Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne wyzwania i problemy psychologiczne
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Kategorie

  • Pliki od psychologa online

Kalendarze

  • Community Calendar

Kategorie

  • Artykuły

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Znaleziono 39 wyników

  1. 1. Jestem studentką, 21 lat 2. Problem pojawił się niecały tydzień temu 3. Mieszkam w akademiku, pierwszy rok studiów. Przez ostatnie 6 dni 3 razy słyszałam jak inni studenci uprawiają seks. Jestem kompletnie rozwalona. Wywołuje to u mnie furię i absolutne obrzydzenie. Fizycznie jestem podniecona, a psychicznie szlag mnie trafia i nie daję sobie z tym rady bo ten typ "podniety" wydaje mi się absolutnie obrzydliwy. Nie przeszkadzałyby mi odgłosy typu rytmiczne stukanie itd itp, ale jęki kompletnie wyprowadzają mnie z równowagi. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować przez kolejny dzień albo dwa. Rzygać mi się chcę, bo seks to coś między tymi dwiema konkretnymi osobami, a przez słuchanie tych odgłosów mam wrażenie jakbym była włączona do tej sytuacji, w której absolutnie nie chcę brać udziału. Nie obchodzi mnie co ludzie robią w swoich pokojach, po prostu nie chcę i nie mogę tego słuchać - dopóki są cicho w ogóle mnie to nie rusza. Według mnie jest to też przejaw totalnego braku szacunku dla innych mieszkańców. Ogólnie rzecz biorąc, w "normalnych" warunkach nie mam żadnych problemów z masturbacją/fantazjami itp. Nie jestem aseksualna i odczuwam emocje typu pożądanie. Potrafię cieszyć się i korzystać z własnej seksualności. Ale muszę dodać, że jestem dziewicą, nigdy się jeszcze nawet nie całowałam. Z własnymi jękami też nie mam problemów (chociaż oczywiście jestem ostrożna, bo to w końcu akademik i nie każdy musi chcieć tego słuchać). Nie mam też żadnej traumy z przeszłości typu gwałt, molestowanie. Nie mam problemu z przeglądaniem zdjęć czy rysunków o tematyce seksualnej, czytaniem tekstów pornograficznych. Więc o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego reaguję tak gwałtownie? Równocześnie, przy takim zajściu, zbiera się we mnie napięcie seksualne o którym już wcześniej wspomniałam, a które zazwyczaj rozładowuję masturbacją, ale przy takiej "motywacji" po wszystkim czuję się jeszcze obrzydliwiej, nie sprawia mi to przyjemności i jest to raczej przykry obowiązek który wykonuję żeby lepiej lub gorzej postawić się do pionu i zacząć robić cokolwiek. Cała ta sytuacja jest dla mnie obrzydliwa i poniżająca i powoli zaczynam żałować że w ogóle istnieje coś takiego jak seksualność. Przez to wszystko mam spadek nastroju, izoluję się od ludzi, nienawidzę ich i wszystko mnie irytuje, nie mam apetytu. Nawet jak już udało mi się “wrócić na prostą”, to po paru sekundach kolejnego “seansu” wczoraj wieczorem wszystko zaczęło się od początku, tylko trzy razy bardziej. Gdyby między tymi incydentami były większe odstępy w czasie mogłabym sobie z tym poradzić sama, ale takie nakłady obrzydzenia w tak krótkim czasie po prostu mnie przerastają. 4. Od dzisiaj postanowiłam że cały czas będąc w swoim pokoju będę nosić zatyczki do uszu albo słuchawki. Na chwilę obecną nie mam innego wyjścia, przeprowadzka do innego pokoju raczej niewiele zmieni (studenci na całym kampusie są przecież tacy sami). Przy pierwszym przypadku zapukałam do pokoju obok i poprosiłam o cichsze zachowanie, ale mimo że nastała cisza to nie miało to znaczenia - stało się, słyszałam, z jakąkolwiek koncentracją na następny dzień mogłam się pożegnać nie wspominając już o nerwach i obrzydzeniu. Wystarczy jeden taki dźwięk i już jestem nie do życia, stąd pomysł o zatyczkach i słuchawkach przez cały czas, prewencja całkowita. Byłam z tym problemem u psychologa. Nadal nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam jego przesłanki, ale radził spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, i chyba jednak spuścić napięcie przez masturbację. Tylko jaki to ma sens jeśli czuję się przez to jeszcze gorzej i jeszcze obrzydliwiej? Szczerze mówiąc wolałabym nie zwracać się z moim problemem do żadnego psychologa i poradzić sobie z tym sama, dojrzeć we własnym tempie. To są moje najintymniejsze sprawy i nie chcę żeby ktoś się w tym grzebał, nawet psycholog. Prawda jest taka, że chyba boję się jakiejś prawdy która jest głęboko we mnie skryta. Mówienie o tym jest szalenie problematyczne, wolałabym więc nie marnować moich sił na wizytę, ponieważ studiuję za granicą i oni tutaj nie rozumieją polskiej mentalności. Zresztą, nawet na wizycie w Polsce czułabym się bardzo niezręcznie i nie wiem czy byłabym w stanie przejść przez coś takiego, nawet mimo moich wcześniejszych doświadczeń z psychoterapią (przeszłam epizod depresyjny, korzystałam z psychoterapii poznawczo-behawioralnej). Wolałabym tego wszystkiego nie werbalizować, przynajmniej narazie dopóki jakoś się z tym nie oswoję w minimalnym chociaż stopniu. Mam wrażenie że znalezienie partnera pomogłoby mi się z tym uporać, jednak po pierwsze, jest to nierealistyczne, a po drugie, nie chcę robić niczego na siłę i potem żałować i cierpieć jeszcze bardziej. 5. Co ja mam zrobić w tej sytuacji? Jestem kompletnie nie do życia, a dźwięki będą się zapewne powtarzać notorycznie. W swoim pokoju nie czuję się już bezpiecznie, a to jest przecież mój dom na chwilę obecną. Nie mogę czuć się zagrożona w takim miejscu, bo prędzej czy później mogą być tego poważne konsekwencje. I najważniejsze: co się właściwie dzieje? Dlaczego tak mocno na to reaguję? Czy to może być jakaś forma krypto-zazdrości? Dlaczego w ogóle muszę przez to przechodzić? Strasznie mnie wkurza że tak ekstremalna dla mnie sytuacja jest mi rzucona pod nogi, na siłę, kompletnie wbrew mojej woli i mam tylko dwie możliwości: albo szybko dojrzeję w sferze seksualnej (co może się stać trochę na siłę) albo nadal będę cierpieć...
  2. Witam. Wydaje mi się, że mam poważne problemy, życie zawaliło się do góry nogami. Otóż obecnie mam 30 lat, problemy są od około 5 lat, kiedy straciłem stałą pracę, nie mogąc się z tym pogodzić, popadłem w depresję i przez kilka miesięcy siedziałem w domu, chęć zmiany musiała we mnie nastąpić, zaczelem szukac pracy w moim zawodzie, nieudane próby, na rozmowach kwalifikacyjnych nie przyjeli , zalamalem sie, wtedy jeszcze czulem wlasna wartosc, dobrze sie czulem w eleganckim ubraniu, po około 6 miesiącach zauważyłem że sąsiad, który mieszka obok mnie (nie od urodzenia tylko wprowadzili się tam jakiś czas temu) zrobił firmę spedycyjną na dachu u siebie i wielki podest dla ludzi ktorzy wychodza na papierosy i patrzą się wprost na moje okna , balkon czy podwórko, widoczne jest z każdej strony mojego domu, czułem się podglądywany przez nich , straciłem poczucie bezpieczenstwa, poniewaz straciłem pracę a takie coś mi się jeszcze przytrafilo, doszedłem do wniosku , że mam pecha, zaczeli mnie wytrącac z rownowagi, wstyd mi było przed nimi, czułem poczucie winy, lęku , wielki stres, strach, niepokoju, wytrącanie z równowagi psychiczne, straszny wstyd mi zaczał byc przed nimi, z drugiej strony muszę ich olewać i tak z tym życ, sytuacja jest nienormalna dla mnie, ja potrzebuje miec spokoj wewnątrz głowy a nie chaos ktory się zrobił w około. NIE potrafię się z tym pogodzić , że mam tak przykre widoki za oknmi gdy się budzę rano, uwłacza i przytłacza mnie ta sytuacja, przez dłuższy okres czasu byłem w domu i czułem się podglądywanym przez nich, gdy np. wychodzili na papierosy, bardzo głupio to wyglądało, bo straciłem poczucie prywatnosci we wlasnym domu, sytuacja mnie przerosła i weszli mi po prostu na głowę, w chwili obecnej siedzę, po drugiej stronie domu, bo zasłoniłem się przed nimi żaluzajmi i wielką płachtą ogrodową na balkonie założyłem, cenie sobie prywatność, wydaje mi sie złe emocje i negtywne nastwaienie do nich codzienne wzbudza we mnie złe nastwienie do świata i myślę, że poki się nie wyprowadzę stad bo bede do konca zycia życ w dołku i załamywał się, po około 8 miesiącach zacząłem szukać pracy, znalazłem ją , pracowałem przez 3 miesiące ciężko fizycznie, następnie nie została mi przedłużona praca po okresie próbnym, więc znowu byłem w domu, po kilku miesiącach wyjechałem sam za granice i tam po około miesiącu zaczęły się poważne problemy, zaczelo mi sie wydawac ze w pokoju w ktorym mieszkalem sam, ludzie ktorzy rozmawiali za scianami w kuchni miedzy sobą, mówią cos o mnie, krytykują mnie, moje zachowanie itd. tego tez dnia w nocy dostalem chyba jakiejs psychozy, nie wiem co to bylo, ale mialem wrazenie ze szczury chodzą po suficie, nastepnego dnia zadzwonilem do pracodawcy informując go , ze chce wrocic do domu rezygnujac z pracy, na drugi dzien wrocilem do domu, zrobilem to w celu takim by nie zwariowac, chcialem dbac o psychikę, rodzina zawiozła mnie do psychiatry, zgodzilem się, tam odpowiedzialem swoje problemy, jakich zaznałem, po okolo 6 miesiecy od chwili gdy stracilem prace 5 lat temu, mialem wrazenie gdy rano sie obudzilem ze stalem sie kims innym, takim niewyraznym czlowiekiem, niepewnym tego co robię, takim byle jakim, w oczach zauwazylem wielką niewyraźność, kiedyś byłem bardziej wyraznym czlowiekiem , tak mi wydawało i od tamtej pory do dzis tak zyje, z takim dzwinym poczuciem JA, jakbym stracił EGO, osobowosc, otóż po tym czasie wydaje mi sie ze stracilem calkowicie pewnosc siebie, utrata wlasnej wartosci, w eleganckim ubraniu zaczełem sie fatalnie czuc np, dzinsy i koszula czy sweter, zaczelem tego unikac, bo sprawiac mi to zaczelo problemy psychiczne cierpienie w takim ubraniu, po rozebraniu się z tego ubrania, potrzebuje kilkanascie godzin abym doszedl do pelnej sprawnosci psychicznej, rownowagi mentalnej, poniweaz to ubranie miesza mi glowie, czuje sie nieadekwatny i zmieszany calkowicie myslami i wtedy czuje sie jak flaki z olejem , nie nadaje sie kompletnie do niczego, dodam ze w dresie czuje sie w miare normalnie, swobodnie, tak mogę funkcjonowac, no wiec zycie me zawalilo się jak piszę, poniewaz glowne problemy polegają na tym, ze nie moge sie ubrac elegancko, poniewaz mam fatalne samopoczucie, rujnuje to moje zycie calkowicie na kazdej sferze zycia, czyli miedzyludzkie poznania, dobra praca gdzie wymaga tego ubranie np biurowa, unikanie nawet Kosciola juz , bo w dresie wstyd, tak samo cokolwiek czego wymaga ubranie np. Wesele, wyjscie do restauracji czy dyskotekę czy chociazby do miasta, wszedzie musze w dresach bo problemy mnie do tego zmuszają, muszę unikac wszystkich tych sfer. Problemy MAM tego typu ,że gdy jestem wśród ludzi, mam wrażenie , że cos o mnie złego mówią, krytykują mnie, ośmieszają, obgadują za plecami, nie zawsze, lecz gdy takie cos sie pojawi, chociaz jedno lub dwa słowa o mnie cos uslyszę, jestem wtedy rozbity emocjonalnie psychicznie, wtedy robota się trzyma kupy i wszystko co robię traci kompletny sens. Np gdy ludzie pracują za scianami lub gdzies obok i rozmawiaja miedzy soba , ja jestem wyczulony na nich i sie wsluchuje czy cos nie mowia zlego na moj temat, jestem taki jakby rozkojarzony, nie moge sie skupic np. gdy cos robie na komputerze ale wsrod ludzi rozmawiajacych obok, zawsze bylem raczej osoba zamknieta w sobie, ale wychodzielm na dyskoteki do ludzie itd. ale teraz calkowice jakby sie zamknąłem i zablokowalem, bo problemy to sprawiły. Podjelem jakis czas temu prace za biurkiem, gdzie z boku pracowali ludzie, mialem wrazenie ze cos mowia zlego na moj temat, zwolnilem sie i tak wyglada me zycie obecnie, nie ma wiekszego sensu. Obecnie me serce bije szybko z powodu strachu, stresu i napięcia wewnętrznego. Obecnie funkcjonuje tylko w dresach, szukam prac gdzie mozna pracowac w dresach, unikam firm gdzie sie pracuje za biurkiem, bo problemy mi na to nie pozwalają. Chce obecnie isc na kurs szkolenia w pewnym zawodzie, jestem po badaniach, ale chyba zrezygnuje z tego wzgledu , ze mam obawy, ze ludzie ktorzy tam będą lub gdzies obok za scianami, beda mi przeszkadzac w skupieniu, bo oni mnie wlasnie dekoncentrują i wybijają z rownowagi psychicznej.
  3. W środku matni

