Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'depresja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne wyzwania i problemy psychologiczne
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Kategorie

  • Pliki od psychologa online

Kalendarze

  • Community Calendar

Kategorie

  • Artykuły

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Znaleziono 57 wyników

  1. Witam. Wydaje mi się, że mam poważne problemy, życie zawaliło się do góry nogami. Otóż obecnie mam 30 lat, problemy są od około 5 lat, kiedy straciłem stałą pracę, nie mogąc się z tym pogodzić, popadłem w depresję i przez kilka miesięcy siedziałem w domu, chęć zmiany musiała we mnie nastąpić, zaczelem szukac pracy w moim zawodzie, nieudane próby, na rozmowach kwalifikacyjnych nie przyjeli , zalamalem sie, wtedy jeszcze czulem wlasna wartosc, dobrze sie czulem w eleganckim ubraniu, po około 6 miesiącach zauważyłem że sąsiad, który mieszka obok mnie (nie od urodzenia tylko wprowadzili się tam jakiś czas temu) zrobił firmę spedycyjną na dachu u siebie i wielki podest dla ludzi ktorzy wychodza na papierosy i patrzą się wprost na moje okna , balkon czy podwórko, widoczne jest z każdej strony mojego domu, czułem się podglądywany przez nich , straciłem poczucie bezpieczenstwa, poniewaz straciłem pracę a takie coś mi się jeszcze przytrafilo, doszedłem do wniosku , że mam pecha, zaczeli mnie wytrącac z rownowagi, wstyd mi było przed nimi, czułem poczucie winy, lęku , wielki stres, strach, niepokoju, wytrącanie z równowagi psychiczne, straszny wstyd mi zaczał byc przed nimi, z drugiej strony muszę ich olewać i tak z tym życ, sytuacja jest nienormalna dla mnie, ja potrzebuje miec spokoj wewnątrz głowy a nie chaos ktory się zrobił w około. NIE potrafię się z tym pogodzić , że mam tak przykre widoki za oknmi gdy się budzę rano, uwłacza i przytłacza mnie ta sytuacja, przez dłuższy okres czasu byłem w domu i czułem się podglądywanym przez nich, gdy np. wychodzili na papierosy, bardzo głupio to wyglądało, bo straciłem poczucie prywatnosci we wlasnym domu, sytuacja mnie przerosła i weszli mi po prostu na głowę, w chwili obecnej siedzę, po drugiej stronie domu, bo zasłoniłem się przed nimi żaluzajmi i wielką płachtą ogrodową na balkonie założyłem, cenie sobie prywatność, wydaje mi sie złe emocje i negtywne nastwaienie do nich codzienne wzbudza we mnie złe nastwienie do świata i myślę, że poki się nie wyprowadzę stad bo bede do konca zycia życ w dołku i załamywał się, po około 8 miesiącach zacząłem szukać pracy, znalazłem ją , pracowałem przez 3 miesiące ciężko fizycznie, następnie nie została mi przedłużona praca po okresie próbnym, więc znowu byłem w domu, po kilku miesiącach wyjechałem sam za granice i tam po około miesiącu zaczęły się poważne problemy, zaczelo mi sie wydawac ze w pokoju w ktorym mieszkalem sam, ludzie ktorzy rozmawiali za scianami w kuchni miedzy sobą, mówią cos o mnie, krytykują mnie, moje zachowanie itd. tego tez dnia w nocy dostalem chyba jakiejs psychozy, nie wiem co to bylo, ale mialem wrazenie ze szczury chodzą po suficie, nastepnego dnia zadzwonilem do pracodawcy informując go , ze chce wrocic do domu rezygnujac z pracy, na drugi dzien wrocilem do domu, zrobilem to w celu takim by nie zwariowac, chcialem dbac o psychikę, rodzina zawiozła mnie do psychiatry, zgodzilem się, tam odpowiedzialem swoje problemy, jakich zaznałem, po okolo 6 miesiecy od chwili gdy stracilem prace 5 lat temu, mialem wrazenie gdy rano sie obudzilem ze stalem sie kims innym, takim niewyraznym czlowiekiem, niepewnym tego co robię, takim byle jakim, w oczach zauwazylem wielką niewyraźność, kiedyś byłem bardziej wyraznym czlowiekiem , tak mi wydawało i od tamtej pory do dzis tak zyje, z takim dzwinym poczuciem JA, jakbym stracił EGO, osobowosc, otóż po tym czasie wydaje mi sie ze stracilem calkowicie pewnosc siebie, utrata wlasnej wartosci, w eleganckim ubraniu zaczełem sie fatalnie czuc np, dzinsy i koszula czy sweter, zaczelem tego unikac, bo sprawiac mi to zaczelo problemy psychiczne cierpienie w takim ubraniu, po rozebraniu się z tego ubrania, potrzebuje kilkanascie godzin abym doszedl do pelnej sprawnosci psychicznej, rownowagi mentalnej, poniweaz to ubranie miesza mi glowie, czuje sie nieadekwatny i zmieszany calkowicie myslami i wtedy czuje sie jak flaki z olejem , nie nadaje sie kompletnie do niczego, dodam ze w dresie czuje sie w miare normalnie, swobodnie, tak mogę funkcjonowac, no wiec zycie me zawalilo się jak piszę, poniewaz glowne problemy polegają na tym, ze nie moge sie ubrac elegancko, poniewaz mam fatalne samopoczucie, rujnuje to moje zycie calkowicie na kazdej sferze zycia, czyli miedzyludzkie poznania, dobra praca gdzie wymaga tego ubranie np biurowa, unikanie nawet Kosciola juz , bo w dresie wstyd, tak samo cokolwiek czego wymaga ubranie np. Wesele, wyjscie do restauracji czy dyskotekę czy chociazby do miasta, wszedzie musze w dresach bo problemy mnie do tego zmuszają, muszę unikac wszystkich tych sfer. Problemy MAM tego typu ,że gdy jestem wśród ludzi, mam wrażenie , że cos o mnie złego mówią, krytykują mnie, ośmieszają, obgadują za plecami, nie zawsze, lecz gdy takie cos sie pojawi, chociaz jedno lub dwa słowa o mnie cos uslyszę, jestem wtedy rozbity emocjonalnie psychicznie, wtedy robota się trzyma kupy i wszystko co robię traci kompletny sens. Np gdy ludzie pracują za scianami lub gdzies obok i rozmawiaja miedzy soba , ja jestem wyczulony na nich i sie wsluchuje czy cos nie mowia zlego na moj temat, jestem taki jakby rozkojarzony, nie moge sie skupic np. gdy cos robie na komputerze ale wsrod ludzi rozmawiajacych obok, zawsze bylem raczej osoba zamknieta w sobie, ale wychodzielm na dyskoteki do ludzie itd. ale teraz calkowice jakby sie zamknąłem i zablokowalem, bo problemy to sprawiły. Podjelem jakis czas temu prace za biurkiem, gdzie z boku pracowali ludzie, mialem wrazenie ze cos mowia zlego na moj temat, zwolnilem sie i tak wyglada me zycie obecnie, nie ma wiekszego sensu. Obecnie me serce bije szybko z powodu strachu, stresu i napięcia wewnętrznego. Obecnie funkcjonuje tylko w dresach, szukam prac gdzie mozna pracowac w dresach, unikam firm gdzie sie pracuje za biurkiem, bo problemy mi na to nie pozwalają. Chce obecnie isc na kurs szkolenia w pewnym zawodzie, jestem po badaniach, ale chyba zrezygnuje z tego wzgledu , ze mam obawy, ze ludzie ktorzy tam będą lub gdzies obok za scianami, beda mi przeszkadzac w skupieniu, bo oni mnie wlasnie dekoncentrują i wybijają z rownowagi psychicznej.
  2. Witam . Jestem osoba pracujaca w wieku 25 lat . Od kad rozeszlam sie z moim chlopakiem nie potrafie sobie z tym poradzic bol nasilil sie gdy on zareczyl sie z inna i maja dziecko . Od roztania minelo 2 lata nie potrafie sobie poradzic placze czesto placze , kazdego przyszlego partnera porownuje z bylym i zawsze brkuje mi jego cech w terazniejszym . Nie chce m isie nic trace checi do zycia . Pamietam 4 lata temu jak poznalam Pana M pracowalismy razem w Holandii na poczatku denerwowaly mnie jego natretne spojrzenia i zaczepki pozniej zostalismy para liczylismy wspolnie gwiazdy na niebie nie chcialam sie podac temu uczuciu gdyz moj brat ostrzegal mnie ze ten chlopak mnie skrzywdzi lecz uleglam . wbrew wszystkim zostalismy para w 2014 roku . Pierwszy nas sex byl po 2 miesiacah zwiazku wyjechalismy wowczs po powrocie z holandii do zakopanego wtedy pierwszy raz sie kochalismy , bylo cudownie . Z kazdym dniem kochalam go coraz bardziej , zabieral mnie na wycieczki ,kupowal upominki . Gdy plakalam przytulal mnie mocno imowilze jeo boli gdy placze , kiedy sie balambyl przy mnie . Wybralismy sie raz po prezent dl mojej mamy ta zrobil mi niespodzianke kupi 21 roz tyle ile mialam lat to bylo piekne . Jezdzil ze mna po lekarzach gdyz od zawsze mam problemy ze zdrowiem wowczas ortopedia. Po pewnym czasie zaczelismy sie starac o dziecka bez rezultatu teraz juz wiem co bylo przyczyna jestem chora na chorobe ktora sprawia ze zawsze moge byc bezplodna . Kilka razy prosil mnie o reke lecz odmawialam . Z biegiem czasu to co piekne zaczelo niknac , zaczal mnie popychac , obrazac , ponizac az doszlo do sytuacji ze mnie uderzyl poniewaz zabronilam mu pali marihuane na kuzynki weselu . przepraszal plakal ... Dalam mu szanse . Na rocznice pojechalismy do Pragi , swinoujscie poczulam ze dalej go kocham jestem szczesliwa potrafil mnie zaskoczyc zawsze pozytywnie . Nie trwalo to dlugo wrocil brak szacunku brak okazywania uczuc w koncu nie wytrzymalam wykrzyczalam ze mam dosc ze mnie niszczy wmawiajac ze nikt mnie nie lubi nie koha jestem glupia brzydka i nigdy nie znajde lepszego od niego . Po 2 miesiacach p oroztaniu znalazl kobite teraz juz narzeczona z dzieckiem. Pisal z nia gdy jeszcze byl ze mna , zabolalo mnie z eprzestal sie o mnie starac mowil ze mnie kocha lecz nie sznuje . Czekalam na to az wroci az zawalczy o mnie lecz to sie nie wydarzylo zwiazal sie z inna . Prosze o pomoc gdyz nie potrafie sobie z tym poradzic mija 2 lata a ja nadal cierpie
