Skocz do zawartości
  • Jesteśmy unikatowym na rynku gabinetem psychologicznym online. Nasi klienci otrzymują po każdej sesji pisemny raport z jej przebiegu. Mogą niemal codziennie kontaktować się ze swoim psychoterapeutą za pośrednictwem Internetu, Skype. Naszą specjalizacją jest profesjonalna psychoterapia przez Skype i oferowanie usług psychologa online. Wolne terminy, formularz rezerwacji oraz cennik usług:

    rezerwacja-online.png.f9fddc7ea6ab4e0a1ce6969d43771f77.png

  • psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak

    Kobieca potrzeba miłości

    W pracy często mam styczność ze zranionymi kobietami, które zostały skrzywdzone przez mężczyzn. Część z nich w wyniku tych bolesnych doświadczeń staje się chłodna i nieprzychylna wobec przedstawicieli płci męskiej. Nawet jednak u tych kobiet udaje się, patrząc umiejętnie, dostrzec skrywane głęboko pragnienie intymnej, czułej, ufnej miłości. Poczucie krzywdy utrudnia im kontakt z tą potrzebą, ale ona tam jest i promienieje z ukrycia. Czasem odbierają rzeczywistość przez pryzmat zawodu miłosnego i gubią się wówczas, ponieważ tracą kontakt ze swoim kobiecym, wewnętrznym kompasem. Prędzej czy później odzyskują w końcu równowagę.

    Jako psycholog kliniczny opisując rzeczywistość posługuję się pewnymi uogólnieniami na podstawie badań z udziałem wielu ludzi. Nie będzie jednak raczej zbyt dużą generalizacją, jeśli stwierdzę, że w centrum kobiecego wszechświata znajduje się miłość – pragnienie jej przeżywania, obdarzania nią, doświadczania na różne sposoby, organizowania czasu tak, by móc się nią napawać, relacjonowania swoich uczuć, rozmawiania na jej temat, planowania jej, myślenia w kategoriach miłości, a także życia w sposób, który ją podsyca. To na tyle istotna część jej osobistej hierarchii, że jeżeli w życiu zawodowym kobiety wszystko się wspaniale danego dnia układało, ale w związku pojawił się jakiś problem, położy się spać w złym nastroju. 

    I nie ma tu znaczenia, czy jest to kobieta wzruszająca się na romantycznych komediach, czy wprost ich nie znosząca, bo woli wulgarne, polskie kino akcji. Czy jest to delikatna, wrażliwa pasjonatka poezji śpiewanej, czy potrzebująca mocnych wrażeń fanka „50 twarzy Greya”. Czy zahukana dziewczyna z prowincji czy rezolutna i przebojowa fotomodelka onieśmielająca mężczyzn albo bizneswoman robiąca zawrotną karierę w międzynarodowej korporacji. Czy błyskotliwa intelektualistka uwielbiająca brazylijskie kino niezależne czy twarda, wytatuowana od stóp do głów performerka i połykaczka ognia. Miłość, niezależnie od definicji, odgrywa w ich życiu niebagatelną rolę i jest przeżywana inaczej, aniżeli przeżywają ją mężczyźni. 

    Niektóre kobiety uznają swoją szczodrość emocjonalną, otwartość serca za wadę. Chciałyby być mniej zdolne do kochania i wszystkiego, co się z tym wiąże. Traktują to jako defekt czy problem. Bywa, że dają sobie to wmówić partnerom, którzy tak naprawdę chcieliby, żeby one funkcjonowały jak mężczyźni. Tymczasem stawianie miłości na pierwszym miejscu to nie słabość i nie błąd, lecz wyrażanie kobiecej natury i dar. 

    Dar, z którym mężczyźni nierzadko nie wiedzą co zrobić albo go nie doceniają. Uważają kobiety za neurotyczki i wariatki, które ciągle mają wymagania i próbują ich kontrolować. Panowie mają nieuzasadnione pretensje – naskakują na partnerki, choć one najzwyczajniej w świecie zachowują się jak kobiety – pragną łączności, bycia na bieżąco, wymownych gestów, czułości, troski, pielęgnowania uczucia, kreowania takiej rzeczywistości, która jest dla niej doskonałym miejscem do wzrastania i rozwoju. Pragną planów na miłość i rozmów o wspólnym ich urzeczywistnianiu. Dla niektórych panów kobieca miłość to niepotrzebne zawracanie głowy, nadmiar nieracjonalnego kontaktu i denerwujący brak logiki… Takie podejście wynika z niezrozumienia kobiecej natury i z nierealistycznych oczekiwań, że panie będą funkcjonowały analogicznie jak panowie.

    Cóż, z kobietami można zasadniczo postępować na trzy sposoby. Narzekać na nie, osądzać je i odrzucać, ewentualnie przyjąć takimi, jakie są i zaakceptować fakt, że miłość jest dla nich czymś szczególnie istotnym. I że przeżywają ją inaczej niż mężczyźni, co nie znaczy, że gorzej, bardziej roszczeniowo, narcystycznie lub wyrachowanie. Po prostu trzeba mieć świadomość istnienia potrzeby miłości oraz różnic w jej przeżywaniu. I wspólnymi siłami starać się te fakty uwzględniać. Można wówczas liczyć na to samo w drugą stronę. Inaczej wywołuje się w paniach reakcje i zachowania, które nie bez powodu uchodzą za nieznośne.  

    Więcej o kobiecym przeżywaniu miłości i o potrzebach, które są z tym związane, można przeczytać tutaj. Natomiast o męskich oczekiwaniach względem miłosnej relacji można poczytać w tym miejscu.




    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia.



    Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to proste!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

  • Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie

    Mężczyźni zwykle rozumieją, że wartościowe rzeczy wymagają uwagi. Na przykład pieczołowicie dbają o swoje samochody, sprawdzają poziom oleju, wymieniają zużywające się podzespoły, pilnują terminów przeglądów. Mogłoby się więc wydawać, że troskę o to, co dla niego cenne, mężczyzna ma we krwi. Czy jednak rzeczywiście? Specjalnie użyłem motoryzacyjnej metafory, by może trochę stereotypowo, ale przemówić do wyobraźni mężczyzn, którzy czytają ten artykuł. Warto wyraźnie sobie uzmysłowić, że ze związkiem jest w pewnym sensie podobnie. Także należy podejmować świadomy wysiłek na rzecz tego, by dobrze funkcjonował. Jeśli się tego nie robi, może nastąpić pogorszenie jakości więzi. Najlepszą motywacją do troski o relację są wynikające z tego namacalne korzyści
    Świadom tego, że ważna jest motywacja do działania, omówię tę kwestię. Nie wystarczy sama świadomość, że coś trzeba zrobić. Zwróćmy więc w tym miejscu uwagę na oczywiste korzyści płynące z troszczenia się o związek, o dobry kontakt z partnerką i o jej potrzeby. Jeśli związek prosperuje, ma się poczucie sukcesu, jak w wypadku dobrze wykonanej misji. Jest mniej stresu i pretensji ze strony partnerki, rzadziej dochodzi do nieporozumień, a zatem można liczyć na więcej świętego spokoju, harmonii. W dobrze działającej relacji oboje wzajemnie mobilizują się do troski o swoje potrzeby. Działa zasada: im lepiej, tym bardziej. W takiej sytuacji większa może być również namiętność, bo ogólny klimat temu sprzyja.  Jeśli na bieżąco przywiązuje się wagę do pielęgnacji związku właściwie nie ma się tego denerwującego poczucia, że ciągle jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, co czasem ma miejsce w relacjach, w których trudne sprawy są zamiatane pod dywan, cięższe tematy pozostają nieomówione. Wreszcie troska o związek to dobry pomysł także z tego powodu, że ma się satysfakcję z dawania szczęścia ukochanej osobie, realizowania się jako partner, mężczyzna. Można więc liczyć na więcej uznania, mniej krytyki. Krótko mówiąc pielęgnacja związku zwyczajnie opłaca się. Na co zwracać szczególną uwagę
    No dobrze, ale jakie sprawy wymagają konkretnie uwagi? Przecież sporo kobiet z powodu czynników wychowawczych i kulturowych ma opór przed otwartym mówieniem o swoich potrzebach. Niektórzy mężczyźni narzekają, że muszą się domyślać i że taka sytuacja bywa dla nich frustrująca. Tymczasem rozwiązanie tego kłopotu wcale nie jest takie trudne. Zdecydowanie warto zachęcać partnerki, by mówiły, czego potrzebują, komunikowały wprost swoje oczekiwania. Mężczyzna powinien starać się tworzyć przestrzeń, by jego kobieta mogła zająć stanowisko, wyrazić swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Z drugiej strony dobrze mieć także świadomość spraw fundamentalnych i nie oczekiwać w ich zakresie instrukcji obsługi od kobiety. W trakcie terapii dla par i indywidualnych sesji terapeutycznych często powraca określony repertuar potrzeb, oczekiwań, preferencji kobiet. Przyjrzyjmy się mu. Czego pragną kobiety w związku Miłość. Dla kobiet bardzo ważna jest miłość, a to oznacza, że są skłonne poświęcać dużo energii i czasu na pielęgnację uczucia. Wiele kobiet stawia miłość, związek na pierwszym miejscu, czyniąc z tego sprawę najwyższej wagi, coś priorytetowego. Nie są więc – wbrew temu, co wielu mężczyzn im zarzuca – nieznośnie wymagające. Przecież to zrozumiałe, że jeśli coś jest dla człowieka niezwykle ważne, przywiązuje dużą wagę do szczegółów i pragnie, by spełniało wysokie standardy. Kobiety pod tym względem bywają bardzo konsekwentne. Co więcej, w ich odczuciu stanowczo nie wystarczy postarać się raz – to, co cenne, zasługuje na nie mniejszą niż na początku troskę na bieżąco. Łączność. Kobiety pragną poczucia łączności z partnerem, chcą w miarę możliwości wiedzieć, co dzieje się w sercu i umyśle mężczyzny. Chcą czuć się wtajemniczone w jego życie wewnętrzne. Nie robią tego po to, by pilnować faceta, kontrolować go, ograniczać jego swobodę. To naprawdę nie jest forma zakamuflowanej inwigilacji. Ta łączność daje poczucie, że między dwojgiem istnieje silna więź. Daje szansę, że czasami mogą rozumieć się bez słów. Kobiety pragną więc, żeby partner mówił, co mu w duszy gra, by nie zamykał się w sobie na siedem spustów, by dzielił się tym, co go trapi, cieszy, porusza. Chcą żyć razem z partnerem, a nie obok niego. Nie zrozumcie mnie źle… Nie ma się co łudzić, że skryty mężczyzna stanie się nagle wylewny. Nikt tego nie oczekuje. Na pewno mógłby natomiast trochę częściej niż zwykle, na swój własny, męski sposób ujawniać to, co dzieje się z jego emocjami i w jego głowie. Tyle może w zupełności wystarczyć. Łączność to niejako droga dwukierunkowa. Ważne jest więc, by partner był zainteresowany tym, co kobieta ma do powiedzenia, by aktywnie słuchał. Dziewczyny doceniają sytuacje, w których mężczyzna okazuje gotowość do wysłuchania swojej drugiej połówki. Czasami kobiecie trudno jest się otworzyć bez odpowiedniego klucza, którym jest właściwie okazane zainteresowanie mężczyzny. Jeśli natomiast partner nie przejawia gotowości do słuchania, nie pokazuje zainteresowania bieżącymi potrzebami kobiety, nie inicjuje rozmów i nie podejmuje określonych tematów, to w takim wypadku mimochodem stwarza dystans, oddala się od niej, a skoro tak, łączność między nimi pogarsza się. Okazje do przeżywania bliskości. Kiedy kobieta planuje jakieś przedsięwzięcia, nie znaczy to, że chodzi jej o kontrolowanie mężczyzny, jego przestrzeni, życia. Kobiety są z natury kreatorkami – stwarzają sytuacje, w których mogą doświadczać bliskości. Kreują rzeczywistość, dzięki której czują się lepiej i w analogiczny sposób angażują się w troskę o związek. Planowanie ma głęboki sens, jest etapem tworzenia. Warto odbierać to jako zaangażowanie, a nie próbę osaczenia czy przejęcia steru. Dobrze, gdy mężczyzna próbuje włączać się w ten proces zamiast go na przykład lekceważyć lub – co gorsza – sabotować. Urok czasu. Kobiety mają uświęcony stosunek do czasu, co ma swoje przyczyny między innymi w ich fizjologii (kobiety w sensie dosłownym, nie w przenośni, odczuwają upływ czasu odmiennie niż mężczyźni, a dzieje się tak chociażby z uwagi na cykl hormonalny). Tak to już jest, że kobiety spostrzegają czas inaczej niż mężczyźni, dla których jest to z reguły zaledwie ciąg minut, godzin i dni. One miewają emocjonalny stosunek do czwartego wymiaru. Właśnie z tego powodu przeżywają to, jak długo mężczyzna zwleka z odpowiedzią lub z telefonem, jak bardzo spóźnia się z realizacją pewnych planów, jak bardzo ociąga się z podejmowaniem ważnych dla związku decyzji, kiedy ostatnio wychodzili gdzieś razem, tego, czy mądrze zarządza czasem, który spędza z partnerką. Kobiety często razi obojętne podejście mężczyzny do tego zagadnienia. Jeśli mężczyzna ma lekceważący stosunek do dzielonego z partnerką czasu, kobietę może to wręcz ranić. Nie metaforycznie. Może powodować rzeczywisty emocjonalny dyskomfort, a nawet cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa. Nie mniej ważną kwestią jest dla kobiet poczucie bezpieczeństwa. I wbrew pozorom nie chodzi tylko o to, by mężczyzna był postawny, przystojny, bo wtedy unikną krytyki koleżanek, nieprzychylnych spojrzeń bądź fizycznego zagrożenia. Nie chodzi także wyłącznie o zasobność portfela, choć zaradność jest przez kobiety doceniana (a nie ceniona – między tymi słowami jest subtelna, lecz ważka różnica). Chodzi nade wszystko o to, by kobieta mogła polegać na swoim partnerze, by był słowny, dawał poczucie pewności, iż można na niego liczyć, wywiązywał się z obietnic, konsekwentnie realizował postanowienia, stawał po jej stronie. Oczywiście niezbędna do tego jest wiedza, czego się chce. Jeśli mężczyzna jest stale niezdecydowany, przesadnie często zmienia zdanie – kontakt z nim nie daje poczucia bezpieczeństwa, gdyż kobieta ma wrażenie, że znajduje się na ruchomych piaskach. Pewny grunt jest niezbędny, by związek mógł się rozwijać. Docenienie. Płeć piękna jest bombardowana komplementami, więc tak naprawdę nie jest najważniejsze, by partner ciągle zachwalał urodę kobiety, choć czynienie tego przesadnie rzadko bądź wyraźnie rzadziej niż krytykowanie, także mogłoby stanowić problem. Kobiety pragną aby je doceniano i chcą czuć, że ich obecność w życiu partnera jest ważna, wnosi coś do świata mężczyzny i że on jest tego świadom. Branie obecności kobiety u swojego boku za pewnik może prowadzić do braku zachowań dających jej wyraźnie do zrozumienia, że odgrywa istotną rolę. Słowa nie są pozbawione znaczenia, choć lepiej je ważyć niż liczyć, ale przede wszystkim istotne są czyny. Jeśli zachowaniem okazuje się w kulminacyjnych momentach kobiecie, że jest najważniejsza, wówczas czuje się doceniana. Zainteresowanie jej życiem, myślami, uczuciami, pytanie o jej potrzeby, okazywanie, że ceni się jej zdanie i rady, okazywanie, że nie uważa się jej obecności za jakąś oczywistość – to oczekiwania wyrażane przez kobiety. Spójność. Kobiety oczekują też, że słowa i czyny mężczyzny będą spójne. Jeśli swoim postępowaniem rozmija się z tym, co deklaruje, kobieta może poczuć się zmanipulowana, mieć wrażenie, że partner ją okłamuje albo nie liczy się z nią. Oparcie. Mężczyźni są coraz mniej skorzy by iść na taki układ, bo honor jest dla nich ważny i nie chcą łatki bankomatu, nie chcą też czuć się niesprawiedliwie eksploatowani, toteż kobiety częściej muszą brać większą dozę tego celu na siebie, wciąż jednak zdarza się, że oczekują, by partner gwarantował związkowi, rodzinie stabilizację finansową. Asertywność. Kobiety pragną, by mężczyzna był asertywny. Potrafił w razie potrzeby wyraźnie zasygnalizować swoje stanowisko, wstawić się za związkiem, kiedy jego interes jest zagrożony. Chcą też, by asertywnie, bez agresji, wyrażał swoje potrzeby, emocje. Na przykład męski gniew nie jest dla kobiet jakąś ocenzurowaną emocją gorszej kategorii o ile oczywiście mężczyzna wyraża go panując nad sobą, robi to bez agresji oraz bez wywoływania poczucia zagrożenia u osób w otoczeniu. Spełnienie. Kobiety pragną, by ich seksualne potrzeby nie były lekceważone. Chcą mieć możliwość ekspresji seksualnej w zgodzie z wartościami ważnymi dla związku. Współczesne kobiety skłonne są niekiedy przejmować inicjatywę, ale nie chcą, aby całokształt tych starań spoczywał na ich barkach. Źle znoszą, kiedy mężczyzna staje się w tym zakresie zbyt bierny i opieszały. Wrażenie częściej niż od święta. Kobiety mają swoje oczekiwania względem wyglądu mężczyzny. Dla mężczyzny z reguły jasnym jest, że należy okazać należyty szacunek pracodawcy, współpracownikom, klientom poprzez adekwatny strój w miejscu pracy. Jasnym jest, że wybierając się na uroczystość, do kościoła czy do teatru należy się właściwie ubrać. Dlaczego więc miałoby być inaczej w związku? Jeśli stanowi to swoistą normę, chodzenie w dresie po domu może nie stanowić problemu o ile ta formuła nie jest nadużywana i zdarzają się od niej dobre odstępstwa. Tym niemniej warto mieć na względzie, że kobiety traktują partnera trochę jak swoistą wizytówkę własnego dobrego gustu, zaś jego wygląd w pewnym sensie jak miernik tego, czy mężczyźnie wciąż jeszcze zależy. Niektórym kobietom bardzo trudno mieć wrażenie, że dla partnera relacja jest ważna, jeśli nie dba on o siebie, nie podejmuje świadomych wysiłków na rzecz wzbudzania w drugiej osobie pozytywnych odczuć, nie okazuje partnerce szacunku należytą troską o swój wygląd, którym komunikuje się przecież stosunek do samego siebie oraz do otoczenia. Podsumowując, jeśli mężczyzna chce, by jego związek z kobietą dobrze działał, sprawdzał się, warto by troszczył się o niego systematycznie, a nie tylko od święta. A czego mężczyźni oczekują od kobiet i jak wyglądałaby instrukcja obsługi faceta? To temat na odrębny artykuł. Natomiast przemyślenia o tym, jakie błędy w relacjach popełniają zwłaszcza faceci, można znaleźć tutaj. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Psycholog online: jak zaakceptować swój wygląd