    Witam. Mam 23 lata i jestem kawalerem. Trudności emocjonalne w wieku 18 lat spowodowały, że zgłosiłem się wtedy do szpitala psychiatrycznego i tak zaczęła się niefortunna przygoda z psychiatrami. W Izbie Przyjęć zbombardowano mnie dziwnymi pytaniami, takimi jak "Czy mam uczucie, jakbym patrzył na świat przez szybę"?. Miałem wówczas rzeczywiście stany umysłu, które mnie zastanawiały, ale odpowiedziałem twierdząco na powyższe pytanie dlatego, że błędnie wydawało mi się, iż lekarka ma na myśli te właśnie stany. Po raz pierwszy zdiagnozowano mnie wtedy jako osobowość schizotypową. W tamtym czasie nie uczęszczałem już do szkoły i jakiś już czas byłem odcięty od wcześniejszego towarzystwa. Po drugiej wizycie w innym szpitalu otrzymałem diagnozę... schizofrenii paranoidalnej, bo zgłaszałem takie objawy, jak lęki poza domem i lęk związany z poczuciem, że ludzie wiedzą, co dzieje się w moim umyśle, jednak to ostatnie było na tle lękowym, nie urojeniowym. Ponieważ czułem się wyobcowany, nie chciałem pójść do pracy i postanowiłem wykorzystać diagnozę w celu uzyskania renty socjalnej, co mi się udało. Od tamtego czasu przesiaduję w domu. Z renty zrezygnowałem i nawet przez pół roku chodziłem do pracy, ale zdaje się, że wskutek nadużywania acodinu nie mogłem poradzić sobie z problemami, które miałem w tej pracy. Od września biorę neuroleptyk i andydepresanty i ostatni razem brałem acodin w listopadzie. Zanim zacząłem brać te leki systematycznie, wcześniej brałem inne leki o podobnym działaniu, ale przestawałem po miesiącu, po dwóch. Byłem także jeszcze dwa razy w szpitalu psychiatrycznym z powodu gwałtownych zaburzeń nastroju, niekiedy miałem stany, które były straszne, nie do zniesienia. Po raz trzeci i czwarty lekarze stanowczo orzekli, że nie mam schizofrenii, stwierdzili zaś i już pozostali przy diagnozie osobowości schizoidalnej. Jednak lekarz w moim mieście, do którego teraz chodzę, nie ma tych ostatnich dokumentów i sugeruje się diagnozą drugą, tzn. twierdzi, że mam schizofrenię i stąd pochodzi mój problem. A ten problem polega na tym, że mam poczucie wegetacji, że moje życie jest wegetacją, bo nic nie robię, poza siedzeniem cały dzień na kanapie i oglądaniu na youtubie, jak ludzie komentują własną grę, grając w różne gry. Poprzednio bardzo wstydziłem się tego, ale dwa lata temu, gdy oglądałem właśnie coś takiego, miałem niezwykle przyjemne doznanie - napięcie psychiczne związane ze wstydem uszło ze mnie i miałem wrażenie głębokiej ulgi. Od tamtej pory robię tylko to, często wyobrażając sobie, że w tym momencie inni ludzie mnie obserwują i potępiają - i wtedy wstyd wraca, choć nie jest już tak silny. Przepraszam za całą tę wiadomość, z której nie wynika jasno, o co mi chodzi, ale też ja nie wiem, co jest moim problemem - czuję tylko, że jestem bardzo nieszczęśliwym człowiekiem.
  4. Witam, Jestem kobietą (l. 28) wychowywaną przez kobiety, okropnie samotną wewnętrznie po śmierci Mamy (już mija piąty rok). Nie radzę sobie w związkach. Mam bardzo niskie poczucie wartości i każdy kto to odkryje manipuluje mną jak chce. Jestem zbyt naiwna. Moje związki zawsze kończyły się zmianą partnera, kiedy czułam że jest źle informowałam co dla mnie w związku jest najważniejsze i czego oczekuję, niestety ciągle się łudziłam, że to otrzymam, czekałam.. do czasu kiedy w tle związku pojawił się ktoś kto wyraził zainteresowanie moją osobą, dał mi wszystko czego oczekiwałam... Niestety sytuacja się powtórzyła. Obietnice na początku, zaangażowanie a potem rozczarowanie. Poświęcałam wiele od siebie, często rezygnowałam ze swoich zasad w poczet "związku". Zawsze się dostosowywałam do kogoś, jego zainteresowań itp. rezygnowałam ze swoich zasad... Jestem w związku bez przyszłości. On ma swoje tajemnice, swoje życie, swoje warunki. Chociaż od samego początku było między nami wiele nieporozumień kłamstw i złudzeń, ja także nie byłam lojalna i akceptowałam sytuacje, których myśląc wg moich zasad nigdy bym nie zaakceptowała u partnera. Dlaczego? A to dlatego, że łudziłam się, że jest tym człowiekiem który będzie w końcu tym jedynym. Szybko straciłam poczcie bezpieczeństwa. Przez ingerencje mojego byłego partnera, z którym miałam kontakt moje życie przerodziło się w piekło. Były partner robi wszystko żebym nie była szczęśliwa. Doszło nawet do spotkania między moim obecnym partnerem. Zostałam ofiarą ich spisku. U nas był gorszy moment wiele nieporozumień,postanowiłam to skończyć (ale chyba nie dałam jasno do zrozumienia, przynajmniej on tak twierdzi) spotkałam się z pewnym facetem. Nic zobowiązującego. Po wszystkim okazało się, że facet był podstawiony przez mojego byłego (niedoszłego męża). Została mi przypisana zdrada mimo, że informowałam wg mnie jasno, że związek skończony. Zrobili oboje wszystko żeby pokazać mnie z jak najgorszej strony. Mimo wszystko partner, z którym wtedy nie chciałam już nic tworzyć błagał mnie o drugą szansę. Dałam mu ją, mimo że obiecałam sobie że wole być sama.. Teraz nasze życie jest uciążliwe dla obojga ale nikt się nie wycofuje. Życie seksualnie przestało istnieć. Ja nie potrafię się zmuszać a on wymaga seksu najlepiej 3 razy dziennie. Traktuje mnie jak "poniewieradło", twierdzi, że po tym co zrobiłam to na takie zachowanie zasługuję. Za każdym razem jak chcę odejść informuje mnie, że będę tego żałowała. I ja w to wierzę. Kontruje mnie na każdym kroku, ma wgląd do wszystkiego, każdego mojego kontaktu z kimkolwiek i ciągle zarzuca mi zdrady. Informuję go, ze nie chce aby mnie tak traktował, że nie wytrzymam tak, w odpowiedzi dostaję informację, że przecież do niczego się nie nadaję. Kiedy próbuję rozmawiać z nim pytam dlaczego mnie tak traktuje, odpowiada, że wszystko jest i lepiej nic nie mówić, bo do mnie nic nie dociera. W ogóle ze mną nie rozmawia. Usłyszałam ostatnio, że chce mieć dziecko. Dostałam propozycję bycia jego matką a jeśli nie to znajdzie sobie inną matkę bez problemu. Moje poczucie wartości spada, czuje się już kompletnie samotna. Nie mam rodziny, nie mam przyjaciół, z nikim nie mogę się skontaktować. Nie rozumiem w takim razie po co on ze mną jest skoro sam informuje mnie, że nie jest szczęśliwy ale bardzo mnie kocha? Jak mam to rozumieć? Dlaczego skoro może mieć tyle kobiet ciągle jest ze mną, mimo tego że nie ma tygodnia bez kłótni, płaczu, awantur... Jak mam ratować siebie skoro wiem, że nie mam szans już na spokojne życie.. Moje próby odejścia zawsze kończyły się groźbami i wywołaniem poczucia strachu.. Zmieniłam się z wesołej energicznej dziewczyny w 28 letnią przerażoną, bez chęci życia osobę.
  5. Lęk