  3. Witam Mam problem z którym nie umiem sobie poradzić. Półtora roku temu weszłam w związek w którym nie powinnam się znaleźć. Od początku miałam wyrzuty. Mianowicie w pracy uganiał się za mną pewien mężczyzna miał żonę dzieci (ja też jestem matką dwójką dzieci tylko ,że samotną). Długo nie dawał mi spokoju i uganiał się za mną,aż zgodziłam się na spotkanie, potem kolejne i zaczęło się... Jednak wielokrotnie próbowałam to zakończyć, ale on mi ciągle obiecywał że zostawi swoją rodzinę że kicha mnie itp. Wierzyłam mu bo chciałam w to wierzyć. Myślałam że w końcu znalazłam tą swoją połowę. Do momentu kiedy okazało się że jestem w ciąży. On automatycznie przestał się odzywać twierdząc, że potrzebuje czasu i ani razu nie zapewnił mnie o tym że mnie zostawi, że będzie dobrze. Żadnego słowa otuch po prostu milczenie. A we mnie złość zaczęła narastać aż w końcu napisałam do jego żony jaka jest sytuacja. Po trzech tygodniach zadzwoniłam do niego i okazało się że on po prostu poleciał w ramiona żony. Żony której niby nie kochał. Załamałam się jeszcze bardziej. Wierzyłam mu a on mnie tak oszukał. Od dłuższego czasu nie potrafię się pozbierać. Nie funkcjonuję normalnie, dzieci nie mają ze mną praktycznie kontaktu ja nawet nie mam siły z nimi porozmawiać, Całymi dniami leżę w łóżku i żałuję ,że sie w ogóle obudziłam, gdy już udało mi się zasnąć. Nie chce mi się żyć a mam dla kogo. Moje dzieci patrzą na mnie a ja już nawet przy nich nie potrafię opanować łez. Jestem osobą z silnym charakterem nie załamuję się tak szybko, wiele w życiu przeszłam i nie raz dostałam porządnego kopniaka i sobie radziłam a teraz nie potrafię. Jak ja mam przez to przejść gdy ja już siły nie mam. Proszę o pomoc i radę
  4. Mam 38 lat. Jestem (póki co) szczęśliwą żoną i mamą. Mając już 2 wspaniałych synków w wieku 5 i prawie 2 lat, tuż przed powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim w maju ubiegłego roku, zaszłam w kolejną, tym razem kompletnie nieplanowaną, przynajmniej w tamtym momencie, ciążę. Był to dla mnie szok, pierwszy szok, choć doskonale przecież wiem skąd się biorą dzieci... Miałam już wszystko poukładane. Młodszy synek miał zostać pod opieką babci, mojej mamy, starszy syn chodził do przedszkola. Powrót do pracy na nowe, ciekawe stanowisko, w niepełnym wymiarze, aby spędzać jednak więcej czasu z dziećmi i odciążyć babcię. Nowy rodzinny, tylko 5-cio os. samochód, pięknie urządzony pokój dla chłopców i odzyskanie naszej sypialni... I wtedy widzę 2 kreski na teście ciążowym... cóż, myślę sobie, to przecież nie koniec świata, mając głęboką nadzieję na wymarzoną córeczkę... Okazało się jednak, że córeczki nie będzie, będą, są 2 chłopcy, bliźniaki... To był kolejny szok, z którego nie mogę otrząsnąć się do dnia dzisiejszego, choć chłopcy mają już 2 miesiące. Cała ciąża była jednym wielkim stresem. Groził mi poród przedwczesny, od połowy ciązy nakaz ciągłego leżenia, czułam się jak więzień we własnym domu, ale wizja chorego dzieciątka tzn. dzieci przerażała mnie więc stosowałam się do zaleceń lekarza. Był też tydzień w szpitalu. Ogólnie ciągły strach przed wcześniactwem dzieci i konsekwencjami zdrowotnymi dla nich. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Mimo iż dzieci urodziły się w 34 tyg. ciązy i musiały spędzić 2 tygodnie w szpitalu, rozwijają się prawidłowo. Są zdrowe. Najważniejsze zeby były zdrowe - słyszałam to zdanie i sama powtarzałam je sobie bez końca... Nieważne że to znowu chłopcy, że jest ich dwoch, a w sumie czterech, ważne że są zdrowi... Problem jednak tkwił i tkwi do tej pory w tym, ze ja nie potrafię cieszyć się ich istnieniem tak jak to było w przypadku poprzednich dzieci.... Widzac matki z podwójnymi wózkami, zawsze powtarzalam sobie w myslach "jak ja im wspolczuje; oby mnie to nigdy nie spotkalo" ale spotkalo. Od poczatku bylam nastawiona wrogo do tej sytuacji, wiedzac ile trzeba wysilku w wychowywaniu takich dwoch maluchow na raz... od poczatku ciazy slyszalam, ze taka ciaza traktowana jest jako patologia, a to slowo nie kojarzy sie dobrze... mialam nadzieje, ze jak tylko zobacze te dwie boga ducha winne istotki, moje nastawienie diametralnie sie zmieni... Przeciez nie moge ich winic za swoj brak odpowiedzialnosci.. Nie zmienił się... Winie natomiast siebie, meza i mam pretensje niewiadomo do kogo, o to ze to dwojaczki, bo z jednym mam wrazenie, byloby latwiej zaakceptowac cala ta sytuacje... Obawiam sie ze moje negatywne odczucia odbija sie bardzo zle na moich relacjach z mezem. On jest bardzo cierpliwy z stosunku do moich fochow, czarnowidztwa i braku humoru. Jednak kazdy ma swoje granice... Ja juz jestem na skraju... wszystko mnie denerwuje: placzace dzieci, brak snu, brak czasu na cokolwiek poza opieka nad dziecmi... Boje sie ze nie bede w stanie pokochac tych dzieci taka sama miloscia jak te pierwsze, chciane... nie chce ich skrzywdzic emocjonalnie, ale juz widze, ze ja je tylko obsluguje - przewijam,karmie, usypiam, szczepie itd. itp. jednak nie mam ochoty sie nad nimi pochylac, tulić, zachwycac kazda stopka czy kupka. Mało tego... czasami mam ochotę ich rzucic na łóżko, zamknąć w pokoju, nie słyszeć ich płaczu i poudawać, że znowu tworzymy standardowy model 2+ 2.... Sama sie zle z tym wszystkim czuje i chcialabym przezywac to macierzynstwo podobnie jak poprzednie... Kupiłam sobie tabletki na uspokojenie, za namowa meza probuje wyrwac sie z domu choc na chwile, do glupiego sklepu za rogiem, na krotki spacer... nie działa... Czy to juz depresja poporodowa?? Jak zmienić swoje nastawienie i tok myślenia? W końcu duża rodzina to nie tragedia! Jak samą siebie o tym przekonać??
  5. Mam 45 lat, jestem mężczyzną, tatą, rok po rozstaniu z kobietą ktorą wciąż kocham. Nie potrafię poradzić sobie z tym rozstaniem. Przeżyliśmy wspólnie 9 lat, byliśmy sobie bardzo bliscy, łączyło nas niemal wszystko - zainteresowania, marzenia, plany, seks, światopogląd.. Mamy razem 3 letnią córeczkę a moja partnerka ma jeszcze córkę z pierwszego małżeństwa - odeszła od męża gdy ich córka miała 3 latka.. Od pewnego momentu zaczęło się psuć. Obydwoje jesteśmy DDA ale u każdego z nas inaczej się to objawiało. Moja partnerka miała bardzo zmienne stany emocjonalne, których skutkiem bywały awantury, pretensje, krytykowanie mnie, obrażanie (w złości). Zarazem wymagała nieustannej uwagi i zainteresowania, przy równoczesnym nie komunikowaniu swoich potrzeb. Ja zacząłem uciekać w alkohol i pojawiły się u mnie zaburzenia tożsamości płciowej. Nasze życie stało się sinusoidą - piękne chwile i czas przeplatały się z kłótniami, awanturami i wzajemnymi pretensjami. Zwiedziliśmy razem pół Europy, Indie i Nepal, wyjeżdzaliśmy na narty i ogólnie lubiliśmy spędzać razem czas. Ale na codzień przestaliśmy się dogadywać. Próbowaliśmy coś z tym zrobić (terapia) ale chyba było już za późno. Rozstalismy się w lutym 2017 roku. Zamieszkaliśmy blisko siebie żeby łatwiej było organizowac czas z córką. Po rozstaniu nasze relacje były podobne jak w związku - raz się kłocilismy, innym razem miło rozmawialiśmy. Miesiąc po rozstaniu zorganizowała mi urodziny u siebie w mieszkaniu. Dwa miesiące po rozstaniu poszedłem z nią porozmawiać i powiedziałem że bardzo mi zależy na niej i na rodzinie. Odpowiedziała że nic do mnie nie czuje. A potem.. zaczęliśmy wyjeżdżać razem na weekendy (z małą) ale była bardzo zdystansowana do mnie. W lipcu zaproponowała mi wspólne wakacje. Pojechaliśmy i było cudownie. Była bliskość, seks, mówienie sobie "kochanie". Dzieci były szczęśliwe że jesteśmy razem wszyscy. Po wakacjach mieliśmy iść na wspolną terapię. Po powrocie z wakacji stwierdziła że to były tylko wakacje i że czas wrócić do codzienności. I że nie mam sobie niczego obiecywać. Parę dni później, będąc sam, poimprezowałem, wypiłem za dużo a ona akurat postanowiła mnie "sprawdzić". Wtedy stwierdziła że to już koniec. I że ona nie chce terapii. W kolejnych dniach nasze relacje uległy pogorszeniu. Zrobiła się bardzo niemiła, wręcz agresywna werbalnie. Równocześnie złożyła pozew do sądu o ograniczenie mi kontaktów z córką - dowiedziałem się o tym w listopadzie. Uzasadniła to tym że... zbyt mało zajmuję się córką (mieliśmy opiekę naprzemienną, przy czym od września mała mieszkała z mamą). W pozwie nie wspomniała ani o wakacjach, ani o opiece naprzemiennej - nazwała mnie agresywnym alkoholikiem i transseksualistą, stwierdziła też że od lutego nie interesuję się dzieckiem a cały ciężar zajmowania się mała spadł na nią. Napisała mi też (sms) że do wakacji mnie kochała ale po stwierdziła że już mnie nie kocha. Gdy otrzymałem wezwanie z sądu, zaproponowałem rozmowę nt jej oczekiwań w tym względzie bo wiem że nie chodziło jej o ograniczenie córce kontaktów z tatą. Rozmawialiśmy 2 godziny - z jej strony były pretensje o przeszłosć, wymówki że "rozpieprzyłem" życie jej i dzieciom. Ostatecznie jednak porozumieliśmy się w kwestii moich spotkań z córką - ja chciałem jak najczęściej więc staneło na 50/50 z tym że wieczorem miałem córkę odprowadzać do mamy. Trzy dni później, a dwa przed rozprawą, wycofała się z tych ustaleń. W sądzie przed rozprawą zrobiła mi awanturę że ja się nie chcę dogadać i że nie chciałem we wrześniu iść do mediatora. Fakt, nie chciałem, uważałem że nie ma sporu w kwestii dziecka - w tym względzie nie było miedzy nami nieporozumień - więc po co mediator? Na rozprawie sprawa została skierowana do mediacji ktore trwają nadal. Jednak niezależnie od mediacji dogadujemy się w kwestiach córki a jej mama nie utrudnia mi kontaktów - widuję małą 3 lub 4 dni w tygodniu. Wciąż jednak słyszę że trzeba to wszystko "uregulować". Wszystko to co się wydarzyło i dzieje bardzo źle na mnie wpływa. Mam hustawki nastroju, często jestem roztrzesiony, spadło mi ogromnie poczucie własnej wartości i pewność siebie. Straciłem sens życia bo wszystkie plany i marzenia legły w gruzach. Bardzo mocno odbiło się to także na mojej sytuacji materialnej. Tylko córka daje mi jakąkolwiek radość. Równocześnie bardzo tęsknię za moją byłą partnerką, brakuje mi jej, zależy mi aby nasza córka miała normalny dom i rodzinę. Stopniowo jednak przestaję się łudzić - moja była bardzo intensywnie szuka nowych znajomości z mężczyznami, ogłasza się na portalach randkowych. To oczywiście jej prawo ale mnie to wszystko jeszcze bardziej dobija... Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić.
  6. Zmęczenie codziennością - jak sobie z tym radzić?

