Skocz do zawartości
  • Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie

    Mężczyźni zwykle rozumieją, że wartościowe rzeczy wymagają uwagi. Na przykład pieczołowicie dbają o swoje samochody, sprawdzają poziom oleju, wymieniają zużywające się podzespoły, pilnują terminów przeglądów. Mogłoby się więc wydawać, że troskę o to, co dla niego cenne, mężczyzna ma we krwi. Czy jednak rzeczywiście? Specjalnie użyłem motoryzacyjnej metafory, by może trochę stereotypowo, ale przemówić do wyobraźni mężczyzn, którzy czytają ten artykuł. Warto wyraźnie sobie uzmysłowić, że ze związkiem jest w pewnym sensie podobnie. Także należy podejmować świadomy wysiłek na rzecz tego, by dobrze funkcjonował. Jeśli się tego nie robi, może nastąpić pogorszenie jakości więzi. Najlepszą motywacją do troski o relację są wynikające z tego namacalne korzyści
    Świadom tego, że ważna jest motywacja do działania, omówię tę kwestię. Nie wystarczy sama świadomość, że coś trzeba zrobić. Zwróćmy więc w tym miejscu uwagę na oczywiste korzyści płynące z troszczenia się o związek, o dobry kontakt z partnerką i o jej potrzeby. Jeśli związek prosperuje, ma się poczucie sukcesu, jak w wypadku dobrze wykonanej misji. Jest mniej stresu i pretensji ze strony partnerki, rzadziej dochodzi do nieporozumień, a zatem można liczyć na więcej świętego spokoju, harmonii. W dobrze działającej relacji oboje wzajemnie mobilizują się do troski o swoje potrzeby. Działa zasada: im lepiej, tym bardziej. W takiej sytuacji większa może być również namiętność, bo ogólny klimat temu sprzyja.  Jeśli na bieżąco przywiązuje się wagę do pielęgnacji związku właściwie nie ma się tego denerwującego poczucia, że ciągle jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, co czasem ma miejsce w relacjach, w których trudne sprawy są zamiatane pod dywan, cięższe tematy pozostają nieomówione. Wreszcie troska o związek to dobry pomysł także z tego powodu, że ma się satysfakcję z dawania szczęścia ukochanej osobie, realizowania się jako partner, mężczyzna. Można więc liczyć na więcej uznania, mniej krytyki. Krótko mówiąc pielęgnacja związku zwyczajnie opłaca się. Na co zwracać szczególną uwagę
    No dobrze, ale jakie sprawy wymagają konkretnie uwagi? Przecież sporo kobiet z powodu czynników wychowawczych i kulturowych ma opór przed otwartym mówieniem o swoich potrzebach. Niektórzy mężczyźni narzekają, że muszą się domyślać i że taka sytuacja bywa dla nich frustrująca. Tymczasem rozwiązanie tego kłopotu wcale nie jest takie trudne. Zdecydowanie warto zachęcać partnerki, by mówiły, czego potrzebują, komunikowały wprost swoje oczekiwania. Mężczyzna powinien starać się tworzyć przestrzeń, by jego kobieta mogła zająć stanowisko, wyrazić swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Z drugiej strony dobrze mieć także świadomość spraw fundamentalnych i nie oczekiwać w ich zakresie instrukcji obsługi od kobiety. W trakcie terapii dla par i indywidualnych sesji terapeutycznych często powraca określony repertuar potrzeb, oczekiwań, preferencji kobiet. Przyjrzyjmy się mu. Czego pragną kobiety w związku Miłość. Dla kobiet bardzo ważna jest miłość, a to oznacza, że są skłonne poświęcać dużo energii i czasu na pielęgnację uczucia. Wiele kobiet stawia miłość, związek na pierwszym miejscu, czyniąc z tego sprawę najwyższej wagi, coś priorytetowego. Nie są więc – wbrew temu, co wielu mężczyzn im zarzuca – nieznośnie wymagające. Przecież to zrozumiałe, że jeśli coś jest dla człowieka niezwykle ważne, przywiązuje dużą wagę do szczegółów i pragnie, by spełniało wysokie standardy. Kobiety pod tym względem bywają bardzo konsekwentne. Co więcej, w ich odczuciu stanowczo nie wystarczy postarać się raz – to, co cenne, zasługuje na nie mniejszą niż na początku troskę na bieżąco. Łączność. Kobiety pragną poczucia łączności z partnerem, chcą w miarę możliwości wiedzieć, co dzieje się w sercu i umyśle mężczyzny. Chcą czuć się wtajemniczone w jego życie wewnętrzne. Nie robią tego po to, by pilnować faceta, kontrolować go, ograniczać jego swobodę. To naprawdę nie jest forma zakamuflowanej inwigilacji. Ta łączność daje poczucie, że między dwojgiem istnieje silna więź. Daje szansę, że czasami mogą rozumieć się bez słów. Kobiety pragną więc, żeby partner mówił, co mu w duszy gra, by nie zamykał się w sobie na siedem spustów, by dzielił się tym, co go trapi, cieszy, porusza. Chcą żyć razem z partnerem, a nie obok niego. Nie zrozumcie mnie źle… Nie ma się co łudzić, że skryty mężczyzna stanie się nagle wylewny. Nikt tego nie oczekuje. Na pewno mógłby natomiast trochę częściej niż zwykle, na swój własny, męski sposób ujawniać to, co dzieje się z jego emocjami i w jego głowie. Tyle może w zupełności wystarczyć. Łączność to niejako droga dwukierunkowa. Ważne jest więc, by partner był zainteresowany tym, co kobieta ma do powiedzenia, by aktywnie słuchał. Dziewczyny doceniają sytuacje, w których mężczyzna okazuje gotowość do wysłuchania swojej drugiej połówki. Czasami kobiecie trudno jest się otworzyć bez odpowiedniego klucza, którym jest właściwie okazane zainteresowanie mężczyzny. Jeśli natomiast partner nie przejawia gotowości do słuchania, nie pokazuje zainteresowania bieżącymi potrzebami kobiety, nie inicjuje rozmów i nie podejmuje określonych tematów, to w takim wypadku mimochodem stwarza dystans, oddala się od niej, a skoro tak, łączność między nimi pogarsza się. Okazje do przeżywania bliskości. Kiedy kobieta planuje jakieś przedsięwzięcia, nie znaczy to, że chodzi jej o kontrolowanie mężczyzny, jego przestrzeni, życia. Kobiety są z natury kreatorkami – stwarzają sytuacje, w których mogą doświadczać bliskości. Kreują rzeczywistość, dzięki której czują się lepiej i w analogiczny sposób angażują się w troskę o związek. Planowanie ma głęboki sens, jest etapem tworzenia. Warto odbierać to jako zaangażowanie, a nie próbę osaczenia czy przejęcia steru. Dobrze, gdy mężczyzna próbuje włączać się w ten proces zamiast go na przykład lekceważyć lub – co gorsza – sabotować. Urok czasu. Kobiety mają uświęcony stosunek do czasu, co ma swoje przyczyny między innymi w ich fizjologii (kobiety w sensie dosłownym, nie w przenośni, odczuwają upływ czasu odmiennie niż mężczyźni, a dzieje się tak chociażby z uwagi na cykl hormonalny). Tak to już jest, że kobiety spostrzegają czas inaczej niż mężczyźni, dla których jest to z reguły zaledwie ciąg minut, godzin i dni. One miewają emocjonalny stosunek do czwartego wymiaru. Właśnie z tego powodu przeżywają to, jak długo mężczyzna zwleka z odpowiedzią lub z telefonem, jak bardzo spóźnia się z realizacją pewnych planów, jak bardzo ociąga się z podejmowaniem ważnych dla związku decyzji, kiedy ostatnio wychodzili gdzieś razem, tego, czy mądrze zarządza czasem, który spędza z partnerką. Kobiety często razi obojętne podejście mężczyzny do tego zagadnienia. Jeśli mężczyzna ma lekceważący stosunek do dzielonego z partnerką czasu, kobietę może to wręcz ranić. Nie metaforycznie. Może powodować rzeczywisty emocjonalny dyskomfort, a nawet cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa. Nie mniej ważną kwestią jest dla kobiet poczucie bezpieczeństwa. I wbrew pozorom nie chodzi tylko o to, by mężczyzna był postawny, przystojny, bo wtedy unikną krytyki koleżanek, nieprzychylnych spojrzeń bądź fizycznego zagrożenia. Nie chodzi także wyłącznie o zasobność portfela, choć zaradność jest przez kobiety doceniana (a nie ceniona – między tymi słowami jest subtelna, lecz ważka różnica). Chodzi nade wszystko o to, by kobieta mogła polegać na swoim partnerze, by był słowny, dawał poczucie pewności, iż można na niego liczyć, wywiązywał się z obietnic, konsekwentnie realizował postanowienia, stawał po jej stronie. Oczywiście niezbędna do tego jest wiedza, czego się chce. Jeśli mężczyzna jest stale niezdecydowany, przesadnie często zmienia zdanie – kontakt z nim nie daje poczucia bezpieczeństwa, gdyż kobieta ma wrażenie, że znajduje się na ruchomych piaskach. Pewny grunt jest niezbędny, by związek mógł się rozwijać. Docenienie. Płeć piękna jest bombardowana komplementami, więc tak naprawdę nie jest najważniejsze, by partner ciągle zachwalał urodę kobiety, choć czynienie tego przesadnie rzadko bądź wyraźnie rzadziej niż krytykowanie, także mogłoby stanowić problem. Kobiety pragną aby je doceniano i chcą czuć, że ich obecność w życiu partnera jest ważna, wnosi coś do świata mężczyzny i że on jest tego świadom. Branie obecności kobiety u swojego boku za pewnik może prowadzić do braku zachowań dających jej wyraźnie do zrozumienia, że odgrywa istotną rolę. Słowa nie są pozbawione znaczenia, choć lepiej je ważyć niż liczyć, ale przede wszystkim istotne są czyny. Jeśli zachowaniem okazuje się w kulminacyjnych momentach kobiecie, że jest najważniejsza, wówczas czuje się doceniana. Zainteresowanie jej życiem, myślami, uczuciami, pytanie o jej potrzeby, okazywanie, że ceni się jej zdanie i rady, okazywanie, że nie uważa się jej obecności za jakąś oczywistość – to oczekiwania wyrażane przez kobiety. Spójność. Kobiety oczekują też, że słowa i czyny mężczyzny będą spójne. Jeśli swoim postępowaniem rozmija się z tym, co deklaruje, kobieta może poczuć się zmanipulowana, mieć wrażenie, że partner ją okłamuje albo nie liczy się z nią. Oparcie. Mężczyźni są coraz mniej skorzy by iść na taki układ, bo honor jest dla nich ważny i nie chcą łatki bankomatu, nie chcą też czuć się niesprawiedliwie eksploatowani, toteż kobiety częściej muszą brać większą dozę tego celu na siebie, wciąż jednak zdarza się, że oczekują, by partner gwarantował związkowi, rodzinie stabilizację finansową. Asertywność. Kobiety pragną, by mężczyzna był asertywny. Potrafił w razie potrzeby wyraźnie zasygnalizować swoje stanowisko, wstawić się za związkiem, kiedy jego interes jest zagrożony. Chcą też, by asertywnie, bez agresji, wyrażał swoje potrzeby, emocje. Na przykład męski gniew nie jest dla kobiet jakąś ocenzurowaną emocją gorszej kategorii o ile oczywiście mężczyzna wyraża go panując nad sobą, robi to bez agresji oraz bez wywoływania poczucia zagrożenia u osób w otoczeniu. Spełnienie. Kobiety pragną, by ich seksualne potrzeby nie były lekceważone. Chcą mieć możliwość ekspresji seksualnej w zgodzie z wartościami ważnymi dla związku. Współczesne kobiety skłonne są niekiedy przejmować inicjatywę, ale nie chcą, aby całokształt tych starań spoczywał na ich barkach. Źle znoszą, kiedy mężczyzna staje się w tym zakresie zbyt bierny i opieszały. Wrażenie częściej niż od święta. Kobiety mają swoje oczekiwania względem wyglądu mężczyzny. Dla mężczyzny z reguły jasnym jest, że należy okazać należyty szacunek pracodawcy, współpracownikom, klientom poprzez adekwatny strój w miejscu pracy. Jasnym jest, że wybierając się na uroczystość, do kościoła czy do teatru należy się właściwie ubrać. Dlaczego więc miałoby być inaczej w związku? Jeśli stanowi to swoistą normę, chodzenie w dresie po domu może nie stanowić problemu o ile ta formuła nie jest nadużywana i zdarzają się od niej dobre odstępstwa. Tym niemniej warto mieć na względzie, że kobiety traktują partnera trochę jak swoistą wizytówkę własnego dobrego gustu, zaś jego wygląd w pewnym sensie jak miernik tego, czy mężczyźnie wciąż jeszcze zależy. Niektórym kobietom bardzo trudno mieć wrażenie, że dla partnera relacja jest ważna, jeśli nie dba on o siebie, nie podejmuje świadomych wysiłków na rzecz wzbudzania w drugiej osobie pozytywnych odczuć, nie okazuje partnerce szacunku należytą troską o swój wygląd, którym komunikuje się przecież stosunek do samego siebie oraz do otoczenia. Podsumowując, jeśli mężczyzna chce, by jego związek z kobietą dobrze działał, sprawdzał się, warto by troszczył się o niego systematycznie, a nie tylko od święta. A czego mężczyźni oczekują od kobiet i jak wyglądałaby instrukcja obsługi faceta? To temat na odrębny artykuł. Natomiast przemyślenia o tym, jakie błędy w relacjach popełniają zwłaszcza faceci, można znaleźć tutaj. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Psycholog online: jak zaakceptować swój wygląd

    Nie każdy mężczyzna jest wysoki jak brzoza a nie każda kobieta ma duży biust. Nie każdy mężczyzna ma „kaloryfer” zaś nie każda kobieta – talię osy. Nie każdy jest gładki i młody, a nawet młodzi i gładcy nie zawsze mają tzw. dobre geny. Czy to czyni nieatrakcyjnym? NIE. Prawdziwym piętnem jest poczucie nieatrakcyjności. Emanuje nim ktoś, kto czuje się brzydki, myśli, że jest niewystarczający, gorszy. Ktoś taki staje się nieatrakcyjny, bo nieświadomie podkreśla swoje niedoskonałości i kamufluje atuty. Plaża to piekło dla takich osób tak samo jak każda okazja do ekspozycji siebie. Na szczęście nie musi tak być. „Jak zaakceptować swój wygląd” to jedna z niezwykle często wpisywanych w wyszukiwarki fraz... Spróbujmy rozgryźć ten temat!
     
    W dobie serwisów społecznościowych młode kobiety i młodzi mężczyźni nierzadko mierzą swoją wartość liczbą polubień ich zdjęć i profilów. Nic więc dziwnego, że kwestia wyglądu urasta do tak ogromnych rozmiarów. Zdjęcia retuszowane są na potęgę, ludzie spędzają całe godziny robiąc fotografie i wybierając najlepsze ujęcia. Cała ta kultura kultu urody przyczynia się do różnorodnych problemów. Przede wszystkim jest źródłem narastającego niezadowolenia z własnego wyglądu u coraz liczniejszej grupy ludzi. Skłania mężczyzn do morderczych treningów i brania sterydów, kobiety do nie mniej bezwzględnej walki o nienaganną sylwetkę – na siłowni czy w ramach morderczej diety. Bigoreksja, ortoreksja i inne zaburzenia odżywiania są coraz częstszymi problemami. Nierzadko ludzie popadają też w stany przygnębienia z powodów pośrednio lub bezpośrednio związanych z własnym wyglądem.
     
    Poczucie własnej wartości a wygląd
     
    Gdy mowa o akceptacji wyglądu należy zwrócić uwagę na poczucie własnej wartości. Jak sama nazwa wskazuje, jest to uczucie, pojawiające się w odpowiedzi na ocenę samego siebie, czyli po prostu samoocenę. Poczucie własnej wartości to temat rzeka. Istnieją opasłe podręczniki temu poświęcone. W tym miejscu zatrzymajmy się na dłużej przy jednej, szczególnie ważnej kwestii.
     
    Wartość. Wartość jest czymś względnym, zależy od relacji. Zilustrujmy to przykładem. Dolar amerykański zupełnie co innego znaczy w Meksyku, a co innego w, powiedzmy, Wielkiej Brytanii. A przecież nadal jest to dokładnie ten sam dolar – banknot o tym samym nominale. Nasuwa się więc istotne, choć jeszcze nie najważniejsze, pytanie: w jakiej ty jesteś relacji. Takiej, która dodaje ci skrzydeł, wspierającej, życzliwej, wyrozumiałej, motywującej, czy wprost przeciwnie, pełnej krytycyzmu, niechęci, braku uwagi, surowej albo wręcz okrutnej. Czytając te słowa być może zakładasz, że chodzi o relację z kimś innym. Nie, chociaż to też istotne. Najważniejsze pytanie brzmi jednak w jakiej relacji jesteś sam lub sama ze sobą. Twoje poczucie własnej wartości, to jak się czujesz z własnym ciałem zależy właśnie od tego, jaką masz relację ze sobą, jak ze sobą się obchodzisz. Czy aby na pewno nie jest to relacja toksyczna?
     
    Połowa sukcesu to nie pogarszać sprawy
     
    Ludzie, którzy są na etapie niechęci czy wręcz nienawiści do własnego wyglądu dodatkowo mają do siebie pretensje o to, że nie potrafią siebie zaakceptować. W tej kwestii nie ma jednak drogi na skróty, a przeskok z „nie znoszę siebie” do „w pełni siebie akceptuję” jest niezwykle trudny. Te dwa stany dzieli przepaść. W istocie zatem nie chodzi nawet o to, żeby od razu całkowicie wszystko w sobie zaakceptować. Na dobry początek warto przynajmniej przestać siebie nieakceptować, spróbować być wobec siebie neutralnym, zakwestionować myśli pełne negatywnych komentarzy pod własnym adresem, odpierać samokrytycyzm, pracować nad nowym dialogiem wewnętrznym. Dla niektórych osób to jak nauka nowego języka. Nie dlatego, że używa się zupełnie nieznanych słów. Po prostu to całkiem świeży sposób komunikowania się ze sobą samym, wyrażania miłości własnej. Czasami wręcz nieodzowna jest pomoc psychoterapeuty, innym razem psycholog przyśpiesza ten proces nie inaczej niż nauczyciel języka obcego. 
     
    Bądź tak dobry i zacznij łaskawie zauważać, że nie tylko piękni bywają szczęśliwi i miewają fajne życia
     
    Osoby piękne pokazywane są w mediach, eksponowane i w ogóle, ale czy tylko takie jednostki mogą wieść udane, pełne, satysfakcjonujące życie? Pominąwszy fakt, że nierzadko są to ludzie w głębi ducha nieszczęśliwi, desperacko zabiegający o uznanie i uwagę, od których niekiedy bywają wręcz uzależnione, jest z nimi jeden zasadniczy problem. Skupianie się na nich może zacząć na ciebie niezbyt dobrze wpływać w wyniku chociażby dokonywanych porównań. Zacznij podejmować świadomy wysiłek, by zauważać ludzi zadowolonych, wiodących fajne życia, mających udane relacje, którzy jednakowoż z powodu wieku bądź genów czy innych czynników odbiegają od lansowanego kanonu piękna. 
     
    Brak akceptacji wyglądu a zniekształcone myślenie
     
    Ludzie mają tendencję do przywiązywania dużej wagi do czynników, które w ich ocenie narażają ich na straty. Obawa przed tym jest nawet większa niż troska o możliwość zyskania czegoś. Taką mamy naturę. W myśleniu osób drastycznie nieakceptujących własnego wyglądu można jednak dostrzec szereg wręcz rażących usterek w rozumowaniu, zniekształceń poznawczych, co niejednokrotnie dalece przekracza zwykłą ludzką troskę o uniknięcie strat. Na przykład:  przeceniają ilość tego, co ich zdaniem tracą ze względu na to, jak wyglądają,
      wyolbrzymiają znaczenie tego, czego w ich ocenie są pozbawione z uwagi na wygląd,
      nadmiernie koncentrują się na tym, co wygląd im utrudnia lub czego je pozbawia,
      skupiają się na tym, co w ich odczuciu naraża je na odrzucenie, izolację, porażkę matrymonialną,
      przypisują sobie zbyt dużą rolę w kwestii tego, jak wyglądają, oraz przeceniają rolę tego faktu w perspektywie osobistych celów, i w wyniku tego czują się winne lub wstydzą się siebie,
      są nadmiernie zaabsorbowane wyglądem i potencjalnymi korzyściami, które z tego w ich odczuciu płyną, więc dostrzegają wszystkie, choćby najmniejsze oznaki ważkiej roli wyglądu,
      przeceniają potencjalne korzyści, jakie mogłyby odnieść wyglądając inaczej.  Jeśli tego typu tok myślenia utrzymuje się przez wiele miesięcy, w tym czasie rozwija się niczym rak, to ze zrozumiałych względów trudno go wykorzenić we względnie krótkim okresie, choć nie jest to też całkiem nieprawdopodobne i niekiedy się udaje. Generalnie jednak warto możliwie wcześnie interweniować w tej sprawie lub przynajmniej nie odwlekać tego w nieskończoność, ponieważ negatywna sieć myśli o sobie w perspektywie czasu rozrasta się. Bywa niestety, że ludzie hodują tego potwora całymi latami!
     
    Uwalnianie się od braku akceptacji
     
    Postaraj się stracić zainteresowanie tym, czego potencjalnie pozbawia cię twój wygląd i zacząć bardziej cieszyć tym, co mimo wszystko ci oferuje. Mężczyźnie może być trudno wieść życie pełne podbojów jeśli nie jest typem wysokiego bruneta o wyraźnych rysach twarzy i nienagannej sylwetce, z sześciopakiem. Nie znaczy to jednak, że nie może mieć wprost wybornego życia seksualnego – w stałym związku. W dodatku dającego spełnienie emocjonalne w przeciwieństwie do co najwyżej haju możliwego do zaznania podczas przygodnych kontaktów seksualnych, podbojów. Kobiecie, jeśli nie szczyci się urodą, może być trudno zdobyć uznanie popularnych koleżanek, przyciągnąć pokaźne grono obserwujących na Facebooku czy Instagramie, zwrócić na siebie uwagę przystojnego mężczyzny lub skłonić go do poważnego zaangażowania. Nie znaczy to jednak, że nie może liczyć na udane przyjaźnie i satysfakcjonujący związek z kochającym mężczyzną, który pod wpływem uczuć i tak stanie się dla niej kimś wyjątkowym. Z wzajemnością. Jak widać rozstrzygające jest to, czemu poświęca się uwagę, a czym przestaje się interesować. Doskonale podsumowuje to wypowiedź pewnego malca z domu dziecka, w którym kiedyś byłem w charakterze wolontariusza. Zapytałem go dlaczego nie chce już być łowcą smoków, bo przecież poprzednim razem mówił, że chce nim zostać w przyszłości. „Nie chcę być już łowcą smoków, bo wiem, że nim nie zostanę.” Zastrzelił mnie tym tekstem. Nie wiem jak do tego doszedł, ale było to olśniewające i pokrzepiające zarazem: od małego umiemy tracić zainteresowanie bycia tym, kim nie jesteśmy, nie będziemy. W razie potrzeby warto sobie tę umiejętność przypomnieć. Wszyscy przecież kiedyś chcieliśmy być kimś, kto potem okazywał się jednak dla nas nieinteresującą opcją. Siebie natomiast mamy niezmiennie, podobnie jak jedno źródło uczucia, które nigdy nie wysycha - miłość własną. Bywa, że człowiek gania za tym, co w istocie wcale nie jest mu potrzebne. Z takiej bieżni warto zstąpić. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Kojenie poczucia krzywdy u Dorosłych Dzieci Alkoholików i nie tylko