    Witam. Mam na imię Piotr, mam 22 lata,jestem osobą samotną uczącą się zaocznie. Od dzieciństwa mam problem z nadmiernym lękiem. Zawsze gdy w moim życiu pojawia się moment podjęcia ważnej decyzji(jak znalezienie praktyk do szkoły, wypełnienie PIT,wizyta w urzędzie itp) w głowie pojawiają mi się irracjonalne obrazy możliwych "katastrof" jakie mogą nastąpić. Na początku próbowałem sam się z tym uporać. Czytałem książki np: "Potęga pewności siebie" autorstwa Briana Tracy, analizowałem źródło problemu szukając rozwiązań oraz przewidywałem możliwe zdarzenia i obierałem postępowanie do nich by być przygotowanym na każdą ewentualność, pomaga to doraźnie. Czy to jest neurotyzm? Jeśli nie to co to właściwie jest i jak mam sobie z tym poradzić?. Pozdrawiam.
  6. Witam mam 21 lat, poznałem dziewczynę w wieku 20 lat. Poznałem ją przez przyjaciółkę. Obecnie poznaliśmy się na portalu piszemy, że sobą już miesiąc. Wyszedłem z propozycją do tej dziewczyny o imieniu Agata o spotkanie. Zaczęła się śmiać. I zadawać pytania po co na co? Itd. Nie chciałem nalegam, i ją zniechęcić... Napisałem do swojej przyjaciółki, iż pisze z Agatą i czy ona czegoś nie wie, a pro po mnie od niej. Dowiedziałem się, że Agata chce się spotkać ze mną tylko boi się jak ją odbiorę, i czy będzie nam się tak samo rozmawiało jak się pisze... Proszę o pomoc. Gdy ostatnio spytałem o spotkanie napisała, wróciliśmy do wyjścia z pytaniami. Po co? Na co? Po co to psuć? Skąd wiem że tak samo nam będzie się rozmawiało o tak dalej.
  7. Witam . Jestem osoba pracujaca w wieku 25 lat . Od kad rozeszlam sie z moim chlopakiem nie potrafie sobie z tym poradzic bol nasilil sie gdy on zareczyl sie z inna i maja dziecko . Od roztania minelo 2 lata nie potrafie sobie poradzic placze czesto placze , kazdego przyszlego partnera porownuje z bylym i zawsze brkuje mi jego cech w terazniejszym . Nie chce m isie nic trace checi do zycia . Pamietam 4 lata temu jak poznalam Pana M pracowalismy razem w Holandii na poczatku denerwowaly mnie jego natretne spojrzenia i zaczepki pozniej zostalismy para liczylismy wspolnie gwiazdy na niebie nie chcialam sie podac temu uczuciu gdyz moj brat ostrzegal mnie ze ten chlopak mnie skrzywdzi lecz uleglam . wbrew wszystkim zostalismy para w 2014 roku . Pierwszy nas sex byl po 2 miesiacah zwiazku wyjechalismy wowczs po powrocie z holandii do zakopanego wtedy pierwszy raz sie kochalismy , bylo cudownie . Z kazdym dniem kochalam go coraz bardziej , zabieral mnie na wycieczki ,kupowal upominki . Gdy plakalam przytulal mnie mocno imowilze jeo boli gdy placze , kiedy sie balambyl przy mnie . Wybralismy sie raz po prezent dl mojej mamy ta zrobil mi niespodzianke kupi 21 roz tyle ile mialam lat to bylo piekne . Jezdzil ze mna po lekarzach gdyz od zawsze mam problemy ze zdrowiem wowczas ortopedia. Po pewnym czasie zaczelismy sie starac o dziecka bez rezultatu teraz juz wiem co bylo przyczyna jestem chora na chorobe ktora sprawia ze zawsze moge byc bezplodna . Kilka razy prosil mnie o reke lecz odmawialam . Z biegiem czasu to co piekne zaczelo niknac , zaczal mnie popychac , obrazac , ponizac az doszlo do sytuacji ze mnie uderzyl poniewaz zabronilam mu pali marihuane na kuzynki weselu . przepraszal plakal ... Dalam mu szanse . Na rocznice pojechalismy do Pragi , swinoujscie poczulam ze dalej go kocham jestem szczesliwa potrafil mnie zaskoczyc zawsze pozytywnie . Nie trwalo to dlugo wrocil brak szacunku brak okazywania uczuc w koncu nie wytrzymalam wykrzyczalam ze mam dosc ze mnie niszczy wmawiajac ze nikt mnie nie lubi nie koha jestem glupia brzydka i nigdy nie znajde lepszego od niego . Po 2 miesiacach p oroztaniu znalazl kobite teraz juz narzeczona z dzieckiem. Pisal z nia gdy jeszcze byl ze mna , zabolalo mnie z eprzestal sie o mnie starac mowil ze mnie kocha lecz nie sznuje . Czekalam na to az wroci az zawalczy o mnie lecz to sie nie wydarzylo zwiazal sie z inna . Prosze o pomoc gdyz nie potrafie sobie z tym poradzic mija 2 lata a ja nadal cierpie
  8. Jestem uczennicą technikum w wieku 18 lat. Od prawie 3 lat jestem w poważnym związku. Niestety pojawia się pewien czynnik który zaburza spokój w naszym życiu a mianowicie - nerwy. Nie mieszkamy razem. Dzieli nas prawie 100 kilometrów. Widujemy się w weekendy i to nie każdy. Przez różne sytuacje nie mamy do siebie w pełni zaufania. Nasilone nerwy sprawiają, że codziennie pojawiają się kłótnie dosłownie o głupoty. Ten problem tkwi we mnie, bo ja jestem bardzo nerwowa i porywcza. Chcę aby wszystko było po mojemu, czasami nie patrząc na zdanie partnera. Mam z tym problem. Chcę bardzo to ograniczyć. On rozumie moją wadę. Walczę z tym bardzo długo, czasami naprawdę sobie z tym nie radzę. Pojawiają się sytuacje, że wyzywam kogoś, przez chwilę go nienawidzę a za moment płaczę, wiję się z płaczu i zaczynam przepraszać. To jest dla mnie bardzo uciążliwe bo nie zawsze umiem nad tym zapanować. Jak mam sobie z tym poradzić, czy są jakieś sposoby przynajmniej które ograniczą to, jak mogę się zmotywować do zmiany swojego punktu widzenia, że nikt nie jest przeciwko mnie? Chcę to zmienić bo mój partner najbardziej na tym cierpi, kocham go i nie chce go przez to stracić. Proszę o poradę bo nie radzę sobie z tym. Pozdrawiam.
  9. Sex kamerki