    Uczucie zmęczenia, czy nawet przemęczenia, mimo, że nie jest przyjemnym stanem, jest nam bardzo potrzebne. Gdy czujemy się zmęczeni oznacza to, że mechanizmy regulacyjne w naszym organizmie działają prawidłowo. Chroni nas to przed nadmiernym obciążeniem. To znak, że pora na odpoczynek. Każdy z nas czuje się czasami zmęczony i potrzebuje chwili wytchnienia. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy mimo długiego wypoczynku w dalszym ciągu towarzyszy nam uczucie wyczerpania. W pierwszej kolejności warto udać się w takim wypadku do lekarza i skonsultować z nim swoje objawy – może zajść konieczność wykonania podstawowych badań. W momencie, gdy uczucie zmęczenia trwa powyżej sześciu miesięcy możemy mieć do czynienia z zespołem chronicznego zmęczenia. Do charakterystycznych objawów zalicza się, między innymi: stany podgorączkowe, bóle w klatce piersiowej, kołatanie serca, spadek lub wzrost wagi ciała, bóle mięśni, bóle głowy, spadek libido, zaburzenia miesiączkowania, senność, częste infekcje, problemy żołądkowo-jelitowe. Dodatkowo można odczuwać irytację, gniew i być drażliwym. Uciążliwe mogą być również problemy z koncentracją uwagi i z pamięcią. W leczeniu syndromu chronicznego zmęczenia ważne jest, by określić przyczynę powstania problemu (np. uzupełnienie niedoboru składników odżywczych). Dodatkowo, po konsultacji z lekarzem, można wspomagać się niektórymi witaminami czy składnikami, na przykład ziołami, które podnoszą poziom energii w organizmie. Warto również wprowadzić do swojej codzienności więcej aktywności fizycznej w takiej postaci, jaka najbardziej nam odpowiada. Bardzo ważnym elementem jest przestrzeganie zasad higieny snu – dbanie o odpowiednią liczbę godzin snu i przestrzeganie rytmów okołodobowych. Być może lekarz uzna, że potrzebne nam jest również wsparcie specjalisty, które zastosuje odpowiednią terapię – psychoterapię lub farmakoterapię w postaci przyjmowania określonych środków przeciwdepresyjnych. Zalecany dla osób z objawami chronicznego zmęczenia rodzaj terapii to psychoterapia poznawczo-behawioralna. U jej podstaw leży założenie, że reakcja człowieka w określonej sytuacji zależy od sposobu, w jaki ją postrzega, co o niej pomyśli i jakie znaczenie danej sytuacji nadaje. U każdej jednak osoby problem ten może wyglądać nieco inaczej, dlatego terapeuta wraz z klientem wspólnie ustalają indywidualny plan terapii. Przy utrzymującym się długo uczuciu zmęczenia, które również wpływa na nasze życie i powoduje, że wycofujemy się z aktywności, które chętnie podejmowaliśmy dawniej, warto jest zastanowić się nad możliwą przyczyną tego problemu. Być może wystarczy poświęcenie chwili czasu na stworzenie przemyślanego planu dnia i rozłożeniu obowiązków w dłuższym czasie, ustalenie i przestrzeganie godzin snu, zadbanie o możliwość zrelaksowania się i odprężenia, ale także uwzględnienie w swoim dniu drobnych przyjemności. W przypadku gdy sprawia to dużą trudność, warto jest poszukać pomocy u specjalisty.
  7. Nienawidzę siebie i tego, że tu jestem

    Szanowna Pani, mówi Pani między innymi, że nienawidzi siebie i swojej obecności na tym świecie. Życie każdego człowieka ma blaski i cienie; wydaje się, że utknęła Pani w mocno zacienionym, a raczej wręcz mrocznym miejscu. Objawy, które Pani opisuje mogą wynikać z poważnych problemów psychologicznych, których nie należy ignorować. Zalecam kontakt ze specjalistą (psychiatra, psychoterapeuta) w celu rozpoznania, co jest przyczyną tego stanu rzeczy i ustalenia, jakie mogłyby być formy radzenia sobie z tym, leczenia.
  8. Marnuje sobie życie i umacniam ten stan

    Szanowny Panie, jak długo jeszcze zamierza Pan siebie niszczyć, rujnować własne samopoczucie i zdrowie? Skoro Pan wypowiada się na tym forum to podejrzewam, że przynajmniej momentami dostrzega potrzebę wprowadzenia zmian w swoim sposobie myślenia i funkcjonowania. Podczas konsultacji psychologicznej rozpoznane zostałyby przyczyny tego stanu rzeczy i można by rozpocząć pracę na rzecz poprawy. Proszę rozważyć kontakt ze specjalistą, bo jak tak dalej będzie Pana zdrowie (w tym również psychiczne), może się drastycznie pogorszyć, a wtedy wprowadzanie zmian jest dużo trudniejsze. Proszę nie zwlekać; mężczyźni mają taką tendencję do odkładania pracy nad sobą w nieskończoność, a to jedynie pogarsza sprawę.
  9. Czy to może być depresja?