    Poradzenie sobie z poczuciem, które pojawia się w odpowiedzi na doświadczenie krzywdy, nie jest zadaniem łatwym, ale możliwym i godnym wysiłku. Artykuł wyjaśnia na czym polega ten proces i dlaczego warto się w niego zaangażować. Egzystencja z poczuciem krzywdy Ludzie niekiedy idą przez życie niejako po śladach wyznaczonych przez krzywdy doznane w przeszłości. Ludzki los płynie natenczas korytem psychicznych blizn. Teraźniejszość rozwija się w cieniu minionych zranień. I choć nie jest to podróż donikąd, bo żadna taką nie jest, to jednak nie towarzyszy jej głębokie poczucie sensu. Ciężar doświadczeń zdaje się przytłaczający, przemierzanie kolejnych tygodni, miesięcy i lat nie dystansuje od bólu, a na horyzoncie nie widać ukojenia. Człowiek jest w ruchu, ale tak naprawdę pozostaje zatrzaśnięty w swoim cierpieniu, które odpuszcza mu tylko na chwilę, by nawracając dokuczać ze wzmożoną siłą. Nieprzepracowane poczucie krzywdy pozostaje aktualnym problemem niezależnie od tego, ile czasu minęło od zranienia. Problemem, który domaga się podjęcia kroków zaradczych i działań naprawczych. Problem zaprzeczania doznanej krzywdzie Niekiedy poczucie krzywdy bywa niejako zamrożone nawet przez bardzo długi okres czasu. Nie znaczy to bynajmniej, że doświadczenia krzywdy nie było – poszkodowany po prostu nie dopuszcza do siebie takiej wizji. Przyjęcie jej do wiadomości i uznanie, że zostało się ofiarą nie jest z różnych względów sprawą łatwą. Dla jednych to problem, ponieważ w ich odczuciu oznacza przyznanie, iż nie byli wystarczająco silni. Innych przeraża perspektywa ponownego przeżycia cierpienia, które towarzyszy przyglądaniu się zranieniom i określaniu szkód. Potrzeba odwagi, by uznać, iż coś głęboko dotknęło oraz aby spojrzeć w oczy własnym demonom. Potrzeba determinacji, żeby chcieć zmierzyć się z trudnym procesem kojenia poczucia krzywdy. Potrzeba szczerości, by wskazać, kto był sprawcą, a nierzadko bywa to niesłychanie trudne. Ciężko jest powiedzieć „zraniła mnie matka”, „skrzywdził mnie ojciec”, „żona spowodowała moje cierpienie”, „mąż zadał mi ból”. Stwierdzenia takie podważają iluzję porządku osobistego danego człowieka. Rzecz w tym, że ta iluzja i tak musi zostać pokonana, bo krzywda burzy wewnętrzny ład i stawia przed koniecznością budowania go od nowa. Trzeba będzie poukładać pewne pojęcia od początku, skoro zranienie nadeszło ze strony tych, którzy powinni być wsparciem. Kiedy podpora przestaje pełnić swoją funkcję, zapada się wewnętrzny świat. Naprawa tego stanu rzeczy to wyzwanie i słusznie jawi się jako trudny proces. Jest on jednak konieczny, więc unikanie go odwleka to, co niezbędne, i wydłuża całą historię cierpienia. Sens uzmysłowienia sobie poczucia krzywdy Dopiero po świadomym uzmysłowieniu sobie poczucia krzywdy następuje głęboka refleksja nad doznanymi zranieniami i określanie poniesionych strat. Poczucie krzywdy pozwala je oszacować tak samo jak ból pozwala rozpoznać miejsce, w którym ciało choruje. Temu właśnie służy to poczucie – między innymi pozwala się zorientować, co w człowieku zostało naruszone podczas doświadczenia krzywdy. Oszukiwanie samego siebie, że krzywdy nie było, jest w istocie życiem w kłamstwie. Ponura maskarada może być na tyle przekonująca, że człowiek sam zaczyna w nią wierzyć. Wtedy problemy życiowe i kłopoty w relacjach, które są następstwem krzywdy, jawią się jako niezrozumiałe albo upatruje się ich przyczyn w niewłaściwych czynnikach. A skoro tak, trudniej jest tym trudnościom zapobiegać. Stają się nieodłączną częścią teraźniejszego bytu danej osoby, choć ich prawdziwe powody pozostają ukryte i mają korzenie sięgające do momentu, gdy zaistniało doświadczenie krzywdy. Żyje się we mgle stale wracając do tych samych miejsc, w których nieodmiennie czeka na człowieka cierpienie. Nie mając wiedzy o motywach i mechanizmach problematycznego postępowania trudniej jest schodzić ze śladów wiodących do emocjonalnego bólu.  Z poczuciem krzywdy można także starać się po prostu egzystować. Da się z nim żyć. Wtedy jednak człowiek ma tendencje do tego, by się znieczulać, bo nawracający ból bywa bardzo dokuczliwy. Skłania to do nałogów oraz do silnych, dramatycznych przeżyć, którymi osoba stara się zagłuszyć echa zranień. Znieczulenie niekiedy oznacza w praktyce nieczułość, niewrażliwość, obojętność, a nawet sadyzm lub samoudręczenie. Człowiek otumaniony tak naprawdę nadal pragnie coś czuć – może wobec tego sięgać po drastyczne rozwiązania, które krzywdzą jego lub innych, tak czy inaczej skazując go na poczucie osamotnienia.     Oszacowanie strat po doświadczeniu krzywdy Nie ma mowy o radykalnym akceptowaniu przeszłości lub odpuszczeniu win, jeśli właściwie nie wie się, co stara się uznać lub co i komu darować. Właśnie dlatego tak istotne jest rzetelne rozstrzygnięcie, jakie zostały spowodowane szkody. Można je pogrupować w trzy kategorie. Pierwsza kategoria to straty,
    czyli wszystko to, czego w wyniku doświadczenia krzywdy człowiek został pozbawiony. Druga kategoria to ciężar,
    czyli bagaż, który w następstwie doświadczenia krzywdy dana osoba ze sobą niesie. Trzecia kategoria to rozstrój,
    czyli pomieszanie pojęć, utrata punktów odniesienia, a zatem chaos, który powstał w wyniku zburzenia wewnętrznego ładu, porządku osobistego danego człowieka w rezultacie doświadczenia krzywdy. Konsekwencje doświadczenia krzywdy
    w dzieciństwie Dorosłych Dzieci Alkoholików Dzieci, które były świadkami przemocy małżeńskiej lub, co gorsza, same były ofiarami jakiejś formy przemocy (na przykład fizycznej lub psychicznej) częściej w przyszłości doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Z większą dozą prawdopodobieństwa takie dzieci już jako dorosłe osoby będą sięgały po używki oraz same stosowały przemoc wobec własnych partnerów życiowych.  Część osób, które były w dzieciństwie świadkami lub ofiarami jakiejś formy przemocy mogły także jako dzieci doświadczać wzmożonego niepokoju, złego samopoczucia, depresji, miewać koszmary senne, samemu wobec siebie stosować przemoc, a także doświadczać fizjologicznych dolegliwości, będących objawem silnego stresu.  Następstwa długo trwającego okresu krzywdzenia U części osób, które żyły w środowisku pełnym przemocy przez dłuższy czas, mogą pojawić się bardzo poważne problemy psychologiczne takie jak: ostra reakcja na stres, zespół stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia adaptacyjne, depresja i inne. Trudności te wystąpić mogą zwłaszcza u osób, które są na nie genetycznie podatne.  Szczególnie dolegliwe bywają następstwa przewlekle niezaspokajanych potrzeb dziecka, które są dla niego krytycznie ważne.  Brak wystarczającej dozy właściwie wyrażanej miłości rodzicielskiej skutkuje trwałym deficytem w tym kontekście. Osoba może czuć się niekochana, nie akceptować siebie, nie darzyć samej siebie miłością własną albo – gdy więź z rodzicami była niewłaściwa – wchodzić w krzywdzące relacje i nie wychodzić z nich pomimo złego traktowania i braku perspektyw poprawy. U niektórych kobiet dochodzi do wykształcenia mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie, które dodatkowo podsycane są opisanymi dalej trudnościami w zakresie samokontroli i uciekania w fantazje.  Nie liczenie się z granicami, odrębnością bądź prywatnością dziecka oraz brak poszanowania dla jego autonomii może spowodować, że trudno mu w przyszłości będzie odkryć i zaakceptować własną indywidualność oraz podejmować suwerenne decyzje. Natomiast całkowite zlekceważenie wyznaczania dziecku pewnych granic, przyzwalanie by „wychowywało się samo” może z kolei sprawić, że stanie się nadmiernie niezależne w stopniu utrudniającym mu tworzenie zgodnych, partnerskich relacji z innymi osobami.  Dorosłe Dziecko Alkoholika może żyć z głębokim przeświadczeniem o własnej niekompetencji i przez to przyjmować bierną postawę wobec problemów. Jeśli dziecko nie ma poczucia, że spełnia wymagania rodziców, bo są oni wiecznie zajęci własnymi sprawami lub narzucają mu nierealne standardy, by zrekompensować sobie własne porażki, ono w końcu przyjmuje, że zawiodło rodziców, nie jest wystarczająco dobre. Dziecko wychowujące się w nękanej przez problem alkoholowy rodzinie, która funkcjonuje odmiennie w zależności od tego, czy rodzic pił czy jest trzeźwy, może mieć trudność ze zdefiniowaniem własnej tożsamości. Skoro wszystkie zasady zmieniają się jak w kalejdoskopie, a środowisko permanentnie lub okresowo pogrążone jest w chaosie, dziecku trudno się w tym wszystkim połapać. Ciężko odnaleźć samego siebie dorastając w warunkach bezplanowości – w zamęcie, w którym nic nie jest pewne. Niektórym Dorosłym Dzieciom Alkoholików ten nieład tak wchodzi w krew, że stale egzystują w dramacie – idą przez życie mimowolnie siejąc w nim ferment.  W rodzinie, w której występuje problem alkoholowy, potrzeby dziecka mogą być traktowane jako mniej ważne. Niepisaną i sztywną zarazem regułą jest, że dziecku nie wolno stwarzać problemów, by nie pogarszać już i tak ciężkiej sytuacji. Nie wolno zatem zakłócać spokoju wyrażając emocje ani zawracać głowy swoimi oczekiwaniami chociaż są to przecież w istocie prawa każdego małego człowieka. Nic więc dziwnego, że tak wielu Dorosłym Dzieciom Alkoholików niezwykle trudno jest mówić o swoich uczuciach i potrzebach, co ze zrozumiałych względów nie ułatwia im budowania satysfakcjonujących relacji. Znoszenie skrajnie trudnych sytuacji, które mogą występować w rodzinach dysfunkcyjnych, wywiera na dziecku ogromną presję, by udawało, że nic się nie dzieje. Rzeczy nie do zniesienia trzeba przecież jakoś wytrzymać, by przeżyć. Zablokowane przeżycia emocjonalne odbijają się jednak na funkcjonowaniu człowieka w jakiś sposób znajdując w końcu prędzej czy później ujście. Czasami wytrenowana w ten sposób zdolność blokowania przeżyć staje się nawykiem, przez co Dorosłe Dzieci Alkoholików mogą tolerować niebywałe obciążenia – przynajmniej do czasu, aż blokady w jakimś punkcie pękną. Emocje nigdy nie przechodzą bez echa. O ile dziecko ma pewien wpływ na siebie, wie co się z nim dzieje i może w jakiś sposób kierować sobą, w przyszłości raczej również będzie zdolne do normalnej dozy samokontroli. W rodzinie z problemem alkoholowym działania nie zawsze prowadzą do tych samych skutków i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. To jak życie przy tykającej bombie, która w każdej chwili może wybuchnąć. Aby odnaleźć się w takich warunkach trzeba się niesłychanie (jak na możliwości dziecka) kontrolować. A kiedy już dochodzi do zapłonu, następuje totalny chaos, po którym pijący rodzic nierzadko znowu narzuca sobie i otoczeniu żelazną dyscyplinę na pewien, trudny do oszacowania czas. W rezultacie Dorosłe Dzieci Alkoholików miewają różne problemy z kontrolą – sztywnieją, gdy jest okazja do luzu, zwłaszcza w intymnych relacjach kontrolują nadmiernie i są przesadnie odpowiedzialne, by nie czuć niepokoju bądź uciekają w fantazje albo mają ogromną trudność z zachowaniem samokontroli. Ta ostatnia ewentualność czyni je szczególnie podatnymi na nałogi. Warunki uporania się z poczuciem krzywdy Kojenie poczucia krzywdy często przypomina ciężką przeprawę. Można próbować radzić sobie z tym w pojedynkę, ale zdecydowanie lepiej mieć wsparcie. Zwłaszcza specjalisty wykwalifikowanego w niesieniu pomocy psychologicznej. Najpierw należy zadbać o to, by ustało doświadczenie krzywdy, i zatroszczyć się o bezpieczeństwo poszkodowanej osoby. Czasami ludzie są ranieni całymi latami. Uporanie się z poczuciem krzywdy, wynikającym z minionych doświadczeń, musi zostać poprzedzone rozwiązaniem bieżących bolesnych spraw. W następnej kolejności można przystąpić do nadrabiania zaległości w zakresie tego, czego człowiek został pozbawiony. Jeśli nie jest to możliwe, konieczne jest określenie sposobów radzenia sobie z własnymi deficytami. W zależności od rodzaju ubytków, potrzebne może okazać się również odżałowanie tego, co człowiek stracił przez doświadczenie krzywdy, ponieważ po niektórych zranieniach musi nastąpić żałoba. Zasadne może okazać się również skontaktowanie się z innymi, niż smutek i żal, emocjami takimi jak poczucie bezradności, lęk czy gniew, oraz rozplątanie nie dających spokoju węzłów poczucia winy i wstydu. Proces ten ma służyć wentylacji tych emocji, ale i opanowaniu umiejętności radzenia sobie z nimi w konstruktywny, bezpieczny sposób, oraz asertywnego wyrażania ich. Poza tym pomaga w odzyskaniu łączności z samym sobą, z własnymi potrzebami. Bardzo istotna jest też nauka umiejętności, których nie opanowało się w następstwie krzywdy polegającej na zaniechaniu lub zaniedbaniu, gdy rodzic nie przekazał ich swojemu dziecku. Nie mniej ważna jest nauka radykalnego akceptowania, co jest praktyką, lekcją do stałego przerabiania, a nie jednorazowym aktem, i pozwala dostrzegać oraz uznawać stan faktyczny zamiast spostrzegać go przez pryzmat poczucia zranienia lub z pozycji ofiary. Kolejną sprawą jest rozpoznanie ciężaru krzywdy i odpowiednie z nim postępowanie. Zależnie od formy takiego bagażu konieczne są różne strategie radzenia sobie z nim. Czasami są nim destrukcyjne przekonania, które trzeba przepracować. Ewentualnie problematyczne schematy funkcjonowania wymagające korekty lub zastąpienia innymi. Mogą to być dolegliwości, z którymi trzeba nauczyć się żyć lub problemy psychiczne bądź zaburzenia, które należy leczyć. Może to być balast negatywnych myśli o sobie i własnym życiu, którego trzeba się pozbyć, żeby zrobić miejsce dla nowych zapatrywań na swój temat w celu odzyskania poczucia własnej wartości. Często nieodzowne jest poszukiwanie nowych interpretacji na temat przeszłości, w tym całego kontekstu doświadczenia krzywdy, a nawet jej samej. Radzenie sobie z ciężarem w określonych przypadkach może polegać na praktyce uważności w celu na przykład ograniczenia „emocjonalnych wstrząsów wtórnych”, pojawiających się w odpowiedzi na nawracanie wspomnień krzywdy. I wreszcie koniecznym jest zwieńczenie poprzednich kroków czyli odzyskanie wewnętrznego ładu. Regulacja wywróconych do góry nogami lub poustawianych w poprzek znaczeń. Przyjęcie systemu wartości, który pozwala nadać życiu sens. Odnalezienie siebie poprzez: ograniczenie chaosu, wyznaczanie granic, oddzielenie przeszłości od teraźniejszości, pragnień od potrzeb, kaprysów od celów, życzeń od możliwości, planów od marzeń, ograniczeń od wad. Zależnie od obranego systemu wartości człowiek dokonuje też ostatecznej decyzji o tym, w jaki sposób będzie odpuszczał winy sprawcom swojego cierpienia. Określi również nową, spójną narrację osobistą, która nada egzystencji konkretny kierunek i głębokie znaczenie, a dzięki temu ułatwi satysfakcjonujące spożytkowanie reszty czasu, jaki został mu dany.  Obserwuj mój fanpejdż.

    Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Akcja promocyjna TERAPIA DLA MŁODYCH

    Rozpoczęła się kolejna edycja akcji TERAPIA DLA MŁODYCH. Osoby w wieku 18-25 mogą umówić się na konsultację psychologiczną i sesję psychoterapii przez Skype w szczególnie przystępnej cenie - 80 zł za spotkanie. Konsultacji udziela psycholog kliniczny, mgr Rafał Olszak. Więcej informacji o zasadach umówienia wizyty przez Skype oraz formularz rezerwacji można znaleźć na stronie: http://www.ocalsiebie.pl/formularz-rezerwacji-cennik/

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psycholog online radzi jak zmniejszyć stres

    Czym jest stres i jaką pełni funkcję Stres jest odpowiedzią organizmu na perspektywę wyzwania spostrzeganego jako przekraczające potencjał danej osoby. Jeśli jest adekwatny, spełnia pożyteczną funkcję, mobilizując do działania w należytym stopniu i przez odpowiedni czas. Innymi słowy to dzięki stresowi człowiek ma szansę stanąć na wysokości zadania, które uznaje na wyzwanie. Ta reakcja mobilizuje dostępne danej osobie zasoby po to, by jak najlepiej poradziła sobie z sytuacją. Problematyczny, nieadekwatny lub zbyt długo trwający stres Gdy reakcja jest niewystarczająca, człowiek może zlekceważyć sprawę, podejść do tematu z pobłażaniem i w rezultacie nie być wystarczająco zmobilizowanym. Najgorszy scenariusz ma miejsce jednak zazwyczaj wtedy, gdy poziom przeżywanego stresu jest zbyt wysoki, a zwłaszcza, gdy dzieje się tak ciągle lub ten stan rzeczy utrzymuje się przez zbyt długi czas. Wtedy mogą wystąpić „skutki uboczne stresu” określane bardziej fachowo jako objawy nadmiernego stresu. Zapamiętaj: stres nie jest złym zjawiskiem. O ile nie przekracza „dozwolonych norm”, jest z reguły przydatny, pełni pożyteczne funkcje i sprawdza się jak należy. Stawia człowieka do pionu, by lepiej podołał wyzwaniom codzienności. Problematyczny staje się wówczas, gdy jest nieadekwatny – dalece niewystarczający, a szczególnie gdy jest zbyt ostry lub zbyt wysoki przez nadmiernie długi czas. Jak ograniczyć poziom stresu Co można zrobić, aby ograniczyć stres do optymalnego poziomu, który jest odpowiedni do podołania sytuacji bez nadmiernego eksploatowania się? Popracuj nad samooceną Jeśli spostrzegasz siebie jako osobę niekompetentną, która nie jest w stanie radzić sobie z trudnościami, jakie przynosi życie, to prawdopodobnie możesz często doświadczać nadmiernego stresu. Człowiek mający siebie za osobę nieporadną może reagować stresem w obliczu sytuacji, z którymi obiektywnie ma duże szanse sobie poradzić. Dzieje się tak tylko dlatego, że nie ufa własnym możliwościom, nie wierzy we własne siły. Nad samooceną i poczuciem własnej wartości można pracować podczas psychoterapii – także kontaktując się z dobrym psychologiem online, przez Skype. Ogranicz zbędne stresory Jednym z rozwiązań jest ograniczenie stresorów, czyli czynników wywołujących stres. Tymi czynnikami mogą być pewne sytuacje, interakcje z różnymi osobami, a także problematyczne strategie radzenia sobie z okolicznościami czy wadliwy sposób myślenia o nich. Zilustrujmy to przykładami. Mając dzień wolny w tygodniu mogę zdecydować się na robienie dużych zakupów właśnie wtedy, a konkretnie przed południem tego dnia zamiast w weekendy. Dzięki takiej zmianie strategii postępowania oszczędzam sobie nerwów podczas stania w korkach przy centrach handlowych, w trakcie szukania miejsca na obleganych parkingach czy przebywania w diabelnie zatłoczonych miejscach. Zamiast odwlekać konieczny do zrealizowania projekt mogę zająć się nim w porę i stosując strategię małych kroków stopniowo go wykonywać. Dzięki temu najprawdopodobniej uporam się z nim w terminie. Ponadto uniknę niepotrzebnego stresu, który płynąłby ze świadomości, że odwlekam to, co nieuniknione i pogarszam w ten sposób swoje położenie, bo skracam dostępną ilość czasu na jego realizację. Innymi słowy niekiedy unikanie stresora polega na tym, że przestaje się unikać niezbędnej do wykonania czynności, by perspektywa jej realizacji nie wisiała nad człowiekiem i nie rzucała cienia na jego bieżące funkcjonowania. Zamiast wściekać się na stanie w korkach złorzecząc na innych kierowców i wytykając wszelkie błędy infrastrukturze drogowej w Polsce, mogę zmienić swój sposób myślenia. Mogę postarać się stosować radykalną akceptację, trenować uważność w trakcie powolnego sunięcia jezdnią. Mogę również zmienić sposób radzenia sobie. Zamiast wrzeszczeć, walić w kierownicę, trąbić, mogę słuchać audiobooka używając jednocześnie nawigacji, która będzie mi wyznaczać najszybszą trasę w miarę możliwości omijającą zatory na drodze. Mogę postarać się zmienić strategię postępowania. Jeżeli bardzo stresuje mnie wykonywanie wszystkiego w pośpiechu rano przed szkołą czy pracą, mogę wcześniej kłaść się spać po to, by wstawać przed czasem i móc przygotowywać się w wolniejszym tempie, bez napięcia. Trudno być ostoją spokoju znajdując się obok tornada. Ograniczenie kontaktu z ludźmi wywołującymi zamęt bywa bardzo ważne. Dlatego mogę zdecydować się na zakończenie znajomości z osobami, które mają na mnie zły wpływ, prowokują chaos we własnym życiu i potem mnie tym obciążają, ewentualnie swoim niefajnym zachowaniem narażają mnie na niepotrzebne zdenerwowanie. Mogę też zmniejszyć częstotliwość kontaktów z osobami, które nie umieją asertywnie wyrażać emocji i przez to pogarszają moje samopoczucie. Przestań produkować autostres Szacuje się, że kilkadziesiąt procent stresu, jakiego doświadcza człowiek, to tak zwany autostres czyli stres, który ludzie sami sobie produkują na własne życzenie poprzez szkodliwy sposób myślenia. Jeśli na przykład jakiś kierowca zajeżdża mi drogę, mogę pomyśleć, że zrobił to specjalnie żeby sprawić mi przykrość i popisać się przede mną swoim drogim autem. W rezultacie poczuję się bardzo spięty, a może nawet rozgniewam się. Myślenie takie cechują zniekształcenia poznawcze (doszukiwanie się okropieństw, czytanie w myślach). Mogę jednak postarać się pomyśleć o tym w mniej stresujący sposób, interpretując sytuację zgoła inaczej. Mógłbym chociażby stwierdzić, że to nic nowego, w końcu w godzinach szczytu takie akcje są na porządku dziennym i najlepszy sposób żeby się z tym uporać to przejść przez to bez szwanku. Nadal nie będę całkowicie wyluzowany, bo przecież ktoś stworzył zagrożenie na drodze, ale przynajmniej nie mam o kilkadziesiąt procent więcej stresu wyprodukowanego samodzielnie, bez potrzeby. Jeśli ktoś chciałby zagłębić się w tematykę redukcji stresu poprzez zmianę sposobu myślenia może skontaktować się z psychologiem online, rozważyć psychoterapię. Praktykuj czynności zmniejszające podatność na stres oraz łagodzące jego objawy Istnieją czynności, które mogą łagodzić objawy stresu, który już wystąpił, a także generalnie zmniejszać podatność na jego konsekwencje w przyszłości. Przykładem może być praktykowanie uważności, ćwiczenie radykalnej akceptacji, trening głębokiego relaksowania się, systematyczne wykonywanie ćwiczeń aerobowych, dieta antystresowa, odpowiednia higiena snu czy stosowanie technik, które pozwalają diametralnie zmniejszyć poziom stresu w trudnych sytuacjach. Metody redukcji stresu to częstokroć zdecydowanie więcej niż jakieś triki czy sztuczki do stosowania na co dzień. Choć istnieją również takie metody, to jednak zdecydowanie ważniejsza bywa głęboka praca nad swoim sposobem myślenia, nad własnymi przekonaniami i rozwijanie kompetencji niezbędnych do lepszego radzenia sobie. Dlatego warto by osoby doświadczające nadmiernego stresu oraz długo trwającego rozdrażnienia i często mające gniewny nastrój rozpatrzyły psychoterapię indywidualną. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Okrutny Krytyk Wewnętrzny

    Bezwzględny Narrator, Bezlitosny Szyderca, Ponura Postać, Cień – to pozornie zabawne imiona nadawane przez niektórych ludzi czemuś, co opanowuje sposób myślenia o sobie i skłania do krańcowo krytycznych ocen własnej osoby i swojego życia. Stanowi źródło negatywnych komunikatów, które potrafią całkowicie zdominować dialog wewnętrzny. Swoje korzenie ma głównie w dotkliwie krytycznych bądź zawstydzających uwagach słyszanych w dzieciństwo od ważnych osób – rodziców, opiekunów, bliskich autorytetów i członków rodziny, nauczycieli. W psychoterapii zwykło się ten wewnętrzny, maksymalnie przykry głos określać jako OKW – Okrutny Krytyk Wewnętrzny (zwany też negatywną mową wewnętrzną). Wikipedia definiuje go jako: Ponieważ ten głos tak jakby rozlega się we wnętrzu człowieka, częstokroć automatycznie odbiera się go jako wiarygodne źródło i przyjmuje na wiarę to wszystko, co ma do przekazania. Uznaje się podsuwane przezeń refleksje za bardzo przekonujące, a wywołane przez nie emocje – za potwierdzenie, iż to wiarygodne źródło prawdziwych informacji. Niestety nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ Okrutny Krytyk Wewnętrzny potrafi bez końca pastwić się nad człowiekiem, wpędzając go w coraz gorsze samopoczucie i obdzierając z poczucia własnej wartości. Okrutny Krytyk Wewnętrzny nie jest oczywiście czymś namacalnym, nie jest też objawem ciężkiej choroby umysłowej – omamem słuchowym czy inną halucynacją. Jest to pewna koncepcja, uwzględniająca fakt, że psychika każdego człowieka jest niesłychanie złożona i wieloaspektowa. Uważa się, że nie posiadamy jednej, jedynej osobowości, lecz dysponujemy szeregiem subosobowości (zwanych też konfiguracjami, przypominającymi poniekąd różne postawy w zależności od odgrywanej w danym kontekście roli życiowej), które pozostają w interakcji i determinują nasze działania. Można więc powiedzieć, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest takim aspektem osoby, która ma na jej własny temat drastycznie złe zdanie. Hiszpanie nazywają czasem ten ponury wymiar osobowości tecato gusano – „robalem”, który żywi się negatywnymi emocjami, niejako zżera człowieka od środka, pozbawiając wiary w siebie, nadziei, poczucia własnej wartości, wywołując poczucie ułomności i nieadekwatności, niekompletności, braku kompetencji, czy nawet poczucia, że jest niegodnym bycia kochanym. Osoby mocno „wsłuchane” w Okrutnego Krytyka Wewnętrznego mogą wręcz zacząć myśleć o sobie jak o kimś głęboko, wewnętrznie ułomnym, z jakimś strasznym piętnem, o kimś skazanym na najgorsze, niegodnym tego, co w życiu wartościowe. Działając pod wpływem informacji od Krytyka Wewnętrznego mogą unikać intymnych związków, bo są przeświadczone, że i tak nikt ich nigdy autentycznie nie pokocha z uwagi na ich wewnętrzne deficyty. Mogę też niejako kontratakować, by zagłuszyć nieznośnie podniesiony głos Krytyka i zamiast mu ulegać mogą desperacko próbować przeczyć temu, co sugeruje. W istocie także są pod jego nieustannym wpływem, z determinacją dążąc do tego, by go przekonać, iż są wartościowe, dość dobre i godne uczuć. Rzecz w tym, że Krytyk jest nieprzejednany i nigdy nie rezygnuje ze swojej ponurej wizji osoby. W ujęciu psychoterapii integracyjnej Okrutny Krytyk Wewnętrzny jawi się jako nie tylko podsuwacz negatywnych myśli i stwierdzeń, ale i przytłaczających komunikatów w formie bardziej obrazowej.  Co zatem można zrobić? Nie łudźmy się, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamilknie, odpuści – przeciwnie, będzie działał bezlitośnie, dlatego musimy zatroszczyć się o siebie gwarantując sobie ochronę. Powinna nią być miłość własna, delikatność i autentyczna, ciepła troska, które będą chronić przed bezwzględnymi standardami i terrorem wyśrubowanych powinności. Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamiast dopingować i wspierać, tłamsi poczucie własnej wartości i dławi zapał, konieczny jest więc równoważący głos – mówiący językiem wzmacniającym, serdecznym, dodającym otuchy. Słowo po słowie trzeba się go nauczyć, by głos Krytyka nie był głosem jedynym, wiodącym. Na początek należy jednak „wyłączyć automatycznego pilota” i przestać w sposób bezrefleksyjny przyjmować absolutnie wszystkie wypowiedzi padające w nieustannie w nas trwającym dialogu wewnętrznym. Nie wszystkie komunikaty są sprzyjające – Okrutny Krytyk Wewnętrzny żywi się pogrążaniem i deprecjonowaniem, więc im jest silniejszy, tym brutalniej traktuje człowieka. Z lubością wykorzystuje do tego zniekształcenia poznawcze, a szczególnie etykietowanie, katastrofizowanie, ocenianie i filtr negatywny. Analizując własne myśli należy rozpatrywać, czy negatywne treści są adekwatnym opisem sytuacji i faktycznie pasują do kontekstu, czy raczej stoi za nimi Cień, który źle człowiekowi życzy i pragnie jego upodlenia. W przypadku, gdy mamy do czynienia z ewidentnym komunikatem Okrutnego Krytyka, należy go podważyć, a jeśli przekaz nie jest dobitny i dokuczliwy, więc da się go zignorować, po prostu tak zrobić. Podważanie może odbywać się poprzez rozpatrywanie za i przeciw lub bezpośrednią kontrargumentację. Jeśli mówi „jesteś beznadziejny” można na przykład pomyśleć w odpowiedzi „czasem popełniam błędy, ale mam na koncie wiele sukcesów, więc zarzut jest nietrafiony”. Gdy zaś sugeruje „jesteś słabym nałogowcem, ulegniesz pokusie prędzej czy później, nie opieraj się więc, zrób teraz to, na co masz ochotę” odpowiednią reakcją byłoby pomyślenie na przykład „wiele dni dawałem sobie radę bez nałogu i wiele razy opierałem się pokusom, więc dam radę także tym razem i kropka”. Można także notować sobie najdotkliwsze komunikaty Okrutnego Krytyka Wewnętrznego po to, by później na spokojnie poddać je wnikliwej analizie pod kątem bezzasadności, robiąc to na piśmie. To rozwiązanie jest szczególnie pomocne, bo do tak sporządzonych „rozpraw” można w dowolnym czasie wrócić, by sprawdzić, czy przypadkiem Krytyk znowu nie mąci, by odświeżyć sobie pamięć w kwestii tego, jakie stosuje sztuczki, by pogrążać. Gdy OKW podsuwa komunikaty jawiące się bardziej jak obrazy niż dotkliwe hasła tak jakby  wypowiadane przez jakiś głos, należy spróbować rozpoznać, do czego te obrazy się odwołują. Do wyobrażeń, fantazji, wspomnień? Być może trzeba będzie wrócić do momentów szczególnych, w których zakotwiczyły się owe przytłaczające wizje, obrazy, ażeby doświadczyć tamtych chwil na nowo, w inny sposób, i w rezultacie „wciągnąć kotwice z powrotem na pokład”. Praca z tymi ogniskowymi obszarami (w których złośliwie zakotwiczyły się trudne do bezpośredniej zmiany wizje dotyczące własnej osoby) mogą być przedmiotem psychoterapii. Mówiąc metaforycznie, niekiedy trzeba dotrzeć do samego źródła problemu analogicznie jak ma to miejsce w sytuacji, gdy wędkarz zmuszony jest podpłynąć łódką do miejsca, gdzie zaczepił się haczyk.  Czasem Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest wyjątkowo przebiegły i dobrze kamufluje się. Trudno odróżnić go od innych myśli, które też nie zawsze są jednoznacznie budujące i konstruktywne. Warto zastanowić się nad własnym określeniem dla OKW, by móc go identyfikować i od razu przywoływać do świadomości wiedzę o tym, że jest on bardzo złym doradcą. Niektórzy ludzie określają go jako Sabotażysta, który ciągle skłania ich do autodestrukcyjnych posunięć burząc szanse na realizację planów jak zerwanie z nałogiem czy szukanie pracy. Chodzi o to, by w nazwie (imieniu) Okrutnego Krytyka zawrzeć jego najulubieńszą strategię postępowania i sferę, w której najchętniej się objawia. Jeśli wydaje się bardzo wszechstronny, można mu nadać bardziej ogólną nazwę, jak choćby wspomniany już – Cień. Nazwanie OKW to dopiero początek określania jego „profilu sprawcy”. Aby wiedzieć, kiedy i w jaki sposób działa, warto się nad tymi kwestia dobrze namyślić. To ważne, ponieważ w wyniku jego podszeptów częstokroć człowiek może pogrążać się w wyjątkowo złym nastroju, angażować się w ryzykowne bądź problematyczne sytuacje i działania, albo wręcz wyrządzać sobie w pewien sposób krzywdę. ĆWICZENIE
    W celu sporządzenia „profilu” Okrutnego Krytyka, by móc go dzięki temu łatwiej rozszyfrowywać, warto dokończyć poniższe zdania:  Czując się świetnie po ukończeniu jakiegoś trudnego zadania mój OKW… 
      Gdy załamuję się i czuję przegrany, mój OKW… 
      Czasami mam wrażenie, że mój OKW mówi głosem podobnym do głosu jakiejś ważnej dla mnie osoby z przeszłości lub kilku takich osób; są to prawdopodobnie… 
      Kiedy słyszę, że ktoś darzy mnie pozytywnym uczuciem mój OKW… 
      Ilekroć jestem przeciążony lub przytłoczony, mój OKW… 
      W obliczu dylematu, trudnej decyzji, mój OKW… 
      Kiedy coś nie idzie po mojej myśli mój OKW… 
      Kiedy nudzę się bo mam niezorganizowany czas mój OKW… 
      Kiedy mam kontaktować się z rodzicami mój OKW… 
      Kiedy mam coś ważnego do zrobienia i termin jest już blisko, mój OKW… 
      Kiedy jestem pod wpływem silnego stresu mój OKW… 
      Kiedy wdaję się w spór mój OKW… 
      Gdy ktoś na mnie krzywo spojrzy lub zaśmieje się ze mnie mój OKW…
      Kiedy będąc w grupie zrobię coś niestosownego lub głupiego mój OKW…
      Gdy kończę związek uczuciowy lub ważną dotychczas relację mój OKW…
      Gdy doświadczam przemocy, złego traktowania mój OKW…
      Gdy jestem przemęczony mój OKW… 
      Gdy odczuwam pokusę, by oddać się nałogowi, z którego się leczę, mój OKW… 
      Istnieją sytuacje, w których mój OKW milknie i wycofuje się, są to sytuacje gdy… 
      Mój OKW stosuje specyficzne strategie sabotowania moich starań; oto kilka z takich najbardziej charakterystycznych dla mojego OKW strategii…  Po dokończeniu powyższych zdań można jeszcze potrenować samoobronę przed Okrutnym Krytykiem. W tym celu należy jeszcze dopisać do każdego już sporządzonego zdania słowa ...a ja na to... i określić, jak się podchodzi do danego komunikatu bądź strategii OKW.  Dobrze też zadbać o system motywujący do odpierania przykazań Okrutnego Krytyka. W tym celu warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:  Gdy udaje mi się z powodzeniem przez dobę skutecznie odpierać podszepty mojego OKW mam z tego takie korzyści, że… oraz dodatkowo nagradzam się za to poprzez… 
      Gdy mam poczucie, że przez tydzień dawałem sobie radę w odpieraniu podszeptów mojego OKW zamiast tego dodając sobie otuchy, traktując się troskliwie i wyrozumiale, mam z tego takie korzyści, że… a co więcej nagradzam się poprzez… Rozpracowywanie Okrutnego Krytyka Wewnętrznego może być elementem psychoterapii – jest to wskazane zwłaszcza wówczas, gdy jego podszepty są wyjątkowo uporczywe, perfidne, a człowiek czuje się nimi wprost osaczony i w ich obliczu bezbronny. W takim wypadku psychoterapeuta staje się swoistym sprzymierzeńcem w równoważeniu dialogu wewnętrznego i nabywaniu przez pacjenta zdolności formułowania samouspokajających, serdecznych komunikatów, oraz umiejętności podważania myśli obarczonych zniekształceniami poznawczymi. Podsumowując, idea Okrutnego Krytyka Wewnętrznego jest tyleż prosta, co błyskotliwa... po prostu przemawia do wielu osób, ponieważ w nieskomplikowany sposób oddaje istotę problematycznego dialogu wewnętrznego, który powinien zostać poddany korekcie. Tym niemniej warto odnotować również, że bardziej sceptyczne osoby mogą uznawać koncepcję OKW za raczej naiwną. Jeśli jednak tylko będą w stanie przemóc się i spróbować przyjąć jej założenia, poeksperymentować z intencjonalnym wsłuchiwaniem się w krytyczne komunikaty i wolitywnym traktowaniem ich jako niepomocne, pogrążające treści, które należy podważyć, może i tak przynieść to dobre efekty (wiara nie jest potrzebna, wystarczy sprawdzić). Koncept OKW jest także atrakcyjny i użyteczny z uwagi na to, iż wszelkie podszepty i negatywne zapatrywania, które podsuwa, są niejako odrębne od osoby, która je „w sobie słyszy”. A skoro tak, nie wywołują one takiego wstydu – są czymś w pewnym sensie oddzielonym od człowieka, mogą być więc obiektywnie oceniane, a nie maskowane bądź ukrywane choćby przed sobą. Cień nie jest przekleństwem o tyle, o ile nie pozwalamy mu się piętnować. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1
  • Jesteśmy unikatowym na rynku gabinetem psychologicznym online. Nasi klienci otrzymują po każdej sesji pisemny raport z jej przebiegu. Mogą niemal codziennie kontaktować się ze swoim psychoterapeutą za pośrednictwem Internetu, Skype. Naszą specjalizacją jest profesjonalna psychoterapia przez Skype i oferowanie usług psychologa online. Wolne terminy, formularz rezerwacji oraz cennik usług:

    rezerwacja-online.png.f9fddc7ea6ab4e0a1ce6969d43771f77.png

  • Nie wiem co mam robić

    Dzień dobry Proszę o pomoc w sprawie mojej kobiety i naszego związku.Sprawa wygląda następująco,była z kimś przez 10 lat,z kimś kto bardzo ja skrzywdził,zawiódł i pozbawił wszystkiego co było dla niej ważne.Od pół roku jesteśmy razem,jednak ona wciąż myśli o tamtym,często mnie porównuje do n8wgi i często się na mnie złości.Nie wiem jak zmienić to wszystko,mówi że nie ma marzeń i pozytywnych myśli A gdy mówię że ja kocham ona mówi że j9e czuje nic,jak s0rawix by w końcu znów zaczęła żyć,wciąż mówi że nie chce żyć,że nie chce niczego od życia A ja nie mam już pomysły jak sprawić by była szczęśliwa.Ma wciąż depresję A wszystko co robię obraca w gniew.Gdy robię pranie,sprzątam albo jest to niedokładne według niej albo nie dbała.Nie wiem jak sprawić by w końcu zaczęła normalnie funkcjonować,by w końcu była szczęśliwa.Proaze o pomoc,ona ma straszne kompleksy typu jestem gruba i nic mi się nie chce.Kocham ja i chce spędzić z nią życie jednak po mały poddaje się bo nie potrafię żyć z tak opłakanym człowiekiem.Chce i jestem dla niej jednak ona sprawia że mi się nie chce już nic r9bic,proszę i błagam co zrobić by była szczęśliwa, byśmy my byli szczęśliwi.Po za tym mówi że nie kocha mnie tak bardzo i rozmawia z nim od czasu do czasu A to wywołuje kłótnie na tej płaszczyźnie.

    Lullabypp
    Lullabypp
    Problemy w związkach

    Wszystko o dziwnosci

    Witam Proszę o pomoc. Jestem że swoją dziewczyną para od 6 miesięcy,wcześniej była z kimś przez 10 lat.Kto bardzo mocno ja zepsuł,przestała marzyć,mieć oczekiwania,wiele razy ja zawiódł,ona wciąż o nim myśli. Wciąż chce z nim rozmawiać i mówi m8 że to nic złego.Po tym związku jedynie co posiada to depresję i myśli samobójcze,biorąc również pod uwagę fakt że rodzina wypomina jej wagę,brak ćwiczeń.Pofraz się coraz bardziej w sferze nienawidzę siebie i nie chce nikogo i niczego w tym życiu.Jak mogę jej pomoc i pomoc przy okazji sobie by była że mną w 100%,by zaczęła żyć i marzyć ?  Proszę o pomoc bo nie wiem co mam już robić 

    Lullabypp
    Lullabypp
    Zaburzenia nastroju

    proszę o poomoc

    Witam, mam 21 lat i jestem studentką zaoczną. Moje problemy zaczęły się 7 lat temu kiedy przez presje rówieśników podjęłam próby samobójczej, nieudanej oczywiście, nikt mi wtedy nie pomógł nikogo o pomoc nie prosiłam, samej udało mi się jakoś z tego wybrnąć. 5 lat temu poznałam mojego obecnego partnera, nasz związek był strasznie toksyczny dochodziło do kłótni codziennie , zniszczyliśmy się wzajemnie. Życie zaczęło się powoli walić kiedy podjęłam 2 rożnych prac , ponieważ chciałąm pracować w przyszłm zawodzie a jednocześnie mieć stale środki. Problemy rodzinne i finansowe wpłynęły na mnie bardzo negatywnie stałam się agresywna, pretensjonalna. Niestety zdradziłam swojego chłopaka , na ten moment żyje w dziwnej relacji z nim. Mam myśłi samobójcze, znów wracam do stanu gdzie potrafie cał dzień przeleżeć i patrzeć się w sufit. Kompulsywne objadam się , po czym na drugi dzień staram się odrobić to cwiczeniami. Nie mam nikogo bliskiego kto rozumiałbym moją sytuacje. Przez zamkniecie w klatce przez 5 lat nie mam żadnych znajomych oraz nie mam wsparcia w rodzinie. Chciałabym się dowiedzieć czy to depresja? czy po prostu użalanie się nad samym sobą . Dodam że potrafię rozpłąkać się wszędzie i bez powodu, mam też tak że muszę przebywać sama jeśli dłuższą chwilę siedzę na zajęciach, to potem musze sie przejsc zdala od ludzi. 

    agaxx
    agaxx
    Zaburzenia nastroju

    Zaniki pamięci po chorobie nowotworowej i depresji.

    Dzień dobry, Nie wiem czy da się moją sytuację opisać krótko, ale postaram się. Siedem lat temu leczyłam się na raka. W ostatniej fazie choroby byłam w ciąży. Dostałam wybór przerwania ciąży i ratowania siebie lub urodzenie dziecka, ale bez  leczenia siebie(to tak ogólnie o tej sytuacji). Chorobę nowotworową bardzo długo ukrywałam przed innymi  " wmawiając sobie że jestem zdrowa i nie przyjmuję tego do wiadomości"  bo bardzo chciałam mieć dziecko. W tym czasie miałam już załamanie psychiczne czego też nie chciałam przyjąć do wiadomości oczywiście  był już stan silnej depresji z silnymi zanikami pamięci. W końcu udałam się po leki na depresję żeby jakoś przetrwać, brałam je nie cały rok.Powiedziałam o chorobie będąc w ciąży bo w tym czasie miałam kłopot z panowaniem nad emocjami i to tylko kilu osobom, bo nie chciałam żeby się na de mną litowali. Na pójście do psychologa zdecydowałam się pod koniec ciąży bo zaczęłam się załamywać, ale już nie zdążyłam bo dziecko przyszło na świat. Po czterech miesiącach od porodu zdecydowałam  się na zabieg. To też tak pokrótce. Po roku od zabiegu udałam się na psychoterapię, bo ciągle się załamywałam, ale nie byłam świadoma tego że po problemach z pamięcią mam luki w pamięci z przeszłości. Po terapii myślałam że jest dobrze ale kwestia kilku miesięcy pokazała że jest gorzej,  miałam duże zaniki pamięci i koncentracji i byłam w stanie jakby otępienia. W późniejszym czasie okazało się że mam problemy z tarczycą i chorobę hashimoto. Po uzupełnieniu hormonów pamięć się poprawiła. Było dobrze do ubiegłego   roku. Zgłosiłam się do lekarza po leki przeciwdepresyjne gdyż cierpię również na przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne. W 2017/2018 rozpoczęłam studia, które są dla mnie bardzo stresujące, w kwietniu zmarła moja babcia która była jak matka bo była moja rodziną zastępczą. I to wywołało jeszcze większy stres. Mam ogromny problem z sytuacjami stresowymi. I tu moje pytanie. Czy przez te wszystkie przejścia mogłam mieć tak długi zanik pamięci , bo ostatnio przez np. zdjęcia z przeszłości które długo nie widziałam mam nagłe napływy zdarzeń z przeszłości nawet tych z ok 10 lat wstecz których nie pamiętałam. I mój stan psychiczny pogorszył się ponieważ zaczęłam je przeżywać jakby się zdarzyły wczoraj. Co bardzo utrudnia mi życie. Nawet bardzo. Mam problemy z zapamiętywaniem i koncentracją, bo te " rozpamiętywanie jest tak silne" . Co może być powodem częstych problemów z pamięcią?    

    Anna81
    Anna81
    Niełatwe przejścia

    Czy to, czego doswiadczam, jest depresja?

    Witam! Jestem prawie 40-letnim mezczyzna, bezrobotnym, mieszkajacym od ponad 10 lat za granica. Mam rodzine, dwojke dzieci, ktore rosna i chca, zebym im pomagal. Na razie siedze w domu od poczatku pobytu poza Polska, wycofany z zycia towarzyskiego, bez znajomych i przyjaciol, wychowuje juz drugie dziecko a zona mnie utrzymuje. Sam nie potrafie sie przelamac, pojsc do pracy. Najgorszym pytaniem, jakiego sie po prostu boje jest "Czym sie zajmujesz?". Zaraz, gdy ktos z dobrej woli proponuje mi pomoc w poszukiwaniu pracy, wtedy chowam sie, wylaczam telefon, udaje, že jestem chory (jestem wtedy w okropnym stresie, polaczonym z bolem glowy). Nie radze sobie z tym w ogole, nastroj wraca, ale po dluzszym czasie. Ciezko mi myslec o jakims rozwoju osobistym czy zawodowym, wspieraniu dzieci, gdy samemu ciezko jest wstac z lozka. Do tego bez pracy, w obcym kraju, gdzie kazdy zaczyna swoj dzien i konczy slowem praca (kraj protestancki), bez ubezpieczenia widze, ze moj ogolny stan zdrowia jest kiepski. Pierwsze objawy zauwazylem w podstawowce, gdy oceny niedostateczne mnie szokowaly , pozniej prawie oblalem mature (choc bylem wzorowym uczniem), po szybko utracona prace (nie moglem zniesc stresu).  Wlasnie przezywam ciezkie chwile w zwiazku z kultem sukcesu i wspozawodnictwem (w sporcie). Tutejsze sukcesy tak sie przedstawia, ze budzi sie we mnie odruch wstretu do tych sukcesow, zyczenie najgorszego Bogu ducha winnym ludziom sportowcom. Wczoraj, gdy w sporcie tutejsi zawodnicy osiagneli wszystko co mozliwe (wszystkie medale) i to kosztem polskich sportowcow, to obudzil sie we mnie straszny czlowiek, ktory zyczyl wszystkim tutejszym (nawet w przyplywie slepej zlosci wlasnej zonie) wszystkiego najgorszego. Do tego dolaczyl sie stres, okropny bol glowy, cala rodzine najchetniej wyslalbym do piekla, przez cala noc negowalem fakt wygranej, obnizalem jej wartosc. Chcialem zasnac i zniknac z tego swiata. Nie potrafilem przyznac, ze "przegralem", kompletnie nie doroslem do takiej zdaje sie prostej sytuacji, a ja wpadlem w dola.  Pisze bo stres (dol) sciska mnie od srodka, szczegolnie, ze moje dzieci staja sie coraz bardziej podobne do mnei: sa histeryczne, strasznie wybuchowe i nerwowe, 7-letnia corka jest emocjonalnie bardzo niestabilna, bardzo latwo sie zniecheca (nie znosi procesu, chce od razu byc u celu), bardzo latwo sie zniechecaja i latwo je zranic.  Prosze o pomoc, bo wszyscy mi bliscy raczej pogodzili sie z moim losem, a ja nie moge tak dalej wegetowac w stresie i bez pieniedzy na normalne zycie. 

    Murelik
    Murelik
    Zaburzenia nastroju

    Już nie wiem co jest normalne a co nie

    Po śmieci męża chciałam chyba zbyt szybko zastąpić go i mieć normalne życie jak kiedyś tylko ze nie jestem sama mam 6 letnia córeczkę która jest dla mnie priorytetem ....chciałam żeby miała tatę tak jak inne dzieci i szczęśliwa rodzine jak dawniej dodam ze  jej tato był cudownym człowiekiem przez 7 lat pokłóciliśmy się tylko 1 raz .....  oczywiście ze nie wymagałam tego od nowego związku kłótnia jest częścią życia akceptowana przezemnie   po burzy zawsze wychodzi słońce ... ale do rzeczy Znalazlam kogoś kto pokochał moja córeczkę i byłam szczęśliwa przez moment szybko wzięliśmy ślub bo on już miał 37 lat i wiedział czego chce a ja naiwna myślałam ze to na mnie czekał i dlatego nigdy wcześniej się nie ożenił i nie miał dzieci bo taki mądry ..... no cóż jesteśmy po ślubie już 1,5 roku mówię już bo sama nie wiem jak to znoszę ....  klocimy się 2 razy w tygodni po każdej kłótni zamyka się w sypialni na około 3 dni a gdy już wychodzi z niej udaje jak gdyby nic się nie stało ... tylko ze ja tak nie umiem ale jego to nie obchodzi ... jak mnie zrani nie zna słowa przepraszam ... a nawet jak je wypowie to szybko i niezrozumiale żeby mieć to już za sobą .... jego przeszłość nie istnieje żadnych zdjęć żadnej rozmowy na ten temat a tak najlepiej żebym nie miała tez przeszłości bo mówić mi nie wolno o niej ... mówi mi ze mam baypolar nawet nie wiem jak to się pisze ale z troski o siebie poszłam do psychologa bo tak jest zle ze myślałam ze może smierć męża a pozniej mamy mogła w jakiś sposób zmienić mnie albo skrzywdzić emocjonalnie .... niestety niczego takiego nie usłyszałam a z nim nie mogę pójść bo się nie zgadza ...  Zawsze chciałam mieć rodzine to dla mnie był priorytet ... nie zdradzam nie mam tego w zwyczaju a ciagle jestem o to oskarżana ,mój telefon przeszukiwany moje kata w banku każe ma gps założyć żeby wiedzieć gdzie jestem ale ja tak nie lubię a gdzie tu zaufanie ... a przy tym co robi traci jeszcze moje do siebie ... szantażuje mnie moim dzieckiem , mówi ze jestem niewdzięczna , głupia ... prawie wogole już z nim nie rozmawiam bo boje się ... boje się ze zranię córeczkę jak odejdzie nie mogę mówić o pracy bo wszystkich facetów odbiera sexualnie do nie a koleżanki dziwki ... nie wiem czego mam się spodziewać jutro nie ... nie mogę się uśmiechać do ludzi ani z nimi rozmawiać bo mi mówi ze kogoś szukam nawet ubranie mu moje przeszkadza .... pracuje zarabiam na siebie i córeczkę obowiązki domowe tez do mnie należą a on mi każe być wdzięczny za to ze ze mną jest a co ze mną ... ? Czy ja gdzieś w tym wszystkim jestem ... siedze nocami i płacze modlę się rozmawiam do nieba bo do przyjaciół mi wstyd ze znów mi w życiu nie wyszło ... wiem ze to zły związek ale nie potrafię odejść bo moja coreczka nazywa jego tata a moje serce płacze ..,. 

    Motylek
    Motylek
    Problemy w związkach
  • Co niszczy współczesnego mężczyznę?

    Co niszczy współczesnego mężczyznę i sprawia, że w życiu ma on pod górkę? Niniejszy tekst jest odpowiedzią na to pytanie. Artykuł napisałem na podstawie własnych obserwacji poczynionych w trakcie pracy jako psycholog, psychoterapeuta, oraz w oparciu o zapatrywania innych specjalistów, zawarte w publikacjach ich autorstwa takich jak na przykład książka „Gdzie ci mężczyźni” Philipa Zimbardo.  System edukacji przystosowany dla kobiet Chłopcy rozwijają się inaczej, niż dziewczynki – zwykle są bardziej żywiołowi i chętniej uczą się przez działanie, a nie bierne siedzenie w ławce godzinami i wysłuchiwanie kazań. Kazań, które na domiar złego wygłaszają kobiety, bo zawód nauczyciela jest bardzo mocno sfeminizowany. W systemie edukacji dziewczynki są faworyzowane pod wieloma względami, co chłopców stawia na gorszej pozycji. Jak zwracają uwagę autorzy książki „Sposób na Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców”, nauczycielki najczęściej w ogóle nie rozumieją wewnętrznego świata podopiecznych płci męskiej. Nie pojmują ich potrzeb – zamiast tego upatrują w innych, niż dziewczęce, zachowaniach problem i przesadnie często podejrzewają dolegliwości takie jak ADD czy ADHD. W rezultacie już na starcie chłopcy mają trudniej, bo ich potrzeby są mniej ważne lub wręcz traktowane jak zaburzenie i coś niepożądanego.   Wychowywanie na samowystarczalnych twardzieli Chłopcy od dziecka wychowywani są na samowystarczalnych twardzieli, którzy mają własnym kosztem otaczać opieką wymagające ich troski dziewczynki, kobiety. Efekt jest niestety taki, że mężczyźni w dorosłym życiu zaniedbują własne potrzeby. Na przykład doświadczając problemów psychicznych zwlekają z udaniem się do specjalisty grube miesiące lub nawet lata, bo nie dają sobie prawa do sięgnięcia po wsparcie. W tym czasie dolegliwości te często co najmniej utrwalają się, a zwykle pogłębiają i mają miejsce powikłania. Dziewczynki zachęcane od małego do korzystania ze wsparcia, relatywnie szybko go poszukują i dzięki temu częściej są w stanie zapobiec poważnym dolegliwościom. Mężczyźni nauczeni, że prośba o pomoc jest oznaką słabością, idą w zaparte i niejednokrotnie pogarszają w ten sposób swoje położenie. Sami dla siebie są też zdecydowanie mniej życzliwi i wspierający, natomiast ich cierpienie przez społeczeństwo jest niejednokrotnie uznawane za mniej ważne. Nic więc dziwnego, że popełniają samobójstwa kilkukrotnie częściej, niż kobiety. Niewłaściwy stosunek do kobiet Chłopcy, niezwykle często wychowujący się bez ojców, a nawet negatywnie do nich nastawiani przez matki, wchodzą w dorosłość z głęboko nieadekwatnym wyobrażeniem na temat relacji z kobietami. Mają swoiste poczucie misji, by je otaczać opieką, wykazywać się rycerskością, a poza tym są przesiąknięci dalece odbiegającą od rzeczywistości wizją kobiety romantycznej. Przeżywają więc zderzenie ze ścianą realiów, gdy okazuje się, że są kompletnie nieprzygotowani na przemoc psychiczną, szantaże emocjonalne, manipulacje czy hipergamię kobiet. Panowie nierzadko dopiero podczas małżeństwa lub już na etapie rozwodzenia się albo wręcz po rozstaniu uczą się w stosunku do kobiet asertywności, wyznaczania granic, mówienia o potrzebach i emocjach, zarządzania relacją. Bardzo często płacą wysoką cenę za swój naiwny idealizm zaszczepiony im za młodu. Zmuszeni są też w galopującym tempie nadrabiać zaległości w zakresie miękkich kompetencji, o których nikt im nie powiedział, że będą niezbędne. Przechodzą również w bólach i nierzadko z ogromnymi oporami długą drogę od pantoflarzy płaszczących się przed rzekomo romantycznymi kobietami do mocno cynicznych pragmatyków lub pozbawionych złudzeń realistów. W trakcie tej osobliwej podróży marnują swój potencjał, a także zasoby takie jak czas i pieniądze, na uganianie się za kobietami – psując im przy okazji charakter i wzmagając w nich narcystyczne cechy. Dopiero na szarym końcu tej eskapady zdają sobie w końcu sprawę, że startując z poziomu uniżoności nie mają szans na stworzenie partnerskiej relacji z kobietą, bo co najwyżej mogą stać się w ten sposób jej marionetką, ewentualnie „bankomatem” bądź „emocjonalną poduszką bezpieczeństwa”. Nie mogą też liczyć na wartościowe relacje z kobietami, gdy są wobec nich uprzedzeni, ponieważ wtedy wchodzą nieprzypadkowo w związki potwierdzające ich ponure przekonania, a swoim nastawieniem wywołują wszystko to, czego najbardziej nie znoszą u pań (działa efekt samospełniającego się proroctwa). Niepewność własnej męskości  Chociaż dziecko przychodzi na świat mając określoną płeć, kultura w jakiej żyjemy zdaje się to kwestionować w przypadku mężczyzn. Co gorsza oni sami kupują tę wizję. Zamiast zadawać sobie pytanie, jaka jest ich męskość i jak się manifestuje, zastanawiają się jak stać się mężczyzną. W rezultacie narzucają sobie kuriozalne rytuały przejścia, rywalizują z innymi mężczyznami o miano prawdziwego faceta. Skutki tego wszystkiego bywają opłakane. Ani libacje alkoholowe, ani zdobywanie dziesiątek czy wręcz setek kobiet, ani karkołomna jazda motocyklem na jednym kole w centrum miasta bądź brawurowe prowadzenie auta, ani forsowanie się na siłowni na sterydach, ani nawet eksploatowanie się na potęgę, by zapewnić rodzinie jak najlepszy byt nie czynią mężczyzny bardziej męskim. Mężczyzna rodzi się nim i naprawdę niczego nikomu nie musi udowadniać. Nie da się stać mężczyzną – po prostu zgłębia się i bada własną przyrodzoną męskość. Najgorszym, a zarazem powszechnie uznawanym źródłem informacji o tym, co to znaczy być „prawdziwym mężczyzną”, są kobiety, które przecież ze zrozumiałych względów obiektywnie kompletnie nic o tym nie wiedzą. Dysfunkcyjne małżeństwo  Kiedy dochodzi do wypadku na drodze, zwykle to nie auto jest jego przyczyną, lecz sprawcą zdarzenia jest kierowca. Tak samo jest z małżeństwem, które może zakończyć się tragicznym finałem zwłaszcza dla mężczyzny, jeśli od początku nie będzie „prowadzone” we właściwy sposób. Biorąc pod uwagę fakt, że – w zależności od źródła danych – rozpada się od 30% do 50% małżeństw, jest to bardzo duże zagrożenie dla mężczyzn. Kobieta po rozwodzie przynajmniej ma dzieci i regularne zastrzyki gotówki. Natomiast mężczyzna jest pozbawiony rodziny, bo w najlepszym razie ma ograniczony kontakt z dziećmi, a ponadto zwykle zostaje ograbiony z majątku i na całe lata sprowadzony do roli bankomatu. Nie mając przy tym absolutnie żadnej pewności, czy alimenty rzeczywiście przeznaczane są głównie na dzieci. Biorąc dodatkowo pod uwagę późniejszy wiek emerytalny i dłuższy od kobiet średni staż pracy oraz wynikające z tego podatki (w tym kierowane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), wychodzi na to, że znaczny odsetek Polaków przez większość życia utrzymuje innych ludzi, którzy są wobec nich obojętni lub nawet wrodzy. Między innymi żyjące średnio o 8 lat dłużej Polki, które wobec tego w głównej mierze są beneficjentami między innymi świadczeń emerytalnych. Nie dziwi zatem, że niejeden mężczyzna żali się, iż czuje się jak wół pociągowy, który wypruwając sobie żyły przede wszystkim zaspokaja potrzeby innych. Mając na względzie, że statystyczna kobieta jest hipergamiczna, czyli najchętniej wiąże się z mężczyzną o wyższym statusie, od początku małżeństwo jest dla mężczyzny niekorzystne. Mimo to większość mężczyzn nie ustanawia rozdzielności majątkowej i wobec tego nijak nie zabezpiecza się na okoliczność rozpadu związku. Mocno wątpliwe bywają kryteria doboru partnerki, które niejednokrotnie skazują całe przedsięwzięcie na niepowodzenie. Równie ryzykowne są główne powody, z których mężczyźni zawierają małżeństwo: zakochanie, uroda dziewczyny, bo rodzice partnerki nalegają, bo tak wypada, bo tradycja tak nakazuje… Tymczasem jedynym naprawdę godnym rozpatrzenia powodem wydaje się współcześnie chęć założenia rodziny. Niestety, jak wspomniano, rodzina ta nigdy tak naprawdę nie będzie rodziną mężczyzny, bo od razu ją straci w razie odejścia kobiety. Mężczyźni często twierdzą, iż dla sądów rodzinnych ojciec jest rodzicem drugiej kategorii.  Brak kompetencji w zakresie regulacji emocji Z wielu różnych przyczyn, na których omawianie nie ma tu miejsca, mężczyźni częstokroć nie posiadają umiejętności niezbędnych do radzenia sobie z emocjami. Nie wiedząc jak sobie radzić z przytłaczającymi reakcjami emocjonalnymi są zdecydowanie bardziej narażeni na nałogi, zaburzenia nawyków, szkodliwe fiksacje i negatywne następstwa poważnych zaburzeń nastroju. Rezultat jest taki, że masowo uciekają w pornografię, gry komputerowe, alkohol, narkotyki, hazard, nowinki techniczne czy pasje praktykowane bez umiaru i stanowiące przez to niezdrowy eskapizm.  Coraz większym problemem jest też zespół intensywności społecznej, czyli zamykanie się przez mężczyzn we własnych hermetycznych kręgach i izolowanie w ten sposób od reszty społeczeństwa. Te towarzystwa wzajemnej adoracji czy zamknięte grupy to na przykład ekipy przyjmujących sterydy lub cierpiących na bigoreksję facetów z siłowni, odcięte od świata grona fanów wojennych gier komputerowych online, szowinistyczne lub wręcz mizoginistyczne fora dyskusyjne czy też bojówki kibicowskie albo gangi. W grupach tych panuje wypaczony obraz męskości i żywione są negatywne stereotypy o kobietach, przed którymi mężczyźni z tych kręgów czują silny, aczkolwiek mocno kamuflowany lęk. Izolacja od społeczeństwa jest formą unikania potencjalnych niebezpieczeństw, ale w perspektywie długoterminowej wzmaga lęk i w ten sposób błędne koło zamyka się, a niegroźna z pozoru emocja powoduje poważne problemy.  Brak życzliwej solidarności Jak wspomniano we wcześniejszym akapicie mężczyźni potrafią się organizować i tworzyć „zaklęte kręgi”. Rzecz w tym, że nawet w nich zwykle ze sobą bardzo mocno rywalizują. Wypadają więc pod tym względem zdecydowanie gorzej niż kobiety. Panie skrzykują się, zakładają fundacje, stowarzyszenia, tworzą różne ugrupowania i walczą o kolejne przywileje, forsują korzystne dla nich rozwiązania. Tymczasem panowie pozostają daleko w tyle – rzadko kiedy powołują do życia instytucje w obronie męskich praw, zrzeszające znaczące ilości osób. Mężczyźni wychowywani są w duchu samowystarczalności, mają silne przekonanie, że mogą polegać tylko na sobie. W efekcie jako grupa społeczna sukcesywnie przegrywają z płcią przeciwną, która na dzień dzisiejszy walczy o przywileje, które mogą być realizowane tylko kosztem mężczyzn, a ci na to po prostu pozwalają. Nic więc dziwnego, że pozycja współczesnego mężczyzny pogarsza się, a w różnych aspektach życia społecznego bywa nawet znacznie słabsza od kobiecej. Fałszywe równouprawnienie Wielu ludzi wątpi, że gdy kobieta mówi o równouprawnieniu, ma na myśli równe prawa dla obu płci, a nie własne przywileje. Zjawisko dyskryminacji mężczyzn przybiera na sile. Większość kampanii prozdrowotnych jest na rzecz kobiet.  Za takie same długi alimentacyjne kobiety w USA trafiają do więzienia osiem razy rzadziej niż mężczyźni. Jak wskazuje Sonja B. Starr, w USA za te same przewinienia mężczyźni otrzymują wyższe wyroki niż kobiety (w skrajnych przypadkach nawet o 63%). Kiedy wolność kraju jest zagrożona, ginąć w jej obronie mają głównie mężczyźni. Choć Polacy żyją średnio 8 lat krócej od Polek, mają późniejszy wiek emerytalny. Prawie zawsze prawo opieki nad dziećmi otrzymują matki. Wbrew temu, co mówią feministki głoszące hasła takie jak „przemoc ma płeć” (w domyśle męską), panowie nie rzadziej padają ofiarą przemocy ze strony kobiet, a wśród osób zmagających się z erotomanią osoby płci męskiej molestowane w dzieciństwie były niemal tak samo często przez matki, jak osoby płci żeńskiej przez ojców. Swego czasu profesor Lew-Starowicz odniósł się do kwestii zachowań pedofilskich, przecząc, że zagadnienie to dotyczy tylko mężczyzn choć to ich głównie o takie zachowania się posądza i za nie oskarża. To oczywiście tylko wybrane przykłady pokazujące, że współczesny mężczyzna w społeczeństwie nierzadko traktowany jest jako osobnik gorszej kategorii, którego życie jest mniej warte od kobiecego. Powyższe zestawienie z pewnością nie wyczerpuje tematu. Czynników, które niszczą współczesnego mężczyznę jest więcej, ale tych osiem w mojej ocenie jest szczególnie destrukcyjnych.    Inne popularne artykuły:
    Kobiety podatne na zranienie, „kochające za bardzo”
    Kojenie poczucia krzywdy u Dorosłych Dzieci Alkoholików i nie tylko
    Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie
    Psycholog on-line radzi jak zmniejszyć stres