    Dzień dobry, Jestem 22 letnią studentką. Mam chłopaka od roku. Nasz związek nie należy do łatwych ale bardzo się kochamy i z biegiem czasu docieramy się coraz bardziej. W sprawach łóżkowych układa się bardzo dobrze. Niestety parę razy przyłapałam Go na korzystaniu ze stron typu sex kamerki. Płaci kobietom pieniądze za prywatną transmisję. Za każdym razem, gdy ujawniła się prawda, przepraszał i obiecywał, że nigdy więcej tego nie zrobi. Rozmawiałam z nim, dopytywałam dlaczego tak postępuje, wyjaśniał, że to tylko jego pokusa i głupota, nie czerpie z tego żadnej satysfakcji. Mimo wielu rozmów, tłumaczeń, że dla mnie to ogromna przykrość i nie będę nigdy tego tolerować bo dla mnie jest to pewna forma zdrady, on co pewien czas robi to samo. Często wtedy kiedy nie ma mnie w domu lub wyjechałam. Sam uważa to za świństwo, rozumie swój błąd, ale najwidoczniej na marne. Nie wiem kompletnie jak ma do niego dotrzeć, jak mam to odebrać, gdy już kolejny raz przyłapałam Go na gorącym uczynku on postępuje dalej tak samo. Boję się, że to znak, iż brakuje mu innych kobiet, innych doznań bo akurat w naszej relacji nie można narzekać na brak zbliżeń czy niedopasowania seksualnego. Zresztą on nigdy nie skarżył się, że czegoś mu brakuje albo chce spełnić jakieś pragnienia a ja mu tego nie daje. Wiele razy się pytałam i upewniałam się czy to we mnie jest coś nie tak. Zawsze zapewniał ze jest wszystko w porządku. Nie wiem co mam robić, jak z nim już rozmawiać. Czy mogę w ogóle oczekiwać, że już nigdy tego nie zrobi? Mam się z nim rozstać jak prośby i rozmowy nie dają żadnego skutku? Z góry dziękuję za poradę. Pozdrawiam. F.
  10. Mam 38 lat. Jestem (póki co) szczęśliwą żoną i mamą. Mając już 2 wspaniałych synków w wieku 5 i prawie 2 lat, tuż przed powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim w maju ubiegłego roku, zaszłam w kolejną, tym razem kompletnie nieplanowaną, przynajmniej w tamtym momencie, ciążę. Był to dla mnie szok, pierwszy szok, choć doskonale przecież wiem skąd się biorą dzieci... Miałam już wszystko poukładane. Młodszy synek miał zostać pod opieką babci, mojej mamy, starszy syn chodził do przedszkola. Powrót do pracy na nowe, ciekawe stanowisko, w niepełnym wymiarze, aby spędzać jednak więcej czasu z dziećmi i odciążyć babcię. Nowy rodzinny, tylko 5-cio os. samochód, pięknie urządzony pokój dla chłopców i odzyskanie naszej sypialni... I wtedy widzę 2 kreski na teście ciążowym... cóż, myślę sobie, to przecież nie koniec świata, mając głęboką nadzieję na wymarzoną córeczkę... Okazało się jednak, że córeczki nie będzie, będą, są 2 chłopcy, bliźniaki... To był kolejny szok, z którego nie mogę otrząsnąć się do dnia dzisiejszego, choć chłopcy mają już 2 miesiące. Cała ciąża była jednym wielkim stresem. Groził mi poród przedwczesny, od połowy ciązy nakaz ciągłego leżenia, czułam się jak więzień we własnym domu, ale wizja chorego dzieciątka tzn. dzieci przerażała mnie więc stosowałam się do zaleceń lekarza. Był też tydzień w szpitalu. Ogólnie ciągły strach przed wcześniactwem dzieci i konsekwencjami zdrowotnymi dla nich. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Mimo iż dzieci urodziły się w 34 tyg. ciązy i musiały spędzić 2 tygodnie w szpitalu, rozwijają się prawidłowo. Są zdrowe. Najważniejsze zeby były zdrowe - słyszałam to zdanie i sama powtarzałam je sobie bez końca... Nieważne że to znowu chłopcy, że jest ich dwoch, a w sumie czterech, ważne że są zdrowi... Problem jednak tkwił i tkwi do tej pory w tym, ze ja nie potrafię cieszyć się ich istnieniem tak jak to było w przypadku poprzednich dzieci.... Widzac matki z podwójnymi wózkami, zawsze powtarzalam sobie w myslach "jak ja im wspolczuje; oby mnie to nigdy nie spotkalo" ale spotkalo. Od poczatku bylam nastawiona wrogo do tej sytuacji, wiedzac ile trzeba wysilku w wychowywaniu takich dwoch maluchow na raz... od poczatku ciazy slyszalam, ze taka ciaza traktowana jest jako patologia, a to slowo nie kojarzy sie dobrze... mialam nadzieje, ze jak tylko zobacze te dwie boga ducha winne istotki, moje nastawienie diametralnie sie zmieni... Przeciez nie moge ich winic za swoj brak odpowiedzialnosci.. Nie zmienił się... Winie natomiast siebie, meza i mam pretensje niewiadomo do kogo, o to ze to dwojaczki, bo z jednym mam wrazenie, byloby latwiej zaakceptowac cala ta sytuacje... Obawiam sie ze moje negatywne odczucia odbija sie bardzo zle na moich relacjach z mezem. On jest bardzo cierpliwy z stosunku do moich fochow, czarnowidztwa i braku humoru. Jednak kazdy ma swoje granice... Ja juz jestem na skraju... wszystko mnie denerwuje: placzace dzieci, brak snu, brak czasu na cokolwiek poza opieka nad dziecmi... Boje sie ze nie bede w stanie pokochac tych dzieci taka sama miloscia jak te pierwsze, chciane... nie chce ich skrzywdzic emocjonalnie, ale juz widze, ze ja je tylko obsluguje - przewijam,karmie, usypiam, szczepie itd. itp. jednak nie mam ochoty sie nad nimi pochylac, tulić, zachwycac kazda stopka czy kupka. Mało tego... czasami mam ochotę ich rzucic na łóżko, zamknąć w pokoju, nie słyszeć ich płaczu i poudawać, że znowu tworzymy standardowy model 2+ 2.... Sama sie zle z tym wszystkim czuje i chcialabym przezywac to macierzynstwo podobnie jak poprzednie... Kupiłam sobie tabletki na uspokojenie, za namowa meza probuje wyrwac sie z domu choc na chwile, do glupiego sklepu za rogiem, na krotki spacer... nie działa... Czy to juz depresja poporodowa?? Jak zmienić swoje nastawienie i tok myślenia? W końcu duża rodzina to nie tragedia! Jak samą siebie o tym przekonać??
  11. Witam, mam 29 lat, szykujemy wspolnie z narzeczonym wesele. Mam problem w relacjach z przyszla szwagierka i tesciowa, a przy tym z partnerem. Problem pojawil sie gdy szwagierka zaczela przywozic ze soba siostre swojego chlopaka do nasZego domu na noc. Miałyśmy wtedy dobry kontakt, sytuacja Zmienila sie, gdy po wypitym wspolnie alkocholu po drugiej imprezie tamta dziewczyna podrywala mojego mezczyzne, wtedy natychmiast po zauwazeniu tego zachowania, wspomnialam partnerowi ze gdy sytuacja sie powtorzy to prosze aby nie dawal sie wplatywac ,zebym nie musiala sie denerwować. Potem on powtorzyl to wlasnej siostrze ktora w następstwie rozgadala to po calej rodzinie,rodzicom itd. Od tamtej pory jest zlosliwa i uszczypliwa wobec mnie, udaje mila,ale gdy pojawia sie szansa na to by mnie oczernic lub dokuczyc natychmiast to wykorzystuje, nawet w stosunku do mojego partnera. Problem nasilil sie gdy rozpoczelismy organiZacje wesela, jego rodzice i moi chcą pomoc finansowo wiec powiedzielismy im zeby zaprosili sobie tez przyjaciol. I wlasnie wczoraj doszlo pierwszy raz do ostrej wymiany zdan miedzy mna a mama narzeczonego. Poszlo o zaproszenie jego siostry przyszłych tesciow, ktorych nawet nie znamy. Poczatkowo moj facet wyrazil nasze Zdanie ze nie chcemy ich na slubie ani siostry tego chlopaka,ze to nie nasza rodzina a oni sami sie ledwo znaja, wiec prz okazji gdy moj facet byl sam zadzwonila jego mama i namowila za moimi plecami do zaproszenia chociaz rodzicow bez tej dziewczyny.. on w koncu sie zgodzil i jak mnie o tym poinformowal doszlo do awantury. Zadzwoniłam do jego mamy, niby wszystko wyjasnilysmy, mimo ze chciala postawic strasznie na swoim to i tak wyszlo na moje,nie zapraszamy ich jak to powiedziala ale tylko ze względu na jej syna, bo ja jej dyktowac nie bede kogo ona moze zaprosic a kogo nie. Ja odpowiedzialam ze skoro chce mnie przyprzec do muru to wezmiemy pozyczke i nie bede musiala znosic tego jak kto mnie ocenia na moim ślubie, tym bardziej nie obcy ludzie, ktorym tez oczywiście siostrzyczka opowiedziala o tamtej sytuacji i jeszcze pewnie oczernila jak juz wcześniej zrobila w stosunku do wlasnych rodzicow.Najbardziej boli mnie ze nie mam wsparcia w moim mezczyznie. Co robic w takich sytuacjach, teraz nasze stosunki z jego rodzicami po tak ostrej wymianie zdan na pewno się pogorsza. 😞 Co powinnam byla zrobic? Czy zareagowalam dobrze?
  12. Witam, jestem młodą kobietą w wieku 26 lat. Od 4 lat mieszkam w Niemczech, co przyczyniło się do moich problemów, bo odizolowałam się od rodziny i przyjaciół oraz stałam się bardzo samotna. Ciężko zdiagnozować mi mój problem i jednoznacznie określić cel pisania, nawarstwiło się tak wiele spraw, a ja powoli czuję się doprowadzona do ostateczności i sama się o siebie obawiam. Mając 12 lat moi rodzice rozwiedli się, mimo że mam kontakt z obojgiem, na pewno wpłynęło to na mnie - częściowo czuję się odtrącona (oboje od razu mieli nowych partnerów i stracili na zainteresowaniu dziećmi) i choć wiem, że tak nie jest, częściowo obwiniają mnie za to co się stało między nimi, jak to mama powiedziała - byłam tak trudnym dzieckiem. Następnie dokonałam dwóch złych wyborów partnerów - pierwszy znęcał się nade mną fizycznie, z czym nie poradziłam sobie psychicznie do dziś, natomiast drugi znęcał się psychicznie - psychopata manipulant. W tych związkach trwałam łącznie 7 lat. Teraz znalazłam sobie nowego partnera, który obiecywał cuda, jednak jak się okazuje, nie jest najlepszym wyborem. Są problemy z alkoholem, ale także nie mam wsparcia, nie mogę z nim porozmawiać, totalnie lekceważy moje problemy, mówiąc że nie umie rozmawiać o uczuciach, ani też kogoś pocieszać. Ja sama nie umiem rozmawiać z przyjaciółmi o pewnych sprawach. Nie mogę znaleźć pracy od 3 miesięcy (szukam pracy w zawodzie, co za granicą nie jest takie łatwe) i przez ten cały czas czuję się coraz gorzej. Nie mam tu nikogo innego, jestem non stop sama. Kiedy pracuję, mam sens życia, mimo braku czasu uczę się języków, uprawiam sport, gotuję - czuję, że żyję. Teraz wegetuję, nie mam ochoty na nic, co jeszcze gorzej przekłada się na ten związek. Od 7 lat mam także myśli samobójcze. Myślę, że nigdy tak naprawdę nie zabiłabym się, sama sobie zdaję sprawę, że to chęć zwrócenia uwagi. Kiedy dzieje się coś złego i wpadam w moją 'czarną dziurę w głowie' (takie zrodziły się w pierwszym toksycznym związku) coś mnie zmusza do zrobienia sobie krzywdy, nie umiem tego powstrzymać. Biorę po kilka tabletek nasennych oraz robię coś, co wydaje mi się po prostu głupie, kiedy jestem w normalnym nastroju - drapię się po ciele najmocniej jak potrafię, zostawiając rany. Mój partner o tym nie wie, nigdy by nie zrozumiał. Jestem pozytywną osobą, lubiącą się śmiać. Nie wiem jak to sklasyfikować. Miewałam też swego czasu lęki, najczęściej rano. Funkcjonowałam normalnie, chodziłam do pracy, jednak ciężko mi było po około godzinę dziennie oddychać. Nie czuję, jakbym miała depresję, bardziej zły okres i problemy z przeszłości, z którymi nie umiem sobie poradzić. Muszę ruszyć też z pracą, a jak się szybko nie uda, to wyjechać i zacząć na nowo. Nie wiem czy w tym ewentualnym nowym życiu uwzględnić obecność obecnego partnera. Piszę do Pana, ponieważ w tym momencie te problemy wydają mi się jakby wymyślone, nieistotne i po prostu myślę, że muszę się wziąć w garść, jednak kiedy jest mi tak bardzo źle, one mnie dominują i boję się siebie. Nie umiałabym iść do psychologa i powiedzieć tego głośno, choćby przez to, że to całe okaleczanie się w tak głupi sposób wydaje mi się idiotyczne i coś co nie można traktować poważnie. Proszę powiedzieć co Pan o tym sądzi. Dziękuję z góry
  13. Po co nam emocje czyli jakie pełnią funkcje