    Szanowna Pani, mówi Pani, że wkrótce kończy 19 lat, kształci się w szkole zawodowej, a także relacjonuje trudności odkąd pamięta. Z przejęciem zapoznałem się z informacjami o tym, że stosowano wobec Pani przemoc słowną, fizyczną, żyła Pani w stresie, zaczęła cierpień na bielactwo. Mówi Pani między innymi o utracie radości z aktywności, które dotychczas dawały pociechę, o tym, że uleciał z Pani optymizm, o spadku motywacji do „najprostszych rzeczy”. Podsumowując wiadomość, sygnalizuje Pani również niemożność skorzystania z odpłatnej pomocy psychologicznej z powodu braku funduszy, jak również mówi Pani o pragnieniu odzyskania optymizmu. Na podstawie wiadomości na forum nie diagnozuje się, niezbędna byłaby do tego przynajmniej jedna konsultacja z psychologiem, psychoterapeutą bądź lekarzem psychiatrą. Faktem jest natomiast, że niektóre ze wskazanych dolegliwości mogą być objawami zaburzeń nastroju, a konkretnie depresji. Kwestie te należy rozstrzygnąć w kontakcie ze specjalistą. W przypadku takiej właśnie diagnozy należałoby wdrożyć konkretne leczenie. W przypadku epizodu depresji stosuje się psychoterapią, a niekiedy również farmakoterapię. Aby uzyskać lepszy wgląd w naturę doświadczanych trudności i przygotować się na rozmowę z psychologiem, psychoterapeutą albo psychiatrą może Pani wykonać sobie dwa kwestionariusze poświęcone objawom depresji (nie należy ich jednak uznawać za wyczerpującą diagnozę, to tylko narzędzia ułatwiające ją specjaliście): Oczekując na termin wizyty u specjalisty może Pani również zgłębić lekturę poradników samopomocowych takich jak na przykład „Radość życia czyli jak zwyciężyć depresję” (autor David Burns). Gdyby Pani sytuacja finansowa uległa poprawie zachęcam również do rozważenia kontaktu z psychologiem online.
  10. Jak pomóc żonie?

    Szanowny Panie, skoro martwi się Pan o stan partnerki, proponuję zasugerować jej kontakt z psychologiem / psychoterapeutą albo psychiatrą, by dowiedziała się, co warto zrobić, ażeby lepiej się poczuła. Ponieważ mieszka Pan zagranicą, możliwa jest np. konsultacja psychoterapeutyczna / psychologiczna online z wykorzystaniem Skype. Niektóre rzeczy, o których Pan mówi, mogą być objawami depresji. Temat ten musi być jednak zgłębiony w bezpośrednim kontakcie z daną osobą.
  11. Depresja, znęcanie się psychiczne

    Szanowna Pani, mówi Pani między innymi o bardzo złym samopoczuciu, myślach samobójczych, a także o trwaniu w relacji, w której doświadcza Pani przemocy. Relacjonuje Pani także, że doświadcza różnych przykrych dolegliwości fizjologicznych. Proszę poddać głębokiej refleksji czy dobrym pomysłem jest dalsze bycie w relacji, w której jest Pani źle traktowana. Zdecydowanie warto także skonsultować się z lekarzem psychiatrą w celu ustalenia, czy mogłaby okazać się pomocna farmakoterapia. Psychiatra po wstępnym rozpoznaniu wypowie się też zapewne na temat zasadności skorzystania z psychoterapii. Doraźnie może Pani również szukać wsparcia poprzez korzystanie z telefonów ośrodków niosących pomoc; proszę zerknąć na listę numerów znajdującą się tutaj: http://www.ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ Rozmowa z kimś przygotowanym do omawiania tak trudnych kwestii może okazać się bardzo pożyteczna oraz dodać nieco otuchy. Szanowna Pani, niestety nie orientuję się, jakie konkretnie może Pani podjąć działania zagranicą w celu uzyskania wsparcia w zakresie radzenia sobie z obecną sytuacją. Proponuję skorzystania z informacji i oferty organizacji przeciwdziałającej przemocy w rodzinie: http://www.nowezyciebezprzemocy.co.uk/ http://www.nowezyciebezprzemocy.co.uk/gdzie-szukać-pomocy.php Niektóre usługi są bezpłatne; jeśli nie zna się dobrze języka, można poprosić o tłumacza. Prawdopodobnie uzyska tam Pani również informacje, jakie są opcje odnośnie pomocy psychologicznej dla Polaków w UK, którzy nie mają środków na prywatne wizyty u specjalistów, a nie są ubezpieczeni by móc korzystać nieodpłatnie z pomocy lekarza psychiatry czy psychologa. Jeśli okaże się, że w tym zakresie akurat nie będą w stanie pomóc, istnieją zawsze inne opcje, na przykład użytecznych informacji można szukać tutaj http://londynek.net/ukipedia/article?jdnews_id=4107999 (i poprzez kontakt z podanymi tam ośrodkami). Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłaby profesjonalna pomoc drugiego człowieka lub zespołu osób, ale jeśli na ten, bieżący moment nie ma takiej możliwości, proszę zacząć pomaganie sobie od lektury dobrych poradników samopomocowych odnośnie radzenia sobie z depresją. Na przykład są to „Umysł ponad nastrojem podręcznik pacjenta” autorstwa Christine Padesky, „Pokonaj depresję zanim ona pokona ciebie” autor Robert Leahy, „Radość życia czyli jak zwyciężyć depresję” autor David Burns. Książki te nie są drogie (prawdopodobnie można je też znaleźć w Internecie). Zwykle zawierają ćwiczenia podobne do tych, które wykonuje się w ramach psychoterapii. Ratowanie siebie może Pani z pewnością zacząć od tego. Może Pani również zapoznać się z artykułami na temat pokonywania depresji na łamach naszego serwisu http://www.ocalsiebie.pl/search/?&type=cms_records1&tags=depresja&nodes=1 To zrozumiałe, że przeżywa Pani trudne emocje w tym okresie, jakkolwiek bardzo cieszy fakt, że aktywnie szuka Pani pomocy i pragnie poradzić sobie z obecną sytuacją i złym samopoczuciem. Proszę nie zbaczać z tego kursu, pozostawać przy życiu, okazywać sobie wsparcie i troskę, podejmować działania na rzecz poprawy tego stanu rzeczy, a w końcu zacznie być lepiej.
  12. Depresja w podeszłym wieku