    Nie każdy mężczyzna jest wysoki jak brzoza a nie każda kobieta ma duży biust. Nie każdy mężczyzna ma „kaloryfer” zaś nie każda kobieta – talię osy. Nie każdy jest gładki i młody, a nawet młodzi i gładcy nie zawsze mają tzw. dobre geny. Czy to czyni nieatrakcyjnym? NIE. Prawdziwym piętnem jest poczucie nieatrakcyjności. Emanuje nim ktoś, kto czuje się brzydki, myśli, że jest niewystarczający, gorszy. Ktoś taki staje się nieatrakcyjny, bo nieświadomie podkreśla swoje niedoskonałości i kamufluje atuty. Plaża to piekło dla takich osób tak samo jak każda okazja do ekspozycji siebie. Na szczęście nie musi tak być. „Jak zaakceptować swój wygląd” to jedna z niezwykle często wpisywanych w wyszukiwarki fraz... Spróbujmy rozgryźć ten temat!
     
    W dobie serwisów społecznościowych młode kobiety i młodzi mężczyźni nierzadko mierzą swoją wartość liczbą polubień ich zdjęć i profilów. Nic więc dziwnego, że kwestia wyglądu urasta do tak ogromnych rozmiarów. Zdjęcia retuszowane są na potęgę, ludzie spędzają całe godziny robiąc fotografie i wybierając najlepsze ujęcia. Cała ta kultura kultu urody przyczynia się do różnorodnych problemów. Przede wszystkim jest źródłem narastającego niezadowolenia z własnego wyglądu u coraz liczniejszej grupy ludzi. Skłania mężczyzn do morderczych treningów i brania sterydów, kobiety do nie mniej bezwzględnej walki o nienaganną sylwetkę – na siłowni czy w ramach morderczej diety. Bigoreksja, ortoreksja i inne zaburzenia odżywiania są coraz częstszymi problemami. Nierzadko ludzie popadają też w stany przygnębienia z powodów pośrednio lub bezpośrednio związanych z własnym wyglądem.
     
    Poczucie własnej wartości a wygląd
     
    Gdy mowa o akceptacji wyglądu należy zwrócić uwagę na poczucie własnej wartości. Jak sama nazwa wskazuje, jest to uczucie, pojawiające się w odpowiedzi na ocenę samego siebie, czyli po prostu samoocenę. Poczucie własnej wartości to temat rzeka. Istnieją opasłe podręczniki temu poświęcone. W tym miejscu zatrzymajmy się na dłużej przy jednej, szczególnie ważnej kwestii.
     
    Wartość. Wartość jest czymś względnym, zależy od relacji. Zilustrujmy to przykładem. Dolar amerykański zupełnie co innego znaczy w Meksyku, a co innego w, powiedzmy, Wielkiej Brytanii. A przecież nadal jest to dokładnie ten sam dolar – banknot o tym samym nominale. Nasuwa się więc istotne, choć jeszcze nie najważniejsze, pytanie: w jakiej ty jesteś relacji. Takiej, która dodaje ci skrzydeł, wspierającej, życzliwej, wyrozumiałej, motywującej, czy wprost przeciwnie, pełnej krytycyzmu, niechęci, braku uwagi, surowej albo wręcz okrutnej. Czytając te słowa być może zakładasz, że chodzi o relację z kimś innym. Nie, chociaż to też istotne. Najważniejsze pytanie brzmi jednak w jakiej relacji jesteś sam lub sama ze sobą. Twoje poczucie własnej wartości, to jak się czujesz z własnym ciałem zależy właśnie od tego, jaką masz relację ze sobą, jak ze sobą się obchodzisz. Czy aby na pewno nie jest to relacja toksyczna?
     
    Połowa sukcesu to nie pogarszać sprawy
     
    Ludzie, którzy są na etapie niechęci czy wręcz nienawiści do własnego wyglądu dodatkowo mają do siebie pretensje o to, że nie potrafią siebie zaakceptować. W tej kwestii nie ma jednak drogi na skróty, a przeskok z „nie znoszę siebie” do „w pełni siebie akceptuję” jest niezwykle trudny. Te dwa stany dzieli przepaść. W istocie zatem nie chodzi nawet o to, żeby od razu całkowicie wszystko w sobie zaakceptować. Na dobry początek warto przynajmniej przestać siebie nieakceptować, spróbować być wobec siebie neutralnym, zakwestionować myśli pełne negatywnych komentarzy pod własnym adresem, odpierać samokrytycyzm, pracować nad nowym dialogiem wewnętrznym. Dla niektórych osób to jak nauka nowego języka. Nie dlatego, że używa się zupełnie nieznanych słów. Po prostu to całkiem świeży sposób komunikowania się ze sobą samym, wyrażania miłości własnej. Czasami wręcz nieodzowna jest pomoc psychoterapeuty, innym razem psycholog przyśpiesza ten proces nie inaczej niż nauczyciel języka obcego. 
     
    Bądź tak dobry i zacznij łaskawie zauważać, że nie tylko piękni bywają szczęśliwi i miewają fajne życia
     
    Osoby piękne pokazywane są w mediach, eksponowane i w ogóle, ale czy tylko takie jednostki mogą wieść udane, pełne, satysfakcjonujące życie? Pominąwszy fakt, że nierzadko są to ludzie w głębi ducha nieszczęśliwi, desperacko zabiegający o uznanie i uwagę, od których niekiedy bywają wręcz uzależnione, jest z nimi jeden zasadniczy problem. Skupianie się na nich może zacząć na ciebie niezbyt dobrze wpływać w wyniku chociażby dokonywanych porównań. Zacznij podejmować świadomy wysiłek, by zauważać ludzi zadowolonych, wiodących fajne życia, mających udane relacje, którzy jednakowoż z powodu wieku bądź genów czy innych czynników odbiegają od lansowanego kanonu piękna. 
     
    Brak akceptacji wyglądu a zniekształcone myślenie
     
    Ludzie mają tendencję do przywiązywania dużej wagi do czynników, które w ich ocenie narażają ich na straty. Obawa przed tym jest nawet większa niż troska o możliwość zyskania czegoś. Taką mamy naturę. W myśleniu osób drastycznie nieakceptujących własnego wyglądu można jednak dostrzec szereg wręcz rażących usterek w rozumowaniu, zniekształceń poznawczych, co niejednokrotnie dalece przekracza zwykłą ludzką troskę o uniknięcie strat. Na przykład:  przeceniają ilość tego, co ich zdaniem tracą ze względu na to, jak wyglądają,
      wyolbrzymiają znaczenie tego, czego w ich ocenie są pozbawione z uwagi na wygląd,
      nadmiernie koncentrują się na tym, co wygląd im utrudnia lub czego je pozbawia,
      skupiają się na tym, co w ich odczuciu naraża je na odrzucenie, izolację, porażkę matrymonialną,
      przypisują sobie zbyt dużą rolę w kwestii tego, jak wyglądają, oraz przeceniają rolę tego faktu w perspektywie osobistych celów, i w wyniku tego czują się winne lub wstydzą się siebie,
      są nadmiernie zaabsorbowane wyglądem i potencjalnymi korzyściami, które z tego w ich odczuciu płyną, więc dostrzegają wszystkie, choćby najmniejsze oznaki ważkiej roli wyglądu,
      przeceniają potencjalne korzyści, jakie mogłyby odnieść wyglądając inaczej.  Jeśli tego typu tok myślenia utrzymuje się przez wiele miesięcy, w tym czasie rozwija się niczym rak, to ze zrozumiałych względów trudno go wykorzenić we względnie krótkim okresie, choć nie jest to też całkiem nieprawdopodobne i niekiedy się udaje. Generalnie jednak warto możliwie wcześnie interweniować w tej sprawie lub przynajmniej nie odwlekać tego w nieskończoność, ponieważ negatywna sieć myśli o sobie w perspektywie czasu rozrasta się. Bywa niestety, że ludzie hodują tego potwora całymi latami!
     