    Emocje odgrywają w ludzkim życiu istotną rolę. Pełnią naprawdę bardzo istotne funkcje, bez których byłoby nam zdecydowanie ciężej. Przyjrzyjmy się tej kwestii dokładniej... Emocje motywują do działania i przygotowują do niego organizm. Na przykład osoba czująca strach jest zmotywowana do tego, by nie zbliżać się do obiektu swoich obaw lub w szczególnie ostrożny sposób z nim postępować. Natomiast gniew mobilizuje wszystkie siły, by człowiek mógł sprawniej bronić siebie i swoich bliskich w razie ataku, albo stać na straży ważnych wartości, gdy są zagrożone. Emocje pozwalają nam lepiej orientować się w sytuacji. Wiemy, czy coś się nam podoba, jeśli towarzyszą temu pozytywne emocje lub w perspektywie mogą się pojawić. Reakcje emocjonalne mówią również nam coś o poziomie zaspokojenia naszych potrzeb. Stajemy się bardziej podatni na lęk i niepokój, jeśli pewne nasze potrzeby nie są zaspokajane regularnie, w odpowiedni sposób. Możemy też być rozdrażnieni, gdy coś działa nam na nerwy albo znudzeni, gdy brakuje nam odpowiedniej stymulacji. Dzięki temu szybko orientujemy się, że należy podjąć działania, aby zmienić dany stan rzeczy. Emocje pełnią także funkcję komunikacyjną. Uśmiech na naszej twarzy sygnalizuje innym, że jesteśmy radośni i cieszy nas, iż kogoś spotkaliśmy. Smutek sygnalizuje, że możemy potrzebować troski, wsparcia czy uwagi albo że zostaliśmy czegoś pozbawieni. Emocje komunikują coś nie tylko innym ludziom, ale także nam samym. Na myśl o utracie związku możemy poczuć przygnębienie lub strach, co sygnalizuje, że dana relacja najwyraźniej jest dla nas ważna. Emocje przeżywamy tylko w chwili, kiedy je odczuwamy, ale sama perspektywa doświadczenia danej emocji także na nas wpływa. Na przykład świadomość tego, jak bardzo będziemy się wstydzić, jeśli się skompromitujemy, sprawia, że staramy się wykonywać swoje obowiązki z należytą starannością i żyć w zgodzie z normami uznanymi w danym środowisku. Ponadto poszczególne emocje mają specyficzne dla siebie funkcje. Oto kilka przykładów. Ciekawością reagujemy w sytuacji braku pewnych informacji, które wydają się nam potrzebne lub wartościowe, ważne i godne posiadania. Skłania nas do zgłębiania pewnych spraw, uczenia się, poddawania refleksji oraz analizom niektórych aspektów naszego funkcjonowania i postępowania innych. Gabriela poczuła ciekawość, kiedy pewna znajoma nie odpowiedziała no to, iż powiedziała do niej „cześć”, gdy mijały się na ulicy. Postanowiła przy najbliższej okazji zapytać ją, dlaczego tak postąpiła. Robert poczuł ciekawość, gdy podczas pieszej wędrówki dostrzegł jakąś budowlę na horyzoncie, więc postanowił tam podejść, żeby to sprawdzić. Dominika poczuła ciekawość, gdy natknęła się na mężczyznę, który wydał jej się interesujący. Postanowiła go lepiej poznać. Dziecko poczuło ciekawość, widząc duży prezent. Postanowiło niezwłocznie go otworzyć, aby dowiedzieć się, co jest w środku! Gniewem reagujemy, kiedy coś utrudnia nam osiąganie ważnych celów, przeszkadza w realizacji planów albo zagraża w sposób wymagający sprawnej samoobrony, kategorycznej odpowiedzi, kontroli. Wojtek poczuł gniew, kiedy jakiś nieznajomy nieuprzejmie potraktował jego partnerkę. Od razu postanowił asertywnie mu oznajmić, że wolałby, aby traktował ją z należytym szacunkiem. Kasia poczuła gniew, gdy koleżanka zarzuciła jej kłamstwo. Natychmiast postanowiła bronić swojej prawdomówności, przytaczając konkretne fakty i dowody. Krzysiek poczuł narastający w nim gniew, gdy ktoś zaczął z niego drwić podczas imprezy, więc zdecydował się na ciętą ripostę. Ewa poczuła gniew w stosunku do partnera po tym, gdy ją uderzył podczas kłótni. Postanowiła zapobiegać temu w przyszłości i oznajmić, że jeśli sytuacja się powtórzy, ona odejdzie i zgłosi sprawę odpowiednim służbom. Miłością reagujemy w perspektywie możliwości tworzenia więzi z osobami, podmiotami, które mogą pozwolić nam na realizację ewolucyjnych celów, przetrwanie, bezpieczeństwo, dobrostan. Skłania nas do bliskości, przywiązania i wzajemnej troski. Paulina poczuła miłość do partnera, kiedy elegancko ubrany obdarował ją kwiatami z okazji urodzin, więc poczuła chęć, by spędzać z nim jak najwięcej czasu i być dla niego wspaniałą partnerką. Michał poczuł miłość, gdy jego synek próbował chodzić w jego butach, więc zapragnął być dla malca jak najlepszym ojcem i spędzać z nim dużo czasu. Norbert poczuł miłość, kiedy jego partnerka zdecydowała się go wspierać w trudnej sytuacji, zamiast uciec przed problemami odchodząc do innego mężczyzny. Anastazja czuła miłość, ilekroć jej ukochane zwierzątko domowe radośnie witało ją w drzwiach. Nadzieja pojawia się, gdy potrzebujemy zmiany niekorzystnej sytuacji, w której się znaleźliśmy. Skłania nas do tego, by się nie poddawać, lecz podejmować wysiłki w celu zmienienia swojego położenia na lepsze. Natalia poczuła nadzieję, gdy dowiedziała się, że trwają prace nad nowymi sposobami leczenia przykrej dolegliwości, z którą zmaga się od lat. Postanowiła śledzić wiadomości na ten temat, żeby być na bieżąco. Karolina poczuła nadzieję, gdy usłyszała od terapeutki, że istnieją odznaczające się sporą skutecznością procedury leczenia jej dolegliwości psychicznych. Postanowiła jak najbardziej przykładać się do pracy nad sobą w trakcie psychoterapii. Bezrobotny Wojtek poczuł nadzieję, gdy został zaproszony na rozmowę w sprawie pracy. Postanowił poczytać o danej firmie i jak najlepiej przygotować się do tego spotkania. Anna poczuła nadzieję, gdy pomyślała, że pomimo choroby i tak może doświadczyć jeszcze wiele różnych satysfakcjonujących oraz dających radość sytuacji. Postanowiła być na nie otwarta i aktywnie ich poszukiwać. Nostalgią reagujemy wspominając z sentymentem przeszłość. Jest raczej przyjemną emocją, choć jest w niej również odrobina goryczy. W końcu dotyczy czegoś, co już bezpowrotnie minęło. Sprawia, że dostrzegamy w życiu głębszy sens, robi ciepło na sercu oraz poprawia humor, a przez to przynosi ulgę w cięższych chwilach. Inaczej patrząc na pewne aspekty dotychczasowego życia skłonni jesteśmy bardziej optymistycznie rozpatrywać teraźniejszość i spoglądać w przyszłość. Widzimy te odcinki czasu jako potencjalne źródła doświadczeń, które po latach można z przyjemnością wspominać i to jest pokrzepiające. Barbara poczuła nostalgię wspominając dzieciństwo, które było wprawdzie naznaczone życiem w rodzinie z problemem alkoholowym, ale mimo wszystko obfitowało również w przyjemne chwile i dobre doświadczenia. Dzięki temu zaczęła dostrzegać więcej pozytywów także w obecnej niełatwej sytuacji. Chociaż w ostatnich tygodniach Adam często bywał przygnębiony, bo znalazł się w bardzo trudnym położeniu, doświadczanie nostalgii na myśl o tym, jakie atrakcyjne momenty w życiu zdarzało mu się miewać, poprawiało mu humor. Będąc w podeszłym wieku Agnieszka poczuła nostalgię na myśl o dawnych czasach, co skłoniło ją do pokrzepiającej refleksji, że nie zmarnowała życia. Odrazą reagujemy, kiedy coś wywołuje obrzydzenie, niechęć. Wzbudzają ją rzeczy i okoliczności, które nas odrzucają i z którymi nie chcemy mieć nic wspólnego. Aneta poczuła odrazę na widok brudnej wody w basenie i postanowiła darować sobie kąpiel. Widząc obrzydliwie wyglądające jedzenie Paweł poczuł odrazę i postanowił zjeść coś, co wyglądało na świeższe. Joanna uznała zachowanie chłopaka za bardzo niestosowne i poczuła odrazę, więc postanowiła szybko zakończyć randkę. Poczucie szczęścia pojawia się, kiedy mamy wrażenie, że dobrze spożytkowujemy dany nam w życiu czas, funkcjonując optymalnie jak na swoje możliwości. Skłania nas do kontynuowania działań, które pozwalają na doświadczanie tej tyleż przyjemnej, co ulotnej emocji. Krzysztof poczuł się szczęśliwy, gdy udało mu się znakomicie zagrać pewien utwór na fortepianie, więc postanowił częściej ćwiczyć tę umiejętność. Zosia poczuła się szczęśliwa, że udało jej się dostać awans, więc postanowiła dalej przykładać się do pracy, żeby wspinać się po szczeblach kariery. Spotkanie z przyjaciółkami sprawiło, że Katarzyna poczuła się szczęśliwa, więc poczuła potrzebę częstszego widywania się z nimi, i mobilizację, żeby wziąć na siebie trud organizacji tych wydarzeń. Pracujący jako wolontariusz Wiktor poczuł się szczęśliwy, że może komuś zaoferować swoją pomoc i sprawić komuś radość. Gabriela poczuła się szczęśliwa pod wpływem refleksji, że ma udane małżeństwo i dwie wspaniałe pociechy. Poczuciem winy reagujemy, kiedy w konkretny sposób spowodowaliśmy jakieś negatywne konsekwencje. Odczuwając tę emocję mamy wolę przerywania szkodliwych działań oraz w miarę możliwości naprawiania spowodowanych szkód. Monika podczas kłótni powiedziała partnerowi coś bardzo przykrego, co po namyśle sama uznała za niesprawiedliwie i nieuzasadnione, więc poczuła się winna i postanowiła go przeprosić. Paweł zrealizował zamówienie niezgodnie z instrukcjami klienta, więc doznał poczucia winy i postanowił naprawić błąd oraz w ramach rekompensaty zaproponować coś gratis. Ewelina doznała poczucia winy, gdy uzmysłowiła sobie, że zapomniała zrobić to, do czego się zobowiązała. Postanowiła przeprosić i niezwłocznie nadrobić zaległości odkładając inne sprawy na później. Marlena poczuła się winna po zjedzeniu niezdrowego posiłku będąc na diecie. Zmotywowało ją to do lepszej troski o to, by nie doprowadzać się do stanu, gdy jest bardzo głodna, bo właśnie wtedy me tendencje do wracania do niezdrowego odżywiania. Smutkiem reagujemy po utracie ważnych dla nas osób, wartości bądź rzeczy. Pojawia