    Szanowna Pani, jeśli stan mężczyzny wyraźnie się pogarsza koniecznie należy ten temat poruszyć z prowadzącym lekarzem psychiatrą, który być może zleci dodatkowe badania neurologiczne. Ponadto w przypadku depresji pomocna bywa psychoterapia. Tu wydaje się ważna choćby z tego względu, że Pani ojciec stosuje nie tylko niepomocne, ale wręcz pogarszające sprawę strategie radzenia sobie ze złym samopoczuciem (izolowanie się od ludzi, aktywność ograniczona do oglądania telewizji).
  13. Szanowna Pani, jeśli partner posiada profesjonalną pomoc i jednocześnie nie deklaruje wobec Pani precyzyjnych oczekiwań odnośnie form wsparcia, proszę uzbroić się w cierpliwość i po prostu być przy nim, być obecną w razie gdyby Pani potrzebował. Pragnienie by jak najszybciej pomóc partnerowi jest skazane w tym wypadku na niespełnienie. Tego stanu nie da się błyskawicznie odmienić. Proszę nie mieć takich ambicji, by natychmiastowo ukoić partnera, gdyż to nieuchronnie doprowadzi Panią do frustracji, a ona natomiast sprawi, że zamiast pomagać zacznie Pani wywierać mimowolnie presję, naciskać, a to napotka opór i może pogorszyć kontakt. Pozbieranie się wymaga zwykle trochę czasu. Jeśli ma Pani poczucie, że stan partnera się pogarsza, być może wynika to z faktu, że kontaktuje się z trudnymi emocjami. To zrozumiałe, że w takim momencie człowiek gorzej funkcjonuje – jedynym sposobem żeby się z tym uporać, to przejść przez to. W miarę możliwości warto aktywizować partnera, ponieważ w takim stanie może izolować się i unikać rozrywek, które odbiera jako mniej przyjemne niż niegdyś.
  14. Szanowna Pani, Jeśli chodzi o dolegliwości psychiczne zawsze warto w pierwszej kolejności udać się do lekarza psychiatry w celu wykluczenia ogólnomedycznych przyczyn tych problemów (np. choroby tarczycy, która może skutkować obniżonym nastrojem). Od tego należy zacząć. Lekarz psychiatra rozstrzygnie, czy potrzebne są badania, jakie, i czy zalecana jest psychoterapia. Wówczas w następnym kroku należy ewentualnie skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Wracając do samej wiadomości... Pisze Pani, że jest załamana. Smutek jest naturalnym następstwem straty, ale skoro jest tak dojmujący 2 lata po odejściu ojca, i teraz do tego jeszcze doszło przygnębienie z powodu rozstania, oraz sygnalizuje Pani, że „już sobie z tym nie radzi”, faktycznie zasadnym wydaje się kontakt ze specjalistą. W ramach wywiadu diagnostycznego określony zostanie Pani stan i to rozstrzygnie, jakie zalecane jest dalsze postępowanie (na podstawie krótkiej wiadomości na forum nie da się tego określić wiarygodnie). Tym niemniej może Pani również użyć kwestionariuszy do autodiagnozy, których wyniki przydadzą się podczas rozmowy ze specjalistą: Wspomina Pani, że kiedyś już była u lekarza i zalecił farmakoterapię. Leki psychotropowe mogą dawać nieprzyjemne skutki uboczne, ale należy o tym porozmawiać z lekarzem, który być może zmieni dawkowanie lub zaleci inne lekarstwo. Nie należy samemu eksperymentować z lekami. Pisze Pani o trudnej sytuacji finansowej. Psychoterapia online nie jest droga – ceny zaczynają się od 200 zł (za 4 sesje przez Skype i dostęp do platformy online) miesięcznie. Jeżeli jednak nie jest Pani w stanie obecnie wygospodarować takiej kwoty, proszę koniecznie powtórzyć wizytę u lekarza psychiatry i zapytać o możliwość uzyskania pomocy korzystające z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Polska służba zdrowia jest taka, jaka jest, więc warto szukać pomocy jak najwcześniej, gdyż czas oczekiwania bywa niekrótki.
  15. Szanowna Pani, wprawdzie miałbym szereg dodatkowych pytań, ale w oparciu o to, co Pani napisała, podejrzewam, że leki przeciwdepresyjne mogą wymagać zmiany dawkowania bądź należałoby rozważyć zmianę stosowanego preparatu. O tym jednak może zdecydować prowadzący Panią lekarz, który, jak mniemam, wykluczył podłoże fizjologiczne choroby jak niedoczynność tarczycy czy marskość wątroby. Widzi Pani na własnym przykładzie, że sama farmakoterapia może przynosić efekty oceniane jako niewystarczające. Co gorsza, z czasem zwiększa się tolerancja organizmu na dany preparat i działanie leków może w związku z tym słabnąć. Właśnie dlatego zalecane jest, by nie poprzestawać na samych lekach, ale rozpocząć także psychoterapię, podczas której zostaną rozpoznane i przepracowane psychologiczne czynniki odpowiedzialne za depresję. Wspomina Pani o śmierci mamy. Można przypuszczać, że to właśnie wydarzenia zapoczątkowało trwający epizod depresji. Wprawdzie to, jak długo przeżywa się żałobę, jest kwestią bardzo indywidualną, ale skoro po dwóch latach wciąż nie uporała się Pani z odejściem mamy, jednym z tematów pracy z psychoterapeutą będzie tzw. niedokończona żałoba. Cierpienie pojawiające się po odejściu bliskiej osoby jest naturalne, gdy jednak jego siła staje się wprost przytłaczająca i uniemożliwiająca optymalne funkcjonowanie przez całe lata, wówczas należy zająć się tą kwestią. Pisze Pani o bezsenności, co sugeruje, że obok niedokończonej żałoby jest Pani również pod wpływem innych problematycznych czynników. Natłok myśli wieczorami, przed zaśnięciem może wydatnie utrudnić zaśnięcie. W psychologii takie „przeżuwanie trudnych myśli” określane jest jako ruminacje. Uporanie się z tą kwestią także będzie tematem psychoterapii indywidualnej. Na koniec pragnę również stanowczo podkreślić, że z pewnością jest dla Pani nadzieja. Liczne badania potwierdzają skuteczność psychoterapii w leczeniu depresji, przekonuje się o tym na własnej skórze wiele osób, które decydują się wziąć czynny udział w takiej formie leczenia.
  16. Szanowna Pani, informuje Pani o zobojętnieniu i braku motywacji, a także o tym, że jest rozdrażniona i płaczliwa. Sygnalizuje Pani też, że ma za sobą jakieś problemy. Powiadamia Pani też o kompleksach oraz odczuwanym od jakiegoś czasu uczuciu nienawiści do siebie. Pisze Pani również o wewnętrznym niepokoju i lęku. Sytuację pogarsza fakt, że nie posiada Pani wsparcia bliskich, a nawet jest w rodzinie wyszydzana. Bez przeprowadzenia z Panią wywiadu diagnostycznego trudno na podstawie tych informacji rozstrzygnąć z czym dokładnie Pani się zmaga, ale przytoczone objawy uważa się za objawy depresji, zaburzeń lękowych. Jeśliby te hipotezy się potwierdziły zalecana byłaby psychoterapia. Informuje Pani o tym, że nie może sobie pozwolić na pomoc psychologa. W naszym gabinecie można uzyskać dofinansowanie psychoterapii. Może Pani również udać się do swojego internisty, który oceniwszy Pani stan skieruje zapewne dalej (w chwili pisania tego posta w Polsce można także od razu bez skierowania udać się do psychiatry). Jeśliby miał miejsce kryzys lub wyjątkowo trudny moment, proszę rozważyć skorzystanie ze wsparcia, które anonimowo i nieodpłatnie można uzyskać korzystając z jednego z telefonów zaufania. Proszę nie przyjmować biernej postawy wobec problemu - zdobyć potrzebne środki do uzyskania pomocy albo niezwłocznie rozpocząć proces uzyskiwania pomocy ze strony służby zdrowia ponieważ zwykle jest to czasochłonne.
  17. Powoli spadam na dno...

    Witam, poruszył mnie już tytuł Pana wiadomości, natomiast jej treść jeszcze bardziej przejęła. Dostrzegam w niej jednak mimo wszystko również coś pozytywnego. Zdaje się, że dość wyraźne dostrzega Pan, dlaczego „powoli spada na dno”. Stosuje Pan okrutne względem siebie etykietowanie, prowadzi pogrążający dialog wewnętrzny, stosuje przygnębiające porównania, formułuje Pan mroczne przewidywania na temat swojej przyszłości. Trudno się dziwić, że czuje się Pan, jakby osuwał się w przepaść. Proszę zwrócić uwagę, że bardzo ważnym jest w jakiej jest się relacji z samym sobą. Jak się do samego siebie odnosi i jaki praktykuje się sposób myślenia na własny temat. Pozytywnym w Pana wiadomości wydaje się to, że zdaje się Pan być na progu zmiany. Wygląda na to, że uzmysłowił sobie, iż należy skorzystać z czyjejś pomocy i przepracować swoje problematyczne postawy i strategie postępowania oraz wzorce myślenia. Najwyraźniej pora, jak to się mówi, odbić się od dna. Do pracy nad sobą potrzeba dużo determinacji i wewnętrznej dyscypliny, ale wysiłek popłaca, to mogę zagwarantować, a potwierdzają to również rozliczne badania. Oczywiście łatwiej jest chować głowę w piasek lub znajdować różnorakie wymówki, ale myślę, że widzi Pan wyraźnie, iż nie pora na to. Trzeba wziąć się za siebie. Poprawić relację z samym sobą, zatroszczyć się o poczucie własnej wartości, zadbać o asertywność, by pewniej i lepiej czuć się w towarzystwie innych. Krótko mówiąc zalecana jest psychoterapia indywidualna plus ewentualnie udział w różnorakich warsztatach. Potrzeba konkretnej, wytężonej pracy nad sobą pod okiem kogoś w rodzaju „trenera” i pomocnika. Trzeba podejść do problemów ze sobą zadaniowo i zmierzać do ich rozwiązania. W przeciwnym wypadku przyplącze się do Pana poważna depresja – oczywiście o ile jeszcze tak się nie stało (to można by jednak ustalić podczas wywiadu diagnostycznego).
  18. Podejrzenie depresji

    Szanowna Pani, obawiam się, że Pani przypuszczenia mogą być zasadne, jakkolwiek diagnoza depresji nie odbywa się wyłącznie w oparciu o analizę objawów, ale i w drodze wykluczenia innych dolegliwości, które również mogą skutkować tego rodzaju odczuciami. Pokrzepiające, że stosunkowo szybko zaczęła Pani szukać pomocy. Im prędzej rozpocznie się leczenie, tym lepiej – zwłaszcza w przypadku domniemanej depresji, ale także w przypadku ewentualnych innych przyczyn złego stanu. Na ten moment proponuję wypełnić znajdujące się tutaj kwestionariusze: Wyniki stanowić będą pomoc przy diagnozie, ale również dadzą Pani lepszy wgląd w swój obecny stan. Warto je sobie zapisać. Zalecany jest kontakt ze specjalistą w celu rozpoczęcia leczenia. Nasz gabinet oferuje taką pomoc również za pośrednictwem Internetu (psycholog online).
  19. Sama z dzieckiem i z depresją