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 2

    Kobiety podatne na zranienie, "kochające za bardzo"

    Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywa się też podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Ponadto, jako że posiadam cztery siostry – na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek.  Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii.  Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem.   Fantazjowanie powoduje też, że kandydat niedostępny nadal może jawić się jako odpowiedni, choć de facto nie jest zainteresowany zaangażowaniem, bo nie jest na to jeszcze gotowy albo nawet już odszedł lub wręcz nigdy nie okazywał otwartości na związek. Czasami obecny skądinąd partner czuje się nieswojo, ma wrażenie, że nie jest darzony autentycznym uczuciem, gdyż kobieta kocha raczej własne o nim wyobrażenie, i w efekcie mężczyzna ten zaczyna się wycofywać, co ostatecznie może prowadzić do rozpadu relacji. Niekiedy to kobieta odczuwa wzmożony lęk przed bliskością, czyli niezrozumiały niepokój, który skłania ją do sabotowania relacji, gdyż po bliższym poznaniu okazuje się, iż partner naprawdę daleko odbiega od wciąż żywych wyobrażeń o idealnym związku. Niektóre kobiety podatne na zranienie przeżywają pasmo nieudanych związków, inne tkwią latami w toksycznej relacji, ale są i takie, które kurczowo trzymając się własnych wyobrażeń żyją w samotności, bo rzeczywistość nie jest w stanie sprostać wynikającym z tych wizji oczekiwaniom.  Kobiety podatne na zranienie częstokroć mają za sobą niełatwe przejścia w dzieciństwie i wczesnej dorosłości albo specyficzną relację z rodzicami, zwłaszcza mamą. Doświadczenia te niejako zmuszały do odcinania się od własnych negatywnych stanów emocjonalnych, które były wówczas trudne do zniesienia, bo młody człowiek bez właściwego wsparcia nie jest w stanie tak dobrze sobie radzić, jak osoba dorosła posiadająca odpowiednie umiejętności. Treningu tych umiejętności też nierzadko brakowało, bo rodzice swoją postawą raczej dawali złe lekcje na temat emocji. W następstwie tego stanu rzeczy kobieta podatna na zranienie ma zwiększoną tolerancję na trudne sytuacje – znosi więcej, lekceważy sygnały ostrzegawcze lub nie czerpie informacji ze swoich negatywnych emocji trzymając je na dystans, traktując jako niepożądane, zbędne. Traci przez to bezcenne źródło informacji o sobie, własnych potrzebach i związkach z innymi ludźmi.  Problemy składające się na „kochanie za bardzo” zwykle współwystępują z innymi czynnikami utrudniającymi prawidłowe funkcjonowanie w związku, jak na przykład nie wymienione wyżej następstwa wynikające z dysfunkcji w rodzinie pochodzenia, lękowy styl przywiązania czy niskie poczucie własnej wartości.
     
    Co to znaczy kobieta podatna na zranienie Łatwo przyjąć interpretację jakoby źródłem wszelkiego cierpienia był ktoś z zewnątrz. Liczne poradniki dla kobiet poświęcone są rozległym opisom tego, na jakich mężczyzn należy uważać, jakie ci faceci stosują chwyty. Jeśli jednak kobieta raz za razem wchodzi w związki, które w ostatecznym rozrachunku ją ranią, to czy rzeczywiście wina leży wyłącznie po stronie partnerów? Czyżby był to fatalny zbieg okoliczności? Absolutnie nie wybielając mężczyzn, którzy naprawdę bywają bezwzględni w dążeniu do osiągania własnych celów w kontaktach z kobietami, mimo wszystko zauważyć należy, iż raczej mało prawdopodobnym jest, żeby powtarzająca się historia była powodowana tylko przez nich. Możliwe, że to kwestia podatności na zranienie czyli skłonności do angażowania się w raniące związki z nieodpowiednimi partnerami i nie wyplątywanie się z takich znajomości, gdy pojawiają się istotne ku temu przesłanki. Podatność na zranienie nie jest kwestią niefortunnego zrządzenia losu, lecz specyficznych mechanizmów, które sterując kobietą, skłaniają ją do wchodzenia w źle rokujące relacje, lekceważenia sygnałów ostrzegawczych i nie wychodzenia z takich związków w porę - niekiedy nawet wtedy, gdy staną się już ewidentnie toksyczne. W większości wypadków nie jest to na szczęście kwestia masochistycznego czy zależnego zaburzenia osobowości. To raczej zbiór tendencji, które mają swoje korzenie we wczesnych doświadczeniach z dzieciństwa i w okresie dorastania (relacje z rodzicami, a zwłaszcza więź z mamą, deprywacja emocjonalna, wychowywanie się w rodzinie alkoholowej bądź dysfunkcyjnej czyli bycie DDA albo DDD). Zazwyczaj nie jest to dla kobiet łatwe, a czasami okazuje się niezwykle trudne i bolesne, ale jeśli sytuacja ma ulec pozytywnej, nieprzypadkowej, trwałej zmianie, to konieczne jest krytyczne i szczere przyjrzenie się własnemu wkładowi w historię raniących związków. Relacje nie tworzą się same – każde z partnerów ma w nich swój udział. Bynajmniej nie chodzi o to, by brać na siebie całą winę lub dla przykładu odpowiedzialność za przemoc albo nielojalność partnera, lecz o to, by w najwyższym stopniu ograniczyć możliwość powtórzenia się raniącego scenariusza w przyszłości. Tendencje te, składające się na schemat osobisty, najprawdopodobniej zostały dodatkowo wzmocnione przez inne czynniki w życiu dorosłym. Na przykład wielu psychologów jest zgodnych, że nie jest bez winy romantyczna wizja związków, którą nasiąkają zwłaszcza kobiety. W popularnych baśniach, filmach, utworach muzycznych miłość prezentowana jest jako siła, która pozwala wszystko przetrwać, znieść, ze wszystkim uporać się. Siła, mająca wręcz moc uzdrawiania, a raczej naprawiania partnera, odczarowywania żaby z powrotem w księcia. Tymczasem realnie w związkach niezbędne są granice, asertywność, zdrowa dawka miłości własnej i troski o siebie, pewna symetria, co ze zrozumiałych względów stoi w sprzeczności z wizją ogromnego poświęcania się w imię miłości - dla dobra związku, dzieci lub innych ideałów stawianych wyżej, niż własny dobrostan. Inne czynniki kulturowe także odgrywają pewną rolę. W dobie kultu samochwalstwa, epoce narcyzmu, lansu na serwisach społecznościowych posiadanie czegoś, czym można się pochwalić bywa ważniejsze, niż zaplecze, to czego nie widać gołym okiem. W wyniku tego młode pokolenia kobiet unieważniają się poprzez wchodzenie w relacje bez przyszłości, ale dające inne profity, udając, że nie widzą, iż czeka ja zranienie, lub wręcz akceptujące je jako tak czy inaczej nieuchronne. Jedno z badań dotyczących zjawiska przemocy wykazało, że wysoki odsetek kobiet, które doświadczyły agresji lub nielojalności partnera, na wczesnym etapie związku wyraźnie widziały sygnały ostrzegawcze, lekceważyły je jednak w nadziei na to, że uda im się utrzymać relację z partnerem postrzeganym jako szczególnie atrakcyjny, reprezentacyjny. Zranienie jednak nie zawsze następuje z powodu postępowania partnera - czasami jest oczywistym następstwem wyborów, jakich dokonuje kobieta, na przykład świadomie angażująca się w relację skazaną na bolesny finał. Podatność na zranienie to coś, z czym kobiety na różne sposoby starają się walczyć. Wdawanie się ze sobą w walkę przynosi jednak nierzadko opłakane skutki. Nie jest rozwiązaniem optymalnym, a czasami nawet pogarsza sprawę. Często dzieje się tak, że w wyniku szczególnie trudnych przejść w relacjach, o które dodatkowo kobieta ma do siebie pretensje, pojawia się poważny uraz. W rezultacie kobieta zamyka się i nikogo do siebie nie dopuszcza. Warto zauważyć, że niestety efekt jest ten sam, co w przypadku zranienia - potrzeby emocjonalne są zaniedbywane. Dlatego tak ważnym jest, aby rozpoznać w czym rzecz i przepracować osobisty schemat, a nie tylko go tłumić bądź unikać.
     
      Trzy typy podatności na zranienie Typ chroniczny obserwujemy u kobiet, które są w stanie latami trwać w wypalających je relacjach, tolerować naganne postępowanie partnerów, a nawet same przykładają się do pogarszania jakości związku (o ile mężczyźni wiodą prym w przemocy fizycznej, o tyle kobiety w przemocy emocjonalnej). Bywa, że kobiety, które cechuje podatność na zranienie o typie chronicznym, stają się osobami współuzależnionymi – trwają u boku cierpiących na chorobę alkoholową mężów. Inne po prostu żyją w niesatysfakcjonujących, pustych związkach łudząc się, że jeszcze coś z tego będzie, chociaż partner pomimo obietnic nijak nie przykłada się do poprawy sytuacji. Niektóre kobiety czekają w nieskończoność na oświadczyny, jako małżonki w milczeniu znoszą zdrady, albo same dolewają oliwy do ognia i swoim postępowaniem prowokują odtrącenie, sabotują związek, ni stąd ni zowąd przeżywają dramaty, a żadna poważna rozmowa nie może obejść się bez ich płaczu i pretensji, gdyż permanentny kryzys jest dla nich kontekstem, w którym czują się swojsko, więc po krótkich okresach ciszy nieuchronnie następuje czas burz. Typ seryjny charakteryzuje kobiety podatne na zranienie nie pozwalające sobie na trwanie w toksycznym związku, ale o takich kryteriach doboru partnera i skłonnościach, które skazują je na przeżywanie kolejnych rozczarowań. Mówi się, że historia lubi się powtarzać... Znajduje to odzwierciedlenie szczególnie w przypadku podatności na zranienie o typie seryjnym – każda kolejna relacja przynosi problemy z tego samego repertuaru, a wszelkie starania mające to zmienić okazują się niepomocne lub wręcz destrukcyjne. Typ seryjny różni się od chronicznego liczbą partnerów kobiety, jakkolwiek w sensie emocjonalnym zranienie właściwie również trwa przez cały czas. Ranić mogą nie tylko konkretne zachowania partnera, ale ruminacje (niekończące się przemyślenia) na temat utraconych związków, fantazje o partnerach, którzy odtrącili (i przez niedostępność zdają się szczególnie atrakcyjni), wymarzone, a niedoścignione wizje idealnych relacji. Nawet będąc w udanym związku kobieta może cierpieć z powodu doświadczania odbieranych jako narzucające się wizji bycia z kimś innym (co może nawet przekształcić się w Relacyjne zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne), ciągle żywić przekonanie, że to nie jest najlepszy wybór jakby nie dawała wiary tej trwającej miłości, bo bycie kochanym wydaje się jej wprost czymś niewiarygodnym albo miłość jawi się jako coś jeszcze lepszego niż obecne uczucie. Typ pełen złudzeń to podatność na zranienie, która polega w głównej mierze na pozbawianiu się szansy na realną bliskość i dobrze rokujący związek poprzez dobór niedostępnych partnerów lub życie w czymś raczej o charakterze układu, niż intymnej relacji. Typ pełen złudzeń jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Czas, który kobieta mogłaby na przykład poświęcić na budowanie stabilnej więzi z prawdziwego zdarzenia ze szczodrym emocjonalnie, zaangażowanym partnerem, zagospodarowuje ona w sposób nie dający cienia szansy na wartościowy związek. Niektóre kobiety angażują się na długo w związki z mężczyznami żonatymi, niedostępnymi emocjonalnie, pochłoniętymi przez nałogi lub po prostu takimi, którzy od początku im nie odpowiadają. Inne żyją przelotnymi romansami z mężczyznami o wysokim statusie, które tylko pozornie dowartościowują, a na dłuższą metę są źródłem unieważnienia. Inne mają układy ze sponsorami lub wiążą się tylko z przyczyn ekonomicznych, ewentualnie wybierają partnerów, którzy poza ponadprzeciętną urodą nie oferuję nic więcej. Bywa, że łudzą się, iż miłość jest zbędna, nie ma znaczenia ani wartości, że potrzebę bycia z kimś blisko i pragnienie więzi można zastąpić zimną kalkulacją, że cynizm to najlepsza strategia w dobie brutalnego kapitalizmu, gdy liczy się to, czym można się pochwalić w serwisach społecznościowych. Łudzą się, że nie są wykorzystywane oraz że nie wykorzystują innych, nie nazywają rzeczy po imieniu, żyją w iluzji, a to dalece ogranicza możliwość stworzenia autentycznej więzi. Nie wszystkie kobiety charakteryzujące się podatnością na zranienie o typie pełnym złudzeń są cyniczne, wyrachowane. Czasami złudzenia to nic innego, jak nadmiernie rozwinięte fantazjowanie, które przybiera wręcz postać zaklinania rzeczywistości, zaprzeczania faktom lub problemom. Tego typu skłonności charakteryzują zwłaszcza niektóre Dorosłe Dzieci Alkoholików.  Wyróżnienie tych trzech typów jest oczywiście pewnym uproszczenie. W istocie są to odcienie tego samego zjawiska, więc czasami w praktyce trudno jednoznacznie je odróżnić – częściowo pokrywają się, mieszają. Bywa i tak, że sekwencyjnie dana kobieta na przestrzeni czasu raczej charakteryzuje się podatnością na zranienie o typie na przykład seryjnym, a w innym okresie o typie pełnym złudzeń. Podatność na zranienie nie jest chorobą Podatność na zranienie nie jest jednostką chorobową, nie znajdziemy jej opisu w kryteriach diagnostycznych na temat zaburzeń psychicznych. To raczej pewna forma szkodliwych dla jednostki skłonności, które pojawiają się w odpowiedzi na specyficzne grupy doświadczeń. Stanowi coś w rodzaju schematu - powtarzającej się procedury działania, która eksploatuje ślady emocjonalne po dawnych deprywujących doświadczeniach (np. nieobecności, niedostępności rodzica lub rywalizacji z jego strony). Koryto rzeki, którym płynie życie kobiety, naznaczone jest tymi śladami, nadającymi mu bieg. Przeszłość odbija się w teraźniejszości, emocjonalne rany jątrzą się zamiast goić, sytuacje powtarzają się.
     
      Kwestionariusz podatności na zranienie Dedykowany kobietom kwestionariusz podatności na zranienie może zostać wykorzystany, jeśli ktoś podejrzewa u siebie ten rodzaj problemu. Każdemu z poniższych czternastu twierdzeń należy przyznać od 0 do 2 punktów. 0 – nie pasuje do mnie to stwierdzenie
    1 – trochę pasuje do mnie to stwierdzenie
    2 – całkowicie pasuje do mnie to stwierdzenie. Warto zauważyć, że niektóre pozycje kwestionariusza zawierają różne opcje – jeśli przynajmniej jedno ze stwierdzeń pasuje, należy pozycji przyznać 1 lub 2 punkty.  [1] Bywało, że trwałam za długo w relacji bez perspektyw nie umiejąc z niej wyjść w porę

    [2] Z takich samych lub podobnych powodów doznałam rozczarowania w ostatnich kilku związkach

    [3] Czuję magnetyczne przyciąganie do niedostępnych mężczyzn

    [4] Fantazjując o idealnym partnerze lub idealnym związku czuję przykre napięcie lub cierpienie

    [5] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję była niedostępna emocjonalnie 
    i/lub rywalizowała ze mną 
    i/lub wyręczała się mną w kontakcie z ojcem

    [6] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję nie stawała w mojej obronie 
    i/lub nie służyła mi radą 
    i/lub nie koiła moich trudnych stanów emocjonalnych

    [7] Raczej nie mówię o swoich potrzebach w relacji, a później czuję się rozczarowana, że nie zostają zaspokojone
    i/lub mówiąc o swoich potrzebach w relacji jestem zbywana deklaracjami bez pokrycia a mimo to długo takiego związku nie przerywam

    [8] Często zdarza się, że w relacji nie mówię jak się czuję, a potem jestem zawiedziona, że nie jestem rozumiana

    [9] W związku daję więcej niż otrzymuję

    [10] Im mniej partner jest dostępny tym większy czuję do niego pociąg

    [11] Decyduję się na interakcje z mężczyznami dla korzyści materialnych 
    i/lub sama wybieram mężczyzn, których mogłabym otoczyć taką opieką

    [12] Wierzę, że związek z mężczyzną do przetrwania wymaga mojego poświęcenia

    [13] Mam silne przeświadczenie i przyjaciele zgadzają się w tej kwestii ze mną, że źle dobieram sobie partnerów, bo raz za razem spotyka mnie w relacjach coś złego (zostaję zraniona, wykorzystana, jestem ofiarą przemocy) 
    i/lub obserwuję, że po pewnym czasie sama staję się w związku nie do zniesienia, sabotuję go, zapoczątkowuję okres burz

    [14] Jeśli w związku jest spokój, prowokuję spięcia  Minimalna ilość możliwych do uzyskania punktów to 0, a maksymalna 28. Przy uzyskaniu wyniku 10-20 punktów można u siebie podejrzewać funkcjonowanie mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie. Uzyskawszy 21 lub więcej punktów można podejrzewać, że mechanizmy podatności na zranienie działają ze znacznym natężeniem. Zmniejszanie podatności na zranienie Trudnym bywa przepracowanie mechanizmów podatności na zranienie w pojedynkę dlatego zalecana jest psychoterapia, jakkolwiek we własnym zakresie również można podjąć kroki zaradcze. Przede wszystkim należy dogłębnie przeanalizować i zrozumieć grupy doświadczeń z dzieciństwa i to, jakie lekcje na temat relacji, bliskości, emocji, związków wyniosło się z tamtego okresu. Należy zweryfikować, czy były to lekcje udane, czy wprost przeciwnie. Należy poddać głębokiej refleksji swoją relację z mamą lub osobą, która pełniła jej funkcję (jeśli w ogóle ktoś taki był) ze szczególnym uwzględnieniem deprywacji emocji, empatii, opieki. Koniecznym jest przeanalizowanie swoich dotychczasowych relacji ze szczególnym uwzględnieniem podobieństw, w poszukiwaniu jakiegoś schematu, powtórzeń. Istotną kwestią jest rozpoznanie u siebie jaki rodzaj podatności na zranienie daje się najbardziej we znaki i zaplanowanie działań zaradczych. Ważną kwestią jest zweryfikowanie swoich kryteriów doboru partnera pod kątem tego, co wynika z kluczowych potrzeb, a co wprost przeciwnie lub wręcz je unieważnia. Często zasadniczą kwestią jest rzeczywista (nie pozorna ani doraźna) poprawa poczucia własnej wartości. Najlepiej mieć w tym wszystkim wsparcie psychoterapeuty, co bynajmniej nie wyklucza znacznego nakładu pracy własnej, ale nawet w tym zakresie dobry specjalista okaże się pomocny, gdyż na przykład zwróci uwagę na szczególnie godne uwagi lektury i wskaże możliwe do sprawdzenia sposoby postępowania alternatywne względem dotychczasowych. Rozeznany w temacie psycholog, badając temat niejako stojąc z boku, a więc będąc bardziej obiektywnym, z większą łatwością dostrzeże pewne mechanizmy, zwróci na nie uwagę i ułatwi wzięcie ich na warsztat. Jako właściciel Gabinetu Ocal Siebie osobiście oferuję psychoterapię indywidualną w zakresie radzenia sobie z podatnością na zranienie, a także z równolegle niekiedy występującymi trudnościami jak na przykład współuzależnienie czy depresja. W przyszłości programu terapeutycznego zamierzam nauczać także innych specjalistów, więc także oni będą mogli proponować tego typu pomoc.   Obserwuj mój fanpejdż.

    Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Kojenie poczucia krzywdy u Dorosłych Dzieci Alkoholików i nie tylko