się także wtedy, kiedy coś udaremnia nasze cele lub gdy okazuje się, że prawdopodobnie nie zdołamy zrealizować planów bez czyjejś pomocy. Czasami właśnie dzięki smutkowi uzyskujemy wsparcie. Piotrek posmutniał po tym, gdy dowiedział się, że nie zdał praktycznego egzaminu na prawo jazdy. Postanowił poprosić instruktora o dodatkowe lekcje, żeby lepiej się przygotować. Dagmara wyraźnie posmutniała, kiedy koleżanka zapytała ją o to, czy ma ochotę wybrać się do kina. Dowiedziawszy się, że Dagmara miała nieplanowane wydatki i nie może sobie pozwolić na zakup biletu, przejęta koleżanka postanowiła ją zaprosić na kawę, żeby omówić te sprawy. Paweł poczuł smutek, gdy dowiedział się, że jego kolega miał wypadek. Postanowił go odwiedzić w szpitalu, żeby sprawdzić, jak się miewa. Grażynie było smutno po zerwaniu z chłopakiem, więc postanowiła w przyszłości bardziej roztropnie wybrać partnera i nie za szybko otwierać się uczuciowa na nową znajomość, dopóki lepiej nie pozna danego mężczyzny. Strachem reagujemy, kiedy pojawia się perspektywa utracenia zdrowia, życia, dobrego samopoczucia czy innych ważnych dla nas wartości bądź dóbr. Pod wpływem strachu jesteśmy bardziej skłonni podejmować roztropne działania mające temu zapobiec. Piotrek przestraszył się na myśl o tym, że ktoś może go okraść podczas urlopu, więc postanowił kupić specjalny portfel turystyczny. Monika poczuła strach, kiedy jej partner prowadząc samochód bardzo mocno przyśpieszył, więc poprosiła go, żeby zwolnił. Marta poczuła strach na myśl o egzaminie, więc postanowiła bardzo przyłożyć się do nauki przed nim. Widząc, że latarnia nie działa, Bożena postanowiła dojść do celu inną trasą, ponieważ przestraszyła ją perspektywa przechodzenia ciemną uliczką. Wdzięczność czujemy, gdy ktoś nas w czymś wyręcza, niesie nam wsparcie i pomoc, jest dla nas oparciem lub powoduje pozytywne zmiany w naszym nastroju lub życiu. Nasza wdzięczność sygnalizuje innym, że doceniamy ich wysiłki. Nam samym ta emocja komunikuje, że ktoś robi dla nas coś wartościowego, oraz to, iż sensownie byłoby kiedyś temu komuś jakoś się odwdzięczyć. Tomek poczuł wdzięczność, gdy kolega wyświadczył mu dużą przysługę. Postanowił mu się w miarę możliwości odwdzięczyć przy najbliższej okazji. Gdy wróciła późno z pracy, Adrianna doświadczyła wdzięczności wobec partnera za to, że wysprzątał mieszkanie i przygotował dla niej wspaniałą kolację. Poczuła potrzebę, aby wyrazić, że to bardzo docenia. Aleksandra poczuła wdzięczność, gdy otrzymała pomoc od teściowej przy opiece nad dzieckiem. Dzięki temu było jej łatwiej spojrzeć na wady tej kobiety bardziej przychylnym okiem. Justyna praktykowała rytuał wdzięczności – z powodzeniem wzbudzała w sobie tę emocję, starając się doceniać to, jakie wartościowe rzeczy robili dla niej ludzie każdego dnia. Wstydem reagujemy na sytuacje, które rozumiemy jako odsłaniające nas w stopniu, na jaki w danym momencie nie jesteśmy gotowi. Pojawia się także w okolicznościach, które stawiają nas w złym świetle, kiedy nasze zachowania uchodzą za niewłaściwe, hańbiące, godne potępienia, lub są w jakiś sposób karane w danej grupie społecznej. Doświadczamy wstydu także wtedy, gdy nam się tylko wydaje, że te zachowania na to zasługują. Pod wpływem tej emocji jesteśmy skłonni zatajać pewne sprawy i bardziej starać się o to, by łagodniej przedstawiać własne błędy bądź niewłaściwe postępowanie. Oskar poczuł wstyd, gdy został przyłapany na podglądaniu koleżanek, które kąpały się nago w jeziorze. Postanowił w przyszłości lepiej się ukrywać. Wiktor poczuł wstyd, gdy wydało się, że nie jest tym, za kogo się podawał. Zaczął próbować załagodzić sytuację, tłumacząc innym swoje dobre intencje. Weronika poczuła wstyd, gdy przyjaciółka wyjawiła innym osobom jej sekret. Postanowiła w przyszłości staranniej dobierać przyjaciół i więcej rzeczy zachowywać dla siebie. Filip poczuł wstyd w pracy, gdy podczas omawiania projektu zaproponował wadliwe rozwiązanie, ponieważ wyszło wówczas na jaw, że nie zna się na danym temacie. Skłoniło go to do ponownej oceny własnych kompetencji i zabierania głosu w sprawach, na których naprawdę się zna. Barbara poczuła wstyd, gdy podczas spotkania towarzyskiego zsunęło jej się ramiączko i odsłonił się fragment piersi. Postanowiła zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości, bo uznała, że nie lubi przyciągać ciekawskich spojrzeń płci przeciwnej. Zawiścią reagujemy w sytuacji, gdy ktoś zdobywa lub posiada obiekty, których nie mamy, a które w naszej ocenie są nam potrzebne lub przez nas upragnione. Skłania nas do wytężonych starań, żeby wyrównać te różnice w stanie posiadania poprzez zdobycie tego samego, co ma ktoś, lub pozbawienie go tego, czego nam brakuje. Paweł doświadczył zawiści, gdy zobaczył, że jego kolega kupił nowy samochód, a potem poczuł przypływ motywacji, by samemu takiego się dorobić. Po tym jak dowiedział się, że sąsiad kupił nowy, duży telewizor, Adam poczuł zawiść i pomyślał „oby mu się popsuł”. Basia poczuła zawiść, gdy zobaczyła, że jej koleżanka ma lepiej zbudowanego partnera, więc postanowiła namówić swojego chłopaka, żeby zaczął chodzić na siłownię. Elżbieta poczuła zawiść widząc na serwisie społecznościowym zdjęcia koleżanki z egzotycznych wakacji, i od razu poczuła przypływ motywacji, by zacząć planować wspaniały urlop. Zazdrość przeżywamy wtedy, gdy odnosimy wrażenie, że ktoś może pozbawić nas czegoś, co jest dla nas ważne. Emocja pojawia się na przykład wówczas, kiedy obawiamy się, że utracimy ważną relację lub cenne przedmioty, bo ktoś nam to odbierze. Mobilizuje nas do podjęcia świadomego wysiłku wkładanego w działania zaradcze. Kasia poczuła zazdrość, gdy zobaczyła, że jej chłopaka kokietuje inna kobieta, wiec od razu zapragnęła podejść do nich i to przerwać. Tomek poczuł zazdrość, gdy zobaczył, że jego dziewczyna polubiła kilka zdjęć pewnego mężczyzny na serwisie społecznościowym, więc postanowił porozmawiać z partnerką jak ocenia jakość ich związku. Wojtek doświadczył zazdrości na myśl o tym, że jego przyjaciel częściej spotyka się z innym kolegą, więc postanowił wyciągnąć go na kręgle i do baru. Kamila była zazdrosna, bo siostra, na której jej bardzo zależało, ostatnio spędzała więcej czasu ze swoją przyjaciółką, niż z nią. Postanowiła więc postarać się zaplanować wspólne wyjście, żeby być bliżej z krewną. Piotrek poczuł zazdrość, kiedy zobaczył, że jego znajoma miło spędza czas z jakimś kolegą, który wyraźnie jest nią oczarowany. Dzięki temu Piotr uzmysłowił sobie, że ta kobieta nie jest mu obojętna, oraz postanowił zaprosić ją na kawę i do kina. Ludzie czasami mylą zazdrość i zawiść, ponieważ zdarza się, iż emocje te wzajemnie się przeplatają, choć nie jest to regułą. Nie są tym samym, więc warto je dodatkowo tutaj omówić dla lepszego ich zrozumienia. Fizjologiczne przejawy zazdrości to duszność, przyśpieszone bicie serca, uczucie dławienia się, ściśnięte gardło, napięte mięśnie, skurcze, zaciśnięte zęby. Towarzyszą im poczucie urażonej dumy i wzmożona podejrzliwość, zwiększona potrzeba kontroli, chęć chwycenia lub zabrania tego, co dla nas ważne i odepchnięcia lub wyeliminowania kogoś, kto może nas tego pozbawić. Pod wpływem zazdrości człowiek skupia uwagę na tym, co w partnerze lub jego zachowaniu wydaje się podejrzane, nadmiernie koncentruje się na wszystkim, co uznaje za zagrożenie dla istotnej relacji. Dzieje się to w atmosferze nieufności. Zazdrość czasem skłania do izolowania siebie, a także swojego partnera od innych, a czasami do wycofywania się, by ograniczyć ryzyko, że ktoś nas pozbawi kogoś, kto dla nas jest ważny. Niekiedy zazdrość czujemy w kontakcie z kimś bardziej atrakcyjnym, otwartym, pewnym siebie od nas, ale nie dlatego, że po prostu ma te cechy lepiej rozwinięte, lecz przewidując, że dzięki nim może nas czegoś pozbawić, na przykład partnera, przyjaciela, koleżanki, odpowiedniej dozy kontaktów z kimś, kogo lubimy. Natomiast zawiść przejawia się fizjologicznie w taki sposób, że pojawia się napięcie mięśni, uczucie zesztywnienia ciała, zaciśnięte usta, a czasami także wypieki na twarzy. Typowy przykład zdarzeń, w trakcie których człowiek doświadcza zawiści, to sytuacje, gdy ktoś zyskuje uznanie za coś, co my zrobiliśmy, ktoś, z kim rywalizujemy więcej od nas osiąga lub ktoś, z kim mamy styczność, zdobywa to, czego sami pragniemy. Zawiści towarzyszą myśli o tym, że zasługujemy na to, co mają inni, że niesprawiedliwym jest, iż inni mają więcej od nas. Pojawiają się refleksje, że los nas źle potraktował, oraz że wiedzie nam się gorzej w życiu niż innym, co jest w naszym mniemaniu nie fair. Współwystępują z tym porównania z innymi, którzy mają więcej od nas, ewentualnie posiadają pożądane przez nas cechy. Mroczną stroną zawiści bywa atakowanie innych, żeby się na nich odegrać, krytykowanie ich, dążenie do zepsucia ich reputacji, pogorszenia ich sytuacji, by była nie lepsza od naszej. Konstruktywną cechą zawiści jest to, że na szczęście czasami motywuje nas do cięższej pracy, rozwoju i wytężonych starań, by zyskać pozycję nie gorszą od osób, wobec których doświadczyliśmy tej emocji. Nie jest wtedy niszczycielska, lecz skłania do ambitnego działania. Jak widać, emocje odgrywają niebagatelną rolę. Są czymś wartościowym, choć mogą również jawić się jako coś problematycznego, gdy ktoś ma trudność z ich regulacją. Emocje to fascynujący temat, więc jeszcze niejednokrotnie wrócimy do tego zagadnienia.
  14. Zmęczenie codziennością - jak sobie z tym radzić?