    Uwalnianie się od braku akceptacji
     
    Postaraj się stracić zainteresowanie tym, czego potencjalnie pozbawia cię twój wygląd i zacząć bardziej cieszyć tym, co mimo wszystko ci oferuje. Mężczyźnie może być trudno wieść życie pełne podbojów jeśli nie jest typem wysokiego bruneta o wyraźnych rysach twarzy i nienagannej sylwetce, z sześciopakiem. Nie znaczy to jednak, że nie może mieć wprost wybornego życia seksualnego – w stałym związku. W dodatku dającego spełnienie emocjonalne w przeciwieństwie do co najwyżej haju możliwego do zaznania podczas przygodnych kontaktów seksualnych, podbojów. Kobiecie, jeśli nie szczyci się urodą, może być trudno zdobyć uznanie popularnych koleżanek, przyciągnąć pokaźne grono obserwujących na Facebooku czy Instagramie, zwrócić na siebie uwagę przystojnego mężczyzny lub skłonić go do poważnego zaangażowania. Nie znaczy to jednak, że nie może liczyć na udane przyjaźnie i satysfakcjonujący związek z kochającym mężczyzną, który pod wpływem uczuć i tak stanie się dla niej kimś wyjątkowym. Z wzajemnością. Jak widać rozstrzygające jest to, czemu poświęca się uwagę, a czym przestaje się interesować. Doskonale podsumowuje to wypowiedź pewnego malca z domu dziecka, w którym kiedyś byłem w charakterze wolontariusza. Zapytałem go dlaczego nie chce już być łowcą smoków, bo przecież poprzednim razem mówił, że chce nim zostać w przyszłości. „Nie chcę być już łowcą smoków, bo wiem, że nim nie zostanę.” Zastrzelił mnie tym tekstem. Nie wiem jak do tego doszedł, ale było to olśniewające i pokrzepiające zarazem: od małego umiemy tracić zainteresowanie bycia tym, kim nie jesteśmy, nie będziemy. W razie potrzeby warto sobie tę umiejętność przypomnieć. Wszyscy przecież kiedyś chcieliśmy być kimś, kto potem okazywał się jednak dla nas nieinteresującą opcją. Siebie natomiast mamy niezmiennie, podobnie jak jedno źródło uczucia, które nigdy nie wysycha - miłość własną. Bywa, że człowiek gania za tym, co w istocie wcale nie jest mu potrzebne. Z takiej bieżni warto zstąpić. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Kojenie poczucia krzywdy u Dorosłych Dzieci Alkoholików i nie tylko