    Mówi Pani, że choć uważa się za atrakcyjną, ma powodzenie, oraz jest inteligentna, wykształcona, bywają chwile, że czuje się nikim. Sama Pani widzi, że to trudne odczucie nie może być trafne i naprawdę może się nasuwać z powodu trudności emocjonalnych, które Pani przeżywa. Niewykluczone, że faktycznie jest to depresja, ale diagnozę może postawić tylko specjalista uwzględniając szerokie spektrum różnych czynników. Warto zorientować się w tym temacie, by na wypadek stwierdzenia depresji jak najszybciej rozpocząć leczenie, póki ta dolegliwość nie pozbawiła Pani większości sił. Na tym etapie proponuję wykonać sobie test depresji Becka, by oszacować skalę dolegliwości depresyjnych: Mówi Pani o miłości do dziecka, ale i o przerwanej edukacji z powodu ciąży. Proszę zauważyć, że do edukacji można powrócić, gdy zdoła Pani uporządkować swoje sprawy; edukacja nie umknęła bezpowrotnie, wciąż nic straconego. Pisze Pani także o trudnościach w kwestii uzyskiwania alimentów od ojca. Sugeruje to, że Pani kontakt z ojcem dziecka jest trudny – być może warto zdobyć się na rozmowę bez agresji, albo kontakt z jego rodzicami, by oni przemówili synowi do rozsądku. W przypadku notorycznych problemów z alimentami warto zaczerpnąć porady prawnika, by dowiedzieć się, jakie ruchy można wykonać. Opisuje Pani, że niektórzy znajomi odsuwają się, i ocenia Pani, że to z powodu ciągłego żalenia się. Być może to faktycznie jest przyczyną, ale może są też inne względy? Może warto uczciwie porozmawiać z tymi osobami, na których Pani szczególnie zależy, by wyjaśnić sobie szczerze, w czym tkwi problem. Przeżywa Pani trudny okres i nie ma w tym nic dziwnego, że potrzebuje innego traktowania, więcej wsparcia niż wcześniej. Osoby szczerze zaangażowane w znajomość z Panią powinny to zrozumieć, ale też dobrze, by Pani rozumiała iż niektórym osobom może być ciężko w takiej sytuacji, bo np. nie wiedzą jak się zachować, co mogą zrobić, powiedzieć, jakiego postępowania Pani potrzebuje. Warto szczerze porozmawiać, czego oczekiwałaby Pani od tych osób, by one wiedziały, jak mogą Panią wesprzeć, i jednocześnie miały też możliwość asertywnie przekazać, co mogą zaoferować, a czego wolałyby nie robić lub nie są w stanie. Zrozumienie zawsze należy się obu stronom. Opowiada Pani o niesatysfakcjonujących kontaktach z mężczyznami, które w ostatnim czasie są źródłem Pani rozczarowań. Warto zastanowić się nad kryteriami wyboru potencjalnych kandydatów. Może z jakiegoś powodu raz za razem wybiera Pani osoby, które nie są odpowiednie do relacji, jakiej obecnie Pani potrzebuje. Nasuwa się też pytanie, czego oczekuje Pani od partnerów i czy te oczekiwania nie są albo zbyt wcześnie deklarowane albo zbyt daleko idące. Nie napisała Pani na ten temat wprawdzie nic więcej, ale z doświadczenia wiem, że spora część samotnych mam pragnie mężczyzny, który od razu pokocha je i ich dziecko. Miłość do cudzego dziecka nie jest dla mężczyzny sprawą równie oczywistą jak zaangażowanie w romantyczny związek z kobietą. Potrzeba na to czasu i pewnych predyspozycji. Z pewnością nie każdy mężczyzna podoła tej kwestii. Ważne by partner akceptował taką sytuację, był przyjaźnie i pozytywnie nastawiony do dziecka na tyle na ile na danym etapie znajomości jest to możliwe. Nie da się tego procesu przyśpieszyć, o czym warto pamiętać formułując swoje oczekiwania odnośnie kontaktu Pani partnera z Pani dzieckiem. Przyznaje Pani, że już nie może tego wszystkiego znieść. To uczucie przytłoczenia na pewno jest ciągłym źródłem stresu, a ten negatywnie wpływ na Pani funkcjonowanie, co pogarsza sprawę. Trzeba postarać się wyjść z tego błędnego koła. Pomocny w tym może się okazać kontakt z psychologiem / psychoterapeutą. Z uwagi na skargi związane z depresją taki kontakt jest tym bardziej wskazany i zalecany.
  20. Witam wszystkich forumowiczów. Jestem 23 letnią kobietą. Zakładam wątek ponieważ czuję się bezradna i nie potrafię sobie pomóc. Problem polega na tym, że od dziecka nigdy nie myślałam o sobie dobrze. Moja mama kiedy miałam 8 lat rozwiodła się z ojcem. W domu panowały krzyki. Ojciec agresją i krzykiem próbował rozwiązywać każde problemy. Z mamy robił psychopatkę. Straszył mnie, że ją wywiozą do zakładu zamkniętego. Miałam więc lęki, że ją stracę. Ojciec zamykał mnie w pokoju i zmuszał do grania na pianinie w zimnym pomieszczeniu czasami w koszulce nie mogąc wyjść do wc póki mama z pracy nie wróciła. Moją siostrę bił i krzyczał na nią. Kiedy mama się rozwiodła niby było wszystko ok. Ale to właśnie wtedy wszystko się zaczeło a więc nienawiść mojej siostry do mnie za to, że jej nie broniłam przed ojcem i nadopiekuńczość mamy. Ponieważ moja siostra nie dawała sobie w kaszę dmuchać, to wszystko skupiało się na mnie. Mama ponieważ byłam po operacji oczu i ze skazą białkową traktowała mnie jak osobę niepełnosprawną. Jak to się mówi chuchała i dmuchała. Mam 23 lata i robi to nadal. Ustawia moje życie pod siebie. Nawet jak ulicą ide to łapie na pasach za rękę jak małą dziewczynkę. Od jakiegoś czasu sypie mi się życie. Zawaliłam studia teraz trafiłam na słabą pracę. Prawo jazdy nie umiem zrobić i ciągle nic mi nie idzie. Miałam też trochę partnerów którzy mnie skrzywdzili. Nie szanowali mnie. Marzyłam kiedyś o byciu seksuologiem czy chociaż psychologiem ale to nie było to co chciała moja mama. Nienawidzę siebie i mam ochotę czasami rozerwać się na strzępy. Kiedy próbuję pomyśleć o sobie jakoś pozytywnie wtedy słyszę w głowie głosy i zaczynamnie wszystko boleć. Te głosy to śmiech albo: ty su... Nie przesadzasz? Itd. Na początku pojawiało się to bardzo rzadko. Teraz często i coraz silniej. Czasami wręcz krzyczę w swojej głowie albo błagam by to się uciszyło. By przestało. Jest to jednak silniejsze ode mnie. Wszystko trwa do momentu w którym nie zacznę jechać po sobie albo przytakiwać na te słowa albo póki nie uderzę się w twarz. Czasami ciągnę się za włosy. Mam też problem z sexem. Szukam poprzez sex miłości i akceptacji. Kiedy pojawia się partner często od razu chcę wskoczyć do łóżka albo chwalę się jak to bym to zrobiła jaka obeznana w temacie jestem itd. No nie jest to dobre bo potempakuje się w kłopoty, że on mnie nie szanuje itd. Raz nawet jeden mój partner w ranach hmm zemsty za to, że nie chciałam spędzić u niego sylwestra wrzucił moje dwuznaczne zdjęcia do internetu przez co nienawidzę siebie jeszcze bardziej. Mam czasami też takie ataki lękowe jak coś mi nie pujdzie to zaczynam widzieć swoją śmierć np.idę po schodach i widzę jak z nich spadam.mam wtedy przyśpieszony oddech i się hiperwentyluję. Nie wiem już co robić, dlatego chcę zapytać o to co mogę chociaż zrobić w chwili ataku np. Tych głosów żeby zmniejszyć ich działalność? No i czy są jakieś metody na poprawę swojego wizerunku? Jak też rozmawiać z toksyczną mamą? Podkreślam że uprawia szantaże emocjonalne np. Udaję chorą i bierze mnie na litość. Matka twierdzi, że moja choroba to wymówka lenistwa. W jaki sposób mogę uwolnić się od jej wpływów jednocześnie nadal pomagając jej w codziennych obowiązkach?
  21. Witam. Jestem nowa na forum. Mam 23 lata. Szukam miejsca gdzie mogłabym się poradzić...porozmawiać o problemach...może znaleźć odrobinę pomocy. Moim głównym problemem jestem chyba ja sama. Nie radzę sobie sama ze sobą. Chętnie zapadłabym się pod ziemię i nigdy nie wyszła na powierzchnię. Jestem nerwowa. Objawy nerwicowe stwierdzono u mnie gdy miałam 3 lata. Trudne życie, ciągłe problemy w domu, alkoholizm ojca, ciągłe wojny rodziców, płacz, stres, strach, to było moje dzieciństwo. Do tego mnóstwo moich chorób, problemy w szkole, brak pomocy i akceptacji ze strony rówieśników. Opuszczałam mnóstwo lekcji ale dawałam radę wszystko nadrabiać i mieć dobre oceny natomiast w ich opinii powinnam wylecieć że szkoły. Ojciec przestał pić gdy miałam 15 lat. Moja psychika się nie naprawila jeśli to w ogóle możliwe. Nadal choroby, problemy, kłopoty, brak kasy na życie. Śmierć jedynej babci która dobrze znałam też odbiła się na mnie. Koszmary z nią związane po jej śmierci z powodów zdrowotnych nie bylam na jej pogrzebie być może w podświadomości się o to obwinialam. Pod koniec szkoły doszły problemy z sercem jestem po zawale. Nigdy nie czułam się ważna, potrzebna, czuje się jak śmieć, ostatnio często pojawiają mi się takie myśli że lepiej by było gdybym nie żyła. Nie mam wysokiej samooceny. Czasem mam wrażenie że nie mam żadnej samooceny. Mało się śmieje, mam łzy w oczach pod byle pretekstem. "Miałam" jednego faceta niestety na odległość. Na początku było fajnie potem zaczęły się jego podejrzenia o kłamstwa kłótnie najgorsze wyzwiska dwa razy życzył w złości życzył mi śmierci. Ta chora relacja już się skoczyła ale odbiła swoje piętno. On zdeptal jakiekolwiek poczucie że mogę być coś warta. Obecnie poprostu nie mam siły żyć. Chodzę bo muszę. Od wieków wszystko mnie stresowalo wszystkiego się bałam zwykle pójście do urzędu czy telefon w jakiejś sprawie