    Uczucie zmęczenia, czy nawet przemęczenia, mimo, że nie jest przyjemnym stanem, jest nam bardzo potrzebne. Gdy czujemy się zmęczeni oznacza to, że mechanizmy regulacyjne w naszym organizmie działają prawidłowo. Chroni nas to przed nadmiernym obciążeniem. To znak, że pora na odpoczynek. Każdy z nas czuje się czasami zmęczony i potrzebuje chwili wytchnienia. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy mimo długiego wypoczynku w dalszym ciągu towarzyszy nam uczucie wyczerpania. W pierwszej kolejności warto udać się w takim wypadku do lekarza i skonsultować z nim swoje objawy – może zajść konieczność wykonania podstawowych badań. W momencie, gdy uczucie zmęczenia trwa powyżej sześciu miesięcy możemy mieć do czynienia z zespołem chronicznego zmęczenia. Do charakterystycznych objawów zalicza się, między innymi: stany podgorączkowe, bóle w klatce piersiowej, kołatanie serca, spadek lub wzrost wagi ciała, bóle mięśni, bóle głowy, spadek libido, zaburzenia miesiączkowania, senność, częste infekcje, problemy żołądkowo-jelitowe. Dodatkowo można odczuwać irytację, gniew i być drażliwym. Uciążliwe mogą być również problemy z koncentracją uwagi i z pamięcią. W leczeniu syndromu chronicznego zmęczenia ważne jest, by określić przyczynę powstania problemu (np. uzupełnienie niedoboru składników odżywczych). Dodatkowo, po konsultacji z lekarzem, można wspomagać się niektórymi witaminami czy składnikami, na przykład ziołami, które podnoszą poziom energii w organizmie. Warto również wprowadzić do swojej codzienności więcej aktywności fizycznej w takiej postaci, jaka najbardziej nam odpowiada. Bardzo ważnym elementem jest przestrzeganie zasad higieny snu – dbanie o odpowiednią liczbę godzin snu i przestrzeganie rytmów okołodobowych. Być może lekarz uzna, że potrzebne nam jest również wsparcie specjalisty, które zastosuje odpowiednią terapię – psychoterapię lub farmakoterapię w postaci przyjmowania określonych środków przeciwdepresyjnych. Zalecany dla osób z objawami chronicznego zmęczenia rodzaj terapii to psychoterapia poznawczo-behawioralna. U jej podstaw leży założenie, że reakcja człowieka w określonej sytuacji zależy od sposobu, w jaki ją postrzega, co o niej pomyśli i jakie znaczenie danej sytuacji nadaje. U każdej jednak osoby problem ten może wyglądać nieco inaczej, dlatego terapeuta wraz z klientem wspólnie ustalają indywidualny plan terapii. Przy utrzymującym się długo uczuciu zmęczenia, które również wpływa na nasze życie i powoduje, że wycofujemy się z aktywności, które chętnie podejmowaliśmy dawniej, warto jest zastanowić się nad możliwą przyczyną tego problemu. Być może wystarczy poświęcenie chwili czasu na stworzenie przemyślanego planu dnia i rozłożeniu obowiązków w dłuższym czasie, ustalenie i przestrzeganie godzin snu, zadbanie o możliwość zrelaksowania się i odprężenia, ale także uwzględnienie w swoim dniu drobnych przyjemności. W przypadku gdy sprawia to dużą trudność, warto jest poszukać pomocy u specjalisty.
  15. Witam mam 30 lat jestem mężczyzna od dłuższego czasu mam ataki agresji rzucam przedmiotami lub w coś uderze krzycze poprostu wpadam w taki amok nie trwa to długo ale jednak odbija się to na żonie i dzieciach od dłuższego czasu widzę ze jest coraz gorzej i juz nad tym nie panuje do tego nic mi sie niechce moge leżeć caly dzień w łóżku i patrzec w tv czuje w środku tak jakby strach niewiem co mam robić boje sie że dojdzie do tego że moge uderzyć żonę ciagle czuje ten strach w srodku czuję że potrzebuję pomocy proszę o pomoc.
  16. Szanowna Pani, niewykluczone, że zazdrość w głównej mierze wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Znaczenie mogą mieć jednak także inne czynniki, które należałoby by odkryć i rozpracować. Nie bez znaczenia w przypadku nadmiernej zazdrości bywają strategie radzenia sobie z nią, które pogarszają sprawę w tym sensie, że nie tylko nie łagodzą zazdrości, ale co najmniej ją podtrzymują lub wręcz pogłębiają. Wydaje się Pani stosować tego typu strategie. Więcej informacji na ten temat można by uzyskać od specjalisty, który przeprowadziłby z Panią rozmowę. Na podstawie wpisu na forum nie sposób diagnozować. W każdym razie jeśli chodzi o niskie poczucie własnej wartości to praca nad tym zagadnieniem bywa przedmiotem psychoterapii indywidualnej. Warto także obejrzeć film:
  17. Szanowna Pani, jeśli partner nie wyraża gotowości do pracy nad sobą, nie ma woli zmieniania siebie, to zakres możliwych interwencji wydaje się dalece ograniczony. Bardziej zastanawiające jest to, jakie czynniki sprawiają, że pozostaje Pani emocjonalnie zaangażowana w relację z mężczyzną, który nie odwzajemnia tego uczucia. Co skłania Panią do trwania w tego typu relacji... Warto przyjrzeć się samej sobie, odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Pani potrzeby emocjonalne są należycie zaspokajane, czy powodem trwania w tej znajomości na pewno nie jest niskie poczucie własnej wartości.
  18. Szanowny Panie, pracuję z osobami dorosłymi. Wprawdzie mógłbym zabrać głos w tym wątku, sądzę jednak, że lepiej będzie jeśli skorzysta Pan z konsultacji u psychologa dziecięcego. To psycholog specjalizujący się w psychologii dziecka.
  19. Szanowna Pani, pisze Pani o wybuchach gniewu i stosowaniu przemocy; wspomina złe wzorce z przeszłości (mama postępowała podobnie); sygnalizuje Pani także skłonność do sięgania po alkohol pomimo tego, że pogarsza sprawę. Z Pani opisu sytuacji wynika, że zmaga się Pani z problematycznym gniewem, który destrukcyjnie wpływa na Pani samopoczucie oraz relacje. W takim wypadku zalecany jest trening zarządzanie gniewem, który może się odbyć w ramach psychoterapii indywidualnej. Na podstawie Pani wpisu trudno mi jest powiedzieć coś więcej; nasuwają się natomiast różne pytania, ale do tego warto by przejść w trakcie konsultacji. Na przykład psychoterapii przez Skype. Kilka słów o naturze gniewu można znaleźć tutaj:
  20. Przemoc fizyczna w złości