    Poradzenie sobie z poczuciem, które pojawia się w odpowiedzi na doświadczenie krzywdy, nie jest zadaniem łatwym, ale możliwym i godnym wysiłku. Artykuł wyjaśnia na czym polega ten proces i dlaczego warto się w niego zaangażować. Egzystencja z poczuciem krzywdy Ludzie niekiedy idą przez życie niejako po śladach wyznaczonych przez krzywdy doznane w przeszłości. Ludzki los płynie natenczas korytem psychicznych blizn. Teraźniejszość rozwija się w cieniu minionych zranień. I choć nie jest to podróż donikąd, bo żadna taką nie jest, to jednak nie towarzyszy jej głębokie poczucie sensu. Ciężar doświadczeń zdaje się przytłaczający, przemierzanie kolejnych tygodni, miesięcy i lat nie dystansuje od bólu, a na horyzoncie nie widać ukojenia. Człowiek jest w ruchu, ale tak naprawdę pozostaje zatrzaśnięty w swoim cierpieniu, które odpuszcza mu tylko na chwilę, by nawracając dokuczać ze wzmożoną siłą. Nieprzepracowane poczucie krzywdy pozostaje aktualnym problemem niezależnie od tego, ile czasu minęło od zranienia. Problemem, który domaga się podjęcia kroków zaradczych i działań naprawczych. Problem zaprzeczania doznanej krzywdzie Niekiedy poczucie krzywdy bywa niejako zamrożone nawet przez bardzo długi okres czasu. Nie znaczy to bynajmniej, że doświadczenia krzywdy nie było – poszkodowany po prostu nie dopuszcza do siebie takiej wizji. Przyjęcie jej do wiadomości i uznanie, że zostało się ofiarą nie jest z różnych względów sprawą łatwą. Dla jednych to problem, ponieważ w ich odczuciu oznacza przyznanie, iż nie byli wystarczająco silni. Innych przeraża perspektywa ponownego przeżycia cierpienia, które towarzyszy przyglądaniu się zranieniom i określaniu szkód. Potrzeba odwagi, by uznać, iż coś głęboko dotknęło oraz aby spojrzeć w oczy własnym demonom. Potrzeba determinacji, żeby chcieć zmierzyć się z trudnym procesem kojenia poczucia krzywdy. Potrzeba szczerości, by wskazać, kto był sprawcą, a nierzadko bywa to niesłychanie trudne. Ciężko jest powiedzieć „zraniła mnie matka”, „skrzywdził mnie ojciec”, „żona spowodowała moje cierpienie”, „mąż zadał mi ból”. Stwierdzenia takie podważają iluzję porządku osobistego danego człowieka. Rzecz w tym, że ta iluzja i tak musi zostać pokonana, bo krzywda burzy wewnętrzny ład i stawia przed koniecznością budowania go od nowa. Trzeba będzie poukładać pewne pojęcia od początku, skoro zranienie nadeszło ze strony tych, którzy powinni być wsparciem. Kiedy podpora przestaje pełnić swoją funkcję, zapada się wewnętrzny świat. Naprawa tego stanu rzeczy to wyzwanie i słusznie jawi się jako trudny proces. Jest on jednak konieczny, więc unikanie go odwleka to, co niezbędne, i wydłuża całą historię cierpienia. Sens uzmysłowienia sobie poczucia krzywdy Dopiero po świadomym uzmysłowieniu sobie poczucia krzywdy następuje głęboka refleksja nad doznanymi zranieniami i określanie poniesionych strat. Poczucie krzywdy pozwala je oszacować tak samo jak ból pozwala rozpoznać miejsce, w którym ciało choruje. Temu właśnie służy to poczucie – między innymi pozwala się zorientować, co w człowieku zostało naruszone podczas doświadczenia krzywdy. Oszukiwanie samego siebie, że krzywdy nie było, jest w istocie życiem w kłamstwie. Ponura maskarada może być na tyle przekonująca, że człowiek sam zaczyna w nią wierzyć. Wtedy problemy życiowe i kłopoty w relacjach, które są następstwem krzywdy, jawią się jako niezrozumiałe albo upatruje się ich przyczyn w niewłaściwych czynnikach. A skoro tak, trudniej jest tym trudnościom zapobiegać. Stają się nieodłączną częścią teraźniejszego bytu danej osoby, choć ich prawdziwe powody pozostają ukryte i mają korzenie sięgające do momentu, gdy zaistniało doświadczenie krzywdy. Żyje się we mgle stale wracając do tych samych miejsc, w których nieodmiennie czeka na człowieka cierpienie. Nie mając wiedzy o motywach i mechanizmach problematycznego postępowania trudniej jest schodzić ze śladów wiodących do emocjonalnego bólu.  Z poczuciem krzywdy można także starać się po prostu egzystować. Da się z nim żyć. Wtedy jednak człowiek ma tendencje do tego, by się znieczulać, bo nawracający ból bywa bardzo dokuczliwy. Skłania to do nałogów oraz do silnych, dramatycznych przeżyć, którymi osoba stara się zagłuszyć echa zranień. Znieczulenie niekiedy oznacza w praktyce nieczułość, niewrażliwość, obojętność, a nawet sadyzm lub samoudręczenie. Człowiek otumaniony tak naprawdę nadal pragnie coś czuć – może wobec tego sięgać po drastyczne rozwiązania, które krzywdzą jego lub innych, tak czy inaczej skazując go na poczucie osamotnienia.     Oszacowanie strat po doświadczeniu krzywdy Nie ma mowy o radykalnym akceptowaniu przeszłości lub odpuszczeniu win, jeśli właściwie nie wie się, co stara się uznać lub co i komu darować. Właśnie dlatego tak istotne jest rzetelne rozstrzygnięcie, jakie zostały spowodowane szkody. Można je pogrupować w trzy kategorie. Pierwsza kategoria to straty,
    czyli wszystko to, czego w wyniku doświadczenia krzywdy człowiek został pozbawiony. Druga kategoria to ciężar,
    czyli bagaż, który w następstwie doświadczenia krzywdy dana osoba ze sobą niesie. Trzecia kategoria to rozstrój,
    czyli pomieszanie pojęć, utrata punktów odniesienia, a zatem chaos, który powstał w wyniku zburzenia wewnętrznego ładu, porządku osobistego danego człowieka w rezultacie doświadczenia krzywdy. Konsekwencje doświadczenia krzywdy
    w dzieciństwie Dorosłych Dzieci Alkoholików Dzieci, które były świadkami przemocy małżeńskiej lub, co gorsza, same były ofiarami jakiejś formy przemocy (na przykład fizycznej lub psychicznej) częściej w przyszłości doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Z większą dozą prawdopodobieństwa takie dzieci już jako dorosłe osoby będą sięgały po używki oraz same stosowały przemoc wobec własnych partnerów życiowych.  Część osób, które były w dzieciństwie świadkami lub ofiarami jakiejś formy przemocy mogły także jako dzieci doświadczać wzmożonego niepokoju, złego samopoczucia, depresji, miewać koszmary senne, samemu wobec siebie stosować przemoc, a także doświadczać fizjologicznych dolegliwości, będących objawem silnego stresu.  Następstwa długo trwającego okresu krzywdzenia U części osób, które żyły w środowisku pełnym przemocy przez dłuższy czas, mogą pojawić się bardzo poważne problemy psychologiczne takie jak: ostra reakcja na stres, zespół stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia adaptacyjne, depresja i inne. Trudności te wystąpić mogą zwłaszcza u osób, które są na nie genetycznie podatne.  Szczególnie dolegliwe bywają następstwa przewlekle niezaspokajanych potrzeb dziecka, które są dla niego krytycznie ważne.  Brak wystarczającej dozy właściwie wyrażanej miłości rodzicielskiej skutkuje trwałym deficytem w tym kontekście. Osoba może czuć się niekochana, nie akceptować siebie, nie darzyć samej siebie miłością własną albo – gdy więź z rodzicami była niewłaściwa – wchodzić w krzywdzące relacje i nie wychodzić z nich pomimo złego traktowania i braku perspektyw poprawy. U niektórych kobiet dochodzi do wykształcenia mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie, które dodatkowo podsycane są opisanymi dalej trudnościami w zakresie samokontroli i uciekania w fantazje.  