    Poradzenie sobie z poczuciem, które pojawia się w odpowiedzi na doświadczenie krzywdy, nie jest zadaniem łatwym, ale możliwym i godnym wysiłku. Artykuł wyjaśnia na czym polega ten proces i dlaczego warto się w niego zaangażować. Egzystencja z poczuciem krzywdy Ludzie niekiedy idą przez życie niejako po śladach wyznaczonych przez krzywdy doznane w przeszłości. Ludzki los płynie natenczas korytem psychicznych blizn. Teraźniejszość rozwija się w cieniu minionych zranień. I choć nie jest to podróż donikąd, bo żadna taką nie jest, to jednak nie towarzyszy jej głębokie poczucie sensu. Ciężar doświadczeń zdaje się przytłaczający, przemierzanie kolejnych tygodni, miesięcy i lat nie dystansuje od bólu, a na horyzoncie nie widać ukojenia. Człowiek jest w ruchu, ale tak naprawdę pozostaje zatrzaśnięty w swoim cierpieniu, które odpuszcza mu tylko na chwilę, by nawracając dokuczać ze wzmożoną siłą. Nieprzepracowane poczucie krzywdy pozostaje aktualnym problemem niezależnie od tego, ile czasu minęło od zranienia. Problemem, który domaga się podjęcia kroków zaradczych i działań naprawczych. Problem zaprzeczania doznanej krzywdzie Niekiedy poczucie krzywdy bywa niejako zamrożone nawet przez bardzo długi okres czasu. Nie znaczy to bynajmniej, że doświadczenia krzywdy nie było – poszkodowany po prostu nie dopuszcza do siebie takiej wizji. Przyjęcie jej do wiadomości i uznanie, że zostało się ofiarą nie jest z różnych względów sprawą łatwą. Dla jednych to problem, ponieważ w ich odczuciu oznacza przyznanie, iż nie byli wystarczająco silni. Innych przeraża perspektywa ponownego przeżycia cierpienia, które towarzyszy przyglądaniu się zranieniom i określaniu szkód. Potrzeba odwagi, by uznać, iż coś głęboko dotknęło oraz aby spojrzeć w oczy własnym demonom. Potrzeba determinacji, żeby chcieć zmierzyć się z trudnym procesem kojenia poczucia krzywdy. Potrzeba szczerości, by wskazać, kto był sprawcą, a nierzadko bywa to niesłychanie trudne. Ciężko jest powiedzieć „zraniła mnie matka”, „skrzywdził mnie ojciec”, „żona spowodowała moje cierpienie”, „mąż zadał mi ból”. Stwierdzenia takie podważają iluzję porządku osobistego danego człowieka. Rzecz w tym, że ta iluzja i tak musi zostać pokonana, bo krzywda burzy wewnętrzny ład i stawia przed koniecznością budowania go od nowa. Trzeba będzie poukładać pewne pojęcia od początku, skoro zranienie nadeszło ze strony tych, którzy powinni być wsparciem. Kiedy podpora przestaje pełnić swoją funkcję, zapada się wewnętrzny świat. Naprawa tego stanu rzeczy to wyzwanie i słusznie jawi się jako trudny proces. Jest on jednak konieczny, więc unikanie go odwleka to, co niezbędne, i wydłuża całą historię cierpienia. Sens uzmysłowienia sobie poczucia krzywdy Dopiero po świadomym uzmysłowieniu sobie poczucia krzywdy następuje głęboka refleksja nad doznanymi zranieniami i określanie poniesionych strat. Poczucie krzywdy pozwala je oszacować tak samo jak ból pozwala rozpoznać miejsce, w którym ciało choruje. Temu właśnie służy to poczucie – między innymi pozwala się zorientować, co w człowieku zostało naruszone podczas doświadczenia krzywdy. Oszukiwanie samego siebie, że krzywdy nie było, jest w istocie życiem w kłamstwie. Ponura maskarada może być na tyle przekonująca, że człowiek sam zaczyna w nią wierzyć. Wtedy problemy życiowe i kłopoty w relacjach, które są następstwem krzywdy, jawią się jako niezrozumiałe albo upatruje się ich przyczyn w niewłaściwych czynnikach. A skoro tak, trudniej jest tym trudnościom zapobiegać. Stają się nieodłączną częścią teraźniejszego bytu danej osoby, choć ich prawdziwe powody pozostają ukryte i mają korzenie sięgające do momentu, gdy zaistniało doświadczenie krzywdy. Żyje się we mgle stale wracając do tych samych miejsc, w których nieodmiennie czeka na człowieka cierpienie. Nie mając wiedzy o motywach i mechanizmach problematycznego postępowania trudniej jest schodzić ze śladów wiodących do emocjonalnego bólu.  Z poczuciem krzywdy można także starać się po prostu egzystować. Da się z nim żyć. Wtedy jednak człowiek ma tendencje do tego, by się znieczulać, bo nawracający ból bywa bardzo dokuczliwy. Skłania to do nałogów oraz do silnych, dramatycznych przeżyć, którymi osoba stara się zagłuszyć echa zranień. Znieczulenie niekiedy oznacza w praktyce nieczułość, niewrażliwość, obojętność, a nawet sadyzm lub samoudręczenie. Człowiek otumaniony tak naprawdę nadal pragnie coś czuć – może wobec tego sięgać po drastyczne rozwiązania, które krzywdzą jego lub innych, tak czy inaczej skazując go na poczucie osamotnienia.     Oszacowanie strat po doświadczeniu krzywdy Nie ma mowy o radykalnym akceptowaniu przeszłości lub odpuszczeniu win, jeśli właściwie nie wie się, co stara się uznać lub co i komu darować. Właśnie dlatego tak istotne jest rzetelne rozstrzygnięcie, jakie zostały spowodowane szkody. Można je pogrupować w trzy kategorie. Pierwsza kategoria to straty,
    czyli wszystko to, czego w wyniku doświadczenia krzywdy człowiek został pozbawiony. Druga kategoria to ciężar,
    czyli bagaż, który w następstwie doświadczenia krzywdy dana osoba ze sobą niesie. Trzecia kategoria to rozstrój,
    czyli pomieszanie pojęć, utrata punktów odniesienia, a zatem chaos, który powstał w wyniku zburzenia wewnętrznego ładu, porządku osobistego danego człowieka w rezultacie doświadczenia krzywdy. Konsekwencje doświadczenia krzywdy
    w dzieciństwie Dorosłych Dzieci Alkoholików Dzieci, które były świadkami przemocy małżeńskiej lub, co gorsza, same były ofiarami jakiejś formy przemocy (na przykład fizycznej lub psychicznej) częściej w przyszłości doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Z większą dozą prawdopodobieństwa takie dzieci już jako dorosłe osoby będą sięgały po używki oraz same stosowały przemoc wobec własnych partnerów życiowych.  Część osób, które były w dzieciństwie świadkami lub ofiarami jakiejś formy przemocy mogły także jako dzieci doświadczać wzmożonego niepokoju, złego samopoczucia, depresji, miewać koszmary senne, samemu wobec siebie stosować przemoc, a także doświadczać fizjologicznych dolegliwości, będących objawem silnego stresu.  Następstwa długo trwającego okresu krzywdzenia U części osób, które żyły w środowisku pełnym przemocy przez dłuższy czas, mogą pojawić się bardzo poważne problemy psychologiczne takie jak: ostra reakcja na stres, zespół stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia adaptacyjne, depresja i inne. Trudności te wystąpić mogą zwłaszcza u osób, które są na nie genetycznie podatne.  Szczególnie dolegliwe bywają następstwa przewlekle niezaspokajanych potrzeb dziecka, które są dla niego krytycznie ważne.  Brak wystarczającej dozy właściwie wyrażanej miłości rodzicielskiej skutkuje trwałym deficytem w tym kontekście. Osoba może czuć się niekochana, nie akceptować siebie, nie darzyć samej siebie miłością własną albo – gdy więź z rodzicami była niewłaściwa – wchodzić w krzywdzące relacje i nie wychodzić z nich pomimo złego traktowania i braku perspektyw poprawy. U niektórych kobiet dochodzi do wykształcenia mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie, które dodatkowo podsycane są opisanymi dalej trudnościami w zakresie samokontroli i uciekania w fantazje.  Nie liczenie się z granicami, odrębnością bądź prywatnością dziecka oraz brak poszanowania dla jego autonomii może spowodować, że trudno mu w przyszłości będzie odkryć i zaakceptować własną indywidualność oraz podejmować suwerenne decyzje. Natomiast całkowite zlekceważenie wyznaczania dziecku pewnych granic, przyzwalanie by „wychowywało się samo” może z kolei sprawić, że stanie się nadmiernie niezależne w stopniu utrudniającym mu tworzenie zgodnych, partnerskich relacji z innymi osobami.  Dorosłe Dziecko Alkoholika może żyć z głębokim przeświadczeniem o własnej niekompetencji i przez to przyjmować bierną postawę wobec problemów. Jeśli dziecko nie ma poczucia, że spełnia wymagania rodziców, bo są oni wiecznie zajęci własnymi sprawami lub narzucają mu nierealne standardy, by zrekompensować sobie własne porażki, ono w końcu przyjmuje, że zawiodło rodziców, nie jest wystarczająco dobre. Dziecko wychowujące się w nękanej przez problem alkoholowy rodzinie, która funkcjonuje odmiennie w zależności od tego, czy rodzic pił czy jest trzeźwy, może mieć trudność ze zdefiniowaniem własnej tożsamości. Skoro wszystkie zasady zmieniają się jak w kalejdoskopie, a środowisko permanentnie lub okresowo pogrążone jest w chaosie, dziecku trudno się w tym wszystkim połapać. Ciężko odnaleźć samego siebie dorastając w warunkach bezplanowości – w zamęcie, w którym nic nie jest pewne. Niektórym Dorosłym Dzieciom Alkoholików ten nieład tak wchodzi w krew, że stale egzystują w dramacie – idą przez życie mimowolnie siejąc w nim ferment.  W rodzinie, w której występuje problem alkoholowy, potrzeby dziecka mogą być traktowane jako mniej ważne. Niepisaną i sztywną zarazem regułą jest, że dziecku nie wolno stwarzać problemów, by nie pogarszać już i tak ciężkiej sytuacji. Nie wolno zatem zakłócać spokoju wyrażając emocje ani zawracać głowy swoimi oczekiwaniami chociaż są to przecież w istocie prawa każdego małego człowieka. Nic więc dziwnego, że tak wielu Dorosłym Dzieciom Alkoholików niezwykle trudno jest mówić o swoich uczuciach i potrzebach, co ze zrozumiałych względów nie ułatwia im budowania satysfakcjonujących relacji. Znoszenie skrajnie trudnych sytuacji, które mogą występować w rodzinach dysfunkcyjnych, wywiera na dziecku ogromną presję, by udawało, że nic się nie dzieje. Rzeczy nie do zniesienia trzeba przecież jakoś wytrzymać, by przeżyć. Zablokowane przeżycia emocjonalne odbijają się jednak na funkcjonowaniu człowieka w jakiś sposób znajdując w końcu prędzej czy później ujście. Czasami wytrenowana w ten sposób zdolność blokowania przeżyć staje się nawykiem, przez co Dorosłe Dzieci Alkoholików mogą tolerować niebywałe obciążenia – przynajmniej do czasu, aż blokady w jakimś punkcie pękną. Emocje nigdy nie przechodzą bez echa. O ile dziecko ma pewien wpływ na siebie, wie co się z nim dzieje i może w jakiś sposób kierować sobą, w przyszłości raczej również będzie zdolne do normalnej dozy samokontroli. W rodzinie z problemem alkoholowym działania nie zawsze prowadzą do tych samych skutków i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. To jak życie przy tykającej bombie, która w każdej chwili może wybuchnąć. Aby odnaleźć się w takich warunkach trzeba się niesłychanie (jak na możliwości dziecka) kontrolować. A kiedy już dochodzi do zapłonu, następuje totalny chaos, po którym pijący rodzic nierzadko znowu narzuca sobie i otoczeniu żelazną dyscyplinę na pewien, trudny do oszacowania czas. W rezultacie Dorosłe Dzieci Alkoholików miewają różne problemy z kontrolą – sztywnieją, gdy jest okazja do luzu, zwłaszcza w intymnych relacjach kontrolują nadmiernie i są przesadnie odpowiedzialne, by nie czuć niepokoju bądź uciekają w fantazje albo mają ogromną trudność z zachowaniem samokontroli. Ta ostatnia ewentualność czyni je szczególnie podatnymi na nałogi. Warunki uporania się z poczuciem krzywdy Kojenie poczucia krzywdy często przypomina ciężką przeprawę. Można próbować radzić sobie z tym w pojedynkę, ale zdecydowanie lepiej mieć wsparcie. Zwłaszcza specjalisty wykwalifikowanego w niesieniu pomocy psychologicznej. Najpierw należy zadbać o to, by ustało doświadczenie krzywdy, i zatroszczyć się o bezpieczeństwo poszkodowanej osoby. Czasami ludzie są ranieni całymi latami. Uporanie się z poczuciem krzywdy, wynikającym z minionych doświadczeń, musi zostać poprzedzone rozwiązaniem bieżących bolesnych spraw. W następnej kolejności można przystąpić do nadrabiania zaległości w zakresie tego, czego człowiek został pozbawiony. Jeśli nie jest to możliwe, konieczne jest określenie sposobów radzenia sobie z własnymi deficytami. W zależności od rodzaju ubytków, potrzebne może okazać się również odżałowanie tego, co człowiek stracił przez doświadczenie krzywdy, ponieważ po niektórych zranieniach musi nastąpić żałoba. Zasadne może okazać się również skontaktowanie się z innymi, niż smutek i żal, emocjami takimi jak poczucie bezradności, lęk czy gniew, oraz rozplątanie nie dających spokoju węzłów poczucia winy i wstydu. Proces ten ma służyć wentylacji tych emocji, ale i opanowaniu umiejętności radzenia sobie z nimi w konstruktywny, bezpieczny sposób, oraz asertywnego wyrażania ich. Poza tym pomaga w odzyskaniu łączności z samym sobą, z własnymi potrzebami. Bardzo istotna jest też nauka umiejętności, których nie opanowało się w następstwie krzywdy polegającej na zaniechaniu lub zaniedbaniu, gdy rodzic nie przekazał ich swojemu dziecku. Nie mniej ważna jest nauka radykalnego akceptowania, co jest praktyką, lekcją do stałego przerabiania, a nie jednorazowym aktem, i pozwala dostrzegać oraz uznawać stan faktyczny zamiast spostrzegać go przez pryzmat poczucia zranienia lub z pozycji ofiary. Kolejną sprawą jest rozpoznanie ciężaru krzywdy i odpowiednie z nim postępowanie. Zależnie od formy takiego bagażu konieczne są różne strategie radzenia sobie z nim. Czasami są nim destrukcyjne przekonania, które trzeba przepracować. Ewentualnie problematyczne schematy funkcjonowania wymagające korekty lub zastąpienia innymi. Mogą to być dolegliwości, z którymi trzeba nauczyć się żyć lub problemy psychiczne bądź zaburzenia, które należy leczyć. Może to być balast negatywnych myśli o sobie i własnym życiu, którego trzeba się pozbyć, żeby zrobić miejsce dla nowych zapatrywań na swój temat w celu odzyskania poczucia własnej wartości. Często nieodzowne jest poszukiwanie nowych interpretacji na temat przeszłości, w tym całego kontekstu doświadczenia krzywdy, a nawet jej samej. Radzenie sobie z ciężarem w określonych przypadkach może polegać na praktyce uważności w celu na przykład ograniczenia „emocjonalnych wstrząsów wtórnych”, pojawiających się w odpowiedzi na nawracanie wspomnień krzywdy. I wreszcie koniecznym jest zwieńczenie poprzednich kroków czyli odzyskanie wewnętrznego ładu. Regulacja wywróconych do góry nogami lub poustawianych w poprzek znaczeń. Przyjęcie systemu wartości, który pozwala nadać życiu sens. Odnalezienie siebie poprzez: ograniczenie chaosu, wyznaczanie granic, oddzielenie przeszłości od teraźniejszości, pragnień od potrzeb, kaprysów od celów, życzeń od możliwości, planów od marzeń, ograniczeń od wad. Zależnie od obranego systemu wartości człowiek dokonuje też ostatecznej decyzji o tym, w jaki sposób będzie odpuszczał winy sprawcom swojego cierpienia. Określi również nową, spójną narrację osobistą, która nada egzystencji konkretny kierunek i głębokie znaczenie, a dzięki temu ułatwi satysfakcjonujące spożytkowanie reszty czasu, jaki został mu dany.  Obserwuj mój fanpejdż.

    Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie

    Mężczyźni zwykle rozumieją, że wartościowe rzeczy wymagają uwagi. Na przykład pieczołowicie dbają o swoje samochody, sprawdzają poziom oleju, wymieniają zużywające się podzespoły, pilnują terminów przeglądów. Mogłoby się więc wydawać, że troskę o to, co dla niego cenne, mężczyzna ma we krwi. Czy jednak rzeczywiście? Specjalnie użyłem motoryzacyjnej metafory, by może trochę stereotypowo, ale przemówić do wyobraźni mężczyzn, którzy czytają ten artykuł. Warto wyraźnie sobie uzmysłowić, że ze związkiem jest w pewnym sensie podobnie. Także należy podejmować świadomy wysiłek na rzecz tego, by dobrze funkcjonował. Jeśli się tego nie robi, może nastąpić pogorszenie jakości więzi. Najlepszą motywacją do troski o relację są wynikające z tego namacalne korzyści
    Świadom tego, że ważna jest motywacja do działania, omówię tę kwestię. Nie wystarczy sama świadomość, że coś trzeba zrobić. Zwróćmy więc w tym miejscu uwagę na oczywiste korzyści płynące z troszczenia się o związek, o dobry kontakt z partnerką i o jej potrzeby. Jeśli związek prosperuje, ma się poczucie sukcesu, jak w wypadku dobrze wykonanej misji. Jest mniej stresu i pretensji ze strony partnerki, rzadziej dochodzi do nieporozumień, a zatem można liczyć na więcej świętego spokoju, harmonii. W dobrze działającej relacji oboje wzajemnie mobilizują się do troski o swoje potrzeby. Działa zasada: im lepiej, tym bardziej. W takiej sytuacji większa może być również namiętność, bo ogólny klimat temu sprzyja.  Jeśli na bieżąco przywiązuje się wagę do pielęgnacji związku właściwie nie ma się tego denerwującego poczucia, że ciągle jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, co czasem ma miejsce w relacjach, w których trudne sprawy są zamiatane pod dywan, cięższe tematy pozostają nieomówione. Wreszcie troska o związek to dobry pomysł także z tego powodu, że ma się satysfakcję z dawania szczęścia ukochanej osobie, realizowania się jako partner, mężczyzna. Można więc liczyć na więcej uznania, mniej krytyki. Krótko mówiąc pielęgnacja związku zwyczajnie opłaca się. Na co zwracać szczególną uwagę
    No dobrze, ale jakie sprawy wymagają konkretnie uwagi? Przecież sporo kobiet z powodu czynników wychowawczych i kulturowych ma opór przed otwartym mówieniem o swoich potrzebach. Niektórzy mężczyźni narzekają, że muszą się domyślać i że taka sytuacja bywa dla nich frustrująca. Tymczasem rozwiązanie tego kłopotu wcale nie jest takie trudne. Zdecydowanie warto zachęcać partnerki, by mówiły, czego potrzebują, komunikowały wprost swoje oczekiwania. Mężczyzna powinien starać się tworzyć przestrzeń, by jego kobieta mogła zająć stanowisko, wyrazić swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Z drugiej strony dobrze mieć także świadomość spraw fundamentalnych i nie oczekiwać w ich zakresie instrukcji obsługi od kobiety. W trakcie terapii dla par i indywidualnych sesji terapeutycznych często powraca określony repertuar potrzeb, oczekiwań, preferencji kobiet. Przyjrzyjmy się mu. Czego pragną kobiety w związku Miłość. Dla kobiet bardzo ważna jest miłość, a to oznacza, że są skłonne poświęcać dużo energii i czasu na pielęgnację uczucia. Wiele kobiet stawia miłość, związek na pierwszym miejscu, czyniąc z tego sprawę najwyższej wagi, coś priorytetowego. Nie są więc – wbrew temu, co wielu mężczyzn im zarzuca – nieznośnie wymagające. Przecież to zrozumiałe, że jeśli coś jest dla człowieka niezwykle ważne, przywiązuje dużą wagę do szczegółów i pragnie, by spełniało wysokie standardy. Kobiety pod tym względem bywają bardzo konsekwentne. Co więcej, w ich odczuciu stanowczo nie wystarczy postarać się raz – to, co cenne, zasługuje na nie mniejszą niż na początku troskę na bieżąco. Łączność. Kobiety pragną poczucia łączności z partnerem, chcą w miarę możliwości wiedzieć, co dzieje się w sercu i umyśle mężczyzny. Chcą czuć się wtajemniczone w jego życie wewnętrzne. Nie robią tego po to, by pilnować faceta, kontrolować go, ograniczać jego swobodę. To naprawdę nie jest forma zakamuflowanej inwigilacji. Ta łączność daje poczucie, że między dwojgiem istnieje silna więź. Daje szansę, że czasami mogą rozumieć się bez słów. Kobiety pragną więc, żeby partner mówił, co mu w duszy gra, by nie zamykał się w sobie na siedem spustów, by dzielił się tym, co go trapi, cieszy, porusza. Chcą żyć razem z partnerem, a nie obok niego. Nie zrozumcie mnie źle… Nie ma się co łudzić, że skryty mężczyzna stanie się nagle wylewny. Nikt tego nie oczekuje. Na pewno mógłby natomiast trochę częściej niż zwykle, na swój własny, męski sposób ujawniać to, co dzieje się z jego emocjami i w jego głowie. Tyle może w zupełności wystarczyć. Łączność to niejako droga dwukierunkowa. Ważne jest więc, by partner był zainteresowany tym, co kobieta ma do powiedzenia, by aktywnie słuchał. Dziewczyny doceniają sytuacje, w których mężczyzna okazuje gotowość do wysłuchania swojej drugiej połówki. Czasami kobiecie trudno jest się otworzyć bez odpowiedniego klucza, którym jest właściwie okazane zainteresowanie mężczyzny. Jeśli natomiast partner nie przejawia gotowości do słuchania, nie pokazuje zainteresowania bieżącymi potrzebami kobiety, nie inicjuje rozmów i nie podejmuje określonych tematów, to w takim wypadku mimochodem stwarza dystans, oddala się od niej, a skoro tak, łączność między nimi pogarsza się. Okazje do przeżywania bliskości. Kiedy kobieta planuje jakieś przedsięwzięcia, nie znaczy to, że chodzi jej o kontrolowanie mężczyzny, jego przestrzeni, życia. Kobiety są z natury kreatorkami – stwarzają sytuacje, w których mogą doświadczać bliskości. Kreują rzeczywistość, dzięki której czują się lepiej i w analogiczny sposób angażują się w troskę o związek. Planowanie ma głęboki sens, jest etapem tworzenia. Warto odbierać to jako zaangażowanie, a nie próbę osaczenia czy przejęcia steru. Dobrze, gdy mężczyzna próbuje włączać się w ten proces zamiast go na przykład lekceważyć lub – co gorsza – sabotować. Urok czasu. Kobiety mają uświęcony stosunek do czasu, co ma swoje przyczyny między innymi w ich fizjologii (kobiety w sensie dosłownym, nie w przenośni, odczuwają upływ czasu odmiennie niż mężczyźni, a dzieje się tak chociażby z uwagi na cykl hormonalny). Tak to już jest, że kobiety spostrzegają czas inaczej niż mężczyźni, dla których jest to z reguły zaledwie ciąg minut, godzin i dni. One miewają emocjonalny stosunek do czwartego wymiaru. Właśnie z tego powodu przeżywają to, jak długo mężczyzna zwleka z odpowiedzią lub z telefonem, jak bardzo spóźnia się z realizacją pewnych planów, jak bardzo ociąga się z podejmowaniem ważnych dla związku decyzji, kiedy ostatnio wychodzili gdzieś razem, tego, czy mądrze zarządza czasem, który spędza z partnerką. Kobiety często razi obojętne podejście mężczyzny do tego zagadnienia. Jeśli mężczyzna ma lekceważący stosunek do dzielonego z partnerką czasu, kobietę może to wręcz ranić. Nie metaforycznie. Może powodować rzeczywisty emocjonalny dyskomfort, a nawet cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa. Nie mniej ważną kwestią jest dla kobiet poczucie bezpieczeństwa. I wbrew pozorom nie chodzi tylko o to, by mężczyzna był postawny, przystojny, bo wtedy unikną krytyki koleżanek, nieprzychylnych spojrzeń bądź fizycznego zagrożenia. Nie chodzi także wyłącznie o zasobność portfela, choć zaradność jest przez kobiety doceniana (a nie ceniona – między tymi słowami jest subtelna, lecz ważka różnica). Chodzi nade wszystko o to, by kobieta mogła polegać na swoim partnerze, by był słowny, dawał poczucie pewności, iż można na niego liczyć, wywiązywał się z obietnic, konsekwentnie realizował postanowienia, stawał po jej stronie. Oczywiście niezbędna do tego jest wiedza, czego się chce. Jeśli mężczyzna jest stale niezdecydowany, przesadnie często zmienia zdanie – kontakt z nim nie daje poczucia bezpieczeństwa, gdyż kobieta ma wrażenie, że znajduje się na ruchomych piaskach. Pewny grunt jest niezbędny, by związek mógł się rozwijać. Docenienie. Płeć piękna jest bombardowana komplementami, więc tak naprawdę nie jest najważniejsze, by partner ciągle zachwalał urodę kobiety, choć czynienie tego przesadnie rzadko bądź wyraźnie rzadziej niż krytykowanie, także mogłoby stanowić problem. Kobiety pragną aby je doceniano i chcą czuć, że ich obecność w życiu partnera jest ważna, wnosi coś do świata mężczyzny i że on jest tego świadom. Branie obecności kobiety u swojego boku za pewnik może prowadzić do braku zachowań dających jej wyraźnie do zrozumienia, że odgrywa istotną rolę. Słowa nie są pozbawione znaczenia, choć lepiej je ważyć niż liczyć, ale przede wszystkim istotne są czyny. Jeśli zachowaniem okazuje się w kulminacyjnych momentach kobiecie, że jest najważniejsza, wówczas czuje się doceniana. Zainteresowanie jej życiem, myślami, uczuciami, pytanie o jej potrzeby, okazywanie, że ceni się jej zdanie i rady, okazywanie, że nie uważa się jej obecności za jakąś oczywistość – to oczekiwania wyrażane przez kobiety. Spójność. Kobiety oczekują też, że słowa i czyny mężczyzny będą spójne. Jeśli swoim postępowaniem rozmija się z tym, co deklaruje, kobieta może poczuć się zmanipulowana, mieć wrażenie, że partner ją okłamuje albo nie liczy się z nią. Oparcie. Mężczyźni są coraz mniej skorzy by iść na taki układ, bo honor jest dla nich ważny i nie chcą łatki bankomatu, nie chcą też czuć się niesprawiedliwie eksploatowani, toteż kobiety częściej muszą brać większą dozę tego celu na siebie, wciąż jednak zdarza się, że oczekują, by partner gwarantował związkowi, rodzinie stabilizację finansową. Asertywność. Kobiety pragną, by mężczyzna był asertywny. Potrafił w razie potrzeby wyraźnie zasygnalizować swoje stanowisko, wstawić się za związkiem, kiedy jego interes jest zagrożony. Chcą też, by asertywnie, bez agresji, wyrażał swoje potrzeby, emocje. Na przykład męski gniew nie jest dla kobiet jakąś ocenzurowaną emocją gorszej kategorii o ile oczywiście mężczyzna wyraża go panując nad sobą, robi to bez agresji oraz bez wywoływania poczucia zagrożenia u osób w otoczeniu. Spełnienie. Kobiety pragną, by ich seksualne potrzeby nie były lekceważone. Chcą mieć możliwość ekspresji seksualnej w zgodzie z wartościami ważnymi dla związku. Współczesne kobiety skłonne są niekiedy przejmować inicjatywę, ale nie chcą, aby całokształt tych starań spoczywał na ich barkach. Źle znoszą, kiedy mężczyzna staje się w tym zakresie zbyt bierny i opieszały. Wrażenie częściej niż od święta. Kobiety mają swoje oczekiwania względem wyglądu mężczyzny. Dla mężczyzny z reguły jasnym jest, że należy okazać należyty szacunek pracodawcy, współpracownikom, klientom poprzez adekwatny strój w miejscu pracy. Jasnym jest, że wybierając się na uroczystość, do kościoła czy do teatru należy się właściwie ubrać. Dlaczego więc miałoby być inaczej w związku? Jeśli stanowi to swoistą normę, chodzenie w dresie po domu może nie stanowić problemu o ile ta formuła nie jest nadużywana i zdarzają się od niej dobre odstępstwa. Tym niemniej warto mieć na względzie, że kobiety traktują partnera trochę jak swoistą wizytówkę własnego dobrego gustu, zaś jego wygląd w pewnym sensie jak miernik tego, czy mężczyźnie wciąż jeszcze zależy. Niektórym kobietom bardzo trudno mieć wrażenie, że dla partnera relacja jest ważna, jeśli nie dba on o siebie, nie podejmuje świadomych wysiłków na rzecz wzbudzania w drugiej osobie pozytywnych odczuć, nie okazuje partnerce szacunku należytą troską o swój wygląd, którym komunikuje się przecież stosunek do samego siebie oraz do otoczenia. Podsumowując, jeśli mężczyzna chce, by jego związek z kobietą dobrze działał, sprawdzał się, warto by troszczył się o niego systematycznie, a nie tylko od święta. A czego mężczyźni oczekują od kobiet i jak wyglądałaby instrukcja obsługi faceta? To temat na odrębny artykuł. Natomiast przemyślenia o tym, jakie błędy w relacjach popełniają zwłaszcza faceci, można znaleźć tutaj. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Zniekształcenia poznawcze i przykłady