wywołuje u mnie ogromny stres. Jestem wybuchowa. Ostatnio zaczęłam zauważać u siebie napadowa złość...furie. Złość pojawia się znienacka cos gotuje się we mnie mogłabym wtedy krzyczeć bić rzucać czym popadnie. W takim stanie każdy w domu boi się do mnie odezwać. Czuję wtedy jakbym miala w sobie wściekłe zwierzę które chce się wyrwać. Jakimś cudem opanowuje to jeśli to tak można nazwać. Zaszywam się w kącie zaciskam pięści próbuje to hamować. Gdy zaczyna mi taki stan przechodzić włącza się płacz histeria i znów myśli że nie chce żyć. Matka często zwraca mi uwagę że mam ostry wrogi wzrok jakbym chciała nim zabic gdy jestem zła. Zawsze byłam nieśmiała cicha zahukana szara mysz. Jednocześnie potrafiłam być złośliwa pyskata a po znajomości z tym facetem stałam się jeszcze bardziej wredna zła jeszcze bardziej nieufna w stosunku do innych. Chciałabym wyłączyć myślenie nie bać się o to co będzie że będę sama ze kiedyś zabraknie mi rodziców jak będę żyć boję się samotności jednocześnie chce być sama żeby nikt mnie nie zranił. Nie chce myśleć nie chce się bac nie chce się stresować każda drobnostka pójściem do pracy każdym małym błędem nie chce się stale wszystkim przejmować to już nie na moje siły. Chcę być poprostu sobą spokojną jak dawno temu udawało mi się jeszcze taka być. Co robić...pójść do psychiatry...leków od nerwicy stresu mam już dość choć tylko one pomagają mi czasem żyć. Z matką nie chce o tym rozmawiać ona mówi mi tylko jak powinnam robić nie przejmować się albo mówi że ona ma tak samo. Ja niewiem jak opanować sama siebie swój organizm mózg psychikę. Może znajdzie się tu ktoś kto podpowie mi jak sobie pomóc. Dziękuję za każde przeczytanie tego "histerycznego" tekstu. Pozdrawiam.
  22. Witajcie, Widzę, że forum jeszcze nie jest zaludnione ale spodobały mi się tematy artykułów i treść jednego z nich, dlatego postanowiłam się tu uzewnętrznić. Nigdy w życiu nie byłam w tak wielkim psychicznym dole, jak teraz. Posypało się wszystko i pierwszy raz w życiu, nie mam sił, aby się odbić. Zawsze te siły miałam a w niejednym dole już byłam.. 3 miesiące temu odszedł mój mężczyzna, po 4 latach przerywanego związku (przerywanego rozstaniami). Tym razem oboje wiemy, że rozstanie jest ostateczne. Początkowo gorąco zabiegał o to, abyśmy przekształcili ten niezdrowy związek w zdrową przyjaźń, ale miesiąc po miesiącu ochota na to mu coraz bardziej przechodziła. Czuję, że jestem mu już coraz bardziej obojętna, kontaktuje się ze mną już chyba tylko z poczucia przyzwoitości. Nie ma co mu się dziwić, jako że jestem osobą cierpiącą na wybitne poczucie odrzucenia, często na mocno wydumanych podstawach. 2 tygodnie temu odszedł mój tata. Tata, który długo chorował na raka, a przed chorobą był alkocholikiem. Choroba nie wpłynęła na jego zmianę osobowości (jak to bywa w filmach), pozostał zasklepiony w swojej skorupie do samego końca... Mimo to, Tata zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa finansowego, zawsze w tej jednej dziedzinie od początku do końca, w razie wypadku, mi pomagał. Moja biologiczna mama zmarła, gdy miałam 2 lata, macocha 1,5 roku temu powiedziała, abym przestała ją nazywać matką bo już nią nie jest. Mamy tragiczne stosunki, ona nie jest zbyt dobrą osobą, delikatnie rzecz ujmując. Do tego straciłam pracę, gdzie miałam całkiem fajne stanowisko i niezłe zarobki, jednocześnie zmieniając mieszkanie na droższe, na które teraz w zasadzie już mnie nie stać. Przez lata toksycznego związku, z dosyć otwartej osoby, zamieniłam się w jakąś mega introwertyczkę, nie udaje mi się odbudować zaniedbanych relacji. To moja wina, wiem. Pewnie pierwsze co Wam przyjdzie do głowy, to abym poszła na terapię. Otóż jestem na terapii już prawie dwa lata, mimo tego rozpieprzyłam swój związek i w zasadzie znalazłam się w tym miejscu, w którym jestem teraz.... Ponadto byłam już na innych terpiach na przestrzeni dorosłego zycia... Dwóch innych po ok. rok czasu. Mój terapeuta chyba nie do końca ogarnia tematy, jest bardzo młody. Ja mam 33 lata i w tym momencie, nie widzę światełka. Choć zawsze miałam w sobie świało, naiwność, wiarę w lepsze jutro. Czuję się jak śmieć, prawdę mówiąc, choć wiem, że nim nie jestem. Nie jestem też typem samobójcy, nie mam tej odwagi w sobie. Aktualnie mam parę dni wolnego przed podjęciem nowej pracy, miałam gdzieś pojechać bo wykańczam się siedząc tu sama, ale na myśl o wyjeździe zaczyna mnie ogarniać panika. więc pewnie zawalę i to.. choć sił mi brak i spać po nocach nie mogę. Czuję się nie do końca dobrze, tak się żaląc.. zawsze lubiłam o sobie myśleć w kategoriach silnej kobiety, mimo wszystko. Ale prawda jest taka, że zaczynam bać się własnego cienia i czuję paraliż przed podjęciem jakiegolwiek kroku. Wszędzie czai się zagrożenie, ryzyko spieprzenia, bycia zranioną, poczucie zmęczenia i bezsensu tej walki z samą sobą. Próbowałam już jogi, medytacji, ceremonii szmańskich, ustawień Hellingerowskich, mantr, afirmacji, tańca.... Terapii. i NIC. tak źle jeszcze nie było. Być może należę do tych nieodwracalnie złamanych ludzi? Co zrobić, aby wykrzesać, mimo braku sił, braku sensu i wiary, jakiś czynnik, który pomoże mi powstać?
  23. WPROWADZENIE Można metaforycznie powiedzieć, że depresja oducza człowieka dostrzegania pozytywnych aspektów codzienności i jednocześnie szkoli w zwracaniu uwagi na aspekty negatywne. W efekcie człowiek alergicznie reaguje na kolejne dni jawiące mu się jak pasmo przykrości i źródło negatywnych doświadczeń. Aby pozbyć się tej „alergii” a zarazem ponownie zacząć cieszyć się tym, co przyjemne, przede wszystkim najpierw trzeba ponownie opanować sztukę dostrzegania dobrych, przyjemnych i satysfakcjonujących rzeczy, które się przytrafiają. W następnej kolejności warto zacząć samemu organizować codzienność tak, by aktywności owocowały pozytywnymi emocjami. Aby sobie w tym pomóc, warto wykonać poniższe dwa zadania. ZADANIE 1 W miarę możliwości proszę na najbliższy tydzień zaplanować przynajmniej kilka choćby drobnych przyjemnych aktywności tygodniowo. Na przykład: spacer po parku lub przynajmniej wyjście trochę się przewietrzyć, wizyta w zoo, wizyta w ogrodzie botanicznym, gra w tenisa bądź wizyta na basenie, planowanie urlopu ze szczegółami lub planowanie atrakcji na weekend, zwiedzanie nowych miejsc w okolicy, wycieczka krajoznawcza, długa kąpiel z pianką, sprzątanie przy głośnej muzyce, masaż, lektura dobrej książki, film w kinie lub online, wizyta w teatrze lub kabarecie, kontemplacja przyrody, dbanie o siebie, głęboka relaksacja (metoda 1, metoda 2), przebieżka po lesie, wyprawa rowerowa, gra w kręgle lub bilard, udanie się na karaoke ze znajomymi, wizyta u fryzjera, opalanie się, kurs tańca, wyjście do restauracji na rzadko spożywany lub ulubiony rodzaj posiłku, samodzielne lub wspólnie z partnerem przygotowanie fantazyjnego posiłku, zmysłowy wieczór z partnerem poprzedzony pójściem na randkę, spotkanie z przyjacielem, wizyta w muzeum, wizyta w galerii sztuki, drobny upominek z galerii handlowej, pójście na imprezę lub spotkanie towarzyskie, pójście na koncert, wizyta u kosmetyczki, spontaniczna przejażdżka samochodem, wyprawa fotograficzna, pisanie bloga przy smacznej kawie w domu lub w kawiarni, trening jogi, trening uważności, medytacja, słuchanie najulubieńszej muzyki np. zawczasu przygotowanej listy utworów, życzliwa rozmowa z kimś nieznajomym lub szczera rozmowa z przyjacielem, krewnym, beztroska drzemka, malowanie obrazu bądź antystresowa kolorowanka, kurs garncarski, udział w grze typu escape the room, udział w grach i zabawach organizowanych przez miejsca spotkań i ośrodki kultury, grillowanie na świeżym powietrzu, paintball, wolontariat, wizyta na siłowni, wycieczka nad jezioro, obejrzenie filmu motywacyjnego na YouTube, planowanie innych przyjemnych aktywności np. używając internetowych serwisów bądź specjalnych aplikacji na smartfon jak Pitu Pitu, inspeve, coigdzie.pl, Going., Briefly), udanie się na spotkanie tematyczne organizowane przez ludzi poprzez serwis meetup. Aktywności te mają być przyjemne dla Pana/Pani. To ma być czas dla Pana/Pani. Proszę w zdrowy sposób skupić się na sobie choć nie kosztem innych osób. Proszę unikać aktywności szkodliwych (odpadają więc doraźnie poprawiające humor wysokokaloryczne posiłki, bomby kaloryczne w postaci lodów i innych deserów, alkohol lub inne używki, nadwerężanie się, folgowanie niekorzystnym nawykom itd.). ZADANIE 2 Proszę zaplanować na najbliższy tydzień przynajmniej kilka takich aktywności, które dadzą satysfakcję, choć trochę przybliżą rozwiązanie ewentualnych bieżących problemów; tego typu doświadczenia prawdopodobnie zwiększą poczucie sprawczości, wpływu na własne życie. Mogą to być czynności związane np. ze sferą zawodową, edukacją albo jakieś obowiązki domowe. Proszę zanotować sobie to, co się Pani/Panu udało zrobić, i ocenić na ile było przyjemne bądź satysfakcjonujące w skali od 0 do 10.
  24. Wersja 1.0.0

