień dobry wszystkim, Mam 34 lata. Sama przechodziłam w swoim życiu kilka epizodów depresji, ale nie do końca o mnie chce dziś napisać. Chyba jestem niedojrzała emocjonalnie, poczucie własnej wartości bliskie zeru, z byle powodu czuję się jak śmieć. Ale teraz poprostu nie wiem co robić. Poznałam przypadkowo mężczyznę w internecie (długo by opowiadać, a to nie ważne). Mamy kilka wspólnych tematów, a poza tym bardzo podobne doświadczenia życiowego. Wogóle czasem mamy wrażenie, że jakbyśmy czytali samych siebie, tak jesteśmy podobni;) On ma od wielu lat depresje, leczył się u różnych psychiatrów, różne leki, ale ciągle to wraca. Obecnie nic nie bierze i nie widzi już sensu leczenia. Rzucił pracę i zmienił na dużo gorszą, która go wykańcza fizycznie i psychicznie. Poznałam go w momencie kiedy właśnie planował na dniach samobójstwo. Później mi się przyznał, ale właśnie dlatego go zaczepiłam bo w jego wypowiedziach dostrzegłam drobne sygnały, że jest źle. Teraz czasami pisze, że żyje tylko ze względu na mnie i dzięki temu, że mnie poznał. Jestem chyba dość empatyczną osobą, znam ten ból depresji więc zawsze go wspieram w trudnych chwilach. (Nie pierwszy raz wspieram osobę w depresji). Rozmawiamy codziennie od kilku miesięcy. Panują pomiędzy nami można powiedzieć przyjacielskie kontakty, choć raz gdy był pijany wyznał mi miłość. Ogólnie jest od kilku lat samotny. A ja odwrotnie, jestem w związku od 15 lat. Dzieci, kredyt itp. Mój partner jest moim najlepszym przyjacielem, dlatego wie o tym wszystkim. Jest taką osobą, która mi ufa i nie okazuje zazdrości. Nie wiem czy to dobrze. Mamy do siebie dużo zaufania i szacunku. I każde pragnie szczęścia drugiego. Tylko on nie rozumie, jak można mieć depresje, uważa to za słabość. Dlatego i ja mu się nie zwierzam z moich dołów za bardzo, bo co najwyżej czeka mnie wzruszenie ramion. Wracając do poznanego chłopaka. Starałam się namówić mojego znajomego na poszukiwanie dziewczyny, ale brak mu jakoś motywacji, szybko się zniechęca. Często powtarza, że nie zna lepszej dziewczyny niż ja Czasami i ja mam wrażenie, że zaczyna się to zmieniać w coś więcej niż przyjaźń. Proponowałam kilka razy spotkanie, bo wydaje mi się, że może poznając się na żywo, znikła by ta tajemniczość, emocje by trochę ostudziły się. Poza tym, gadamy codziennie, czasem brakuje mi takiego normalnego kontaktu. On nie chcę, boi się, że to pójdzie w drugą stronę, a nie chce mi rozwalać poukładanego życia. W sumie szanuję go za to jeszcze bardziej. Sama nie wiem co robić, bardzo się o niego martwię. Czuję, że mógłby się zabić. Czasem ma straszne dni, nie odzywa się nawet, a ja też cierpię, martwiąc się i modląc o niego. Raz wylądował w szpitalu, próbował się zabić. Czułam się wtedy strasznie, sama to bardzo odchorowalam, nie pierwszy raz zresztą. Bardzo mi jednak zależy, aby żył i był szczęśliwy. Jest naprawdę wyjątkowo dobrym i mądrym człowiekiem. Co jakiś czas nachodzą mnie myśli, że lepiej by dla niego było gdyby mnie nie poznał. Ale boje się, że moje odsunięcie się od niego teraz spowoduje więcej złego niż dobrego. Sama nie wiem co robić. Chciałabym być jego najlepszą przyjaciółką, ale boję się, że to wszystko zaczyna nam się wymykać z spod kontroli. Za dużo emocji, rozmów, smutków i radości. Niby nie przekraczamy granic przyjaźni, ale gdzieś tam czasem niby niewinnym żartem się zdarza. Najlepiej jak by kogoś poznał i teoretycznie problem by zniknął. Nie osądzajcie mnie proszę, bo nigdy nie zdradziłam męża. Ale teraz sama się gubię w swych uczuciach. Nie chcę go skrzywdzić, pragnę tylko aby wyzdrowiał i był szczęśliwy. Często pogrążam się w ogromnych wyrzutach sumienia, aż sama zaczynam myśleć o śmierci. Najlepiej było by to skończyć, ale bardzo się o niego boję. Nie wiem, może jednak być przy nim, aż będzie lepiej, bo wierzę, że będzie kiedyś. Może kiedyś wszystko samo się naprostuje, ale obecnie miotam się pomiędzy poczuciem winy, strachem, smutkiem i czasem radością. Wiem, że to wszystko bezsensu i glupie:( Calyczas próbuje go namówić na powrót do leczenia. Może macie jakieś konkretne przykłady jak sprawić, aby zmienił zdanie.

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×