    W pewnej kreskówce nad głową bohatera pojawiała się żarówka, kiedy wpadał na dobry pomysł. Można metaforycznie powiedzieć, że zniekształcenia poznawcze są jak śmieci, które nie pozwalają żarówce zaświecić.  Czym konkretnie są zniekształcenia poznawcze? Zniekształcenia poznawcze to najoględniej rzecz ujmując prowadzące do trudnych emocji wadliwe sposoby myślenia, częstokroć zawierające błędy logiczne lub inne niedoskonałości. Takie „usterki” w pojmowaniu zdarzają się każdemu z różnych względów, natomiast niektórzy ludzie popełniają błędy częściej i poważniejsze. Podczas psychoterapii, z pomocą terapeuty, pacjent uczy się rozpoznawać charakterystyczne dla jego stylu rozumowania zniekształcenia, by następnie rozprawić się z nimi i zastąpić prawidłowymi, adekwatnymi do okoliczności zapatrywaniami. Trudność polega na tym, że niektóre osoby przyjmują swoje myśli za fakt – swego rodzaju oczywistość, choć rzecz jasna nie jest to prawdą. Owszem, część myśli odpowiada rzeczywistości, ale ważne, by mieć nawyk weryfikowania swoich refleksji zamiast brać je za pewnik podczas gdy brakuje dowodów na ich potwierdzenie. Warto też dopuszczać alternatywne zapatrywania zamiast "uwieszać się" na jednej koncepcji i brać ją od razu za najlepszą rację, ostateczną prawdę. Praca nad zniekształceniami wymaga ćwiczeń – trening jednak popłaca, gdyż z czasem pacjent zaczyna rozpatrywać różne kwestie w sposób bardziej zrównoważony, i dzięki temu nie naraża się na negatywne emocje wywoływane przez trudne przemyślenia. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać na przykład o tym, jak radzić sobie ze swoimi zniekształconymi w określony sposób myślami, może skorzystać z naszego psychologicznego i obyczajowego forum dyskusyjnego. Naprawdę warto mieć wsparcie w walce ze zniekształceniami poznawczymi W trakcie psychoterapii psycholog wyjaśnia jakie są sprawdzone sposoby radzenia sobie z poszczególnymi zniekształceniami odnosząc się do konkretnych myśli, które klientowi przychodzą do głowy. Psychoterapeuta uczy też, jak samodzielnie rozprawiać się ze zniekształceniami poznawczymi przy pomocy łatwych w użyciu technik. Rozmawiając o tym z psychologiem miej pod ręką notatnik i coś do pisania, by notować sobie omawiane metody.  Oto lista najpowszechniej występujących zniekształceń poznawczych. Ta klasyfikacja jest sporządzona, by ułatwić rozpoznanie poszczególnych problemów. Nie znaczy to jednak, że część z nich nie może się ze sobą w jakimś sensie, w jakiejś mierze pokrywać. Wcale nierzadko tak się dzieje. Czytanie w myślach polega na bezzasadnym przyjmowaniu za pewnik, że wiemy, co inni myślą w danej chwili i jakie mają motywy lub co pomyślą w określonej sytuacji. Przykłady: „Ja wiem czemu on mi to zrobił”, „Robi mi to na złość, specjalnie”, „Zachowuje się tak, żeby mi dokuczyć”. Inne przykłady: „On mnie na pewno nie trawi”, „Wszyscy na pewno widzą, że się nie przygotowałem”, „Ona uważa, że jestem nieatrakcyjny”, „Gdy się to wyda, cała grupa uzna mnie za idiotę i nieodwracalnie się skompromituję”. Etykietowanie ma miejsce wówczas, gdy przypisuje się sobie oraz innym negatywne predyspozycje, cechy lub intencje choć nie istnieją wystarczająco mocne przesłanki, by to uzasadnić. Może się też odnosić do sytuacji, którym z kolei przypisuje się bardzo specyficzne właściwości negatywne. Na przykład: „Jestem do niczego”, „Jestem idiotą”, „To jest beznadziejna sprawa”, „Ona jest za głupia żeby mnie zrozumieć”, „Nie da się mnie pokochać”. Występuje też w formie błędnego uzasadniania wzajemnie dwóch lub więcej fałszywych przesłanek, na przykład „Terapia jest bezcelowa, bo jestem beznadziejnym przypadkiem”. Filtr negatywny polega na tym, że koncentrujemy się na aspektach negatywnych i z trudem dostrzegamy jakiekolwiek pozytywy. Widzimy przez czarne okulary zauważając jedynie to, co niefajne. Na przykład: po tym jak ktoś wyraził entuzjazm – „Dzięki za słowa otuchy, ale nie wszystko mi się udało…”, a po stwierdzeniu, że osoba jest sympatyczna – „Zbyt wiele osób mnie nie lubi by to, co mówisz mogło być prawdą”. Inny przykład: „Nie widzę żadnych szans na wybrnięcie z tej sytuacji, moje położenie jest beznadziejne”. Jeszcze inny przykład „Wykonałem zadanie, ale nie wszystko wyszło idealnie, a poza tym mogłem to zrobić szybciej”. Przeskakiwanie do konkluzji – człowiek nie śledzi biegu wydarzeń (okoliczności) od początku do końca. W ogóle nie analizuje łańcucha przyczynowo-skutkowego, a zamiast tego od razu przewiduje, co będzie w wielkim finale. Można to porównać do wielkiego skoku z pozycji „start” na samą „metę”, dlatego wiele rzeczy po drodze umyka, w konsekwencji czego dana osoba wyciąga błędne wnioski. Przykłady: „I tak nic z tego nie będzie”, „To wszystko nie ma sensu, bo i tak mi nie wyjdzie”, „I tak nic dobrego z tego nie wyniknie”, „Nie ma sensu wysyłać CV, bo i tak na pewno mnie nie przyjmą do tej pracy”. Czasami te przewidywania mogą okazać się trafione, ale to mogłoby się okazać dopiero podczas weryfikacji, gdyż nikt przecież nie ma mocy widzenia przyszłości. Gdybanie polega na uporczywym myśleniu w kategoriach „co będzie, jeśli”, „a co jeżeli”, który to sposób myślenia wzmaga obawy przed tym, co ma nastąpić. Gdybanie często wywołuje niepokój, lęk. To ciągłe wybieganie w przyszłość i zakładanie złego obrotu spraw. Przykłady: „A co jeśli wtedy popełnię gafę”, „Co jeżeli się wygłupię”, „Co pocznę, jeśli zacznie mi się kręcić w głowie”, „A jeśli zemdleję”, „A jeżeli ona nie przyjmie zaproszenia na randkę”, „A co jeśli znowu źle się tam poczuję i zacznie mi się kręcić w głowie lub zacznę mieć problemy z oddychaniem, jak ostatnio”.  Katastrofizacja polega na przypisywaniu określonym wydarzeniom lub sytuacjom bardzo poważnych, negatywnych, wręcz złowieszczych konsekwencji. Przykłady: „Całkowicie się załamię, jeśli nie dostanę tej pracy”, „Serce mi pęknie, jeśli ona mnie nie zechce”, „To będzie tragedia, jeśli nie podołam temu wyzwaniu”, „Nawet jak dostanę się na te studia, na pewno nie poradzę sobie”, „Podczas prowadzenia szkolenia na pewno się skompromituję i zrażę do siebie ludzi, to będzie totalna lipa”. Nie dość, że takie podejście wywołuje negatywne emocje i stres, to w przypadku gdy okoliczności faktycznie okazują się niesprzyjające, towarzyszą im o wiele gorsze odczucia, niż gdyby miało to miejsce bez tak dramatycznie złego nastawienia. Myślenie dychotomiczne zwane też spolaryzowanym, to rozumowanie w kategoriach zerojedynkowych, czarno-białych, albo-albo. Przykłady: „Całe moje życie jest do niczego”, „Zawsze to samo”, „Nie spotka mnie już nic dobrego”, „To wszystko jest beznadziejne”, „Każdy mój związek to porażka”, „Nie radzę sobie”, „Nigdy nic dobrego mnie nie spotyka”, „Żadna mnie nie zechce”, „Nic nie robię dobrze”. Jednym założeniem wyklucza się wszelkie inne warianty zdarzeń i przekreśla alternatywne scenariusze. Widząc jedynie czerń i biel całkowicie pomija się wszelkie odcienie szarości, wszystkie inne opcje aniżeli skrajności. Problem ten szczególnie wyraziście widoczny jest u perfekcjonistów, którzy są skłonni uznać realizację zadania za totalnie nieudaną i beznadziejną pomimo nawet tego, że poza pojedynczym potknięciem wszystko poszło zgodnie z planem (w myśl zasady, że jeśli coś nie jest perfekcyjne, to jest całkowitym fiaskiem). Nadmierne uogólnianie polega na daleko idącym generalizowaniu, zwłaszcza negatywnych okoliczności, w taki sposób, że przypisujemy je jakiejś fundamentalnej tendencji. To przesada. Osoby, które nadmiernie uogólniają robią z igły widły. Przykłady: „Nic w tym dziwnego, że mi się nie udało, ciągle ponoszę porażki”, „Jak zwykle nie dałem rady, to standard”, „Znowu to samo, tak już ze mną jest, że pakuję się w tarapaty i zawodzę innych, nie da się z tym nic zrobić”, „Tak, jak się czuję teraz, będzie już zawsze”. Inny przykład to pomyślenie o hałasujących przed blokiem dzieciach „Te dzieciaki nie zasługują na to, żeby tu mieszkać”, a o ich rodzicach „Ci ludzie są totalnie nieodpowiedzialni, wcale nie interesują się tym, co robią ich dzieci”. Nadmierne uogólnianie może być także uogólnianiem pozytywów, co czasem wyraźnie zniekształca obraz rzeczywistości i skłania do ryzykownych posunięć. Na przykład: „Dzisiaj wszystko idzie zgodnie z planem. To mój dobry dzień. Muszę odwiedzić kasyno, trzeba wykorzystać ten fart!” Nadużywanie imperatywów, powinności polega na częstym używaniu określeń „muszę”, „powinienem”, „trzeba, ”„tak ma być”, przez co człowiek nie skupia się na tym, jakie coś jest, a ciągle interpretuje wszystko w kontekście jakichś ideałów, wyimaginowanych standardów, ocenia siebie i sytuację przez pryzmat tego typu wyśrubowanych oczekiwań i warunków. Na przykład: „Skoro nie ma na tym etapie postępów, nie ma dla mnie perspektyw, jestem nieuleczalny”, „Powinienem był to zrobić lepiej”, „Musi mi się to udać albo okaże się, że jestem nieudacznikiem”, „Nie powinienem tak się czuć”. Nadużywanie powinności powoduje także często presję, która podcina skrzydła; na przykład człowiek może pomyśleć „Muszę w końcu załatwić tą sprawę” przez co jest mniej zmotywowany, bo przymuszanie siebie nie dodaje ochoty do działania. Ludzie nadużywający imperatywów często żyją w kieracie powinności, ciągle myślą w kategoriach „muszę” zamiast „chcę”, „to mi się opłaca”, „to mi wyjdzie na zdrowie”, „widzę w tym sens”. Oczywiście w efekcie trudniej im się zmobilizować, bo nie działa motywująco ciągłe przymuszanie się zamiast stosowania życzliwej mowy wewnętrznej. Niesprawiedliwe porównania to odnoszenie sytuacji do skrajnie wygórowanych standardów i wybór takich punktów odniesienia, które sprawiają, że oceniane osiągnięcia wydają się znikome. Na przykład: „Tomek jest moim rówieśnikiem a już posiada świetny samochód i mieszkanie w centrum”. Niesprawiedliwość tego porównania może polegać na przykład na tym, że Tomek pochodzi z bogatej rodziny, miał inny start lub po prostu trafiła mu się lepsza posada. Inny przykład „Krzysiek to ma wzięcie, ciągle umawia się z jakimiś atrakcyjny dziewczynami, które same do niego podbijają... A ja mam problem z umówieniem się na randkę”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że Krzysiek jest sławny lub ma aparycję modela albo po prostu więcej czasu poświęca na budowanie sieci kontaktów z kobietami i ogółem życie towarzyskie. Kolejny przykład „Monika zawsze świetnie wygląda, ma świetną sylwetkę, a ja ciągle wyglądam grubo”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że kobieta, która myśli w ten sposób, ma genetyczne predyspozycje do nadwagi i wykonuje siedzącą pracę podczas gdy z Moniką jest zupełnie inaczej, zawsze była szczupła i pracuje jako kelnerka, ciągle w ruchu. Nieumiejętność kwestionowania myśli polega na przyjmowaniu negatywnych spostrzeżeń w sposób bezrefleksyjny, bez weryfikowania ich prawdziwości, oraz generalny brak zdolności rewidowania swoich poglądów, pewną sztywność i zacietrzewienie, uporczywe trwanie w stanowisku, które ponad wszelką wątpliwość jest bezzasadne – nawet gdy przeczą mu wszelkie argumenty i dowody. Nie przyjmowanie do wiadomości aspektów oraz faktów, które stoją w sprzeczności z jakimś przekonaniem. Całkowita wiara w to, że dana myśl jest prawdziwa. Na przykład: „Jestem nieuleczalny, skuteczność terapii to tylko statystyka, a jestem jednym z tych, którym nie da się pomóc, nie ma co z tym dyskutować, to sprawa całkowicie jasna”, „Nie umiem żyć bez miłość, bez mężczyzny jestem bezwartościowa a egzystencja w pojedynkę to po prostu totalna porażka”, „Z niczym sobie nie mogę poradzić samodzielnie, jakieś drobne kwestie się nie liczą, jestem życiowym nieudacznikiem i nie ma co tego kwestionować, trzeba się z tym pogodzić, to niezbity fakt”. Obwinianie ma miejsce wtedy, gdy widzimy w innych winowajców własnych tarapatów, przypisujemy innym większość lub całą odpowiedzialność za własne problemy, emocje, lekceważąc swój wpływ na bieżącą sytuację oraz nie biorąc odpowiedzialności za swoje uczucia. Na przykład: „Gdybym miała normalną rodzinę, nie miałabym takich problemów”, „Gdybym miał normalne dzieciństwo, nie byłbym alkoholikiem”, „Gdyby mnie naprawdę kochał, nie musiałabym rozwalać małżeństwa, szukając ciepła u innego”, „To z jej powodu teraz jestem tak wnerwiony, to jej wina, że tak się wściekam”.  Ocenianie polega na bardzo daleko idących uproszczeniach podczas odnoszenia się do różnych aspektów życia, sytuacji i osób mimo ich złożoności, długiego czasu trwania lub wielu wymiarów. Na przykład: „Całe liceum to był beznadziejny okres”, „Fatalnie wspominam dzieciństwo”, „Ci ludzie to kompletni imbecyle i zdrajcy”, „Spośród poplątanych ludzi ja jestem pokręcony w takim stopniu, że nie da się mnie zrozumieć”. Personalizacja następuje, gdy człowiek w nieproporcjonalny sposób czuje się odpowiedzialny za różne sytuacje i zaistniałe fakty. Na przykład: „Córka miała wypadek, bo nie upilnowałam jej”, „Syn się rozwodzi, gdyż źle go wychowałam”, „To wszystko moja wina, że tak się zadziało”, „To przeze mnie mąż odchodzi”, „Gdybym wtedy z nim porozmawiała, pewnie nie rozwiódłby się z moją córką”. Przepowiadanie przyszłości zwykle polega na wróżeniu najgorszych scenariuszy i na czarnowidztwie w ocenie nadchodzących wydarzeń. Zamiast dopuszczać różne warianty zdarzeń zakłada się ziszczenie fatalnych wizji. Czasem przybiera to wręcz postać samospełniającej się przepowiedni. Przykład: „Jeśli pójdę na imprezę, na pewno zdołuję się, że inni tak dobrze się bawią”, „Nie ma szans, żebym dostał tą pracę”, „I tak mi się nie uda”, „Terapia nie ma sensu, bo i tak w końcu pęknę i popełnię samobójstwo”, „Załamanie nerwowe jest tylko kwestią czasu”.  Z tak ponurym nastawieniem faktycznie możemy funkcjonować poniżej swoich możliwości i w efekcie doprowadzić do ziszczenia czarnego scenariusza. Niekiedy przepowiadanie przyszłości polega na nazbyt pozytywnych przewidywaniach, na przykład „Jeśli zostałbym w domu pomimo tego przeczucia, straciłbym okazję do wygrania tej nagrody w kasynie; muszę iść grać”. Umniejszanie pozytywów jest przedstawianiem osiągnięć w gorszym świetle, nieadekwatnym zaniżaniem rangi sukcesów, traktowaniem powodzenia jako czegoś błahego, obniżaniem wartości pomyślnych okoliczności, określaniem wybranych zdarzeń jako bez znaczenia. Na przykład: „To tak miało wyglądać, więc nie ma powodu być z tego jakoś specjalnie dumnym, zresztą mogło być lepiej”, „To nie żaden sukces, po prostu mi się udało i tyle”, „To na pewno tylko chwilowa poprawa”, „Pojedynczy sukces o niczym nie świadczy”, „To nic wielkiego, nie ma się z czego cieszyć, każdy by to zrobił”. Uzasadnianie emocjonalne polega na tym, że dana osoba traktuje jako przesłanki własne odczucia i stany emocjonalne zamiast przyjrzeć się w sposób bardziej zrównoważony argumentom za i przeciw określonemu poglądowi. Na przykład: „Jest mi smutno, więc ten związek jest jałowy”, „Ciągle się boję, nie opuszczają mnie złe przeczucia, więc na pewno coś fatalnego wkrótce się wydarzy”, „Dziwnie się czuję, więc coś tu nie gra, on na pewno mnie okłamuje, ma kogoś na boku”, „Czuję niepokój czyli coś złego się ze mną dzieje, chyba umieram albo popadam w obłęd”, „Boję się, więc na pewno coś mi grozi”. Żałowanie przeszłości polega na formułowaniu stwierdzeń w stylu „gdybym uniknął tego, to…”, „mogłam to rozegrać inaczej”, chociaż nie da się cofnąć czasu i taka forma samoudręczenia nic nie zmieni, a jedyne co da się zrobić, to zmodyfikować bieżące postępowanie lub zaplanować inaczej najbliższą interakcję.  Jak widać, na każdego z nas czyhają liczne pułapki błędnego rozumowania. Wszyscy od czasu do czasu padamy ich ofiarą w mniejszym lub większym stopniu. Warto pracować nad tym, by unikać tego typu niebezpieczeństw narażających nas na nierzadko zupełnie nieuzasadnione, negatywne emocje, które nie pojawiałyby się, gdybyśmy rozumowali w sposób bardziej zrównoważony. Znaczne namnożenie i duża częstotliwość występowania zniekształceń poznawczych jest typową cechą różnego rodzaju zaburzeń, więc nawet w przypadku dobrego samopoczucia, warto w miarę możliwości unikać błędnych zapatrywań w ramach profilaktyki własnego zdrowia psychicznego, z korzyścią dla samopoczucia, oraz komfortu w ogólności - oceniając obiektywniej to, co nas spotyka, jesteśmy w stanie bardziej adekwatnie zareagować. Typowe zniekształcenia poznawcze przy różnych dolegliwości:
      Zniekształcenie poznawcze   Depresja   Lęk   Nadmierne uogólnianie   Nic mi nie wychodzi.   Nikt nie udzieli mi pomocy.   Etykietowanie   Jestem dnem!   To koniec!   Myślenie dychotomiczne   Albo coś robię dobrze, 
    albo jestem do niczego.   Jeśli nie czuję się dobrze to znaczy, że nie warto w ogóle próbować.   Przepowiadanie przyszłości   Nigdy nie będzie lepiej.
    To wszystko nic nie da.   Będę mieć zawał.
    Zwariuję. 
    Nie zniosę tego.   Selektywna uwaga   Twarz jej drgnęła, 
    pewnie coś głupiego palnąłem.   Twarz jej drgnęła, pewnie sądzi, że coś ze mną nie tak.   Czytanie w myślach   Pewnie myśli, 
    że jestem nieudacznikiem.   Myśli, że i tak już nic ze mnie nie będzie.   Personalizacja   Jeśli się z nią spotkam, 
    popsuję jej nastrój.   Jeśli coś mi się stanie, to mój mąż tego nie przeżyje.   Uzasadnianie emocjonalne   Czuję dyskomfort, gdy o tym mówię – to znaczy, że jestem faktycznie winna.   Boję się, więc coś musi mi grozić.   
    Niektórzy Czytelnicy mogą teraz postawić pytanie w stylu „Ja wiem, że potrafię myśleć jasno, gdy się do tego przyłożę. Łatwo mi przychodzi rozpoznawanie zniekształceń nawet gdy czytam same przykłady. Niestety nie jest tak dobrze jeśli chodzi o moje własne myślenie - roi się w nim od błędów, a ja nic nie umiem na to poradzić. Dlaczego kieruję się irracjonalnymi przemyśleniami chociaż przecież jestem zdolny dostrzec błędy?” Otóż problem jest w tym, że pewne przemyślenia przyjmujemy za fakty ze względu na uczucia, których doświadczamy. Innymi słowy emocje traktujemy jak dowód słuszności. Osoba może wierzyć, że stwierdzenie „Jestem do niczego” jest prawdziwe, ponieważ czuje się psychicznie beznadziejnie i fatalnie. Dawid D. Burns tłumaczy to w sposób następujący: Jednym z elementów psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest systematyczne niweczenie nieracjonalnych przemyśleń, zniekształceń poznawczych lub przynajmniej znajdowanie alternatywnych opcji, równie prawdopodobnych refleksji, by przeżywane emocje były jak najbardziej adekwatne i zasadne. W tym kontekście terapeuta odgrywa bardzo pomocną rolę kogoś w rodzaju stale mobilizującego trenera, stojącego na straży konsekwencji, wytrwałości i systematyczności właśnie pracy nad zniekształceniami. Warto zaznaczyć, że samo zrozumienie problemu, a nawet okazjonalne ćwiczenia nie mają stabilnej mocy sprawczej - co najwyżej powodują okresową poprawę. Tylko stały trening, najlepiej w połączeniu z innymi oddziaływaniami terapeutycznymi, pozwala doświadczyć trwałej, korzystnej zmiany i rozwoju we właściwym kierunku. Analiza przemyśleń pod kątem ewentualnych zniekształceń poznawczych może być elementem profilaktyki i ćwiczeniem, które warto praktykować każdego dnia, by osiągnąć w tym biegłość i z coraz większą wprawą oceniać obiektywność swoich zapatrywań. Osoby zmagające się z problemami psychologicznymi, które obfitują w zniekształcenia poznawcze, mogą skorzystać na przykład z psychoterapii przez Skype, psychologa online. Różnorakie ćwiczenia oraz sesje psychoterapii pomagają uporać się z chorobą lub po prostu lepiej radzić z trudnymi myślami i przytłaczającymi emocjami, które one wywołują. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Uzależnienie od pornografii - objawy, leczenie