    Szanowna Pani, pisze Pani o obsesyjnej zazdrości, przemocy fizycznej, reagowaniu w sposób impulsywny, o utracie panowania nad sobą… i jednocześnie pisze Pani, że nie chce iść do psychologa... Czy mając zapalenie wyrostka też nie zdecydowałaby się Pani skorzystać ze specjalistycznej pomocy? Pani życie wewnętrzne wymaga uporządkowania; trzeba odkryć źródła problemu i zająć się nimi oraz popracować nad zmianą Pani sposobu myślenia i radzenia sobie z emocjami, oraz nad strategiami postępowania, które Pani wybiera. Zalecam psychoterapię indywidualną.
  21. Szanowna Pani, o ile ogólne rozdrażnienie i podenerwowanie nie są powodowane przyjmowanymi lekami lub chorobą fizjologiczną, należałoby się przyjrzeć czynnikom psychologicznym oraz temu, co obecnie w Pani życiu powoduje gniewliwy nastrój. Mogłoby to się odbyć na przykład podczas psychoterapii pod kątem tzw. zarządzania gniewem. Proszę również przeczytać poniższy artykuł:
  22. Psychologiczne forum dyskusyjne dla DDA i nie tylko

    Strona internetowa Gabinetu Ocal Siebie niedawno przeszła metamorfozę. W tej chwili dostępne jest na niej także monitorowane przez psychologów forum dyskusyjne, na którym można rozmawiać o sprawach obyczajowych, psychologicznych. Można na nim także uzyskać nieodpłatne porady, których członkowie naszego zespołu terapeutycznego w miarę możliwości czasowych. Mottem serwisu jest hasło „psychologia blisko ludzi”. Misją platformy jest niesienie pomocy psychologicznej online: wsparcie przez forum internetowe, porady psychologa przez Internet, psychoterapia przez Skype. OcalSiebie.pl jest bezpiecznym azylem, na którym w życzliwej atmosferze, anonimowo można porozmawiać zarówno o trudnych sprawach jak i o tym, co cieszy, wzrusza. Psychologiczne forum dyskusyjne na łamach naszej platformy posiada sekcje poświęcone relacjom, dolegliwościom lękowym oraz związanym z nastrojem, a także o tematyce DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika) i o innych zagadnieniach. Rejestracja na łamach serwisu jest bezpłatna. Oto lista kluczowych sekcji na forum wraz z ich krótkim omówieniem: Poznajmy się! Forum, na którym nowi Użytkownicy mogą przywitać się i powiedzieć parę słów o sobie. Rozwój osobisty Forum przeznaczone do rozmów o pogłębianiu różnego rodzaju miękkich kompetencji, a także o pracy nad poczuciem własnej wartości czy asertywnością. Niełatwe przejścia Forum poświęcone różnorakim problemom osobistym – takim jak na przykład samotność, stres w pracy. Problemy w związkach Forum poświęcone różnorakim trudnościom występującym w relacjach – na przykład małżeńskich, partnerskich. Rozstania, rozwody, żałoba Forum przeznaczone dla osób, które przeżywają ból emocjonalny po zakończeniu lub utracie bliskiej relacji. DDA / DDD Forum, na którym o swoich specyficznych trudnościach mogą rozmawiać tzw. Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz tzw. Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Zaburzenia lękowe Forum przeznaczone dla osób doświadczających dolegliwości lękowych takich jak na przykład zaburzenie lękowe z napadami paniki czy fobia społeczna. Zaburzenia nastroju Forum poświęcone takim dolegliwościom jak między innymi depresja i choroba afektywna dwubiegunowa. Inne wyzwania i problemy psychologiczne Forum o zagadnieniach, które nie klasyfikują się do żadnej z pozostałych sekcji strony. Hyde Park Forum do swobodnych rozmów na różnorakie tematy.
  23. załamana

    Czuję się załamana. Złamana psychicznie. Po ostatniej kłótni. O byle co. O mały głupi szczegół, który jest tyle istotny co wczorajszy śnieg. Pół nocy przepłakałam bo on tak krzyczał i nie pozwolił nic sobie powiedzieć. Racja musi być zawsze po jego stronie. Każda moja odpowiedź jest przez niego nazywana "Ty zawsze masz jakieś ale". Aż w końcu podczas tego płaczu poczułam, że mam już dość. Że to nie ma sensu takie płakanie. Że w ogóle po co czuć. I chyba od tamtej pory przestałam. Już nic mnie nie denerwuje, nic nie cieszy, nie stresuje. Czuję się pusta w środku. Bez niczego. Byle by przeżyć kolejną minutę, godzinę, dzień. Chyba razem ze łzami wyzbyłam się całych swoich emocji. A najgorsze jest, że on każe mi się ogarnąć i znowu być sobą. Ale ja nie wiem jak. I znowu słyszę jego krzyk i wyrzuty. Ale tym razem one nic nie dają. Nie czuję się przez nie źle. Nie chce mi się płakać słysząc jak on się drze. Po prostu czekam aż skończy. Wtedy każe mi się przytulić i to robię. Chce bym podała mu picie, przyniosła obiad, odpowiedziała na pytanie - robię to i już. Bez żadnego uczucia. Ale ja chcę znowu czuć. Znowu czerpać radość ze śmiania się, z płaczu. Chcę mieć własnie zdanie, móc się z nim nie zgodzić. Ale nie wiem jak. Nie potrafię. Czuję się złamana. Co mi jest? Czy to tylko moje widzimisię? Chcę znowu czuć. Proszę pomóżcie.
  24. Witam. Jestem kobietą w wieku 35 lat, pracuję. Od kilku miesięcy borykam się ze strachem wobec szefa w pracy, który jest osobą agresywną i despotyczną, nie znoszącą cienia sprzeciwu. Męczy mnie ta sytuacja, ponieważ powoduje moje nadmierne wycofanie się, ucieczkę w milczenie i pogorszenie kontaktów z innymi w odpowiedzi na obciążenie stresującą mnie sytuacją. Jak sobie radzę z problemem? Wiem, że jedną z metod jest podwyższanie własnych kompetencji, ciągłe zdobywanie wiedzy i umiejętności, aby czuć się pewnie, ale to i tak nie do końca wpływa na moją odruchową reakcję odcinania się od innych, zamknięcie się w sobie. Dodatkowe czynniki utrudniające: jestem osobą sumienną, staram się dobrze pracować, więc trudniej znoszę porażki, wykazywanie mi na każdym kroku błędów, niedociągnięć i niewiedzy. W sytuacji, kiedy czuję się pewnie (znam daną osobę, jest mi bliska), wobec pretensji i agresji słownej mam tendencje albo do uciekania w milczenie i zrywania kontaktu na jakiś czas, albo do odpowiedzi również agresją słowną. Jak radzić sobie z takim problemem i nabrać dystansu, pewności siebie? Jak postępować, aby czyjaś przemoc psychiczna nie była dla mnie destrukcyjna?
  25. Witam. Piszę bo liczę że szanowni Państwo podpowiecie mi może coś jak sobie radzić z agresją. Zdarzyło mi się podnieść rękę na żonę i jest mi bardzo wstyd z tego powodu ale złość wzięła górę. Bardzo mi trudno nad tym zapanować ia żona wcale w tym nie pomaga. Jeszcze mnie prowokuje i dolewa oliwy do ognia. No ale prawda jest taka że nie powinno dojść do czegoś takiego. Czytałem gdzieś na sieci że problemy ze złością oznaczają depresję ale tak szczerze to raczej tego tak nie widzę. No ale chyba musi być jakaś przyczyna tej złości i podenerwowania prawie codziennie… Z robocie stresu dużego nie ma no więc sam nie wiem. Proszę o wskazówki jak sobie pomóc. Muszę jeszcze chyba uczciwie nadmienić że zdarza mi się zaglądać do kieliszka ale ograniczam się. Kocham żonę i dzieci i nie chcę żeby odchodziła. Pozdrawiam, Krzychu, lat 37.

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×