    14 pobrań

    Darmowy poradnik na temat radzenia sobie z depresją. Broszura w formie pliku PDF.
  25. Zalety psychoterapii online, psychologa przez Skype

    Dlaczego psychoterapia przez Skype, online? Możliwość uczestnictwa w psychoterapii bez dalekich lub czasochłonnych dojazdów, poza standardowymi godzinami pracy, bez wychodzenia z domu kiedy przebywanie w nim jest konieczne (gdy np. dogląda się starszej osoby lub gdy np. samemu z powodu choroby ma się ograniczoną mobilność). Możliwość szybszego uzyskania pomocy – bez rezerwowania odległych terminów w czasie, który akurat najbardziej odpowiada wielu klientom. Mniejsze koszty uzyskania pomocy, ponieważ terapia online jest po prostu tańsza – wymaga mniejszego zaplecza lokalowego, odpadają koszty dojazdów. Jawi się jako bardziej komfortowa osobom, które na przykład są nieśmiałe, boją się lub wstydzą udać do stacjonarnego gabinetu psychoterapii, szczególnie cenią anonimowość i możliwość współpracy z terapeutą z dala od miejsca zamieszkania. Jest szczególnie skuteczna w przypadku osób, które potrzebują więcej czasu by zyskać pewien wgląd w siebie, dokonać refleksji na poruszane tematy, dokonać różnorakich przemyśleń i analizy swojego postępowania z uwzględnieniem tego, co terapeuta przekazuje czarno na białym w toku korespondencji e-mail bądź przez zamknięte forum, rozmowy w czasie rzeczywistym na czacie lub przez Skype. Umożliwia swobodny wybór terapeuty zwłaszcza osobom z mniejszych miejscowości, gdzie gabinetów jest niewiele. Co jest potrzebne? Komputer z dostępem do Internetu, darmowy program Skype do wideorozmów, prosta kamerka internetowa (wydatek rzędu 10-20 zł) i prosty mikrofon (wydatek rzędu 5-15 zł). Warto odnotować, że większość notebooków posiada wbudowaną kamerkę, natomiast część kamer internetowych ma z kolei wbudowany już mikrofon. Oznacza to, że już i tak niskie koszty można jeszcze bardziej ograniczyć. Czy psychoterapia online jest skuteczna? Istnieją twarde dowody potwierdzające skuteczność psychoterapii przez Internet. Należy stanowczo podkreślić, że psychoterapia przez Internet nie jest bynajmniej jakąś próbą przeniesienia standardowej terapii twarzą w twarz na płaszczyznę online, lecz jest to zupełnie odmienne podejście, odrębna metoda prowadzenia psychoterapii. Pomoc terapeutyczna online ma własną specyfikę – w niektórych przypadkach sprawdza się bardzo dobrze, w innych korzystniejszy może być kontakt bezpośredni, na żywo. Profesor Aza Baraka i współpracownicy przeanalizowali różne metody stosowane w psychoterapii przez Internet i stwierdzili, że różne metody leczenia problemów klinicznych (jak depresja, chorobliwy stres czy zaburzenia lękowe) są równie skuteczne zarówno stosowane stacjonarnie, w gabinecie oraz online, przez Internet. Obie grupy pacjentów były w zbliżonym stopniu zadowolone z przebiegu psychoterapii; dodatkowo klienci korzystający z psychoterapii przez Internet bardzo cenili sobie możliwość wracania do zapisów z sesji, do których często zaglądali już po terapii. Ułatwiało to unikanie nawrotów problemu. Inne badanie przeprowadził Lawrence J. Murphy oraz Paul Parnass. Nosiło ono nazwę „Satysfakcja klienta i porównanie wyników terapii on-line i twarzą w twarz”. Nie odnotowali różnić między wynikami uczestników terapii internetowej i stacjonarnej niezależnie od płci i wieku osób badanych. Skuteczność psychoterapii przez Internet (z wykorzystaniem programu Skype) potwierdziła także Martha Stark, psychiatra i doświadczony psychoterapeuta praktykujący w USA, wykładowca na Harvardzkich Uniwersytecie Medycznym, należąca do Bostońskiego Instytutu Psychoanalitycznego. Więcej informacji o skuteczności psychoterapii można znaleźć w tym miejscu. Co jest dla klienta korzystne w psychoterapii online: Możliwość terapii w dowolnym momencie i miejscu (wystarczy dostęp do Internetu, komputer z kamerką internetową, mikrofon i chwilę wygospodarowanego czasu dla siebie). Dostęp do narzędzi online (kwestionariuszy ćwiczeń, formularzy usprawniających wykonywanie prac osobistych, platformy do kontaktu z terapeutą, który normalnie byłby dostępny dopiero podczas sesji). Pełen zapis psychoterapii (wypełnione prace pisemne oraz pisemne raporty z sesji wykonywane przez terapeutę), co jest dogodne w tym sensie, że w dowolnej chwili można wrócić do poruszonych wątków, odnieść się do czegoś lub drążyć dany temat, do czego dojrzało się dopiero po jakimś czasie. Stała kontrola przebiegu i postępów psychoterapii dzięki badającym to narzędziom online, ankietom, co wydatnie usprawnia i czyni bardziej efektywną współpracę (bo pacjent udziela terapeucie informacji zwrotnej na temat określonych oddziaływań a także sam dostaje konkretną, praktyczną informację od terapeuty, do czego sam mógłby bardziej się przykładać lub w co intensywniej angażować, aby proces przebiegał wydajniej). Umożliwia pacjentowi swobodny wybór indywidualnego tempa pracy nad sobą z uwzględnieniem okoliczności życia codziennego i obowiązków zawodowych. Pozwala na zgłębianie tych elementów, które wydają się najbardziej użyteczne i dające najlepsze rezultaty w danym czasie. Pozwala na zintensyfikowanie pracy z materiałem, który pacjent uważa za najbardziej „gorący” na danym etapie psychoterapii, ewentualnie rozciągnięcie w czasie pracy z treściami, które wymagają bardziej wytężonego namysłu. Jest mocno angażująca pacjenta, ponieważ ma on dostęp do narzędzi online całą dobę i może do nich zasiadać tak często, jak tego potrzebuje, kiedy tylko zechce. Codzienny kontakt z psychoterapeutą w trakcie psychoterapii dzięki zamkniętemu forum dyskusyjnemu daje dodatkowe wsparcie i polepsza relację, dobrze wpływa na współpracę. Psychoterapia online ma pod pewnymi względami jeszcze bardziej niż standardowo charakter współpracy – kooperacji polegającej na kształtowaniu unikatowego, indywidualnego przebiegu procesu, by jego tempo, rytm, intensywność były adekwatne do bieżących możliwości i potrzeb pacjenta. Elementy związane z ćwiczeniami pisemnymi i kwestionariuszowymi dają czas na refleksję respondenta na temat postawionego pytania i czas na sformułowanie przemyślanej odpowiedzi. Akt pisania odpowiedzi mobilizuje także do uporządkowania pewnych pojęć, niejako zmusza od ponownej analizy, osądu, zapewniając, że myśli są dokładnie opracowywane. Z perspektywy terapeuty bardzo użyteczna bywa natomiast możliwość analizy wypowiedzi pacjenta na spokojnie, bez żadnego pośpiechu, oraz możliwość skierowania optymalnego komunikatu. Co więcej, w psychoterapii online główny terapeuta jest wspierany przez wspólnika, koterapeutę lub wręcz grupę terapeutów. Chociaż interakcja przebiega między pacjentem a jednym terapeutą, za tym ostatnim stoi w istocie cały zespół.

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×