    W żadnej z klasyfikacji diagnostycznych nie jest w sposób dosłowny określony problem funkcjonujący potocznie jako „uzależnienie od pornografii”. Z punktu widzenia diagnozy stanowi to w pewnej mierze problem, gdyż nie ma jasnych kryteriów, które umożliwiłyby jednoznaczne stwierdzenie zmagania się właśnie z tą trudnością. Niektórzy fachowcy mówią o tym jak o odrębnym temacie, inni jako jednym z elementów czegoś większego bądź o pewnej formie uzależnienia od seksu.  Bez wątpienia można jednak mówić o tym problemie jak o odrębnym zjawisku, z tego typu trudnością zmagają się liczni pacjenci, a co za tym idzie, stanowi on przedmiot zainteresowania psychologów i niosących pomoc specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym. Przyjrzyjmy się temu dokładniej. Często nałogowe korzystanie z pornografii / nadmierne używanie pornografii / nadużywanie pornografii określane jest jako uzależnienie behawioralne (czynnościowe). Istotą tego problemu jest silnie utrwalony, wielokrotnie powtarzany schemat postępowania, zachowanie zapoczątkowywane przez trudny lub wręcz niemożliwy do opanowania impuls, podtrzymywane przez towarzyszące mu uczucie haju oraz pragnienie rozładowania napięcia, potrzebę nieomal mechanicznego uzyskania określonych stanów emocjonalnych, w tym ulgi, uczucia zaspokojenia; wykonywanie czynności wiąże się ze swoistymi skutkami ubocznymi bądź wręcz szkodami. Cechą tego problemu jest także przymus, niemożność przerwania postępowania i to mimo usilnych prób. Okresy względnego spokoju, gdy dana osoba idzie w zaparte, by dowieść samemu sobie, że kontroluje sytuację, przeplatają się z ciągami, gdy zostaje całkowicie pochłonięta nałogiem i krańcowo eksploatuje problematyczne zachowanie niejako „nadrabiając zaległości”. W przypadku uzależnienia od pornografii negatywne konsekwencje to między innymi: Najbardziej katastrofalnym skutkiem uzależnienia od pornografii jest prawdopodobnie sukces w zakresie tego, do czego w przypadku nałogowego używania jest stosowana... Doraźnie daje ukojenie i pozwala uciec przed ponurą rzeczywistością oraz negatywnymi emocjami. Skutecznie uciekając przed życiem człowiek po prostu pozbawia się okazji do zwiększania swoich kompetencji w zakresie radzenia sobie z wyzwaniami codzienności, a ponadto zmniejsza własną tolerancję na przykre stany emocjonalne i pozbawia się szans na trening radzenia sobie z nimi. W perspektywie czasu taka strategie sieje spustoszenie w życiu człowieka - negatywne emocje wydają się coraz bardziej dotkliwe, problemy wydają się nie do rozwiązania, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze poczucie straconego czasu. Nałóg pochłania mnóstwo czasu i energii - nie tylko w trakcie praktykowania, ale zwłaszcza po, gdy człowiek dochodzi do siebie, regeneruje się, stara się wrócić do życia.  Dramat nadużywania pornografii polega na tym, że bodaj największy problem, jaki wywołuje, jest często najmniej uświadamiany przez osoby uzależnione. Pornografia dostarcza przyjemnych, podniecających bodźców, których tym bardziej się pragnie im więcej się ich doświadcza, co najczęściej stoi w coraz większej opozycji do możliwości w realnym życiu. Wychodzi się ze świata pornografii i wraca do rzeczywistości, coraz bardziej jawiącej się jako przytłaczająca, nudna, nieatrakcyjna, i wtedy doświadcza się totalnie innej wersji siebie niż oglądając porno: nie działa się tak na kobiety, nie przyciąga ich jak magnes, kobiety nie są na każde skinienie, nie ma ich tak wiele, nie mają takiej urody, nie mają takiej weny na robienie tych wszystkich rzeczy widzianych w filmie. W rezultacie ma się coraz większą ochotę częściej wracać do świata pornografii, doświadczać tam specyficznej omnipotencji, wolności od prozy życia i tych wszystkich roszczeń, które mają kobiety z krwi i kości. Błędne koło się zamyka. Im więcej zażywa się pornografii, tym bardziej się jej potrzebuje i mimochodem hoduje się coraz większe pretensje do siebie i innych ludzi, w szczególności płci przeciwnej. Innymi słowy druzgocący dla męskiego mniemania o sobie jest ten drastyczny kontrast między ja doświadczanym podczas oglądania porno a ja doświadczanym w realnym życiu, przy czym to drugie wypada po prostu banalnie, blado lub wręcz bardzo źle. Człowiek dosłownie staje się umęczony widokiem tych wszystkich kobiet i aktywności, które są poza jego zasięgiem, a głód zamiast być zaspokajany, narasta. Perspektywa kobieca jest inna. Im bardziej kobieta jest pochłonięta przez uzależnienie od pornografii tym mniej zdolna jest doświadczać tego, czego najbardziej w gruncie rzeczy potrzebuje: spełnienia seksualnego, któremu towarzyszy spełnienie emocjonalne. W rezultacie potrzeba coraz większych dawek, by poczuć cokolwiek. Jako że kobiecie łatwiej w realnym życiu o seks niż statystycznemu mężczyźnie, pornografia nierzadko przenoszona jest do codzienności, co bynajmniej nie rozwiązuje problemu, a wręcz go pogłębia. Przypadkowe kontakty seksualne oczywiście nie mogą dać spełnienia emocjonalnego i w rezultacie kobieta w coraz mniejszym stopniu wierzy, że to w ogóle możliwe, a skoro tak, pornografia jawi się jako optymalne rozwiązanie bez ryzyka chorób wenerycznych, złej reputacji. Błędne koło się zamyka.  Inne konsekwencje to między innymi:  uzależnienie wydobywa z człowieka to, co najgorsze (zwiększa tendencje do innych nałogowych czynności, wzmaga drażliwość, uwydatnia negatywne cechy charakteru, sprawia że osoba ma gorszy stosunek nie tylko do otoczenia, ale i do siebie),
      „kac moralny” po, ciążące, dokuczliwe poczucie niepanowania nad sobą, utraty kontroli, przewlekle dający się we znaki dyskomfort wynikający z zastępczego realizowania potrzeb seksualnych, życia niejako w alternatywnej rzeczywistości nieziszczalnych lecz przytłaczających fantazji nie dających spokoju,
      poczucie derealizacji, jakby nie przystawało się do rzeczywistości, pragnęło czegoś innego, niż oferuje normalna egzystencja i takie relacje z płcią przeciwną, jakie występują w realnym życiu... w następstwie tego stanu rzeczy przewlekle doświadczana frustracja, niezadowolenie, niechęć do codziennych spraw, które przecież nie prowadzą do spełnienia, jakiego by się oczekiwało,
      poczucie winy ze względu na niemożność zapanowania nad sobą i zerwania z uzależnieniowym zachowaniem... poczucie winy, że nie ma się dość siły, by wyrwać się ze szponów nałogu...
      stany przygnębienia wynikające z konfrontacji pornografii z rzeczywistością (nadmierne oglądanie pornografii ma nieomal masochistyczny charakter - do pewnego stopnia jest spojrzeniem na innych, by się zainspirować i wzbogacić własne życie seksualne, jest więc patrzeniem jak inni uprawiają seks, ale od pewnego momentu jest patrzeniem jakiego seksu samemu się nie uprawia, co może być dla danej osoby przygnębiające, jeśli oceniając jakość własnego życia seksualnego przyjmie standardy z tego rodzaju filmów),
      wstyd, że postępuje się w sposób, z którego nic konstruktywnego nie wynika, a wręcz przeciwnie, w tym brak umiejętności do nawiązywania normalnych, udanych, satysfakcjonujących relacji... wstyd rodzący się z porównywania siebie z osobami na ekranie, które są tak sprawne, brawurowe, śmiałe, wyglądają w określony sposób i w domniemaniu mają tak atrakcyjne życie seksualne, obfitujące w spektakularne kontakty z niezwykłymi partnerami, partnerkami...
      problemy z motywacją lub wręcz duża niechęć do podejmowania jakichkolwiek działań, ciągła walka ze sobą żeby cokolwiek robić,
      poczucie utraty panowania nad swoim życie, poczucie bezradności rozlane na różne sfery funkcjonowania, 
      spadek poczucia własnej wartości między innymi z powodu doświadczania negatywnych stanów emocjonalnych opisanych powyżej, jak również z uwagi na poczucie, że nie panuje się nad sobą, że pornografia staje się niezbędnym elementem codzienności bez którego trudno funkcjonować,
      poczucie wiecznego niezaspokojenia, bycia niespełnionym nawet po intensywnych stymulacjach, po paru masturbacjach z rzędu, ponieważ nie zaspokaja to potrzeb emocjonalnych, które są wręcz frustrowane, 
      obniżony nastrój, trudność cieszenia się czymś innym niż kontakt z treściami pornograficznymi, czasami wręcz depresja, pogorszenie stanu zdrowia psychicznego,
      chroniczne poczucie zmęczenia, osłabienie organizmu, niechęci do działania, senność,
      trudności w codziennym życiu wynikające z poświęcania coraz większej ilości czasu na pornografię, częstokroć w coraz mniej odpowiednich momentach lub w sytuacjach w ogóle do tego niestosownych,
      nadmierne zaabsorbowanie pornografią (jej poszukiwaniem i oglądaniem),
      nadmierne zaabsorbowanie „pornograficznym fantazjowaniem”,
      syndrom życia od dawki do dawki, odczuwanie dyskomfortu w okresach, gdy kontakt z pornografią nie jest możliwy,
      problemy seksualne zwłaszcza w kontakcie z partnerem / partnerką, ponieważ tego typu interakcja nie daje równie intensywnej stymulacji jak masturbacja w trakcie oglądania pornografii dostarczającej krańcowo zróżnicowanych bodźców we wprost nierealistycznym tempie, czasami duży spadek lub wręcz zanik zainteresowania stosunkami z partnerem / partnerką,
      negatywne skutki finansowe (w efekcie kupowania dostępu do materiałów erotycznych, korzystania z usług jak erotyczne kamerki internetowe, wydatków na sprzęt w technologii 3D bądź różnorakie wymyślne gadżety, a w przypadku rozwinięcia się nałogu również w rezultacie wydawania środków na urzeczywistnianie coraz bardziej nierealistycznych fantazji),
      u mężczyzn wynikający z trudności natury seksualnej lęk towarzyszący najpierw intymnym kontaktom z kobietami, a potem kontaktom z kobietami w ogóle; u kobiet przygodny seks mający dostarczyć intensywnych bodźców ale i zniwelować złe samopoczucie oraz poczucie niskiej własnej wartości, u obu płci tendencje do pochłaniającego bez reszty romansowania przez media elektroniczne, 
      negatywne skutki prawne w przypadku przekroczenia granic związanych z pozysykiwaniem, gromadzeniem, oglądaniem treści nielegalnych,
      rozwój pokrewnych zaburzeń jak seksoholizm czy parafilie, albo podtrzymywanie zaburzeń, gdy uzależnienie od pornografii jest tylko częścią składową / objawem / następstwem, 
      rozwój pokrewnych problematycznych i ryzykownych zachowań jak przygodne kontakty seksualne, korzystanie z usług prostytutek,
      seksualizacja kontaktów z płcią przeciwną, która zostaje uprzedmiotowiona i w zasadzie sprowadzona do roli obiektu seksualnego, a nawet żywego obiektu do masturbacji, bo relacja zostaje pozbawiona innych wymiarów intymności i bliskości,
      obciążające poczucie przytłoczenia seksem z uwagi na wszechobecne bodźce seksualne, chociażby w reklamach... „przeciążenie seksualnością”, poczucie, że jest się wręcz przez nią atakowanym... dostrzeganie podtekstów nawet tam, gdzie ich nie ma... żywiona złość a czasem wręcz nienawiść wobec kobiet za to, że niejako są „posiadaczkami narkotyku i tak perfidnie, z wyrachowaniem go dawkują”...
      różnego rodzaju trudności interpersonalne, wśród których wielu mężczyzn wskazuje brak realnych interakcji z kobietami, natomiast kobiety wskazują trudność w budowaniu trwałych relacji, w których nie są wykorzystywane,
      problemy w trwających związkach lub rozpady związków, trudności w nawiązywaniu trwałych relacji bazujących na wartościach wykraczających poza sam seks, konflikty w związkach, gdy partnerki / partnerzy nie chcą dać się nakłonić do zachowań zaczerpniętych ze świata porno,
      krótkoterminowe podejście do związków (zaangażowanie w relację tylko dopóki trwa największe seksualne zauroczenie),
      wstrzymywanie się przed wykonywaniem nałogowych czynności wywołuje objawy abstynencyjne (jak zawroty i bóle głowy, bezsenność, nadmierna potliwość, drżenie rąk, rozdrażnienie, przykre stany emocjonalne). W przypadku mężczyzn na skutek uzależnienia od pornografii, któremu towarzyszy zwykle masturbacja w trakcie oglądania, mogą pojawić się problemy z erekcją. Silny uścisk dłoni w trakcie masturbowania się podczas kontaktu z niezwykle intensywnymi materiałami erotycznymi może w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do tego, że normalny stosunek z partnerką „z krwi i kości” zacznie się wydawać nie dość podniecający i stymulujący. Erekcja może ustępować przedwcześnie lub nie być wystarczająco silna, by w ogóle móc rozpocząć stosunek. Wskutek długiego masturbowania się podczas oglądania treści pornograficznych do wytrysków może zacząć dochodzić przy niepełnym wzwodzie. Mówiąc metaforycznie, ciało konsekwentnie, raz po raz przyzwyczajane do takiej sytuacji może w końcu przestać reagować pełnym podnieceniem (pełną erekcją) w sytuacjach intymnych, co zacznie uniemożliwiać odbywanie stosunku lub wydatnie zmniejszy satysfakcję z „normalnego” seksu.    W przypadku kobiet może dojść do osłabienia nawilżania pochwy z uwagi na mniejsze podniecenie niż przy styczności z treściami pornograficznymi. Intensywna masturbacja przy pomocy wymyślnych gadżetów erotycznych może doprowadzić do swoistego znieczulenia okolic intymnych, które po prostu przyzwyczaiwszy się do intensywnych doznań przestaną reagować na mniej stymulujące, „zwykłe” pieszczoty. Spadek zadowolenia, mniejsza satysfakcja z „normalnego” seksu to kolejne przykre konsekwencje konsekwentnego „przestymulowywania się” pornografią. Tak u mężczyzn, jak i u kobiet może dojść do zaabsorbowania tematyką sadomasochistyczną i pragnienia urzeczywistniania tego typu fantazji, przy czym mężczyźni zwykle wchodzą w rolę sadystów, a kobiety przyjmują role masochistyczne. Uzależnienie jest problemem postępującym. Nałóg stale się wzmaga, jest coraz mniej kontrolowalny, przynosi większe straty, jest coraz bardziej wyniszczający. Osoba zmagająca się z nałogowym oglądaniem pornografii stopniowo staje się bardziej pochłonięta wyszukiwaniem i gromadzeniem treści, które z kolei są coraz intensywniejsze, „twarde”. Wynika to z faktu, że potrzeba większych i mocniejszych dawek „narkotyku”. Niektóre osoby przekraczają wszelkie granice i sięgają nawet po treści zakazane prawem, ponieważ materiały używane wcześniej przestają odpowiednio stymulować. Uzależnienie od pornografii – leczenie Samo wstrzymywanie się przed praktykowaniem nałogowych zachowań jest niewystarczające i częstokroć przypomina walkę z samym sobą. Człowiek „idzie w zaparte”, by dowieść własnej siły i wzmocnić iluzję samokontroli, która jednakże zwykle okazuje się właśnie tylko ułudą, bo problematyczne zachowanie prędzej czy później powraca. Odstawieniu towarzyszyć musi intensywna praca nad sobą – należy rozgryźć mechanizmy uzależnienia, zmodyfikować nałogowe wzorce myślenia, odczuwania, opanować bardziej adaptacyjne sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami. Tylko wówczas odstawienie ma rzeczywiście szansę się powieść. Ważne, by nauczyć się reagować w porę, jeszcze przed zintensyfikowaniem się impulsu sięgnięcia po pornografię, oraz konieczne jest nauczenie się unikania sytuacji, które taki impuls wywołują bądź wzmagają (często chodzi o nie wchodzenia na czaty, nie używanie serwisów randkowych, nie przesiadywanie w Internecie bez celu, gospodarowanie nudy inaczej niż przeglądanie stopniowo „nakręcających” treści). Szczególnie istotne jest również, by znaleźć coś, czym będzie można wypełnić lukę, która pojawi się po zerwaniu z nałogiem. Wolny czas i energia muszą zostać konstruktywnie zagospodarowane, w przeciwnym wypadku trudno będzie utrzymać trzeźwość, a może nawet pojawić się jakiś „nałóg zastępczy” – coś, co zrekompensuje danej osobie brak kontaktu z pornografią, ale może być nie mniej szkodliwe. Proces leczenia każdorazowo musi uwzględniać indywidualne cechy danej osoby i specyficzną konstelacje jego problematycznych zachowań. Zalecana jest zatem psychoterapia indywidualna, z czasem również udział w grupach wsparcia i samopomocy. Farmakoterapia stosowana jest w zasadzie tylko wtedy, gdy dolegliwości towarzyszące odstawieniu uniemożliwiają pacjentowi pracę nad sobą. Bywa też używana do leczenia dolegliwości współwystępujących (jak np. depresja). Osoby, które widzą u siebie objawy uzależnienia od pornografii, ale nie potrafią same przed sobą przyznać się do tego problemu, tzn. działa u nich mechanizm iluzji i zaprzeczenia, mogą spróbować pokonać ten mechanizm odpowiadając na tzw. pytania zaradcze, które zostały postawione w tym tekście: uzależnienie od pornografii - pytania zaradcze. Ponieważ wszelkie formy uzależnień związanych z seksualnością należą do wstydliwych, wiele osób długo zwleka z udaniem się do specjalisty, nawet do gabinetów oferujących anonimowość. W dobie Internetu możliwy jest anonimowy kontakt – psychoterapia z wykorzystaniem komunikacji tekstowej lub głosowej. Osoby zainteresowane psychoterapią związaną z leczeniem uzależnienia od pornografii mogą skorzystać na przykład z oferty naszego gabinetu, w którym pomagamy klientom wyeliminować uzależnienie / problematyczne zachowania ze swojego życia. Część osób ocenia moment przyznania, że są uzależnione, jako punkt zwrotny, etap, gdy uzmysławiają sobie spektrum swoich trudności i wreszcie rozpoczynają zmianę na lepsze, konfrontują się ze swoją ciemną stroną i zaczynają się z niej wydobywać, kształtując zdrową wersję swojej osoby. Kryzys bywa początkiem wzrostu, korzystnej przemiany. Jeśli więc pojawił się w twoim życiu i uzmysławiasz go sobie, to znaczy, że wypieranie problemu, chowanie głowy w piasek jest już za tobą i możesz poczynić kolejne kroki w drodze ku lepszemu wariantowi siebie. Psychoterapia indywidualna tzw. uzależnienia od pornografii Gabinet Ocal Siebie oferuje terapię pod kątem leczenia tego problemu w łagodnej i umiarkowanej postaci oraz przy założeniu, że nie doszło do poważnych powikłań, pacjent nie cierpi na inne ciężkie uzależnienia lub problemy psychologiczne. Aby to ustalić konieczna jest konsultacja diagnostyczna.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły
  • Kiedy zaczyna się myśleć o zdradzie

    Czasem do psychologa zgłaszają się kobiety szczerze przejęte tym, że zaczynają im chodzić po głowie myśli o facetach innych, niż ich partner. I nie jest to tylko taka sztuczka, która ma jakoś ugłaskać faceta po tym, gdy przyłapał kobietę na nielojalności. Na szczęście zazwyczaj nie jest to też objaw żadnego zaburzenia, które trzeba by leczyć.   Ewolucja obdarowała nas instynktem samozachowawczym. W chwilach zagrożenia on po prostu działa. Bywa, że ludzie w związkach swoim postępowaniem pocierają przycisk z napisem „ewakuacja” u partnera. Te zachowania niejako wypychają daną osobę z relacji. To oczywiście skrót myślowy, ale tak to z grubsza działa.  Zaniedbywane potrzeby doświadczania miłości ze strony partnera raz za razem, miesiąc po miesiącu w końcu zaczynają uruchamiać procedurę ewakuacji. Tak samo jak podczas lotu na kursie kolizyjnym – brak poczucia bezpieczeństwa narasta, aż w końcu opuszcza się pokład. Fotel zostaje wyrzucony, a potem pilot uruchamia spadochron. Coś w środku człowieka najpierw szepcze, a potem krzyczy „ratuj się póki masz siłę, to zmierza donikąd”. Oczywiście nie dzieje się tak z dnia na dzień. Jesteśmy w końcu całkiem wytrzymali psychicznie, a poza tym – cywilizowanymi ludźmi. Z czasem jednak, gdy potrzeby są lekceważone, alarm w ludzkiej głowie stopniowo narasta, co zwykle przynajmniej częściowo sobie uzmysławiamy. Wiemy, że brak nam pewności, iż nasze usprawiedliwione potrzeby zostaną zaspokojone.  Pojawia się coraz więcej myśli na temat „alternatywnych rozwiązań” i zwiększa się podatność na zauroczenia oraz ciekawość ukierunkowana na płeć przeciwną. A od tego już tylko krok do nielojalności, flirtów, a nawet zdrady. Nawiasem mówiąc mężczyźni mają podobny mechanizm, więc działa to w obie strony. Nie pozostaje nic innego, jak tylko mówić sobie wzajemnie zrozumiale o swoich potrzebach i robić z tej wiedzy dobry użytek. 

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny

    Rozstania są częścią procesu

    Rozstania. Czasem bolą, czasem pozwalają odetchnąć. Są wpisane w naturę relacji. Umiejętność tworzenia satysfakcjonujących związków to także zdolność przerywania tych, których nie da się poprawić, a są toksyczne, szkodliwe, dalece niezadowalające, bo stały się puste. Niekiedy to niczyja wina, a innym razem skutek braku czyjejś dobrej woli. Jednak odpowiedzialność zawsze jest wspólna – jeśli człowiek się na coś godzi, ma swoje 50% wkładu w trwającą sytuację. Trudno jest zaczynać od początku, zwłaszcza, gdy jest się już po trzydziestce, ale bywa to lepsze, niż marnowanie życia bez dobrej jakości związku. Jasne, zrywanie wiąże się nierzadko ze stresem i bólem emocjonalnym, ale to jak nastawianie wybitego barku – trzeba to zrobić. Następnie należy dać sobie czas na zagojenie urazu, a potem żyć dalej. W drodze po miłość życia zdarzają się przystanki. Tak to już jest. Rozmowa na ten temat na Facebook znajduje się tutaj.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny

    Mąż chce intercyzy, żona nie chce rozdzielności majątkowej

    Coraz częściej na tzw. terapię małżeńską trafiają pary, które… Jeszcze nawet nie są małżeństwem! Jeśli już mężczyźni skłonni są rozpatrywać w ogóle instytucję małżeństwa, co staje się coraz rzadsze, konflikt pojawia się, gdy mowa o rozdzielności majątkowej lub jej braku. Panie chcą poręczenia lojalności partnera i oczekują, że w razie rozpadu związku mężczyzna podzieli się swoim majątkiem z byłą partnerką. Panowie natomiast nie uważają tego za uczciwy układ, więc chcą intercyzy, która pozwala na wspólny majątek, ale też zachowanie własnego dla siebie. Z perspektywy prawniczej to bardzo proste, umowa ma być najbardziej korzystna dla ludzi, którzy ją zawierają – w pewnych sytuacjach, dla niektórych par intercyza jest lepszym pomysłem, a w innych gorszym. Problem w tym, że tu w grę wchodzą emocje. Panie często mówią, że jak partner chce intercyzy, to znaczy, że jest problem z zaufaniem, oraz że facet planuje wymianę kobiety na młodszą za parę lat. Albo że tak naprawdę brakuje miłości. Panowie, jak to mężczyźni, logicznie argumentują, że nie żenią się dla pieniędzy i chcieliby, aby kobieta także nie wychodziła za mąż dla kasy. Uzasadniają swoje obawy racjonalnie przywołując statystyki, mówiące o tym, że w Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo, więc należy być ubezpieczonym, bo to po prostu rozsądne. Wskazują, że małżeństwo niczego im nie gwarantuje – w razie rozpadu relacji i tak będą w najlepszym wypadku mieć ograniczony kontakt z dziećmi i płacić alimenty. Efekt jest taki, że nieporozumieniom nie ma końca. Nic dziwnego, że pary nierzadko decydują się na kontakt z psychologiem, by przy wsparciu specjalisty przebrnąć przez ten temat, uporać się z trudnymi emocjami. 

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny

    Mądrość psychopatów

    Pewnie słyszeliście o książce „Mądrość psychopatów”. Wskazuje ona podejścia dla nich charakterystyczne, które mogą przydać się także przeciętnej osobie. Dobrym przykładem jest koncentracja na celu i zadaniowe podejście do problemu.   Jeśli na przykład wiadomo, że coś się udaje raz na sto razów, zwykły śmiertelnik najpewniej machnie ręką, uznając, że to beznadziejna sprawa. Psychopata z marszu i bez skrupułów podejmie sto prób i już.   Różnice tych dwóch podejść można chyba także zobaczyć obserwując strategie facetów na serwisach randkowych.    Jeden po pewnej ilości rozczarowań i odrzuceń powie „To beznadziejna sprawa, a poza tym i tak żadna z nich nie wygląda nawet w połowie tak dobrze jak na zdjęciach. Nie będę pompował ego tym primadonnom” i zlikwiduje konto. Psychopata nie odpuści – byłby nawet gotów tak długo pompować innym ego jak długo zbliżałoby go to do osobistych celów, tym bardziej, że sporo osób jest uzależnionych od aprobaty i komplementów. Dla przeciętnej jednostki to powód do zniechęcenia, psychopata dostrzega w tym narzędzie manipulacji.   Podsumowując, od psychopatów możemy nauczyć się między innymi beznamiętnego dążenia do celu bez mazania się i wymyślania wymówek, które tylko usprawiedliwiają bezczynność, bierność lub brak wytrwałości. Nie ma w tej strategii miejsca na skrupuły, certolenie się i marudzenie. Każdemu czasem przydałaby się taka taktyka.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny

    Dlaczego kobiety wolą drani

    Niektórzy mawiają, że kobiety lubią drani. Tej sentencji nie należy traktować oczywiście przesadnie szeroko, bo tak nieprecyzyjnie określona kategoria „drań” jest aż nazbyt pojemna. Jednocześnie, jeśli przyjąć węższe znaczenie tego terminu, zdaje się w tym twierdzeniu tkwić głęboka mądrość.  Typowy drań, jak ja go widzę, to mężczyzna w pewnym sensie okrutny. W dzisiejszym świecie to ważna cecha, ponieważ ktoś, kto nie wyhodował sobie kłów po prostu polegnie w zetknięciu z ludźmi, którzy je mają. A takich stanowczo nie brakuje. Człowiek bez „kłów” jest człowiekiem bezbronnym. Właśnie dlatego Jung mówił o konieczności integracji swojego „cienia” – by ten zdolny do okrucieństwa pierwiastek ludzkiej natury był w razie potrzeby na podorędziu, kiedy należy się bronić lub aktywnie starać o swoje.  Drań, jak ja go postrzegam, to także mężczyzna asertywny i niezbyt ugodowy. Z badań wiemy, że niska ugodowość jest cechą osobowości sprzyjającą sukcesom. Nie ugodowe osoby szybciej pną się po szczeblach kariery, walczą o swoje i nie pozwalają sobie wejść na głowę.  Drań, jak ja go pojmuję, to również mężczyzna „zimny”, umiejący bezwzględnie trzymać emocje na wodzy, mniej neurotyczny. Neurotyzm to z kolei cecha osobowości, która sprawia, że człowiek jest bardziej podatny na przeżywanie negatywnych emocji jak lęk czy smutek. Generalnie w populacji kobiety są bardziej neurotyczne od mężczyzn, ale pomiędzy poszczególnymi jednostkami różnie to bywa. Są relatywnie mało neurotyczne kobiety i relatywnie mocno neurotyczni mężczyźni. Psychologia wskazuje, że związki, w których mężczyzna jest bardziej neurotyczny od partnerki, mają mniejsze szanse na przetrwanie. Poza tym bardziej skłonny do reagowania smutkiem czy lękiem partner może nie być oparciem dla kobiety, która przeżywa te stany, bo sam będzie wymagał w tym zakresie wsparcia od niej. Można by tak jeszcze długo, ale tyle na razie wystarczy. Jeśli zatem rozumieć słowo „drań” w sposób, który tutaj z grubsza nakreśliłem, nie wydaje się to zły wybór, choć ma on również swoje wady. Problem w tym, że niekiedy kobiety wybierają nieoptymalnych „drani” – damskich bokserów lub ludzi, dla których związek czy rodzina nie są istotną wartość. Kły takiego „drania” mogą poczynić szkody w jego własnym „stadzie”.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny

    Co jeśli partner nie zaspokaja potrzeb

    Częstym problemem w związkach są niezaspokojone potrzeby. A to kobieta nie może się doprosić czułości, a to partner jest za „miękki” by dać jej klapsa choć ją to bardzo kręci, a to jedno chciałoby by drugie częściej okazywało inicjatywę w zakresie organizacji czasu lub w sferze ars amandi. Co z tym fantem zrobić?   [1] Dialog to podstawa, bo komunikacja w związku jest wszystkim. Negocjacje mogą być nieprzyjemne, stresujące, ale warto tego sposobu przynajmniej spróbować. Więcej niż raz. Szczera, uczciwa rozmowa w życzliwej atmosferze może coś zmienić na plus. Ważne, by każde miało poczucie, że doprowadziła ona do jakichś dobrze rokujących planów pozytywnych zmian. Jeśli obojgu „opłaci się” zmienić, innowacje są bardziej prawdopodobne.   [2] Zmiana hierarchii ważności. Jeśli partner nie chce lub nie jest w stanie zaspokoić pewnych potrzeb, można pozbawić je wagi i doceniać bardziej to, co akurat ma w ofercie. Ciężko o osobę, która spełni absolutnie wszystkie oczekiwania, więc warto przetestować ten sposób. Oczywiście nic na siłę – niektóre rzeczy mogą być na tyle ważne, że ich brak ma prawo budzić uzasadnione wątpliwości na temat tego, jaką relacja ma jakość.   [3] Pożegnanie to rzecz, która nieprzypadkowo pojawiła się na samym końcu, bo to ostateczność. Niekiedy jest to jednak nieuniknione. Umiejętność funkcjonowania w związkach to także umiejętność kończenia takich, które stanowczo nie zdają egzaminu.   [SUPLEMENT] Nierzadko ludzie stosują jeszcze czwartą opcję. Pewne potrzeby zaspokajają z jednym partnerem, a inne z kimś innym. Rzadziej jawnie, częściej w ramach zdrady, do której przyznaje się kilkadziesiąt procent kobiet i nieznacznie większy odsetek mężczyzn. Każdy ma własne sumienie, więc kazania tu nie będzie, zresztą niefajne konsekwencje dla stanu ducha łatwo sobie wyobrazić.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Refleksje mężczyzny
  • Nie wiem co mam robić

    Dzień dobry Proszę o pomoc w sprawie mojej kobiety i naszego związku.Sprawa wygląda następująco,była z kimś przez 10 lat,z kimś kto bardzo ja skrzywdził,zawiódł i pozbawił wszystkiego co było dla niej ważne.Od pół roku jesteśmy razem,jednak ona wciąż myśli o tamtym,często mnie porównuje do n8wgi i często się na mnie złości.Nie wiem jak zmienić to wszystko,mówi że nie ma marzeń i pozytywnych myśli A gdy mówię że ja kocham ona mówi że j9e czuje nic,jak s0rawix by w końcu znów zaczęła żyć,wciąż mówi że nie chce żyć,że nie chce niczego od życia A ja nie mam już pomysły jak sprawić by była szczęśliwa.Ma wciąż depresję A wszystko co robię obraca w gniew.Gdy robię pranie,sprzątam albo jest to niedokładne według niej albo nie dbała.Nie wiem jak sprawić by w końcu zaczęła normalnie funkcjonować,by w końcu była szczęśliwa.Proaze o pomoc,ona ma straszne kompleksy typu jestem gruba i nic mi się nie chce.Kocham ja i chce spędzić z nią życie jednak po mały poddaje się bo nie potrafię żyć z tak opłakanym człowiekiem.Chce i jestem dla niej jednak ona sprawia że mi się nie chce już nic r9bic,proszę i błagam co zrobić by była szczęśliwa, byśmy my byli szczęśliwi.Po za tym mówi że nie kocha mnie tak bardzo i rozmawia z nim od czasu do czasu A to wywołuje kłótnie na tej płaszczyźnie.

    Lullabypp
    Lullabypp
    Problemy w związkach

    Wszystko o dziwnosci

    Witam Proszę o pomoc. Jestem że swoją dziewczyną para od 6 miesięcy,wcześniej była z kimś przez 10 lat.Kto bardzo mocno ja zepsuł,przestała marzyć,mieć oczekiwania,wiele razy ja zawiódł,ona wciąż o nim myśli. Wciąż chce z nim rozmawiać i mówi m8 że to nic złego.Po tym związku jedynie co posiada to depresję i myśli samobójcze,biorąc również pod uwagę fakt że rodzina wypomina jej wagę,brak ćwiczeń.Pofraz się coraz bardziej w sferze nienawidzę siebie i nie chce nikogo i niczego w tym życiu.Jak mogę jej pomoc i pomoc przy okazji sobie by była że mną w 100%,by zaczęła żyć i marzyć ?  Proszę o pomoc bo nie wiem co mam już robić 

    Lullabypp
    Lullabypp
    Zaburzenia nastroju

    proszę o poomoc

    Witam, mam 21 lat i jestem studentką zaoczną. Moje problemy zaczęły się 7 lat temu kiedy przez presje rówieśników podjęłam próby samobójczej, nieudanej oczywiście, nikt mi wtedy nie pomógł nikogo o pomoc nie prosiłam, samej udało mi się jakoś z tego wybrnąć. 5 lat temu poznałam mojego obecnego partnera, nasz związek był strasznie toksyczny dochodziło do kłótni codziennie , zniszczyliśmy się wzajemnie. Życie zaczęło się powoli walić kiedy podjęłam 2 rożnych prac , ponieważ chciałąm pracować w przyszłm zawodzie a jednocześnie mieć stale środki. Problemy rodzinne i finansowe wpłynęły na mnie bardzo negatywnie stałam się agresywna, pretensjonalna. Niestety zdradziłam swojego chłopaka , na ten moment żyje w dziwnej relacji z nim. Mam myśłi samobójcze, znów wracam do stanu gdzie potrafie cał dzień przeleżeć i patrzeć się w sufit. Kompulsywne objadam się , po czym na drugi dzień staram się odrobić to cwiczeniami. Nie mam nikogo bliskiego kto rozumiałbym moją sytuacje. Przez zamkniecie w klatce przez 5 lat nie mam żadnych znajomych oraz nie mam wsparcia w rodzinie. Chciałabym się dowiedzieć czy to depresja? czy po prostu użalanie się nad samym sobą . Dodam że potrafię rozpłąkać się wszędzie i bez powodu, mam też tak że muszę przebywać sama jeśli dłuższą chwilę siedzę na zajęciach, to potem musze sie przejsc zdala od ludzi. 

    agaxx
    agaxx
    Zaburzenia nastroju

    Zaniki pamięci po chorobie nowotworowej i depresji.

    Dzień dobry, Nie wiem czy da się moją sytuację opisać krótko, ale postaram się. Siedem lat temu leczyłam się na raka. W ostatniej fazie choroby byłam w ciąży. Dostałam wybór przerwania ciąży i ratowania siebie lub urodzenie dziecka, ale bez  leczenia siebie(to tak ogólnie o tej sytuacji). Chorobę nowotworową bardzo długo ukrywałam przed innymi  " wmawiając sobie że jestem zdrowa i nie przyjmuję tego do wiadomości"  bo bardzo chciałam mieć dziecko. W tym czasie miałam już załamanie psychiczne czego też nie chciałam przyjąć do wiadomości oczywiście  był już stan silnej depresji z silnymi zanikami pamięci. W końcu udałam się po leki na depresję żeby jakoś przetrwać, brałam je nie cały rok.Powiedziałam o chorobie będąc w ciąży bo w tym czasie miałam kłopot z panowaniem nad emocjami i to tylko kilu osobom, bo nie chciałam żeby się na de mną litowali. Na pójście do psychologa zdecydowałam się pod koniec ciąży bo zaczęłam się załamywać, ale już nie zdążyłam bo dziecko przyszło na świat. Po czterech miesiącach od porodu zdecydowałam  się na zabieg. To też tak pokrótce. Po roku od zabiegu udałam się na psychoterapię, bo ciągle się załamywałam, ale nie byłam świadoma tego że po problemach z pamięcią mam luki w pamięci z przeszłości. Po terapii myślałam że jest dobrze ale kwestia kilku miesięcy pokazała że jest gorzej,  miałam duże zaniki pamięci i koncentracji i byłam w stanie jakby otępienia. W późniejszym czasie okazało się że mam problemy z tarczycą i chorobę hashimoto. Po uzupełnieniu hormonów pamięć się poprawiła. Było dobrze do ubiegłego   roku. Zgłosiłam się do lekarza po leki przeciwdepresyjne gdyż cierpię również na przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne. W 2017/2018 rozpoczęłam studia, które są dla mnie bardzo stresujące, w kwietniu zmarła moja babcia która była jak matka bo była moja rodziną zastępczą. I to wywołało jeszcze większy stres. Mam ogromny problem z sytuacjami stresowymi. I tu moje pytanie. Czy przez te wszystkie przejścia mogłam mieć tak długi zanik pamięci , bo ostatnio przez np. zdjęcia z przeszłości które długo nie widziałam mam nagłe napływy zdarzeń z przeszłości nawet tych z ok 10 lat wstecz których nie pamiętałam. I mój stan psychiczny pogorszył się ponieważ zaczęłam je przeżywać jakby się zdarzyły wczoraj. Co bardzo utrudnia mi życie. Nawet bardzo. Mam problemy z zapamiętywaniem i koncentracją, bo te " rozpamiętywanie jest tak silne" . Co może być powodem częstych problemów z pamięcią?    