Nie liczenie się z granicami, odrębnością bądź prywatnością dziecka oraz brak poszanowania dla jego autonomii może spowodować, że trudno mu w przyszłości będzie odkryć i zaakceptować własną indywidualność oraz podejmować suwerenne decyzje. Natomiast całkowite zlekceważenie wyznaczania dziecku pewnych granic, przyzwalanie by „wychowywało się samo” może z kolei sprawić, że stanie się nadmiernie niezależne w stopniu utrudniającym mu tworzenie zgodnych, partnerskich relacji z innymi osobami.  Dorosłe Dziecko Alkoholika może żyć z głębokim przeświadczeniem o własnej niekompetencji i przez to przyjmować bierną postawę wobec problemów. Jeśli dziecko nie ma poczucia, że spełnia wymagania rodziców, bo są oni wiecznie zajęci własnymi sprawami lub narzucają mu nierealne standardy, by zrekompensować sobie własne porażki, ono w końcu przyjmuje, że zawiodło rodziców, nie jest wystarczająco dobre. Dziecko wychowujące się w nękanej przez problem alkoholowy rodzinie, która funkcjonuje odmiennie w zależności od tego, czy rodzic pił czy jest trzeźwy, może mieć trudność ze zdefiniowaniem własnej tożsamości. Skoro wszystkie zasady zmieniają się jak w kalejdoskopie, a środowisko permanentnie lub okresowo pogrążone jest w chaosie, dziecku trudno się w tym wszystkim połapać. Ciężko odnaleźć samego siebie dorastając w warunkach bezplanowości – w zamęcie, w którym nic nie jest pewne. Niektórym Dorosłym Dzieciom Alkoholików ten nieład tak wchodzi w krew, że stale egzystują w dramacie – idą przez życie mimowolnie siejąc w nim ferment.  W rodzinie, w której występuje problem alkoholowy, potrzeby dziecka mogą być traktowane jako mniej ważne. Niepisaną i sztywną zarazem regułą jest, że dziecku nie wolno stwarzać problemów, by nie pogarszać już i tak ciężkiej sytuacji. Nie wolno zatem zakłócać spokoju wyrażając emocje ani zawracać głowy swoimi oczekiwaniami chociaż są to przecież w istocie prawa każdego małego człowieka. Nic więc dziwnego, że tak wielu Dorosłym Dzieciom Alkoholików niezwykle trudno jest mówić o swoich uczuciach i potrzebach, co ze zrozumiałych względów nie ułatwia im budowania satysfakcjonujących relacji. Znoszenie skrajnie trudnych sytuacji, które mogą występować w rodzinach dysfunkcyjnych, wywiera na dziecku ogromną presję, by udawało, że nic się nie dzieje. Rzeczy nie do zniesienia trzeba przecież jakoś wytrzymać, by przeżyć. Zablokowane przeżycia emocjonalne odbijają się jednak na funkcjonowaniu człowieka w jakiś sposób znajdując w końcu prędzej czy później ujście. Czasami wytrenowana w ten sposób zdolność blokowania przeżyć staje się nawykiem, przez co Dorosłe Dzieci Alkoholików mogą tolerować niebywałe obciążenia – przynajmniej do czasu, aż blokady w jakimś punkcie pękną. Emocje nigdy nie przechodzą bez echa. O ile dziecko ma pewien wpływ na siebie, wie co się z nim dzieje i może w jakiś sposób kierować sobą, w przyszłości raczej również będzie zdolne do normalnej dozy samokontroli. W rodzinie z problemem alkoholowym działania nie zawsze prowadzą do tych samych skutków i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. To jak życie przy tykającej bombie, która w każdej chwili może wybuchnąć. Aby odnaleźć się w takich warunkach trzeba się niesłychanie (jak na możliwości dziecka) kontrolować. A kiedy już dochodzi do zapłonu, następuje totalny chaos, po którym pijący rodzic nierzadko znowu narzuca sobie i otoczeniu żelazną dyscyplinę na pewien, trudny do oszacowania czas. W rezultacie Dorosłe Dzieci Alkoholików miewają różne problemy z kontrolą – sztywnieją, gdy jest okazja do luzu, zwłaszcza w intymnych relacjach kontrolują nadmiernie i są przesadnie odpowiedzialne, by nie czuć niepokoju bądź uciekają w fantazje albo mają ogromną trudność z zachowaniem samokontroli. Ta ostatnia ewentualność czyni je szczególnie podatnymi na nałogi. Warunki uporania się z poczuciem krzywdy Kojenie poczucia krzywdy często przypomina ciężką przeprawę. Można próbować radzić sobie z tym w pojedynkę, ale zdecydowanie lepiej mieć wsparcie. Zwłaszcza specjalisty wykwalifikowanego w niesieniu pomocy psychologicznej. Najpierw należy zadbać o to, by ustało doświadczenie krzywdy, i zatroszczyć się o bezpieczeństwo poszkodowanej osoby. Czasami ludzie są ranieni całymi latami. Uporanie się z poczuciem krzywdy, wynikającym z minionych doświadczeń, musi zostać poprzedzone rozwiązaniem bieżących bolesnych spraw. W następnej kolejności można przystąpić do nadrabiania zaległości w zakresie tego, czego człowiek został pozbawiony. Jeśli nie jest to możliwe, konieczne jest określenie sposobów radzenia sobie z własnymi deficytami. W zależności od rodzaju ubytków, potrzebne może okazać się również odżałowanie tego, co człowiek stracił przez doświadczenie krzywdy, ponieważ po niektórych zranieniach musi nastąpić żałoba. Zasadne może okazać się również skontaktowanie się z innymi, niż smutek i żal, emocjami takimi jak poczucie bezradności, lęk czy gniew, oraz rozplątanie nie dających spokoju węzłów poczucia winy i wstydu. Proces ten ma służyć wentylacji tych emocji, ale i opanowaniu umiejętności radzenia sobie z nimi w konstruktywny, bezpieczny sposób, oraz asertywnego wyrażania ich. Poza tym pomaga w odzyskaniu łączności z samym sobą, z własnymi potrzebami. Bardzo istotna jest też nauka umiejętności, których nie opanowało się w następstwie krzywdy polegającej na zaniechaniu lub zaniedbaniu, gdy rodzic nie przekazał ich swojemu dziecku. Nie mniej ważna jest nauka radykalnego akceptowania, co jest praktyką, lekcją do stałego przerabiania, a nie jednorazowym aktem, i pozwala dostrzegać oraz uznawać stan faktyczny zamiast spostrzegać go przez pryzmat poczucia zranienia lub z pozycji ofiary. Kolejną sprawą jest rozpoznanie ciężaru krzywdy i odpowiednie z nim postępowanie. Zależnie od formy takiego bagażu konieczne są różne strategie radzenia sobie z nim. Czasami są nim destrukcyjne przekonania, które trzeba przepracować. Ewentualnie problematyczne schematy funkcjonowania wymagające korekty lub zastąpienia innymi. Mogą to być dolegliwości, z którymi trzeba nauczyć się żyć lub problemy psychiczne bądź zaburzenia, które należy leczyć. Może to być balast negatywnych myśli o sobie i własnym życiu, którego trzeba się pozbyć, żeby zrobić miejsce dla nowych zapatrywań na swój temat w celu odzyskania poczucia własnej wartości. Często nieodzowne jest poszukiwanie nowych interpretacji na temat przeszłości, w tym całego kontekstu doświadczenia krzywdy, a nawet jej samej. Radzenie sobie z ciężarem w określonych przypadkach może polegać na praktyce uważności w celu na przykład ograniczenia „emocjonalnych wstrząsów wtórnych”, pojawiających się w odpowiedzi na nawracanie wspomnień krzywdy. I wreszcie koniecznym jest zwieńczenie poprzednich kroków czyli odzyskanie wewnętrznego ładu. Regulacja wywróconych do góry nogami lub poustawianych w poprzek znaczeń. Przyjęcie systemu wartości, który pozwala nadać życiu sens. Odnalezienie siebie poprzez: ograniczenie chaosu, wyznaczanie granic, oddzielenie przeszłości od teraźniejszości, pragnień od potrzeb, kaprysów od celów, życzeń od możliwości, planów od marzeń, ograniczeń od wad. Zależnie od obranego systemu wartości człowiek dokonuje też ostatecznej decyzji o tym, w jaki sposób będzie odpuszczał winy sprawcom swojego cierpienia. Określi również nową, spójną narrację osobistą, która nada egzystencji konkretny kierunek i głębokie znaczenie, a dzięki temu ułatwi satysfakcjonujące spożytkowanie reszty czasu, jaki został mu dany.  Obserwuj mój fanpejdż.

    Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Akcja promocyjna TERAPIA DLA MŁODYCH

    Rozpoczęła się kolejna edycja akcji TERAPIA DLA MŁODYCH. Osoby w wieku 18-25 mogą umówić się na konsultację psychologiczną i sesję psychoterapii przez Skype w szczególnie przystępnej cenie - 80 zł za spotkanie. Konsultacji udziela psycholog kliniczny, mgr Rafał Olszak. Więcej informacji o zasadach umówienia wizyty przez Skype oraz formularz rezerwacji można znaleźć na stronie: http://www.ocalsiebie.pl/formularz-rezerwacji-cennik/

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły

    Psycholog online radzi jak zmniejszyć stres

    Czym jest stres i jaką pełni funkcję Stres jest odpowiedzią organizmu na perspektywę wyzwania spostrzeganego jako przekraczające potencjał danej osoby. Jeśli jest adekwatny, spełnia pożyteczną funkcję, mobilizując do działania w należytym stopniu i przez odpowiedni czas. Innymi słowy to dzięki stresowi człowiek ma szansę stanąć na wysokości zadania, które uznaje na wyzwanie. Ta reakcja mobilizuje dostępne danej osobie zasoby po to, by jak najlepiej poradziła sobie z sytuacją. Problematyczny, nieadekwatny lub zbyt długo trwający stres Gdy reakcja jest niewystarczająca, człowiek może zlekceważyć sprawę, podejść do tematu z pobłażaniem i w rezultacie nie być wystarczająco zmobilizowanym. Najgorszy scenariusz ma miejsce jednak zazwyczaj wtedy, gdy poziom przeżywanego stresu jest zbyt wysoki, a zwłaszcza, gdy dzieje się tak ciągle lub ten stan rzeczy utrzymuje się przez zbyt długi czas. Wtedy mogą wystąpić „skutki uboczne stresu” określane bardziej fachowo jako objawy nadmiernego stresu. Zapamiętaj: stres nie jest złym zjawiskiem. O ile nie przekracza „dozwolonych norm”, jest z reguły przydatny, pełni pożyteczne funkcje i sprawdza się jak należy. Stawia człowieka do pionu, by lepiej podołał wyzwaniom codzienności. Problematyczny staje się wówczas, gdy jest nieadekwatny – dalece niewystarczający, a szczególnie gdy jest zbyt ostry lub zbyt wysoki przez nadmiernie długi czas. Jak ograniczyć poziom stresu Co można zrobić, aby ograniczyć stres do optymalnego poziomu, który jest odpowiedni do podołania sytuacji bez nadmiernego eksploatowania się? Popracuj nad samooceną Jeśli spostrzegasz siebie jako osobę niekompetentną, która nie jest w stanie radzić sobie z trudnościami, jakie przynosi życie, to prawdopodobnie możesz często doświadczać nadmiernego stresu. Człowiek mający siebie za osobę nieporadną może reagować stresem w obliczu sytuacji, z którymi obiektywnie ma duże szanse sobie poradzić. Dzieje się tak tylko dlatego, że nie ufa własnym możliwościom, nie wierzy we własne siły. Nad samooceną i poczuciem własnej wartości można pracować podczas psychoterapii – także kontaktując się z dobrym psychologiem online, przez Skype. Ogranicz zbędne stresory Jednym z rozwiązań jest ograniczenie stresorów, czyli czynników wywołujących stres. Tymi czynnikami mogą być pewne sytuacje, interakcje z różnymi osobami, a także problematyczne strategie radzenia sobie z okolicznościami czy wadliwy sposób myślenia o nich. Zilustrujmy to przykładami. Mając dzień wolny w tygodniu mogę zdecydować się na robienie dużych zakupów właśnie wtedy, a konkretnie przed południem tego dnia zamiast w weekendy. Dzięki takiej zmianie strategii postępowania oszczędzam sobie nerwów podczas stania w korkach przy centrach handlowych, w trakcie szukania miejsca na obleganych parkingach czy przebywania w diabelnie zatłoczonych miejscach. Zamiast odwlekać konieczny do zrealizowania projekt mogę zająć się nim w porę i stosując strategię małych kroków stopniowo go wykonywać. Dzięki temu najprawdopodobniej uporam się z nim w terminie. Ponadto uniknę niepotrzebnego stresu, który płynąłby ze świadomości, że odwlekam to, co nieuniknione i pogarszam w ten sposób swoje położenie, bo skracam dostępną ilość czasu na jego realizację. Innymi słowy niekiedy unikanie stresora polega na tym, że przestaje się unikać niezbędnej do wykonania czynności, by perspektywa jej realizacji nie wisiała nad człowiekiem i nie rzucała cienia na jego bieżące funkcjonowania. Zamiast wściekać się na stanie w korkach złorzecząc na innych kierowców i wytykając wszelkie błędy infrastrukturze drogowej w Polsce, mogę zmienić swój sposób myślenia. Mogę postarać się stosować radykalną akceptację, trenować uważność w trakcie powolnego sunięcia jezdnią. Mogę również zmienić sposób radzenia sobie. Zamiast wrzeszczeć, walić w kierownicę, trąbić, mogę słuchać audiobooka używając jednocześnie nawigacji, która będzie mi wyznaczać najszybszą trasę w miarę możliwości omijającą zatory na drodze. Mogę postarać się zmienić strategię postępowania. Jeżeli bardzo stresuje mnie wykonywanie wszystkiego w pośpiechu rano przed szkołą czy pracą, mogę wcześniej kłaść się spać po to, by wstawać przed czasem i móc przygotowywać się w wolniejszym tempie, bez napięcia. Trudno być ostoją spokoju znajdując się obok tornada. Ograniczenie kontaktu z ludźmi wywołującymi zamęt bywa bardzo ważne. Dlatego mogę zdecydować się na zakończenie znajomości z osobami, które mają na mnie zły wpływ, prowokują chaos we własnym życiu i potem mnie tym obciążają, ewentualnie swoim niefajnym zachowaniem narażają mnie na niepotrzebne zdenerwowanie. Mogę też zmniejszyć częstotliwość kontaktów z osobami, które nie umieją asertywnie wyrażać emocji i przez to pogarszają moje samopoczucie. Przestań produkować autostres Szacuje się, że kilkadziesiąt procent stresu, jakiego doświadcza człowiek, to tak zwany autostres czyli stres, który ludzie sami sobie produkują na własne życzenie poprzez szkodliwy sposób myślenia. Jeśli na przykład jakiś kierowca zajeżdża mi drogę, mogę pomyśleć, że zrobił to specjalnie żeby sprawić mi przykrość i popisać się przede mną swoim drogim autem. W rezultacie poczuję się bardzo spięty, a może nawet rozgniewam się. Myślenie takie cechują zniekształcenia poznawcze (doszukiwanie się okropieństw, czytanie w myślach). Mogę jednak postarać się pomyśleć o tym w mniej stresujący sposób, interpretując sytuację zgoła inaczej. Mógłbym chociażby stwierdzić, że to nic nowego, w końcu w godzinach szczytu takie akcje są na porządku dziennym i najlepszy sposób żeby się z tym uporać to przejść przez to bez szwanku. Nadal nie będę całkowicie wyluzowany, bo przecież ktoś stworzył zagrożenie na drodze, ale przynajmniej nie mam o kilkadziesiąt procent więcej stresu wyprodukowanego samodzielnie, bez potrzeby. Jeśli ktoś chciałby zagłębić się w tematykę redukcji stresu poprzez zmianę sposobu myślenia może skontaktować się z psychologiem online, rozważyć psychoterapię. Praktykuj czynności zmniejszające podatność na stres oraz łagodzące jego objawy Istnieją czynności, które mogą łagodzić objawy stresu, który już wystąpił, a także generalnie zmniejszać podatność na jego konsekwencje w przyszłości. Przykładem może być praktykowanie uważności, ćwiczenie radykalnej akceptacji, trening głębokiego relaksowania się, systematyczne wykonywanie ćwiczeń aerobowych, dieta antystresowa, odpowiednia higiena snu czy stosowanie technik, które pozwalają diametralnie zmniejszyć poziom stresu w trudnych sytuacjach. Metody redukcji stresu to częstokroć zdecydowanie więcej niż jakieś triki czy sztuczki do stosowania na co dzień. Choć istnieją również takie metody, to jednak zdecydowanie ważniejsza bywa głęboka praca nad swoim sposobem myślenia, nad własnymi przekonaniami i rozwijanie kompetencji niezbędnych do lepszego radzenia sobie. Dlatego warto by osoby doświadczające nadmiernego stresu oraz długo trwającego rozdrażnienia i często mające gniewny nastrój rozpatrzyły psychoterapię indywidualną. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1