    Anna81
    Anna81
    Niełatwe przejścia

    Czy to, czego doswiadczam, jest depresja?

    Witam! Jestem prawie 40-letnim mezczyzna, bezrobotnym, mieszkajacym od ponad 10 lat za granica. Mam rodzine, dwojke dzieci, ktore rosna i chca, zebym im pomagal. Na razie siedze w domu od poczatku pobytu poza Polska, wycofany z zycia towarzyskiego, bez znajomych i przyjaciol, wychowuje juz drugie dziecko a zona mnie utrzymuje. Sam nie potrafie sie przelamac, pojsc do pracy. Najgorszym pytaniem, jakiego sie po prostu boje jest "Czym sie zajmujesz?". Zaraz, gdy ktos z dobrej woli proponuje mi pomoc w poszukiwaniu pracy, wtedy chowam sie, wylaczam telefon, udaje, že jestem chory (jestem wtedy w okropnym stresie, polaczonym z bolem glowy). Nie radze sobie z tym w ogole, nastroj wraca, ale po dluzszym czasie. Ciezko mi myslec o jakims rozwoju osobistym czy zawodowym, wspieraniu dzieci, gdy samemu ciezko jest wstac z lozka. Do tego bez pracy, w obcym kraju, gdzie kazdy zaczyna swoj dzien i konczy slowem praca (kraj protestancki), bez ubezpieczenia widze, ze moj ogolny stan zdrowia jest kiepski. Pierwsze objawy zauwazylem w podstawowce, gdy oceny niedostateczne mnie szokowaly , pozniej prawie oblalem mature (choc bylem wzorowym uczniem), po szybko utracona prace (nie moglem zniesc stresu).  Wlasnie przezywam ciezkie chwile w zwiazku z kultem sukcesu i wspozawodnictwem (w sporcie). Tutejsze sukcesy tak sie przedstawia, ze budzi sie we mnie odruch wstretu do tych sukcesow, zyczenie najgorszego Bogu ducha winnym ludziom sportowcom. Wczoraj, gdy w sporcie tutejsi zawodnicy osiagneli wszystko co mozliwe (wszystkie medale) i to kosztem polskich sportowcow, to obudzil sie we mnie straszny czlowiek, ktory zyczyl wszystkim tutejszym (nawet w przyplywie slepej zlosci wlasnej zonie) wszystkiego najgorszego. Do tego dolaczyl sie stres, okropny bol glowy, cala rodzine najchetniej wyslalbym do piekla, przez cala noc negowalem fakt wygranej, obnizalem jej wartosc. Chcialem zasnac i zniknac z tego swiata. Nie potrafilem przyznac, ze "przegralem", kompletnie nie doroslem do takiej zdaje sie prostej sytuacji, a ja wpadlem w dola.  Pisze bo stres (dol) sciska mnie od srodka, szczegolnie, ze moje dzieci staja sie coraz bardziej podobne do mnei: sa histeryczne, strasznie wybuchowe i nerwowe, 7-letnia corka jest emocjonalnie bardzo niestabilna, bardzo latwo sie zniecheca (nie znosi procesu, chce od razu byc u celu), bardzo latwo sie zniechecaja i latwo je zranic.  Prosze o pomoc, bo wszyscy mi bliscy raczej pogodzili sie z moim losem, a ja nie moge tak dalej wegetowac w stresie i bez pieniedzy na normalne zycie. 

    Murelik
    Murelik
    Zaburzenia nastroju

    Już nie wiem co jest normalne a co nie

    Po śmieci męża chciałam chyba zbyt szybko zastąpić go i mieć normalne życie jak kiedyś tylko ze nie jestem sama mam 6 letnia córeczkę która jest dla mnie priorytetem ....chciałam żeby miała tatę tak jak inne dzieci i szczęśliwa rodzine jak dawniej dodam ze  jej tato był cudownym człowiekiem przez 7 lat pokłóciliśmy się tylko 1 raz .....  oczywiście ze nie wymagałam tego od nowego związku kłótnia jest częścią życia akceptowana przezemnie   po burzy zawsze wychodzi słońce ... ale do rzeczy Znalazlam kogoś kto pokochał moja córeczkę i byłam szczęśliwa przez moment szybko wzięliśmy ślub bo on już miał 37 lat i wiedział czego chce a ja naiwna myślałam ze to na mnie czekał i dlatego nigdy wcześniej się nie ożenił i nie miał dzieci bo taki mądry ..... no cóż jesteśmy po ślubie już 1,5 roku mówię już bo sama nie wiem jak to znoszę ....  klocimy się 2 razy w tygodni po każdej kłótni zamyka się w sypialni na około 3 dni a gdy już wychodzi z niej udaje jak gdyby nic się nie stało ... tylko ze ja tak nie umiem ale jego to nie obchodzi ... jak mnie zrani nie zna słowa przepraszam ... a nawet jak je wypowie to szybko i niezrozumiale żeby mieć to już za sobą .... jego przeszłość nie istnieje żadnych zdjęć żadnej rozmowy na ten temat a tak najlepiej żebym nie miała tez przeszłości bo mówić mi nie wolno o niej ... mówi mi ze mam baypolar nawet nie wiem jak to się pisze ale z troski o siebie poszłam do psychologa bo tak jest zle ze myślałam ze może smierć męża a pozniej mamy mogła w jakiś sposób zmienić mnie albo skrzywdzić emocjonalnie .... niestety niczego takiego nie usłyszałam a z nim nie mogę pójść bo się nie zgadza ...  Zawsze chciałam mieć rodzine to dla mnie był priorytet ... nie zdradzam nie mam tego w zwyczaju a ciagle jestem o to oskarżana ,mój telefon przeszukiwany moje kata w banku każe ma gps założyć żeby wiedzieć gdzie jestem ale ja tak nie lubię a gdzie tu zaufanie ... a przy tym co robi traci jeszcze moje do siebie ... szantażuje mnie moim dzieckiem , mówi ze jestem niewdzięczna , głupia ... prawie wogole już z nim nie rozmawiam bo boje się ... boje się ze zranię córeczkę jak odejdzie nie mogę mówić o pracy bo wszystkich facetów odbiera sexualnie do nie a koleżanki dziwki ... nie wiem czego mam się spodziewać jutro nie ... nie mogę się uśmiechać do ludzi ani z nimi rozmawiać bo mi mówi ze kogoś szukam nawet ubranie mu moje przeszkadza .... pracuje zarabiam na siebie i córeczkę obowiązki domowe tez do mnie należą a on mi każe być wdzięczny za to ze ze mną jest a co ze mną ... ? Czy ja gdzieś w tym wszystkim jestem ... siedze nocami i płacze modlę się rozmawiam do nieba bo do przyjaciół mi wstyd ze znów mi w życiu nie wyszło ... wiem ze to zły związek ale nie potrafię odejść bo moja coreczka nazywa jego tata a moje serce płacze ..,. 

    Motylek
    Motylek
    Problemy w związkach
  • Akcja promocyjna TERAPIA DLA MŁODYCH

    Rozpoczęła się kolejna edycja akcji TERAPIA DLA MŁODYCH. Osoby w wieku 18-25 mogą umówić się na konsultację psychologiczną i sesję psychoterapii przez Skype w szczególnie przystępnej cenie - 80 zł za spotkanie. Konsultacji udziela psycholog kliniczny, mgr Rafał Olszak. Więcej informacji o zasadach umówienia wizyty przez Skype oraz formularz rezerwacji można znaleźć na stronie: http://www.ocalsiebie.pl/formularz-rezerwacji-cennik/

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psycholog online: napady paniki - objawy, leczenie

    Zaburzenie lękowe z napadami paniki wiąże się z nieoczekiwanymi epizodami ostrego strachu, który pojawia się jakby znikąd, bez wyraźnego, zrozumiałego powodu. Atak trwa zwykle nie więcej niż kilka minut; niekiedy nawraca falami, choć na ogół występuje pojedynczo. Objawy napadu paniki to: skrócenie oddechu, kołatanie serca (szybkie lub nieregularne bicie serca), drżenie lub dygotanie, dławienie się, nudności lub dolegliwości żołądkowe, odrętwienie, zawroty głowy lub zaburzenia równowagi, poczucie obcości samego siebie lub oddzielenia się od siebie, uderzenia gorąca lub zimna, silna obawa przed umieraniem, silna obawa przed popadnięciem w obłęd lub utratą panowania nad sobą. Diagnozę zaburzenia lękowego z napadami paniki stawia się po wykluczeniu innych możliwych przyczyn: hipoglikemii, nadczynności tarczycy, reakcji na nadmiar kofeiny lub odstawienie alkoholu, leków uspokajających lub sedacyjnych. Warunkiem postawienia diagnozy ściśle biorąc jest pojawienie się napadu paniki przynajmniej dwukrotnie, oraz gdy choć po jednym z nich dana osoba intensywnie zamartwiała się prawdopodobieństwem wystąpienia kolejnego napadu. Leczenie polega między innymi na: treningu relaksacyjnym, który dzięki regularnym ćwiczeniom pomaga w zredukowaniu, złagodzeniu fizycznych objawów paniki. Użyteczne są także wyselekcjonowane ćwiczenia fizyczne;
      terapii poznawczej ukierunkowanej na identyfikację i eliminowanie myśli katastroficznych, które przyczyniają się do występowania napadów paniki;
      desensytyzacji interoceptywnej, która polega na habituacji do fizycznych objawów paniki, co można przełożyć na ludzki język w ten sposób, że różne objawy stają się słabiej odczuwane i przeżywane dzięki swego rodzaju „przywyknięciu” do ich występowania, oswojeniu się z nimi;
      terapii farmakologicznej głównie z wykorzystanie leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI, które łagodzą objawy paniki;
      wprowadzeniu zmian w stylu życia oraz zmodyfikowaniu osobowości, dzięki czemu zmniejszone zostaną skłonności do ataków paniki, a także ulegnie zminimalizowaniu wpływ czynników zewnętrznych, które je prowokują lub wzmagają.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Dlaczego warto skorzystać z psychoterapii

    Nie odwlekaj wizyty u psychoterapeuty. Nawet jeżeli czasami dolegliości samoczynnie mijają - ich przyczyny pozostawione bez zmian grożą nawrotem; nierzadko ziszcza się czarny scenariusz - problemy rosną, grożą powikłaniami i czynią człowieka bardziej podatnym na kolejne utrapienia. Utrwalone trudności ciężej się wykorzenia. Obezwładniające poczucie bezradności lub niewiedza o możliwych rozwiązaniach, a czasem jedno spotęgowane przez drugie – oto przeszkody na drodze do realnej zmiany swojego stanu, bariery hamujące proces podjęcia decyzji o rozpoczęciu intensywnej psychoterapii. Problematyczne bywa również fałszywe przeświadczenie, że dana trudność sama się rozwiąże, minie z czasem jak jakaś niegroźna dolegliwość fizjologiczna. W praktyce często nie wygląda to niestety tak optymistycznie. Utrapienie może zelżeć, a także okresowo zaniknąć, ale prędzej czy później może powrócić ze zwiększoną siłą. Nierozstrzygnięte trudności mają różną intensywność i skutki, rzadko utrzymują się na tym samym poziomie. Bywa że nieco się do nich przyzwyczajamy, ale nie znaczy to, że zostały rozwiązane. Odwlekanie wizyty u psychoterapeuty lub psychiatry jest działaniem na własną szkodę. Wcześnie rozpoczęta praca nad sobą bądź leczenie mogą nie tylko trwać krócej, ale także okazać się szczególnie efektywne. Kiedy jeszcze problem nie rozrósł się do dużych rozmiarów człowiek ma lepsze zasoby, by się z nim uporać. Bywa, że lekceważenie problemu, brak odpowiedniego postępowania pogarszają sprawę. Wiele trudności piętrzy się, wikła, przykłada do rozwoju innych kłopotów lub po prostu głębiej zakorzenia w człowieku i nabiera siły, przez co później ciężej jest się z nimi uporać. Dotyczy to zwłaszcza zburzeń lękowych, zaburzeń osobowości, zaburzeń nastroju (jak np. depresja), zaburzeń odżywiania, uzależnień. Stanowczo odradzamy, przestrzegamy przed chowaniem głowy w piasek, udawaniem, że problemów nie ma, odwlekaniem w nieskończoność wizyty u specjalisty. Im wcześniejsza interwencja, tym korzystniej. Problemy rosną i rodzą dodatkowe komplikacje czyniąc człowieka podatniejszym na inne dolegliwości. Zdecydowanie najlepiej jest rozpocząć pracę nad swoimi zmartwieniami w porę, dmuchać na zimno, troszczyć się o należytą profilaktykę, niż zwlekać do czasu, aż problem stanie się nie do zniesienia lub wręcz nie do udźwignięcia. Dysponując sposobami radzenia sobie z różnymi dolegliwościami można nie tylko się od nich uwolnić, ale i skutecznie się przed nimi chroni, unikając nawrotu bądź pogorszenia stanu. 

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psycholog online: depresja powodowana sytuacją życiową

    Błędnym jest pogląd jakoby depresja stanowiła zaburzenie wynikające jedynie ze specyfiki danej osoby, właściwości jej psychiki, jej indywidualnych cech, słabości charakteru. Z reguły do depresji dochodzi z powodu nałożenia się wielu różnych czynników. Niektóre z nich są mniej, a inne bardziej istotne. Na przykład zdarza się, że wystąpienie depresji jest zrozumiałym następstwem znalezienia się danej osoby w skrajnie trudnej sytuacji, która przez dłuższy czas, chronicznie wywołuje negatywny nastrój, wzbudza ponure zapatrywania i prowokuje trudne do zniesienia treści psychiczne, a czyni to w stopniu dalece przekraczającym możliwości danej osoby do radzenia sobie z takimi trudnościami przez długi okres. Ludzie różnie znoszą takie sytuacje i nawet w skrajnych okolicznościach nie każdy popada w depresję, ale czasami naprawdę trudno uniknąć takich negatywnych następstw i choćby krótkotrwałych okresów depresji, które niestety zwiększają podatność na pojawienie się kolejnych epizodów w przyszłości. Pewne okoliczności utrzymujące się przez dłuższy czas czynią człowieka bardziej podatnym na depresję. Nie każdy na nią zapada przy określonym splocie niesprzyjających wydarzeń, ale niektórym fatalne okoliczności praktycznie nie dają szans, wydatnie obniżając odporność na tę dolegliwość. Nie należy lekceważyć pierwszych symptomów i łudzić się, że trudny stan sam minie, gdyż depresja może pozostać problemem nawet gdy zmienią się okoliczności, które do niej w głównej mierze doprowadziły. Co gorsza może też wywołać inne dolegliwości i problemy, stanowiące dodatkowe obciążenie. Warto szukać wsparcia wcześnie, a nie dopiero wtedy, gdy wstanie z łóżka rano staje się wyzwaniem. Depresję dobrze jest w ramach psychoterapii zaatakować jak najszybciej. Istnieje wtedy największa szansa, że całkowicie bez farmakoterapii będzie można nie tylko w optymalnym czasie uporać się z nią, ale też skutecznie zapobiegać nawrotom w przyszłości. Nawet jeśli nie można diagnozować depresji, ponieważ liczba lub rodzaj objawów co do zasady na to nie pozwalają, mimo wszystko kontakt ze specjalistą może ułatwić przejście przez niesprzyjające okoliczność w sposób nienarażający na pogorszenie stanu. Takie profilaktyczne podejście jest zalecane zwłaszcza w przypadku osób, które w przeszłości cierpiały na depresję, przechodziły epizod depresyjny. Ilekroć doświadcza się tego problemu staje się on większym zagrożeniem w przyszłości – może być bardziej intensywny i prawdopodobieństwo jego powtórnego pojawienia się rośnie. Szacuje się, że 25% epizodów depresji trwa krócej niż jeden miesiąc. 50% ustępuje przed upływem trzech miesięcy. Problem polega na tym, że depresja ma skłonność do nawrotów: 75% chorych zachoruje ponownie w ciągu 2 lat od zakończenia poprzedniego epizodu – ryzyko można zminimalizować poprzez odpowiednią profilaktykę i przytomne obserwowanie swojego stanu przy wsparciu psychologa lub terapeuty. Psychoterapia poznawczo-behawioralna zwiększa kompetencje klienta w zakresie zapobiegania nawrotom. Jeśli dostrzega się u siebie symptomy depresji, warto skontaktować się ze specjalistą, by w miarę możliwości zapobiec pogłębieniu się problemu, przyśpieszyć powrót do zdrowia lub zapobiec depresji w przyszłości. Można oczywiście łudzić się, że problem sam się rozwiąże, a przynajmniej drastycznie się nie pogłębi, a po przeminięciu już nie powróci, ale zdecydowanie bezpieczniej odpowiednio o siebie zadbać. Niestety wiele osób zwleka z kontaktem z psychoterapeutą do ostatniej chwili, gdy doświadcza już myśli rezygnacyjnych lub wręcz samobójczych, z trudem funkcjonuje, nie doświadcza przyjemności z życia.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psychoterapia poznawczo-behawioralna

    Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny przy pomocy różnych technik dąży do wywołania zmiany poznawczej – modyfikacji myślenia i systemu przekonań pacjenta – w celu spowodowania trwałej zmiany emocjonalnej i związanej z bardziej korzystnym zachowaniem. U podstaw terapii poznawczo-behawioralne leży przeświadczenie, że dysfunkcjonalne sposoby myślenia niekorzystnie wpływają na nastrój oraz postępowanie pacjenta. Uznaje się, że te nieprawidłowe sposoby myślenia są wspólną cechą wszystkich zaburzeń psychicznych. Kiedy ludzie uczą się oceniać swoje myślenie bardziej realistycznie i przystosowawczo, ich stan emocjonalny i zachowanie ulegają poprawie. Dla przykładu, będąc w przykrym nastroju z powodu jakiegoś rozczarowującego niepowodzenia, mogłaby nam przyjść do głowy automatyczna myśl „Niczego nie potrafię zrobić jak należy”. Ta myśl mogłaby następnie prowadzić do określonej reakcji: wywołać smutek, poskutkować tym, że zdecydowalibyśmy położyć się do łóżka, spać. Gdybyśmy w porę zdali sobie sprawę z działania automatycznej myśli, dostatecznie wcześnie uznali ją za nieprawomocną, świadomie, z rozmysłem zastąpili ją inną narracją, na przykład słowami „Tym razem się nie powiodło, ale bywam też całkiem często bardzo skuteczny”, udałoby się uchronić przed dysfunkcjonalnym zachowaniem i uniknąć zbędnego w tym wypadku obciążenia smutkiem. Z zamiarem uzyskania trwałej poprawy nastroju i zachowań pacjenta, psychoterapeuta koncentruje swoje wysiłki na poznawczym oddziaływaniu na głębsze przekonania pacjenta związane z tym, jak postrzega siebie, rzeczywistość, innych ludzi. Nie odbywa się to w sposób nagły, ale małymi krokami, odwracając stopniowo, lecz konsekwentnie ciąg niekorzystnych sposobów myślenia. Na przykład osoba, która ciągle nie doceniała własnych dokonań z czasem mogła zacząć żywić przekonanie o własnej niekompetencji. Terapeuta nie jest doradcą, guru lub kimś w rodzaju arbitra oceniającego pacjenta – pomaga mu na natomiast rozumować w sposób bardziej adekwatny, realistyczny i adaptacyjny. Odnosząc się do przykładu, praca polegałaby na stopniowym „odkłamywaniu” negatywnego obrazu siebie poprzez wykrywanie a następnie podważanie automatycznych myśli „Jestem do niczego”, „Nigdy mi się nie udaje”, „Jestem niekompetentny, więc nie mam szans”. Psychoterapia poznawczo-behawioralna została przygotowana w taki sposób, by można ją było z powodzeniem stosować na potrzeby pacjentów o różnym wykształceniu, pochodzeniu kulturowym, statusie społecznym, wieku. Standardowo pojedyncza sesja terapeutyczna trwa około 45 minut, ale w zależności od potrzeby może się nieco wydłużyć albo skrócić. Skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest monitorowana od 1977 roku, kiedy to miały miejsce pierwsze badania z tym związane, i metodę tą poddano wszechstronnym testom. Od tego czasu około 500 razy w badaniach dowiedziono skuteczność tej metody w odniesieniu do różnych zaburzeń i problemów psychicznych. Kluczowe definicje  

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psycholog online: jak pracować w domu i nie wypalić się

    Przede wszystkim przygotuj się jak do normalnej pracy wśród ludzi. Trudno będzie ci się zmobilizować jeśli zasiądziesz do komputera w piżamie, nie ścieląc łóżka, pominąwszy wybudzający prysznic i ogółem poranny rytuał budzenia się do życia. Zatroszcz się o porządek w miejscu pracy. Bałagan po prostu rozprasza, nie sprzyja koncentracji, a czasem prowadzi do irytacji, gdy nie można znaleźć czegoś, co jest akurat potrzebne – to zaś wytrąca z rytmu. Nadto mamy skłonność do zabierania się za porządkowanie rzeczy właśnie w takich chwilach, gdy jest ważna, acz żmudna praca do wykonania. Kiedy coś nas męczy lub nurzy, szukamy wymówek, by zająć się czymś innym – nieład bywa jedną z nich, niestety. Podkreślmy dodatkowo: unikaj rozpraszaczy. Ustal kiedy masz przerwę i wówczas zajmij się przez określony czas relaksem. W trakcie pracy nie wykonuj czynności, które odwlekają realizację – jeśli coś ci się przypomni, na przykład, że musisz sprawdzić pocztę e-mail, zapisz to na kartce jako zadanie do wykonania w odpowiednim czasie. Póki pracujesz, trzymaj się tego, co robisz. Rzuć nałóg bezsensownego szperania w Internecie, bo to zamiast odprężać, zwiększa napięcie, gdyż pracy bynajmniej nie ubywa, a czasu owszem. Warto także mierzyć siły na zamiary – jeżeli nie podołasz wyzwaniu w formie bezustannej, wytężonej pracy przez kilka godzin, zaplanuj częstsze, ale krótsze pauzy. Zadbaj o warunki do pracy. Jeśli musisz się skoncentrować, wygospodaruj miejsce, w którym nikt ci nie będzie przeszkadzał. Jeśli nie jest to możliwe, zrób wszystko by zbliżyć się do ideału pod względem warunków. Na przykład kup w aptece stopery do uszu jeśli potrzebujesz ciszy, zaplanuj pracę w czasie, gdy w mieszkaniu jest najmniej domowników. Odrębną kwestią jest atmosfera – jeżeli na przykład w chwilach odpoczynku preferujesz słuchanie skeczy kabaretowych, zastanów się, czy robienie tego w czasie pracy nie rozleniwia cię i nie wyluzowuje nadmiernie, w oczywisty sposób utrudniając sprężenie się i zmniejszając wydajność. Czasem taki „demotywujący zapalnik” może być zupełnie błachy – może to być naprawdę cokolwiek, co jest typowe dla chwil wolnych od pracy, więc gdy występuje w trakcie wykonywania obowiązków poniekąd zakłóca ten proces niejako z ukrycia. Zwróć uwagę na aspekt odpowiedniego oświetlenia i napowietrzenia miejsca pracy – „kisząc się” w słabo oświetlonym pomieszeniu bez odpowiedniej wentylacji stosunkowo szybko staniesz się zmęczony i senny. Kolejną kwestią jest przerwa na rozruszanie – warto raz na godzinę lub dwie wstać od biurka i po prostu trochę się porozciągać, lekko pogimnastykować, zrobić kilkanaście przysiadów. Korzystnie wpłynie to na krążenie i twoje samopoczucie oraz koncentrację, a dzięki temu praca będzie przebiegać sprawniej. Podejdź do pracy w sposób zadaniowy. Realistycznie zaplanuj swoje cele do wykonania na określony dzień, by konkretnie wiedzieć, co jest do zrobienia i móc się po dniu pracy z tego rozliczyć. Brak planu i celów może poskutkować marnotrawieniem czasu na różnorakie „ruchy pozorowane”, dreptanie w miejscu, zbędne wydłużanie czynności mniej istotnych kosztem tych naprawdę ważnych. Jeśli natomiast będziesz wiedział, co konkretnie jest do zrobienia i jakie są priorytety na dany dzień, będzie możliwe takie rozłożenie zaangażowania w określone czynności, by podołać wyzwaniu bez konieczności specjalnego motywowania się do działania właśnie wtedy, gdy jest się już myślami z dala od obowiązków. Nie eksploatuj się za wszelką cenę chcąc wykonać totalne maksimum swoich możliwości. Da się to zrobić nawet kilka razy z rzędu, ale w dłuższej perspektywie to nieefektywna strategia. Po pierwsze z powodu zmęczenia, stresu, przeciążenia nabierzesz negatywnego stosunku do pracy. Po drugie nadmierne eksploatowanie się poprzez wysiłek ponad normę może w końcu doprowadzić do wypalenia. Nadto mylne przeświadczenie, że lenistwo da się po jakimś czasie nadrobić poprzez ekstremalną pracę działa generalnie demotywująco – wizja, jakoby dało się „bezkarnie” odpracować zmarnotrawiony czas, jest tylko iluzją. Maratony wypalają, są formą przymusu i rygoru, wyższej konieczności gdy gonią terminy, a takie podejście do pracy obrzydza ją i w sensie ogólnym negatywnie wpływa na motywację, naraża na chroniczny stres. Pracuj w określonych porach, przez zaplanowany czas. To bardzo ważne by przestrzegać elementarnej higieny pracy – wykonywać swoje zadania w zorganizowanych okresach czasu. Jeśli nie przestrzega się tej zasady nagle praca zaczyna dominować – myśli się o niej ilekroć zasiada do komputera, ma się wyrzuty sumienia, gdy odpoczywa lub robi co innego zamiast wykonywać zadania (co obrzydza chwile relaksu). Perspektywa końca dnia pracy jest też mobilizująca w tym sensie, że istnieje wyznaczony czas do którego mamy wykonać zaplanowane działania. Wiemy zatem, jakie jest potrzebne tempo i jaki jest konieczny wysiłek – dzięki temu nie stresujemy się abstrakcyjnymi, niewyznaczonymi terminami i towarzyszącymi im wyobrażonymi poślizgami, opóźnieniami. Jeśli masz trudności w organizacji sobie pracy, zainteresuj się tematem „małych kroków”, dzieleniem dużych zadań na mniejsze, zdobądź konieczne kompetencje w tym zakresie poprzez lekturę odpowiednich treści w Internecie, książek bądź udział w warsztatach z tym związanych. Jeśli dostrzegasz u siebie problem związany z chronicznym odwlekaniem ważnych zadań na później, zważ, że może to być zjawisko o nazwie prokrastynacja. W takim wypadku warto skonsultować się z psychoterapeutą.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły
  • terapia uzależnień, leczenie, skuteczna psychoterapia Skype

    Skuteczna psychoterapia przez Skype, leczenie uzależnień, kuracja, terapia przez Internet dla osób uzależnionych i współuzależnionych, DDD, DDA. Wsparcie psychologiczne i porady od psychologa przez Internet. W tym również darmowe porady. Psychoterapia poznawczo behawioralna depresji, zaburzeń odżywiania, dolegliwości lękowych, nerwic i innych problemów psychologicznych. Dobry psycholog - polecany psychoterapeuta online.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Psycholog online, psychoterapia Skype

    pomoc psychologiczna online, psychoterapia Skype

    Psycholog online oferuje psychoterapię przez Skype - każda sesja zwieńczona zostaje pisemnym raportem, który podsumowuje przebieg spotkania, zalecenia i porady. Wsparcie psychologiczne na co dzień dzięki wykorzystaniu platformy internetowej. Poradnia psychologiczna Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic. Profesjonalna pomoc.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Psycholog online, psychoterapia Skype

    psychoterapia online, terapia skype, psychologiczne porady

    Pomoc psychologiczna przez Internet - internetowa poradnia psychologiczna. Dogodne, bliskie terminy, przystępne ceny, skuteczni profesjonaliści, polecani psychologowie i psychoterapeuci. Porady i wsparcie specjalistów w zakresie zdrowia psychicznego. Leczenie depresji, napadów paniki, fobii, zaburzeń i chorób psychicznych, terapia DDA, terapia uzależnień i innych problemów.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Psycholog online, psychoterapia Skype

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.