    Okrutny Krytyk Wewnętrzny

    Bezwzględny Narrator, Bezlitosny Szyderca, Ponura Postać, Cień – to pozornie zabawne imiona nadawane przez niektórych ludzi czemuś, co opanowuje sposób myślenia o sobie i skłania do krańcowo krytycznych ocen własnej osoby i swojego życia. Stanowi źródło negatywnych komunikatów, które potrafią całkowicie zdominować dialog wewnętrzny. Swoje korzenie ma głównie w dotkliwie krytycznych bądź zawstydzających uwagach słyszanych w dzieciństwo od ważnych osób – rodziców, opiekunów, bliskich autorytetów i członków rodziny, nauczycieli. W psychoterapii zwykło się ten wewnętrzny, maksymalnie przykry głos określać jako OKW – Okrutny Krytyk Wewnętrzny (zwany też negatywną mową wewnętrzną). Wikipedia definiuje go jako: Ponieważ ten głos tak jakby rozlega się we wnętrzu człowieka, częstokroć automatycznie odbiera się go jako wiarygodne źródło i przyjmuje na wiarę to wszystko, co ma do przekazania. Uznaje się podsuwane przezeń refleksje za bardzo przekonujące, a wywołane przez nie emocje – za potwierdzenie, iż to wiarygodne źródło prawdziwych informacji. Niestety nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ Okrutny Krytyk Wewnętrzny potrafi bez końca pastwić się nad człowiekiem, wpędzając go w coraz gorsze samopoczucie i obdzierając z poczucia własnej wartości. Okrutny Krytyk Wewnętrzny nie jest oczywiście czymś namacalnym, nie jest też objawem ciężkiej choroby umysłowej – omamem słuchowym czy inną halucynacją. Jest to pewna koncepcja, uwzględniająca fakt, że psychika każdego człowieka jest niesłychanie złożona i wieloaspektowa. Uważa się, że nie posiadamy jednej, jedynej osobowości, lecz dysponujemy szeregiem subosobowości (zwanych też konfiguracjami, przypominającymi poniekąd różne postawy w zależności od odgrywanej w danym kontekście roli życiowej), które pozostają w interakcji i determinują nasze działania. Można więc powiedzieć, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest takim aspektem osoby, która ma na jej własny temat drastycznie złe zdanie. Hiszpanie nazywają czasem ten ponury wymiar osobowości tecato gusano – „robalem”, który żywi się negatywnymi emocjami, niejako zżera człowieka od środka, pozbawiając wiary w siebie, nadziei, poczucia własnej wartości, wywołując poczucie ułomności i nieadekwatności, niekompletności, braku kompetencji, czy nawet poczucia, że jest niegodnym bycia kochanym. Osoby mocno „wsłuchane” w Okrutnego Krytyka Wewnętrznego mogą wręcz zacząć myśleć o sobie jak o kimś głęboko, wewnętrznie ułomnym, z jakimś strasznym piętnem, o kimś skazanym na najgorsze, niegodnym tego, co w życiu wartościowe. Działając pod wpływem informacji od Krytyka Wewnętrznego mogą unikać intymnych związków, bo są przeświadczone, że i tak nikt ich nigdy autentycznie nie pokocha z uwagi na ich wewnętrzne deficyty. Mogę też niejako kontratakować, by zagłuszyć nieznośnie podniesiony głos Krytyka i zamiast mu ulegać mogą desperacko próbować przeczyć temu, co sugeruje. W istocie także są pod jego nieustannym wpływem, z determinacją dążąc do tego, by go przekonać, iż są wartościowe, dość dobre i godne uczuć. Rzecz w tym, że Krytyk jest nieprzejednany i nigdy nie rezygnuje ze swojej ponurej wizji osoby. W ujęciu psychoterapii integracyjnej Okrutny Krytyk Wewnętrzny jawi się jako nie tylko podsuwacz negatywnych myśli i stwierdzeń, ale i przytłaczających komunikatów w formie bardziej obrazowej.  Co zatem można zrobić? Nie łudźmy się, że Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamilknie, odpuści – przeciwnie, będzie działał bezlitośnie, dlatego musimy zatroszczyć się o siebie gwarantując sobie ochronę. Powinna nią być miłość własna, delikatność i autentyczna, ciepła troska, które będą chronić przed bezwzględnymi standardami i terrorem wyśrubowanych powinności. Okrutny Krytyk Wewnętrzny zamiast dopingować i wspierać, tłamsi poczucie własnej wartości i dławi zapał, konieczny jest więc równoważący głos – mówiący językiem wzmacniającym, serdecznym, dodającym otuchy. Słowo po słowie trzeba się go nauczyć, by głos Krytyka nie był głosem jedynym, wiodącym. Na początek należy jednak „wyłączyć automatycznego pilota” i przestać w sposób bezrefleksyjny przyjmować absolutnie wszystkie wypowiedzi padające w nieustannie w nas trwającym dialogu wewnętrznym. Nie wszystkie komunikaty są sprzyjające – Okrutny Krytyk Wewnętrzny żywi się pogrążaniem i deprecjonowaniem, więc im jest silniejszy, tym brutalniej traktuje człowieka. Z lubością wykorzystuje do tego zniekształcenia poznawcze, a szczególnie etykietowanie, katastrofizowanie, ocenianie i filtr negatywny. Analizując własne myśli należy rozpatrywać, czy negatywne treści są adekwatnym opisem sytuacji i faktycznie pasują do kontekstu, czy raczej stoi za nimi Cień, który źle człowiekowi życzy i pragnie jego upodlenia. W przypadku, gdy mamy do czynienia z ewidentnym komunikatem Okrutnego Krytyka, należy go podważyć, a jeśli przekaz nie jest dobitny i dokuczliwy, więc da się go zignorować, po prostu tak zrobić. Podważanie może odbywać się poprzez rozpatrywanie za i przeciw lub bezpośrednią kontrargumentację. Jeśli mówi „jesteś beznadziejny” można na przykład pomyśleć w odpowiedzi „czasem popełniam błędy, ale mam na koncie wiele sukcesów, więc zarzut jest nietrafiony”. Gdy zaś sugeruje „jesteś słabym nałogowcem, ulegniesz pokusie prędzej czy później, nie opieraj się więc, zrób teraz to, na co masz ochotę” odpowiednią reakcją byłoby pomyślenie na przykład „wiele dni dawałem sobie radę bez nałogu i wiele razy opierałem się pokusom, więc dam radę także tym razem i kropka”. Można także notować sobie najdotkliwsze komunikaty Okrutnego Krytyka Wewnętrznego po to, by później na spokojnie poddać je wnikliwej analizie pod kątem bezzasadności, robiąc to na piśmie. To rozwiązanie jest szczególnie pomocne, bo do tak sporządzonych „rozpraw” można w dowolnym czasie wrócić, by sprawdzić, czy przypadkiem Krytyk znowu nie mąci, by odświeżyć sobie pamięć w kwestii tego, jakie stosuje sztuczki, by pogrążać. Gdy OKW podsuwa komunikaty jawiące się bardziej jak obrazy niż dotkliwe hasła tak jakby  wypowiadane przez jakiś głos, należy spróbować rozpoznać, do czego te obrazy się odwołują. Do wyobrażeń, fantazji, wspomnień? Być może trzeba będzie wrócić do momentów szczególnych, w których zakotwiczyły się owe przytłaczające wizje, obrazy, ażeby doświadczyć tamtych chwil na nowo, w inny sposób, i w rezultacie „wciągnąć kotwice z powrotem na pokład”. Praca z tymi ogniskowymi obszarami (w których złośliwie zakotwiczyły się trudne do bezpośredniej zmiany wizje dotyczące własnej osoby) mogą być przedmiotem psychoterapii. Mówiąc metaforycznie, niekiedy trzeba dotrzeć do samego źródła problemu analogicznie jak ma to miejsce w sytuacji, gdy wędkarz zmuszony jest podpłynąć łódką do miejsca, gdzie zaczepił się haczyk.  Czasem Okrutny Krytyk Wewnętrzny jest wyjątkowo przebiegły i dobrze kamufluje się. Trudno odróżnić go od innych myśli, które też nie zawsze są jednoznacznie budujące i konstruktywne. Warto zastanowić się nad własnym określeniem dla OKW, by móc go identyfikować i od razu przywoływać do świadomości wiedzę o tym, że jest on bardzo złym doradcą. Niektórzy ludzie określają go jako Sabotażysta, który ciągle skłania ich do autodestrukcyjnych posunięć burząc szanse na realizację planów jak zerwanie z nałogiem czy szukanie pracy. Chodzi o to, by w nazwie (imieniu) Okrutnego Krytyka zawrzeć jego najulubieńszą strategię postępowania i sferę, w której najchętniej się objawia. Jeśli wydaje się bardzo wszechstronny, można mu nadać bardziej ogólną nazwę, jak choćby wspomniany już – Cień. Nazwanie OKW to dopiero początek określania jego „profilu sprawcy”. Aby wiedzieć, kiedy i w jaki sposób działa, warto się nad tymi kwestia dobrze namyślić. To ważne, ponieważ w wyniku jego podszeptów częstokroć człowiek może pogrążać się w wyjątkowo złym nastroju, angażować się w ryzykowne bądź problematyczne sytuacje i działania, albo wręcz wyrządzać sobie w pewien sposób krzywdę. ĆWICZENIE
    W celu sporządzenia „profilu” Okrutnego Krytyka, by móc go dzięki temu łatwiej rozszyfrowywać, warto dokończyć poniższe zdania:  Czując się świetnie po ukończeniu jakiegoś trudnego zadania mój OKW… 
      Gdy załamuję się i czuję przegrany, mój OKW… 
      Czasami mam wrażenie, że mój OKW mówi głosem podobnym do głosu jakiejś ważnej dla mnie osoby z przeszłości lub kilku takich osób; są to prawdopodobnie… 
      Kiedy słyszę, że ktoś darzy mnie pozytywnym uczuciem mój OKW… 
      Ilekroć jestem przeciążony lub przytłoczony, mój OKW… 
      W obliczu dylematu, trudnej decyzji, mój OKW… 
      Kiedy coś nie idzie po mojej myśli mój OKW… 
      Kiedy nudzę się bo mam niezorganizowany czas mój OKW… 
      Kiedy mam kontaktować się z rodzicami mój OKW… 
      Kiedy mam coś ważnego do zrobienia i termin jest już blisko, mój OKW… 
      Kiedy jestem pod wpływem silnego stresu mój OKW… 
      Kiedy wdaję się w spór mój OKW… 
      Gdy ktoś na mnie krzywo spojrzy lub zaśmieje się ze mnie mój OKW…
      Kiedy będąc w grupie zrobię coś niestosownego lub głupiego mój OKW…
      Gdy kończę związek uczuciowy lub ważną dotychczas relację mój OKW…
      Gdy doświadczam przemocy, złego traktowania mój OKW…
      Gdy jestem przemęczony mój OKW… 
      Gdy odczuwam pokusę, by oddać się nałogowi, z którego się leczę, mój OKW… 
      Istnieją sytuacje, w których mój OKW milknie i wycofuje się, są to sytuacje gdy… 
      Mój OKW stosuje specyficzne strategie sabotowania moich starań; oto kilka z takich najbardziej charakterystycznych dla mojego OKW strategii…  Po dokończeniu powyższych zdań można jeszcze potrenować samoobronę przed Okrutnym Krytykiem. W tym celu należy jeszcze dopisać do każdego już sporządzonego zdania słowa ...a ja na to... i określić, jak się podchodzi do danego komunikatu bądź strategii OKW.  Dobrze też zadbać o system motywujący do odpierania przykazań Okrutnego Krytyka. W tym celu warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:  Gdy udaje mi się z powodzeniem przez dobę skutecznie odpierać podszepty mojego OKW mam z tego takie korzyści, że… oraz dodatkowo nagradzam się za to poprzez… 
      Gdy mam poczucie, że przez tydzień dawałem sobie radę w odpieraniu podszeptów mojego OKW zamiast tego dodając sobie otuchy, traktując się troskliwie i wyrozumiale, mam z tego takie korzyści, że… a co więcej nagradzam się poprzez… Rozpracowywanie Okrutnego Krytyka Wewnętrznego może być elementem psychoterapii – jest to wskazane zwłaszcza wówczas, gdy jego podszepty są wyjątkowo uporczywe, perfidne, a człowiek czuje się nimi wprost osaczony i w ich obliczu bezbronny. W takim wypadku psychoterapeuta staje się swoistym sprzymierzeńcem w równoważeniu dialogu wewnętrznego i nabywaniu przez pacjenta zdolności formułowania samouspokajających, serdecznych komunikatów, oraz umiejętności podważania myśli obarczonych zniekształceniami poznawczymi. Podsumowując, idea Okrutnego Krytyka Wewnętrznego jest tyleż prosta, co błyskotliwa... po prostu przemawia do wielu osób, ponieważ w nieskomplikowany sposób oddaje istotę problematycznego dialogu wewnętrznego, który powinien zostać poddany korekcie. Tym niemniej warto odnotować również, że bardziej sceptyczne osoby mogą uznawać koncepcję OKW za raczej naiwną. Jeśli jednak tylko będą w stanie przemóc się i spróbować przyjąć jej założenia, poeksperymentować z intencjonalnym wsłuchiwaniem się w krytyczne komunikaty i wolitywnym traktowaniem ich jako niepomocne, pogrążające treści, które należy podważyć, może i tak przynieść to dobre efekty (wiara nie jest potrzebna, wystarczy sprawdzić). Koncept OKW jest także atrakcyjny i użyteczny z uwagi na to, iż wszelkie podszepty i negatywne zapatrywania, które podsuwa, są niejako odrębne od osoby, która je „w sobie słyszy”. A skoro tak, nie wywołują one takiego wstydu – są czymś w pewnym sensie oddzielonym od człowieka, mogą być więc obiektywnie oceniane, a nie maskowane bądź ukrywane choćby przed sobą. Cień nie jest przekleństwem o tyle, o ile nie pozwalamy mu się piętnować. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek?
    Skorzystaj z darmowej porady na forum.
    Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak
    Artykuły 1
  • psycholog online

  • Katalog stron Darmowy Katalog SEO Wołomin.BIZ.PL Katalog stron Katalog stron Kataloog.info - Zbiór Ciekawych Stron!
  • Polski psycholog online - psychoterapia przez internet.

O nas

Psychologiczna i obyczajowa platforma Ocal Siebie oferuje treści psychologiczne, forum dyskusyjne monitorowane przez terapeutów oraz pomoc psychologów online. Gabinet zajmuje się sprawami takimi jak: diagnoza psychologiczna, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania, terapia tzw. syndromu DDA, psychoterapia stresu pourazowego, terapia par, małżeństw i indywidualnych osób dorosłych.

Gabinet Ocal Siebie to centrum psychoterapii bez granic - platforma, na której bez względu na miejsce pobytu można uzyskać polskojęzyczną pomoc psychologiczną przez Internet!

Psychoterapia przez Internet

Na naszej platformie pracują polecani, skuteczni psychologowie i psychoterapeuci online, przez Skype. Oferują pomoc psychologiczną i terapię poznawczo-behawioralną. Psycholog online to rozwiązanie wygodne i skuteczne. W zespole Ocal Siebie pracują wykwalifikowani specjaliści, doświadczeni psycholodzy.

Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype

Porady psychologiczne przez Internet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.